Nietypowa zdrada. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1 Ostatnio edytowany przez nancyrenes (2017-01-19 16:00:50)

Temat: Nietypowa zdrada.

Dla niektórych pewnie zdrada to zdrada i nie ma co się nad tym rozwodzić. Jeżeli chodzi o moją sytuację jest ona dość nietypowa. Jesteśmy w związku 4 lata, w tamtym roku wszystko powoli zaczęło się psuć, nie było tak jak kiedyś, czułam że oddalamy się od siebie, ja mu ciągle mówiłam może pójdź do pracy w tygodniu (uczy się weekendowo), zrób prawo jazdy, wywoływałam na nim presję, raz posunęłam się też do szantażu, że jeżeli tego nie zrobi to się rozstaniemy. W grę weszła też marihuana, przesadzał z nią, po niej stawał się chamski, mało uczuciowy, zupełnie inny człowiek, źle myślący i bez mózgu, przestałam się z nim dogadywać, mówiłam swoje on drugie swoje i tak się mijaliśmy, mimo że się spotykaliśmy regularnie, bo pierwsze co nas łączy to naprawdę głęboka przyjaźń. Któregoś razu nie wytrzymałam, to była połowa maja, powiedziałam mu, że to koniec bo mam po prostu dość tego jak marnuje swoje życie, nie stara się i tylko jara to zielone, pamiętam też, że wtedy okłamał mnie, że nie palił, a dowiedziałam się że wypala duże ilości co zgadzałoby się z jego chamskim podejściem do świata. Jak nie pali jest kochanym człowiekiem. Zawsze mówił, że mnie kocha, że jestem tą jedyną i się starał o mnie i zawsze był. Potem zaproponowałam mu przerwę, jakoś niedługo po tym "zerwaniu" pytałam siię czy na pewno powiedział, że tak. Ta przerwa miała być dla mnie, żeby wszystko przemyśleć i co robić i też chciałam dać mu kopa, zmotywować go jakoś, że po prostu jeżeli będzie tak robić dalej to mnie straci. Na tę chwilę widzę, że to był błąd. Minął czerwiec, lipiec, byliśmy na wakacjach, było w miarę ok, ale nie tak jak zawsze, miałam wrażenie, że narasta w nas przepaść i niby rozmawialiśmy, ale to nie były głębokie rozmowy, które zawsze prowadziliśmy. No i stało się pod koniec sierpnia. Zdradził mnie. Przyznał się sam do tego po tygodniu od zdarzenia. Przy czym wyszły zaskakujące dla mnie fakty, że od momentu kiedy z nim "zerwałam" to był maj, zaczął również zażywać inne narkotyki, bo jak stwierdził myślał i miał urojenia (po marihuanie, potem wszystko się nałożyło), że go zostawię, że już kogoś mam i że boję mu się powiedzieć, ogólnie też często był o mnie zazdrosny, ale nie w jakiś chory sposób. Kiedy nastał sierpień to już było zaawansowane wciągał, jarał, pił i napatoczyła się jakaś koleżanka, którą widział może z 5 raz w życiu, po tzw. zjeździe źle się czuła i do niego się wprosiła, on czuł się za nią odpowiedzialny dlatego się zgodził, żeby u niego została. Ona nad ranem zaproponowała mu seks, on wyszedł i wszedł do pokoju i stwierdził to co, ruchanko? Sama się rozebrała, a jak wynika z jego i jej relacji, bo miałam możliwość porozmawiania z nią, że to co się stało pomiędzy nimi nawet nie można nazwać do końca seksem, bo włożył w nią parę razy, przy czym musiał podtrzymywać penisa, bo mu nie stał i nie trwało to może 5 minut, przerwał seks stwierdzając, że jest zmęczony, mnie powiedział, że wgl go nie podnieciła, że myślał o mnie, ona znowu mi powiedziała, że widać było tak jakby płakał przy tym, następnego dnia kiedy i był czysty i wytrzeźwiał to w to nie wierzył co zrobił, że to niemożliwe, że on wtedy chciał sie zatracić, bo myślał i miał urojenie (po tych narkotykach) że ja też tak robię i że a co tam włoży sobie, plus do tego przyszła ciekawość jak jest w innej kobiecie (jesteśmy dla siebie pierwszymi) i stwierdził, że beznadziejnie, że ona mu się wgl nie podobała, nie miał na nią ochoty, jej piersi, jej wagina, jej wszystko, że czuł ból kiedy w nią wkładał penisa, że nie miał na nią ochoty, nie miał ochoty na seks wtedy, był wtedy jak to określa nad jakąś czarną rozpaczą, a nic od niej nie chciał, a wcześniej po narkotykach po prostu dobrze mu się z nią rozmawiało i nic więcej, nawet nie myślał o niej jak o kobiecie. Jej "zeznania" pokrywają się z tym co on mówi, mówi że on z nią nie flirtował, że to nie jest pies na baby i mówił jej o mnie, że mnie kocha, że szkoda, że zamiast niej nie ma mnie, że mnie kocha, ale jest między nami dziwnie, że chyba go zdradzam itp. Po tym zdarzeniu urwał z nią kontakt. Brzydzi się tego co zrobił, mówi że czuje się tak jakby się sam zgwałcił, że nie może się pogodzić z tym że tak bardzo mnie zranił i siebie samego też, że wie jak to brzmi, ale że on naprawdę tego nie chciał, ale się stało, bo był w tamtym momencie zrezygnowany z życia i było mu wszystko jedno, tego dnia co to się stało, palił marihuane, wciągał amfetamine, pił whisky. Rozmawiając z tą dziewczyną powiedziała mi, że skoro on teraz się stara i żałuje i ryczy mi w rękach, żebym odpuściła, bo z tego co zdązyła go poznac, wie jak to brzmi, ale to porządny gość, który świata poza mną nie widzi. W tej chwili jest czysty od października i się bardzo stara i widzę, że go to boli, mam wrażenie, że momentami bardziej ode mnie, bo zrobił coś czego nigdy by nie zrobił, sam po sobie się tego nie spodziewał i jeszcze to jest rzecz nieodwracalna. Dodam, że on ma 22 ja mam 25 lat. Moje pytanie brzmi, jak ta historia wygląda dla kogoś z zewnątrz? Chciałabym mu dać drugą szansę i powoli ją daje, ale czasami jest mi trudno zrozumieć niektóre rzeczy, że nie chciał, nie pożądał jej a jednak na siłe "flaka" w nią parę razy włożył. Jakieś usprawiedliwienie w narkotykach jest tylko do jakiego stopnia? Co o tym sądzicie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nietypowa zdrada.

Niezłe śledztwo przeprowadziłaś i urocza ta jego koleżanka, która z nim się bzyknęła i przekonuje Cię o jego uczuciach do Ciebie

3 Ostatnio edytowany przez senszyciax3 (2017-01-19 15:55:58)

Odp: Nietypowa zdrada.

Pierd***nie o szopie. Koleś jara, ćpa,  pije ma Cię za nic...  zdradza, a Ty mu wybaczasz? Jesteś tak głupia i naiwna ze się w głowie nie mieści, po połowie tej opowieści kopnelabym bym go... do tego len bez pracy, bez perspektyw na przyszłość. Co się z wami dzieczynami dzieje  na tym świecie, opamietaj się! !!!! Zanim zmarnujesz sobie życie i dziecku który może się urodzić z waszej głupoty. A zdrada jest typowa klasyczna. A to ze mówi ze myślała o Tobie w czasie itd to jest bajeczka typowe usprawiedliwienie zdrady oh kochanie uprawialem z nią seks ale myślałem o tobie żałuję odpuść. Śmieszne.

4 Ostatnio edytowany przez Nigdy (2017-01-19 16:50:42)

Odp: Nietypowa zdrada.

Ja bym w ogóle bała się wchodzić w jakikolwiek związek z narkomanem.
Zdrada to zdrada. A Ty szukasz dla niego usprawiedliwienia i to w narkotykach? Nie wiem co gorsze, lecisz jak ćma do ognia, nie rozumiem tego. Było źle, zakończyłaś ten toksyczny związek i trzymaj się tego. Poczytaj sobie o osobach  uzależnionych, zastanów się czy masz w sobie tyle siły by stworzyć z kimś takim rodzinę. Nie jesteś już nastolatką żeby rozmyślać o nietypowych zdradach byłego chłopaka-ćpuna. Pomyśl zanim znowu wpakujesz się w te bagno.

5

Odp: Nietypowa zdrada.

nancyrenes jesteś młodą, pełna ambicji i na pewnie fajną dziewczyną.
Pytanie tylko dlaczego taka dziewczyna chce marnować sobie życie z kimś, kto jest uzależniony od narkotyków, nie pracuje i cię zdradza? Dlaczego siebie nie cenisz, nie szanujesz? Bo to, że nie robi tego twój partner to wiadomo.
To, że on wsadził "flaka" jak to określiłaś nie usprawiedliwia jego zdrady, że po narkotykach też nie. A już tłumaczenie, że jak jej wsadzał, to o tobie myślał, to już jakieś kuriozum!!
Weź kopnij tego zamroczonego lesera w tyłek, bo sobie zmarnujesz życie.

nancyrenes weź się szanuj dziewczyno, bo jak ty tego nie zrobisz, to nikt inny tez nie.

6 Ostatnio edytowany przez Klio (2017-01-19 18:06:01)

Odp: Nietypowa zdrada.
nancyrenes napisał/a:

Dla niektórych pewnie zdrada to zdrada i nie ma co się nad tym rozwodzić. Jeżeli chodzi o moją sytuację jest ona dość nietypowa. Jesteśmy w związku 4 lata, w tamtym roku wszystko powoli zaczęło się psuć, nie było tak jak kiedyś, czułam że oddalamy się od siebie, ja mu ciągle mówiłam może pójdź do pracy w tygodniu (uczy się weekendowo), zrób prawo jazdy, wywoływałam na nim presję, raz posunęłam się też do szantażu, że jeżeli tego nie zrobi to się rozstaniemy. W grę weszła też marihuana, przesadzał z nią, po niej stawał się chamski, mało uczuciowy, zupełnie inny człowiek, źle myślący i bez mózgu, przestałam się z nim dogadywać, mówiłam swoje on drugie swoje i tak się mijaliśmy, mimo że się spotykaliśmy regularnie, bo pierwsze co nas łączy to naprawdę głęboka przyjaźń. Któregoś razu nie wytrzymałam, to była połowa maja, powiedziałam mu, że to koniec bo mam po prostu dość tego jak marnuje swoje życie, nie stara się i tylko jara to zielone, pamiętam też, że wtedy okłamał mnie, że nie palił, a dowiedziałam się że wypala duże ilości co zgadzałoby się z jego chamskim podejściem do świata. Jak nie pali jest kochanym człowiekiem. Zawsze mówił, że mnie kocha, że jestem tą jedyną i się starał o mnie i zawsze był. Potem zaproponowałam mu przerwę, jakoś niedługo po tym "zerwaniu" pytałam siię czy na pewno powiedział, że tak. Ta przerwa miała być dla mnie, żeby wszystko przemyśleć i co robić i też chciałam dać mu kopa, zmotywować go jakoś, że po prostu jeżeli będzie tak robić dalej to mnie straci. Na tę chwilę widzę, że to był błąd. Minął czerwiec, lipiec, byliśmy na wakacjach, było w miarę ok, ale nie tak jak zawsze, miałam wrażenie, że narasta w nas przepaść i niby rozmawialiśmy, ale to nie były głębokie rozmowy, które zawsze prowadziliśmy. No i stało się pod koniec sierpnia. Zdradził mnie. Przyznał się sam do tego po tygodniu od zdarzenia. Przy czym wyszły zaskakujące dla mnie fakty, że od momentu kiedy z nim "zerwałam" to był maj, zaczął również zażywać inne narkotyki, bo jak stwierdził myślał i miał urojenia (po marihuanie, potem wszystko się nałożyło), że go zostawię, że już kogoś mam i że boję mu się powiedzieć, ogólnie też często był o mnie zazdrosny, ale nie w jakiś chory sposób. Kiedy nastał sierpień to już było zaawansowane wciągał, jarał, pił i napatoczyła się jakaś koleżanka, którą widział może z 5 raz w życiu, po tzw. zjeździe źle się czuła i do niego się wprosiła, on czuł się za nią odpowiedzialny dlatego się zgodził, żeby u niego została. Ona nad ranem zaproponowała mu seks, on wyszedł i wszedł do pokoju i stwierdził to co, ruchanko? Sama się rozebrała, a jak wynika z jego i jej relacji, bo miałam możliwość porozmawiania z nią, że to co się stało pomiędzy nimi nawet nie można nazwać do końca seksem, bo włożył w nią parę razy, przy czym musiał podtrzymywać penisa, bo mu nie stał i nie trwało to może 5 minut, przerwał seks stwierdzając, że jest zmęczony, mnie powiedział, że wgl go nie podnieciła, że myślał o mnie, ona znowu mi powiedziała, że widać było tak jakby płakał przy tym, następnego dnia kiedy i był czysty i wytrzeźwiał to w to nie wierzył co zrobił, że to niemożliwe, że on wtedy chciał sie zatracić, bo myślał i miał urojenie (po tych narkotykach) że ja też tak robię i że a co tam włoży sobie, plus do tego przyszła ciekawość jak jest w innej kobiecie (jesteśmy dla siebie pierwszymi) i stwierdził, że beznadziejnie, że ona mu się wgl nie podobała, nie miał na nią ochoty, jej piersi, jej wagina, jej wszystko, że czuł ból kiedy w nią wkładał penisa, że nie miał na nią ochoty, nie miał ochoty na seks wtedy, był wtedy jak to określa nad jakąś czarną rozpaczą, a nic od niej nie chciał, a wcześniej po narkotykach po prostu dobrze mu się z nią rozmawiało i nic więcej, nawet nie myślał o niej jak o kobiecie. Jej "zeznania" pokrywają się z tym co on mówi, mówi że on z nią nie flirtował, że to nie jest pies na baby i mówił jej o mnie, że mnie kocha, że szkoda, że zamiast niej nie ma mnie, że mnie kocha, ale jest między nami dziwnie, że chyba go zdradzam itp. Po tym zdarzeniu urwał z nią kontakt. Brzydzi się tego co zrobił, mówi że czuje się tak jakby się sam zgwałcił, że nie może się pogodzić z tym że tak bardzo mnie zranił i siebie samego też, że wie jak to brzmi, ale że on naprawdę tego nie chciał, ale się stało, bo był w tamtym momencie zrezygnowany z życia i było mu wszystko jedno, tego dnia co to się stało, palił marihuane, wciągał amfetamine, pił whisky. Rozmawiając z tą dziewczyną powiedziała mi, że skoro on teraz się stara i żałuje i ryczy mi w rękach, żebym odpuściła, bo z tego co zdązyła go poznac, wie jak to brzmi, ale to porządny gość, który świata poza mną nie widzi. W tej chwili jest czysty od października i się bardzo stara i widzę, że go to boli, mam wrażenie, że momentami bardziej ode mnie, bo zrobił coś czego nigdy by nie zrobił, sam po sobie się tego nie spodziewał i jeszcze to jest rzecz nieodwracalna. Dodam, że on ma 22 ja mam 25 lat. Moje pytanie brzmi, jak ta historia wygląda dla kogoś z zewnątrz? Chciałabym mu dać drugą szansę i powoli ją daje, ale czasami jest mi trudno zrozumieć niektóre rzeczy, że nie chciał, nie pożądał jej a jednak na siłe "flaka" w nią parę razy włożył. Jakieś usprawiedliwienie w narkotykach jest tylko do jakiego stopnia? Co o tym sądzicie?

Jak to wygląda z zewnątrz? Jak kabaret.
Jesteś z jakimś życiowym nieogarem, ciągniesz go za sobą, motywujesz do działania wykraczającego poza oddychanie i istnienie, a potem sypiesz na głowę popiół bo misio presję odczuł big_smile Misio do rany przyłóż, oprócz większości czasu gdy jest zjarany, a poza tym ostatnio zaczął sięgać po twardsze narkotyki. Oczywiście Twoja wina big_smile Na koniec zdradza Cię, a Ty przeprowadzasz szczegółowe śledztwo w wyniku którego wychodzi, że misiowi seks się nie podobał, płakał i w ogóle to zgwałcony był lol Teraz to już leżę na podłodze ze śmiechu lol
To znowu Twoja wina była i już prawie wybaczyłaś i zostawiłaś za sobą. No cóż. Najważniejsze, że mu się nie podobał seks na boku, a „chora” koleżanka potwierdza tę wersję big_smile Sprawa jest więc jasna. Nie podobało mu się i żałuje seksu do doopy, więc jest dobrze. Gorzej by było jakby mu się podobało, co nie?... lol
I w całej tej historii związku i jego to właśnie ta zdrada kiedy był zjarany i ledwo mu stanął jest najważniejsza.... Nie to, że jest generalnie żałosną jednostką i dzieckiem które wzięłaś sobie na wychowanie...
http://i1239.photobucket.com/albums/ff518/CosmoK71/Comics/tumblr_m4lipxuLor1r3zat8.gif

7 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2017-01-19 18:27:12)

Odp: Nietypowa zdrada.

Od dzisiaj drogie panie jak facet was zdradzi to się powinnyście zapytać ile razy "wsadził" wink. Autorka twierdzi, że w jej przypadku a raczej w jego kilka razy tak więc przyjmijmy, że to będzie 5 ^^. Jeżeli wasz facet "wsadzi"  4 razy to jest taka "nietypowa zdrada", właściwie to się nie liczy wink big_smile big_smile

nancyrenes napisał/a:

tego dnia co to się stało, palił marihuane, wciągał amfetamine, pił whisky

Ciekawe. Najpierw walił fetę, prawie że najtańszy towar na rynku a później zapijał "łychą". No no, ciekawe skąd on kasę wytrzepał na ten kolor. Chyba, że spotkał jakiegoś miejscowego oligarchę, no to co innego big_smile

Dla mnie ten cały tekst w pierwszym poście to niezły troll big_smile

Pseudo: WuWuś big_smile 63463780

8

Odp: Nietypowa zdrada.

Sam tytuł szalenie mnie zaciekawił big_smile Bo nietypowa to znaczy jaka?? Snułam przypuszczenia ,że chodzi o sex z lalką lub zdjęciem aktorki ,a tu klasyk big_smile
To nawet nie jest smutne... Skoro dziewczynie nie przeszkadzają narkotyki to ma przeszkadzać taka pożal sie boże zdrada? Phi tongue

Odp: Nietypowa zdrada.

Ale włożył parę razy, to znaczy dokładnie ile? Bo do 5, to faktycznie nietypowe, a powyżej 5, to już klasyczna...

Ja uważam, że to troll i niepotrzebnie się produkujecie big_smile napisało to głupi temat, zarzuciło wędkę i znikło big_smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021