Witam wszystkich!
Na poczatku chciałbym się przedstawic, Mateusz 18 lat.
Przejdę od razu do rzeczy, w ta sobotę mam pierwsze spotkanie(randkę) z bliska koleżanką.
Znam ją już 4 rok, poznałem ja w szkole i mieszka w miejscowosci obok. Mój kontakt z nią był raczej słaby, cześć w szkole lub na przystanku i tyle. W lutym tego roku byliśmy oboje na tej samej imprezie ostatkowej, jak to na imprezie potanczylismy, pogadaliśmy, wypili troche wódki. Około godziny 1 w nocy, poszedłem z nią na spacer, nie chcą wykorzystywać tego że jest pijana, nie całowałem jej ani nic, tylko poprzytulalismy sie jakies 1,5 godziny siedząc na ławce. Od tamtego czasu pisałem z nią przez około 5 miesiecy, lecz nie spotykalismy sie nigdy, jedynie co przystanek i tyle. Myslałem że "coś z tego bedzie" ponieważ pisalismy o prawie wszystkim lecz wiedzialem ze nie poderwę dziewczyny przez SMSy. Nie nalegałem bardzo na spotkanie ponieważ, Ona nie okazywała tego aby chcieć się spotkac.( nie licze tu 2-3 sytuacji gdy widziałem ja w towarzystwie mojej kuzynki(jej kolezanki) ). Pozniej mijał czas, aż do końca czerwca gdy był kontakt miedzy mna a jej znajomą. 2 dni po tym ona sie o tym dowiedziała i na tym zakonczył się nasz "SMSowy związek". Dziwne- nie byliśmy razem, ale i tak miała powód do obrazy.
Mineło trochę czasu, od 3 tygodni pisze z nia ponownie, niedawno spotkalismy sie w gronie moich i jej znajomych, wypilismy trochę, posmialismy. Nastepnego dnia nasza rozmowa sie zmieniła, pisała mi że niby chcę mi zaufac itp. Nie bede pisał szczegółów ale troche sie do siebie zbliżyliśmy, a ja nie chcąc popełnic ponownie tego błedu nie bede czekał wieczności i nic nie robił. Umówiliśmy się na spotkanie w ta sobotę, wieczorem. Zaznacze odrazu, że ja i Ona mieszkamy w małych miejscowościach- wieś. Nie mamy żadnej kawiarni ani baru, najbliższy 6 km.
I tutaj mam problem, jedyne co mi zostaje na 1 spotkanie to jedynie spacer, lecz na nim tez musze jakoś wypaść.
Nie jestem nieśmiały, lecz w obecności dziewczyny bez znajomych sie zmieniam, nawet jesli chcę być naturalny, bo normalnie jestem pogadany i potrafie żartować to w tej sytuacji jakoś moje 50 % charakteru sie rozpływa.
Jak podejśc do tej randki? O czym zacząc rozmowe aby po chwili nie zapadła niezreczna cisza?
Chcę zrobić na niej dobre wrażenie lecz nie wiem do konca jak.
Co mogę kupić na przywitanie, na kwiatek moim zdaniem troche za wczesnie.
Czy na koniec spotkania pocałowac ją w policzek? Wiem że powinienem wyczuc ten moment, ale nie chce jej odstraszyc..
Prosił bym o jakieś podpowiedzi, ponieważ w życiu nie miałem jeszcze zwiazku na dłużej, może wstyd ale nie do każdego dziewczyny leca...
P.S Poradniki czytałem więc nie doradzajcie mi abym to robił.
Pozdrawiam!