Hej,
3 miesiące temu poznałem dziewczynę. Najpierw zwykłe cześć-cześć, ale dosyć szybko sama zaczęła pisać do mnie na FB. Na początku myślałem, że jej się nudzi
ale po wielu wiadomościach zacząłem z Nią pisać regularnie + spotkania ze znajomymi w grupkach. Z czasem przekształciło to się w wielogodzinne czaty o wszystkich i o niczym. Ogólnie nie była w moim typie, ale myślę czemu sobie nie dać szansy skoro dziewczyna ciekawa, więc podszedłem do tego na luzie. 2 miesiące poznawania się, pisania, spotkań w gronie znajomych - wszystko wyglądało bardzo fajnie. Sama zaczynała rozmowy, sama wyciągnęła ode mnie nr telefonu więc zaangażowanie z Jej strony było spore. Sam zacząłem też częściej pisać, ogólnie zaangażowanie 50-50. Około 2 tygodnie temu znowu popisaliśmy ze sobą trochę i zaproponowała mi spotkanie następnego dnia, podała godzinę i miejsce. Przyszedłem następnego dnia w umówione miejsce, czekam 10-15 minut po umówionej godzinie. Piszę smsa gdzie jesteś, czekam tu i tu. Nic cisza. kolejne 15 minut dzwonię, nie odbiera. Okej luz, może coś się stało, nie warto panikować. Po 2h dostaję smsa, że była pojechała sobie "gdzieś tam".. piszę do niej, ale przecież zaprosiłaś mnie na spotkanie o tej godzinie, dlaczego pojechałaś gdzie indziej wiedząc, że przyszedłem się z Tobą spotkać. Zero odezwu. Przestała pisać, ja również nie miałem ochoty się odzywać. Skończyło się usunięciem smsów, rozmów, wyrzuceniem nr itd.
Nie rozumiem po co tak robić? Sama zaczęła mnie "podrywać", zaprosiła na spotkanie, po to żeby wystawić i zakończyć znajomość w taki sposób. Totalny brak szacunku do drugiej osoby, jej czasu i uczuć. Co o tym sądzicie?