Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 114 ]

1

Temat: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Nasze małe ojczyzny to miejsca, w których żyjemy na co dzień. Jedni z nas utożsamiają się ze swoim miastem/wsią. Inni żyją tam, gdzie rzucił ich los, ale nie czują się z tym miejscem specjalnie związni. Jeszcze inni, gdyby tylko mogli, to chętnie przenieśliby się zupełnie gdzieś indziej, tym bardziej, że u sąsiada trawa zwykle jest zieleńsza, a niebo bardziej niebieskie.

Ja sama naprawdę kocham moje miasto i w pełni się z nim utożsamiam. Cieszą mnie wszelkie zmiany na lepsze, interesują ludzie, nasza historia, chętnie uczestniczę we wszelkiego rodzaju wydarzeniach, na bieżąco śledzę plany, postęp inwestycji i rozwój w szerokim tego słowa pojęciu. Zresztą często z dumą opowiadam, że to czy tamto powstało, coś się wydarzyło, a to czy tamto wypiękniało, jednym słowem podkreślam, że nie jest mi obojętne co się wokół mnie dzieje.

A Wy? Czujecie się związani z miejscem, w którym żyjecie? Jeśli tak, to za co je kochacie? Możecie nazwać się lokalnymi patriotami? Z czym kojarzy Wam się to pojęcie?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Londyn.
Kocham to, ze to miasto jest tak stare.
Kocham wszystkie historie z nim zwiazane, ktore mozna spotkac na kazdej ulicy.
Kocham, to ze mam swoje ulubione ciche miejsca.
Kocham to, ze jest tak wielkie , ze bez trudu moge sie zgubic i nigdy nie poznam go na pamiec.
Kocham to, ze jest brudne, mroczne, lubie kolor nieba noca w centrum, kocham katedre sw. Pawla i to jak wyglada w nocy - jak nie z tego swiata.
Kocham autobusy.
Kocham miejsca brudne i male i te wielkie i drogie.
Kocham muzea.
Kocham to, ze Londyn jest jak wielki starozytny potwor z wieloma mackami. Tak go sobie wyobrazam.
Chce zeby moje prochy skonczyly w Tamizie, zrzucone z mostu mileniu, ktory mnie przeraza.
Kocham historie o duchach.

Londyn od pierwszego dnia pozarl moja dusze i tak zostalo.
To dzieki temu miastu zrozumialam co to znaczy 'dom' i 'patriotyzm'
Ja i Londyn czasami sie rozstajemy, z powodu mojej pracy. Kiedy przeprowadzilam sie , bylam tak zajeta , ze spedzilam rok bez mozliwosci pojechania do Londynu i bylo to bardzo trudne, czasami jak pozwolilam sobie sie nad tym zastanawiac to czulam sie jak gdybym nie mogla oddychac swobodnie i naprawde pierwszy raz w zyciu tesknilam za jakims miejscem.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

3

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

WARSZAWA. Nie nic piękniejszego od NASZEJ STOLICY. Bynajmniej dla mnie. Co prawda nie jestem rodowita warszawianką, ale od czasów liceum tu mieszkam. Bardzo utożsamiam się z Warszawa. Jeżeli ktoś pyta skąd jesteś z dumą odpowiadam z Warszawy. Nie wyobrażam sobie mieszkać gdzieś indziej. Nie opuściłabym Warszawy na stałe dla nikogo ani niczego. Kocham Warszawę za wszystko, za piękną architekturę, za wszystkie wspaniałe miejsca, za te wszystkie melanże, NAJLEPSZE W STOLICY!!!! Za moją ukochana pracę, moje ukochane galerie handlowe, pałac kultury, metro, a przede wszystkim za ta anonimowość, za te wielkie ogrodzone apartamentowce gdzie każdy jest tajemniczym kowalskim. Tu nie trzeba się znać być na dzień dobry, mój blok ma portiera, monitoring do przesady jest wszędzie, alarm, nawet kot się nie przemknie nawet mysz! Ten widok z mojego okna na Warszawę jest bezcenny. Moja mama się dziwi jak ja mogę wytrzymać bez działki ogródka, ale jak mnie się nawet nie chce a może nie tyle nie chce co nie lubię nawet nie mam jednego kwiatka na balkonie pusty balkon, nie lubię grzebać w ziemi przesadzać sadzić tylko sobie d...zawracać. Mam w domu tylko kilka kaktusów najmniej kłopotu Dla mnie najnudniejszym scenariuszem na życie, byłoby popijanie kawy na werandzie gdzieś na wsi. Ja rano popijam kawę z widokiem na pałac kultury i moją piękną kochaną Warszawę i to jest idealne!

p.s: Olinka o ile można zapytać z jakiego Jesteś miasta?

4

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Tak, jestem lokalna patriotką. Moje miasto, mimo, że stosunkowo niewielkie jest moim miejscem na ziemi. Podoba mi się w nim w zasadzie prawie wszystko. To, że mogę się dostać w dowolne jego miejsce na piechotę i nie zajmuje to za dużo czasu. To, że jest położone nad jeziorem. Że nad jeziorem od strony miasta jest piękny, stary park - miejsce odpoczynku. Nie tylko dla spacerowiczów, ale i dla miłośników bardziej aktywnych rozrywek - "siłownie pod chmurką", plenerowe szachy z dużymi figurami, wyciąg do nart wodnych, kajaki, rowerki wodne, kilka fajnych plaż. Fajna trasa rowerowa dookoła jeziora prowadząca przez park, a po drugiej stronie akwenu przez las - zatem przyjemnie się jedzie nawet podczas upałów. Miasto bardzo czyste, zadbane tak pod względem wyglądu jak i potrzeb tych wyższych - kulturalnych i rozrywkowych. Kino z filmowymi spotkaniami w DKF-ie i filmami "nieamerykańskimi", spektaklami teatralnymi, koncertami muzyki poważnej i rozrywkowej, dom kultury z licznymi sekcjami zainteresowań dla dzieci i młodzieży i z symboliczną za nie opłatą (10 zł/miesiąc), w lato organizowane są duże, darmowe koncerty gwiazd znanych i lubianych na dużym placu koncertowym za darmo.
Organizowane są wystawy i wernisaże - również darmowe. W dodatku podczas wernisażu z bufetem (wino, napoje, drobne przekąski smile).
Zapraszam do Szczecinka!!!! smile

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

5

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
Ludmiłaa napisał/a:

nie nic piękniejszego od NASZEJ STOLICY. Bynajmniej dla mnie.

Ludmiła bez urazy wink , ale sprawdź sobie znaczenie słowa "bynajmniej".

6 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-11-21 18:43:50)

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Moje rodzinne, małe miasteczko.
Nie mieszkam tam już prawie 30 lat, ale na szczęście mam do niego niedaleko.
Trochę mi przykro, że choć obiektywnie zmienia się in plus, traci powoli urok miejsca, gdzie ma się wrażenie, że czas płynie tu wolniej.
Po raz pierwszy zdałem sobie sprawę, jak bardzo kocham to moje miasteczko, gdy po roku służby wojskowej baardzo daleko od domu, pierwsz raz otrzymałem 72-godzinną przepustkę. Gdy pociąg wtaczał się na stację kolejową poczułem wielkie wzruszenie, że znów tu jestem.

Ps. Może Warszawa jest taka piękna, Ludmiło, między innymi przez to, że do jej odbudowy użyto cegieł z kilkudziesięciu budynków z mojego miasteczka, które, jak mówił mi dziadek, nadawały się do odbudowy.
Cegły wywożono wagonami z transparentami z hasłem "Cały Naród odbudowuje swoją stolicę"?

Pozdrawiam.

facet po przejściach

7

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Właśnie w tym tkwi sekret Warszawy, że po wojnie wszyscy ,,pakowi'' w stolice. Dzięki temu ona tak szybko się podniosła, jak dla mnie żadne inne miasto w Polsce nie ma tyle do zaoferowania co Warszawa. Ja jak mówię nie jestem rodowitą warszawianką, urodziłam się w innym mieście, ale szczerze mówiąc do domu rodzinnego nigdy mnie nie ciągnęło, ani w tamte okolice. Gdy miałam 19 lat sprzedaliśmy rodzinny dom, i każdy poszedł w swoja stronę. Bardzo szybko zaaklimatyzowałam się w stolicy w końcu od dziecka marzyłam o Warszawie. Nigdy nie tęskniłam, ani nie darzyłam jakimś szczególnym sentymentem moich rodzinnych stron. Najlepszy czas mojego życia rozpoczął się właśnie w WARSZAWIE. KOCHAM WARSZAWĘ ZA WSZYSTKO!

8

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
Excop napisał/a:

Po raz pierwszy zdałem sobie sprawę, jak bardzo kocham to moje miasteczko, gdy po roku służby wojskowej baardzo daleko od domu, pierwsz raz otrzymałem 72-godzinną przepustkę. Gdy pociąg wtaczał się na stację kolejową poczułem wielkie wzruszenie, że znów tu jestem.

Chyba za każdym razem kiedy wracam z wakacji, czyli zwykle miejsc bardzo pięknych, ale oddalonych od domu o setki kilometrów, myślę sobie, że to jest niesamowite, że człowiek odwiedza cudne Włochy, Chorwację, zwiedza Paryż, a jednak z utęsknieniem wraca do swojej małej ojczyzny wink.

Ludmiło, mieszkam na Śląsku, w mieście zielonym i bardzo zadbanym, z zalewem, wspaniałymi parkami oraz z wieloma nowatorskimi (czasem na skalę kraju) rozwiązaniami. Niestety także z ogromnym smogiem, który o tej porze już daje o sobie znać.

Śląską gwarą śpiewa zespół Oberschlesien, którego jestem wielką fanką. W kontekście dyskusji polecam utwór "Hajmat mój". Hajmat w gwarze oznacza właśnie małą ojczyznę.


         

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

9

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Mnie nie ciągnie w rodzinne strony bo wspomnienia z rodzinnego domu mam średnie. Rodzina w większości rozjechała się po Polsce, czy po świecie. A zresztą ja w szkole średniej weszłam w konflikt z wieloma osobami a nawet z prawem. Co prawda ten konflikt z prawem był mały, i dzięki natychmiastowej reakcji odpowiednich osób, ciesze się statusem nigdy nie karana. Ale konflikt z ludźmi był na tyle silny, że nie byłam mile widziana osoba na mieście. Jak się z stamtąd wynosiłam to mi ulżyło....uffff już nigdy nie będę musiała patrzeć na te mordy, już nie będę przeżywała stresu wychodząc na miasto czy nie spotkam znienawidzonej osoby. Sąsiedzi niestety o mnie i mojej rodzinne dużo wiedzieli za dużo. Nagle zniknęliśmy, zadbałam o to żeby trwale przeciąć za sobą wszystkie mosty, ślad po mnie zaginął, do dziś pewnie nie wiedzą co się wtedy stało. Z nikim się nie żegnałam. Nie tęsknie tam za nikim ani za niczym. Nagle zaczęłam życie w stolicy we własnym mieszkaniu, jako przysłowiowa kowalska, nie było wścibskich sąsiadów znienawidzonych koleżanek. Zycie zaczęło się od nowa, na własna rękę.  To było i jest piękne.

10

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
Olinka napisał/a:

Chyba za każdym razem kiedy wracam z wakacji, czyli zwykle miejsc bardzo pięknych, ale oddalonych od domu o setki kilometrów, myślę sobie, że to jest niesamowite, że człowiek odwiedza cudne Włochy, Chorwację, zwiedza Paryż, a jednak z utęsknieniem wraca do swojej małej ojczyzny wink.

Odczuwam podobnie.
Właściwie to najbardziej jestem związana z dwoma miastami: tym, w którym się urodziłam i spędziłam lata szkolne i tym, w którym mieszkam obecnie. Chętnie wyjechałam z mojego miasta rodzinnego w "wielki świat", ale równie chętnie dziś tam przyjeżdżam, spotykam się z rodziną, ze starymi znajomymi i przyjaciółmi.
Mimo, że mieszkałam już w różnych miejscach, nawet na innym kontynencie, to najlepiej czuję się tu gdzie jest mój dom, który wspólnie zbudowaliśmy, gdzie urodziły się moje dzieci, gdzie mam przyjaciół, gdzie znam sąsiadów (choć różni bywają wink), sklepikarzy etc.
Nie wiem czy tu dokonam żywota, bo teraz moje dzieci ciągnie w świat, a co za tym idzie nie wykluczam przeniesienia się kiedyś w inne miejsce. Ale to kiedyś w przyszłości...

11

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
Ludmiłaa napisał/a:

Mnie nie ciągnie w rodzinne strony (...)

Ja nie pochodzę z miasta, w którym obecnie mieszkam, wybrałam je do życia samodzielnie i bardzo świadomie. Niemniej urodziłam się i wychowałam całkiem niedaleko. Miałam też okresy, kiedy mieszkałam w dużych aglomeracjach, a mimo to nie chciałam zatrzymać się tam na stałe.

luc napisał/a:

a co za tym idzie nie wykluczam przeniesienia się kiedyś w inne miejsce. Ale to kiedyś w przyszłości...

Tu z kolei ja odczuwam podobnie. Nie wiem co będzie kiedyś, dziś jest mi dobrze tu, gdzie jestem, nie potrafię jednak stwierdzić czy tak będzie zawsze.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

12

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Ja uciekłam na drugi koniec Polski. Żeby być jak najdalej. Zresztą ja zawsze chciałam żyć w Warszawie. W sumie to idealnie, że urodziłam się w innym mieście. Bo miałam możliwość uciec do Warszawy. Nie chciałabym żeby moi wrogowie z tamtych czasów mieszkali w tym samym mieście co ja. To byłoby nie do zniesienia. Moje miasto rodzinne nigdy się nim nie zachwycałam, jest takie takie średnie. Zawsze średnio je lubiłam, ale od czasów kiedy weszłam w ten konflikt to stało znienawidzone. Nawet nie przez położenie geograficzne, czy samo miejsce ale przez ludzie, to ludzi sprawili ze mi to miejsce zbrzydło raz na zawsze. A Warszawa spodobała mi się od samego początku, nawet ba w Warszawie jest mi lepiej niż bym mogla tego oczekiwać.

13

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
Ludmiłaa napisał/a:

Ja uciekłam na drugi koniec Polski.

A mi się zawsze wydawało, że Warszawa to jest centrum kraju a nie "drugi koniec Polski" . Ani pierwszy, czy trzeci smile

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

14

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Ja nic nie czuje kiedy wjezdzam do miasta w ktorym sie wychowalam i urodzilam w Polsce, ciesze sie, ze zobacze moja babcie i rodzicow. Szybko tesknie za domem i wszystko mnie drazni.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

15

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
bbasia napisał/a:
Ludmiłaa napisał/a:

Ja uciekłam na drugi koniec Polski.

A mi się zawsze wydawało, że Warszawa to jest centrum kraju a nie "drugi koniec Polski" . Ani pierwszy, czy trzeci smile

Oj tam tak mi się powiedziało w przenośni. Zawsze marzyłam o Warszawie i o uciecze do Warszawy, a ja jak się na coś uprę nic innego nie wchodzi w grę. Na drugi koniec Polski- to tez przenośnia od tych wszystkich moich problemach marzyłam o tym żeby  uciec, jak najdalej, od wszystkich i wszystkiego stad też może przenośnia drugi koniec Polski

16

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Mieszkam w malej miejscowości , brak perspektyw na lepsze jutro. Tkwię tu raczej ze względu na rodziców, siostre oraz narzeczonego który jednak ma dobra prace.

Nie czuje sie w pełni "zaaklimatyzowana" nic sie nie dzieje, brak pracy, dziury w drogach, sklepy zostaja otwierane i za chwile zamykane.

O i tak. Mamy w planach z narzeczonym ucieczkę do większego miasta. Zawsze myślałam ze ucieknę do Warszawy. Ale po ostatniej wizycie w stolicy mam mieszane uczucia. To chyba nie mój klimat, tłumy ludzi, wszędzie ich pełno, auta zakorkowane, wieczne roboty drogowe które sie nigdy nie kończą - no cóż i dziury w ulicach big_smile jak w mojej małej mieścinie.

Gdzieś tam jest ten mój kawalek podłogi smile
Byc moze jestem mloda i nie potrafie docenić to co jest w okol mnie, nie wiem. Ale tak jak napisalam tu gdzie mieszkam nie czuje żadnej więzi.

Kocham mój dom rodzinny. Dziadek go budował, dlugo sie nim nie nacieszył, zmarl. Kocham ten dom, ten las za domem to wszystko co otacza mój dom (moja dzialka) ale miasteczko juz mniej.

17

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Londyn mnie przerazil. Moze i zachwycil - przyjaciel mowil, ze kazdy tam znajdzie bratnia dusze, mozna dolaczyc do imprezy na ulicy. Mielismy razem zwiedzac - nie wyszlo.
Warszawy nie lubie - mimo moich rodzinnych powiazan.´
O polskich malych ojczyznach nie pisze - jak sie wyjedzie to pewne sprawy trzeba gleboko schowac.
Napisze o tym co teraz. To mial byc przystanek przed zachodnim brzegiem Jutlandii. Oczywiscie zaczelam od d.. strony - czyli od wschodu. Zaskakujaco spodobalo mi sie. Prowincja. Ale na tym forum osoby oddalone od Warszawy tak jak ja od Kopenhagi uwazaja sie za warszawianki.
Wscibscy sasiedzi. Dziadki na parkingu nad morzem, siedza przy drewnianych  stolikach, teraz maja taka beczke zelazna, pala palety. Pila je tna, chyba na akumulator. Ide wieczorem z psem, siedza, ide o czwartej rano - tez. Maja taki wozek na rowerowych kolkach, u nas sie lody kiedys w takich wozilo. W wozku piwo. Teraz maja  taki tajemniczy kanisterek, chyba z dwadziescia litrow.Zawsze sa z nimi psy - czestuje je psimi przysmakami.
Zatoka, widze Kopehage, most nad ?resundem, wiatraki w Malmo. Laki, las . Spacery plaza. Zwierzeta w domu i wkolo domu - teraz lisy przychodza, bo po sezonie malo gdzie ktos mieszka. Zrzucaja garnek z polki pod dachem, i wyzeraja wszystko. Kradna gumowe ogrodowe klapki. Wykladam im zarcie na pniu po scietym modrzewu- resztki po psie, sucha psia i kocia karme.
W weekendy odswietne spacery - mase ludzi z psami. Trzeba miec z pol kilo psich przysmakow w kieszeni.
Teraz domy sa oswietlone, najczesciej zakladane sa siatki ze swiatelek na krzaki.Tez mam swiatelka, nie wylamuje sie.
Drogi waskie, jak sie na nich mijajá dwa samochody to trzeba wjechac w rzepak. Tylko glowna troche szersza - ale jak sie widzi autobus to trzeba zjechac na bok. Autobusami jezdza urocze panie, zawsze dziekuja.

18 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2014-11-23 09:51:48)

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Nie, nie jestem lokalną patriotką sad W nowym miejscu, czyli większej podkrakowskiej wsi, która na dobrą sprawę jest już przedmieściem Krakowa i sypialnią tegoż miasta, mieszkam dopiero 4 lata.

Biorę udział w wyborach (załpałam się już na dwie kadencje wójta), wiem w jakim kierunku gmina się rozwija, bo na bieżąco śledzę wiadomości lokalne (w wersji papierowej i elektronicznej), wiem jakie są priorytety mieszkańców, bo nawet w wiadomościach wspominają o naszej batalii o kładki nad "Zakopianką", niemniej jednak nie udzielam się w życie społeczne i kulturowe wsi.

Po części wiąże się to może z faktem, że samo społeczeństwo w tym miejscu przeżywa pewien rozłam wink Powstają nowe, ogrodzone osiedla, ludzie chetnie sprzedają działki, to i "obcych" przybywa, a taka społeczność trudniej się asymiluje.

19

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
Ludmiłaa napisał/a:

Właśnie w tym tkwi sekret Warszawy, że po wojnie wszyscy ,,pakowi'' w stolice. Dzięki temu ona tak szybko się podniosła, jak dla mnie żadne inne miasto w Polsce nie ma tyle do zaoferowania co Warszawa. Ja jak mówię nie jestem rodowitą warszawianką, urodziłam się w innym mieście, ale szczerze mówiąc do domu rodzinnego nigdy mnie nie ciągnęło, ani w tamte okolice. Gdy miałam 19 lat sprzedaliśmy rodzinny dom, i każdy poszedł w swoja stronę. Bardzo szybko zaaklimatyzowałam się w stolicy w końcu od dziecka marzyłam o Warszawie. Nigdy nie tęskniłam, ani nie darzyłam jakimś szczególnym sentymentem moich rodzinnych stron. Najlepszy czas mojego życia rozpoczął się właśnie w WARSZAWIE. KOCHAM WARSZAWĘ ZA WSZYSTKO!

Moje postscriptum było, niestety, sarkastyczne, Ludmiło.
To był państwowy szaber "Ziem Odzyskanych".
Wbrew woli nowych mieszkańców, którzy znajdując swoje miejsca po wojnie, prawdę mówiąc, mieli wówczas gdzieś swoją stolicę i szumną propagandę za jej odbudową.

Pozdrawiam

facet po przejściach

20

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Excop ja rozumiem twoje uzasadnione argumenty. Bo rzeczywiście tak było, że Warszawa była budowana kosztem innych. Ale z państwem i prawem się nie dyskutuje.  Co zrobisz jak nic nie zrobisz. Można jedynie  wyprowadzić do Warszawy i korzystać z tych wszystkich dóbr i korzyści. Jeżeli ktoś lubi wygodne życie i jest rozrywkowym człowiekiem zapaszam do Warszawy!

21 Ostatnio edytowany przez Wątłusz_Pierwszy (2014-11-23 19:37:57)

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Warszawa - mimo, że nie jestem urodzonym Warszawiakiem to jest to moje miejsce. Kocham, znam i cenię historię, interesuję się aktualnymi sprawami stolicy. Kocham bez pamięci od starych uliczek na Pradze czy Woli, przez poturbowany przez wojnę Muranów po blokowiska Bemowa czy Ursynowa. Lubię widzieć z okna tysiące innych okien. Lubię jechać do pracy tramwajem czytając czy słuchając muzyki, mijać ten ruch i pośpiech. Mam kolegów urodzonych Warszawiaków od pokoleń, którzy są jeszcze bardziej wkręceni w stolicę niż ja i nasze rozmowy o Warszawie często trwają nawet do godzin porannych smile

22 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2014-11-23 19:43:12)

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Bo Warszawa to temat nie do wyczerpania, tu zawsze jest gdzie iść i co zrobić tu się tyle działo i dzieje, że nie ma to jak rano pryz kawie słuchać w RMF T.Love Warszwa

23

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
Excop napisał/a:

To był państwowy szaber "Ziem Odzyskanych".
Wbrew woli nowych mieszkańców, którzy znajdując swoje miejsca po wojnie, prawdę mówiąc, mieli wówczas gdzieś swoją stolicę i szumną propagandę za jej odbudową.

Mam nadzieję, że JEDNAK nie wbrew wszystkim Polakom jak leci... myślę, iż WÓWCZAS odbudowa stolicy jako symbolu państwowości - do tego WPROST po zrywie wolnościowym jakim było Powstanie - miała dla tamtego pokolenia SYMBOLICZNE znaczenie. Przynajmniej TAK od starych ludzi słyszałam. Nie koniecznie warszawiaków. Niekoniecznie w tym kraju smile
Co do miejsca na ziemi - "tam dom twój, gdzie serce twoje"
Mojej matki w tym kraju, mojego ojca aż do śmierci na owych antypodach. A dzieci...? Ni pies, ni wydra wink
Jestem szczęśliwa tu gdzie jestem - LOKALNE inicjatywy doceniam. Wielkim światem się nie zachłystuję wink

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

24

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
Ludmiłaa napisał/a:

Jeżeli ktoś lubi wygodne życie (...) zapaszam do Warszawy!

Ha!  Akurat Warszawa z wygodnym życiem ni się nie kojarzy... a wręcz przeciwnie... wink
Kupa ludzi, ceny z kosmosu, korki, godzinny dojazd do pracy jako norma itp... to ja podziękuje.

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

25

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
bbasia napisał/a:
Ludmiłaa napisał/a:

Jeżeli ktoś lubi wygodne życie (...) zapaszam do Warszawy!

Ha!  Akurat Warszawa z wygodnym życiem ni się nie kojarzy... a wręcz przeciwnie... wink
Kupa ludzi, ceny z kosmosu, korki, godzinny dojazd do pracy jako norma itp... to ja podziękuje.

Podpisuje sie pod tym.

Ja jestem rodowita warszawianka, pamietam ja nawet z tych lepszych przedkomercyjnych czasow, zielono, bezpiecznie choc mniej bogato.
Ale nigdy Warszawy nie lubilam i nie polubilam, ani jako dziecko ani licealistka, studentka czy osoba dorosla. Paskudna architektura, teraz nie lepsza niz za komuny, ponurzy ludzie, tlok, pospiech, drozyzna, zakorkowane ulice, latem zaduch nie do zniesienia. Plasko i nudno. Zawsze z radoscia wyjezdzalam na wakacje z Warszawy i z bolem serca do niej wracalam.
Poza sentymentem do lat szkolnych i mlodzienczych nie czuje zadnej wiezi z tym miastem.
O Londynie mam niestety podobne zdanie, mieszkalam tam 5 lat i z radoscia ten etap zakonczylam. Bezpowrotnie. Architektura ciut lepsza niz warszawska, za to chamstwo uliczne nie mniejsze.

Zdecydowanie wole mniejsze i bardziej klimatyczno- kameralne miejscowosci. Ze swoim wlasnym,a nie zapozyczonym, charakterem. Dla mnie i Warszawa i Londyn i Paryz to takie multinational zbiorowisko i smietnik bez korzeni i wlasnego ja.

Swoj obecny skandynawski dom lubie, bo jest odwrotnoscia wielkich aglomeracji, zielony, cichy, spokojny, uporzadkowany, oferujacy bardzo duzo innych rozrywek poza galeriami handlowymi i ryczacymi do rana pubami. Poniewaz od zawsze lubilam bliski kontakt z natura, mam wreszcie to, czego pragnelam, lasy w srodku miasta:). No i morze na wyciagniecie reki a do tego  wreszcie wzgorza:)).
Lubie to miejsce i moj dom, ale goraca milosc to pewnie nie jest:)

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

26

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Ja pochodzę z małej miejscowości, przeprowadziłam się do małej i tutaj mi jest dobrze, lubię swój domek, ogródek i to spokojne miasteczko.
Nie lubię tłumów i wielkich imprez.
Londyn jak dla mnie, jest za drogi i moim zdaniem, to miasto dla imprezowiczów, spendocholików i obrzydliwie bogatych ludzi.Cena jednego mieszkania, to trzykrotność mojego domu, jak dla mnie przegięcie, ale taki jest Londyn. Warszawa jest taka sama.

Noworoczne postanowienie? Więcej cierpliwości i spokoju dla mojego męża...

27

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
bbasia napisał/a:
Ludmiłaa napisał/a:

Jeżeli ktoś lubi wygodne życie (...) zapaszam do Warszawy!

Ha!  Akurat Warszawa z wygodnym życiem ni się nie kojarzy... a wręcz przeciwnie... wink
Kupa ludzi, ceny z kosmosu, korki, godzinny dojazd do pracy jako norma itp... to ja podziękuje.

Zależy co kto lubi. Mnie na przykład spokojne życie na obrzeżach w domu jednorodzinnym kojarzy się z brakiem wygody. Ja w centrum ma dostęp do wszelkiej komunikacji o każdej porze dnia i nocy, mogę dostać się do dowolnego miejsca. Mam wszędzie 5 minut, na pocztę do sklepu do lekarza, do galerii handlowej. Zawsze mam gdzie wyjść na spacer. Zawsze gdzieś jest jakaś impreza jakiś koncert. Ja ma blisko do pracy chodzę pieszo, właściwe wszędzie mam blisko.

28

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
Ludmiłaa napisał/a:

Mnie na przykład spokojne życie na obrzeżach w domu jednorodzinnym kojarzy się z brakiem wygody.

Biorac pod uwage, ze wszyscy znani i bogaci wlasnie na te obrzeza uciekaja i zyja sobie calkiem wygodnie to sie ma nijak do prawdy.
Wystarczy dobre auto czy dwa w rodzinie i wszedzie jest blisko. A cisza i spokoj otoczenia po calodziennym zgielku - bezcenne.
Mieszkalam ponad 20 lat na Zoliborzu, uczylam sie na Bielanach, studiowalam na Krakowskim, pracowalam prawie zawsze w centrum a ostatnie swoje mieszkanie kupilam w Konstancinie i tylko tam wreszcie poczulam sie w miare dobrze. Teraz niestety i tam dociera wielkomiejska moda na zagracenie kazdego skrawka ziemii sklepami i knajpami.
Warszawa jako miejsce pracy moze byc ok, jako miejsce zamieszkania  - pieklo.

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

29 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-11-24 20:48:44)

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
agnesitas napisał/a:

Ja pochodzę z małej miejscowości, przeprowadziłam się do małej i tutaj mi jest dobrze, lubię swój domek, ogródek i to spokojne miasteczko.
Nie lubię tłumów i wielkich imprez.
Londyn jak dla mnie, jest za drogi i moim zdaniem, to miasto dla imprezowiczów, spendocholików i obrzydliwie bogatych ludzi.Cena jednego mieszkania, to trzykrotność mojego domu, jak dla mnie przegięcie, ale taki jest Londyn. Warszawa jest taka sama.

Ja z kolei najwiecej imprezowiczow to spotkalam w malych miejscowosciach - bo nie ma nic do roboty. Nie ma galerii, nie ma zadnych wydarzen, zadnych miejsc - tylko pub i trawa i kilka sklepow.
Oczywiscie znam ludzi ,ktorzy sa co weekend w clubie w Londynie i znam tez ludzi, co mieszkaja latami w Londynie (np 20 lat) marudza, ze nic nie ma do zobaczenia dla ludzi ciekawych swiata, ale nie byli w galerii narodowej, muzeum nauki, muzeum Wiktorii i Alberta, muzeum historii naturalnej, muzeum ogrodow, muzeum chirurgii, muzeum brytyjskim, muzeum wojny, muzeum Londynu (mozna sie dowiedziec , ze wlasciwie Londyn ma osobowosc i historie ) galerii tate <- to z darmowych miejsc, ktore mi pierwsze przychodza do glowy.
Jak ktos mowi, ze w Londynie nie ma dla niego nic do roboty, bo sa tylko imprezy to jest nudziarzem, ktory czasu nie umie zorganizowac sobie.

Za to rozumiem, ze ktos nie lubi tloku, halasu i wogole betonowych dzungli .

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

30

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

mieszkam w dużym mieście w centrum kraju, moje korzenie są stąd, no może z okolicy kilkudziesięciu kilometrów z dziada - pradziada, 7 pokoleń
nie czuję się jakoś szczególnie związana z tym miastem ale jestem bardzo związana z miejscem  - wsią konkretnie moich dziadków od strony mamy, tam mam dom, tam jest moja mała ojczyzna, tam chce zamieszkać na jesień mojego życia, tam wszystko pachnie jak lubię, tam jestem szczęśliwa, tam jest moja mała ojczyzna

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

31

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Jestem wielką lokalną patriotką, ale nie miasta, w którym mieszkam. Kocham moją rodzinną wieś. Jest jedynym miejscem, które wzbudza we mnie tak silne emocje. Kiedy tam jeżdżę - przenoszę się w inny świat, lepszy, spokojniejszy, beztroski.
Znam historię mojej miejscowości - tę książkową i tę z opowieści starszych ludzi. Znam wszystkie (gdzie "wszystkie" znaczy naprawdę wszystkie) ścieżki w promieniu kilkunastu kilometrów, chyba znam nawet większość drzew. Od zawsze uwielbiałam się włóczyć po okolicznych polach i lasach, również w środku nocy smile

Od wielu lat mieszkam w Warszawie. Nie lubię tego miasta i raczej nie polubię. Moja mama twierdzi, że wieśniary nie da się ze mnie wypędzić. Dobrze mi z tą opinią smile

32

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

vinnga a jakbyś miała prace w swoje rodzinnej okolicy, pracę rodzinę to chciałabyś opuścić stolicę? I wrócić na wieś? Albo np. na starość chciałabyś się na emeryturze przenieś w rodzinne strony, albo chociaż mieć tam domek letniskowy?

To samo pytanie mam do mussuki jak rozumiem nie lubisz Warszawy i mieszkasz za granicą ale chciałabyś na starość wrócić do kraju? Zamieszkać w Warszawie. Jak rozumiem ty od małego żyłaś w tym wielkim świecie o nazwie Warszawa i masz dość teraz wolisz spokojny dom położony blisko kontaktu z przyrodą ja na odwrót w dzieciństwie miałam taki dom teraz zdecydowanie stawiam na Warszawę.

Bo mnie kiedyś ktoś zapytał czy chciałabym wrócić w rodzinne strony szczerze była zdzwiona odpowiedź była jedna NIE!

33

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
Ludmiłaa napisał/a:

To samo pytanie mam do mussuki jak rozumiem nie lubisz Warszawy i mieszkasz za granicą ale chciałabyś na starość wrócić do kraju? Zamieszkać w Warszawie. Jak rozumiem ty od małego żyłaś w tym wielkim świecie o nazwie Warszawa i masz dość teraz wolisz spokojny dom położony blisko kontaktu z przyrodą ja na odwrót w dzieciństwie miałam taki dom teraz zdecydowanie stawiam na Warszawę.

Bo mnie kiedyś ktoś zapytał czy chciałabym wrócić w rodzinne strony szczerze była zdzwiona odpowiedź była jedna NIE!

Nie, nigdy nie chcialam i nie zechce wrocic do Warszawy. Jesli do POlski wroce, to na pewno nie do Warszawy. Od dziecka nie lubilam tego miasta, bylo dla mnie i niestety pozostalo brzydkie i niesympatyczne. Blokowiska, huk tramwajow i autobusow, teraz powiekszony o miliony aut, smrod spalin, tlok na ulicach, malo parkow i zieleni, przejazd z jednego konca na drugi to absolutny koszmar, polozenie geograficzne i przyroda byle jakie, rzeka paskudnie brudna, ludzie - hmm...
A to, ze pelno tam sklepow, kin, szkol, biur, urzedow itp. to dla mnie zaden powod do zamieszkania w takim mrowisku.

I podobne zdanie mam o paru innych swiatowych stolicach, niestety Londyn wlaczajac. Oraz Paryz. Odwiedzic i zwiedzic warto, zamieszkac tam - w zyciu.

Za to w Pradze czeskiej czy w Rzymie odnalazlabym sie bez problemu:) Cos w tych miastach jest naprawde pieknego, autetycznego i romantycznego. Tam sie czuje historie wszystkimi zmyslami i gdybym miala wrocic do wielkiego miasta, to chcialabym aby bylo to jedno z nich.

A poza tym, ja jestem "wiesniara" z natury ale dopiero teraz udalo mi sie na prawie wies uciec. O ile Helsinki mozna wsia nazwac;)

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

34

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
Ludmiłaa napisał/a:

vinnga a jakbyś miała prace w swoje rodzinnej okolicy, pracę rodzinę to chciałabyś opuścić stolicę? I wrócić na wieś? Albo np. na starość chciałabyś się na emeryturze przenieś w rodzinne strony, albo chociaż mieć tam domek letniskowy?
!

Opuścić stolicę bym chciała, ale nie chciałabym mieszkać w mojej wsi. Powód? Nie chcę mieszkać w pobliżu rodziców. Żeby było zabawniej - mam z nimi bardzo dobre stosunki. Ale moje poczucie niezależności straszliwie by wtedy cierpiało smile A ponieważ innego "swojego" miejsca na ziemi nie znalazłam - siedzę sobie w nielubianej Warszawie smile

35

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Nie jestem typem lokalnej patriotki - mam raczej nature koczownika - moj dom i moja "ojczyzna" jest tam, gdzie ja. Nie wiem gdzie bede mieszkac na starosc - mam nadzieje, ze w miejscu, ktorego do tej pory jeszcze nie widzialam.

Nie odczuwam nostalgii ani wiezi z otoczeniem  - niby kazde miejsce jest inne, a w sumie wszedzie tak samo tongue

36

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
Mussuka napisał/a:
Ludmiłaa napisał/a:

Mnie na przykład spokojne życie na obrzeżach w domu jednorodzinnym kojarzy się z brakiem wygody.

Biorac pod uwage, ze wszyscy znani i bogaci wlasnie na te obrzeza uciekaja i zyja sobie calkiem wygodnie to sie ma nijak do prawdy.
Wystarczy dobre auto czy dwa w rodzinie i wszedzie jest blisko. A cisza i spokoj otoczenia po calodziennym zgielku - bezcenne.
Mieszkalam ponad 20 lat na Zoliborzu, uczylam sie na Bielanach, studiowalam na Krakowskim, pracowalam prawie zawsze w centrum a ostatnie swoje mieszkanie kupilam w Konstancinie i tylko tam wreszcie poczulam sie w miare dobrze. Teraz niestety i tam dociera wielkomiejska moda na zagracenie kazdego skrawka ziemii sklepami i knajpami.
Warszawa jako miejsce pracy moze byc ok, jako miejsce zamieszkania  - pieklo.

Dla każdego wygoda to co innego. Ja nie chciałabym domku bo, domek to i ogród ciekawe kto by w nim robił? Chyba ogrodnika bym musiała nająć big_smilebig_smile bo ja nie lubię kwiatków ogródków działek itd, nawet na balkonie mam pusto. Po drugie boje się być sama w domu, serio big_smilebig_smile nie usnęłabym w domu sama, gdzie jest góra i dół, a w pobliżu nie ma nikogo. W bloku mam widno od latarni z ulicy, widzę ludzi przez okno, słyszę windę, sąsiadów za ścianą. A w domu tylko bym nadsłuchiwała czy ktoś się nie włamał big_smilebig_smile Nie mam potrzeby mieć dużo pokoi, albo dużego metrażu, za dużo sprzątania, po drugie w domu ogrzewanie, trzeba jakiś piec albo coś, kto by się uganiał??? Co do sklepu owszem samochód. A jak się napijesz alko? albo samochód się zepsuje? Co wtedy..... Poza tym domek to duży wydatek, trzeba jakiś garaż postawić, jakieś kwiaty do ogrodu kupować, jaką altankę czy coś, ja wolę tę kasę złożyć na nowe auto, albo wydać na wakacje, niż pakować w dom.

37

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Nie jestem chyba związana z żadnym miejscem emocjonalnie.Za wiele razy się przeprowadzałam.
Właściwie ciągle jestem na walizkach W.każdy ciepły weekend wyjeżdżam za miasto.Mamy mieszkanie na wsi.Często jest tak, że walizki nawet nie rozpakowuję w poniedziałek bo w piątek znowu wyjeżdżamy.
Nie ma miesiąca bym nie była gdzieś w Polsce.Taka praca i taki mam charakter.
Wiadomo, każdy prawie wspomina z rozrzewnieniem swoje dzieciństwo dlatego ja pewnie tak wspominam moje rodzinne miasto.Lubię tam wracać, podoba mi się, dobrze się tam czuję. Wiem jednak, że gdybym miała tam być na  codzień pewnie nie byłoby tak fajnie.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

38

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

gojka102 a masz takiej miejsce które darzysz szczególnym sentymentem, które szczególnie lubisz i cenisz za coś? Obojętnie czy za krajobraz, architekturę, ludzi. Wiele się przeprowadzałaś a teraz znalazłaś już swoje miejsce na ziemi czy nadal myślisz o jakiejś nowej lokalizacji? Podróżujesz bo lubisz zwiedzać zmieniać miejsce, czy podróżujesz bo nadal szukasz swojego zakątka?

Ja od dziecka wiedziałam, że będę mieszkać w Warszawie tak zaplanowałam, chociaż wtedy nawet mało wiedziałam o stolicy tyle co z książek, gazet, czy wycieczek. Kiedy tylko się przeprowadziłam do stolicy nie znając nikogo, ani lokalizacji od razu poczułam, że to jest to że znalazłam swoje miejsce na ziemi. Nigdy na stałe nie opuściłabym Warszawy ani dla nikogo, ani dla niczego.

39

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Chyba mam takie miejsca.Związane są z moim dzieciństwem.To Szklarska Poręba, Wrocław i Tel Awiw.
Wspominam te miejsca jako związane z fajnymi chwilami w moim życiu, ze spotkaniami z moimi bliskimi, z zabawą i nowymi rzeczami.
Nie jestem pewna czy chciałabym na stałe w którymś z nich mieszkać.
Nie szukam swojego miejsca, choć jest jedno miasto, w którym chciałabym mieszkać.Niestety, to na razie niemożliwe.
Warszawa nie jest miejscem dla mnie.Przez wiele lat spędzałam tam miesiąc wakacji u prababci, właściwie w  centrum bo na Siennej, w starej, ciemnej kamienicy.
Podobało mi się ale cieszyłam się gdy wracałam do domu.
Męczy mnie tłok, brak miejsc do wyprowadzania psa, takich  mało ludnych i fakt, że mogłabym się zgubić:) oraz przez dwie godziny wracać z pracy.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

40

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
NinaLafairy napisał/a:
agnesitas napisał/a:

Ja pochodzę z małej miejscowości, przeprowadziłam się do małej i tutaj mi jest dobrze, lubię swój domek, ogródek i to spokojne miasteczko.
Nie lubię tłumów i wielkich imprez.
Londyn jak dla mnie, jest za drogi i moim zdaniem, to miasto dla imprezowiczów, spendocholików i obrzydliwie bogatych ludzi.Cena jednego mieszkania, to trzykrotność mojego domu, jak dla mnie przegięcie, ale taki jest Londyn. Warszawa jest taka sama.

Ja z kolei najwiecej imprezowiczow to spotkalam w malych miejscowosciach - bo nie ma nic do roboty. Nie ma galerii, nie ma zadnych wydarzen, zadnych miejsc - tylko pub i trawa i kilka sklepow.
Oczywiscie znam ludzi ,ktorzy sa co weekend w clubie w Londynie i znam tez ludzi, co mieszkaja latami w Londynie (np 20 lat) marudza, ze nic nie ma do zobaczenia dla ludzi ciekawych swiata, ale nie byli w galerii narodowej, muzeum nauki, muzeum Wiktorii i Alberta, muzeum historii naturalnej, muzeum ogrodow, muzeum chirurgii, muzeum brytyjskim, muzeum wojny, muzeum Londynu (mozna sie dowiedziec , ze wlasciwie Londyn ma osobowosc i historie ) galerii tate <- to z darmowych miejsc, ktore mi pierwsze przychodza do glowy.
Jak ktos mowi, ze w Londynie nie ma dla niego nic do roboty, bo sa tylko imprezy to jest nudziarzem, który czasu nie umie zorganizowac sobie.

Za to rozumiem, ze ktos nie lubi tloku, halasu i wogole betonowych dzungli .

Ale ja nic nie pisałam o tym, że w Londynie nie ma nic do roboty, na zwiedzanie może być, ale na spokojne życie Londyn się nie nadaje.
Nie lubię, hałaśliwych, zatłoczonych miast i tyle, za to cenię sobie spokój. To że nie lubię Londynu, to nie znaczy, że jestem nudziarą, nie muszę być taka cool i na silę się do wszystkich dostosowywać.

Noworoczne postanowienie? Więcej cierpliwości i spokoju dla mojego męża...

41

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Mieszkałem w trzech miastach, a teraz we wsi pod ostatnim z nich. Do tego, w którym spędziłem dzieciństwo czuję duży sentyment ale mieszkać tam bym już nie chciał. Małe miasteczko, nuda. Drugie miasto duże i wiele atrakcji ale z drugiej strony czułem na dłuższą metę przesyt i zmęczenie. Wybrałem trzecie, mniejsze. To co trzeba z atrakcji i wygód jest, a ma się poczucie, że mieszka się w takiej większej wsi smile Kiedyś myślałem, że wyjadę gdzieś dalej od domu ale z czasem mi przeszło. Zrozumiałem, że tu są ludzie, którzy podobnie myślą i nawet mówią. To co zawodowo robię chciałem robić w swojej małej Polsce, chciałem mieć wpływ na jej rozwój i wygląd, a nie miejsc "gdzieś tam". Nawet w miarę się to udaje, choć czasem przychodzi smutna refleksja, że trochę dalej miałbym z tego większe profity. No ale nie narzekam. Lubię poznawać historię miejsc, w których mieszkam choć nie zawsze mam czas. Historię mojego rodzinnego miasteczka poznałem dość gruntownie, bawiłem się w odtwarzanie jak wyglądało za Piastów, a jak za Jagiellonów. Lubię wiejskie klimaty, szanuję ludzi ze wsi, bo naprawdę ciężko pracują. Nie przeszkadzają mi nawet głupoty jakie wygadują, a potrafią niezłe. Jak się ich szanuje, to potrafią się odwdzięczyć.

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

42

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
agnesitas napisał/a:
NinaLafairy napisał/a:
agnesitas napisał/a:

Ja pochodzę z małej miejscowości, przeprowadziłam się do małej i tutaj mi jest dobrze, lubię swój domek, ogródek i to spokojne miasteczko.
Nie lubię tłumów i wielkich imprez.
Londyn jak dla mnie, jest za drogi i moim zdaniem, to miasto dla imprezowiczów, spendocholików i obrzydliwie bogatych ludzi.Cena jednego mieszkania, to trzykrotność mojego domu, jak dla mnie przegięcie, ale taki jest Londyn. Warszawa jest taka sama.

Ja z kolei najwiecej imprezowiczow to spotkalam w malych miejscowosciach - bo nie ma nic do roboty. Nie ma galerii, nie ma zadnych wydarzen, zadnych miejsc - tylko pub i trawa i kilka sklepow.
Oczywiscie znam ludzi ,ktorzy sa co weekend w clubie w Londynie i znam tez ludzi, co mieszkaja latami w Londynie (np 20 lat) marudza, ze nic nie ma do zobaczenia dla ludzi ciekawych swiata, ale nie byli w galerii narodowej, muzeum nauki, muzeum Wiktorii i Alberta, muzeum historii naturalnej, muzeum ogrodow, muzeum chirurgii, muzeum brytyjskim, muzeum wojny, muzeum Londynu (mozna sie dowiedziec , ze wlasciwie Londyn ma osobowosc i historie ) galerii tate <- to z darmowych miejsc, ktore mi pierwsze przychodza do glowy.
Jak ktos mowi, ze w Londynie nie ma dla niego nic do roboty, bo sa tylko imprezy to jest nudziarzem, który czasu nie umie zorganizowac sobie.

Za to rozumiem, ze ktos nie lubi tloku, halasu i wogole betonowych dzungli .

Ale ja nic nie pisałam o tym, że w Londynie nie ma nic do roboty, na zwiedzanie może być, ale na spokojne życie Londyn się nie nadaje.
Nie lubię, hałaśliwych, zatłoczonych miast i tyle, za to cenię sobie spokój. To że nie lubię Londynu, to nie znaczy, że jestem nudziarą, nie muszę być taka cool i na silę się do wszystkich dostosowywać.

Odnioslam sie do tego, ze napisalas, ze to ''miasto dla imprezowiczów, spendocholików i obrzydliwie bogatych ludzi.'' , a ja opisalam dlaczego sie nie zgadzam z tym stereotypem. To, ze spokojnego zycia tam nie ma to sie zgadzam, ale nie spokojne nie znaczy ani imprezowe, ani zakupowe ani bycie multimilionerem. Bo kujon - biedak tez sie tam znajdzie jak zechce.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

43

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Ostatnio słyszałam, że np. Prof. Miodek, znany językoznawca potrzebuje kilku minut rozmowy z dana osobą żeby określić w której części Polski dana osoba zamieszkuje. Podobno każdy region ma ,,swoje określenia''.
Zwyczaje, tradycje. A oprócz charakterystycznej mowy jest jeszcze dużo innych charakterystycznych szczegółów, np. klimat, zapach.

uwielbiam jeździć nad Bałtyk, kiedyś przysnęłam ale po prostu zapach w porcie we Władysławowie nie ma sobie równych lol

tak samo jak smak oscypka w Zakopanem, na Krupówkach zupełnie inny niż ten kupiony w stolicy

Warszawa tłok, gwar, huk samochodów, metro, bieg, starówka, złote tarasy, gmachy państwowych instytucji....po prostu stolica ma swój ,,specyficzny klimat'' którego nie maja inne równie duże miasta. Symbol Warszawy=Pałac Kultury

Wrocław, Legnica, Jelenia Góra - widać po domach, te stare poniemieckie zabudowania, bardzo charakterystyczne, mowa też, to zaciąganie, góry Karpacz, i te niestety, prawie co roku zalewane tereny. 

Każdy region, każda okolica, ma swoje ,,znaki szczególne''
Warszawiak jak widzi pałac kultury, czuję że jestem w domu.
Koleżanka znad morza jak słyszy dźwięk syreny w porcie, czuje się w domu
Kolega z Krakowa jak słyszy, hejnał z wieży, czuje się jak w domu

A wy co przypomina, symbolizuje Wam, Wasze miejsce na ziemi?
Zdarzyło Wam się, że jadąc w inny region Polski poznawaliście ludzi i zwyczaje którymi byliście zdziwieni i zaskoczeni, że można by zacytować ,,a może to już nie Polska''?
Macie jakiś symbole charakterystyczne które przypisujecie danemu regionowi albo miastu? Że z czymś Wam się ono kojarzy?

44

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
Ludmiłaa napisał/a:

Macie jakiś symbole charakterystyczne które przypisujecie danemu regionowi albo miastu? Że z czymś Wam się ono kojarzy?

Bardzo ciekawe pytanie smile. Kilka lat temu powiedziałabym, że zapach jaki wydobywa się browaru, ale że browaru już nie ma, to musiałam się chwilę zastanowić. Mamy własny hejnał, ale to nie to. Myślę, że będą to ronda, których mamy podobno najwięcej w Polsce, a każde inne, każde na swój sposób wyjątkowe, bo z umieszczonymi instalacjami. Kiedy wracam z długiej podróży, to właśnie one wskazują, że jestem już prawie w domu.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

45

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

moje miejsce to ... zapach ziemi, nie wiem jak inaczej, to nazwać

jest broń straszniejsza niż oszczerstwo: to prawda

46

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Nie bardzo wiem, gdzie to spostrzezenie podczepic, ale tu mi pasuje najbardziej. Jakby co, to moge sie z nim przeniesc gdzie indziej.

Ogladam dosc czesto niektore miedzynarodowe wydarzenia sportowe, w ktorych uczestnicza tez Polacy i oczywiscie obecni sa tez nasi kibice.

I choc dumna jestem z liczby i entuzjazmu naszych kibicow, to jest cos, co mnie lekko drazni. To te namazane wsie i miasta na polskich flagach. Leci sobie taki Kamil albo Gregor a tam w dole : Zab, Kozia Wolka, Kacze Doly, Pcim, Kerdzieszow i tym podobne, siwatowe miejscowosci od prawa do lewa, jak trybuny szerokie. Obok powiewaja flagi innych panstw ale tylko na naszych gminny spis wsi i miasteczek.  Snu mi to z oczu nie spedza, ale nie podoba mi sie wcale taki lokalny patriotyzm.

Skad to sie wzielo i na co to komu?

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

47

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Mussuka, komentatorzy na zawodach w Polsce to hm... podgrzewają. Tzn. ci, którzy są na miejscu, nie w TV, czasami też komentują zawody, czasami jest to specjalna osoba do prowadzenia jakichś gier dla publiczności. Za każdym razem na zawodach w Polsce (jeżdżę na skoki narciarskie i na siatkówkę) pojawia się coś związanego z miastami na flagach. Chociażby odczytywanie wszystkich tych, które zostaną podniesione na tyle wysoko, że facetowi uda się odczytać. Nie wiem, ja na siatkówkę flagi wielkiej nie biorę, bo na trybunach za mało miejsca, a na skokach mam austriacką, więc trochę bez sensu na niej wpisać polskie miasto. big_smile Jakoś nie miałam potrzeby. Ale domyślam się, że komuś może być miło. A może potem szpan przed znajomymi? Wbrew pozorom bardzo dobrze widać w TV kibiców, zwłaszcza tych wymalowanych, poprzebieranych, "oflagowanych", big_smile prawie po każdych zawodach miałam jakiś telefon, że mnie było widać, więc inni pewnie tak samo - może chcą się pokazać z nazwą swojego miasta przed kumplami na jakiejś imprezie. big_smile

Swoją drogą, raz w Zakopanem na skokach narciarskich byli ludzie z ogromną flagą Brazylii. Żaden Brazylijczyk nie brał udziału nawet w kwalifikacjach. tongue

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

48 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2015-03-06 11:06:17)

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
Ludmiłaa napisał/a:

Wrocław, Legnica, Jelenia Góra - widać po domach, te stare poniemieckie zabudowania, bardzo charakterystyczne, mowa też, to zaciąganie, góry Karpacz, i te niestety, prawie co roku zalewane tereny.

Mieszkałam tam jakiś czas i dla mnie to najbardziej literacka polszczyzna jaką słyszałam. Jakie zaciąganie? Przyjedź pod ukraińską granicę smile.
A mieszkałam w wielu miejscach.Żadnych gwarowych określeń,akcent tam gdzie trzeba.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

49

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
Ludmiłaa napisał/a:

Ostatnio słyszałam, że np. Prof. Miodek, znany językoznawca potrzebuje kilku minut rozmowy z dana osobą żeby określić w której części Polski dana osoba zamieszkuje.

Nie kpij- ja mam niedokończone studia lingwistyczne, a potrzebuję na to minuty.
Jest kilka manier językowych nieodmiennie wskazujących region pochodzenia.
I wcale nie chodzi o jakieś ordynarne naleciałości typu góralszczyzna.
Zmuś pacjenta do wypowiedzenia słowa 'bank' albo 'punkt' i już wszystko jasne:)

50

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
Ludmiłaa napisał/a:

Każdy region, każda okolica, ma swoje ,,znaki szczególne''
Warszawiak jak widzi pałac kultury, czuję że jestem w domu.
Koleżanka znad morza jak słyszy dźwięk syreny w porcie, czuje się w domu
Kolega z Krakowa jak słyszy, hejnał z wieży, czuje się jak w domu

A wy co przypomina, symbolizuje Wam, Wasze miejsce na ziemi?
Zdarzyło Wam się, że jadąc w inny region Polski poznawaliście ludzi i zwyczaje którymi byliście zdziwieni i zaskoczeni, że można by zacytować ,,a może to już nie Polska''?
Macie jakiś symbole charakterystyczne które przypisujecie danemu regionowi albo miastu? Że z czymś Wam się ono kojarzy?

Mieszkałam w kilku miastach.
Moje rodzinne (mała miejscowość, słabo kojarzona), kojarzy mi się z zapachem starych, pożółkłych stronic dobrze utrzymanych książek, Prl-owskimi blokami, zimnym, świeżym powietrzem, bladym różem, ciemną żółcią, zielenią, i bielą.
Kraków ze zgnilizną, ciastami tortowymi, drobiem, namokłymi biszkoptami, cekinami z cygańskiej kiecki, muszlami. 
Dziwnówek z gęstymi, ciężkimi cieczami, kolorem betonu, przygnębieniem, umieraniem, szarymi, czysto pachnącymi włosami, srebrną łyżką, ciemną zielenią.


Śląsk z żurem, węglem, ojcem napierniczającym syna przy muzyce klasycznej, kretami z wąsem, i świecącymi jak złoto oczami.
Pomorze z obojętnym konaniem, ulgą, spokojem, kołysaniem się na bujanym fotelu w rytm płaczliwego zawodzenia mew.


Góry z konfliktem wewnętrznym, trudnościami, ambiwalentnymi uczuciami, zejściem do wewnątrz.

Stolica mi się z niczym konkretnym nie kojarzy, Wrocław z tego co pamiętam (byłam tam jako dziecko) to dosyć nowoczesne miasto chyba, dosyć schludne.

Tak w ogóle szukam nazwy miasta polskiego w której znajduje się budowla przypominająca sobór Wasyla Błogosławionego, może ktoś kojarzy?

51

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Ja się urodziłam pod Warszawa ale moje serce należy właśnie do niej. A dlaczego ? Dlatego ze to jest piękna a jednocześnie dramatyczna historia.ludzie walczyli oddajać własne zycie z honorem byśmy teraz mogli mowic po Polsku i tu żyć. Poza tym Warszawa jest piękna, kocham Ursynów,Mokotów,Śródmieście tez jest piękne, nie wspominajac już o parkach w Wwa..:-)

''Zazdrość to jeden z objawów niewiary w samego siebie''

52

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Moją ojczyzną są Kaszuby. Często powtarzam, że jestem rodowitą Kaszubką z ojca Kaszuba i matki Warszawianki;)

Za co kocham tę ziemię?
Za lasy, jeziora, rzeki, góry i doliny oraz morze. Kaszuby są niesamowitą krainą, można tu znaleźć wszystko. Legenda głosi, że gdy Pan Bóg stworzył świat pozostały mu resztki w worku z tym, czym obdarzył inne krainy. Podarował ten worek kaszubskiemu aniołowi, który był bardzo smutny z powodu ubogości naszych terenów. Anioł rozsypał pozostałości wora na kaszubskiej ziemi i dlatego jest tak piękna i urozmaicona.

Kaszuby to też wieki kultury i tradycji. Własny język, podania, legendy i mity.
Przede wszystkim jednak ludzie, którzy gdziekolwiek poniesie ich los są dumni ze swojego pochodzenia i tożsamości. Nie zapominają o swoich korzeniach i pochodzeniu.

53

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Hmmm, moja mała ojczyzna, jeszcze nie powstała, ale jest w zasięgu. A jest nią Chicago. Ale dlaczego, bo:

Nie lubię tego miejsca gdzie się urodziłem. Nienawidze polski. Gdzie ja mam mieć ojczyznę, tą małą i tą dużą. Jak mając 20 lat, ukończoną szkołę, i kwalifikacje zawodowe nie mogę znaleźć pracy! Wszędzie tylko brud/smród i nędza. Sami żule i menele. Nie wspominając o moich rówieśniczkach, same k***. W razie wybuchu wojny, nawet palcem nie kiwnę na spuście od broni. Niech się bronią ci "patryjoci", którzy okropnie kochają ten, jakże cebulowy kraj.  Pfff niby czym mają się bronić? My nawet nie mam odpowiedniej broni, aby unieruchomić rosyjski czołg T 90. Marzę aby opuścić ten kraj i już więcej tu nie wrócić.
A jak ktoś się zapyta o rodzinę, czy nie będę jej bronił. To odpowiem tylko tyle, że ja nie mam rodziny. A i nie mam zamiaru bronić też dresów, przez których nie można w spokoju, przejść przez miasto na przystanek w nocy, anie nie mam zamiru bronić naszych kochanych polskich dziewczyn. Niech się same bronią. Ja tam dam sobie radę, miałem małe szkolenie w obsłudze broni palnej.

"Złoto dotykane zbyt wiele razy przestaje błyszczeć"

54

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
EasyRider88 napisał/a:

Hmmm, moja mała ojczyzna, jeszcze nie powstała, ale jest w zasięgu. A jest nią Chicago. Ale dlaczego, bo:

Nie lubię tego miejsca gdzie się urodziłem. Nienawidze polski. Gdzie ja mam mieć ojczyznę, tą małą i tą dużą. Jak mając 20 lat, ukończoną szkołę, i kwalifikacje zawodowe nie mogę znaleźć pracy! Wszędzie tylko brud/smród i nędza. Sami żule i menele. Nie wspominając o moich rówieśniczkach, same k***. W razie wybuchu wojny, nawet palcem nie kiwnę na spuście od broni. Niech się bronią ci "patryjoci", którzy okropnie kochają ten, jakże cebulowy kraj.  Pfff niby czym mają się bronić? My nawet nie mam odpowiedniej broni, aby unieruchomić rosyjski czołg T 90. Marzę aby opuścić ten kraj i już więcej tu nie wrócić.
A jak ktoś się zapyta o rodzinę, czy nie będę jej bronił. To odpowiem tylko tyle, że ja nie mam rodziny. A i nie mam zamiaru bronić też dresów, przez których nie można w spokoju, przejść przez miasto na przystanek w nocy, anie nie mam zamiru bronić naszych kochanych polskich dziewczyn. Niech się same bronią. Ja tam dam sobie radę, miałem małe szkolenie w obsłudze broni palnej.

Chyba nie dziwię się, że nie możesz znaleźć pracy. big_smile
Dasz sobie radę w czasie wojny? A jak sobie dajesz radę w czasie pokoju, skoro pracy nawet nie możesz znaleźć? big_smile Och, no tak, ale przecież masz kwalifikacje zawodowe, muszą być porywające, zważywszy na to, że lat masz 20. tongue Takiego pracownika na pewno ze świecą szukać, wszystkich innych bije na głowę. big_smile


Co do tematu wymowy - mój dziadek urodził się na wschodzie, w Grodnie. Mieszkał tam tylko kilka lat i mówi teraz "normalnie", ale do tej pory potrafi tak fajnie powiedzieć "h" dźwięczne, inaczej niż osoba, która po prostu o tym usłyszy i spróbuje. Mówi, że nigdy on czy ludzie stamtąd nie mieli problemów z pisownią h/ch - bo dla nich to zupełnie inne litery, w brzmieniu również. Ł też wymawia normalnie, ale np. uczył mnie (albo próbował nauczyć, bo nigdy nie umiałam zrobić tego tak, jak on) Ł przedniojęzykowego. A takie ładne jest. big_smile

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

55

Odp: Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm
Eileen napisał/a:

Co do tematu wymowy - mój dziadek urodził się na wschodzie, w Grodnie. Mieszkał tam tylko kilka lat i mówi teraz "normalnie", ale do tej pory potrafi tak fajnie powiedzieć "h" dźwięczne, inaczej niż osoba, która po prostu o tym usłyszy i spróbuje. Mówi, że nigdy on czy ludzie stamtąd nie mieli problemów z pisownią h/ch - bo dla nich to zupełnie inne litery, w brzmieniu również. Ł też wymawia normalnie, ale np. uczył mnie (albo próbował nauczyć, bo nigdy nie umiałam zrobić tego tak, jak on) Ł przedniojęzykowego. A takie ładne jest. big_smile

to 'h' nazywa się przydechowe
L/Ł nie jest przedniojęzykowe, tylko średniojęzykowe.Jako prawie rdzenna warszawianka powinnaś się go nauczyć, bo jeszcze do międzywojnia było ono wyróżnikiem warszawskich elit.

Posty [ 1 do 55 z 114 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Nasze małe ojczyzny, czyli lokalny patriotyzm

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018