Witam Was, forumowiczki w moim pierwszym wątku na netkobiety! ![]()
Przychodzę do Was z nietypowym problemem i duszą na ramieniu...
6 miesięcy temu wstąpiłam do klubu siatkarskiego. On miał wtedy kontuzję i był zwolniony z treningów. 4 miesiące później na facebookowej grupie klubu pojawił się (jak zwykle) post informujący o terminie kolejnego treningu. I wtedy się zaczęło. J. napisał, że jest już gotów wrócić do sportu. Pod postem zaczęła się dyskusja. Chwilę potem napisał do mnie na priv. Pisało mi się z nim fantastycznie (a warto zaznaczyć że wtedy jeszcze nie znałam go na żywo). Był zabawny, miły, z poczuciem humoru i dystansem do siebie, dogryzał mi w słodki sposób, wręcz flirtował. Zakochałam się w jego charakterze. Idąc na trening minęłam się z nim. Najzwyczajniej go niepoznałam. Kiedy doszło do tego że mi się przedstawił liczyłam, że mnie wtedy nie zauważył i nie wypomni mi tej gafy przy znajomych. Po treningu wyszłam na dwór i poszłam na przystanek. Zrobiło się ciemno. Bałam się, że mój transport się zbuntował i będę musiała tam nocować...Wtedy znów go spotkałam. Rozmawialiśmy. Po chwili przyjechał mój bus. J. przytulił mnie na pożegnanie i szepnął, że od razu mnie rozpoznał i że jestem jeszcze piekniejsza niż sobie to wyobrażał. Kolana się pode mną ugięły, ledwo wsiadłam do pojazdu i opadłam osłupiona na siedzenie. To było jak grom, uświadomiłam sobie, że jestem w nim zakochana. Pisaliśmy niemal codziennie. Z czasem zaczął wplatać w rozmowy podteksty, ale takie subtelne, nie chamskie. Zaczął mówić do mnie "kotku", bo zwracałam się do niego "myszko" (bo taki ma psudonim). Zanim się zorientowałam, siedzialam w tym po uszy. Nie było dnia żebym o nim nie myślała. Nie spotykaliśmy się poza klubem siatkarskim. Po miesiącu nastąpił przełom. J. wyjechał na obóz. Nie było go dwa tygodnie. Nie kontaktowalismy się, bo nie było takiej możliwości. Brakowało mi go. Czekałam, jednak po uplywie tych 2 nieznośnie długich tygodni przstał pisać, chodzić na treningi. Bylam zmuszona o nim zapomnieć. Nie wiedziałam czemu tak jest. Z czasem jednak pogodzilam się ze świadomością że to koniec naszej znajomości. Żyłam z tym aż do teraz. J. wrócił do klubu. Zaczęliśmy rozmawiać. Poznawalismy sie na nowo. Nigdy jednak nie dostalam odpowiedzi na pytanie dlaczego tak mnie olał. Moja słabość do niego nie pozwoliła mi na gniew. Wybaczyłam. Nie liczyłam już na jego miłość.
Wczoraj jednak spedzilam z nim swietne chwile. Po treningu usiedliśmy razem na pobliskiej ławce. Czekałam na jakiś transport. Bylo bardzo zimno. Powiedziałam mu to. Wtedy wziął moje obie ręce i objął je swoimi ciepłymi dłońmi. Nie protestowałam. Zrobiło się całkiem ciemno. Mialam czekoladę. Karmiliśmy się nią nawzajem. Żartował, że jeśli jadł mi z ręki to już się od niego nie uwolnię. Takie żaty rzucał mi kiedyś na porzadku dziennym, więc zbytnio sie tym nie przejełam. Pod koniec spotkania pragnęłam tylko jednego. Chciałam żeby mnie pocałował, przytulił i już nigdy nie puścił. Miałam przejąć inicjatywę i sama okazać mu to, co naprawdę do niego czuję, ale bałam się odrzucenia. Żałuję że tego nie zrobiłam. Na koniec spotkania przytulił mnie, trwało to długo.
Jestem rozdarta. Myślałam, że o nim zapomniałam a tymczasem serce krzyczy, że to właśnie ten jedyny, wyjątkowy, z którym chcę być do końca życia. Nawet nie wiem co do mnie czuje...
Moja przyjaciółka twierdzi że mnie "olał" przez to że zauważył, że często mnie widać na mieście z moim kolegą z klasy. Przyjaciółka uważa też, że postanowił spróbować jeszcze raz, bo ten mój kolega ostatnio związał się z pewną dziewczyną.
Jest prawdopodobne, że myślał, że to mój partner. Ta wersja ma sens i jestem w stanie w nią uwierzyć.
Co o tym sądzicie. Co powinnam zrobić by przenieść tę relację na miłosny grunt? Może nie robić nic...Sama nie wiem. Nie chcę go stracić po raz drugi. Nie wiem czy to wytrzymam...Być może mało wiem (lub nic) o miłości, ale kocham go. Jestem tego absolutnie pewna.
Dodam, że ja mam 18, on 19 lat.
Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do końca. Liczę na jakąkolwiek radę.
Podobne tematy
2 2014-12-01 22:06:55 Ostatnio edytowany przez Zbyś (2014-12-01 23:12:33)
Przy następnym spotkaniu przytul się do niego aby poczuł twoje ciepło i zapach stój tak długo aż zareaguje wtedy zobaczysz czy do ciebie coś czuje i w czasie przytulenia bez słów okażesz swoją miłość, może być nieśmiały albo zajęty,dlatego warto zrobić coś dla miłości.
Bajm - Ta sama chwila.
Wpisz w google dwa hasła: "mężczyzna w jaskini" albo "mężczyzna jest jak sprężyna". My faceci podobno tak mamy.
Kooraliku chyba coś w tym jest...eh