Witajcie!Mam 31 lat, moj partner 41. Jest rozwodnikiem, ma 17 letnia corke, z ktora nie utrzymuje zadnych kontaktow choc mowi, ze niesamowicie ja kocha. To nie jestednak nasz problem. Juz nie raz rozmawialismy na ten temat, ze chcialabym wiecej wolnosci w tym znaczeniu, ze chcialabym, bo lubie byc w domu po prostu sama, zeby odpoczac. Mieszkamy razem od poczatku naszego zwiazku i wszystko bylo takie cudowne i rozowe. Z czasem dowiadywalam sie tylko po kolei coraz to nowych rzeczy, ile to on nie mial, gdzie nie mieszkal, jakie mial kobiety i nich wybral tylko mnie. Nasza milosc przechodzila ciezkie fazy, on zarabia pieniadze, ale niewystarczajaco, przedtem zylismy ponad stan, w znaczeniu, ze lista zakupow spozywczych byla coraz dluzsza. Brakowalo nam pieniedzy. Mieszkanie wynajelismy razem, ale ja nie wiedzialam, ze jego na nie nie stac. Bylam bliska opuszczenia go, bo on nie widzial zadnych problemow. Az ni stad ni zowad zjawila sie policja i zostal aresztowany za dlugi na 3 miesiace. To bylo straszne!Nigdy nie zapomne tego dnia.. Okazalo sie, ze wyrzucal przede mna listy, bo ja pracowalam dluzej niz on i o niczym nie wiedzialam. Bez prawa jazdy, pieniedzy w obcym kraju (Niemcy) znalazlam szybko dodatkowa prace i mieszkanie w miejscowosci, w ktorej pracuje. Teraz widze, ze byly to najszczesliwsze dni naszego zwiazku. Zostalam z nim, pisalam listy, wierzylam w milosc. Gdy wyszedl, wrocil do mnie, ale je wiedzialam, ze cos we mnie peklo, ze juz nigdy nie bedzie jek kiedys. Zaczelam sie zastanawiac, czy go w ogole kocham?Ciagle siedzimy w domu, mam zwracac na niego uwage, przytulac sie i nie wiem co, a mi sie po prostu nie chce.Nigdzie nie wychodzimy, bo nie ma pieniedzy. Siedzimy i patrzymy sie na siebie, nie mamy zadnych znajomych. Zyje tak juz od 2,5 roku. Kiedys bylam szczesliwa, a moze tylko naiwna. Teraz po prostu boje sie, on mowi, ze mnie kocha, kupuje czasami kwiaty, robi prezenty za moje pieniadze, sprzata, zajmuje i opiekuje sie mna, a ja mam po prostu tego dosyc i mysle ciagle, ze chcialabym byc sama !!! Nie wiem czy to normalne? Kocham go czy nienawidze? Mowi mi, ze uciekam, jak tylko pojawia sie problemy, "wyprowadzam" sie juz kolejny raz, mam wszystkiego dosyc! czy ktos moze mi pomoc?
1 2012-09-15 07:13:04 Ostatnio edytowany przez Jagodka81 (2012-09-15 07:15:28)
Podobne tematy
Czy Twój facet obecnie nie pracuje? Bo jeśli jest Twoim utrzymankiem, to lepiej go zostaw.
Hej Lydia! Pracuje, ale 3 godziny dziennie, wiec mozesz sie domyslec... Wczoraj znowu bylo wszystko super, pomimo, ze powiedzialam mu, ze sie wyprowadzam. Boje sie tylko tego, ze po kilku dniach znowu bedzie "jak zawsze" czyli skonczy sie na zbywaniu i slowach. Juz od 2 lat zyje tylko slowami "bedzie lepiej, ja sie nie poddaje". Ale jak ktos nic nie robi i czeka, to jak ma byc lepiej? Z jednej strony jest opiekunczy i kochany, wiem, ze zrobilby dla mnie wszystko, drugiej strony jest bardzo uparty i czuje sie czasami przez niego osaczona, bo ciagle jestesmy razem, nie ma zadnego hobby i chcialby ciagle byc przy mnie. Powiedzial tez, ze jak sie wyprowadze, to nie bedziemy sie juz widywac, bo nie bedzie mogl niesc mysli, ze kiedys mieszkalismy razem, a gdy sie jest razem, to dazy sie do wspolnego celu. On przez te dlugi nie moze wziac zadnego kredytu, nie moze wziac nawet telefonu na abonament, bo jest w rejestrze, a marzy mu sie samochod(uzywany), ach kuchenka tez (nie mamy) i ja znowu musialabym brac to na siebie, a juz nie chce. Kiedys mielismy samochod (tez na mnie), ale ja nie mam prawa jazdy i musialam go sprzedac, jak go policja zwinela. Ach to wszystko jest troche skomplikowane, chyba nazbieralo sie tego za duzo.
A co to za praca 3 godziny dziennie? Co to za facet co nawet nie szuka lepszej pracy? on w ogóle ma ochotę pracować, bo wg mnie na nic takiego się nie zapowiada. A Ty pomyśl o sobie i zostaw lesera niech sobie sam radzi. Wyprowadz sie i obserwuj jak sobie poradzi. Teraz jest jakimś pasożytem i zyje z Ciebie. Beznadziejny przypadek. Wygoń go do pracy. Niech pokaże że jest facetem a nie du.....ą wołową
Dziewczyno, więdniesz przy nim! Z tego co napisałaś nie pasujecie w ogóle do siebie, lepiej się wyprowadź i zacznij realizować swoje plany. Może dzięki temu facet też się ocknie, ale jesli nie, ot nie ma czego żałować
ja wiem że kasa to nie wszystko i może na twoim miejscu dałabym facetowi szanse ale żebym widziała że on chce naprawić naszą sytuacje... a sorry ale ten twój nierób to jakoś się do tego nie kwapi. daj sobie spokój z nim bo będziesz pracowała na jego zobowiązania a może wtedy facet oprzytomnieje...szkoda tylko że facet co ma 40 lat ma tak niedojrzałe podejście do życia
Dziekuje Wam za odpowiedzi no i coz.... Zaczal pracowac nad soba, jest w trakcie zmiany pracy, swiata poza mna nie widzi i robi dla mnie wszystko. Mam sama ostatnio problemy w pracy najlepsze jest to, ze moja wlasna rodzina wypiela sie na mnie od kiedy tu jest. A on ciagle dla mnie jest, w kazdym momencie, zawsze stoi po mojej stronie i zawsze stara sie pomoc. Teraz nie mam pieniedzy na to, zeby zamieszkac sama. Z drugiej strony juz sama nie wiem czego chce.....