trudno opowiadać nie wiem nawet od czego i czy dobrze to umieściłam..
Mam 21 lat jestem samotna <nie mam chłopaka> nie mam życia towarzyskiego dlatego że nie mam z kim się gdzie kolwiek wybrać < mam 2 przyjaciółki> ale one mają chłopaków i nie zawsze możemy razem spędzać czas. Czasami sama się nie chce narzucać bo one wiadomo chcą też spędzić czas ze swoją połówką jeżeli już się wybierzemy z ich mężczyznami to wiadomo jak to się kończy oni się zajmują sobą a ja siedzę i się patrze..
Nie mam się komu wyżalić moje siostry również mają narzeczonych rozmawiam z nimi ale to nie działa one można powiedzieć są zapatrzone w siebie a szczególnie jedna gdy idę do niej i mówię ,,choć się gdzieś wybierzemy bo dawno nigdzie nie wychodziłam z domu może kogoś poznam,, mówi - dobra dobra ale jak przychodzi co do czego to ma inne plany spotyka się ze swoim facetem a mnie olewa... mimo że z nim się widzi 2 razy w tygodniu a czasami to i częściej a ja jej nie chce zabierać całego czasu poświęconego dla chłopaka tylko parę godzin. Bywa że i mi dogada ,, i bardzo dobrze powinnaś być sama,, ,,i tak Cie nikt nie będzie chciał,, .
Natomiast z druga czasem się gdzieś wybierzemy ale zawsze jest jej ,,men,, bo ona bez niego nie bardzo chce gdzieś jeździć ale w ostateczności może..
Najgorsze jest dogadywanie mamy ,,wyszła byś gdzieś,, ,,wiecznie siedzisz w domu,, ,,znów nigdzie nie idziesz,, ,, poznałabyś w końcu jakiegoś chłopaka,, i to że może źle zabrzmi ale odważę się powiedzieć to że kocha bardziej jedną siostrę z tą co jest mi się najtrudniej dogadać... zawsze jej broni ciągle mówi w rodzinie jaka to ona nie jest piękna, zabawna, och jakiego ma cudownego narzeczonego, zawsze dostawała więcej czułości, poświęcała jej więcej czasu. Kilka razy nawet osoba obserwująca to z boku mówiła mi że jest ona faworyzowana przez waszą mamę.. Ja chcąc pogadać z mamą ona się wykręca a jak już dojdzie do rozmowy to zawsze jest dawana za przykład ta lepsza siostra. Mówiłam i wielokrotnie zwracałam mamie uwagę że tak robi ale ona nie widzi w tym swojej winy.. Ja jestem tą gorszą i pyskatą córką.mówi że to tylko moje wymysły i nie mam się już czego doczepić...
Może z różnych perspektyw to tak wygląda że pyskata i wredna ale ja uważam to że mam swoje zdanie i jestem odważna żeby co kolwiek powiedzieć..
przez takie ich złośliwości trudno mi jest się uważać za ładną i fajną kobietkę chociaż w rzeczywistości uważam się za dość ładną i sympatyczną osobę .. mam powodzenie u chłopaków mimo swojego wzrostu <158> ale nie mogę spotkać tego konkretnego.. teraz nawet nie umiem obcemu facetowi spojrzeć chociaż na 5 sekund w oczy a co dopiero się do niego uśmiechnąć.
Co jeszcze..
Skończyłam szkołę zawodową i w tym wypadku nie uważam się za gorsza od innych wiele osób spotykanych na swojej drodze po lepszej szkole pracują tam gdzie obecnie ja... kończę obecnie szkołę średnią więc będę miała liceum..Praca jak to w dzisiejszych czasach nie zawsze jest czasami siedzę w domu ale to tak nie wygląda jeżeli jej nie mam to zawsze ma chałupniczą i zarabiam wtedy jakieś 500-1000 zł na miesiąc. ale także wykonuje prace dodatkowe tj pieczenie ciast do sprzedaży..
weekendy to już tragedia wtedy zostaje sama w domu i nie mam co robić siedzę w pokoju z rodzicami bo takie mamy warunki domowe 2 pokoje z czego jeden zajmują 2 siostry a ja z rodzicami.. i wiele z was w tej chwili pomyślało ,,patologia,, nie nic z tych rzeczy u nas bywa wiele pomocy i serdeczności po prostu jest mniej pieniędzy ale nie starcza na to żeby coś do budować to są ogromne koszty.. trzeci pokój zajmuję brat ze swoją żoną..
Tak naprawdę nie wiem czego od was oczekuję może tego żeby mnie jakoś wesprzeć pogadać ze mną albo najzwyczajniej w świecie potrzebują się komuś wygadać i wyżalić...