Mąż i obowiązki - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 120 ]

1

Temat: Mąż i obowiązki

Mam problem z podziałem obowiązków w domu.
Odkąd podjęłam pracę zawodową na cały etat zauważyłam, że coraz słabiej wychodzi nam podział obowiązków.
Owszem, na początku było niemal pół na pół, ale ostatnio przy kolejnej rozmowie na ten temat powiedział, że "wymiksował się z mycia podłóg i odkurzania".
No "wymiksował się" także z wychowywania dzieci, gotowania, mycia garów, zakupów, spędzania czasu z rodziną itd. Itp. Więc po kilku/kilkunastu godzinach pracy wracam i próbuję ogarnąć jakoś chociaż kuchnię, żeby mieć miejsce do gotowania i zjedzenia czegokolwiek.
No padam na pysk wieczorem.
Jest trudniej, bo zaczynam studia (było to uzgodnione już rok temu z mężem), i nie mam pojęcia, jak sobie poradzę z rodziną, pracą i nauką.
Już teraz jestem permanentnie przemęczona.
Na wszelkie prośby, żeby coś zrobił odpowiada, że zrobi. Owszem. Ale nigdy to nie dochodzi do skutku.
Już nie mam pojęcia, jak z nim rozmawiać.
Angażuję dzieci w prostsze prace. Niektóre rzeczy ograniczyłam.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mąż i obowiązki

Jeżeli to studia zaoczne to mogę Cię pocieszyć, że będzie lżej niż Ci się wydaje. A co do reszty to musisz pokazać, że Ci ciężko. Nie powiedzieć, a pokazać. Łezkę bym uronił na Twoim miejscu i przytłoczenie pokazał.

-

3

Odp: Mąż i obowiązki

Skoro rozmowa nie pomogła, to nie wiem, jak inaczej możesz wpłynąć na męża.

Może poproś o pomoc swoją albo jego matkę. Niech przyjdzie i trochę ogarnie, może się mąż wtedy zawstydzi.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

4 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-08-07 16:17:59)

Odp: Mąż i obowiązki

Nie masz wyjścia Marata jak po raz kolejny pokazać swoją niezależność i samodzielność oraz wcielić w swoje życie rady,których udzielasz innym z resztą bardzo sensowne.Zajmij się stopniowo sobą przez jakiś czas może być straszny pierdolnik puść to na chwilę bez totalnej kontroli niech chłopak zobaczy co się dzieje
Nie piszę tego złośliwie nieraz się zdarza pogubić życie daje w kość zmęczenie sygnalizuje że czas na zmiany.
Rozbestwił się Twój chłop rozpieszczony jak dziadowski bicz.
Twarde egzekwowanie ustaleń.
Może być też tak że chłop korzysta z resztek "wolności" na zapas zanim pójdziesz na studia.
Burzowy w sumie niezła podpowiedź Marata nie udawaj bohaterki pokaż jak jest naprawdę skoro rozmowy niewiele dają.
Masz prawo być zmęczona nie musisz być cały czas silna.

5 Ostatnio edytowany przez dobrakobieta90 (2019-08-07 16:27:33)

Odp: Mąż i obowiązki

Rozmowa.
Ale już nie o podziale obowiązków, ale o tym, że w związku z tym, iż on nie daje rady ze swoja częścią, musi wysupłać swoje zaskórniaki na zatrudnienie pomocy domowej, która będzie go wyręczała.

6

Odp: Mąż i obowiązki

Marata, Twój mąż ma zaburzenia ze spektrum autyzmu prawda? Jeżeli się mylę, przepraszam, gdzieś czytałam ostatnio temat o tym, ale nie mogę go odkopać, żeby sprawdzić dokładnie.
To jest o tyle znaczące, że wydaje mi się, że do niego zostawiony bałagan nie trafi, bo nie zwróci na niego uwagi.
Próbowałaś zrobić jasną czytelną listę tego, co kto w domu robi i kiedy uwzględniając tam Was i dzieci? Każdy decyduje co robi, wybiera na to konkretny dzień i ma to zrobić i już. Jak nie zrobi to ustalacie jakiś sposób "ukarania" czy wyegzekwowania danej rzeczy. Ważne, żeby każdy widział, że ma obowiązki.

Tak poza tym to co znaczy, że wymiksował się z wychowywania dzieci i spędzania czasu z rodziną? To co on robi tak właściwie poza pracą?

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

7 Ostatnio edytowany przez Marata (2019-08-07 18:33:09)

Odp: Mąż i obowiązki

Tak, mój mąż ma ZA.
Robiliśmy wspólnie listę, a potem ją bojkotował. Nie będę karać dorosłego chłopa.

Poza pracą - je, śpi i siedzi na kompie: gry i jakieś programy publicystyczne.

Prace domowe ograniczyłam do minimum - tyle, żeby nie przykleić się do podłogi, nie umrzeć z głodu i mieć się w coś czystego ubrać. Kwestia dzieci - na basen z nimi (nami) nie chce iść, na rower też nie, porozmawiać z nimi - słuchawki na uszy i jakaś gwiazda publicystyki jest ważniejsza.

Próbowałam na nic nie robienie w domu - przykleiłam się do podłogi, śmieci postanowiły ożyć i same odejść z kosza na śmieci.

Wiem, że zacisnę zęby i dam sobie radę. Zawsze daję. Tylko od października nie będzie mnie w weekendy. Dzieciaki będą z nim. Co z ich nauką? Kiedy to ogarnąć?
Nie mogę poprosić teściowej o pomoc - ma 75 lat i ledwo chodzi. Moja mama pracuje.

Edit: ale pomysł z gosposią jest dobry. Jeszcze tego nie próbowałam smile

8

Odp: Mąż i obowiązki
dobrakobieta90 napisał/a:

Rozmowa.
Ale już nie o podziale obowiązków, ale o tym, że w związku z tym, iż on nie daje rady ze swoja częścią, musi wysupłać swoje zaskórniaki na zatrudnienie pomocy domowej, która będzie go wyręczała.

Popieram ten pomysł. Jak nie wkłada swojej pracy, niech wykłada swoją kasę.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

9

Odp: Mąż i obowiązki

Gosposie jak miłej powierzchowności są bardzo ok.

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

10

Odp: Mąż i obowiązki

Proponuję zaproponować facetowi trzy wyjścia:
1) bierze się do roboty i robi połowę,
2) zatrudnia gosposię za własne zaskórniki,
3) wyprowadza się do hotelu i tam będzie miał pełną obsługę, Ty jego służącą nie jesteś.

Na pewno nie rób tego, co robisz, czyli nie ustępuj. Zamienisz sobie tym życie w koszmar.

11

Odp: Mąż i obowiązki
Burzowy napisał/a:

Łezkę bym uronił na Twoim miejscu i przytłoczenie pokazał.

Oj...tutaj bym uważała. Kazdy facet jest inny. Mojego męża to by tylko wkurzyło, bo jest przekorny i nie lubi płaczu. Przyniosło by to odwrotny skutek.


Cyngli napisał/a:

Może poproś o pomoc swoją albo jego matkę. Niech przyjdzie i trochę ogarnie, może się mąż wtedy zawstydzi.

to zależy jakie się ma mamusie wink . Teściowa często stoi po stronie synka i skutek może być odwrotny. A jeśli ktoś jest wygodnicki to mu się ten układ bardzo spodoba tongue .

Proponuję tak:
1. jak radzi dobrakobieta niech płaci za sprzątanie.
2. zmodyfikować pomysł nic nie robienia. Dawno dawno temu mąż wraca z pracy do domu, a nie ma obiadu. Ja oczywiście wcześniej zjadłam coś zanim przyszedł, zmyłam tylko po sobie i dziecku, dziecko wcześniej nakarmiłam. To się małżonek pyta dlaczego nie ma obiadu, a ja na to, ze nie było w czym ugotować, wszystko brudne tongue . Drugi raz nie miałam w co nalać zupy więc nalałam sobie (ja spełniam swoje obowiązki) i dziecku, a jemu postawiłam na stół garnek i smacznego.
Dziecko uczyłam sprzątania po sobie w ten sposób, że brudne naczynia przynosiłam na biurko i kładłam wprost laptopa lub zeszyty i książki. Tak wiec jemu można uzbierać brudne ubrania w worek od śmieci, naczynia w karton i wszystko mu wysypać, wyłożyć na biurko, przy którym siedzi i gra. Perfidnie, ale moze wtedy zobaczy ile ma brudnych rzeczy wokół siebie.
Gdy nie będzie miał co na tyłek włożyć, bo będziesz prała tylko ciuchy swoje i dzieci, to moze się też zmobilizuje?
Nie wiem czy zda to rezultat, ale innych pomysłów nie mam.
Jeśli masz męża nieco chorego to obawiam się, że trzeba z nim jak z dzieckiem.

Jeśli się smucisz, to żyjesz przeszłością.
Jeśli się boisz, to żyjesz przyszłością.
Jeśli jesteś spokojny, żyjesz teraźniejszością. Lao Tzu

12

Odp: Mąż i obowiązki

Ja bym zamówiła Panią do sprzątania, opowiedziała jej co nieco o zaniedbanym domu, a jak przyjdzie do zapłaty to wskazała z uśmiechem palcem na męża.

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język - po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili.

13

Odp: Mąż i obowiązki
chomik9911 napisał/a:

Ja bym zamówiła Panią do sprzątania, opowiedziała jej co nieco o zaniedbanym domu, a jak przyjdzie do zapłaty to wskazała z uśmiechem palcem na męża.

A mąż zdziwiony uniesie brwi i powie - kochanie, jak sobie nie radzisz i zamawiasz pomoc, to za nią płać.
Z punktu widzenia pani do sprzątania również Zamawiającym usługę będzie pani domu, a nie pan domu, z którym nie zamieniła nawet słowa na temat zlecenia. To takie porady małej Zosi jak wyobraża sobie zabawę dorosłych w DOM. Jeśli żona jest zmęczona domowymi obowiązkami, to mąż zawsze może powiedzieć - kochanie jak się już z tą robotą ogarniesz, to się połóż i odpocznij. Do odkurzania można sobie kupić robota, znajomi mają i sobie chwalą. Mnie wciąż taniej wychodzi wyzysk rodziny szczególnie, że musiałbym kupić ze 3, po jednym na każdą kondygnację.  Do mycia naczyń służy ponoć zmywarka. Prania od dawna nie robi się tarką nad rzeką tylko pralką szczególnie, że teraz są takie z opcją suszenia.
Aczkolwiek nadal podtrzymuję, że temat gosposi jest rozwojowy. Młoda, ładna obywatelka krajów ościennych krzątająca się po domu każdego mężczyznę zainteresuje tematami porządków, a obstawiam, że niejeden sam z siebie zaoferowałby się z pomocą w krojeniu warzyw czy obieraniu ziemniaków.

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

14

Odp: Mąż i obowiązki

Marato masz tutaj dwa rozwiązania.
Pierwsze, czyli wymienione już zatrudnienie gosposi.
Drugie to... nie robienie nic - uzgodniliście, masz swoją pracę i studia, kaplica. Jak na mieszkaniu zacznie być widoczny brak ręki to mąż znając naturę ruszy, bo samemu nie będzie się czuł dobrze.
No chyba, że to inny typ osoby.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

15

Odp: Mąż i obowiązki

Lucyfer, jak już pisałam, mojemu mężowi bałagan i brud nie przeszkadza.

Dziękuję za rady. W wolnym czasie porozmawiam o gosposi.

16

Odp: Mąż i obowiązki
Marata napisał/a:

Lucyfer, jak już pisałam, mojemu mężowi bałagan i brud nie przeszkadza.

Dziękuję za rady. W wolnym czasie porozmawiam o gosposi.

Pytanie do jakiego momentu.
Sam lubię tzw. "zorganizowany chaos", ale w pewnym momencie biorę się w karby i sprzątam w pełni.

We all make choices. But in the end, our choices make us.

17 Ostatnio edytowany przez Jesiennowiosenna (2019-08-08 21:35:46)

Odp: Mąż i obowiązki
Snake napisał/a:

A mąż zdziwiony uniesie brwi i powie - kochanie, jak sobie nie radzisz i zamawiasz pomoc, to za nią płać.
Z punktu widzenia pani do sprzątania również Zamawiającym usługę będzie pani domu, a nie pan domu, z którym nie zamieniła nawet słowa na temat zlecenia. To takie porady małej Zosi jak wyobraża sobie zabawę dorosłych w DOM. Jeśli żona jest zmęczona domowymi obowiązkami, to mąż zawsze może powiedzieć - kochanie jak się już z tą robotą ogarniesz, to się połóż i odpocznij. Do odkurzania można sobie kupić robota, znajomi mają i sobie chwalą. Mnie wciąż taniej wychodzi wyzysk rodziny szczególnie, że musiałbym kupić ze 3, po jednym na każdą kondygnację.  Do mycia naczyń służy ponoć zmywarka. Prania od dawna nie robi się tarką nad rzeką tylko pralką szczególnie, że teraz są takie z opcją suszenia.
Aczkolwiek nadal podtrzymuję, że temat gosposi jest rozwojowy. Młoda, ładna obywatelka krajów ościennych krzątająca się po domu każdego mężczyznę zainteresuje tematami porządków, a obstawiam, że niejeden sam z siebie zaoferowałby się z pomocą w krojeniu warzyw czy obieraniu ziemniaków.

Czytając tę wypowiedź mam wrażenie, jakbym się cofnęła w czasie wink

Czy przeciętny mężczyzna naprawdę to taki zagubiony miś, który nie rozumie, że jako domownik ma obowiazek partycypować, a nie pomagać, w domowych obowiązkach? Nie wierzę, że panowie są z reguły tak upośledzeni wink Na szczęście poglądy prezentowane przez Snake'a to pewna epoka geologiczna, która przemija.

Nie jestem w stanie wyobrazić sobie sytuacji tego typu. Mój mąż gotuje, zmywa, sprząta na równi ze mną. Gdybym usłyszała którykolwiek z tekstów zaprezentowanych powyżej to chyba bym się przewróciła ze śmiechu.

Przepraszam Marato że nie udzieliłam Ci żadnej sensownej porady, ale musiałam wyrazić swoje zdumienie odnośnie tego, że takie osobniki jak autor powyższej wypowiedzi jeszcze się uchowały na tym świecie.

18

Odp: Mąż i obowiązki
Jesiennowiosenna napisał/a:

Przepraszam Marato że nie udzieliłam Ci żadnej sensownej porady, ale musiałam wyrazić swoje zdumienie odnośnie tego, że takie osobniki jak autor powyższej wypowiedzi jeszcze się uchowały na tym świecie.

A wiesz dlaczego się uchowały? bo kobiety tak ich wychowały. Najpierw mamusie pod nosek wszystko podtykały, a potem żonki. Oczywiście nie wszystkim i też tutaj są rózne konfiguracje. Np. są maminsynkowie, którzy gdy się wyprowadzili normalnie ogarniali dom, i albo po ślubie nadal ogarniają, albo wrócili do modelu- kobita do garów. Pisząc to wlaśnie podziwiam mojego męża wieszającego pranie. Akurat jego mama go zmuszała do prac domowych i pod tym względem nie mogę na niego narzekać. Nie umiem nic doradzić bo po prostu nigdy nie miałam partnera, który nic nie robił w domu, mój poprzedni owszem nie robił, ale gdy mieszkał ze mną i moją mamą to ona za niego robiła. A jak mi mówiła "pozmywaj po D", to jej odpowiadałam "D ma rączki, a jak nie chce zmywać to sama za niego pozmywaj, bo ja nie mam zamiaru" i zmywała "bo faceta trzeba przyhołubić ". W ogóle starsze pokolenie, ale też wiele współczesnych kobiet ma takie podejście, że mam cudownego faceta, co prawda nie sprząta w domu, ale po ślubie/ zamieszkaniu to się zmieni.ee? dlaczego miałoby się zmienić, po pierwsze wiąże się człowiek z danym człowiekiem, a nie z człowiekiem, którego będę zmieniać po ślubie. Jakiego sobie wzięłaś takiego masz/ Jaką sobie wziąłeś taką masz. I tylko do siebie można mieć pretensję.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

19 Ostatnio edytowany przez Jesiennowiosenna (2019-08-08 23:46:50)

Odp: Mąż i obowiązki
Nirvanka87 napisał/a:

A wiesz dlaczego się uchowały? bo kobiety tak ich wychowały(...)

Oczywiście w wielu przypadkach masz rację, ale autorka wątku pisze, że sytuacja zaczęła się psuć dopiero niedawno.

Całe szczęście że należę do tego pokolenia, które już częściowo się wyzwoliło z tradycyjnego modelu rodziny, bo nie jestem w stanie sobie wyobrazić sytuacji w której mój mąż mówi mi "kochanie, jak sobie nie radzisz z ogarnianiem domu...", albo "hehe, zmywarka przecież pozmywa".

Wiem, o czym piszesz, bo mój były też miał nadopiekuńczą mamusię która za niego skarpetki w kulki zwijała, ale też wydaje mi się, że zwalanie całej odpowiedzialności na kobiety jest nie końca sprawiedliwe - w końcu każdy z tych biednych misiów ma swój własny rozumek. W wieku 30+ lat już chyba wiedzą, że naczynia same się nie zmyją wink A tak to dalej robimy z nich osoby niepełnosprytne, które trzeba wyręczać w myśleniu...

20

Odp: Mąż i obowiązki
Jesiennowiosenna napisał/a:

Czy przeciętny mężczyzna naprawdę to taki zagubiony miś, który nie rozumie, że jako domownik ma obowiazek partycypować, a nie pomagać, w domowych obowiązkach? Nie wierzę, że panowie są z reguły tak upośledzeni wink Na szczęście poglądy prezentowane przez Snake'a to pewna epoka geologiczna, która przemija.

Zawsze bardzo chętnie zabiorę się za gotowanie, pranie itd. Zaraz po tym jak kobieta przyniesie do domu choć połowę tych pieniędzy, które ja przynoszę. Ewentualnie chętnie wymienię się na prace domowe. Ja wezmę sobie odkurzacz, a ona taczkę i szpadel. Ja sobie poodkurzam, a ona przerzuci 30 taczek ziemi co by miała gdzie warzywka sadzić. Mogę nawet pranie zrobić ale obawiam się, że nie czytam metek i wrzucam wszystko jak leci do pralki. Będzie na pewno czyste wink

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.
Odp: Mąż i obowiązki
Snake napisał/a:

Zawsze bardzo chętnie zabiorę się za gotowanie, pranie itd. Zaraz po tym jak kobieta przyniesie do domu choć połowę tych pieniędzy, które ja przynoszę.

O kurczę, zarabiam 3x tyle co mój mąż, powiem mu że od dzisiaj proporcjonalnie 3/4 obowiązków domowych do niego należy. Jak przyjdzie zmachany z pracy to mu powiem że od dzisiaj nowe porządki. Niech ma za swoje.

Snake napisał/a:

Ewentualnie chętnie wymienię się na prace domowe. Ja wezmę sobie odkurzacz, a ona taczkę i szpadel. Ja sobie poodkurzam, a ona przerzuci 30 taczek ziemi co by miała gdzie warzywka sadzić.

Ale tak codziennie te 30 taczek przerzucasz? To nie chcę Cię martwic ale nic wam nie wyrośnie na tych grządkach wink Bo wiesz, nie wiem czy zauważyłeś ale zmywanie i sprzątanie to są rzeczy które na codzień trzeba robić, a nie raz do roku. Ale rozumiem, że po przerzuceniu tych 30 taczek i ewentualnie wymianie 2 żarówek nie starcza już sił na resztę roku wink

Snake napisał/a:

Mogę nawet pranie zrobić ale obawiam się, że nie czytam metek i wrzucam wszystko jak leci do pralki. Będzie na pewno czyste wink

Dasz radę! Wystarczy przeczytać instrukcję wink Może potrzebujesz "młodej, ładnej obywatelki krajów ościennych" prężącej się koło pralki na poprawę koncentracji? Może to zadziała!

22

Odp: Mąż i obowiązki

Nie docdniacie męskich obowiązków, którymi nie wystarczy się dzielić, ale trzeba mieć jeszcze umiejętności i siłę by je wykonać. A tego raczej nie macie. Popieram Snejka, bo obecnie panuje taki trend, że mężczyzna ma prowadzić kobietę za rączkę przez życie jak dziecko i modlić się by nie marudzila za wiele. Sorry, ale nie. A gosposie jak ładna to prędzej Marata obłapi niż mąż wink. W każdym razie ciekaw jestem jak to się potoczy. Mam swoje daleko idące przemyślenia, czemu mąż zachowuje się tak, a nie inaczej aczkolwiek gdybym to napisał, to każdy powie mi że zwariowalem. Także umrę z tym.

-

23 Ostatnio edytowany przez Jesiennowiosenna (2019-08-09 00:12:30)

Odp: Mąż i obowiązki

Siłę i umiejętności do czego? Do przerzucenia paru wiader ziemi? Do wymiany żarówki? Uszczelki pod zlewem? Złożenia mebla z ikei? wink Z całym szacunkiem, robię każdą z tych rzeczy w domu (poza pierwszą bo nie mamy ogrodu) i zdecydowanie wolę "męskie" obowiązki niż żmudne sprzątanie i gotowanie na codzień. Ech, wygodniccy jesteście panowie...

Jeśli uważasz, że bycie partnerem i dzielenie się obowiązkami w domu to "prowadzenie kobiety za rękę" to serdecznie Ci współczuję.

24

Odp: Mąż i obowiązki

Już widzę jak pedzisz gdy się zepsuje jakiś sprzęt, trzeba zrobić remont albo robisz coś przy samochodzie wink. Aczkolwiek rzecz jasna możesz być super kobieta, która umie wszystko. Większość jednak nie umie nawet gotować z tych młodszych, ale dalej oczekują by facet robił swoje, jej i jeszcze zarabiał. Tak, to związek który nazywam ojciec - dziecko.

-
Odp: Mąż i obowiązki
Burzowy napisał/a:

Już widzę jak pedzisz gdy się zepsuje jakiś sprzęt, trzeba zrobić remont albo robisz coś przy samochodzie wink. Aczkolwiek rzecz jasna możesz być super kobieta, która umie wszystko. Większość jednak nie umie nawet gotować z tych młodszych, ale dalej oczekują by facet robił swoje, jej i jeszcze zarabiał. Tak, to związek który nazywam ojciec - dziecko.

Wydaje mi się, Burzowy, że nie rozumiesz - albo nie chcesz zrozumieć - na czym polega partnerski podział obowiązków. A polega on na tym, że nie dzielimy czynności na "męskie" i "żeńskie" i tak jak ja mogę zmienić żarówkę albo podkleić listwę, kiedy zauważę taką potrzebę, tak mój mąż może zmyć garnki albo rozwiesić pranie.

Na szczęście większość moich znajomych wyznaje podobne zasady. Nie znam też związków osób w moim wieku, w których kobieta nie pracuje zawodowo.

26

Odp: Mąż i obowiązki

smile Marata, może mu bajzel nie przeszkadza ale przede wszystkim przestań prać Jego rzeczy, może się Leniwiec zacznie za coś chwytać jednak, oprócz kieszeni na gosposię... a nuż ?
Trochę to niepokojąco brzmi, że wymiguje się od obowiązków wobec dzieci i cały czas dla siebie tylko... Wyczerpałaś już możliwości przegadania ?

27

Odp: Mąż i obowiązki

Nie chce mi się już rozmawiać na ten temat z mężem. Ile można maglować jeden temat? Ja się wkurzam, on jest znudzony i tylko kombinuje jak wyrwać się spod mojego "magla".
Gosposię rzeczywiście sama bym obłapiła big_smile
Snake - zarabiam 30 zł/h netto. Pracuję 8-10 godzin na dzień. Mąż zarabia 15 zł/h netto. Pracuje 8 godzin na dzień. Mieszkamy w bloku. Nie ma ogródka. Żarówki wymieniam sama, podobnie sama czyszczę syfony, naprawiam rowery, składam meble z ikei itd. Gdybyś pytał, to potrafię rąbać drzewo, złowić rybę i zabić baranka, orać pole pługiem konnym i traktorem, wykopać rów i robić gładzie. Nie potrafię robić obróbek dekarskich. Niestety, te unikalne zdolności nie przydają się w M4 na co dzień. Przydają się inne.
Chętnie doceniła bym starania męża, ale jemu się nie chce nawet odnieść po sobie talerza do zmywarki.

28 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-08-09 07:10:50)

Odp: Mąż i obowiązki

Może taki musi być koszt... Pewnych rzeczy właśnie wink.

@Jesiennowiosenna No ja mam wrażenie, że to Ty nie rozumiesz.

-

29

Odp: Mąż i obowiązki
Marata napisał/a:

Nie chce mi się już rozmawiać na ten temat z mężem. Ile można maglować jeden temat? Ja się wkurzam, on jest znudzony i tylko kombinuje jak wyrwać się spod mojego "magla".
Gosposię rzeczywiście sama bym obłapiła big_smile
Snake - zarabiam 30 zł/h netto. Pracuję 8-10 godzin na dzień. Mąż zarabia 15 zł/h netto. Pracuje 8 godzin na dzień. Mieszkamy w bloku. Nie ma ogródka. Żarówki wymieniam sama, podobnie sama czyszczę syfony, naprawiam rowery, składam meble z ikei itd. Gdybyś pytał, to potrafię rąbać drzewo, złowić rybę i zabić baranka, orać pole pługiem konnym i traktorem, wykopać rów i robić gładzie. Nie potrafię robić obróbek dekarskich. Niestety, te unikalne zdolności nie przydają się w M4 na co dzień. Przydają się inne.
Chętnie doceniła bym starania męża, ale jemu się nie chce nawet odnieść po sobie talerza do zmywarki.

To mówiąc brutalnie co Ty masz w ogóle z tego męża ?

30

Odp: Mąż i obowiązki
Misinx napisał/a:
Marata napisał/a:

Nie chce mi się już rozmawiać na ten temat z mężem. Ile można maglować jeden temat? Ja się wkurzam, on jest znudzony i tylko kombinuje jak wyrwać się spod mojego "magla".
Gosposię rzeczywiście sama bym obłapiła big_smile
Snake - zarabiam 30 zł/h netto. Pracuję 8-10 godzin na dzień. Mąż zarabia 15 zł/h netto. Pracuje 8 godzin na dzień. Mieszkamy w bloku. Nie ma ogródka. Żarówki wymieniam sama, podobnie sama czyszczę syfony, naprawiam rowery, składam meble z ikei itd. Gdybyś pytał, to potrafię rąbać drzewo, złowić rybę i zabić baranka, orać pole pługiem konnym i traktorem, wykopać rów i robić gładzie. Nie potrafię robić obróbek dekarskich. Niestety, te unikalne zdolności nie przydają się w M4 na co dzień. Przydają się inne.
Chętnie doceniła bym starania męża, ale jemu się nie chce nawet odnieść po sobie talerza do zmywarki.

To mówiąc brutalnie co Ty masz w ogóle z tego męża ?

Zespół Aspergera.
To są specyficzne osoby ze specyficznymi potrzebami.
Mają swój świat.

Wie tylko ten, kto ma bezpośrednio styczność.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

31

Odp: Mąż i obowiązki
Cyngli napisał/a:
Misinx napisał/a:
Marata napisał/a:

Nie chce mi się już rozmawiać na ten temat z mężem. Ile można maglować jeden temat? Ja się wkurzam, on jest znudzony i tylko kombinuje jak wyrwać się spod mojego "magla".
Gosposię rzeczywiście sama bym obłapiła big_smile
Snake - zarabiam 30 zł/h netto. Pracuję 8-10 godzin na dzień. Mąż zarabia 15 zł/h netto. Pracuje 8 godzin na dzień. Mieszkamy w bloku. Nie ma ogródka. Żarówki wymieniam sama, podobnie sama czyszczę syfony, naprawiam rowery, składam meble z ikei itd. Gdybyś pytał, to potrafię rąbać drzewo, złowić rybę i zabić baranka, orać pole pługiem konnym i traktorem, wykopać rów i robić gładzie. Nie potrafię robić obróbek dekarskich. Niestety, te unikalne zdolności nie przydają się w M4 na co dzień. Przydają się inne.
Chętnie doceniła bym starania męża, ale jemu się nie chce nawet odnieść po sobie talerza do zmywarki.

To mówiąc brutalnie co Ty masz w ogóle z tego męża ?

Zespół Aspergera.
To są specyficzne osoby ze specyficznymi potrzebami.
Mają swój świat.

Wie tylko ten, kto ma bezpośrednio styczność.

Ja to całkowicie rozumiem. Aczkolwiek każdy związek nie powinien być (przynajmniej w założeniu) udręką, tylko wzajemnym (przynajmniej częściowym) zaspokajaniem wzajemnych potrzeb. No i tak mnie zastanowiło jakie potrzeby obecnie zaspokaja mąż Maracie. Bez żadnej złośliwości. Rozumiem, że ZA stanowi pewne wytłumaczenie zachowania męża.

32 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-08-09 08:25:42)

Odp: Mąż i obowiązki
Misinx napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Misinx napisał/a:

To mówiąc brutalnie co Ty masz w ogóle z tego męża ?

Zespół Aspergera.
To są specyficzne osoby ze specyficznymi potrzebami.
Mają swój świat.

Wie tylko ten, kto ma bezpośrednio styczność.

Ja to całkowicie rozumiem. Aczkolwiek każdy związek nie powinien być (przynajmniej w założeniu) udręką, tylko wzajemnym (przynajmniej częściowym) zaspokajaniem wzajemnych potrzeb. No i tak mnie zastanowiło jakie potrzeby obecnie zaspokaja mąż Maracie. Bez żadnej złośliwości. Rozumiem, że ZA stanowi pewne wytłumaczenie zachowania męża.

Nie sądzę, by związek Maraty był udręką.
Mąż po sobie nie sprząta - to problem, ale nie koniec świata.

Marata wygląda mi na osobę inteligentną i myślącą. Przypuszczam, że nie byłaby z kimś, kto by nie zaspokajał jej potrzeb.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

33

Odp: Mąż i obowiązki
Burzowy napisał/a:

Nie docdniacie męskich obowiązków, którymi nie wystarczy się dzielić, ale trzeba mieć jeszcze umiejętności i siłę by je wykonać. A tego raczej nie macie. .

Sprzątanie, pranie, gotowanie, to są czynności które wykonuje się codziennie, lub kilka razy w tygodniu. A przywiercenie półki, czy remont raczej nie. Jeśli mężczyzna spędzi powiedzmy 10 h na prace remontowe raz na rok to go zwalnia z innych obowiązków, które są znacznie bardziej czasochłonne?

Marata przykro mi, że mąż tak się zachowuje. Sprzątanie to jeden problem, ale piszesz też, że nie zajmuje się dziećmi hmm

34

Odp: Mąż i obowiązki
Cyngli napisał/a:
Misinx napisał/a:
Cyngli napisał/a:

Zespół Aspergera.
To są specyficzne osoby ze specyficznymi potrzebami.
Mają swój świat.

Wie tylko ten, kto ma bezpośrednio styczność.

Ja to całkowicie rozumiem. Aczkolwiek każdy związek nie powinien być (przynajmniej w założeniu) udręką, tylko wzajemnym (przynajmniej częściowym) zaspokajaniem wzajemnych potrzeb. No i tak mnie zastanowiło jakie potrzeby obecnie zaspokaja mąż Maracie. Bez żadnej złośliwości. Rozumiem, że ZA stanowi pewne wytłumaczenie zachowania męża.

Nie sądzę, by związek Maraty był udręką.
Mąż po sobie nie sprząta - to problem, ale nie koniec świata.

Marata wygląda mi na osobę inteligentną i myślącą. Przypuszczam, że nie byłaby z kimś, kto by nie zaspokajał jej potrzeb.

Dobrze wiemy, że to nie jest takie proste smile
Ja nie twierdzę, że związek Maraty jest udręką. Ale z tego co napisała wnioskuję, że ma kompletny problem z jego zaangażowaniem w życie rodzinne. Tu nie chodzi tylko o sprzątanie, ale też o wychowanie dzieci. Napisała, że poza pracą mąż tylko je, śpi i gra na kompie. Rozmowy o poprawie sytuacji też jak widać nie wychodzą. Więc zastanawiam się co w ogóle jakiejkolwiek kobiecie po takim mężu. Po okresie związku kiedy "motylki w brzuchu" wyzdychają zaczyna się normalna codzienna "orka". Kiedy w związku "oranie" jest tylko po jednej stronie to zacznie się w końcu psuć.
To są tylko moje przemyślenia, a nie diagnoza małżeństwa Maraty. Bardzo jestem ciekaw jak ona się w tym czuje, jak to wszystko widzi.

35

Odp: Mąż i obowiązki

Cały czas zastanawiam się, jakie są te męskie obowiązki, do których trzeba umiejętności i siłę by je wykonywać big_smile

Bo jasne, mój partner zrobił rok temu remont mieszkania, szlachlował, malował, ale takie rzeczy robi się raz na kilka lat. Więc jakie ma teraz obowiązki, których ja nie mogłabym zrobić, bo nie mam umiejętności i siły? big_smile nie widzę takich w naszym mieszkaniu. Nie kupujemy co chwilę nowych mebli, więc nie ma co składać.
I biedak męczy się z tym, że musi myć łazienkę co tydzień, robić pranie, odkurzać i zmywać naczynia, bo nie ma męskich zajęć w domu big_smile
ojoj.

A co do zarabiania - więcej czynności w domu może i powinna robić nie ta osoba, która mniej zarabia, a ta, która jest po prostu w tym domu więcej i ma na to więcej czasu. Żeby ta druga nie przychodziła i nie widziała ciągle tylko wiecznego syfu wszędzie. Snake, Twoja żona na tyle krótko Cię trzyma, że wątpię, że nie musisz w domu nic robić smile mój ojciec zawsze ucieka myć samochód, kiedy przychodzi do porządków, ale jak faktycznie trzeba coś zrobić bo mamy nie ma, to bierze i robi bez zająknięcia się i zwykle robi to dużo dokładniej niż ona by zrobiła.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

36 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2019-08-09 09:28:50)

Odp: Mąż i obowiązki
Misinx napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Misinx napisał/a:

Ja to całkowicie rozumiem. Aczkolwiek każdy związek nie powinien być (przynajmniej w założeniu) udręką, tylko wzajemnym (przynajmniej częściowym) zaspokajaniem wzajemnych potrzeb. No i tak mnie zastanowiło jakie potrzeby obecnie zaspokaja mąż Maracie. Bez żadnej złośliwości. Rozumiem, że ZA stanowi pewne wytłumaczenie zachowania męża.

Nie sądzę, by związek Maraty był udręką.
Mąż po sobie nie sprząta - to problem, ale nie koniec świata.

Marata wygląda mi na osobę inteligentną i myślącą. Przypuszczam, że nie byłaby z kimś, kto by nie zaspokajał jej potrzeb.

Dobrze wiemy, że to nie jest takie proste smile
Ja nie twierdzę, że związek Maraty jest udręką. Ale z tego co napisała wnioskuję, że ma kompletny problem z jego zaangażowaniem w życie rodzinne. Tu nie chodzi tylko o sprzątanie, ale też o wychowanie dzieci. Napisała, że poza pracą mąż tylko je, śpi i gra na kompie. Rozmowy o poprawie sytuacji też jak widać nie wychodzą. Więc zastanawiam się co w ogóle jakiejkolwiek kobiecie po takim mężu. Po okresie związku kiedy "motylki w brzuchu" wyzdychają zaczyna się normalna codzienna "orka". Kiedy w związku "oranie" jest tylko po jednej stronie to zacznie się w końcu psuć.
To są tylko moje przemyślenia, a nie diagnoza małżeństwa Maraty. Bardzo jestem ciekaw jak ona się w tym czuje, jak to wszystko widzi.

Niestety, ale osoby z ZA mają problem z zaangażowaniem. I nie tylko.
Myślę, że Marata ma tego świadomość.

Z tym zaburzeniem jest tak, że pewnych rzeczy się nie przeskoczy. Można się z nimi pogodzić lub nie.

Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką. Błaga Dimitrowa

37

Odp: Mąż i obowiązki

No proszę same super women... A potem na obiad zupka chińska big_smile.

-

38 Ostatnio edytowany przez puchaty34 (2019-08-09 09:41:43)

Odp: Mąż i obowiązki
Marata napisał/a:

Tak, mój mąż ma ZA.
Robiliśmy wspólnie listę, a potem ją bojkotował. Nie będę karać dorosłego chłopa.

Poza pracą - je, śpi i siedzi na kompie: gry i jakieś programy publicystyczne.

Prace domowe ograniczyłam do minimum - tyle, żeby nie przykleić się do podłogi, nie umrzeć z głodu i mieć się w coś czystego ubrać. Kwestia dzieci - na basen z nimi (nami) nie chce iść, na rower też nie, porozmawiać z nimi - słuchawki na uszy i jakaś gwiazda publicystyki jest ważniejsza.

Próbowałam na nic nie robienie w domu - przykleiłam się do podłogi, śmieci postanowiły ożyć i same odejść z kosza na śmieci.

Wiem, że zacisnę zęby i dam sobie radę. Zawsze daję. Tylko od października nie będzie mnie w weekendy. Dzieciaki będą z nim. Co z ich nauką? Kiedy to ogarnąć?
Nie mogę poprosić teściowej o pomoc - ma 75 lat i ledwo chodzi. Moja mama pracuje.

Edit: ale pomysł z gosposią jest dobry. Jeszcze tego nie próbowałam smile

Dlaczego miałabyś nie karać dorosłego chłopa? Zachowuje się nieodpowiedzialnie, powinna być kara, a przynajmniej okazanie niezadowolenia. Bo jesteś niezadowolona, prawda? Nie ma nic złego w tym, że okazuje się swoje odczucie, nawet te negatywne. Lepiej uciąć temat w zarodku, niż byś miała chować w sobie urazę, która wybuchnie kiedyś w najmniej dla niego spodziewanym momencie. On wtedy zdziwiony powie "o co Ci chodzi?". Poważna rozmowa z przedstawieniem oczekiwań i całym spektrum emocji jakie Ci towarzyszą. Powodzenia.

Edit. Jeszcze dodam coś na temat ZA, sam się okazuje jestem w spektrum aspergera. Odnośnie też tego co Lady Locka napisała, że ojciec robi lepiej czynności pewne, kiedy musi. Mam to samo. Jak zajmuje się czymś to na 100, ani jedna plamka nie zostaje. Moim obowiązkiem jest, by łazienka była czysta. I uwierzcie mi, ze jest. Można z niej jeść. Polecam Ci Marata, byś skanalizowała aktywność męża do ściśle określonych czynności. Tak by mógł się w nich zatracić. Rozmyślać jaki środek jest lepszy, a może te plamkę warto innym, "nie jednak odkurzanie pod tym kątem daje lepsze efekty". I ostatnie, ale równie ważne, jeśli nie najważniejsze. Chwal go do cholery!!!

Co myślałem, to napisałem.

Posty [ 1 do 38 z 120 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018