Witam ! .. Dziś spotkałam sie z swoim byłym facetem- 22lata, który ponad rok temu mnie zostawił
( strasznie to przezyłam..w sumie przezywam)
Do rzeczy: Po zerwaniu traktował mnie jak laske do łóżka- godziłam sie bo Go strasznie kochałam.
Z czasem był tylko seks i tyle.. nawet zadnej rozmowy, kontaktu.
Pewnego dnia zaczął sie robić w stosunku do mnie agresywny, ustawiła sie do pionu jeśli miał ochote na seks.
Miał strasze wahania nastroju-nie potrafiłam z nim żadnego dialogu nawiązać.
Doszło do tego,ze wyzywał mnie od najgorszych, że jestem psychiczna po matce, że jestem zerem, że jestem cpunką !?, że wszystkich kumpli `obsługuje` że jestem nic nie warta, że jestem zerem.
Zaczał mnie psychicznie niszczyć piszać do mnie miło a po chwili obrażał i wysmiewał typu:" Idę spać, mam nadzieje ze tak jak dawniej przysnisz mi sie.. kotek
a po chwili sms: żartowałem ! nie chce miec koszmarów hahaha"
Znosiłam. Czasem tez go obraziłam? -potepiałam jego zachowanie i mu wygadywałam jaka to ostatnio akcje zrobił, że co sie z nim stało gdzie jest dawny ON ( wpadł z narkotyki, strasznie dużo pił= złe towarzystwo. Nie potrafiłam go wyciagnać z tego koła.. brał- czasem było Ok czasem agresor, na drugi dzień miał doline więc znów brał i tak w kolko..)
Zaczał umawiac sie z dziewczynami o bardzo złej opinie ! Później przerzucił sie na 15-17 latki ! Naprawde dużo naszych wspolnych (od mojej str.) znajomych sie odwróciło od niego donosząc mi to nowe news`y o nim.
Od kilku dni nasz kontakt sie poprawił.. Nawet przepisaliśmy 4 dni i jakies 1,5 nocy. I.. na poczatku myslałam,ze to zowu jakas gra z jego str- Podchodziłam do tego z dystansem. Wspominał cos o jakies niby chorobie i ze bierze leki i bedzie brał przez najblizsze miesiące ale myslałam ze to sciema -jak zwykle..Dzis tak jak kiedys wyszłam z nim na miasto -rozmawialismy, smialismy sie, prawił mi komplementy- naprawde poczułam wewnetrznie ze to nie ściema- że to jest włąsnie On taki jak 4 lata temu kiedy go poznałam.
Przycisnełam go i powiedział,ze był u psychiatry. Przeszedł badania i okazało sie, że od prawei 2 lat cierpi na depresje i nerwice. Na poczatku pomyslałam, - co ty nie powiesz.. przez ciebie to ja mam depresje a nie ty cwaniaku. Ale kiedy zaczał mi opowiadac o objawach o tym jaks ie zachwował( przeprosił mnie za wszystko, za jego zachowanie wobec mnie) i pomysląłam Ok- wierze Ci. I wierze..
Nurtuje mnie tylko czy Jego stosunek wobec mnie przez ten rok i 4 miesiace był spowodowany tą chorobą ? Omal mnie nie zniszczył psychicznie.. Nie potrafie mu wybaczyc tych słów padajacych z Jego ust z moim kierunku, tych Jego plotek o mnie, tego przedmiotowego traktowania..
Czy ktoś z Was jest w związku z osobą chorą na depresje i nerwice ? Czy.. Jeżeli sie zaczał leczyć, jest szansa ze jego uczucia do mnie wroca ? że tam w głebi serca na dnie, ja nadal byłam, jestem ? Tylko choroba zajeła moje miejsce w jego sercu i psychice ? Jak powinnam sie zachowywać ? Jak postepować- chce pokazac mu,ze Go wpsieram ,ze może na mnie liczyć.. tak jak kiedyś. Że jestem. ale boje sie,ze stane sie jakaś nachalna ? że zniecheci sie do mnie ? Nie wiem co robić ..
Pozdrawiam ! ; )