netkobietyWszystkie działy
Psychologia

jak pomóc dorosłemu synowi

59 odpowiedzi11 053 wyświetleniazałożony przez margerita23, 09.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » jak pomóc dorosłemu synowi

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 60 ]

1

Temat: jak pomóc dorosłemu synowi

Mój 28-letni syn niszczy sobie życie. Patrzę na to i nic nie mogę zrobić. Przeszedł dwa lata temu ciężką chorobę. Kiedy wyszedł na prostą znów zaczął ryzykować zdrowie poprzez alkohol. Nic do niego nie dociera choć wie co mu grozi. Myślę, że gdyby poznał dziewczynę to zmieniłby swoje postępowanie. Miłość czyni cuda a on od roku jest samotny i nikogo nie poznaje a jego spotkania towarzyskie kończą się tak jak opisałam. Jak można mu pomóc bo żadne dotychczasowe argumenty do niego nie docierają. Jak mogła bym go poznać z jakąś fajną i mądrą dziewczyną, która potrafiłaby nim wstrząsnąć w pozytywnym znaczeniu?

2

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Witam. Jesli nie jestes nadopiekuncza to nie mozesz nic zrobic.

3

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Nie jestem nadopiekuńcza tylko każdej matce pęka serce jak widzi co ze swoim życiem robi jej dziecko. Syn pracuje, jest przystojnym chłopakiem i mogła bym powiedzieć -inteligentnym ale patrząc na to jak szasta zdrowiem sama nie wiem. Zastanawiam się dlaczego czasami u ludzi alkohol ważniejszy jest od życia?

4

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Posluchaj. Mam takich sasiadow, syn starszy od Twojego. W tej chwili sytuacja jest taka ze oboje chodza smutni, wizyta policji w tygodniu to co dziennosc, bo albo cos gdzies zrobil albo wraca nachlany a starsi rodzice nie maja sily go wtaszczyc do domu, wiec nawet jesli wraca do domu to i tak czesto konczy na izbie. Tez inteligentny.

W tym przypadku to rodzina alkoholikow, z tym ze jego ojciec akurat byl wyjatkiem i nie pije (pili jego bracia czyli wujkowie opisywanego chlopaka).

Nie ma innego sposobu na doroslowego czlowieka jak tylko rozmowa z nim i pokazywanie ze jego postepowanie rodzi w Tobie cierpienie.

A dziewczyna? Chcialabys jakas dziewczyne skazywac na zwiazek z alkoholikiem? Oj nieladnie...

5

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Twój syn postępuje tak od dłuższego czasu? Może przechodzi aktualnie kryzys, może powinnaś porozmawiać z nim, bazując na dociekaniu tego co ewentualnie go gnębi, czego wkroczył na taką właśnie ścieżkę? Jeśli nie docierają do niego żadne argumenty to dla mnie nie jest problem, ja bym drążyła temat do oporu. Albo sama bym się nawaliła w domu tak, żeby mnie musiał podnosić, zobaczyłby jak to miło widzieć bliską osobę w takim stanie. Jesteś jego matką, czyli osobą, której najbardziej na nim zależy. Musisz to podkreślać w każdej rozmowie, daj mu do zrozumienia, że jesli zniszczy sobie życie, zniszczy je też Tobie.

6

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

U mnie jest trochę inna sytuacja. syn pije alkohol tak raz w tygodniu jak wychodzi z przyjaciółmi. Może pije bo jest samotny ale problem jest w tym, że  pić mu w ogóle nie można. Nigdy bym żadnej dziewczyny nie naraziła na związek z alkoholikiem. W naszej rodzinie takiego nałogu nie było. Nie potrafiła bym się też sama upić do nieprzytomności ponieważ boję się takich sytuacji. Ja z nim rozmawiam, tłumaczę ale do niego nic nie dociera. Próbowałam już prawie wszystkiego niestety. Piszę bo jest mi lżej, kiedy wyrzucę z siebie ten problem i może ktoś mi coś mądrego doradzi.
Syn przeszedł ostre zapalenie trzustki i później była  ścisła dieta przez ponad pół roku. Potem lekarz, który go leczył stwierdził, że jedno piwo mu nie zaszkodzi więc wg mnie zachęcił go do spróbowania tego trunku. Długo nie było trzeba czekać jak syn sięgnął po piwo. Skoro po jednym nic się nie stało to teraz  na 4 się nie kończy. On twierdzi że nie pije często i czego ja się go czepiam. To jest jego argument zresztą bardzo głupi.  To ja mam problem, bo za każdym razem umieram ze strachu, że mu się coś stanie a ja nie potrafię temu zapobiec.

7

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
margerita23 napisał/a:

U mnie jest trochę inna sytuacja. syn pije alkohol tak raz w tygodniu jak wychodzi z przyjaciółmi. Może pije bo jest samotny ale problem jest w tym, że  pić mu w ogóle nie można. Nigdy bym żadnej dziewczyny nie naraziła na związek z alkoholikiem. W naszej rodzinie takiego nałogu nie było. Nie potrafiła bym się też sama upić do nieprzytomności ponieważ boję się takich sytuacji. Ja z nim rozmawiam, tłumaczę ale do niego nic nie dociera. Próbowałam już prawie wszystkiego niestety. Piszę bo jest mi lżej, kiedy wyrzucę z siebie ten problem i może ktoś mi coś mądrego doradzi.
Syn przeszedł ostre zapalenie trzustki i później była  ścisła dieta przez ponad pół roku. Potem lekarz, który go leczył stwierdził, że jedno piwo mu nie zaszkodzi więc wg mnie zachęcił go do spróbowania tego trunku. Długo nie było trzeba czekać jak syn sięgnął po piwo. Skoro po jednym nic się nie stało to teraz  na 4 się nie kończy. On twierdzi że nie pije często i czego ja się go czepiam. To jest jego argument zresztą bardzo głupi.  To ja mam problem, bo za każdym razem umieram ze strachu, że mu się coś stanie a ja nie potrafię temu zapobiec.

szczerze
a co z ojcem nic nie piszesz,
nie możesz brac odpowiedzialności za syna bo ma już kilka latek
ale tak zwany " strzał" w liścia się mu należy, jeśli pod skrzydlami Waszymi jeszcze siedzi

kwestia jak go odbierze, ale na to nie masz wpływu

tak jak z alkoholikami nie można za nich brac odpowiedzialności, pomagać im wychodzić z problemów, muszą sami tego chcieć, sami tego doświadczyć
i de facto im szybciej upadną, tym większa szansa powstania

i rozumię że im bardziej próbujesz na niego wpłynąć tym bardziej się "buntuje"

niestety jeśli rozmowa nie przynosi porządanych efektów musisz zostawić go aż sam zrozumie
i jak każdy po fakcie będzie się w głowe stukal, pukał, płakał bo wreszcie zrozumiał

jeśli uważasz że ma problem z alkoholem, sa poradnie przecież, jako najbliższa osoba masz obowiązek reagować

8

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Jak ojciec?
Też mu mówi ale też nic to nie daje. Uważa, że jak raz mu powiedział to wystarczy.
Sęk w tym, że jak on zrozumie będzie za późno. Zdrowie się już nie odbuduje a skończy po drugiej stronie zostawiając nas w bólu. Już zasięgałam informacji w tej sprawie w miejskim ośrodku ds. leczenia alkoholizmu. Wiem, że jak szkodzi sobie na zdrowiu to można go wysłać na przymusowe leczenie. Strasznie się wtedy na mnie wkurzył  ale powiedział, że i tak się tam nie stawi bo nie jest uzależniony i nikt go do tego nie zmusi. Mąż też miał do mnie o to pretensje bo stwierdził, że syn straci przez to prace i nic dobrego z tego nie wyniknie bo on musi sam zrozumieć. Na jakiś  czas podziałało ale znów wróciło niestety..

9

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

By pomóc dorosłemu człowiekowi, ten człowiek musi chcieć tej pomocy. Zapytałaś syna o to, czy oczekuje jakiejkolwiek pomocy od Ciebie? Jeśli chciałby jej, to na czym miałaby ona polegać?
Być może syn potrzebuje pomocy od Ciebie, ale nie polega ona na zniechęcaniu do picia, staraniu się o przymusowe leczenie uzależnienia.

By odpowiednie służby wydały nakaz przymusowego leczenia nie wystarczy stwierdzenie, że alkohol szkodzi zdrowiu tej osoby (bo szkodzi każdemu).



Niektórzy wolą żyć krótko lecz intensywnie, nie rezygnując z niczego.

10 Ostatnio edytowany przez Amethis (2014-12-10 14:32:30)

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
Wielokropek napisał/a:

By pomóc dorosłemu człowiekowi, ten człowiek musi chcieć tej pomocy. Zapytałaś syna o to, czy oczekuje jakiejkolwiek pomocy od Ciebie? Jeśli chciałby jej, to na czym miałaby ona polegać?
Być może syn potrzebuje pomocy od Ciebie, ale nie polega ona na zniechęcaniu do picia, staraniu się o przymusowe leczenie uzależnienia.

By odpowiednie służby wydały nakaz przymusowego leczenia nie wystarczy stwierdzenie, że alkohol szkodzi zdrowiu tej osoby (bo szkodzi każdemu).



Niektórzy wolą żyć krótko lecz intensywnie, nie rezygnując z niczego.

no tak ale jak złoty środek osiągnąć, będąc rodzicem

z jednej strony chce się pomóc wesprzeć, z drugiej to jest odrzucane

chodzi na jakieś kontrole do lekarza

może tutaj po cichaczu można coś wymyślić

potrzeba matką wynalazku big_smile

a szybko intensywnie zawsze się prawie przeciez przeradza, na końcu że chciało by sie jeszcze

11

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
tenniedobry2 napisał/a:

no tak ale jak złoty środek osiągnąć, będąc rodzicem(...)

Może uświadomić sobie, że syn jest dorosłym człowiekiem i nie jest ubezwłasnowolnionym?

12

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Co zrobić? Wywalić synka na zbity pysk z domu (bo mieszka z Wami, tak?) i wtedy zrozumie, że miał za dobrze.

13

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
Cynicznahipo napisał/a:

Co zrobić? Wywalić synka na zbity pysk z domu (bo mieszka z Wami, tak?) i wtedy zrozumie, że miał za dobrze.

Ale to przeciez jej syn.

14 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-12-10 17:53:11)

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Rossanka, może i syn, ale także DOROSŁY CZŁOWIEK.

Chodzi do lekarza, leczył się, wie, że mu może alkohol na trzustkę zaszkodzić- jest w pełni poinformowany. Niestety, o ile Margerita jak najbardziej ma prawo się o niego obawiać, nie może mu odmawiać wolnej woli.

A sytuacja, że 28 letni facet, który ma pracę (więc jest niby samowystarczalny), a mieszka z rodzicami i im na głowę włazi jest trochę niepokojąca.

15

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
Beyondblackie napisał/a:

Rossanka, może i syn, ale także DOROSŁY CZŁOWIEK.

Chodzi do lekarza, leczył się, wie, że mu może alkohol na trzustkę zaszkodzić- jest w pełni poinformowany. Niestety, o ile Margerita jak najbardziej ma prawo się o niego obawiać, nie może mu odmawiać wolnej woli.

Wiem ze syn.Ale ona jest matką.Może z jeden przypadek znam,kiedy rodzice wywalili delikwenta z domu aby sie ogarnął.
Skrajny przypadek -matka po 80 CE, syn dobrze po 50 tce,mieszkają razem,syn od 10 lat nie pracuje odkad go zwolnili za pijaństwo.I tak sobie razem żyją z emerytury staruszki. Ona go nie pogoni,bo to syn,nawet parę groszy mu zawsze daje :bo chłopak powinien mieć pieniadz e na piwo i papierosy.Smutne sad

16

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
Beyondblackie napisał/a:

(...) mieszka z rodzicami i im na głowę włazi jest trochę niepokojący.

Gdzie przeczytałaś, że syn autorki wątku wchodzi rodzicom na głowy?

17

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
Wielokropek napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

(...) mieszka z rodzicami i im na głowę włazi jest trochę niepokojący.

Gdzie przeczytałaś, że syn autorki wątku wchodzi rodzicom na głowy?

Trochę niezręcznie się wypowiedziałam. Chodziło mi o to, że jak 28 letni facet nie chce się podporządkować rodzicom (a i czemu, przecie jest dorosły), to w ich domu mieszkać nie musi. No, chyba, że rodzice narzekają, kwękają, ale żadnych ultimatów mu nie stawiają.

Tu jest także niejasne czy syn Autorki pije parę piw od czasu od czasu (co mu może zaszkodzić na trzustkę, ale niekoniecznie), czy faktycznie ma problem alkoholowy?

18

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Cos mi tu nie gra w tym temacie, ale nie wiem co.

19

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Brak podporządkowania się 28-letniego mężczyzny, wedle tego co napisała autorka, polega na piciu piwa raz w tygodniu (w ilości 4 szt. i więcej) podczas wyjść z przyjaciółmi. Autorka protestuje, bo alkohol szkodzi zdrowiu syna (wcześniej miał ostre zapalenie trzustki). Pracy nie zawala, obowiązków też nie - przynajmniej nic na ten temat nie napisała, o uzależnieniu ani słowa.


margerita23 napisał/a:

Mój 28-letni syn niszczy sobie życie. Patrzę na to i nic nie mogę zrobić. Przeszedł dwa lata temu ciężką chorobę. Kiedy wyszedł na prostą znów zaczął ryzykować zdrowie poprzez alkohol.(...)

20

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Witam..

Syn .. synem, ale on jest dorosly ( powinien żyć na wlasny rachunek).. On nie przejmuje się twoim zdrowiem, tym ze się martwisz czy denerwujesz, więc chyba powinnaś odpuścic sobie troskę o niego.. Nic nie da się w tej sytuacji zrobić ( poza uświadamianiem synowi, ze niszczy nie tylko swoje życie i zdrowie, ale także wam rodzicą)... Myśle ze powiniście mu zasugerować wyprowadzenie się z domu, wynajęcie sobie mieszkania. Mialby wtedy jakies zobowiązania, może to daloby mu do myślenia i zmusilo do zmian..

21

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
Beyondblackie napisał/a:

Rossanka, może i syn, ale także DOROSŁY CZŁOWIEK.

Chodzi do lekarza, leczył się, wie, że mu może alkohol na trzustkę zaszkodzić- jest w pełni poinformowany. Niestety, o ile Margerita jak najbardziej ma prawo się o niego obawiać, nie może mu odmawiać wolnej woli.

A sytuacja, że 28 letni facet, który ma pracę (więc jest niby samowystarczalny), a mieszka z rodzicami i im na głowę włazi jest trochę niepokojąca.

No tak, bo dla was materialistek to powinien zarabiać już miliony i mieć własną villę z basenem.

22

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
tiszantul napisał/a:

No tak, bo dla was materialistek to powinien zarabiać już miliony i mieć własną villę z basenem.

Nie, powinien umieć się sam utrzymać, w razie krysysu (utrata pracy, choroba, wypadek losowy) mogą mu pomóc rodzice.Ale generalnie powinien
zarobić tyle, aby mieć gdzie mieszkać, mieć co zjeść, za co się ubrać, kupic leki, książki, bilety na pociąg... .
Milionów nikt nie wymaga ale głowa na karku mile widziana tongue

23

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Tak na serio, Margerita, wiem, że się martwisz, ale nic zrobić nie możesz. Co najwyżej możesz synowi pokazać drzwi by tego co on robi nie oglądać.

I chyba trochę przesadzasz- parę piw, raz w tygodniu, to chyba nikomu zdrowia nie marnuje. A dziewczynę sobie znajdzie wtedy kiedy znajdzie. Wyluzuj.

24

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
rossanka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Co zrobić? Wywalić synka na zbity pysk z domu (bo mieszka z Wami, tak?) i wtedy zrozumie, że miał za dobrze.

Ale to przeciez jej syn.

No i co?
A jak się z 4 piwek tygodniowo zrobi 8, a potem więcej?
Dalej ma patrzeć ze spokojem i jeszcze dawać dach nad głową?


Facet jest po ciężkiej chorobie, na zdrowiu mu nie zależy?

25 Ostatnio edytowany przez margerita23 (2014-12-11 12:15:02)

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Dla sprostowania: syn długo mieszkał sam. cały okres studiów i kilka lat pracy po studiach, przeniósł się do domu po chorobie i ze względu na pracę. Ma teraz możliwość odłożenia pieniędzy na własne mieszkanie i nie musi płacić za wynajem. Mamy dużo miejsca i sama chcę żeby na razie w domu mieszkał no i mam pod kontrolą to jego picie. Pić mu wcale nie można ale jak sięgnie po piwo to na jednym się nie kończy i to jest najgorsze. To nic, że raz w tygodniu. Czasami może być dwa razy a z czasem będzie trzy itd...Każdy ma jakieś wady czy  nałogi:  na pewne można przymknąć oko, inne można zaakceptować ale na takie, które kogoś zabijają nie można patrzeć spokojnie.

26

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
margerita23 napisał/a:

(...)sama chcę żeby na razie w domu mieszkał no i mam pod kontrolą to jego picie. (...)
Ten mój syn to nie jest osoba, którą można sobie podporządkować albo coś narzucić, niestety.

Bez komentarza.

27

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

No jeżeli pić mu wcale nie wolno, a pije i to kilka razy w tygodniu, to sorry, dla mnie to jest uzależniony facet.
I pomóc mu można tylko w jeden sposób - zostawić go samemu sobie i zająć się własnymi problemami.

28

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Wielokropek, pełna zgoda.

Margerita, problemem nie jest co robi albo nie robi Twój syn, ale to, że masz patologiczną chęć kontroli nad DOROSŁYM człowiekiem.

29

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
Cynicznahipo napisał/a:
rossanka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Co zrobić? Wywalić synka na zbity pysk z domu (bo mieszka z Wami, tak?) i wtedy zrozumie, że miał za dobrze.

Ale to przeciez jej syn.

No i co?
A jak się z 4 piwek tygodniowo zrobi 8, a potem więcej?
Dalej ma patrzeć ze spokojem i jeszcze dawać dach nad głową?


Facet jest po ciężkiej chorobie, na zdrowiu mu nie zależy?

Dalej przeczytaj mój nastepny post.
To syn, matka go nie "zostawi samemu sobie na zmarnowanie"
Niestety, jeżeli on nie widzi problemu, że w jego stanie nie wolno mu pić a pije to już jest problem.Na dodatek możliwe, że ma jescze problem alkoholowy.
Takie trzymanie za rękę nic nie da.Pilnowanie tez nic nie da, dopóki osoba sama się nie ogarnie.

30

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Przed kilkoma miesiącami kolega mojego syna (27 lat) został znaleziony po kilku dniach w swoim od niedawna samodzielnym mieszkaniu, z pilotem od telewizora w ręce,  z doniczkami marihuany na oknie. Był jedynakiem. Gdyby rodzice go częściej kontrolowali żył by jeszcze. Ale skąd mogli wiedzieć. A może przymknęli na to oko? Może też nic nie mogli zrobić bo nie spodziewali się najgorszego. Pracował, chodził na siłownię. Spotykał się w swoim znajomymi. Wszyscy byli w szoku.
Ja niestety wiem i dlatego się martwię a kontrola może czasami uratować życie.

31

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych napisał/a:

(...)Ryzykowne spożywanie alkoholu to picie nadmiernych ilości alkoholu (jednorazowo i łącznie w określonym czasie) nie pociągające za sobą aktualnie negatywnych konsekwencji, przy czym można oczekiwać, że konsekwencje te pojawią się, o ile obecny model picia alkoholu nie zostanie zmieniony.

Picie szkodliwe to taki wzorzec picia, który już powoduje szkody zdrowotne, fizyczne bądź psychiczne; ale również psychologiczne i społeczne, przy czym nie występuje uzależnienie od alkoholu.

Zespół uzależnienia od alkoholu, zgodnie z kryteriami zawartymi w 10 edycji Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób, Urazów i Przyczyn Zgonów (ICD 10) należy definiować jako wystąpienie przynajmniej trzech z następujących objawów, w okresie przynajmniej jednego miesiąca lub w ciągu ostatniego roku w kilkukrotnych okresach krótszych niż miesiąc:
- Silne pragnienie lub poczucie przymusu picia ("głód alkoholowy").
- Upośledzenie zdolności kontrolowania zachowań związanych z piciem (upośledzenie zdolności powstrzymywania się od picia, trudności w zakończeniu picia, trudności w ograniczaniu ilości wypijanego alkoholu).
- Fizjologiczne objawy zespołu abstynencyjnego w sytuacji ograniczenia lub przerywania picia (drżenie, nadciśnienie tętnicze, nudności, wymioty, biegunka, bezsenność, niepokój, w krańcowej postaci majaczenie drżenne) lub używanie alkoholu w celu uwolnienia się od objawów abstynencyjnych.
- Zmieniona (najczęściej zwiększona) tolerancja alkoholu, potrzeba spożywania zwiększonych dawek dla osiągnięcia oczekiwanego efektu.
- Koncentracja życia wokół picia kosztem zainteresowań i obowiązków.
- Uporczywe picie alkoholu mimo oczywistych dowodów występowania szkodliwych następstw picia.(...)

32

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Ok. wiem że to ja mam problem. Boję się o życie dziecka.  To wszystko.
Wiem, że musi sam zrozumieć, tylko żeby nie było za późno.
I jeszcze jedno-nie mam chorobliwej kontroli nad jego życiem i nie chcę mieć.

33

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Dobrze, że zdajesz sobie sprawę ze swego problemu. Do Ciebie należy decyzja co z tym problemem zrobisz.

margerita23 napisał/a:

(...)sama chcę żeby na razie w domu mieszkał no i mam pod kontrolą to jego picie. (...)
I jeszcze jedno-nie mam chorobliwej kontroli nad jego życiem i nie chcę mieć.

Te zdania są sprzeczne ze sobą.
Kontrola dorosłego człowieka jest chorobliwa (nie piszę tutaj o relacjach pracodawca-pracownik). Ale można znaleźć sposób, by ją zwalczyć.

34

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
margerita23 napisał/a:

Przed kilkoma miesiącami kolega mojego syna (27 lat) został znaleziony po kilku dniach w swoim od niedawna samodzielnym mieszkaniu, z pilotem od telewizora w ręce,  z doniczkami marihuany na oknie. Był jedynakiem. Gdyby rodzice go częściej kontrolowali żył by jeszcze. Ale skąd mogli wiedzieć. A może przymknęli na to oko? Może też nic nie mogli zrobić bo nie spodziewali się najgorszego. Pracował, chodził na siłownię. Spotykał się w swoim znajomymi. Wszyscy byli w szoku.
Ja niestety wiem i dlatego się martwię a kontrola może czasami uratować życie.

WIem  ze tak się zdarza ale zobacz, pewnie jego rodzina się teraz obwinia o jego śmierć, że nie wystarczająco go pilnowali.A to nie jest zupełnie ich wina. Inaczej okay, mogliby go kontrolować jeszcze do 30, 50 70 tki??Ale nie o to chodzi.On był dorosły.

Na tej samej zasadzie nie wiem, może jakiś tam facet lubi np sporty ekstremalne, szybka jazde samochodem,
pewnego dnia, w czasie jednej z takich ekstremalnych przejażdzek, w wyniku znacznie przekroczonej predkości ginie.I czyja to wina?Rodziców?Przecież mogli go konmtrolować, nie dac na prawo jazdy, pilnowac , aby jeżdził tylko z nimi i to pomału(??), pilnować, aby nie ścigał sie  z innymi maniakami szybkości{??Jak??), siedzieć ciągle u niego w domu, aby głupoty musie w głowie nie zalęgły (???), albo najlepiej nie dopuścić aby ten syn wyprowadził sie z rodzinnego domu aby mieli go non stop na oku.Wtedy jest duża szansa , że jednakby w akurat tym wypadku nie zginął.

Tylko , czy o to chodzi? jest to dorosła osoba.Jeżeli uprze się, że czegoś nie chce, to niestety na siłe kompletnie nic się nie wskóra.
I nie ma sensu obwinianie się o coś.Chociaż rodzice tego mężczyzny, o którym piszesz, na pewno bardzo teraz cierpią, pewnie jest to wielki ból starcic syna, pewnie wyrzucają sobie, że mogliby go pilnować, takich "pewnie jest jeszcze dużo".Tylko, że jak mówię, to on był dorosły, on dokonał wyboru takiego życia, przykro,że tak się skończylo, ale to nie jest wina rodziców, że go za mało kontrolowali. A może własnie za młodu za dużo go kontolowali i uciekł w narkotyki.Tego nie wiemy.

35 Ostatnio edytowany przez margerita23 (2014-12-11 13:10:31)

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

To wszystko jest takie obiektywne. Nie zagłębiamy się w pewne sprawy i  tak naprawdę nie możemy oceniać czyjegoś postępowania jeżeli  wiemy o pewnych czynnikach wywołujących takie czy inne zachowania  niewiele.
Dlatego możemy tylko doradzić i podtrzymać na duchu a nawet to, że próbujemy tą osobę zrozumieć to już jest dużo. A tak naprawdę to człowiek zawsze broni się przed krytyką bo sam dobrze wie czego nie powinien robić ale nawet gdyby postępował idealnie tez problemów w życiu nie uniknie.

Słowo kontrola źle się kojarzy wiec źle się wyraziłam. Nie widzę ile syn  pije więc nie "kontroluję". Sprawdzam WTEDY rano czy się obudzi.  Ma po zapaleniu trzustki jeszcze cukrzycę. To tylko z troski nie z "chorobliwej kontroli "wynika.

36

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
rossanka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
rossanka napisał/a:

Ale to przeciez jej syn.

No i co?
A jak się z 4 piwek tygodniowo zrobi 8, a potem więcej?
Dalej ma patrzeć ze spokojem i jeszcze dawać dach nad głową?


Facet jest po ciężkiej chorobie, na zdrowiu mu nie zależy?

Dalej przeczytaj mój nastepny post.
To syn, matka go nie "zostawi samemu sobie na zmarnowanie"
Niestety, jeżeli on nie widzi problemu, że w jego stanie nie wolno mu pić a pije to już jest problem.Na dodatek możliwe, że ma jescze problem alkoholowy.
Takie trzymanie za rękę nic nie da.Pilnowanie tez nic nie da, dopóki osoba sama się nie ogarnie.

Z ciekawości zapytam, miałaś kiedyś alkoholika w rodzinie?

Dopóki mu daje dach nad głową i się martwi o niego, to on pić NIE PRZESTANIE.

Musi niestety wybrać między matczyną miłością/kontrolowaniem, a uratowaniem syna/pozwoleniem mu na upadnięcie tak nisko, że on się pozbiera.

37

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
Cynicznahipo napisał/a:
rossanka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

No i co?
A jak się z 4 piwek tygodniowo zrobi 8, a potem więcej?
Dalej ma patrzeć ze spokojem i jeszcze dawać dach nad głową?


Facet jest po ciężkiej chorobie, na zdrowiu mu nie zależy?

Dalej przeczytaj mój nastepny post.
To syn, matka go nie "zostawi samemu sobie na zmarnowanie"
Niestety, jeżeli on nie widzi problemu, że w jego stanie nie wolno mu pić a pije to już jest problem.Na dodatek możliwe, że ma jescze problem alkoholowy.
Takie trzymanie za rękę nic nie da.Pilnowanie tez nic nie da, dopóki osoba sama się nie ogarnie.

Z ciekawości zapytam, miałaś kiedyś alkoholika w rodzinie?

Dopóki mu daje dach nad głową i się martwi o niego, to on pić NIE PRZESTANIE.

Musi niestety wybrać między matczyną miłością/kontrolowaniem, a uratowaniem syna/pozwoleniem mu na upadnięcie tak nisko, że on się pozbiera.

Nie miałam.Ale wiem ze to od niego musi wyjść ta chęć leczenia.Mam za to w otoczeniu matki i nie każda podolalaby terapii wstrzasowej.
Matka tez nie jestem jakby co.

38

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

autorko powiem Ci tak:
dopóki cos sie nie stanie ty mozesz sobie gadać i gadać a Twój synek nic nie zrozumie

Mam 2 alkoholików w rodzinie więc wiem jak to jest,jeden alkoholik to moja własna siostra,w ciągu 6-5 lat nie raz wyciągałam ją z kłopotów z powodu picia,2 lata temu powiedziałam dość.
Ona jest dorosła,niech w końcu sama za siebie zacznie być odpowiedzialna,bo ja mam własne życie i własne problemy,nie potrzebne mi jeszcze jej.
Dlaczego tak piszę? W końcu to moja siostra,powinnam jej pomagać...
może powinnam ale skoro ona ma gdzieś tą pomoc to pozwolę jej sięgnąć dna,żeby sama zrozumiała swoje błędy.I dobrze wie że wtedy zostanie sama

Drugi alkoholik to mój kuzyn,pije od kiedy pamiętam,miał rok przerwy kiedy to się zaszył z okazji że zostanie ojcem,wytrzymał rok,ale teraz znowu pije...

Prawda jest taka że nie pomożesz komuś kto tej pomocy  nie chce.
Swojemu synowi powinnaś chyba pokazać te drzwi,niech sie wyprowadzi,moze i na jakiś czas dobrze byłoby zerwać z nim kontakt.

39

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Jedną z form pomocy jest pozwolenie na to, by człowiek odczuł konsekwencje swego postępowania. Nazywane jest to uczeniem odpowiedzialności.

Pomocne jest też zadanie pytania (jednego) "Czemu pijesz, skoro to zagraża (jeśli zagraża) Twemu życiu?".

40

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
lena812 napisał/a:

autorko powiem Ci tak:


Prawda jest taka że nie pomożesz komuś kto tej pomocy  nie chce.
Swojemu synowi powinnaś chyba pokazać te drzwi,niech sie wyprowadzi,moze i na jakiś czas dobrze byłoby zerwać z nim kontakt.

praktycznie może się to przedłożyć aczkolwiek nie musi

na to

że wydorośleje szybciej, z drugiej strony na piwo może mu zacznie być żal, jak będzie musiał o siebie sam zadbać big_smile

41

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Nie wiem czy na piwo zacznie mu być żal,ktoś kto jest alkoholikiem(niekoniecznie syn autorki) na picie zawsze znajdzie pieniądze,i szkoda mu  nie bedzie.
Alkoholik odżałuje na jedzenie,ale na alkohol nie.

42 Ostatnio edytowany przez Marcjano (2014-12-11 15:03:55)

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
rossanka napisał/a:

Nie miałam.Ale wiem ze to od niego musi wyjść ta chęć leczenia.Mam za to w otoczeniu matki i nie każda podolalaby terapii wstrzasowej.

W przypadku alkoholików w większości przypadków pomaga tylko terapia wstrząsowa. Dać osiągnąć dno. Mój brat pił przez hmm... 20 lat. Przestał pić dopiero rok temu jak trafił na oiom ze wstrząsem septycznym i niewielką szansą przeżycia. Oczywiście trafił tam z jakiejś meliny, bo rodzice po 19 latach dopiero zdecydowali się działać i wywalili go z domu, wymeldowali i nie chcieli utrzymywać kontaktów. Było bardzo źle wcześniej. Trafiał do więzienia, aresztu itd. W zasadzie to on w domu nie mieszkał tylko przebywał w różnych melinach, dopiero pod koniec stwierdził chyba, że w domu sobie zrobi melinę i tam spał, szczał pod siebie itd. aż w końcu miarka się przebrała i go wyrzucili po tym jak kolejny raz trafił do aresztu za długi. I siedział w jakiejś melinie, aż w końcu zadzwonił do mnie, że bardzo źle się czuje, że jest trzeźwy i czy nie mógłbym przyjść. Przemogłem się i poszedłem. Faktycznie był trzeźwy i widać było, że od wielu dni, ale wyglądał strasznie. Zawiozłem go na SOR i to był w zasadzie ostatni dzień na działanie. Drugiego dnia już by nie żył. Spędził w szpitalu ponad 2 miesiące. Odratowali go. Od tego czasu nie pije, pomaga rodzicom, zmienił się nie do poznania. Aż takiego szoku było trzeba, wcześniej nie przeszkadzała mu nawet bezdomność. Każdy ma swój poziom dna. A alkoholicy i tak będą ryzykować. Niedawno zmarł mój znajomy, który miał kompletny zakaz picia ze względu na choroby i alkoholizm. Pił jednak i już go nie ma. 36 lat facet miał, a z wyglądu nikt by nie powiedział że facet ma problem z alkoholem.

43

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
rossanka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
rossanka napisał/a:

Dalej przeczytaj mój nastepny post.
To syn, matka go nie "zostawi samemu sobie na zmarnowanie"
Niestety, jeżeli on nie widzi problemu, że w jego stanie nie wolno mu pić a pije to już jest problem.Na dodatek możliwe, że ma jescze problem alkoholowy.
Takie trzymanie za rękę nic nie da.Pilnowanie tez nic nie da, dopóki osoba sama się nie ogarnie.

Z ciekawości zapytam, miałaś kiedyś alkoholika w rodzinie?

Dopóki mu daje dach nad głową i się martwi o niego, to on pić NIE PRZESTANIE.

Musi niestety wybrać między matczyną miłością/kontrolowaniem, a uratowaniem syna/pozwoleniem mu na upadnięcie tak nisko, że on się pozbiera.

Nie miałam.Ale wiem ze to od niego musi wyjść ta chęć leczenia.Mam za to w otoczeniu matki i nie każda podolalaby terapii wstrzasowej.
Matka tez nie jestem jakby co.

Od niego musi wyjść ta chęć, dokładnie. Dlatego trzeba mu pokazać czym jest dorosłość, wystawić walizki i niech sobie radzi sam. Może wtedy doceni, jak dobrze było z pomocą rodziców.

44

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
rossanka napisał/a:
tiszantul napisał/a:

No tak, bo dla was materialistek to powinien zarabiać już miliony i mieć własną villę z basenem.

Nie, powinien umieć się sam utrzymać, w razie krysysu (utrata pracy, choroba, wypadek losowy) mogą mu pomóc rodzice.Ale generalnie powinien
zarobić tyle, aby mieć gdzie mieszkać, mieć co zjeść, za co się ubrać, kupic leki, książki, bilety na pociąg... .
Milionów nikt nie wymaga ale głowa na karku mile widziana tongue

Zdaje się, że chyba pomyliłaś kraje, bo jakoś nie mogę uwierzyć, żeby z pensji minimalnej, albo lekko przekraczającej minimalną można byłoby zrealizować to wszystko, co napisałaś. No ale wiadomo, że wy sobie lubicie wyobrażać księcia z bajki.

45 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-12-11 16:42:50)

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
tiszantul napisał/a:
rossanka napisał/a:
tiszantul napisał/a:

No tak, bo dla was materialistek to powinien zarabiać już miliony i mieć własną villę z basenem.

Nie, powinien umieć się sam utrzymać, w razie krysysu (utrata pracy, choroba, wypadek losowy) mogą mu pomóc rodzice.Ale generalnie powinien
zarobić tyle, aby mieć gdzie mieszkać, mieć co zjeść, za co się ubrać, kupic leki, książki, bilety na pociąg... .
Milionów nikt nie wymaga ale głowa na karku mile widziana tongue

Zdaje się, że chyba pomyliłaś kraje, bo jakoś nie mogę uwierzyć, żeby z pensji minimalnej, albo lekko przekraczającej minimalną można byłoby zrealizować to wszystko, co napisałaś. No ale wiadomo, że wy sobie lubicie wyobrażać księcia z bajki.

Nie, nie pomyliła. Piszesz ''materializm'', a tak naprawdę usprawiedliwiasz lenistwo.

46

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
tiszantul napisał/a:
rossanka napisał/a:
tiszantul napisał/a:

No tak, bo dla was materialistek to powinien zarabiać już miliony i mieć własną villę z basenem.

Nie, powinien umieć się sam utrzymać, w razie krysysu (utrata pracy, choroba, wypadek losowy) mogą mu pomóc rodzice.Ale generalnie powinien
zarobić tyle, aby mieć gdzie mieszkać, mieć co zjeść, za co się ubrać, kupic leki, książki, bilety na pociąg... .
Milionów nikt nie wymaga ale głowa na karku mile widziana tongue

Zdaje się, że chyba pomyliłaś kraje, bo jakoś nie mogę uwierzyć, żeby z pensji minimalnej, albo lekko przekraczającej minimalną można byłoby zrealizować to wszystko, co napisałaś. No ale wiadomo, że wy sobie lubicie wyobrażać księcia z bajki.

Faktycznie wymogi mam duże.;) Książę z bajki(ale z jakiej bajki?)
Człowiek ,którego stać na czynsz,jedzenie,oplaty czasem na bilet do kina albo książkę - faktycznie,książę z bajki big_smile
A tak na marginesie,to żona ma Cie utrzymywać czy co? To co wymienilam to są elementarne potrzeby życiowe.
Miejsce do spania,płacenie rachunków,wyżywienie,lekarstwa,ubranie - to podstawa przeżycia.
A tak z ciekawości z jaka kobieta Ty byś się związał?Jaka musi byc?Jak wyglądać,ile zarabiać,co lubi robić.Jakie ma mieć poglądy i zainteresowania.

47

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
Cynicznahipo napisał/a:
tiszantul napisał/a:
rossanka napisał/a:

Nie, powinien umieć się sam utrzymać, w razie krysysu (utrata pracy, choroba, wypadek losowy) mogą mu pomóc rodzice.Ale generalnie powinien
zarobić tyle, aby mieć gdzie mieszkać, mieć co zjeść, za co się ubrać, kupic leki, książki, bilety na pociąg... .
Milionów nikt nie wymaga ale głowa na karku mile widziana tongue

Zdaje się, że chyba pomyliłaś kraje, bo jakoś nie mogę uwierzyć, żeby z pensji minimalnej, albo lekko przekraczającej minimalną można byłoby zrealizować to wszystko, co napisałaś. No ale wiadomo, że wy sobie lubicie wyobrażać księcia z bajki.

Nie, nie pomyliła. Piszesz ''materializm'', a tak naprawdę usprawiedliwiasz lenistwo.

Nie usprawiedliwiam lenistwa , ale opisuję jakie są realia, a nie tylko czyjeś wyobrażenia.

48

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
rossanka napisał/a:
tiszantul napisał/a:
rossanka napisał/a:

Nie, powinien umieć się sam utrzymać, w razie krysysu (utrata pracy, choroba, wypadek losowy) mogą mu pomóc rodzice.Ale generalnie powinien
zarobić tyle, aby mieć gdzie mieszkać, mieć co zjeść, za co się ubrać, kupic leki, książki, bilety na pociąg... .
Milionów nikt nie wymaga ale głowa na karku mile widziana tongue

Zdaje się, że chyba pomyliłaś kraje, bo jakoś nie mogę uwierzyć, żeby z pensji minimalnej, albo lekko przekraczającej minimalną można byłoby zrealizować to wszystko, co napisałaś. No ale wiadomo, że wy sobie lubicie wyobrażać księcia z bajki.

Faktycznie wymogi mam duże.;) Książę z bajki(ale z jakiej bajki?)
Człowiek ,którego stać na czynsz,jedzenie,oplaty czasem na bilet do kina albo książkę - faktycznie,książę z bajki big_smile
A tak na marginesie,to żona ma Cie utrzymywać czy co? To co wymienilam to są elementarne potrzeby życiowe.
Miejsce do spania,płacenie rachunków,wyżywienie,lekarstwa,ubranie - to podstawa przeżycia.
A tak z ciekawości z jaka kobieta Ty byś się związał?Jaka musi byc?Jak wyglądać,ile zarabiać,co lubi robić.Jakie ma mieć poglądy i zainteresowania.

No właśnie elementarne potrzeby życiowe, których człowiek (z kiepskich zarobków) w tym kraju nie może do końca zrealizować, bo musi wybierać, czy w tym miesiącu jakiś nowy ciuch kupić, czy może gdzieś wyjść do kina itp. Ja to poszukuję normalnej, skromnej i dobrze poukładanej kobiety, a nie jakiejś zmanierowanej księżniczki czy wojującej feministki, których (nawiasem mówiąc) jest coraz więcej. I tak może pracować nawet w głupim markecie, byleby by można z nią było mile spędzić czas, porozmawiać, powygłupiać się itd.

49

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Po pierwsze, syn Margerity to nie alkoholik, tylko facet wypijający paę piw na tydzień, którego matka jest przewrażliwiona na punkcie jego zdrowia.

Po drugie, nie jest on jakimś pasożytem (z tego co napisano), talko oszczędza na mieszkanie.

50

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
tiszantul napisał/a:
rossanka napisał/a:
tiszantul napisał/a:

Zdaje się, że chyba pomyliłaś kraje, bo jakoś nie mogę uwierzyć, żeby z pensji minimalnej, albo lekko przekraczającej minimalną można byłoby zrealizować to wszystko, co napisałaś. No ale wiadomo, że wy sobie lubicie wyobrażać księcia z bajki.

Faktycznie wymogi mam duże.;) Książę z bajki(ale z jakiej bajki?)
Człowiek ,którego stać na czynsz,jedzenie,oplaty czasem na bilet do kina albo książkę - faktycznie,książę z bajki big_smile
A tak na marginesie,to żona ma Cie utrzymywać czy co? To co wymienilam to są elementarne potrzeby życiowe.
Miejsce do spania,płacenie rachunków,wyżywienie,lekarstwa,ubranie - to podstawa przeżycia.
A tak z ciekawości z jaka kobieta Ty byś się związał?Jaka musi byc?Jak wyglądać,ile zarabiać,co lubi robić.Jakie ma mieć poglądy i zainteresowania.

No właśnie elementarne potrzeby życiowe, których człowiek (z kiepskich zarobków) w tym kraju nie może do końca zrealizować, bo musi wybierać, czy w tym miesiącu jakiś nowy ciuch kupić, czy może gdzieś wyjść do kina itp. Ja to poszukuję normalnej, skromnej i dobrze poukładanej kobiety, a nie jakiejś zmanierowanej księżniczki czy wojującej feministki, których (nawiasem mówiąc) jest coraz więcej. I tak może pracować nawet w głupim markecie, byleby by można z nią było mile spędzić czas, porozmawiać, powygłupiać się itd.

To topik Margerity.
Oj nie lubisz ty chyba tych kobiet.Same feministki,zmanierowane księżniczki,pełno pretensji, wymogów?
Chyba wiem w czym tkwi problem ale to nie należy do tego topiku.

51 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2014-12-11 17:51:05)

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
tiszantul napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
tiszantul napisał/a:

Zdaje się, że chyba pomyliłaś kraje, bo jakoś nie mogę uwierzyć, żeby z pensji minimalnej, albo lekko przekraczającej minimalną można byłoby zrealizować to wszystko, co napisałaś. No ale wiadomo, że wy sobie lubicie wyobrażać księcia z bajki.

Nie, nie pomyliła. Piszesz ''materializm'', a tak naprawdę usprawiedliwiasz lenistwo.

Nie usprawiedliwiam lenistwa , ale opisuję jakie są realia, a nie tylko czyjeś wyobrażenia.

To ja żyję w jakichś innych realiach? Może o innej Polsce mówimy?
Minimalna płaca to ok 1680zł. Mój mąż, ani ja w niektórych miesiącach nawet tyle nie zarabiamy. I jakoś sobie radzimy, nie umieramy z głodu, wszystko popłacone. Także nie wciskaj kitu.

Moja koleżanka zarabia 1200zł, wynajmuj pokój i ma dwuletnią córkę. Radzi sobie. Jak ona to robi? Jak to robią miliony Polaków? Nie marudzą, po prostu robią.

Blackie, nie zgodzę się. Facet nie powinien pić wcale ze względów zdrowotnych, a pije i to kilka razy w tygodniu. To NIE JEST normalne.

52

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
rossanka napisał/a:
tiszantul napisał/a:
rossanka napisał/a:

Faktycznie wymogi mam duże.;) Książę z bajki(ale z jakiej bajki?)
Człowiek ,którego stać na czynsz,jedzenie,oplaty czasem na bilet do kina albo książkę - faktycznie,książę z bajki big_smile
A tak na marginesie,to żona ma Cie utrzymywać czy co? To co wymienilam to są elementarne potrzeby życiowe.
Miejsce do spania,płacenie rachunków,wyżywienie,lekarstwa,ubranie - to podstawa przeżycia.
A tak z ciekawości z jaka kobieta Ty byś się związał?Jaka musi byc?Jak wyglądać,ile zarabiać,co lubi robić.Jakie ma mieć poglądy i zainteresowania.

No właśnie elementarne potrzeby życiowe, których człowiek (z kiepskich zarobków) w tym kraju nie może do końca zrealizować, bo musi wybierać, czy w tym miesiącu jakiś nowy ciuch kupić, czy może gdzieś wyjść do kina itp. Ja to poszukuję normalnej, skromnej i dobrze poukładanej kobiety, a nie jakiejś zmanierowanej księżniczki czy wojującej feministki, których (nawiasem mówiąc) jest coraz więcej. I tak może pracować nawet w głupim markecie, byleby by można z nią było mile spędzić czas, porozmawiać, powygłupiać się itd.

To topik Margerity.
Oj nie lubisz ty chyba tych kobiet.Same feministki,zmanierowane księżniczki,pełno pretensji, wymogów?
Chyba wiem w czym tkwi problem ale to nie należy do tego topiku.

Tak, tak problem jest we mnie. Niczym mnie nie zaskoczyłaś, jak na typową kobietę przystało.

53

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
tiszantul napisał/a:
rossanka napisał/a:
tiszantul napisał/a:

No właśnie elementarne potrzeby życiowe, których człowiek (z kiepskich zarobków) w tym kraju nie może do końca zrealizować, bo musi wybierać, czy w tym miesiącu jakiś nowy ciuch kupić, czy może gdzieś wyjść do kina itp. Ja to poszukuję normalnej, skromnej i dobrze poukładanej kobiety, a nie jakiejś zmanierowanej księżniczki czy wojującej feministki, których (nawiasem mówiąc) jest coraz więcej. I tak może pracować nawet w głupim markecie, byleby by można z nią było mile spędzić czas, porozmawiać, powygłupiać się itd.

To topik Margerity.
Oj nie lubisz ty chyba tych kobiet.Same feministki,zmanierowane księżniczki,pełno pretensji, wymogów?
Chyba wiem w czym tkwi problem ale to nie należy do tego topiku.

Tak, tak problem jest we mnie. Niczym mnie nie zaskoczyłaś, jak na typową kobietę przystało.

Ale o co Ci chodzi tak naprawdę?

54

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
Cynicznahipo napisał/a:
tiszantul napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Nie, nie pomyliła. Piszesz ''materializm'', a tak naprawdę usprawiedliwiasz lenistwo.

Nie usprawiedliwiam lenistwa , ale opisuję jakie są realia, a nie tylko czyjeś wyobrażenia.

To ja żyję w jakichś innych realiach? Może o innej Polsce mówimy?
Minimalna płaca to ok 1680zł. Mój mąż, ani ja w niektórych miesiącach nawet tyle nie zarabiamy. I jakoś sobie radzimy, nie umieramy z głodu, wszystko popłacone. Także nie wciskaj kitu.

Moja koleżanka zarabia 1200zł, wynajmuj pokój i ma dwuletnią córkę. Radzi sobie. Jak ona to robi? Jak to robią miliony Polaków? Nie marudzą, po prostu robią.

Blackie, nie zgodzę się. Facet nie powinien pić wcale ze względów zdrowotnych, a pije i to kilka razy w tygodniu. To NIE JEST normalne.

A mieszkacie na swoim (bądź u teściów) czy w wynajmowanym? Bo ciekawe jakbyś miała się utrzymać z 1200 płacąc 800 zł (to i tak przy dobrych wiatrach) za wynajem i jeszcze na wszystko by ci starczyło? Cóż twoja koleżanka widocznie jest z innej bajki (może tylko wymyślona przez ciebie), bo ja znam całą masę ludzi (zapewne jacyś nieudacznicy), którzy co prawda żyją za te 1200, ale mieszkają albo u rodziców, albo też ciągle są zapożyczeni u nich i muszą oglądać każdą złotówkę. A marudzić to sobie mogę, tak jak ty pisać, co chcesz, bo póki co jest wolność słowa, którą przynajmniej w teorii gwarantuje konstytucja.

55 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-12-11 19:03:05)

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Tiszantul, załóż jakiś własny wątek o tym jak się ciężko w Polsce żyje, a nie zaśmiecaj tego, który nic nie ma wspólnego z Twoimi wontami.

Cyniczna, może i wcale pić nie powinien, ale my tu słyszymy jego mega przewrażliwioną matkę w topiku, a nie jego lekarza. Nie wiemy na jaką chorobę trzustki cierpiał- nie wyciągajmy pochopnych wniosków. Jedno, z opisu przynajmniej, jest pewne- to żaden alkoholik, a drugie- że Margerita chce go traktować jak trzylatka.
Nie ma siły, jak jest człowiek dorosły, to mu życia rodzice nie powinni urządzać. Jak mu zdrowie zacznie nawalać, to jego wina, a nie nikogo innego.

56

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
tiszantul napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:
tiszantul napisał/a:

Nie usprawiedliwiam lenistwa , ale opisuję jakie są realia, a nie tylko czyjeś wyobrażenia.

To ja żyję w jakichś innych realiach? Może o innej Polsce mówimy?
Minimalna płaca to ok 1680zł. Mój mąż, ani ja w niektórych miesiącach nawet tyle nie zarabiamy. I jakoś sobie radzimy, nie umieramy z głodu, wszystko popłacone. Także nie wciskaj kitu.

Moja koleżanka zarabia 1200zł, wynajmuj pokój i ma dwuletnią córkę. Radzi sobie. Jak ona to robi? Jak to robią miliony Polaków? Nie marudzą, po prostu robią.

Blackie, nie zgodzę się. Facet nie powinien pić wcale ze względów zdrowotnych, a pije i to kilka razy w tygodniu. To NIE JEST normalne.

A mieszkacie na swoim (bądź u teściów) czy w wynajmowanym? Bo ciekawe jakbyś miała się utrzymać z 1200 płacąc 800 zł (to i tak przy dobrych wiatrach) za wynajem i jeszcze na wszystko by ci starczyło? Cóż twoja koleżanka widocznie jest z innej bajki (może tylko wymyślona przez ciebie), bo ja znam całą masę ludzi (zapewne jacyś nieudacznicy), którzy co prawda żyją za te 1200, ale mieszkają albo u rodziców, albo też ciągle są zapożyczeni u nich i muszą oglądać każdą złotówkę. A marudzić to sobie mogę, tak jak ty pisać, co chcesz, bo póki co jest wolność słowa, którą przynajmniej w teorii gwarantuje konstytucja.

Ale pisz sobie, tylko dlaczego w wątku, który dotyczy zupełnie czegoś innego?

Mieszkamy z teściami, ale oni nas nie utrzymują. Sami płacimy za wszystko. Więc jest to możliwe. Mamy też dziecko i stać nas na przyjemności. Koniec offtopu z mojej strony.

57

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Miłość może wiele zmienić, ale nic na siłę. Powinien sam zrozumieć co jest dla niego dobre, a co nie...

58

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi
Beyondblackie napisał/a:

. Nie wiemy na jaką chorobę trzustki cierpiał- nie wyciągajmy pochopnych wniosków. Jedno, z opisu przynajmniej, jest pewne- to żaden alkoholik, a drugie- że Margerita chce go traktować jak trzylatka.

Ale doskonale wiemy jaką chorobę przeszedł bo przecież jest to w tym wątku napisane. Ostre zapalenie trzustki, które jest bardzo poważną chorobą kończącą się we wcale nie małej liczbie przypadków śmiercią. W 80% przypadków przyczyną jest... alkohol i kamica żółcia. I faktycznie po wyleczeniu należy unikać alkoholu. Facet postępuje bardzo nieodpowiedzialnie i chyba faktycznie trzeba go traktować jak trzylatka bo tak się właśnie zachowuje. Kolejne zapalenie może nie zakończyć się już wyleczeniem.

59 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2014-12-12 10:17:47)

Odp: jak pomóc dorosłemu synowi

Marcjano, OK. W podobny sposób osoba z cukrzycą nie powinna jeść słodyczy (nota bene, syn Autorki też ją ma), bo może doprowadzić do śpiączki hiperglikemicznej.

Tylko, po raz kolejny, to jest DOROSŁY facet, który ma informację na temat choroby i zdaje sobie sprawę z konsekwencji swojego postępowania. O ile Margerita martwi się o niego, co jest zrozumiałe, to chęć kontroli nad nim jest bezsensowna.

Posty [ 60 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » jak pomóc dorosłemu synowi

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026