Witam i tak na początku, że mam 19 lat. Chciałbym was poprosić o radę, bo moi kumple to są dziwni wręcz - nie będę opisywał czemu, ale nie ważne.
Otóż koło miesiąca temu poznałem dziewczynę właściwie to ona napisała, bo na takim portaliku napisała ( raz widzieliśmy się na dyskotece, ale nie zwracałem na nią uwagi i to było dobre kilka miesięcy temu przed jej napisaniem ). Tak się zaczęło widujemy się w weekendy, bo mieszkamy kilka km od siebie, ale to mi nie przeszkadza, bo to nie jest jakieś 50 czy więcej i w dodatku ona przygotowuje się do matury. Przed 1 spotkaniem rozmawialiśmy dużo przez telefon i pierwsze spotkanie przebiegło swobodnie - tak króciutko opiszę dostałem buziaka, bo mi obiecała i jak jej np. było zimno to ją ogrzewałem z resztą czy ktoś by tak nie postąpił ? Ale nie ważne chcę przejść do setna sprawy i mojego "chorego" problemu. Spotykamy się systematycznie w weekend na cały dzień i ona mi mówiła, że nie chce szybko się pakować do związku, bo się przejechała ( itd ), że wszystko idzie krok do kroczku do przodu, że jak mnie niema to tęskni i ogólnie ja staram się ją wspierać i, aby znalazła oparcie we mnie - to tak krótko, aby nie rozpisywać się za dużo.
Ogólnie problem polega na tym, że cholernie ciężko mi jest zaufać i tak poczyniłem ku temu postępy, bo nie krzyczę, że pisze ze znajomymi itd, bo nie jestem typem, który chce robić z siebie chorego zazdrośnika, ale czasami po prostu no coś we mnie się blokuje i czasami powiem coś za dużo. Do pisania z kolegami już przywykłem, bo przecież nie będę jej zabraniał pisania z kolegami z resztą ona mi powiedziała, że ciut, ciut mi ufa i nie będzie robić mi wyrzutów, bo się np. spotkam z koleżanką. Ja troszkę już przeżyłem + kiedyś własne problemy nie pozwalają mi zaufać tak więcej nie wiem czemu, ale nie chcę zepsuć tego. Najgorzej to się czuję po prostu mnie ściska jak spotka się sam na sam z kolegą od razu mam przed oczyma czarny scenariusz ( jeżeli wiecie o co chodzi ) i ona mi raz powiedziała, bo ciut poniosło ( raz tak było ) "czy ty uważasz mnie za jakąś łatwą ? jeżeli by chciał mnie pocałować to bym powiedziała stop mam już kogoś na kim mi zależy i nie chcę tego zmarnować". Ona mi powiedziała tak, że z każdym spotkaniem zaczyna do mnie więcej czuć, jest wobec mnie szczera jak się spotka np. z kolegą, a w rozmowy nie ingeruje za bardzo, bo nie chcę kontrolować jej i, aby była w klatce i mieć tylko dla siebie, bo to chore i powiedziała, że jeśli jej nie zaufam to nic z tego nie będzie, że bez zaufania nie zbudujemy w związku. A widzę, że jeżeli by chciała hmm mieć innego to by mnie olała, bo regularnie rozmawiamy i ogólnie i czuć, że przy mnie zapomina o problemach i czuje się przy mnie dobrze.
Są tu takie osoby, które by mi coś doradziły ? Strasznie mnie to męczy, a wiem, że przez moje "złe myśli" i "zazdrość" mogę wszystko spiepszyć.
Podobne tematy
Znacie się dopiero miesiąc, a na zaufanie trzeba zapracować równowagą czynów i słów. Daj sobie, jej (też jest po przejściach, i też na pewno nie wstępuje w tą relację z łatwością) trochę czasu, a jeżeli obojgu wam zależy tak samo mocno, to wszystko samo się poukłada.
3 2014-11-14 14:57:47 Ostatnio edytowany przez bizomi (2014-11-14 14:59:17)
Znacie się dopiero miesiąc, a na zaufanie trzeba zapracować równowagą czynów i słów. Daj sobie, jej (też jest po przejściach, i też na pewno nie wstępuje w tą relację z łatwością) trochę czasu, a jeżeli obojgu wam zależy tak samo mocno, to wszystko samo się poukłada.
No ja wiem i rozumiem. Jedynie mnie co martwi to myślenie po prostu czasami na czarno, że to i siamto i owamto trochę to chore z mojej perspektywy, ale czy dziewczyna, której nie zależy mówi, że ma nadzieję, że mnie jej rodzice zaakceptują ( jutro jadę z nią do ich rodziców ), jest szczera i jak się spotka z kolegą to mi o tym mówi, że mówi, że zaczyna coraz więcej czuć, że chce by to szło własnym rytmem, aby nie śpieszyć się i zacząć ufać jej, że dla niej miłość nie jest zabawką, że chciałaby, aby nam wyszło i chce, aby związek stworzyć prawdziwy na dłuższą metę i tak dalej ? No moim zdaniem taka dziewczyna by nic z takich rzeczy nie mówiła i by olała. Gorzej jest z tym jak zacząć myśleć racjonalne, zrobiłem duże postępy w tym kierunku, ale jak to ustabilizować ? Szukam rady może tu jest jakiś starszy gościu co ma większe doświadczenia lub od doświadczonej Kobiety jak na to patrzeć. ![]()
Dla mnie to nie jest śmieszne, tylko chore i tak staram się normować, ale jednak coś zawsze pozostaje. Wiem, że nie które związki kończą się przez chorą zazdrość itd więc dlatego chcę, aby to się unormowało u mnie.
4 2014-11-24 00:19:57 Ostatnio edytowany przez bizomi (2014-11-24 00:21:27)
Troszkę zmieniło i stało się wszystko dla mnie takie trudne. Otóż mieszkamy od siebie te 30km ( malo ) i ogólnie przed nią matura dużo się uczy i w ogóle nauka i brak dla.niej wsparcia od rodziny ogólnie ciężko ma. Wiem, że musi się uczyć i wiem, że z biegiem czasu bedziemy sie mniej widzieć i rozumiem ją i mi nie przeszkadza tylko, że ona jest przemęczona, wie co czuje staram sie ją rozumieć, wspierać jak tylko potrafię i mocno mi na niej zależy. Robie wszystko co mogę, staram się ona wie o tym, dziękuje mi za to i cieszy się z tego. Tylko, że mówi nie wie jak to dalej bedzie i ciezko bedzie, ale ja nie chce odpuszczac mimo wszystko, bo nic latwo niema. Tylko, że zaczyna dla mnie sie robic to trudne, ciezkie i żaden kolega nawet mnie nie rozumie co przeżywam boję się, że przez nauke to się rozleci, że przeminie mimo tego, że nawet dla niej zależy i nigdy w takiej sytuacji nie byłem. Czasami się czuje koszmarnie, bo to jest bardzo trudne, aby przetrwać. Nie wiem totalnie co robić by nie zwątpiła, okej wspieram i wgl, ale to nie wszystko. Nie wiem co robić i czasami się dołuje, chciałbym, aby to bardziej czuła i, że razem przejdziemy trudny ten okres tylko, że jestem w rozsypce, bo nie wiem co to bedzie i czemu akurat sie poznalismy w takim okresie ? We mnie wszystko buzuje by przypadkiem samemu się nie pogrążyć i odpuścić. Jest ktoś tu co by mógł podrzucić swoją opinią, radą ?
Nigdy nie można traktować drugiej osoby jako pewnik. Zawsze coś może się nie udać i potem jest tylko ciężej.
Druga sprawa. Dajesz Ty jej trochę luzu i swobody? Czy ciągle jej wchodzisz na głowę, męczysz smsami i spotkaniami?
Czasem można nawet stawać na rzęsach, a i tak to nic nie da. Jak bardzo byś się starał to na siłę w niej uczuć nie wzniecisz.
Rozmawiaj z nią co czuje i jak widzi Wasz związek
6 2014-11-24 18:02:10 Ostatnio edytowany przez bizomi (2014-11-24 18:28:27)
Nie jestem typem desperata. Spotykamy się weekendami, rozmawiamy o ustalonej porze i nie narzekam na to - trzeba mieć odrobinkę ufności. Nie męczę jej sms-ami, bo mam z innej sieci dlatego raz dziennie na godzinkę dzwonię i mi to wystarcza. Powiem tak chodzi mi o to, że z jednej strony mówi, że jej uczucia rosną, zależy jej na mnie, czuje moją obecność i widzi, że się staram - i tak poznała mnie ze swoimi rodzicami ( ten fakt mnie zdziwił, ale ok ). Ogólnie staram się ją wspierać i tylko mi się wydaje, że wzięła sobie zbyt dużo obowiązków ( szkoła - matura, korepetycje i jeszcze robi zaocznie zawodówkę w razie jak nie zda egzaminu zawodowego w technikum - uczy się bardzo dużo i widzę po niej, że jest już tym przemęczona ). Ogólnie ja jeżdżę do niej i teraz właśnie wybieram się po nią w weekend, aby spędzić z nią andrzejki. Tylko mnie bardziej martwi to, że mnie to przerośnie ja będę się starał i wgl, a sam popadnę w coś takiego, że mi się zrobi to monotonne i straci sens. Ona mi powtarza, że trzeba mieć dystans, zależy jej na mnie, ale przez naukę i z braku ufności dla chłopaków + brak wsparcia od rodziny do matury itd troszkę ma zwątpienia co do mnie i jeszcze, że nie wie jak to będzie, będziemy się mniej widywać, ale ja chcę to przetrwać, a z drugiej strony taka niepewność czy to ma sens, a z trzeciej strony jak ostatnio się płakała przez telefon, bo z ojcem się pokłóciła ( o to, że marnują na nią pieniądze ) to mi powiedziała "jakbym i ciebie straciła to by wszystko mi się zawaliło" podchodzę do jej nie których tekstów z dystansem, bo pod wpływem emocji można ciut więcej powiedzieć i po prostu mi mówi, że przez tą naukę jest mega przemęczona, nie wie co myśleć, traci chęci na cokolwiek. No, ale z drugiej strony rozmawiamy normalnie ja nie kontroluje jej, poznałem jej rodziców i dystansuje się ( próbuje ) i staram się jej pomagać. Chcę wzbudzić w niej pewność do mnie, że mimo problemów dotrwam przy niej do matury i później będzie lżej. Wiem, że Kobiety są zmienne, ale czy każdego pierwszego chłopaka Kobiety chcą zapoznać z rodzicami i w dodatku powiedzieć, że chce, aby mnie jej rodzice zaakceptowali i najlepsze to, że z jej rodzicami rozmawiałem tak, że nawet w taki sposób nie rozmawiam ze swoimi (śmiech) - kolega jeden dobry znajomy powiedział, że musi coś być na rzeczy. Ale ja tu szukam rady od starszych osobników jak patrzą na tą sprawę.
P.S Jest też tak, że jak do niej wpadam na weekend to jej pomagam robić obiad i ogólnie nie mam "wylewki" na to co mi mówi, co czuje, co przeżywa i jak traktuje dane sprawy mimo iż jestem młody to nie byłem wychowany na typa człowieka, który jest "lewo-ręczny i ma w dupie to co dziewczyna myśli i czuje" w każdej sytuacji problemie mówię jej, że możesz na mnie liczyć jak będzie większy problem ja postaram się go zminimalizować może i faktycznie jestem "odmieńcem" wśród kumpli ze swojej paczki, ale dlatego inaczej traktuje życie przecież nikt nie może być wiecznie niedojrzały i zachowywać się jak małe dziecko. Starsi znajomi mi mówili i sam dobrze o tym wiem, że miłości wielkiej nie buduje się po krótkim czasie znania i dlatego do tego złapałem dystans i mimo trudów nie chcę jej opuszczać i przetrwać to razem z nią mimo tego, że będzie ciężko ( tak jest pod górkę, ale jeżeli jest cień nadzieji to warto o to walczyć?). I tylko nie mam od kogo zasięgnąć rady, oceny sytuacji od starszej osoby, która dużo więcej przeżyła niż ja i może podrzucić dobrą radą.
7 2014-11-24 18:24:17 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-11-24 18:25:17)
Ale ja tu szukam rady od starszych osobników jak patrzą na tą sprawę.
Słabo.
Jak dziewczynie (zwłaszcza w takim wieku!) zależy, to sorry, żadna szkoła nauka itp. nie są problemem.
Jakieś płaskie gadki o małych kroczkach, zaufaniu....To jest granie na czas.
Ona widzi, że się wczułeś jak cholera.Lubi Cię, nie chce, żebyś się zmył, ale ja tam nie widzę zainteresowania o charakterze związkowym.Jesteś fajnym kolegą, zapychaczem czasu, więc Cię trzyma w rezerwie.Poznawanie rodziców- żaden wyczyn.
Gadki o spotkaniach z kolegami pod pozorem szczerości.To nie jest żadna szczerość, to jest chęć wzbudzenia kontrolowanej zazdrości.Metoda kija i marchewki.Klasyka.
Dzwonisz do niej regularnie, jesteś mega przewidywalny.Nie wywołujesz w niej żadnych emocji.Jak mebel w pokoju, który się lubi, do którego się przyzwyczaja...I który w pewnym momencie wyniesie się na strych i zastąpi nowym.
@pitagoras No tylko, że też troszkę ona przeżyła i to nie jest tak, że każda Kobieta musi być taka sama jak mówisz, a to, że ma problemy rodzinne i wgl to wiesz. Każda Kobieta jest inna i z innymi poglądami, a więc raczej nie patrzę w taki sposób jak Ty. Nie jestem przecież żadnym gościem co naciska, zmieniłem nastawienie tylko, że jeszcze zaznaczmy to, że rozplanowała studniówkę ze mną, jakaś sesja zdjęciowa itd. Nie wiem jakbym ja patrzył na Kobiety, które mają podobne zachowania i bym stwierdzał, że to chwilowe to by z żadną się nie wiązał. Może i faktycznie zbyt emocjonalnie podszedłem do sprawy i tutaj z tobą się zgodzę.
bizomi, uwierz mi każda, absolutnie każda, kobieta/dziewczyna rozpoczyna znajomość z facetem o tyrady o tym ile to ona przeżyła, jak się zawiodła, jak ciężko jej zaufać sratatata.To jest absolutny, bezwzględny standard.Ten motyw stale się przewija w KAŻDEJ znajomości co jakiś czas.Cel jest jeden: spowalniacz/opóźniacz.
Ty chodzisz koło niej na paluszkach.Zwolnij, przystopuj.Poolewaj ją trochę i nie daj się złamać pretensjom.
Poglądy, sytuacja rodzinna nie ma nic do rzeczy.
Nie zaprzeczam, że ona Cię lubi ale długofalowych planów z Tobą nie wiąże.Chce, żebyś był, dopóki nie trafi się ktoś lepszy.
Wszystko co opisujesz jest męcząco standardowym zachowaniem.
@pitagoras
No dobrze. Tylko teraz mnie nurtuje jedna rzecz pogadać z nią o tym czy to "coś" ma sens, sprawdzić czy może coś z tego być olewając i zobaczyć czy jej zależy czy po prostu być twardym i o niej zapomnieć i ją zostawić, olać totalnie - tylko tu jest fakt, że do studniówki nie mogę tego zrobić, bo idziemy razem na studniówkę i jeszcze czeka mnie z nią sesja zdjęciowa, którą chce ze mną zrobić. I teraz nieco mi otworzyłeś oczy, ale z drugiej strony nie oleję jej od tak, bo mi ktoś mi mówi jak to widzi.
Na wszelkie próby rozmowy dostaniesz reakcję : ''nie jestem gotowa, potrzebuję czasu sratatata''.Dające nadzieję pustosłowie, czyli wracamy do punktu wyjścia- wyssanych z dupy mglistych nadziei.Szkoda czasu.Tym bardziej ,że laski są tak przekonujące, że każdy i zawsze uwierzy w ten bullshit.
Dlaczego masz ją olewać..?Skoro znajomość sprawia Ci przyjemność, to ją ciągnij.Co za problem.Tylko wiedz w co grasz i tyle.
Nie mam na myśli totalnego olania w stylu koniec znajomości.ALe weź do niej nie zadzwoń raz, drugi.Odpisz na esa z opóźnieniem.
Po prostu przestań ją traktować jak centrum wszechświata, a zacznij jako dodatek do życia; o takim w istocie jest.
@pitagoras Rozumiem. To mam jeszcze pytanie. Czyli kontynuować znajomość, sprawiać jakby nigdy nic, tylko, aby nie była centrum wszechświata i po prostu pokazać, że nie będę na każde jej zawołanie itd. Czyli ogólnie zmienić nastawienie, być normalny i nie traktować tego emocjonalnie, ciągnąć, ale kontrolować się, aby nie być później zawiedzionym tym i wrzucić na luz. I nie poruszać tematów o miłości, związku czyli pełen "chillout" ? A myślisz, że jeżeli jej naprawdę na mnie dla niej zależy ( patrząc, że widzisz, że tam schemat się powtarza ) to uważasz, że "wyjdzie to w praniu" jaki mam na nią wpływ i czy będzie chciała być ze mną kiedyś tam, że mimo iż tego, że widzisz powtarzające się sytuacje, że może narazie tylko nieco inaczej, a jeżeli naprawdę będzie chciała to będzie to widać - każda kobieta jest inna i logi nie można pojąć, mimo iż są podobne zdarzenia ? - Te ostatnie pytanie z ciekawości. I właśnie mniej więcej o taką radę mi chodziło. ![]()
Na mój gust, teraz Ty ją gonisz, ona ucieka.Powoli i delikatnie, ale jednak.
Zacznij Ty uciekać, to ona Cię będzie gonić.Też delikatnie.
Oczywiście zmiana nie odbędzie się płynnie i natychmiastowo, bo to będzie dla niej nowa sytuacja, więc spodziewaj się frontu burzowego z szantażami i próbami wywołania u Ciebie poczucia winy.Musisz to przeczekać na spokojnie.Jak coś zacznie buczeć, to z uśmiechem ''odezwij się jak Ci przejdzie'' i katapulta.
Ja tam w te gadki że każda kobieta jest inna nie wierzę-no w jakimś tam sensie jest, ale gros zachowań jest typowych.
Rozumiem takiej rady mi było trzeba.
Tylko nie odpowiedziałeś na jedno pytanie jeżeli jej naprawde bedzie zalezalo i bedzie chciala stworzyc zwiazek to bedzie to widać i wyjdzie w czasie tak ? ![]()
15 2014-11-24 20:00:46 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-11-24 20:01:06)
Jak komuś zależy i chce tworzyć związek, to tworzy związek....
Tu i teraz....
bizomi, uwierz mi każda, absolutnie każda, kobieta/dziewczyna rozpoczyna znajomość z facetem o tyrady o tym ile to ona przeżyła, jak się zawiodła, jak ciężko jej zaufać sratatata.To jest absolutny, bezwzględny standard.Ten motyw stale się przewija w KAŻDEJ znajomości co jakiś czas.
Oj, Pitagoras ![]()
Każda kobieta/dziewczyna, z którą Ty miałeś do czynienia, a nie każda w ogóle.
U mnie absolutnym standardem było właśnie nie mówienie o tym co było (zwłaszcza na początku znajomości).
U mnie absolutnym standardem było właśnie nie mówienie o tym co było (zwłaszcza na początku znajomości).
*na początku obiecującej znajomości
**gdy chłopak nie ma na czole wypalonego CHCĘ CIĘ!!!
**gdy chłopak nie ma na czole wypalonego CHCĘ CIĘ!!!
Tu się zgodzę ![]()
bizomi, uwierz mi każda, absolutnie każda, kobieta/dziewczyna rozpoczyna znajomość z facetem o tyrady o tym ile to ona przeżyła, jak się zawiodła, jak ciężko jej zaufać sratatata.To jest absolutny, bezwzględny standard.Ten motyw stale się przewija w KAŻDEJ znajomości co jakiś czas.Cel jest jeden: spowalniacz/opóźniacz.
Ty chodzisz koło niej na paluszkach.Zwolnij, przystopuj.Poolewaj ją trochę i nie daj się złamać pretensjom.
Poglądy, sytuacja rodzinna nie ma nic do rzeczy.
Nie zaprzeczam, że ona Cię lubi ale długofalowych planów z Tobą nie wiąże.Chce, żebyś był, dopóki nie trafi się ktoś lepszy.
Wszystko co opisujesz jest męcząco standardowym zachowaniem.
Pitagoras, czyli jeśli dziewczyna po jakimś czasie tak mówi (potrzebuję czasu, to nowa sytacja, to przez problem z ojcem i brakiem uczuć w domu) kiedy wchodzimy na temat naszego związku to znaczy że już nic z tego nie będzie? Słyszę to zawsze kiedy zaczynam rozmowę. Jesteśmy niedługo ze sobą po 4 miesiące. Faktycznie, zależy jej mniej niż mi.
Słyszę to zawsze kiedy zaczynam rozmowę. Jesteśmy niedługo ze sobą po 4 miesiące. Faktycznie, zależy jej mniej niż mi.
To jesteście ze sobą czy nie?
Przejrzyj sobie to forum chociażby.Jak dziewczyny przebierają nogami ''kiedy on się zdeklaruje?'' ; ''kiedy oświadczy?'' itp. itd.
Jak kobieta jest zainteresowana byciem z kimś, to sama podsuwa temat związku, jak nie podsuwa, to prowokuje do takich rozmów.
A jeśli jakimś cudem nawet tego nie robi, to przynajmniej z entuzjazmem podchwytuje, gdy facet zaczyna...
Ekspertem nie jestem, ale wszelkie ''spowalniacze'' w kobiecym wykonaniu uznaję za łagodną formę odmowy.
Jak dzisiaj inaczej zacząłem gadać to mi mówi co się stało, jakiś dzisiaj jesteś inny, ja nie bede cię do niczego przymuszala od razu strzelila, ze teraz widać że masz inne poglądy i jeszcze powiedziala chyba jestem dla ciebie bliska i ze mowilismy sobie, ze bedziemy rozmawiac o problemach
- mówiąc krótko zdenerwowała się, że rozmawiam dzisiaj inaczej i weź tu heh zrozum dziewczyne. ![]()
niepokoi się bo traci kontrolę,olewasz to
Max901 napisał/a:Słyszę to zawsze kiedy zaczynam rozmowę. Jesteśmy niedługo ze sobą po 4 miesiące. Faktycznie, zależy jej mniej niż mi.
To jesteście ze sobą czy nie?
Przejrzyj sobie to forum chociażby.Jak dziewczyny przebierają nogami ''kiedy on się zdeklaruje?'' ; ''kiedy oświadczy?'' itp. itd.
Jak kobieta jest zainteresowana byciem z kimś, to sama podsuwa temat związku, jak nie podsuwa, to prowokuje do takich rozmów.
A jeśli jakimś cudem nawet tego nie robi, to przynajmniej z entuzjazmem podchwytuje, gdy facet zaczyna...
Ekspertem nie jestem, ale wszelkie ''spowalniacze'' w kobiecym wykonaniu uznaję za łagodną formę odmowy.
No jesteśmy, ale ja tego nie czuje, mieszkamy kawałek od siebie, spaliśmy już ze soba kilka razy, powiedziałem jej co do niej czuje i na początku to odwzajemniała, teraz już tylko gadamy od tak, jakby jej się znudziło, nie angażuje się w ogóle, coraz częsciej wszystko jest ważniejsze od spotkania, nauka jest najczęstszym powodem. Kiedy pytam dlaczego tak się odsuwa dostaję właśnie takie teksty o czasie, o rodzinie, że nie umie okazywac uczuć, że widzi nas razem ale... itp. itd. I tak jak napisałeś jestem znów w punkcie wyjścia. Nie mam już siły się z tym męczyć. Najprawdopodobniej w ten weekend się pożegnamy. Była to jednak cenna lekcja.
@Max901 - Nie zawsze wszystko jest tak jak chcemy. Musisz powiedzieć dla niej poważnie co o tym myślisz i, że nie będziesz jej trzymał na siłę i czas się pożegnać. Jak zrobi jakiś krok - to coś oznacza, a jeżeli nie to wiadomo. Bądź twardy, będzie dobrze. I tylko nie złam się podczas, gdy zacznie gadać "o tym i osiamtym". Wiesz sam jestem w sytuacji podobnej, ale to trwa krócej. Wiesz to jest tak, że my się staramy, brniemy, a druga osoba i tak widzi w nas "nie tego jedynego". Wiem, że prędzej czy później droga nas poprowadzi do tej drugiej osoby, która jest nam przeznaczona. Trzeba być silnym, sam zobaczyłem jakie błędy popełniłem i teraz musiałem wiele myśli poskładać, aby ktoś mi otworzył oczy. Ciężko jest się "odkochać" nawet po jakimś krótszym czasie. Ale najważniejsze uczyć się na błędach i ich nie popełniać po raz kolejny. ![]()
Zbierałem się do tego i zamierzam poważnie porozmawiać i rozwikłać swoje myśli i wątpliwości - zobaczymy jak to się potoczy. Jednak uważam, że trzeba być silnym, bo w życiu niema lekko. ![]()
@Max901 - Nie zawsze wszystko jest tak jak chcemy. Musisz powiedzieć dla niej poważnie co o tym myślisz i, że nie będziesz jej trzymał na siłę i czas się pożegnać. Jak zrobi jakiś krok - to coś oznacza, a jeżeli nie to wiadomo. Bądź twardy, będzie dobrze. I tylko nie złam się podczas, gdy zacznie gadać "o tym i osiamtym". Wiesz sam jestem w sytuacji podobnej, ale to trwa krócej. Wiesz to jest tak, że my się staramy, brniemy, a druga osoba i tak widzi w nas "nie tego jedynego". Wiem, że prędzej czy później droga nas poprowadzi do tej drugiej osoby, która jest nam przeznaczona. Trzeba być silnym, sam zobaczyłem jakie błędy popełniłem i teraz musiałem wiele myśli poskładać, aby ktoś mi otworzył oczy. Ciężko jest się "odkochać" nawet po jakimś krótszym czasie. Ale najważniejsze uczyć się na błędach i ich nie popełniać po raz kolejny.
Zbierałem się do tego i zamierzam poważnie porozmawiać i rozwikłać swoje myśli i wątpliwości - zobaczymy jak to się potoczy. Jednak uważam, że trzeba być silnym, bo w życiu niema lekko.
Masz rację, czasem mam wrażenie że to co robimy wraca do nas bo sam kiedyś spotykałem się z dziewczyną, której zależało bardziej niż mi, być może tak mi się nie podobała ja obecna nie wiem. Zostawiłem ją praktycznie nie podając powodu. A teraz najchętniej zrobiłbym to samo, nie pisać nie gadać, poprostu dać jej wolność skoro mnie nie chce. Sęk w tym że ona mówi co innego, robi co innego a myśli pewnie jeszcze inaczej. To cholernie egoistyczne tak trzymać kogoś w sumie w niepewności. Wątpie czy jeszcze kiedykolwiek zaufam jakiejś kobiecie po tym, nie chcę przezywać znów tego samego. Już jej napisałem że musimy pogadać "na żywo", chyba trochę przeczuwa co mogę jej powiedzieć bo po tym na parę dni znów było w porządku, a teraz to już nie wiem nic.
Tobię życzę powodzenia, trzymam kciuki żeby ci się udało ![]()
@Max901 - Właśnie sam widzę przeszłość. Jak ona się stara, a ty zachowujesz się jak drań. Wiele uczyłem się na błędach, ale widocznie znowu popełniam błąd. Cierpieć to nawet można po kilku/kilkunastu tygodniach, ale lepiej niech poboli teraz niż później jak jeszcze bardziej w to się zaplątamy. Wiesz najgorsze jest, gdy starasz się, stajesz na głowie, aby było dobrze, a druga osoba myśli co innego, mówi co innego, a jak się widzicie co innego na początku tego nie widzimy, bo jesteśmy zaślepieni tym. Teraz patrzę na to z innej strony, ale teraz ona przyjeżdża do mnie na 2dni na weekend i muszę jej powiedzieć co myślę, poważnie pogadać - nie zamierzam jej mówiąc co innego niż tego co czuje w sobie, bo to nas bardziej dołuje kiedy chcemy mówić tylko to co druga osoba chce usłyszeć. Postawię na swoim i nie wiem naprawdę jak to się potoczy, ale po tym co mi pitagoras napisał i sam zauważyłem to wszystko z innej perspektywy to zwątpiłem po całości, że coś może z tego być, ale nie zamierzam się z tym kryć i pogadam o tym z nią. Co będzie to będzie, ale moim okiem to raczej kolorowo nie wróży. Najgorsze w tym wszystkim jest to, gdy Ci bardzo zależy na drugiej osobie i się w niej zakochasz w mniejszym lub większym stopniu i dopiero wtedy zaczynasz jasno patrzeć na sprawę. Jednak nie można zwątpić w to i wmawiać w sobie, że jak z tą nie wyszło to ciągle będziemy sami. ![]()
Będę się starał być silnym i twardym i nie poddam się i nie zatracę w tym, bo z tą nie wyjdzie. Tobie też życzę, aby Tobie życie się poukładało, trzymam kciuki ! ![]()
Już jej napisałem że musimy pogadać "na żywo)
No to kolejna wtopa:p
Ostrzegłeś wroga co się święci i dałeś czas na przygotowania.Już ona tak obróci sprawę, żeby Ci szyki złamać...
Takie rozmowy można przeprowadzić tylko znienacka.
Max901 napisał/a:Już jej napisałem że musimy pogadać "na żywo)
No to kolejna wtopa:p
Ostrzegłeś wroga co się święci i dałeś czas na przygotowania.Już ona tak obróci sprawę, żeby Ci szyki złamać...
Takie rozmowy można przeprowadzić tylko znienacka.
Wiesz co Tobie powiem ? Okej rzucisz radą, podpowiesz. Ok masz te 30 parę lat ( wnioskuję to z jednego postu ), ale robisz z nas młodych jakbyśmy byli "mazgajami" dziewczyny 18,19 latki myślą inaczej na pewno niż te z twojego wieku i nie zawsze jest tak jak Ty mówisz, że przygotuje się na "konfrontacje" ja uważam, że robimy tak jak my tego chcemy i nie zmienimy się o 360 stopni, bo ktoś nam tak powiedział. Ja po twoich wypowiedziach rozumiem tyle, że Ty wszystko wiesz najlepiej, a my powinniśmy tylko od Ciebie się uczyć. Sory, ale za bardzo przesadzasz. Są różne sytuacje, różne rodzaje Kobiet i możliwe, że nie każdy typ udało Ci się spotkać i poznać, bo każda Kobieta jest inna. Ale za rady dziękuje i tak. ![]()
Bizomi, to nie są rady, tylko sugestie:)
Owszem, mam nakrytą trzydziechę i nie dalej jak tydzień temu po raz enty się przejechałem w podobnej kwestii:p
Nieopacznie zasygnalizowałem lasce (baaaardzo delikatnie), że mamy do pogadania.Franca zwąchała temat i tak obróciła temat, że wyszło na jej.
To nie kwestia wieku, one to mają od nowości wgrane na dysk.
@Pitagoras - Ja doszedłem do wniosku, że przyjeżdża do mnie to jest okazja to poważnej rozmowy, o tym co ja myślę, czuje i jak z tym się czuje i w ogóle. Ale nic jej nie mówię o tym, że zamierzam z nią poważnie pogadać, bo wiem, że to by było tak "powiedz o co chodzi, no powiedz itd, itd" dlatego nie zacząłem o tym rozmowy. Składam myśli jak rozplanować tą rozmowę, ale zapewniam, że mimo co ona pomyśli, co się stanie, co powie ja powiem to co w sobie noszę i czuje i nie będę tego skrywał w żadnym wypadku. ![]()
Myślę, że dobrze zrobiłem nie mówiąc jej i tylko czekam, aż skonfrontuje to co myślę i czuje o tym. ![]()
@Pitagoras - Ja doszedłem do wniosku, że przyjeżdża do mnie to jest okazja to poważnej rozmowy,
i bardzo dobrze.Tylko nie psuj weekendu od tej rozmowy, zostaw ją na pożegnanie.Ot, sugestia.
@pitagoras Zrobię tak jak mówisz, zobaczymy jak wszystko się potoczy. Chciałbym, aby było dobrze, ale czarno to widzę. Ciężko będzie myśleć o tym, bo 1 dnia idziemy do klubu, a 2 do mojego kumpla i jego dziewczyny. Postaram się zachować zimną krew i nie gadać o tym do momentu przed wyjazdem. Mam tylko pitagorasie do Ciebie pytanie i mam nadzieje, ze bedziesz w stanie na nie odpowiedzieć.
Jeżeli dziewczyna coś czuje i jej zależy to jak może sie zachowac i jak podejsc do sprawy ? Tak, abym przypadkiem jej nie zranil i, zebym odroznil szczerosc od zludzenia. Nie chce przez przypadek wyjsc na dupka co niema uczuc itd. ![]()
Tak, abym przypadkiem jej nie zranil i, zebym odroznil szczerosc od zludzenia. Nie chce przez przypadek wyjsc na dupka co niema uczuc itd.
To chyba Twoj glowny problem;) Ona może się źle zachować? I ona moze sobie na wszystko pozwolić?
34 2014-11-26 16:29:57 Ostatnio edytowany przez bizomi (2014-11-26 16:44:32)
Tylko jak to zrobić. To nie jest tak, że ona jest oschla i niema uczuc. Zdarzalo sie, ze plakala jak przyjezdzalem, bo jakis problem, przez telefon tez. Jak miala zly humor, smutna byla to udawalo.mi sie zmienic jej humor na lepszy, mowila mi, ze jak jest przy mnie to szarosc kazdego dnia znika. Wiem, ze cierpi, bo za duzo wziela na siebie obowiazkow itd. Ale tez nie chce zyc zludzeniem, ze a kiedys moze cos z tego bedzie. Chce z nia powaznie porozmawiac i to zrobie, ale z jednej strony moge ja zranic, ale z drugiej przestawie jej swoje racje itd. Tylko mnie bardziej zastanawia jezeli jej zalezy i czuje cos naprawde to jak podejdzie do sprawy itd ? O to mi chodzi. ![]()
P.S Jak odjezdzalem po pierwszych spotkaniach to plakala, bo mowila, ze ma zryta psychike przez bylych i, ze ja chce sie tylko nia zabawic po uplywie czasu przestala plakac, ale przygnebie zostalo. Pewnie i tak to was z wielu widzi ten fakt, ze tak czy siak bawi sie mną - napisalem to ze wzgledu, ze chce wszystko opisac jak relacje wygladaja. ![]()
35 2014-11-26 17:10:12 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-11-26 17:10:34)
Dziewczyna w tym wieku płacze średnio 18 razy na godzinę.To o niczym nie świadczy.
Jeśli jej zależy, to nie są potrzebne szczere rozmowy, bo sama by się o takowe dopominała z żelazną natrętnością.
Nie wiem jak i o czym chcesz z nią gadać, wiem natomiast że dostaniesz w zamian fajniebrzmiący bełkot z którego wyczytasz sobie to co będziesz chciał.
36 2014-11-26 17:55:25 Ostatnio edytowany przez bizomi (2014-11-26 18:01:18)
Czyli wychodzi na to, że rozmowa może coś, dać ale i tak wyjdzie tak, że zacznie bełkotać i to już ode mnie zależy jak to odbiorę. Wiem jedno, że będę stanowczy, nie ulegnę na jej sztuczne gadki i jeżeli mam cierpieć teraz to będę i mimo tego, że bedzie bolało to przynajmniej nie będę żył złudeniem i, że jestem głupi myśląc, a moze bedzie nie zamierzam zyc nadzieja, a moze cos sie uda po prostu teraz wiem, ze albo cos jest, albo czegos niema. Wnioskuje, ze nie bedzie rozowo rozmawiajac z nia o tym, ale nie zamierzam zyc jak w jakim snien bo pora sie obudzic. Najgorsze jest, ze planowala spedzic ze mna studniowke i sesja i wgl i jeszcze wiecej mi poswiecic czasu w swieta. No, ale nie pozwole na to by mi zrobila w glowie takie siano, a wie ze uroda nie grzesze i widziala smsy od innych dziewczyn i tez mam jakas wartosc. Nie mam zamiaru sie zadreczac i robic z siebie jakiegos typa co tylko sie obwinia i uzala nad soba. Niech wie, ze ona moze mnie stracic w kazdej chwili. Zobaczymy jak to bedzie, ale nawet jak sie rozleci bede wiedzial, ze nie byla przeznaczona mi. Wiem, ze nie ktorzy wola zyc w amoku, ale ja nie. Czuje, ze bedzie zle, ale przynajmniej bede wiedzial czy warto czy nie. Nie bede jak jakis przedmiot, bo wole byc pewny jak sprawy sie tocza, ale przetrwac bede musial.
Jeszcze raz dzieki pitagoras za madre slowa. ![]()
Witam. Ostatnio dużo sobie myślałem o ty i owym. I doszedłem do kilku dla mnie ważnych wniosków. Otóż dzisiaj odbyłem poważniejszą rozmowę z kumplem ( ma 30 lat ) on mi wiele rzeczy sprostował, zna mnie i widzi co dla mnie jest problemem. Powiedział mi także, że to, że ktoś Ci w internecie powiedział, że bo tak miał i on Ci daje sugestie takie, że to on wie wszystko jest błędem słuchać ludzi w 100%, bo, że jakaś osoba powiedziała, a bo tak musi być i jest koniec kropka. Kobiet jest kilkaset tysięcy i większość jest inna z iloma przypadkami on/oni/one były kilkadziesiąt - to jest mały odsetek % wszystkich Kobiet, a to, że każda jest różna to wgl inna sprawa. Ona może chce zobaczyć czy jesteście sobie "stworzeni" i po prostu to sprawdza i po prostu zbyt szybko zaczynała związki i za szybko kończyła i nie chce popełniać kolejnych błędów i cierpieć przez nie ? To, że są bardzo podobne przypadki to nie znaczy, że ta czy inna zrobi tak samo nie możesz słuchać czegoś "ona niema długofalowych planów względem Ciebie", bo co powiedziałeś mu parę zdań i tak stwierdza, a zna ją, wie jak się zachowuje ? Nie. Można snuć swoje myślenia, a połowa z nich jest błędna. Zbyt wiele osób z problemami ucieka do internetu, bo może się wyluzować, a bo każdy zrozumie i jak coś powie to tak zrobi. Ludzie robią największy błąd jaki mogą zrobić wchodząc na x forum i słuchać kogoś i tak robić. Trzeba samemu radzić sobie z problemami, iść do swoich bliskich, znajomych z nimi rozmawiać, a nie w sobie nosić to. Może i faktycznie nie które sprawy są już jasno na początku postawione i tu można się zgodzić. No, ale czy Ty będziesz z kimś czy Ci się uda z tą osobą zależy od Ciebie. Jeżeli ktoś daje Tobie jasne sygnały to wiesz na czym stoisz. Ważne są rozmowy z drugą osobą, z którą coś tam "kręcimy" i rozmawianie co nas trapi, przedstawianie swoich myśli na dany temat, bo bez tego ani rusz dalej. Wielu ludzi faktycznie żyje złudzeniami i później użalają się nad sobą, a to oni siebie krzywdzą, a nie ktoś inny. I wiem tak pitagorasie, że dzięki Tobie doszedłem do ważnego wniosku czyli, że zbyt chcę i wgl, a muszę twardo stąpać po ziemi. Nie mam zamiaru zostawiać sobie problemy samemu sobie i po prostu o nich z nią porozmawiam, a czy wyjdzie czy nie to już inna sprawa. To od drugiej osoby zależy czy chce, a nie od nas samych. Musiałem znaleźć się na tym forum, aby dopiero znaleźć punkt wyjścia ze swoich problemów i to wcale nie chodzi tylko o to czy z tą dziewczyną mi wyjdzie. Zauważyłem, że nie którzy zbyt na siłę próbują coś robić i nie umieją pogodzić się z porażką. Okej wiem tyle, że nie widać, aby mnie perfidnie zbywała, chce rozmawiać o problemach i wgl, ale wiem, że nie mogę dać sobie w kaszę dmuchać i muszę wyjść do niej z własnym zdaniem, bo to się liczy. Wielu robi z siebie takich "biednych", przylizują się do swojej połówki robią wszystko dla niej i wgl, a ta druga osoba się nie stara, bo już to ma, a później narzekania, a bo zostawiła mnie i bla bla. Najgorsze jest to w internecie, że na takich forach ludzie wyśmiewają z innych, snują im sugestie takie, że bo oni najlepiej wiedzą i wgl sratatata, widziałem kilka naprawdę bardzo fajnych ludzi ( oceniając po postach ), którzy dają rady, ale komuś powiedzieć "rezygnuj, po Ci to?" są żadną radą tylko wręcz rozkazem zrobienia tego. Trzeba słuchać ludzi i najlepiej z problemami wychodzić do własnych bliskich znajomych, a nie słuchać osoby z wirtualnego świata. Większość osób tu wręcz szuka, że każdy ją zrozumie itd, a moim zdaniem takie fora nie powstają w celu "rób tak lub owak" tylko służą by dawać rady, a powiedzieć komuś "zostaw, bo bla bla" nie jest radą.
Napisałem tego obszernego posta, bo dzięki temu i, że tu znalazłem się znam swoje błędy, co robie źle. Otworzyłem oczy szybko i bardzo i także tobie pitagoras dziękuje za takie, a nie inne rady. I wszystkim innym życzę wytrwałości w problemach i takie tam. Pozdrawiam. ![]()
Trzeba słuchać ludzi i najlepiej z problemami wychodzić do własnych bliskich znajomych
Ja tam uważam, że zamiast słuchać pociotek, które spis własnych klęsk życiowych szumnie zwą ''doświadczeniem'', lepiej przeczytać ze dwie książki o psychologii kontaktów między płciami.Dzięki temu człowiek wyzbywa się bzdurnego przekonania o własnej wyjątkowości oraz niepowtarzalności każdej kobiety; a w to miejsce zdobywa wiedzę o schematach rządzących wszelkimi zachowaniami.
P.S. Kobiet na świecie jest przeszło 3 miliardy a nie kilkaset tysięcy:p
pitagoras - Ja nie uważam siebie jako jakiegoś "wyjątkowego" kogoś tam i nie myślę w taki sposób, że ta to właśnie jedyna i takie tam gadu, gadu. Nie jest to moja jakaś pierwsze dziewczyna dla której zależy - miałem kilka związków za sobą jednych udanych, drugich mniej. I nie myślę o sobie jako "macho" i, że każda mi się należy. Myślenie w sposób taki, że właśnie to ta jedyna. Czas wszystko weryfikuje, a to, że każdemu zdarza się normalnemu chłopakowi/facetowi myślenie, że właśnie trafili na swą wybrankę życia to już inna kwestia, bo większość tak ma. No, ale i tak wszystko wychodzi w tzw "praniu". Słuchać można wiele, a to i tak to od nas samych zależy to czy chcemy się starać stratata o kogoś i jak to widzimy. Jednak bez odbywania poważniejszych rozmów i brak własnego zdania wychodzi negatywnie. Trzeba być stanowczym w tym co się myśli i wgl chce. Jeżeli x dziewczyna nie widzi przyszłości i blabla to lepiej to przedyskutować niż żyć złudzeniem. Lepiej jak są postawione karty od razu, a nie takie myślenie na łapu capu. Każdy ma swój rozum, każdy jest inny. Jednak minusem jest użalanie się nad sobą i żyć w "śnie", a później narzekać, ale ja myślałem... to co myślałeś było inne i byłeś ciemny i nie widziałeś tego, że ona nie widzi tego. To wszystko się omawia, a nie słucha tylko zdania jednej osoby. ![]()
Nie, no spoko.Czekamy zatem na efekty przedyskutowywania i stanowczości.Wszak to już weekend:D
Obiecuję Tobie, że jak wyjedzie opowiem tu o wszystkim.
Zobaczymy jak będzie, ale nie oczekuję nie wiadomo czego. No cóż te 2dni pokażą i później rozmowa. ![]()
Pitagoras - no juz niby jest i wgl i to siostrze mowi co ze mna i gdzie chce isc, tuli sie i wgl, a ja rozkminiam to jak ja z nia w niedziele rozmawial ? Nie wiem, ale zmieszalem sie. No, ale odpuścić nie mogę. Masz jakąś sugestie lub coś do powiedzenia na ten temat ? ![]()
Masz jakąś sugestie lub coś do powiedzenia na ten temat ?
Tak.Jesteś ubezwłasnowolniony, ona Tobą rządzi.
Jesteś bez szans:D
P.S.Miłego weekendu!
Moja historia skończyła się rozstaniem, dziewczyna nie czuła do mnie nic od dłuższego czasu, ale w sumie to i tak nic się nie dowiedziałem więcej, chyba nigdy nie była ze mną do końca szczera, powodów może być milion. Wszystkim którzy łudzą się tekstami "daj mi trochę czasu" polecam od razu zakończenie takich relacji. Dziękuję, pozdrawiam.
Normalna sprawa, dlatego takie tekściki/zachowania to juz z doswiadczenia się olewa i przewiduje. Schemat do bólu (takie lekkie zaprzeczenie tego, że nie wszyscy są tacy sami:D - no moze jedna na milion tak, ale to dalej byłaby naiwność i wiara w wyjątkowość, że na pewno tym razem jest inaczej. no ba.).
Nie będę brnął z problemami po internecie. No, ale jako, że obiecałem dla pitagorasa napisać co i jak to to napiszę krótko.
W sobotę po południu sama rozwinęła temat ( czekałem cierpliwie do niedzieli ) no, ale jako iż sama chciała porozmawiać to zacząłem temat pogadaliśmy około 3h. Jej powiedziałem co mi leży na sercu i powiedziała, że cieszy się, że jej o tym powiedziałem mi za to jedynie powiedziała, abym nie podchodził negatywnie i nie myślał w czarnych kolorach. Wiem, że narazie stawia nauke, bo chce po prostu iść później na studia. I zmieniłem swoje nastawienie i w niedziele przychorowałem i zrobiła mi dzisiaj lekką awanturkę, że zamiast dbać o zdrowie swoje to sobie lekceważę wizytę u lekarza. Natomiast czas pokaże jak to wszystko się ułoży. Jeszcze nie obyło się bez rozmowy z mamuśką, która powiedziała mi to i owo. Także to by było na tyle narazie w tym temacie. ![]()
Cytowanie samego siebie, to podobno objaw megalomanii, ale co tam:
wiem natomiast że dostaniesz w zamian fajniebrzmiący bełkot z którego wyczytasz sobie to co będziesz chciał.
Powodzenia Bizomi na dalszej drodze!
@pitagoras - Okej mów co chcesz, ale dla mnie znakiem jakimś było to, że ona zaakceptowała moją przeszłość ( nie będę jej tutaj opisywał, bo wspomnienia przypominają złe chwile - nie jest to nic ciekawego i dobrego ), ale na początku znajomości jej to powiedziałem, bo nie chciałem przed nią nic ukrywać i powiedziała mi, że na początku tak nie spodobało jej się to, ale ogólnie dla niej się spodobałem nie patrząc na moją przeszłość, bo człowiek popełnia błędy - najlepsze jest w tym, że to jest 3, która się o tym dowiedziała i pierwsza, która w pełni zaakceptowała. Musiałem jej tylko przyrzec i obiecać, że do tego nie wrócę. Temat uważam za zakończony i przyszłość pokaże co los nam da. ![]()
Przykro mi, ale raczej nic z tego nie będzie. Wiesz co, ma przyjechać do Ciebie a wtedy planujesz z nią poważnie setny raz pogadać. Ty już napisałeś scenariusz tej rozmowy i wątpię, że zakończenie typu wystawienie za drzwi przewidziałeś. Będziesz z nią się bawił, a na końcu rozmawiał i jeszcze ona ma sobie "obciąć rękę", wygodnie jej z Tobą, i byłaby głupia, żeby tak zrobiła, oczywiście niektórzy by tak zrobili, ale z Twojego opisu wynika, że raczej nie ona. Może i uda ci się ją ugłaskać, ale szczęścia w tym dużo nie będzie. Ona ma problem, boi się bliskości, i nie załatwi tego twoja dobroć, poświęcenie. tylko Ty wyjdziesz na tym do tyłu i poraniony, będzie tak długo przeciągać, aż jednak okażesz się draniem, to znaczy nie wytrzymasz, zaczniesz krzyczeć, być nie miły. A u niej odezwie się ta projekcja na która czeka - nikt mnie nie rozumie, faceci są tacy sami. Właśnie ta przeszłość ja do Ciebie ciągnie, Twoje oddanie, bo to znaczy, że długo tak może pociagnąć, że będziesz się starał. Sorry, jak już zaczniesz strasznie ją irytować, wszystko od Ciebie zabierze, Twoją dobroć to wtedy Ci powie, że jednak nie. Tak myślę, ale zrobisz jak uważasz. Powodzenia.