Hejo,
Nastał pt.. i znowu zlapalam się na tym, ze normalnie w swiecie nikt do mnie nie zadzwoni i nie spyta " Hej, co dzisiaj robisz.. idziemy do knajpki, na disco, do restauracji itp. itd.", ze nikt nie zainteresuje się mna, nie zaprosi mnie do siebie na wino. Moja komorka milczy jak zakleta. To ja najczęściej musze/musiałam inicjować spotkania. Już tego nie robie bo ile można, skoro to powinno dzialac w dwie strony. I nie inicjuje nic, przestalam = cisza. Na dodatek mam teraz taka faze, ze większość koleżanek ma dzieci, wiec ich swiat skurczyl się do roli matki i widza tylko dziecko. Jak już..to zapraszają mnie na kawe do siebie, ale to nie jest dla mnie rozrywka siedzieć u nich jak u cioci na imieninach bo zwyczajnie mam ochote się pobawić, wyjść gdzies do ludzi. No i tak wlasnie jest.. czuje się wyrzucona na margines. Nie mam planow na Sylwestra również no bo kto by o mnie pomyslal... skoro wszyscy widza tylko czubek własnego nosa..
Podobne tematy
2 2014-12-05 21:07:07 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2014-12-05 21:12:41)
Mam tak samo już od kilku lat. Z tym, że nigdy nigdzie nie byłem zapraszany nawet gdy znajomi jeszcze się nie pożenili więc przywykłem do roli samotnika.
Cóż, samemu też można się pobawić. W klubach zawsze można sie dobrze pobawic. Towarzystwo nie jest niezbędne do dobrej zabawy. Wyskocz gdzieś nie czekając na zaproszenie.
Człowiek który nie ma niczego nie ma nic do stracenia. Towarzysko może być już tylko lepiej.
Pozatym każdy medal ma dwie strony. Samemu można lepiej zadbać o coś co jest ważne dla nas samych a co było zaniedbywane. Towarzystwo jest OK, ale często po prostu robimy wtedy coś tylko dlatego, że tak chce wiekszosc z ktora idziemy. Wybieraja klub, miejsce. Samemu mozesz sie wreszcie bawic tak jak zawsze marzyłaś.
...nikt do mnie nie zadzwoni ... nikt nie zainteresuje się mna ...komorka milczy ...czuje się wyrzucona na margines...
skoro wszyscy widza tylko czubek własnego nosa..
A co to za użalanie sie nad sobą? Masz przynajmniej czas "na siebie". To, że nie jesteś rozchwytywana, ze nikt nie dzwoni to nie znaczy, ze inni (Twoi znajomi) widzą tylko czubek nosa a o Tobie ...zapomnieli. To znaczy, ze każdy ma przecież swoje własne zycie. Ty też. Nie powinnas uzależniać swojego samopoczucia od uwagi innych. Fakt, to najprostsze, ale bardzo zawodne.
Naucz się czerpać radość z bycia samej ze sobą. Jest tu na Forum nawet taki watek, ale musiałbym go odszukać... A może Ty - zamiast biadolić
sama poszukasz, poczytasz i znajdziesz w sobie to, czego oczekujesz od innych?
kosmiczny nick ja nie biadole az tak jak mogloby się to wydawac
Na codzien mam mnóstwo zajec, pasji, którym się oddaje, tylko takie myśli nachodzą mnie wlasnie co pt, bo nie mam co z sobą zrobić. Tance, jezyki obce, podroze, fitness. Jesli chodzi o to ostatnie, to już nawet musze podrozowac sama bo ciężko znaleźć kompana i nawet sprawia mi to frajde;) Tak na serio to zawsze znajdzie się cos u mnie do roboty, ale wolalabym robic to z kims, albo z jakas grupa. Rozumiem, ze każdy ma swoje zycie, ale jakby nie było istnieja przecież telefony. Można zadzwonić, zapytać się co slychac itp. A tu cisza. Zawsze to ja pierwsza dzwoniłam, pierwsza wyciagalam kogos jak miał dola, jak facet kolezanke rzucil, a teraz jak oni poukładali sobie zycie..to całkowicie o mnie zapomnieli. To mnie boli najbardziej
5 2014-12-05 21:24:24 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2014-12-05 21:31:48)
Aroniu, nie czekaj aż ktoś pomyśli o Tobie. Sama o sobie pomyśl. O siebie zadbaj...
Tak jak pisze Facet79, nie czekaj na zaproszenie, wyjdz z domu. Idz do restauracji, do pubu na piwo, rozerwij się. Wychodząc samemu zawsze można spotkać kogoś, z kim można spędzić miło wieczór. Albo znajome osoby albo nieznajome, które staną się nową znajomością. Trzeba tylko dać sobie szansę a nie czekać aż inni nam ją dadzą.
jak już pisałam w innym wątku mam rodzinę ale też jestem sama ,wiesz ile bym dała by być na twoim miejscu,niezależną .sama decydujesz co robisz a nie musisz przystosować się do tego co inni oczekują od ciebie ,życzę więcej wiary w siebie i w swoje możliwości
7 2014-12-05 21:31:34 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-12-05 21:32:17)
Tak więc będe grzeczny, jak zawsze.
Po 1.
Ty tak samo traktujesz ich egoistycznie, ale nie widzisz tego.
2. Po co to piszesz tu? Zachęcić chcesz kogoś do siebie, czy pokazać światu że masz źle i trzeba sie Tobą opiekować? Ano.
Ludzie idą za to co sprawia im przyjemnosc. Jedni maja niski próg tego i biorą byle co, inni nie... tyle ![]()
Opiekowac się mna nie trzeba, zapewniam Cie ![]()
A dlaczego napisałam? Bo miałam taka potrzebe jak większość innych tutaj.
9 2014-12-05 21:42:59 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2014-12-05 21:49:55)
Zawsze to ja pierwsza dzwoniłam, pierwsza wyciagalam kogos jak miał dola, jak facet kolezanke rzucil, a teraz jak oni poukładali sobie zycie..to całkowicie o mnie zapomnieli. To mnie boli najbardziej
To więc o to chodzi, nie zauważyłem do razu. Nie o samotność, ale, że inni nie dotrzymują umowy którą jak nam się wydaje z nami mają.
Moja babcia kiedyś wiele lat pomagała wychować dzieci sąsiadki a potem ani ta której pomagała ani te dzieci nawet jej nie odwiedziły. Też było jej bardzo przykro.
Z jednej strony ludzie tacy są - łatwo zapominają o przysługach. Albo inaczej : wcale nie czują się zobowiązani do rewanżu. Po prostu zamknęli pewien etap życia, jesteś tylko wspomnieniem. Miłym, ale wspomnieniem.
Z drugiej strony ludziom często się wydaje, że czyniąc innym przysługę nawiązują pewną umowę i liczą na wzajemność. Porównałbym to do uczucia, że wydaje nam się, że dajemu komuś cząstke siebie na przechowanie i ten ktoś co najmniej będzie o nas pamiętał. A tak nie jest. I gdy tak się nie dzieje to jakas cześc w nas czuje sie oszukana. Uświadomienie sobie tego to jak kolejne etapy dorosłości. Jeszcze nie raz Cię to spotka. Będziesz mieć dzieci. Wychowasz je. I choćbyś nie wiem co robiła przyjdzie taki moment, że któres z nich zapewne też na jakiś czas o Tobie zapomni. Ludzie zapominają nawet o własnej matce, ojcu. Cóż więc dopiero o przyjaciołach.
Pomijając to co ważne. Uwazasz, ze jak sie wygadasz w internetach to Ci to pomoże? Czy moze chcesz znalezc rozwiązanie?
a Ty to widze thepass, ze lubisz sobie pofilozofować;)
12 2014-12-05 21:58:36 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-12-05 21:58:59)
(tu cos bylo ale zawstydziłaś mnie)
Aronia - doskonale wiem o czym piszesz. Sam tego doświadczyłem, więc... Teraz mi wszystko jedno czy będę sam czy z kimś. Jak to mówił poeta: "Póki dobre - cacko złoto,jak zepsute - ruszaj w błoto". Ludzie pamiętają o nas tylko jak czegoś potrzebują.
Dla mnie rady pt. wyjdź gdzieś, rozerwij się są co najmniej nie na miejscu. Latem, kiedy było dość pogodnie - wychodziłem, uśmiechałem się i... Co? I nic. Robiłem coś, nie dało żadnego efektu (nie licząc większego wkurzenia), więc do kitu z takimi radami. Chodziłem na kurs - też nic to nie dało. Ograniczyło się do "hej pomożesz" czy co tam... A jak chciałem gdzieś zaprosić czy coś - "jem obiad z mężem/chłopakiem". Nawet i grupowo nie dali się ludzie zaprosić.
Sumując - przyzwyczaj się do samotności ![]()
A czy gdybyś żyła na bezludnej wyspie musiałabyś być nieszczęśliwa ? Nawet tam byłoby co robić.
Skąd ja to znam.
Nie wymagam telefonów codziennie, ale raz na jakiś czas chociaż SMS-a: "hej, co słychać?". Nie musimy się nawet umawiać na kawę, czy gdzieś iść. Po prostu, żeby kontakt nie był jednostronny. A jak się nie ma ochoty, to jasno powiedzieć, że się jej nie ma.
A rady typu: "wyjdź do ludzi", "idź na kurs/cokolwiek" są z... tyłka wzięte. Na niektóre rzeczy trzeba mieć pieniądze (nadwyżkę po rachunkach i rzeczy potrzebnych do życia).
Pójdę sama do kina, czy na spacer. Jasne. Lubię nawet, ale czasem chciałoby się z kimś. Tak po prostu... Pogadać, pośmiać się.
A ludzie często odzywają się, jak mają w tym swój interes. I tylko wtedy. Jednak takich to tępię ![]()
Po pierwsze zmienić podejście do ludzi, zejść z trochę nierealnych oczekiwań, bo teraz stawiasz się w pozycji dziecka, które stoi w kącie i krzyczy "zaopiekujcie się mną" !
Zadbać o nowe znajomości, skoro chodzisz na różnego rodzaju kursy itp. to nie jesteś tam sama. Może warto spróbować zbliżyć się do kogoś ? Ja poznałam mnóstwo ludzi na treningach biegania. Wspólne hobby zbliża się.
Nauczyć się spędzać czas sama ze sobą i nie traktować tego jak kary, ale jak przyjemności.
Mahika - na jakie podejście zmienić? (pytam, bo problem i mnie dotyczy) No tak - oczekiwanie, że ktoś czasami zadzwoni/napisze jest baaaardzo nierealne. Nie wynaleziono jeszcze przecież żadnych szybkich źródeł przekazu informacji a zanim goniec dojdzie... Huhu - dużo wody w Wiśle upłynie. Gołąb to się po drodze jeszcze zgubi.
Kursy? Tiaaa...
Ostatnie zdanie jest z cyklu: rady dla samotnych - oprawić w ramkę i powiesić nad łóżkiem
Ono mi się bardzo spodobało - serio.
Ja nie mam wygorowanych oczekiwan, bo dla mnie podtrzymanie kontaktu jest sprawa naturalna, a nie odzywanie się tylko i wyłącznie wtedy kiedy cos się chce. Czy zadzwonienie w dzisiejszych czasach do kogos wymaga duzego wysiłku? Ja Cie prosze.. tyle razy klepia na fb czy innych bezdetach w komórce ze nie maja czasu zadzwonić? Zawsze, ale to zawsze jakos tak wychodzilo, ze to ja zabiegałam o ten kontakt, inicjowalam cos, to imprezka w weekend, to kino, to wyjazd, ale zaczelo mnie to powoli irytować, ze dlaczego wszystko musi wychodzic z mojej strony i się powoli wycofałam. Chcialam zobaczyć reakcje. I co? Nikt niczego sam nie zaproponuje, a nawet mało się odzywa. Mój telefon generalnie potrafi milczeć.
Rozumiem, ze każdy ma swoje zycie. Ja tez mam mnóstwo zajec jak już pisałam wcześniej i to nie jest tak , ze nie umiem spedzac czasu sama ze sobą. Czuje się ze sobą swietnie, ale ten fenomen mnie powoli irytuje..bo ile można??? chciałoby się aby ktoś czasami zaprosil gdzies ot tak zwyczajnie.. " a może wpadniesz na wino" czy cos w ten desen.
Wszystko co napisałam jest poparte moimi przeżyciami. Jak zmienić oczekiwania ? Olać brzydko mówiąc znajomych, którzy mają Cię w nosie, nie nakręcać się jacy to oni niedobrzy, a Ty biedna. Skasować ich i tyle. ja tak zrobiłam i poczułam ulgę.
Jak zmienić oczekiwania ? Zapewniam, że w momencie gdy zaczniesz brać aktywny udział w życiu , to automatycznie zaczną bywać wokół Ciebie ludzie, no ale co Ty z tym zrobisz to już zależy od Ciebie. Możesz siedzieć w kącie, możesz spróbować podejść do kogoś.To nie boli.
Czasem spędzamy czas z kimś, czasem sami. Nikt nam nie zagwarantuje, że będzie z nami zawsze kiedy my tylko będziemy tego chcieć. Dlatego warto nauczyć się spędzać czas z przyjemnością w pojedynkę, nie traktować tego jako zła koniecznego i będę to powtarzać ![]()
Kerty- co masz do poznawania ludzi na kursach...? Mam spore grono znajomych poznanych dzięki chodzeniu na jogę, kurs angielskiego, ostatnio bieganie w dużej grupie OBCYCH ludzi. Ja wierzę, że dużo zależy od nas. Dlatego ruszyłam tyłek i jestem mniej samotna niż byłam. Czego i Wam życzę ![]()
Mahika - masz rację, że Ci co nas nie szanują, nie respektują, nie... to ludzie nie warci naszego zaangażowania i czasu.
Nie mam nic do poznawania ludzi w jakikolwiek sposób ale - chodziłem na kursy (najczęściej doszkalające) i jedyne czego tam uświadczyłem to "pomożesz w zadaniu" itp. Próbowałem zgrać kilka koleżanek i kolegów na małe, kameralne grono i spotkanko - "jem obiad z mężem/chłopakiem" i inne wymówki, adekwatnie do płci. Jestem małomówny - czy to może odpychać? ![]()
aronia, skąd jesteś? ![]()
Myślę ze małomównosć siłą woli moze odpychac niestety...
Tamila - rozumiem (ja o to pytałem, więc pewnie do mnie to było). Wynika to z tego, że jak mam mówić "o niczym" to lepiej milczeć. ![]()
Hejo,
Nastał pt.. i znowu zlapalam się na tym, ze normalnie w swiecie nikt do mnie nie zadzwoni i nie spyta " Hej, co dzisiaj robisz.. idziemy do knajpki, na disco, do restauracji itp. itd.", ze nikt nie zainteresuje się mna, nie zaprosi mnie do siebie na wino.
(...) Nie mam planow na Sylwestra również no bo kto by o mnie pomyslal... skoro wszyscy widza tylko czubek własnego nosa..
A TY?
Czemu nie wyjdziesz z inicjatywą?
Chyba wiesz, kto może, a kto ze względu NA ZOBOWIĄZANIA nie może poszaleć sobie w weekend?
gdy jest sie samemu to iezko jest gdy niema sie z kim porozmawiac
Aronia, skupiasz się na tym, że KTOŚ powinien zapewnić Ci rozrywkę. Małe są na to szanse, a powodów może być milion. U Ciebie zapewne istotne jest to, że większość koleżanek jest na etapie macierzyństwa - zapewne wyciąganie Cię na disco to ostatnia myśl, jaka może im przyjść do głowy. A siedzenie u nich przecież Ci się nie podoba...
Piszesz, że masz mnóstwo zajęć i wypełnione życie. To...może zniechęcać. Przecięty człowiek pomyśli sobie, że na pewno jesteś zajęta i nie będzie Ci 4 liter zawracał.
Oczekujesz telefonów a ludzie wolą siedzieć na fb... Taki sobie wybrali sposób komunikacji. Nie musisz się dostosowywać, ale też nie marudź, że nikt do Ciebie nie dzwoni.
W każdym towarzystwie są osoby "ciągnące". One inicjują kontakty, organizują spotkania, zwołują towarzystwo. To całkiem naturalne. Jeśli Ty byłaś postrzegana jako taka osoba i nagle przestałaś się odzywać - być może ludzie zastanawiają się o co się obraziłaś lub uznali, że masz ich gdzieś - na pewno nikt nie pomyśli, że Ty doświadczenia prowadzisz.
Wszystko postrzegasz przez pryzmat własnych poglądów na relacje. Tymczasem Twoi znajomi mogą mieć zupełnie inne poglądy. Jeśli Tobie przeszkadzają samotne piątki - Ty powinnaś się zatroszczyć o to, żeby samotne nie były. Oczekiwanie, że ktoś się o to zatroszczy jest raczej skazane na porażkę.
Pomijając to co ważne. Uwazasz, ze jak sie wygadasz w internetach to Ci to pomoże? Czy moze chcesz znalezc rozwiązanie?
W sumie rozwiązanie jest proste ![]()
Może czas poszukać sobie innych znajomych... skąd aronia klikasz? :-)
28 2014-12-10 13:15:47 Ostatnio edytowany przez aronia85 (2014-12-10 13:18:53)
Anhedonia, tylko ze ja już wychodziłam nie raz z inicjatywą i w końcu finalnie miarka się przebrala, bo ile można. To nie jest żadna ujma dla mnie czy cos w ten desen, ale powinno to być obustronne w jakiejkolwiek relacji.
Ja również chciałabym aby np. jesli ktoś idzie do kina, to żeby zadzwonil do mnie i spytal się czy może mam ochote pojsc.
Pal licho z tym kinem.. chciałabym żeby zwyczajnie ktoś telefonicznie zadzwonil z pytaniem " Co tam slychac". To nie jest duże wymaganie, tylko ludzie tak jak już ktoś napisał, siedza na fb, co kilka h sprawdzają telefon czy cos się nowego na fb pojawilo i wydaje mi się, ze takich ludzi "normalnych, zdrowych" jest coraz to mniej.
I to nie jest tak, ze ja oczekuje, ze czekam na to, ze inni maja skladac mi propozycje. Tylko dla mnie jeśli ja kogos na kawe zaprosiłam i ciacho do domu, to wydaje mi się, ze milo byłoby gdyby ta osoba zwyczajnie normalnie również zaproponowala cos, tym bardziej ze się przyjaźnimy. To jest przecież normalne, ze w relacji kolezenskiej powinno to dzialac na zasadzie dwóch stron. Nigdy nie jest tak, ze tylko jedna się spala a druga siedzi na laurach.
Nie jestem ani osoba gburowata, mam dużo do powiedzenia, jestem kontaktowa i szczerze.. tym bardziej mnie to dziwi, ale zwalam to na ten dzisiejszy swiat, gdzie w sumie tylko liczy się to co wirtualne i ludzie nie maja nawyku podtrzymywania znajomości bo wystarczy im ze zajrza na fb i zobaczą co się dzieje u znajomych. A to wlasnie chodzi o podtrzymywanie znajomości. Takie proste, a zarazem mega ciężkie do wykonania dla większości. Jeśli tylko jedna osoba to ciagle będzie robic, to w końcu to umrze smiercia naturalna. Nasze dzieci będą już w ogole upośledzone w tym aspekcie. I tak już ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać. Nawet mam koleżanki, które wola wyslac sms, bo chyba tak jest im lepiej niż wykrecic numer i porozmawiać slyszac mój glos.
Vinnga, tak jak napisałam, mam dużo rzeczy do roboty, zawsze znajde sobie cos ciekawego. Osoby "ciagnace" to jasne, ze w każdym towarzystwie się znajda, ale ja tu mowie o relacjach typu ja i kilka koleżanek, albo jacys tam inni znajomi. Generalnie paczka która kiedyś była już się rozsypala, bo każdy ma swoje zycie, a polowy ludzi nie ma w kraju. Wyjechali, nie dbaja o kontakt, wiec kontakt się urwal, bo ile można do kogos wysylac sms, zagajac itp.
A tak swoja droga.. kolejnym takim przykładem jest kolezanka, która za każdym razem mowi "no i kiedy spotkamy się na kawe" "zadzwonię" i nigdy nie dotrzymuje słowa. Jeśli ja nie mam ochoty bądź nie chce się z kims spotykać, mowie otwarcie ze jestem zajeta i nie będzie to możliwe w najbliższym czasie. A mnóstwo ludzi ma tak, ze mowi głupoty " kawa jutro, zadzwonię" po czym nie dzwoni, ani nawet nie wysle smsa, z propozycja innego terminu. A swoja droga..pol roku odbiera już swoje rzeczy które zostawila u mnie. A ja już chce się ich pozbyć bo mi zawadzają.
Taki fenomen naszych czasów- powiedziała ostatnio moja mama i chyba cos w tym jest, a nawet dużo. Zatraca się kontakt z drugim człowiekiem.
Acha..Ktoś się pytal gdzies nizej skad jestem: okolice Katowic.
Może dotrwaliście do końca ![]()
jeżeli jesteś z okolic katowic to zapraszam
ja jestem chętna na nowe znajmości, mam 24 lata - kobieta bez dzieci:P
Świat się zmienia i to normalnych ludzi przytłacza. Jest fb, inne komunikatory i mało kto potrzebuje kontaktu, bo przecież popisze i tyle, starczy. Kiedyś nie było nic, a ludzie się więcej widywali i mieli więcej do powiedzenia sobie. Czas leci i czasy się zmieniły. Niestety, ale tego nie da się zahamować. Zawsze można "obcemu" dać się namówić na kawę, bo czasami jest tak, że prędzej osoba nowo poznana będzie chciała więcej czasu z Tobą spędzać niż ta, z którą znasz się od lat i tu chodzi o relacje koleżeńskie, a nie od razu, że owy ktoś chce związku.
Czasami różnie bywa w życiu i ludzi przytłoczył fakt, że mogą w każdej chwili napisać i wcale im spotkania nie potrzebne.
P.S Heh okolice Katowic - co roku tam bywam - ciekawe, które miasteczko. ![]()
Czytając Twój pierwszy post odniosłem wrażenie, że jesteś z Poznania, ktoś na gumtree-Poznań zamieścił identyczne wyznanie. Dopóki nie doczytałem w przedostatnim poście o okolicach Katowic, to japa się nie chciała zamknąć. Zbiegi okoliczności zbiegami, ale to mnie wprawiło w osłupienie na moment ![]()
32 2014-12-27 05:45:41 Ostatnio edytowany przez zwiazkowy_len (2014-12-27 05:46:45)
A tak swoja droga.. kolejnym takim przykładem jest kolezanka, która za każdym razem mowi "no i kiedy spotkamy się na kawe" "zadzwonię" i nigdy nie dotrzymuje słowa. Jeśli ja nie mam ochoty bądź nie chce się z kims spotykać, mowie otwarcie ze jestem zajeta i nie będzie to możliwe w najbliższym czasie. A mnóstwo ludzi ma tak, ze mowi głupoty " kawa jutro, zadzwonię" po czym nie dzwoni, ani nawet nie wysle smsa, z propozycja innego terminu.
![]()
Jedyny komentarz jaki mi przyszedł do głowy w temacie.
Chciałem usunąć i dopiąć do tego powyżej, ale albo nie można albo zbyt pijany jestem ![]()
jak już pisałam w innym wątku mam rodzinę ale też jestem sama ,wiesz ile bym dała by być na twoim miejscu,niezależną .sama decydujesz co robisz a nie musisz przystosować się do tego co inni oczekują od ciebie
Dokładnie. Ja właśnie doceniam tą możliwość
kiedys tam pojawi sie ten Jedyny z małymi brzdącami i już nie będzize takiej swobody, zawsze maluchy będą ważniejsze-i to jest piękne
ale jednak... więc zamiast kręcic noskiem, postaw na siebie zajmij się czymś na co w przyszłości nie będziesz miała czasu, albo tyle ile byś chciała. a jak przyjdzie ochota na spotkanie to zadzwoń to przyjaciół , zaproś gdzieś. Ty decyduj o swoim wolnym czasie ![]()
Aronia witaj w klubie
wiele osób ma podobnie jak Ty. Głowa go góry ![]()
aronia85 ja też znam tą sytuację. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ludzie Cię znają jak czegoś potrzebują, nawet ci którzy kiedyś byli Ci bliscy. Ale tak już jest i z tym trzeba się pogodzić, a przede wszystkim nic na siłę. Może spójrz na to z innej strony. Może to jest taki moment, by coś w swoim życiu zmienić, poznać nowe osoby, może akurat się uda. Nie mówię tu o spotykaniu się codziennie, bo co za dużo to niezdrowo, ale może akurat znajdziesz kogoś z kim będziesz mogła od czasu do czasu wyjść gdzieś pogadać, wyjść na zakupy itp. Może tutaj na tym forum uda Ci się znaleźć kogoś takiego, pełno tu jest osób, podobnych do Ciebie ( i do mnie w pewnym sensie też). Jedno co mogę Ci doradzić to nie zamykaj się w sobie, ale też nie szukaj na siłę. A w ogóle skąd jesteś?