Witam wszystkie netkobiety i netfacetow.Postanowilam napisac,poniewaz czuje potrzebe podzielenia sie pewna refleksja,jak rowniez zapytac o wasze doswiadczenia,i tym samym zachecic do dyskusji nad zjawiskiem zwanym psychopatia.Ktoz z nas nie spotkal uroczej,milej osoby,bardzo elokwentnej,ktorta bombarduje np serdecznoscia,miloscia(w zwiazku),potrafi zrobic wokol siebie niezly "show",a potem robi zwrot o 180 stopni,i nagle okazuje sie,ze np-czarodziejski i empatyczny ksiaze z bajki okazuje sie przemocowcem,zawsze lojalna przyjaciolka okazuje sie wampirem energetycznym,ktora probuje nawet wplynac na to,w co mamy sie ubrac,przemily kontrahent okazuje sie zwyklym oszustem i manipulantem itd...To sa wlasnie psychopaci-ludzie bezwzgleni,egocentryczni,pzbawieni empatii i uczuc wyzszych.Uwielbiaja manipulowac,dzialaja bez skrupulow.Nie obchodza ich uczucia innych,swietnie za to dbaja o wlasne interesy.Sama osobiscie ich spotkalam,nawet bylam w kilku takich zwiazkach.Czytalam na ich temat sporo.Moim zdaniem najwiekszym autorytetem w tej dziedzinie jest pan Robert D.Hare-emerytowany profesor psychologii z Kanady(Zacytowalam tytul jednej z jego ksiazek w tytule mojego posta).A jakie Wy macie zdanie na temat tego zjawiska?Czy byliscie tez w takich zwiazkach?Czekam na Wasze opinie.pzdr.
Podobne tematy
Ja się zjawiskiem osobowości dyssocjalnej, a więc psychopatii dość mocno interesuję. To jest ciekawy temat. Ja osobiści nigdy prawdziwego psychopaty nie spotkałam w swoim życiu. Idiotów, ignorantów, bufonów, egocentryków i nieszczerych skur**synów owszem, ale psychopaty nie. Natomiast niejednokrotnie się zastanawiam ilu takich chodzi po ulicach, ilu takich człowiek mija i nawet nie wie jakie mogą stanowić dla niego zagrożenie. Nie każdy nieczuły drań to zaraz psychopata, tak jak nie każdy psychopata to zaraz seryjny zabójca, ale jednak te 2-3% społeczeństwa podobno ma tego typu zaburzenia, a w praktyce to wcale nie jest tak mało ludzi.
Ja się zjawiskiem osobowości dyssocjalnej, a więc psychopatii dość mocno interesuję. To jest ciekawy temat. Ja osobiści nigdy prawdziwego psychopaty nie spotkałam w swoim życiu. Idiotów, ignorantów, bufonów, egocentryków i nieszczerych skur**synów owszem, ale psychopaty nie. Natomiast niejednokrotnie się zastanawiam ilu takich chodzi po ulicach, ilu takich człowiek mija i nawet nie wie jakie mogą stanowić dla niego zagrożenie. Nie każdy nieczuły drań to zaraz psychopata, tak jak nie każdy psychopata to zaraz seryjny zabójca, ale jednak te 2-3% społeczeństwa podobno ma tego typu zaburzenia, a w praktyce to wcale nie jest tak mało ludzi.
Witaj,Witchqueen.Psychopaci wygladaja tak samo jak inni.Sa specjalne testy opracowane przez prof.Hare,i jest tzw skala.Osob psychopatycznych jest mnostwo w spoleczenstwie,natomiast prawdziwy psychopata musi zebrac duzo punktow w tym tescie.Osobiscie duzo spotkalam takich osob,natomiast tylko o dwoch osobach z mojego zycia moge z cala stanowczoscia powiedziec,ze sa psychopatami(mimo,ze psychologii nie studiowalam i testow robic nie umiem)-to jest moja matka i moj ostatni narzeczony.Pzdr.
myślę, że niepokojących zachowań tego typu nie można pominąć:
1. Czyny i słowa: jeśli jest duża różnica między tym co robi, a tym co mówi - czerwona lampka powinna się zapalić.
2. Dziwne reakcje na różne sytuacje, np. nagie dziecko na plaży (nieuzasadnione zestresowanie tym tematem itp.), odkrycie jakiejś dewiacji seksualnej (onanizm w miejscu publicznym, fetysze seksualne które ciężko poskromić itp.).
3. Jeśli ciągle tłumaczymy daną osobę: widzimy, że coś jest nie tak, ale zwalamy to na karb czegoś innego.
4. Jeśli zadaje się z osobami "psychopatycznymi", które mają problemy jakieś i jeśli otaczana jest ta osoba tylko takimi postaciami.
5. Trzeba spojrzeć na rodzinę takiego osobnika - z jakiej rodziny się wywodzi?
6. Czy przypadkiem facet/dziewczyna którego/ą poznaliśmy nie zachowuje się dziwnie - dziwnym trafem "zgaduje" wszystko, co chcielibyśmy zrobić, jest na nasze każde zawołanie, zanadto interesuje się naszą osobą, przerywa wszelkie granice, zanadto się zbliża psychicznie. Osacza w jakiś sposób.
7. Jeśli nie znamy dokładnie historii poprzedniego/poprzednich związków, unika mówienia o przeszłości.
8. Jeśli dużo pyta o nas, a mało mówi o sobie.
... dużo tego ![]()
Ismena - No przecież wiadomo, że na czole nie mają napisane. Wyglądają jak ludzie, bo są ludźmi. To chyba logiczne.
Przy takiej książkowej postaci osobowości dyssocjalnej występuje deficyt strachu - nie boją się nigdy, nie potrafią odczuwać strachu, dlatego bywa, że świetnie się sprawdzają na stanowiskach wymagających trudnych decyzji. Brak empatii - nie potrafią się wczuć w drugą osobę. Nie współczują, lekceważą normy, nie czują się winni. Te kryteria oczywiście są dużo bardziej złożone, jest ich więcej.
Ja spotkałam osobę, która sporo tych cech przejawiała, ale dalej bardziej jestem skłonna twierdzić, że to po prostu patentowany idiota, nie prawdziwy psychopata.
myślę, że niepokojących zachowań tego typu nie można pominąć:
1. Czyny i słowa: jeśli jest duża różnica między tym co robi, a tym co mówi - czerwona lampka powinna się zapalić.
2. Dziwne reakcje na różne sytuacje, np. nagie dziecko na plaży (nieuzasadnione zestresowanie tym tematem itp.), odkrycie jakiejś dewiacji seksualnej (onanizm w miejscu publicznym, fetysze seksualne które ciężko poskromić itp.).
3. Jeśli ciągle tłumaczymy daną osobę: widzimy, że coś jest nie tak, ale zwalamy to na karb czegoś innego.
4. Jeśli zadaje się z osobami "psychopatycznymi", które mają problemy jakieś i jeśli otaczana jest ta osoba tylko takimi postaciami.
5. Trzeba spojrzeć na rodzinę takiego osobnika - z jakiej rodziny się wywodzi?
6. Czy przypadkiem facet/dziewczyna którego/ą poznaliśmy nie zachowuje się dziwnie - dziwnym trafem "zgaduje" wszystko, co chcielibyśmy zrobić, jest na nasze każde zawołanie, zanadto interesuje się naszą osobą, przerywa wszelkie granice, zanadto się zbliża psychicznie. Osacza w jakiś sposób.
7. Jeśli nie znamy dokładnie historii poprzedniego/poprzednich związków, unika mówienia o przeszłości.
8. Jeśli dużo pyta o nas, a mało mówi o sobie.
... dużo tego
psychopaci sa tez swietnymi showmanami,wzbudzajacymi zaufanie otoczenia.Lubia sie chwalic,obiecywac i nie dotrzymywac slowa,sa nieodpowiedzialni...
Psychopaci, czyli ludzie z antysocjalnym zaburzeniem osobowości, rzadko są seryjnymi zabójcami. Seryjny zabójca to kombinacja takowych cech z innymi zaburzeniami jak sadyzm, paranoja, narcyzm czy organiczne uszkodzenia mózgu.
Typowy "psychopata" to człowiek egoistyczny, bardzo praktyczny, nacechowany obojętnością w stosunku do innych, wyrachowany i manipulatywny. Nie musi to być jednak wcale jednoznaczne ze świadomym krzywdzeniem ludzi. Niekoniecznie jest tutaj szlak złamanych serc i terroryzowanych byłych, ale jedynie brak bliskich przyjaciół, bądź ludzie którzy po czasie się zniesmaczyli bo psychopata traktował ich instrumentalnie.
Osobiscie duzo spotkalam takich osob,natomiast tylko o dwoch osobach z mojego zycia moge z cala stanowczoscia powiedziec,ze sa psychopatami(mimo,ze psychologii nie studiowalam i testow robic nie umiem)-to jest moja matka i moj ostatni narzeczony.Pzdr.
Matka? Napisz coś więcej.
Straszne jest to, że przed osobami "nabytymi" można się bronić i odizolować... ale jeżeli mamy takiego kogoś w rodzinie... to trudne
Ismena1976 napisał/a:Osobiscie duzo spotkalam takich osob,natomiast tylko o dwoch osobach z mojego zycia moge z cala stanowczoscia powiedziec,ze sa psychopatami(mimo,ze psychologii nie studiowalam i testow robic nie umiem)-to jest moja matka i moj ostatni narzeczony.Pzdr.
Matka? Napisz coś więcej.
Straszne jest to, że przed osobami "nabytymi" można się bronić i odizolować... ale jeżeli mamy takiego kogoś w rodzinie... to trudne
A wiec chcesz o "matce" ,tak?Bardzo prosze,tylko ostrzegam,ze jest to drastyczne...Odrzucila mnie zaraz po urodzeniu,tzn jak byla w ciazy,akceptowala ten fakt,a potem jej sie odwidzialo.Cale zycie miala do mnie o to pretensje,ze jestem i do ojca.Bo "ja chcialam miec dwoje dzieci,a nie troje".Bylam bita non stop(czesto do krwi),nieustannie krytykowana,szykanowana,ponizana.Nie moglam miec kolezanek ani kolegow(bylam dla niej k...).Moje slowa byly ciagle kontrolowane.Jako dziecko nie mialam zadnej radosci zycia,zylam w ciaglym leku.Byla potworem,ktory wymuszal na mnie rozne rzeczy-musialam stac z nia w kolejkach po mieso w stanie wojennym(zeby ja przepuszczali,bo z dzieckiem),albo zmuszala mnie do chodzenia na pieszo 5 km od stacji kolejowej jak mialam 4,5lat-miala narabane w glowie na tle swojej rodziny,ciagle do nich jezdzila.W domu nigdy jej nie bylo,bo zawsze byla u sasiadki-potrafila tam siedziec czly dzien.Albo ja albo moja siostra musialysmy ja szukac-czy jest u sasiadow nad nami ,pod nami czy w bloku obok.Uwielbiala pnizac mnie przed rodzina-urzadzala pokazowe,gdzie mnie bila,a ja uciekalam pod stol.Raz mnie pobila,bo nie chcialam isc do kosciola,a sama tam nigdy nie chodzila(no chyba,ze chciala zobaczyc slu sasiadow,albo kogos w trumnie).Nieustannie bylam przez nia oszukiwana,oklamywana.Komunia swieta byla jednym z najkoszmarniejszych dni w moim zyciu.Rolady,ktore byly przygotowywane,byly zjedzone przez wszystkich,oprocz mnie-jak wrocilam z kosciola dla mnie nic nie zostalo.Bylam tak zastraszona,ze nie mialam nawet odwagi o to zapytac.Mysle,ze do konca zycia nie wezme rolady do ust-tak silny mam uraz.Podobnie jest z rowerem,ktory miala mi kupic za komunijne pieniadze-zostalam przez nia oszukana,pieniadze przeznaczyla dla siebie.Dlatego moge miec samochod,nawet kilka,ale nigdy nie kupilam sobie roweru.Znikala nieraz na kilka dni.Mojemu ojcu ...ukradla obraczke-co do niego dotarlo dopiero jakies 40lat po tym fakcie.Cale zycie manipulowala otoczeniem,mnostwo osob jej ufalo.Ja bylam napietnowana w rodzinie,oni w to wierzyli.Od dziecka wyroznialam sie inteligencja(czytalam i pisalam w wieku 4lat),mysle,ze jest bardzo zakompleksiona,dlatego ciagle mnie ponizala.Wmawiala mi tez chorobe psychiczna,ktorej nigdy mi nie stwierdzono.Pamietam jak w zerowce ciagle plakalam i balam sie nauczycielki,ona podchodzila do mnie i powtarzala"boisz sie mnie?).Skierowano mnie do psychologa,po tym incydencie "mamusia"-potwor napietnowala mnie w rodzinie jako chora psychiczni.zylam w ciaglym leku,myslalam o samobojstwie juz jako 5 -letnia dziewczynka.Dalej chcecie czytac o tym horrorze?...
Psychopaci, czyli ludzie z antysocjalnym zaburzeniem osobowości, rzadko są seryjnymi zabójcami. Seryjny zabójca to kombinacja takowych cech z innymi zaburzeniami jak sadyzm, paranoja, narcyzm czy organiczne uszkodzenia mózgu.
Typowy "psychopata" to człowiek egoistyczny, bardzo praktyczny, nacechowany obojętnością w stosunku do innych, wyrachowany i manipulatywny. Nie musi to być jednak wcale jednoznaczne ze świadomym krzywdzeniem ludzi. Niekoniecznie jest tutaj szlak złamanych serc i terroryzowanych byłych, ale jedynie brak bliskich przyjaciół, bądź ludzie którzy po czasie się zniesmaczyli bo psychopata traktował ich instrumentalnie.
Zgadzam sie z Toba.Wiekszosc odbiera psychopatow stereotypowo-mordercy,zwlaszcza seryjni...A przeciez to nie o to chodzi w tym zaburzeniu.Literatura i kinomatografia tak splaszczyly ten temat.Potrafisz podac przyklad z wlasnego zycie ze spotkania z taka osoba(kazdy z nas ich spotkal)?pzdr.
Ismena, w życiu prywatnym spotkałam jednego, z którym miałam krótki romans i z którym się ciągle się koleguję, ale na dystans.
Wydaje się być facetem przystojnym, wykształconym, czarującym, który tak potrafi zagadać, że Ci się wydaje, że się całe życie znacie. W rzeczywistości cechuje go narcyzm, skrajny egoizm, wykorzystywanie ludzi dla własnych celów. Swoje stałe partnerki zdradza, pożycza pieniądze, których nigdy nie oddaje, przyjaźnie kończy, kiedy ludzie przestają mu być potrzebni i patologicznie kłamie.
Czy jest szkodliwy, niebezpieczny? To zależy. Jako kolega, pewnie nie, bo człowiek się co najwyżej może wkurzyć, że nie oddał dziesiątaka co mu pół roku wcześniej pożyczyłaś. Natomiast jako partner, to przelezie przez kobietę butami i nawet się dwa razy nie obejrzy.
Ismena..masakra...strasznie Ci współczuję:((((((((((
Brak słów....biedne dziecko... a nikt nie zareagował, bo jak skoro ich zmanipulowała?
(((((
Mam nadzieję, że w wieku dojrzałym ułożyło Ci się życie
Ismena..masakra...strasznie Ci współczuję:((((((((((
Brak słów....biedne dziecko... a nikt nie zareagował, bo jak skoro ich zmanipulowała?(((((
Mam nadzieję, że w wieku dojrzałym ułożyło Ci się życie
Tak,ulozylo mi sie!Po takich przejsciach zawsze sie "uklada".czytalas moje posty?Moj ostatni narzeczony byl kalka mojej matki.pzdr.
Ismena, w życiu prywatnym spotkałam jednego, z którym miałam krótki romans i z którym się ciągle się koleguję, ale na dystans.
Wydaje się być facetem przystojnym, wykształconym, czarującym, który tak potrafi zagadać, że Ci się wydaje, że się całe życie znacie. W rzeczywistości cechuje go narcyzm, skrajny egoizm, wykorzystywanie ludzi dla własnych celów. Swoje stałe partnerki zdradza, pożycza pieniądze, których nigdy nie oddaje, przyjaźnie kończy, kiedy ludzie przestają mu być potrzebni i patologicznie kłamie.
Czy jest szkodliwy, niebezpieczny? To zależy. Jako kolega, pewnie nie, bo człowiek się co najwyżej może wkurzyć, że nie oddał dziesiątaka co mu pół roku wcześniej pożyczyłaś. Natomiast jako partner, to przelezie przez kobietę butami i nawet się dwa razy nie obejrzy.
Interesujace jest to,co piszesz.Kontakt z osobowoscia tego typu naraza nas na straty,tym czasem oni sami maja z tego profity.Jezeli nie maja korzysci z jakiejs relacji-potrafia natychmiast z niej wyjsc i szukac nowej ofiary.Tak potrafia cale zycie maszerowac sobie i zyc kosztem innych-przy czym oczywisciwe nie mam na mysli tylko strony materialnej.Nie wyobrazam sobie np mojego eks jak poswieca sie drugiej osobie czy zwierzeciu(jego kocica ciagle chodzi glodna,zywi ja sasiad-kolega).Z wlasnym ojcem postapil paskudnie-ojciec jego pil,a ten zabieral mu emeryture i wracal do kolejnej i "jedynej "milosci.Ojciec glodowal,a bedac w ciagu alkoholowym tylko pil.Zmarl w szpitalu.Pogrzeb urzadzil taki,ze nie bylo zadnej konselacji-nie mial ochoty wysluchiwac pretensji od rodziny jak to on ojca traktowal.Na komunii wlasnej corki tez nie mial sie ochoty pojawic-byl wtedy "zakochany" w mojej poprzedniczce,zamknal sie w jej mieszkaniu-w koncu pojechal na ta komunie ,bo rodzice po niego pojechali.Albo kolejny przyklad...Jego kolega -sasiad(ten,ktory karmi jego kocice) przez wiele lat sluzyl mu jako nadworny kierowca,sponsor, i chlopak na posylki.Kiedy przestal mu byc potrzebny-pdal go do prokuratury,oskarzajac go o rozmontowanie bramy(ten kolega cierpi na schizofrenie,ktora objawia sie u niego m.in altriuzmem-rozmontowal brame ,sprzedal jako zlom,a pieniadze rozdal okolicznym lumpom).Wiec przyklad mojego eks pokazuje,ze jest pozbawiony empatii i bezwzgledny,skupiony wylacznie na osiaganiu swoich celow.Pzdr.
Ismena bardzo Ci wspołczuję , okropne to wszystko było . Napisz czy matka jeszcze zyje , a jesli tak , to kto sie nią zajmie na starość . Pytam , bo Ja Miałam podobnego sąsiada , który baaaardzo źle traktował Swoje dzieci , ale na starość bardzo płakał , źe się odwrócili od niego , a on taki biedny , chory i nie poradny i td .
16 2014-11-16 10:05:40 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-11-16 10:13:53)
Interesujace jest to,co piszesz.Kontakt z osobowoscia tego typu naraza nas na straty,tym czasem oni sami maja z tego profity.Jezeli nie maja korzysci z jakiejs relacji-potrafia natychmiast z niej wyjsc i szukac nowej ofiary.Tak potrafia cale zycie maszerowac sobie i zyc kosztem innych
Mam wrażenie, iż PEWNOŚĆ "jaki ON JEST!!!" to już masz.
I co... DALEJ będziesz TYM ŻYĆ? Tak bez końca analizować i rozdzielać włos na czworo?
Tacy ludzie SĄ i żyją TAK JAK IM WYGODNIE...
Chcesz ich "ponaprawiać" czy przeznaczyć do odstrzału?
Może byłby już czas zająć się WŁASNYM życiem i problemami BARDZIEJ niż cudzymi deficytami. No chyba, że JUŻ żadnego własnego życia Ci nie pozostało... po tym "związku"...
TO BY było dopiero tragiczne!
Ps. doczytałam o matce.
BYŁAŚ bezradnym dzieckiem, teraz dorosłaś (?) Osoba inteligenta (użyłaś wyrażenia wybitnie?) WIE, że przeszłości zmienić się nie da. PRZYSZŁOŚĆ OWSZEM. Na tym warto by się skupić?
Nie analizować innych (przyczyny problemów) a po analizować SIEBIE. CZEMU taka jesteś wiesz... krok drugi: CO z tym fantem zrobić...? BY nie tkwić w miejscu WCIĄŻ oglądając się wstecz... BY ruszyć do PRZODU i dokonywać pożytecznych dla siebie zmian. ICH nie zmienisz (bez ich woli i chęci to niewykonalne) - siebie możesz...
Powodzenia w przemyśleniach
Ismena bardzo Ci wspołczuję , okropne to wszystko było . Napisz czy matka jeszcze zyje , a jesli tak , to kto sie nią zajmie na starość . Pytam , bo Ja Miałam podobnego sąsiada , który baaaardzo źle traktował Swoje dzieci , ale na starość bardzo płakał , źe się odwrócili od niego , a on taki biedny , chory i nie poradny i td .
Witam cie,serdecznie.Tak moja "mamusia "zyje.Od roku rozmawiam z nia,nie dlatego,ze jej wybaczylam(takiej opcji nie ma),po prostu nic mi to nie da,ze nie bede z nia rozmawiac.Jest dla mnie najbardziej obca osoba,jaka znam.Nigdy do niej nie dotre.Nie mam do niej zadnych uczuc,trudno tego nawet ode mnie wymagac.pzdr.
.Ktoz z nas nie spotkal uroczej,milej osoby,bardzo elokwentnej,ktorta bombarduje np serdecznoscia,miloscia(w zwiazku),potrafi zrobic wokol siebie niezly "show",a potem robi zwrot o 180 stopni,i nagle okazuje sie,ze np-czarodziejski i empatyczny ksiaze z bajki okazuje sie przemocowcem,zawsze lojalna przyjaciolka okazuje sie wampirem energetycznym,ktora probuje nawet wplynac na to,w co mamy sie ubrac,przemily kontrahent okazuje sie zwyklym oszustem i manipulantem itd...To sa wlasnie psychopaci-ludzie bezwzgleni,egocentryczni,pzbawieni empatii i uczuc wyzszych.Uwielbiaja manipulowac,dzialaja bez skrupulow.Nie obchodza ich uczucia innych,swietnie za to dbaja o wlasne interesy..
Wiele takich osob dane mi bylo poznac... ![]()
19 2014-11-18 06:53:32 Ostatnio edytowany przez mamaMia1234 (2014-11-18 07:06:24)
Natomiast niejednokrotnie się zastanawiam ilu takich chodzi po ulicach, ilu takich człowiek mija i nawet nie wie jakie mogą stanowić dla niego zagrożenie. Nie każdy nieczuły drań to zaraz psychopata, tak jak nie każdy psychopata to zaraz seryjny zabójca, ale jednak te 2-3% społeczeństwa podobno ma tego typu zaburzenia, a w praktyce to wcale nie jest tak mało ludzi.
A ile ich w necie,na forach i czasami jak sie upra to odnajda ofiare.. przebiegli iteligentni manipulatorzy.. Tego typu fora to idealne miejsce do obserwowania ofiary, szczegolnie lubia slabe psychicznne kobiety ,ktore nie radza sobie problemy je przerastaja ...
Ismena1976 napisał/a:Interesujace jest to,co piszesz.Kontakt z osobowoscia tego typu naraza nas na straty,tym czasem oni sami maja z tego profity.Jezeli nie maja korzysci z jakiejs relacji-potrafia natychmiast z niej wyjsc i szukac nowej ofiary.Tak potrafia cale zycie maszerowac sobie i zyc kosztem innych
Mam wrażenie, iż PEWNOŚĆ "jaki ON JEST!!!" to już masz.
I co... DALEJ będziesz TYM ŻYĆ? Tak bez końca analizować i rozdzielać włos na czworo?
Tacy ludzie SĄ i żyją TAK JAK IM WYGODNIE...
Chcesz ich "ponaprawiać" czy przeznaczyć do odstrzału?
Może byłby już czas zająć się WŁASNYM życiem i problemami BARDZIEJ niż cudzymi deficytami. No chyba, że JUŻ żadnego własnego życia Ci nie pozostało... po tym "związku"...TO BY było dopiero tragiczne!
Ps. doczytałam o matce.
BYŁAŚ bezradnym dzieckiem, teraz dorosłaś (?) Osoba inteligenta (użyłaś wyrażenia wybitnie?) WIE, że przeszłości zmienić się nie da. PRZYSZŁOŚĆ OWSZEM. Na tym warto by się skupić?
Nie analizować innych (przyczyny problemów) a po analizować SIEBIE. CZEMU taka jesteś wiesz... krok drugi: CO z tym fantem zrobić...? BY nie tkwić w miejscu WCIĄŻ oglądając się wstecz... BY ruszyć do PRZODU i dokonywać pożytecznych dla siebie zmian. ICH nie zmienisz (bez ich woli i chęci to niewykonalne) - siebie możesz...
Powodzenia w przemyśleniach
witaj,najwyrazniej czewgos nie zrozumialas...Celem moim nie bylo zalenie sie na matke ani mojego bylego narzeczonego(gdzie wyczytalas,ze chcialabym ich zmienic?Skad wiesz czy ja nadal rozpaczam z powodu chorej matki?).Stworzylam ten watek po to by pisac o osobach,ktore maja cechy osoby dyssocjalnej i zeby inni pisali o swoich doswiadczeniach z tego ntypu osobami.Jedna z dziewczyn poprosila o to bym opisala zachowanie matki,wiec to zrobilam.Nie komentowalam tego,byly to po prostu suche fakty.Wiec nie bardzo rozumiem skad takie wnioski?pzdr.
Tak poprosiłam, bo jest to dla mnie wyjątkowo szokujące, ale niestety w ostatnim czasie nieodosobnione, że osoba, która powinna kochać - krzywdzi, współczuję.
Dziękuję, że to opisałaś. Powiem szczerze - to straszne. Aż mam ochotę przytulić swoje dzieci.
Dobrze, że chcesz o tym mówić, ostrzegać innych, demaskować i dawać siłę do walki.
Ja do pewnego czasu tez przyciągałam mężczyzn toksycznych, nastawionych na wykorzystywanie mnie, pomimo, że jestem osobą silną i inteligentną. Nie chroni to przed socjopatami i psychopatami. Mój pierwszy związek to osobowość narcystyczna - stwierdzone przez psychologa. Drugi osoba ze skłonnością do agresji i nałogów. Trzeci hazardzista.
Mam nadzieję, że z obecny jest ok - ale kto wie.
Tak poprosiłam, bo jest to dla mnie wyjątkowo szokujące, ale niestety w ostatnim czasie nieodosobnione, że osoba, która powinna kochać - krzywdzi, współczuję.
Dziękuję, że to opisałaś. Powiem szczerze - to straszne. Aż mam ochotę przytulić swoje dzieci.
Dobrze, że chcesz o tym mówić, ostrzegać innych, demaskować i dawać siłę do walki.Ja do pewnego czasu tez przyciągałam mężczyzn toksycznych, nastawionych na wykorzystywanie mnie, pomimo, że jestem osobą silną i inteligentną. Nie chroni to przed socjopatami i psychopatami. Mój pierwszy związek to osobowość narcystyczna - stwierdzone przez psychologa. Drugi osoba ze skłonnością do agresji i nałogów. Trzeci hazardzista.
Mam nadzieję, że z obecny jest ok - ale kto wie.
Jezeli mozesz,napisz cos nt tych mezczyzn psychopatycznych.pzdr.
Znam takie osoby. Mój eks. Dopiero podczas własnej terapii dowiedziałam się, że jest klasycznym psychotykiem. Po tym związku mam mnóstwo traum, ciężkich do przepracowania. Dla przykładu: kiedyś czytałam książkę "Szantaż emocjonalny". Płakałam przy tej lekturze, bo niemal każdy opisany rodzaj szantażu dotyczył mnie i tamtego człowieka. Widziałam siebie w każdej opisanej tam sytuacji. Był mistrzem manipulacji. Do tego doszła agresja, konieczność robienia wyłącznie tego, czego eks oczekiwał i jego zdrada emocjonalna z koleżanką z pracy. Nie miałam prawa do decydowania o sobie i swojej przyszłości. Po związku byłam totalnie wykończona psychicznie, w głębokiej depresji. Przeszłam półroczne leczenie. Ale dopiero kiedy odeszłam dostałam porządnie po d... Eks miał dar przekonywania i dziecięcą buźkę. Opowiadał o mnie bzdury, że odeszłam do kochanka, że go zdradzałam. Zrobił z siebie ofiarę, a ze mnie tą złą. Bardzo wiele osób mu uwierzyło, mam do dziś o to do nich wielki żal.
W trakcie terapii zerwałam kontakty ze wspólnymi znajomymi, bo tak poradziła mi lekarka, choć wiele mnie to kosztowało, bo większość tych osób była mi bliska. Zrobiłam to, by się całkowicie odciąć, żeby on nie miał do mnie dostępu. Moje bezpieczeństwo fizyczne (groził mi) i psychiczne było najważniejsze. Zaczęłam życie od zera. Zmieniłam miejsce zamieszkania i pracę. Mam nowych znajomych, nową pracę i nowy dom. Dopiero teraz, po sześciu latach mogę powiedzieć, że jestem spokojna, że się nie boję, że moje poczucie własnej wartości zdecydowanie wzrosło.
Niedawno przez przypadek zobaczyłam go z daleka. Byłam z partnerem i kolegą. Poczułam głęboką niechęć i odrazę, dosłownie dostałam mdłości. Nie sądziłam, że ten widok wyzwoli we mnie takie negatywne emocje. Na razie ciągle jeszcze siedzi we mnie nienawiść, poczucie głębokiego zranienia i odraza.
To mój pierwszy tak szczery i tak osobisty post na forum. Zdaję sobie też sprawę, że on i jego koleżanka czytają moje wypowiedzi na netkobietach. Dlatego przez te 6 lat starałam się nie pisać o moich przeżyciach. To też jest chyba objaw psychozy, żeby kogoś zniszczyć, a potem jeszcze prześladować w internecie, czytać posty, wchodzić na profile w społecznościówkach. O tej babie też mogę sporo powiedzieć. Pisała tu kiedyś "porady" dla żony zdradzającej męża typu "masz prawo walczyć o swoje szczęście" i "czasem trzeba zapomnieć o swoich wartościach". Totalne zakłamanie, klapki na oczach i hipokryzja.
Ismena, bardzo ci współczuję. I rozumiem cię. Popłakałam się czytając twoją historię
. Masz o wiele, o wiele gorzej niż ja. Bo ja mogłam wybrać i po prostu odejść wcześniej, a ty nie. Ciebie krzywdziła najbliższa osoba. Ja pewnie nie dałabym sobie z tym rady. Widać, że jesteś silną osobą, że potrafisz się odciąć od przeszłości, że jesteś ponad to, co cię spotkało. Podziwiam cię. Wiem, że pisanie o swoich doświadczeniach jest trudne, ale też oczyszcza, pomaga.
witam Cie,Emilio,serdecznie.Rowniez bylam poruszona czytajac Twojego posta.Mysle,ze kontakt z psychopatami zostawia naprawde trwaly slad w psychice.oczywiscie,w momi zyciu bylo ich wiecej,nie tylko "mamusia" i moj eks.mialam mnostwo kolezanek tego typu-naprawde bylo ich wiele.Analizujac moje zycie moge stwierdzic,ze historia lubi sie powtarzac-jak mowi madre porzekadlo.Bedac w szkole podstawowej mialam "przyjaciolke",bylysmy nierozlaczne.To bylo silne uzaleznienie,nie moglysmy bez siebie wytrzymac.Rozlaczyla nas dopiero moja wyprowaszka do innego miasta.Ta dziewczyna byla straszna diablica,nieustanniue mnie ranila,byla swietnym psychologiem-potrafila nawet manipulowac nauczycielami(brala ich na litosc,robila z siebie ofiare,czesto symulowala,np ,ze sie zle czuje).Uwielbiala robiuc mi przykrosc-pamietam jak dostalam od niej liscik z trescia" zeby ci pies zdechl".Rozplakalam sie wtedy,a ona zaczela manipulowac z,ze niby zaluje .Byla bezwzgledna.Pamietam jak w 4-tej klasie szkoly podstawowej mialam jechac na takie wczasy dzieciece z nauka i ona miala ze mna tez jechac.Koniec koncow nie pojechala,bo mama jej nie puscila.Zaczela sie na mnie mscic,szantazowac mnie.A ja plakalam,bo bylam uzalezniona od tej sadystki.Ostatniego dnia przed wyjazdem podeszla do mnie z dziewczynka z innej klasy i mowi"teraz mam juz inna kolezanke i cie nie potrzebuje".A jak wrocilam do szkoly,pani wychowawczyni(uchowaj boze takich pedagogow!) zrobila lekcje wychowawcza pt" Jak okrutna Ismena potraktowala biedna K."Pani miala do mnie pretensje,ze bedac tam nie napisalam do biednej K.Cala ta "lekcja" wygladala tak,ze pani mnie oskarzala,wbijala w poczucie winy-a ja tylko plakalam,wierzac w te oskarzenia i nie mialam nawet prawa wypowiedzi.Ciagle powtarzala"jak moglas,K.chodzila i plakala przez ciebie"....minelo przeszlo 20lat ....Bedac z moim ostatnim narzeczonym zostalam przez niego zdradzona .Zrobil to w pelni swiadomie,by mnie ukarac za probe odejscia.Przezylam to bardzo.Oczywiscie odeszlam(choc wczesniej probowalam scalic chory zwiazek).Pamietam jak sie wydarl na mnie"jak jeszcze raz powiesz na nia k...,za...be ci kopa w plecy!".Ucieklam zreszta,dokonal wyboru,tak?Niedludo potem dowiedzialam sie,ze chodzi po okolicy i placze za mna i zali sie...ze odeszlam do innego!!!Wiec chyba sami widzicie jak podobne sa obie te historie!W obu przypadkach mamy do czynieia z przerzucaniem winy,brakiem obiektywnej oceny swojego postepowania(poczucia winy),manipulowaniem otoczeniem.
Masakra, ta historia z narzeczonym przypomina mi czas, kiedy odeszłam od eks. Wypisz wymaluj ten sam typ. Groźby i kary, zastraszanie, a potem sam się przyznał wspólnemu znajomemu, że go obraziłam, bo to on miał mnie zostawić dla tamtej kobiety, to on miał mnie wyrzucić i mnie upokorzyć. Czekał tylko na odpowiedni moment, a tymczasem go ubiegłam, więc się mścił, a ja odchodziłam od zmysłów ze strachu przed nim. Pamiętam jak wróciłam do rodziców, dom pusty, bo oni na wakacjach i ten człowiek przychodził codziennie pod dom i próbował dostać się do środka. Zbroiłam alarm na parter i piwnicę, zostawiałam klucz w drzwiach wejściowych, zapalone światło i podniesioną roletę na parterze w jadalni (okno od strony wścibskich sąsiadów), zamykałam też na zamek drzwi na klatkę schodową i do sypialni. Przy sobie miałam słuchawkę z telefonu i komórkę, na wszelki wypadek obie naładowane. To był po prostu koszmar. Ten facet nachodził mnie w pracy, na przystanku kreślił mi na ciele znaki krzyża i wrzeszczał, że jestem opętana, szarpał mnie w autobusie i w sklepie, musiałam z tego sklepu uciekać tylnymi drzwiami! Wszyscy wokół litowali się tylko nad nim, bo on taki biedny, bo żona go zostawiła dla kochanka! Mój własny ojciec mi nie wierzył i trzymał z nim sztamę! A potem jeszcze jego maile, sms-y i telefony, i "słodki" głosik "wróć do mnie kochanie, co ja ci zrobiłem", po czym wrzaski i wyzywanie od szmat i dziwek, groźby że mnie znajdzie i zabije itp. itd. Nie rozumiem tego wszystkiego i nie chcę zrozumieć. Lekarka mówiła, że w zasadzie powinno się go odizolować od otoczenia. A najlepsze, że typ uczy w szkole. Tylko czekać aż zbajeruje jakąś młodą dziewczynę jak mnie kiedyś i jak zrobi jej z mózgu sieczkę.
I zauważyłam to samo, co ty - że całe życie "przyciągam" toksyczne typy, egoistyczne, rąbnięte "przyjaciółki", dziewczynę po gwałcie, której pomagałam wyjść na prostą, a potem okazało się, że to zwykły wampir emocjonalny, toksyna, która gwałt sobie tylko wymyśliła i inne tym podobne. Czasem po prostu nie potrafiłam dostrzec pierwszych symptomów i wikłałam się w przyjaźnie, chcąc pomagać i wspierać różne "sierotki", a czasem nawiązać zdrową, przyjacielską relację z inną kobietą. A potem miałam wyrzuty sumienia, że za mało z siebie daję, że nie spełniam oczekiwań etc. Tylko mój brat i narzeczony widzieli, że dana osoba ma coś nie tak, ale ja musiałam sama do tego dojść. Na szczęście teraz nauczyłam się z tymi osobami radzić. Praktycznie urywam kontakt, nie kontaktuję się, nie odbieram telefonów, nie odpisuję na maile. Muszę jeszcze tylko popracować nad rozpoznawaniem tych ludzi w swoim otoczeniu, nad prewencją.
Emilia,u mnie tez schemat sie powtarza.Ale musze sie pochwalic,ze zaczynam robic czystki-teraz jak sie zorientuje,jak oczuje toksyne w powietrzu to urywam kontakt.Wczesniej ,wprost przeciwne,lazlam w bagno jak masochistka.Wystarczy ,ze ktos wychodzi z jakimis pretensjami,wymaga ode mnie,zebym sie tlumaczyla ...zaczynam ucieczke.ostanio pogonilam mojego kolege-wieczny playboy,pszukiwacz zmian,ciagle uzalony ,bajerant o cechach narcystycznych.Ale nastepnym razem o nim napisze,bo Biblioteke zamykaja...pzdr.
Mam sasiada,jest starszy ode mnie 18lat.mieszkamy na tej samej ulicy od ponad 20lat.Uwazam,ze jego przypadek tez pasuje do charakteru osob dyssocjalnych.Tak,jak pisalam,znalam go dlugo,ale w zasadzie wczesniej tylko na "dzien dobry"-wiadomo,roznica wieku itd...Z tego ,co o nim wiedzialam,to fakt,ze wchodzi co pare lat w jakies zwiazki,potem sie uzala na te kobiety-a z tego co slyszalam to pierwsza zona wywalil z dziecmi na ulice i przyprowdzil sobie kolejna.Potem z ta pania zrobil podobnie.Z kolejna wzial slub,a z jeszcze inna ma 3-cie dziecko.Tyle,jezeli chodzi o plotki...Tak sie dziwnie zlozylo,ze stalismy sie kilega i kolezanka.Zawsze byl bardzo mily ,niezwykle elokwentny,gadula nie z tej ziemi.Intuicja jednak kazala mi nie ufac mu.Nie wiem jakis nieprawdziwy mi sie wydawal-odkad pamietam,nie ufam ludziom przeslodzonym(choc i gorzki tez potrafi byc-o czym przeczytacie dalej).Zauwazylam,ze zali sie na innych,a nigdy nie widzi winy w sobie.Z tego co pamietam ,lubil tez pozyczac pieniadze od ludzi i nie oddawac (dwa sklepy padly juz od jego "kresek"-brzmi niewiarygodnie,ale to prawda.)-ale juz,w mysl zasady"co bylo,a nie jest..." uwierzylam w jego rehabilitacje.Zaczelismy sie spotykac u niego w domu dosc czesto(chcial codziennie),rozmawialismy na rozne zyciowe tematy(glownie byly to jego monologi i zale na "niedobre"kobiety).Od razu ustalilam z nim twardo,ze ta relacja ma charakter wylacznie kolezenski.Wstyd sie przyznac,ale dalam sie nabrac na jego nawrocenie-opowiadal jak zaluje tego co zrobil z pierwsza zona (z druga nie postapil lepiej,robiac dziecko kolejnej!),ze stara sie odrobic stracone ojcostwo itd.I tak mi nawijal makaron na uszy.Zaczelam czuc sie przez niego osaczona,non-stop telefony,wypytywal gdzie w tej chwili jesem itd.Czerwona lampka zaswiecila mi sie pare razy_"oho,przekracza moje granice".Zaczelam ograniczac kontakty,nie tlumaczylam sie z niczego itd.Z kazdym razem zaczal sobie pozwalac na coraz to wiecej-mimo,ze powtarzalam jak mantre,ze nie jestem nim zainteresowana jak o facetem-mowilam mu to wprost.Zaczal mnie krytykowac,porownywac do tamtej kobiety(matki najmlodszej corki"),byl chamski(raz powiedzial do mnie "zamknij sie",pniewaz przerwalam jego wywody<w czym nie ma umiaru),a pare razy zwyczajnie sie do mnie podwalal.Tego juz bylo dla mnie za wiele!Zaprotestowalam stanowczo.Co najciekawsze,nie potrafil nigdy zareagowac na moja asertwnosc,tak jaky byl kompletnie nienormalny.Byl tak zaabsorbowany soba,ze absolutnie nie docieralo do niego,co ktos moze czuc,ze ktos czegos nie chce...Urwalam kontakt calkowicie.Byl tak bezczelny,ze potrafil dzwonic,nagrywac mi sie na poczte i robic mi wyrzuty,ze za czesto chodze do biblioteki!Zalosne...Zaczelam go analizowac,zbierac do kupy to wszystko co mi mowil+jego zachowanie,nacechowane,egocentryzmem,narcyzmem,do tego brak empatii,ogromna sila przekonywania innych,elementy showmanstwa-mysle,ze to wszysko moze decydowac o jego przynaleznosci do jednostek dyssocjalnych,Pzdr.
Moje ostatnie spotkanie ztym niby-kolega wygladalo tak,ze zaczepil mnie jak wysiadalam z autobusu.Powiedzial,ze chce porozmawiac.Odpowiedzialam mu,ze nie mam o czym z nim rozmawiac.Poczulam sie osaczona przez niego,ze mi sie narzuca.Zreszta,przekonalam sie,ze bywa agresywny.I co bylo dalej...Wrocilam do Polski ok miesiac temu,okazalo sie ,ze juz nie mieszka na mojej ulicy.Poczulam ulge.Od sasiadow dowiedzialam sie,ze nie placil czynszu(Wynajmowal od najlepszego kolegi).Czyli zagral po swojemu...Cale zycie albo pozyczal kase i nie oddawal albo obciazal innych.A ja naiwnie wierzylam ,ze sie zmienil.Po raz kolejny potwierdzilo sie -Takie osoby sie nie zmieniaja!
29 2015-02-13 13:41:20 Ostatnio edytowany przez Karola_23 (2015-02-13 13:47:33)
Ja mam jakiegoś pecha do ściągania psychopatow. Zdarzylo mi się zamiarnic kilka zdań z sąsiadem a on potem wlazil do mnie przez kilka nocy o 3 na balkon. Dopiero groźby pomogldy. Albo poznalam faceta który podobno uprawial seks z demonem. Juz nawet nie będę się rozpisywac na ten temat gorzej ze koleś ma moje dane. Masakra ludzie SA dziwni
od zawsze mialam z tym problem bo ślepo ufalam ludziom i nie wiem jak to zmienic
Ja mam jakiegoś pecha do ściągania psychopatow. Zdarzylo mi się zamiarnic kilka zdań z sąsiadem a on potem wlazil do mnie przez kilka nocy o 3 na balkon. Dopiero groźby pomogldy. Albo poznalam faceta który podobno uprawial seks z demonem. Juz nawet nie będę się rozpisywac na ten temat gorzej ze koleś ma moje dane. Masakra ludzie SA dziwni
od zawsze mialam z tym problem bo ślepo ufalam ludziom i nie wiem jak to zmienic
Karola,usmialam sie!dawaj o tym kochanku demona (demonicy?) i o tym wspinaczu.Pzdr.
Karola_23 napisał/a:Ja mam jakiegoś pecha do ściągania psychopatow. Zdarzylo mi się zamiarnic kilka zdań z sąsiadem a on potem wlazil do mnie przez kilka nocy o 3 na balkon. Dopiero groźby pomogldy. Albo poznalam faceta który podobno uprawial seks z demonem. Juz nawet nie będę się rozpisywac na ten temat gorzej ze koleś ma moje dane. Masakra ludzie SA dziwni
od zawsze mialam z tym problem bo ślepo ufalam ludziom i nie wiem jak to zmienic
Karola,usmialam sie!dawaj o tym kochanku demona (demonicy?) i o tym wspinaczu.Pzdr.
odezwij sie do mnie Ismena.
Ismena1976 napisał/a:Karola_23 napisał/a:Ja mam jakiegoś pecha do ściągania psychopatow. Zdarzylo mi się zamiarnic kilka zdań z sąsiadem a on potem wlazil do mnie przez kilka nocy o 3 na balkon. Dopiero groźby pomogldy. Albo poznalam faceta który podobno uprawial seks z demonem. Juz nawet nie będę się rozpisywac na ten temat gorzej ze koleś ma moje dane. Masakra ludzie SA dziwni
od zawsze mialam z tym problem bo ślepo ufalam ludziom i nie wiem jak to zmienic
Karola,usmialam sie!dawaj o tym kochanku demona (demonicy?) i o tym wspinaczu.Pzdr.
odezwij sie do mnie Ismena.
Odzywam sie do Ciebie,Tralalalla...
tralalalla napisał/a:Ismena1976 napisał/a:Karola,usmialam sie!dawaj o tym kochanku demona (demonicy?) i o tym wspinaczu.Pzdr.
odezwij sie do mnie Ismena.
Odzywam sie do Ciebie,Tralalalla...
..na priv..?
Ale privu chyba nie mozna podawac.Nie wiem czy powinnas napisac do Moderatorek z prosba o mojego maila?Jezeli tak to sie robi,to sie zgadzam na udostepnienie Ci go.Pzdr.
Ale privu chyba nie mozna podawac.Nie wiem czy powinnas napisac do Moderatorek z prosba o mojego maila?Jezeli tak to sie robi,to sie zgadzam na udostepnienie Ci go.Pzdr.
zaznacz w swoim koncie zgadzam sie na kontakt przezz mail, albo napisz do mnie 1a.
1
Ismena1976 napisał/a:Ale privu chyba nie mozna podawac.Nie wiem czy powinnas napisac do Moderatorek z prosba o mojego maila?Jezeli tak to sie robi,to sie zgadzam na udostepnienie Ci go.Pzdr.
zaznacz w swoim koncie zgadzam sie na kontakt przezz mail, albo napisz do mnie 1a.
1a
psychopata to jest taki zbir, ktory pozre cie zywcem /w przenosni. chociaz, jesli okoliczosci bylyby sprzyjajace, a to cos pewne bezkarnosci, jestem pewna, ze fizycznie tez to moze zrobic. moja "matka" bez mrugniecia okiem robila rzeczy, ktore uszkadzaly mnie fizycznie, jesli tylko potrzebowala tego do czegos./ i nic w nim nie zadrzy.
nie patrzy kto to. matka, corka, zwierze, taboret.
to jest tak czarny skurwyzbir, ze nie jestescie zbie w stanie wyobrazic. a jest tym bardziej bestailski, im ofiara slabsza.
psychopata cofa sie tylko przed sila, na ktora nie moze nic poradzic.
kamuflowac sie, odtwarzac pozytywne uczucia potrafi tak autentycznie, ze nie jestes w stanie sie polapac. i nawet jesli wiesz, ze to psychopata, ten stopien autentycznosci jest taki, ze to cie lamie.
a jak potrafi odtwarzac skrzywdzonego, zle zrozumianego. rozdzierajaco.
powinien byc opracowany jakis test do wykonania, ktory kwalifikowalby te monstra do uduszenia zaraz po rozwoju pierwszych objawow.
38 2015-02-13 22:08:37 Ostatnio edytowany przez Karola_23 (2015-02-13 22:12:28)
Isamena1976
co do wspinacza to mój byly sasiad podobno jara na potęgę i siedzial a mlody chlopak jego koledzy potem mnie zaczepiali nie wiem co im koleś nagadal i co sobie ze mną ubzdural ale strasznie się go balam dlatego tez byly sąsiad ![]()
Wszedl bo balkon gdzie mieszkalam na 1 pietrze dosyć wysoko. Wyobrax sobie moja minę jak się budze a ten stoi na balkonie w nocy i się dr że zebym mu otworzyla bo ma mi cos do po wiedzenia.
A tego drugiego kochanka ;p znam przez Neta w sumie to mnie trochę bawi bo twierdzi ze ma polaczenie z innym światem
myslalam ze sobie koleś jaja robi ale niestety nie. Szkoda bo fajny się wydawal. W sumie to nawet trochę mnie ciekawia te jego "moce i zdolności"
ale trochę się tez ho wysyraszylam.
Ja mialam raz stycznosc z takim czlowiekiem.Bylam po zakonczonym zwiazku,poznalam faceta(po 30),teoretycznie dojrzaly emocjonalnie,spotykalismy sie ...bylo fajnie i tyle jakos to bylo.Po jakims czasie odmowilam mu spotkania bo bylam z kolezanka umowiona innym razem tez nie mialam czasu bo pojechalam na weekend do rodzicow a potem wyjechalam do Poznania z kolegami i sie wtedy zaczelo.....dzwonil do moich rodzicow ze jestem na drugim koncu Polski z nie wiadomo z kim i co robie,ze jestem prostytutka ze chce ich otruc i majatek przejac .....no cuda wymyslal.Musialam pokasowac wszystkie konta jakie mialam w necie bo wszedzie mnie nagabywal i co najlepsze to mowil ze ja mu sie narzucam....zmienilam numer telefonu,jak wspomnialam konta w necie pokasowalam,numer gg zmienilam i moj przyjaciel z nim mial meska rozmowe i dopiero po ponad roku poczułam sie bezpieczna.Wspomne ze pod drzwiami domu nie raz znajdywalam butelke wina ktore lubie,albo czekoladki ale jakos niegy odwago nie mialam zeby sprobowac wiec.....SA PSYCHOLE NA TYM SWIECIE i to ci ktorych najmniej bysmy o to podejrzewali.
1
tralalalla napisał/a:Ismena1976 napisał/a:Ale privu chyba nie mozna podawac.Nie wiem czy powinnas napisac do Moderatorek z prosba o mojego maila?Jezeli tak to sie robi,to sie zgadzam na udostepnienie Ci go.Pzdr.
zaznacz w swoim koncie zgadzam sie na kontakt przezz mail, albo napisz do mnie 1a.
1a
nie mam nic na mailu. napisz na la.tra@tlen.pl
Isamena1976
co do wspinacza to mój byly sasiad podobno jara na potęgę i siedzial a mlody chlopak jego koledzy potem mnie zaczepiali nie wiem co im koleś nagadal i co sobie ze mną ubzdural ale strasznie się go balam dlatego tez byly sąsiad
Wszedl bo balkon gdzie mieszkalam na 1 pietrze dosyć wysoko. Wyobrax sobie moja minę jak się budze a ten stoi na balkonie w nocy i się dr że zebym mu otworzyla bo ma mi cos do po wiedzenia.
A tego drugiego kochanka ;p znam przez Neta w sumie to mnie trochę bawi bo twierdzi ze ma polaczenie z innym światemmyslalam ze sobie koleś jaja robi ale niestety nie. Szkoda bo fajny się wydawal. W sumie to nawet trochę mnie ciekawia te jego "moce i zdolności"
ale trochę się tez ho wysyraszylam.
Jak sie zachowalas jak Ci wlazl na ten balkon?co mu powiedzialas?Jaki mialas sposob na niego?Pzdr.
Postanowilam odswierzyc ten watek,by podzielic sie pewna refleksja...Otoz ,analizujac swoje zycie -tak jak pisalam wyzej -sporo mialam obok siebie osob o cechach psychopatycznych.Zaczelam sie zastanawiac dlaczego...?Mialam zwiazki z psychopatami,mialam kolezanki,ktore probowaly mnie sobie podporz\adkowac.Zaczelam ich brutalnie eliminowac....Jak zobacze ktoras z tych typowych dla nich cech,rezygnuje z kontaktu.Jednak lapie sie na tym,ze -niestety,takie osobowosci sa dla mnie ...atrakcyjne.To smutne,ale to prawda.Jestem w tym szczera az do bolu.Dlaczego do nich lgne?Bo sa zazwyczaj nieprzecietnie inteligentni,swietnie sprzedaja nam marzenia,daja adrenalinke....Zlapalam sie na tym,gdyz ostatnio chodzil mi po glowie pewien facet.To nie byla zadna randka...Po prostu mielismy ze soba kontakt.Jezdzilam z nim autem,lubilam kiedy-zmieniajac bieg-czulam jego noge.Mialam ochote zlapac go za reke...Ale nie bylam pewna ,co n czuje,wiec powstrzymywalam sie.Byl pierwszym facetem od blisko 3 lat,na ktorego zwrocil;am uwage.Rozbujalam wyobraznie,ze przydalby mi sie do seksu-bez zwiazku,uzaleznien itd...Czulam fluidy.Lubilam z nim rozmawiac,mamy podobne poglady na wiele spraw.No i co...?Ano,to,ze zauwazylam cechy typowe dla tych osobnikow-tj,psychopatow.Odpuscilam temat.Szybko pozbylam sie go z glowy.Nie jezdze juz z nim autem.Pozostaly refleksje...Czemu wlasnie ten typ mnie kreci?Macie jakies konstruktywne hipotezy?Jesli tak,to piszcie.
43 2015-12-21 22:29:12 Ostatnio edytowany przez czarna lilia (2015-12-21 22:35:38)
Ja ma niestety taki sam problem jak Ty , obecnie jestem po rozstaniu z psycholem manipulantem( i niestety nie jest to moj pierwszy zwiazek z kims takim) i niestety narazie ciagle z nim mieszkam w jednym mieszkaniu , zniszczyl mnie kapletnie i dalej niszczy. Ja probuje sie nie dac .Ciagle szukam wszedzie , w ksiazkach,w necie i gdzie sie da jakiejs pomocy , sposobu na to zeby sie nie dac dokonca zgnoic zeby sie jakos z tego podniesc jak rowniez staram sie znajsc przyczyne dlaczego wlasnie w takie relacje wchodze, narazie z informacji jakie znalazlam wynika ze :
1 swoim zachowaniem przyciagam takie typy , nadaje sie na ofiare
2 brak wzorcow normalnych ukladow w rodzinie , jak np; okozywania milosci czy wzajemnego szacunku powoduje ze nie mam ,jak ja to nazywam zjeboradaru, czyli nie zapala mi sie czerwona lampka i lekcewaze wszystkie znaki ze jest to psychol az do mometu kiedy jest za pozno.
3 zew wzgledu na sytuacje zyciowa nie mam w okol siebie zaufanych ludzi ktozy by mi mogli powiedziec " chej z tym gosciem jest cos nie tak"
Tyle narazie sie dowiedzialam ciagle szukam i jestem zdeterminowana zeby cos z ta " choroba "zrobic
Jak macie jakis pomysl bede wdzieczna ze kazda rade ;-)
A pewnie porządnych facetów nawet nie widzisz.
45 2015-12-22 02:28:08 Ostatnio edytowany przez czarna lilia (2015-12-22 13:26:45)
A pewnie porządnych facetów nawet nie widzisz.
To nie tak ze nie widze, tylko jakos tak wychodzi ze ten ktorego, ze tak powiem, wybieram okazuje sie wlasnie psycholem . to troche tak jak , byla taka scena w jakims filmie, sprawdzali czy facet jest pechowcem, kazali mu usiasc na krzesle tych krzesel bylo ze 20 identycznych, a on bezblednie wybral to jedno ze zlamana noga. Tylko ze w moim wypadku to ja jeszcze podobno takich przyciagam, chociaz nie mam pojecia jak, to znaczy wiem ze jakims typem zachowania ale nie wiem jakim.
Tylko że większośc opisów tutaj nie pasuje do psychopaty.
Może niektóre. Psychopata nie przejmuje sie za bardzo niczym. Nie robi scen jeśli wie że mu zaszkodzą.
I nie kieruje sie emocjami więc zachowuje sie normalnie żeby być lubianym. Zyją zwyczajnie i nie rzucają sie w oczy... jak przykłady z tego wątku.
Tylko że większośc opisów tutaj nie pasuje do psychopaty.
Może niektóre. Psychopata nie przejmuje sie za bardzo niczym. Nie robi scen jeśli wie że mu zaszkodzą.
I nie kieruje sie emocjami więc zachowuje sie normalnie żeby być lubianym. Zyją zwyczajnie i nie rzucają sie w oczy... jak przykłady z tego wątku.
Nie tak do konca, nie robia scen zeczywiscie tylko tam gdzie moze to im zaszkodzic czyli publicznie w domu to juz inna bajka. Po za tym oczywiscie manipulacja i kontrola a jak im to nie wychodzi to oczywiscie ze sa emocje o i to jeszcze jakie , awantory wyzywanie , a pozniej przeprosiny ( bo on tylko tak w nerwach i wcale tak niemysli ale sama rozomiesz ze tak mnie wyprowadzilas z rownowagi........) nastepnie, przesladowanie i wygadywanie najdrobniejszej zeczy , przekrecanie faktow na jego kozysc lub na twoja niekozysc i to wszystko oczywiscie w czterech scianach publicznie najmilszy czlowiek pod sloncem . Moze dlatego ci opis nie pasuje ze myslisz o zachowaniu takich typow do obcych ludzi a my piszemy o tym co sie dzieje jak maska opadnie w sytuacji tylko we dwoje.
maska opadnie w sytuacji tylko we dwoje.
Zorro tez był psajcho ?
czarna lilia napisał/a:maska opadnie w sytuacji tylko we dwoje.
Zorro tez był psajcho ?
A cholera go wie , moze i byl ;-)
Czarna Lilio
polecam Ci poszukać artykułów w internecie o tzw. psychofagach i ich ofiarach, chyba że już o czymś takim słyszałaś. Być może przyciągasz osoby z takimi zaburzeniami?
51 2015-12-23 11:38:30 Ostatnio edytowany przez Amethis (2015-12-23 11:43:19)
Tylko ze w moim wypadku to ja jeszcze podobno takich przyciagam, chociaz nie mam pojecia jak, to znaczy wiem ze jakims typem zachowania ale nie wiem jakim.
„Żaden problem nie może zostać rozwiązany przy użyciu tej samej świadomości, która go spowodowała”.
to jest jak oczekiwanie odmiennych efektów na podstawie niezmienionych działań/zachowań
trzeba się przyglądnąć swojemu "JA"
w tego typu układach każda ze stron ma jakiś, "zysk" stąd to przyciąganie ![]()
Fajnie po przeczytaniu całego wątku się dowiedzieć, że ma się cechy psychopaty z rozdwojeniem jaźni i odwrotnym zachowaniem.
To zaprawdę ciekawa lektura
53 2015-12-23 14:30:36 Ostatnio edytowany przez Amethis (2015-12-23 14:32:14)
Fajnie po przeczytaniu całego wątku się dowiedzieć, że ma się cechy psychopaty z rozdwojeniem jaźni i odwrotnym zachowaniem.
To zaprawdę ciekawa lektura
dlatego przyglądam się jak wariat komuś kto twierdzi że z nim wszystko OK ![]()
bo dziwne to takie, "nie ludzkie" ![]()
A jaki jest wzór normalnego człowieka?podobno nie ma normalnych ludzi,są tylko niezdiagnozowani ![]()
A jaki jest wzór normalnego człowieka?
Zbierz wszystkie posty znajdujące się powyżej i na podstawie ich opisz przeciwieństwo wszystkich wymienionych cech ? ![]()
A pewnie porządnych facetów nawet nie widzisz.
Ja juz naprawde nie wiem, jak to jest...Czy ja ich nie widze?Czy normalni ludzie istnieja?A co to jest normalnosc?Kiedys chodzilam z takim chlopakiem,ktory wydawal sie tak ulozony,grzeczny,"normalny",a potem wyszlo,ze byl jeszcxze wiekszym zjebem niz inni.
Mi się wydaje, że to widać, że ktoś ma takie zaburzenia.
Tylko dochodzi kilka interesujących cech, chemia, motylki i nagle widzisz w nim to, co chce, żebyś widziała.
Też często przyciągałam i nadal przyciągam takich dziwnych typów.
Dopóki nie zdawałam sobie sprawy z tego, że to ja takich wybieram, bo widzę w nich jakąś chorą głębię, pewnie nadal popełniałam te same błędy. Teraz staram się znaleźć naprawdę normalnego chłopaka. Nie kogoś, kto będzie mnie krzywdził. Wystarczająco byłam już krzywdzona i doskonale znam przypadki takich psychopatów. Wychowywałam się z takim pod jednym dachem. Może dlatego mam na tyle zachwiane wzorce, że ciężej jest mi wyczuć nadchodzący huragan. Niemniej pracuję nad sobą, przypatruję się temu, co mi się w kimś podoba i dlaczego, czy jest coś, co mnie niepokoi w jego zachowaniu itp. Po prostu ufam intuicji, którą wcześniej często ignorowałam, wierząc, że może jednak tylko mi się wydaje i ta osoba wcale nie jest taka zła.
czarna lilia napisał/a:Tylko ze w moim wypadku to ja jeszcze podobno takich przyciagam, chociaz nie mam pojecia jak, to znaczy wiem ze jakims typem zachowania ale nie wiem jakim.
„Żaden problem nie może zostać rozwiązany przy użyciu tej samej świadomości, która go spowodowała”.
to jest jak oczekiwanie odmiennych efektów na podstawie niezmienionych działań/zachowań
trzeba się przyglądnąć swojemu "JA"
w tego typu układach każda ze stron ma jakiś, "zysk" stąd to przyciąganie
Masz racje i ja to doskonale wiem i sie sobie bardzo przygladam ale jak na razie nie odkrylam ani jaki "zysk " ja z tego mam , ani tym bardziej jakim zachowaniem takich typkow przyciagam ,powoli sie zaczynam orientowac dlaczego mi sie takie zjebki podobaja , wiec niby jest jakis postep ale bardzo malutki jak narazie
;-)
Manzanita
"polecam Ci poszukać artykułów w internecie o tzw. psychofagach i ich ofiarach, chyba że już o czymś takim słyszałaś. Być może przyciągasz osoby z takimi zaburzeniami?"
Dziekuje , juz czytalam jakis rok temu wpadli mi w" rece" blog" moje dwie glowy" i tak masz racje to wlasnie takie typki przyciagam , teraz pracuje nad tym jak ich nie przyciagac albo chociaz odroznic od tych normalnych, no wmiare normalnych ;-p
59 2015-12-23 22:58:17 Ostatnio edytowany przez czarna lilia (2015-12-23 22:59:43)
Paweło napisał/a:A pewnie porządnych facetów nawet nie widzisz.
Ja juz naprawde nie wiem, jak to jest...Czy ja ich nie widze?Czy normalni ludzie istnieja?A co to jest normalnosc?Kiedys chodzilam z takim chlopakiem,ktory wydawal sie tak ulozony,grzeczny,"normalny",a potem wyszlo,ze byl jeszcxze wiekszym zjebem niz inni.
Ja tak wlasnie mialam z moim ostatnim facetem , wydawal sie najnormalniejszy na swiecie a po jakims czasie malymi kroczkami pokazywal swoje prawdziwe ja, manipolujac mna przy tym strasznie sprytnie i zanim sie zorientowalam to juz mnie prawie w deptal w ziemie. Teraz probuje sie odbic od dna, co juz w samo w sobie jest wyzwaniem, ale caly czas mam watpliwosci co do jednego a mianaowicie czy on zeczywiscie byl taki normalny na poczatku czy tylko mnie sie taki wydawal. Caly czas wydaje mi sie ze to byla gra z jego strony udawanie normalnosci i zastanawiam sie czy i jak mozna taka gre przejzec ;-)
Myślę, że można przejrzeć taką grę, oby tylko nie za późno
Z pewnością dużo pomogłaby pewna wiedza psychologiczna na temat sposobów manipulacji, by móc się zorientować, gdy ktoś zaczyna "gierki". Uczciwy człowiek nie potrzebuje uciekać się do manipulacji, jeżeli chce coś osiągnąć. Bardzo częste jest usilne wywoływanie przez manipulanta poczucia winy i próby "gnojenia" swojej ofiary. Znałam kiedyś taką osobę. Dałam się złapać, ponieważ miałam słabe poczucie własnej wartości i przegapiłam wiele ważnych niepokojących sygnałów.
Psychopaci - jak ich tu nazywamy w tym temacie - błyskawicznie wyczuwają silny charakter u kogoś, dlatego przeważnie nawet z nimi nie zaczynają ![]()
Psychopaci - jak ich tu nazywamy w tym temacie - błyskawicznie wyczuwają silny charakter u kogoś, dlatego przeważnie nawet z nimi nie zaczynają
Bo to jest jak coś w stylu "trafila kosa na kamień"![]()
62 2015-12-24 09:05:40 Ostatnio edytowany przez oczy Lwa (2015-12-24 09:06:24)
Niestety wbrew pozorom to nawet sporo takich PSYCHOLOW chodzi po tym swiecie,a pozniej dziwimy sie ze tyle singielek po trzydziestce,cztedziestce...
Jak tak ja zniszczyli zdeptali... to jak ona ma teraz kogos poznac,zaufac komus ?
Mnie się wydaje, nie jestem co prawda psychologiem, ale przez 7 lat byłam chyba z narcyzem... W moim wątku "Czy toksyczni ludzie się zmieniają" szerzej opisywałam jego zachowania. W skrócie ciągła krytyka, nie tylko mnie ale osób w okół (nie wiem czy ktoś był dla niego w ogóle w porządku), większość osób z którymi utrzymywał kontakt to miał coś z tego, a za plecami ich obgadywał, ciągłe kłamstwa zdrady. Ciągłe zwalanie winy na mnie za kłótnie z jego powodu, odwracanie kota ogonem. Przykładowo robił mi przytyki przy wszystkich, po czym ja byłam na niego obrażona za to i otwarcie mówiłam, że nie podoba mi się takie zachowanie - jego reakcja "przesadzasz, reagujesz za bardzo emocjonalnie, prowokujesz mnie do takiego zachowania" i mimo tłumaczenia ciągle i ciągle jak źle się z tym czuje nigdy nie było pierwszych przeprosin z jego strony. Wmawianie rzeczy, które w ogóle nie miały miejsca. Krytyka moich zainteresowań. Kiedy zauważył, że umiem się wszystkiemu poświęcać i sprawia mi to radość, powiedział że ja w ogóle nie mam zainteresowań, co to za życie i jestem egoistyczna - wszystko po to bym poczuła, że moja radość sama z siebie jest nic nie warta. A tak naprawdę on nie miał specjalnie zajęć, spędzał wolny czas przy Internecie. Przy czym po tym jak wszystko się odkryło (zdrady, manipulowanie) to wstąpił w niego szatan (tak jak w opisach co się dzieje gdy kłamstwa narcyza są ujawniane...) - przy ostatniej kłótni zachowywał się jak furiat, chwytał się każdej możliwości żeby siebie usprawiedliwić a mnie zrobić tą złą, bo to ja go sprawdzałam, ja prowadziłam śledztwo (?), a on nic wielkiego przecież nie zrobił. Usłyszałam wiele bardzo raniących słów, co do których nie wierzę, że normalny człowiek byłby w stanie powiedzieć podczas rozstania. Do tego zauważyłam, że jego nowa chyba partnerka (z którą notabene mnie zdradził, bardzo naiwną nową dziewczynę sobie znalazł skoro sądziła, że ktoś pozwoli sobie żeby jego partner spotkał się sam na sam z kimś z Internetu, tia) stała się ofiarą - nie wiem niestety jak to jest po polsku - tzw. "love bombing" - ciągłe komplementy, pewnie też cisnął jej że jaka to ja jestem zła... Nie interesuje się co u niego, bo nie warto się przejmować takim człowiekiem, ale na pewno wskoczył z związku w związek, bo tacy ludzie nie potrafią być sami - muszą ciągle mieć swoje ofiary. Na początku mili, by po jakimś czasie ciągle umniejszać.
Niestety nie zauważyłam tego w porę. Skutkiem czego zostałam wdeptana w ziemię i nie on się musi dźwigać po wszystkim, ale ja. Minęło prawie 3 miesiące wszystkie emocje cichną, ale staram się z tym radzić i stanąć na nogi. Mam tylko nadzieję, że nie trafię na kolejną taką osobę. Pierw myślałam, że to trudny charakter, ale oni oszukiwanie i manipulowanie mają opanowanie do perfekcji.
64 2015-12-24 10:19:26 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2015-12-24 10:19:45)
Niestety wbrew pozorom to nawet sporo takich PSYCHOLOW chodzi po tym swiecie,a pozniej dziwimy sie ze tyle singielek po trzydziestce,cztedziestce...
Jak tak ja zniszczyli zdeptali... to jak ona ma teraz kogos poznac,zaufac komus ?
Wiesz co ... mi wystarczył psychiczny ojciec i 20 lat z nim spędzone, żeby zadać sobie to pytanie.
Przynajmniej sumienie mi się wyłącza jak mam takim zakałom cokolwiek zrobić
oczy Lwa napisał/a:Niestety wbrew pozorom to nawet sporo takich PSYCHOLOW chodzi po tym swiecie,a pozniej dziwimy sie ze tyle singielek po trzydziestce,cztedziestce...
Jak tak ja zniszczyli zdeptali... to jak ona ma teraz kogos poznac,zaufac komus ?Wiesz co ... mi wystarczył psychiczny ojciec i 20 lat z nim spędzone, żeby zadać sobie to pytanie.
Przynajmniej sumienie mi się wyłącza jak mam takim zakałom cokolwiek zrobić
A co ojciec robil ? mozesz troszke strescic ?