netkobietyWszystkie działy
Psychologia

przerażający brak chęci do czegokolwiek.

2 odpowiedzi2 356 wyświetleńzałożony przez jammin, 08.12.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » przerażający brak chęci do czegokolwiek.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

1

Temat: przerażający brak chęci do czegokolwiek.

Cześć...Jestem tu pierwszy raz. Mam 23 lata. Nie wiem od czego zacząć, mogłabym tu siedzieć i pisać całą noc. Wychowywał mnie tata, bo niestety był chory i nie mógł dalej pracować (stracił zdrowie w pracy, ważne że żyje). Moja mama wyjechała za granicę kiedy miałam 5 lat i pracowała tam około 13 lat. Kiedy wróciła nie potrafiłam zaakceptować tego, że jest. Nie umiałam żyć z nią. Mówiąc drastycznie : przeszkadzała mi. Teraz kiedy jesteśmy wszyscy w domu to w zasadzie jest mi obojętna. Nie rozmawiam z nią na poważne tematy mam wrażenie, że ona nie rozumie niczego, a mentalnie jak dla mnie- ma 15 lat. Rozmawia ze mną jak z 5 letnim dzieckiem, chyba zatrzymała się na tym etapie. Nie wiem. Mogę liczyć tylko na tatę tak naprawdę. Ogólnie mimo tego wszystkiego byłam pogodnym dzieckiem, miałam masę znajomych, garnęłam się do ludzi -taka dusza towarzystwa:) Podstawówkę i gimnazjum świadectwo z czerwonym paskiem. Mądre, roztropne dziecko. Chociaż kiedy na dzień matki do szkoły chodził tata nie potrafiłam zrozumieć dlaczego. Czas liceum był okresem próby. Wagarowanie, zaległości, srednia nie dobijała nawet do 3.0. Włóczenie się po mieście, gapienie się w sufit. Ostatecznie komis z matmy. Maturę zdałam bo "sprężyłam dupę" w ostatniej chwili. Wniosek - jak CHCĘ to potrafię. Potem poszłam na studia. Radość fajnie, nowe miasto, nowi ludzie, nowy etap, nieznane. I rok był normalny imprezy wypady chociaż wydaję mi się, że imprezowanie w clubach juz nie kręci mnie jak kiedyś chyba się starzeję ? hehe kurde mam 23 lata.. Dobra dalej:) Kolosy, egzaminy, ciekawił mnie świat i ludzie...ale później jakoś tak zaczęło coś we mnie umierać..zaczęłam opuszczać zajęcia..mieć zaległosci..NIE CHCIAŁO mi sie wstać z łożka iść na egzamin, raz wykładowca nawet do mnie dzwonił żebym przyszła na egzamin..:| Niie wychodziłam do ludzi już tak często. Kiedy wracam do domu nie robię nic. Od jakiegos czasu tj od roku zauważyłam, że powtarzam, że...nie chce mi się wychodzić z domu bo...kocham w nim być. Bo kocham swój dom. To, że usiąde przed tv , posiedze na necie, pochodzę od okna do okna, nieogarnięta w dresie. Tata gotuje, mama sprząta. A ja nic. Kiedyś robiłam wszystko, pomagałam. Cokolwiek. Rodzice w zasadzie nie zwracają na to już uwagi bo jak wracam tylko na weekendy do domu to 'chcemy sie Tobą nacieszyć' to tak jakby zwalniało mnie ze wszystkiego, z życia. Uwielbiam ciszę. To też mnie przeraża. Nawet kiedy zaplanuje że ide na kręgle albo bilard to wieczorem...nie chce mi się. Część znajomych więc nie pyta czy gdzieś wychodzimy bo znają odpowiedź. No i nie tryskam już energią jak kiedyś. Potrzebuję jakiegoś takiego zastrzyku energii czegoś co mnie uniesie do góry...bo chyba jest co raz gorzej.. Nie wierzę chyba w siebie, chociaż to co chciałam do tej pory zrealizować mniej więcej zrealizowałam. Nigdy nie miałam chłopaka, nie potrafię się chyba tak otworzyć nie wiem tego też nie rozumiem..Lubię siebie, swój wygląd, no oprócz brzuszka ;p Nie twierdzę, że jestem miss tap madl, ale do brzydoty tez mi sporo brakuje. Mimo tego spotykałam się z wieloma, ale nie było chemii? Nie czułam nic. No konkretnie nic. Są mi obojętni, nie wiem czy kiedykolwiek jakiś facet mnie zrozumie- może być problem bo ja sama nie rozumiem siebie. Umawiam się na randkę jesli pojdę to i tak wiem, że nic z tego nie będzie. W 60% wymiękam poddając się na starcie czyli wystawiam chłopaka i nie przychodzę na spotkanie. Dziwne to moje życie czuję, że mam problem. Nie bardzo wiem tylko jak to okreslić.. Z emocjami ze skrajności w skrajność. Na uczelni śmiech ze znajomymi, wracam na mieszkanie i potrzebuje ciszy, świętego spokoju, czasami nie jjem bo zapominam, albo nie mam nic w lodówce a do sklepu nie chce mi się iść... Co tu robić?

Z góry dziękuję wszystkim za wszelakie formy zainteresowania tym, co tutaj napisałam!! Opis sytuacji jest chyba chaotyczny..jak całe moje życie..mam nadzieję, że jednak ktoś czytając to odpisze coś sensownego:)

2

Odp: przerażający brak chęci do czegokolwiek.

Moim zdaniem nie musisz miec chlopaka na sile. Mezczyzn traktuj jak kolegow. Mysle tez ze duzo sie zmieni jak pojdziesz do pracy, poznasz nowych ludzi i zmieni sie Twoj tryb zycia. Dzis niestety w czasie studiow ma sie duzo czasu. Jest to optymalny czas do rozwijania zainteresowan, podrozowania, czytania, itp. Jesli takie spedzanie czasu ze soba jak do tej pory robisz Ci odpowiada to nie widze w tym nic zlego czy niepokojacego.

Mysle ze wszystko sie wzielo z nalozenia okresu dojrzewania z nieakceptacja faktu akceptacji matki przez ojca, czego nie mozesz do tej pory zrozumiec. To jest duzy dylemat ale nie Twoj dylemat. Twoj dylemat to chyba sprzecznosc w tym co czulas (nieakceptowanie postepowania matki) a co zdecydowal ojciec, twoje "nienaturalne" zycie w domu z "obca" osoba, nawet jesli spokojne to zawsze jest to sytuacja "toksyczna" w jakims sensie.

Niestety albo stety doroslosc polega na tym ze w pewnym momencie zaczynamy zyc na wlasny rachunek i nie musimy mieszkac z rodzicami nawet jesli mozemy.

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » przerażający brak chęci do czegokolwiek.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026