Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1

Temat: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Praca zawodowa ma to do siebie, że kiedyś się kończy ? raport, który mamy do wykonania, wykonujemy, odkładamy na bok i możemy o nim zapomnieć. Jednak w domu, bez względu na to, ile wysiłku i zaangażowania włożymy w domowe prace, to i tak kolejnego dnia jest ich tyle samo. Tu niewiele da się zrobić na zapas, bo ubrania ponownie zostaną pobrudzone, na półkach zalegnie kurz, a rodzinka będzie wołać jeść wink. Jednym słowem jest to syzyfowa i często niesatysfakcjonująca praca.

Z drugiej strony są rzeczy, których nie cierpimy, ale są i takie, które - choć wykonywane często i z poczucia obowiązku - sprawiają nam przyjemność. Ja na przykład lubię gotować i piec, mogę też ścierać kurz (odkurzać nie znoszę), układać w szafach, ewentualnie prasować, za to mam alergię na mycie okien. Moja mama, choć wychodzi jej to dobrze, gotować nie lubi, ale nie narzeka, kiedy musi posprzątać, a przede wszystkim z niekłamaną przyjemnością pracuje w ogródku.

A Wy? Które z domowych czynności lubicie, a które przyprawiają Was o mdłości?

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Diabeł tkwi w szczegółach. smile
Przekorną osobą będąc nie cierpiałam tzw. domowych obowiązków. Robiłam, bo musiałam. Musiałam do czasu, gdy mądra osoba nie powiedziała znamiennego zdania. "Przecież nic nie musisz." I... szybko stwierdziłam, że bardzo lubię różne prace domowe. Najbardziej lubię myć okna i piec chleb. Nie lubię prasować.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

3 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-11-11 22:10:48)

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Nie lubię zmywać i gdybym mogła wybrać jedno samosprzątające się pomieszczenie to była by to kuchnia. W dużej mierze to ja robię tam potworny bałagan, uwielbiam gotować, ale moje stanowisko pracy wygląda jak pobojowisko po każdym zrobionym obiedzie.

Nie lubię też sprzątać w szafkach czy szufladach Mojego bo ten z uporem maniakalnego psychopaty utyka do nich niepotrzebne papiery, jakieś paragony, puste opakowania... Ostatnio zostawiłam śmieci które wyjęłam z jego szuflady po porządkach żeby sobie zobaczył ile z jego zapchanej szuflady to rzeczy, a ile śmieci. Ponad 50% wizualnych procent to były śmieci...

Generalnie lubię sprzątać, rzeczywiście nie przepadam za myciem okien, ale cieszy mnie kiedy są czyste, nie lubię strasznie wyglądać przez brudne okno. Nie lubię kurzu, uczula mnie, zaraz mnie swędzi cała skóra, ale gdyby nie to, to lubię wycierać kurz, sprawia mi jakąś tam frajdę likwidowanie złego i wstrętnego BRUDU wink

Generalnie stawiam na systematyczność, co jakiś czas przeglądam szafki, wyrzucam to co już niepotrzebne, w kuchennych sprawdzam daty ważności i zapisuje sobie do kiedy była rzecz z najkrótszym terminem ważności, dzięki temu wiem kiedy powtórzyć sprzątanie i nie muszę za każdym razem gdy coś wyjmuję sprawdzać jaką ma datę. Staram się robić tak aby każda rzecz miała swoje miejsce i codziennie odkładam to co wywędrowało do swojego pierwotnego miejsca, codziennie też odkurzam i myję podłogę, kurze staram się wycierać chociaż pobieżnie codziennie, góra co drugi dzień, bo u nas potwornie się kurzy z powodu jak sądzę obecności kominów. Ale dzięki takiej systematyczności nie dostaję małpiego rozumu choćby przed świętami, bo właściwie wszystko jest zrobione smile

Najbardziej lubię sprzątać w łazience, lubię układać kosmetyki, patrzeć na nie... No typowa baba jestem wink

4

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Nie mam ulubionych obowiązków domowych, choć z przyjemnością zajmuję się pielęgnacją kwiatów doniczkowych. Domowe   czynności to  dla mnie kolejne zadania do wykonania i nie rozczulam się nad nimi.

5

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Ja sprzatam dla siebie - jak mi sie chce, to sprzatam, jak nie - to nie. Z tego tez wzgledu robie to zwykle dopiero wtedy jak potrzeba porzadku przewyzsza niechec do sprzatania.Bezsensownych czynnosci typu scieranie kurzy co drugi dzien nie robie w ogole big_smile nie mocze tez rak dla 3 szklanek w zlewie.
W ten sposob sprzatanie zawsze sprawia mi przyjemnosc wink

6

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Nie znoszę porządków "powtarzalnych": walki z kurzem, odnoszenia na miejsce porozrzucanych przedmiotów, zmywania, prania, prasowania, mycia okien. Przyjemność sprawia mi "kreatywna" część prac domowych: uwielbiam gotować (ale sprzątać po tym już nie smile ), robić przetwory, przestawiać meble, wyrzucać wszystko z szafek i wkładać z powrotem ( tongue ), dopieszczać rośliny doniczkowe. Mogłabym też całymi dniami siedzieć w ogródku, ale takowego nie posiadam smile

7

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Dla mnie obowiązki domowe to tak jak w temacie - zło konieczne wink Nie znoszę sprzątać i nie ma chyba czynności, którą lubiłabym robić - ewentualnie robienie niektórych mi nie przeszkadza. Często też po prostu nie zastanawiam się czy lubię czy nie, bo posprzątać raz na jakiś czas trzeba, jako że lubię porządek i źle czuję się w bałaganie i brudzie. Jednak mam identyczne podejście jak Iceni - sprzątam dla siebie (mieszkam sama, więc tym bardziej), zwykle wtedy, kiedy już "bardzo trzeba" wink Ewentualnie wtedy, kiedy zapraszam gości (i wówczas najczęściej sprzątam dokładniej). Nie przyszłoby mi do głowy codziennie ścierać kurzu czy odkurzać, odkurzam dwa razy w tygodniu ze względu na ogrom sierści regularnie dostarczanej przez moje koty (tak, uważam, że dwa razy w tygodniu to często big_smile ). Okna myję może co pół roku tongue mimo, że nie jest to jakaś nielubiana przeze mnie czynność, ale mieszkam wysoko i mam lęk wysokości, więc robię to niechętnie.

Wybitnie nie znoszę zmywania naczyń, prasowania, odkurzania. Lubię gotować, ale jeśli staje się to obowiązkiem, to przestaje mi sprawiać przyjemność. Bo ja taka przewrotna jestem, że nie umiem czerpać przyjemności z czegoś, co wiem, że MUSZĘ zrobić tongue Więc staram się jak najmniej musieć. Gotowanie jest jedynym wyjątkiem, bo chcę jeść zdrowo, a tego bez samodzielnego gotowania nie osiągnę.

8

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

O, prasowac nie znosze! Chyba jedna z niewielu czynnosci, ktorej autentycznie nie znosze i prasuje tylko wtedy, kiedy muuuuuusze - czyli spodnie w kant i koszule big_smile Ale z tego tez powodu nauczylam sie wykorzystywac mozliwosci suszarki elektrycznej i wiekszosc rzeczy potrafie "uprasowac" suszarka big_smile

9

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

To sie powtorze:) tez lubie gotowac, kreatywnie. Aktualnie kuchnia wloska w obrobce:) Piec natomiast nie umiem i nie lubie.
Prasowania, zmywania, odkurzania, mycia podlog, wycierania kurzy, porzadkow w szafach nie cierpie. Na szczescie do zmywania mam zmywarke, do odkurzania i prasowania faceta;) a podlogi raz na jakis czas szybko przelatuje mopem. Gorzej z tymi szafami, jakos nie chca sie rozciagac:(
Uwielbiam prace w ogrodzie, na tarasie, przed domem, w ogole wszystko co jest na zewnatrz. W tym mycie okien:)

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

10

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Lubie myć szyby. Nie lubię za to myć ram okiennych, bo wkurzają mnie te wszystkie szczelinki i zakamarki ( na pewno profil ramy projektował facet!)
Lubię prać i wieszać uprane rzeczy, ale nie lubię ściągać już suchych ubrań. Więc zazwyczaj wiszą na sznurkach aż robię następne pranie i potrzebuję na nie miejsce. Chociaż skarpetki i majtki powieszone w łazience same znikają ze sznurka i nie trzeba ich chować do szuflad. Bo łatwiej sięgnąć po bieliznę w łazience niż przynosić ze sobą do ubierania smile
Tak jak dziewczyny wypowiadające się powyżej, sprzątam dla siebie. Bo właściwie moim facetom jakoś nieporządek nie przeszkadza. A wręcz się lepiej w nim odnajdują.
Lubię piec ciasta (bo jakoś wszyscy w rodzinie lubimy słodycze). Ale tylko te niewymagające wielkiego wkładu pracy. Żadne tam ciasteczka, gdzie jest kupa roboty z wycinaniem i pieczeniem po kolei kilku blach, a jedzenia na chwilkę.
Nie lubię babrania się w ziemi - czyli odpadają wszelkie kwiatki. Mam jednego i podziwiam jego siłę przetrwania smile
Ogólnie bardzo lubię zajmować się domem. No, chyba, że mi się akurat nie chce - to nie lubię smile

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

11 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-11-12 14:32:01)

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!
Iceni napisał/a:

O, prasowac nie znosze! Chyba jedna z niewielu czynnosci, ktorej autentycznie nie znosze i prasuje tylko wtedy, kiedy muuuuuusze - czyli spodnie w kant i koszule big_smile Ale z tego tez powodu nauczylam sie wykorzystywac mozliwosci suszarki elektrycznej i wiekszosc rzeczy potrafie "uprasowac" suszarka big_smile

Ja nawet nie mam żelazka smile Nie lubię prasować a że nie lubię również koszul i marynarek, o Moim nie wspominając to nie ma problemu big_smile

Ja lubię okna myć kiedy jest ładna pogoda, wczoraj pokusiłam się o umycie największego okna w mieszkaniu, a dziś boli mnie gardło i już zaczynam kaszleć ;/

12

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

A ja lubię prasować i układać ubrania, uwielbiam wieszać pranie, nie lubię myć kuchenki gazowej akurat tej którą mam w domu nie mogę domyć bo zostają smugi zawsze nie ważne czym myje i wycieram, nie lubię też sprzątać łazienek, okna myje z konieczności jakoś nie specjalnie za tym przepadam. Codziennie staram się poświęcać to pół godziny na dodatkowe sprzątanie któregoś pokoju dzięki temu nie doprowadzam do gromadzenia się brudu

Każdy swoje 10 minut ma...

13

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Jedyna rzecza, ktorej nie znosze, nie robie i robic nie bede to sciaganie naczyn z suszarki.Robi to moj slubny codziennie rano.Czas jakis temu moje chlopie zachorowalo i kilka dni lezalo plackiem w lozku.Nie macie pojecia, jakie konstrukcje wytworzylam,ile naupychalam i jaka bylam dumna, ze ciagle jest miejsce.

Moj dom jest dla mnie a  nie ja dla domu.Lubie porzadek ale nie rwe wlosow z glowy jak psie kudly zobacze w srodku tygodnia.Od kilku lat dogadalam sie sama ze soba i sprzatam tylko w soboty-lazienka, kurze, odkurzanie, podlogi.Czasami w tygodniu odkurzy malzonek, najczesciej w kuchni, a jak juz odkurza w kuchni to i przeleci inne pomieszczenia.W kuchni na biezaco, lubie kucharzyc i raczej jestem zorganizowana-gotuje i od razu ogarniam.W lazience odchodzi mi kabina-to cotygodniowe zadanie mojego meza, nawet nie dotykam.Okna...jak mam nastroj.A mam moze 3 razy do roku.W kuchni czesciej-jest stol, przy ktorym czesto siedze i widze, ze czas.Ale widzenie, ze czas juz umyc nie zawsze idzie w parze z nastrojem do mycia.W szafach tez na biezaco.

Suche pranie segreguje-odkladam tylko rzeczy do prasowania.Reszte skladam i do szaf, szuflad.A koszyk z rzeczami do prasowania stoi sobie w sypialni i czeka.

Nie szaleje przed Swietami, nie mam na to czasu, ochoty a przede wszystkim uwazam, ze nie ma takiej potrzeby.

Ogolnie rzecz biorac-staram sobie ulatwiac zycie.Moj dom to nie muzeum.Dobrze sie w nim czuje, a kilkudniowa warstwa kurzu na meblach(wiem, ze tam jest, choc jakos specjalnie jej nie widac) nie przeszkadza mi w czytaniu ksiazki.

Co lubie robic-lubie moje storczyki.Od wiosny do poznej jesieni szaleje na tarasie-kwiaty, pomidory, papryka w donicach, troche ziol.Moglabym godzinami podpatrywac i podziwiac.

Zdecydowanie nie jestem kobieta ktora przysypia ze szmatka w dloni.Z ksiazka mi sie zdarza:)

..Dopóki mogę iść o własnych siłach, pójdę tam, gdzie zechcę..
Paulo Coelho

14

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Bardzo lubię dbać o swoje mieszkanie; aby było czysto, panował porządek, fajny klimat, aby rozprzestrzeniał się po pomieszczeniach ładny zapach, zazwyczaj własnych wypieków. smile
Podłogę zamiatam i myję codziennie wieczorem, co drugi dzień ścieram kurze. Raz w tygodniu, zazwyczaj w sobotę, robię generalne sprzątanie, czyli dezynfekcja łazienki (w tym kuwet), czyszczenie legowisk, porządki w lodówce, szafkach kuchennych, czyszczenie kuchennych sprzętów, mycie drzwi, zmiany ręczników, pościeli, narzut, wstawianie prania, wywieszanie go, prasowanie. Rośliny mam w sezonie, na balkonie i dopieszczanie ich też mi sprawia przyjemność. smile Okna myję raz na kwartał. Na koniec każdego sezonu robię selekcję w szafach i rzeczy w dobrym stanie, aczkolwiek mi już zupełnie zbędne, oddaję potrzebującym. Lubię gotować, ale wyłącznie w dużych ilościach, więc raz w tygodniu przeznaczam sobie też popołudnie, kiedy robię weki. smile

Wiadomo, że te wszystkie czynności wykonuję głównie z myślą o sobie i własnym komforcie, ale miło jest, gdy przyjdą goście i nie mogą wyjść z podziwu, że mimo obecności psa i pięciu kotów, może być tak czysto. wink

15

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Benigna, ale Ty tak co sobotę generalne porządki robisz? Rozumiem kuwety, ale co tydzień porządek w szafkach i pranie wszystkiego? Starcza Ci na to cały dzień?

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

16

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!
Małpa69 napisał/a:

(...) rzeczywiście nie przepadam za myciem okien, ale cieszy mnie kiedy są czyste, nie lubię strasznie wyglądać przez brudne okno.

Mam podobnie, czyli wybitnie nie lubię myć okien, ale jak to cieszy, kiedy wreszcie są czyste! big_smile
U mnie problem bierze się z tego, że mieszkam nisko i przy bardzo ruchliwej ulicy, a to niestety na oknach i parapetach daje o sobie znać. Z drugiej strony zwykle niesamowicie trudno mi się zmobilizować, bo kiedy już zacznę, to niemal za każdym razem stwierdzam, że nie taki diabeł straszny.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

17

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Uwielbiam prasować, bardzo lubię szyć i cerować. I gotować też lubię. Natomiast nienawidzę sprzątania, prania i mycia podłóg. Mycie naczyń i okien lubię o ile mam święty spokój i, w przypadku okien, o ile nie ma pająków (mam arachnofobię).

18

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

O widzisz, szycia w ogóle nie traktuję w kategorii domowych obowiązków, bo dla mnie to jest po prostu hobby, a tym samym przyjemność smile.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

19

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!
bbasia napisał/a:

Benigna, ale Ty tak co sobotę generalne porządki robisz? Rozumiem kuwety, ale co tydzień porządek w szafkach i pranie wszystkiego? Starcza Ci na to cały dzień?

W szafkach też się kurzy, dlatego wszystko wyjmuję i przecieram. smile
A prania, jako że mieszkam sama, wcale nie ma tak dużo. smile Dodatkowo nie piorę ręcznie, więc zyskuję na czasie. wink

20

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!
Benigna napisał/a:
bbasia napisał/a:

Benigna, ale Ty tak co sobotę generalne porządki robisz? Rozumiem kuwety, ale co tydzień porządek w szafkach i pranie wszystkiego? Starcza Ci na to cały dzień?

W szafkach też się kurzy, dlatego wszystko wyjmuję i przecieram. smile
A prania, jako że mieszkam sama, wcale nie ma tak dużo. smile Dodatkowo nie piorę ręcznie, więc zyskuję na czasie. wink

Szczerze mowiac oslupialam big_smile
W szafkach sie kurzy... ale bez przesady big_smile ja w szafkach sprzatam moze raz na dwa miesiace - zazwyczaj jak trzeba zrobic wieksze zakupy.

Zastanawiam sie... masz jakies hobby? Bo ja wiem? Robienie na drutach, ukladanie puzzli, nauka jezykow obcych, szycie, fotografia? Zawsze mnie to zastanawia jak ludziom nie szkoda czasu na sprzatanie? Przeziez jest tyle ciekawszych zajec...

21

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Lubie : odkurza, mopem myc podloge, okna myc, naczynia , gotować.

Nie lubię : wieszać firanek, zasłonek, wycierać kurze, układać w szafkach, szufladach itp.

Chyba tyle. W razie co będę dopisywać smile jak sobie przypomnę.

22

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!
Iceni napisał/a:
Benigna napisał/a:
bbasia napisał/a:

Benigna, ale Ty tak co sobotę generalne porządki robisz? Rozumiem kuwety, ale co tydzień porządek w szafkach i pranie wszystkiego? Starcza Ci na to cały dzień?

W szafkach też się kurzy, dlatego wszystko wyjmuję i przecieram. smile
A prania, jako że mieszkam sama, wcale nie ma tak dużo. smile Dodatkowo nie piorę ręcznie, więc zyskuję na czasie. wink

Szczerze mowiac oslupialam big_smile
W szafkach sie kurzy... ale bez przesady big_smile ja w szafkach sprzatam moze raz na dwa miesiace - zazwyczaj jak trzeba zrobic wieksze zakupy.

Zastanawiam sie... masz jakies hobby? Bo ja wiem? Robienie na drutach, ukladanie puzzli, nauka jezykow obcych, szycie, fotografia? Zawsze mnie to zastanawia jak ludziom nie szkoda czasu na sprzatanie? Przeziez jest tyle ciekawszych zajec...

Może i sprzątanie nie jest kwintesencją kreatywności i ambicji, ale ja to naprawdę lubię. big_smile Mieszkam w niewielkiej kawalerce, więc zajmuje mi to na tyle mało czasu, że mam jeszcze jego spory zapas na zainteresowania i pasje smile, ale poziom usatysfakcjonowania osiągam w obu opcjach podobny. tongue

23

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Teraz mnie przerazilo 5 kotow, pies i ty w malutkiej kawalerce - przy takim zageszczeniu futra na metr kwadratowy to faktycznie sprzatac trzeba codziennie. Podziwiam za wytrwalosc tongue

24

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!
Iceni napisał/a:

Podziwiam za wytrwalosc tongue

Już wolę po nich sprzątać niż mieć je na sumieniu, ale dziękuję ! wink

25

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Kurze w szafkach, hm... ja wychodzę z założenia, że to, czego nie widać, brudne nie jest big_smile Gruntowne porządki (takie z wyjmowaniem wszystkiego z szaf/-ek, przesuwaniem mebli itd.) robię dwa razy do roku, a na co dzień (czyli co tydzień) sprzątam "z wierzchu". Nie umniejszając nikomu, kto lubi porządki tak jak Benigna, bo rozumiem i szanuję takie podejście, mnie po prostu szkoda by było czasu na latanie na ścierce. Codzienne sprzątanie? Wracam z pracy około 18.00, gotuję obiad i jem, robi się 19.00 albo i 20.00. Zostały mi mniej więcej 3 godziny wolnego czasu, a tu trzeba przygotować lunch do pracy na następny dzień, pouczyć się czegoś, poczytać książkę, obejrzeć film, posiedzieć na forum, porozmawiać z przyjaciółką... Kiedy ja mam mieć czas na sprzątanie? big_smile

26

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!
Olinka napisał/a:

O widzisz, szycia w ogóle nie traktuję w kategorii domowych obowiązków, bo dla mnie to jest po prostu hobby, a tym samym przyjemność smile.

Mi chodzi o takie szycie typu zaszyć jakiś fragment ubrania etc smile Wiesz - dziecku np. szewek puści w sweterku etc. Albo w spodniach nieduża dziurka się zrobi i trzeba zacerować, bo tak małej łaty nie ma wink Natomiast przeszywanie czy szycie ubrań byłoby dla mnie świetnym hobby o ile umiałabym obsługiwać maszynę do szycia. NIestety nie posiadam nawet żadnej do nauki.

27

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Nie lubię składać i chować ubran
nie cierpię prasowania
w szafkach sprzątam jak mnie najdzie
Nie lubię myć garów,zwłaszcza sterty big_smile

jestem  bałaganiarą i dobrze mi z tym,w domach ludzi pedantycznie czystych czuję się po prostu źle,a juz szczególnie u takich gdzie okruszek czegoś potrafi doprowadzić do awantury

28

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Nie lubię prasować i myć lodówki tongue Do niedawna nie lubiłam tez wieszać firanek, ale po remoncie mam wszystkie metalowe karnisze,a firanki oraz zasłony są na kółkach lub taśmach, więc problem stania z rękami w górze i robienia "zakładek" przez 20 minut rozwiązany tongue

Lubię myć gary i latać na mopie po mieszkaniu. Chętnie ugotuję (jak mi ktoś powie co) i uwielbiam robić przetwory na zimę. Eksperymentuję z szyciem, ale efektów nie widać. A i lubię jeszcze... przestawiać meble w "salonie" big_smile

29

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!
Anemonne napisał/a:

Dla mnie obowiązki domowe to tak jak w temacie - zło konieczne wink Nie znoszę sprzątać i nie ma chyba czynności, którą lubiłabym robić - ewentualnie robienie niektórych mi nie przeszkadza. Często też po prostu nie zastanawiam się czy lubię czy nie, bo posprzątać raz na jakiś czas trzeba, jako że lubię porządek i źle czuję się w bałaganie i brudzie. Jednak mam identyczne podejście jak Iceni - sprzątam dla siebie (mieszkam sama, więc tym bardziej), zwykle wtedy, kiedy już "bardzo trzeba" wink Ewentualnie wtedy, kiedy zapraszam gości (i wówczas najczęściej sprzątam dokładniej). Nie przyszłoby mi do głowy codziennie ścierać kurzu czy odkurzać, odkurzam dwa razy w tygodniu ze względu na ogrom sierści regularnie dostarczanej przez moje koty (tak, uważam, że dwa razy w tygodniu to często big_smile ). Okna myję może co pół roku tongue mimo, że nie jest to jakaś nielubiana przeze mnie czynność, ale mieszkam wysoko i mam lęk wysokości, więc robię to niechętnie.

Wybitnie nie znoszę zmywania naczyń, prasowania, odkurzania. Lubię gotować, ale jeśli staje się to obowiązkiem, to przestaje mi sprawiać przyjemność. Bo ja taka przewrotna jestem, że nie umiem czerpać przyjemności z czegoś, co wiem, że MUSZĘ zrobić tongue Więc staram się jak najmniej musieć. Gotowanie jest jedynym wyjątkiem, bo chcę jeść zdrowo, a tego bez samodzielnego gotowania nie osiągnę.

Mam podobnie. Robię to, bo trzeba, ale też nie bardzo często, nie można mnie nazwać bardzo porządnicką tongue Czasem jest u mnie bałagan, np w rzeczach jakieś w nieładzie, ale to nie jest brud, tak to nie i tak to bym nie chciała. Niemniej, sprzątać nie lubię i robię to, bo muszę, ale nie że tak często, że nie ma kurzu i innych, nie chciałoby mi się aż tak. Jak trzeba, to wiadomo, że tak, zagryzam zęby i robię swoje, samo niestety się nie zrobi tongue Odkurzanie dla mnie jest jeszcze jako tako. Mycia okien nie lubię i nigdy nie lubiłam tongue Na szczęście to czynność, którą robi się rzadziej. Gotować nie lubię, też robię, bo muszę i bo zdrowiej wiadomo samemu ugotować. Wybieram jednak częściej smaczne, ale dość szybkie dania. Dla mnie liczy się efekt końcowy, samego stania przy garach gotowania nie lubię i nie odpręża mnie to jak niektórych. Staram się zrobić jak najszybciej, bo po prostu za tym nie przepadam. Nie jestem też tutaj jakoś bardzo kreatywna, robię z jakichś przepisów, potem zapamiętam i robię sama, ale raczej sama mało tu wymyślam i niewiele eksperymentuje, nie mam do tego głowy.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

30

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Nienawidzę wkładać ubrań do szafy, odkurzać i zmywać garów.
Gotować mogę cały czas, uwielbiam to. Lubię przynosić drewno do kominka, lubię zamiatać, lubię myć okna. Lubię wyszorować łazienkę na błysk, a potem sobie zrobić wannę pełną gorącej wody i tak sobie leżeć i podziwiać efekt tongue
Generalnie jestem bałaganiarą, rzucam rzeczy tam, gdzie stoję i chwilę mija zanim je stamtąd zabiorę, co moją matkę doprowadza do obłędu, bo dla niej cały czas jest nie dość czysto itd.
Są ważniejsze rzeczy od tego żeby nie było bałaganu. Kiedyś przecież się znajdzie czas na posprzątanie, to dla mnie nie może być sensem życia.

"Si vis pacem - para bellum"

31

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Nie lubię: mycia lodówki, układania w lodówce, mycia kuchenki, wstawiać prania, składać prania, mycia okien, wieszania firanek, ścielenia łóżka, zmieniać pościeli, szorować łazienki. Wszystkie te rzeczy robię bardzo sporadycznie, kiedy aż w oczy kole a po cichu liczę na to, że mój narzeczony zrobi to przede mną big_smile Dbanie o kwiatki, itp odpada. Nie mam do tego smykałki ani mnie to nie zachwyca. Mój M. za to lubi dbać o kwiatki, więc mam problem z głowy big_smile

Lubię: gotować, zmywać na bieżąco naczynia, odkurzać, układać w szafkach, wieszać pranie, zamiatanie i mycie podłogi. Ogólnie lubię jako taki ład ogólny. Może coś tam krzywo leżeć, nie być schowane, ułożone, ale żeby nie leżało tonami na podłodze, nie zawalało całego stolika i nie zbierało tony kurzu widocznego od progu.

The Day I Realized You're Gone...

32

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Nie przepadam za  sprzątaniem jednak codziennie ścieram kurze, zamiatam , ogarniam łazienke.

Jako że mój maz uważa że od prac domowych jest kobieta chociaż bardzo nie lubie to ja zmywam stosy brudnuch naczyń, ( niestety należe do osób ktore nie mogą mieć nic na wierzchu wiec nawet jeden kubek w zlewie mi przeszkadza) wink

Lubie brać, wieszać i składać ubrania, nie prasuje no chyba że przed jakimś wyjściem szybko przeciągne żelazkiem jeśli jednak nie rozprasuje się samo na mnie smile)

Nie lubie bałaganu dlatego caly dzien chodze i sprzat zabawki za moim synkiem , zamiast zrobic to raz np wieczorem.

Za gotowaniem i pieczeniem nie przepadam. Może bym to polubiła gdyby nie mój brak organizacji w kuchni i olbrzymi bałagan gdy się za coś w niej zabieram.

Co do mucia okien , myje gdy jest już to naprawde konieczne .

25.03.2013 r. <3

33

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Lubię myć naczynia, jestem w tym mistrzem, jeśli można tak to określić.
Uciekając od nielubianych prac, zarezerwowałem sobie właśnie to oraz odkurzenie dywanów i mycie okien.
Pozostałe, jak prasowanie, odkurzanie mebli i książek pozostawiłem partnerce. Udaje zawiedzioną, ale robi też te rzeczy, których najmniej nie lubi.
Odpowiadam za obiad, więc nie marudzi.

facet po przejściach

34 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-11-18 00:10:01)

Odp: Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

A co pisaliście np ogród czy tam kwiatki ogólnie i dbanie o nie, to dla mnie średnio. Tutaj dla mnie najwyżej jest, by np mieć różę, przelewać jej wodę i tyle tongue No, ale tak dłużej i np kwiat doniczkowy, to mnie bardzo nie pociąga. Chociaż kiedyś jako 12 latka miałam taką roślinką i zajmowanie się nią nawet lubiłam. No, ale może też dlatego, że była dla mnie taka oryginalna, na liściach miała taki puszek i nazwałam "Puszkiem" tongue Takie tam dziecięce moje głupoty tongue Chociaż nie wiadomo jakby było jakbym miała ogródek, wtedy możliwe, że więcej bym przyjemności w takie rzeczy wkładała, a tak to mam taki mały ogródek pod oknem jedynie, więc tu jedynie dba się, by chwasty wyrywać, przycina się drzewko jakie mamy w ogródku i tyle tak naprawdę tongue Nie ma dużego pola do popisu i się nie chce. A teraz te rośliny w doniczkach, by mieć w domu i podlewać, to po prostu czuję, że mnie nie kręci.
Naczynia myję na bieżąco, tzn zwykle ja po sobie, rodzice po sobie albo czasem i ja za nich lub odwrotnie, zależnie od możliwości. Zdarzało się, że nazbierało się dużo więcej, ale staramy się na bieżąco. No i jest to dobre, bo nie lubię zmywać jak jest dużo garów, talerzy, moi rodzice tak samo. Jak na bieżąco to ok.
Dywanu nie muszę odkurzać, bo mamy panele. To jest dużo wygodniejsze, dywanu pozbyliśmy się po jakimś czasie posiadania psa. Teraz już od 2 lat nie mamy psa, ale i tak już byśmy nie zdecydowali się. A jak początkowo był dywan i pies, to było coś strasznego, jak kłaki sierści wchodziły w dywan i odkurzanie tego było straszną sprawą.
Kurze są dla mnie do ścierania jeszcze w miarę ok, gorzej tylko, że mam dużo rzeczy i trzeba je pościągać, potem znowu powstawiać, więc czasem się nie chce, więc bywa, że trochę kurzu zalegało tongue No, ale i to chyba nie służy nosowi i drogom oddechowym, więc cóż, będę starała się w tym być sumienniejsza.
Prasować lubię średnio, zależy co. Jak cała sterta to nie, ale jak parę rzeczy, to ujdzie, nie ma tragedii tutaj. Gorzej jak do prasowania jakieś większe rzeczy, wtedy się nie chce. No, ale jednak prasujemy bardziej jak coś bardzo potrzeba, by było wyprasowane, nie że jakoś regularnie i zawsze, nie czujemy zawsze potrzeby, nie muszą być przecież T-shirty idealnie w kant, jeśli są w miarę ok, to nie bierzemy. Jak trochę bardziej pogniecione, to wtedy. Co innego koszule, wiadomo, że jakby zdarzyło się ważne wyjście, to wtedy zawsze raczej przed wyjściem lepiej tak. No, ale to często się tak nie zdarza.
Myć łazienki, wannę itp średnio lubię, trochę przy tym pochylania wiadomo, ale nie zajmuje to w sumie sporo czasu, a fakt, fajnie potem jak wanna lśni.
Myć

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » W KRĘGU DOMOWEGO OGNISKA » Domowe obowiązki - zło konieczne? Niekoniecznie!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021