netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Zaakceptować rodziców

16 odpowiedzi5 372 wyświetleniazałożony przez jolanka27, 06.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Zaakceptować rodziców

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: Zaakceptować rodziców

Moi drodzy,

pochodzę z dysfunkcyjnej rodziny. W efekcie całej gmatwaniny chaotycznej relacji rodziców jestem jedną z tych małych dziewczynek którą mama stale strofowała, nakazywała, porównywała do innych dzieci, jednocześnie wiecznie nie miała dla mnie czasu. Tata natomiast był "niedostępny emocjonalnie", ogólnie to człowiek który chyba nadal nie dojrzał do posiadania własnej rodziny, czego dowodem może być fakt, że nienawidzi mojego przyrodniego brata i nie utrzymuje relacji ze swoimi wnuczkami. Nie rozmawialiśmy o wartościach, o przyszłości. Mój tata ma skłonności erotomańskie (oczywiście nie w moim kierunku), jest generalnie dość socjopatyczny i roszczeniowy.
Moja mama natomiast jest dość nie samodzielną kobietą, mimo, że od lat jest sama, ciągle liczy, że ktoś za nią coś załatwi, bo jej sie należy.

Generalnie dużo kłócimy się między sobą, krytykujemy wzajemnie za swoje zachowania. Czuję się w dużej mierze ofiarą błędów wychowawczych moich rodziców: czuję, że nie dano mi akceptacji i wsparcia, a zamiast tego (przynajmniej mama) stale mnie strofowała, umominała i dawała "dobre rady". Tata często porównywał mnie do mojej przyjaciólki, którą jak sądzę lubił bardziej ode mnie.

Dziś jestem dziewczyną o niskiej samoocenie, która ma dość duży problem ze stworzeniem zdrowego związku z mężczyzną. Chcę jakoś nad tym popracować. Brakuje mi tego, że kiedyś nie zaakcetowano mnie taką jaka jestem, tylko stale próbowano mnie kreować, porównywać. Nauczyłam się od rodziców krytykowania ludzi wokół oraz samej siebie. Oraz krytykowania ich.
Chciałabym zacząc zmianę od siebie od: ZAAKCEPTOWANIA RODZICÓW TAKIMI JACY SĄ.
Bez żadnych wymagań, bez próby wpływania na nich. Zdałam sobie sprawę jakie to jest TRUDNE. Nie nawidzę ich przywar, obawiam się, że sama je w jakiejś mierze posiadam i to martwi mnie najbardziej. Jednak wydaje mi sie, że aby zaakcetować siebie, aby oni mogłi mnie zaaakceptować oraz abym w przyszłości mogła zaakceptować niedoskonałosci mojego przyszłego partnera, powinnam zacząć od siebie.

Co o tym sądzicie??

2

Odp: Zaakceptować rodziców

Hej. Uważam, że terapia byłaby dla Ciebie najlepsza, bo samej ciężko czasami sobie poradzić i to z takimi kłopotami z przeszłości. Na terapii poznałabyś swoją wartość i nauczyła się, nie przejmować tak bardzo rodzicami. Pomyśl o tym, bo możesz jedynie zyskać bardzo dużo smile

3

Odp: Zaakceptować rodziców

Zgadzam się z zaklopotana ale nie do końca to, że ktoś ma problem nie znaczy, że potrzebuje terapii. Myślę, że decyzję czy Wróżka tej terapii potrzebuje czy nie to musi sama podjąć, ponieważ ona zna najlepiej swoje siły, musi tylko je obiektywnie ocenić. Jak na razie co jest moim zdaniem dużym osiągnięciem obiektywnie przeanalizowała swój problem. Moim zdaniem aby naprawić siebie sprubój nie przyjmować wychowania jako wymówki staraj się o to aby się poprawić w jakiejś kwestii. Nie przyjmuj również, że jesteś gorsza od innych, bo nie jesteś. Jesteś dziewczyną po przejściach bogatszą i dojrzalszą kobietą niż niejeden Twój równieśnik.

4

Odp: Zaakceptować rodziców

Ogromne brawa za to, że masz świadomość problemu oraz za trafną analizę. Wnioskuję z tonu Twojej wypowiedzi że jesteś osobą skłonną do refleksji (co jest bardzo ważne) oraz do dialogu.

Wydaje mi się, że ważne jest byś na początku była osobą niezależną: finansowo i uczuciowo. Mam na myśli to, że jak jesteś niezależna to nie musisz obserwować tych zachowań każdego dnia, nie jesteś wciągana w ten schemat. Możesz wtedy wdrażać w swoje życie zmiany, które mogą doprowadzić Cię do lepszego. Na spokojnie można przeanalizować przeszłość i terażniejszość.

Przygotuj się na to, że tych ludzi nie zmienisz, musisz ich jedynie zaakceptować. A zmiany wprowadź w siebie. Mógłby Ci pomóc partner, który by Cię wspierał i swoją miłością mógłby podnosić swoją wartość siebie. Również praca to czyni, jak i dobre kontakty ze znajomymi i innymi ludźmi.

Terapia jest dobrą sprawą, bo trzeba powiedzieć na głos o swoich kłopotach, problemach i obawach- do drugiej osoby. Internet to nie to samo. Terapeuta ma inne podejście.

Trzymam kciuki!

5

Odp: Zaakceptować rodziców

Dziekuje za te glosy.

Tak, zdecydowanie potrzebuje sie usamodzielnić: finansowo jest to mniej wiecej osiągnięte (czasem zdarza mi sie cos pożyczyć, ale szybko zwracam, to zresztą dziala w obie strony). Wiem na pewno, ze nie moge spędzać w domu wiecej niż 2-3 dni bo potem NIEUCHRONNIE przestaje cieszenie sie swoja obecnością, a zaczynaja klitnie. Chcialabym dokonać tej akceptacji wlasnie po to aby moc spędzać czas lepiej i tez dluzej, nie wkurzać sie nawzajem, a wspierać. Życie tak sie ulożyło, że nasza trojka ma tylko siebie, praktycznie nie mamy kontaktu z inna rodzina (mieszkamy również daleko). Rodzice nie są razem, są samotni. Dlatego chcialabym byc dla nich skutecznym oparciem i czuc od nich pozytywna energie. Partnera na razie nie mam i nie przewiduje aby co najmniej w trakcie roku mialo sie to zmienić. Ale wazne jest, a moze wręcz najwazniejsze, ze nie chcialabym z tym moim bagażem bolu i żalów, czyli z niska samoocena i jej następstwami, przyjsc do niego i prosic aby mi zastapil "niedokochanie" z dzieciństwa. Chcialabym stać sie pelnowartosciowa kobieta i wejść w zdrowy i jak najbardziej partnerski związek.

Orientujecie sie w jakim kierunku moglaby pojsc taka terapia? Jakieś pojęcia, definicje?

6

Odp: Zaakceptować rodziców

Terapia może pójść w różnym kierunku. Zależy to od tego, o czym będziesz mówić, jak intensywnie pracować i powolutku dojdziesz do przyczyny swoich problemów.
A uważam, że taka terapia jest dobra dla każdego człowieka. Można się na niej wiele cennych informacji o sobie dowiedzieć.
Oczywiście, że niektórzy potrafią sami sobie poradzić i nie potrzebują żadnej terapii do tego, ale patrząc na opis przeżyć autorki stwierdziłam z własnego doświadczenia, że na takiej terapii najszybciej zobaczyłaby wielką poprawę życia.
Można sobie mówić, że samemu sobie poradzimy z czymś, możemy się trudzić bardzo, ale w sumie po co? Jeśli można w łatwiejszy sposób i o wiele szybciej wyjść z różnych kłopotów smile
Życzę powodzenia.

Piszesz, że chcesz być oparciem dla rodziców, ale czy tak na prawdę oni na to zasługują? Sama to stwierdź, bo ja ich nie znam, ale powiem Ci, że nie każdy rodzic na to zasługuje. To że nas rodzic urodził, wychował nie oznacza, że jesteśmy skazani nimi się opiekować i wykańczać siebie samych. To wszystko zależy od tego co się czuje do rodziców i jacy oni są.
NIC nie musisz kochana smile

7 Ostatnio edytowany przez REA_lna (2014-11-08 20:47:17)

Odp: Zaakceptować rodziców

No cóż, nie jesteś wyjątkiem w społeczeństwie. Takich "produktów" dysfunkcyjnych rodzin są dziesiątki, setki, tysiące. Jestem prawie dwa razy starsza od Ciebie ( ale jeszcze  nie dwa razy !).
Po pierwsze, nie widzę powodu, żebyś miała zaakceptować swoich rodziców. Na szacunek trzeba zapracować, nie wystarczy siwy włos.Jeśli ich zaakceptujesz takimi jacy są, to porobi się tak, że oni są w porządku a do Ciebie ciągle będą mieli jakieś pretensje.
Może należy sprawę postawić jasno a im w szczególności: Twoi rodzice są do dupy. Po co te mity o matkach polkach i ciężko pracujących ojcach, W rzeczywistości te matki polki są beznadziejnymi matkami a ojcowie to socjopaci z chorobą alkoholową (przepraszam jeśli Cie uraziłam). Jeśli zaczniesz udawać, że tak ma być, bo tacy już są, to nawet nie wiesz co Cię czeka w dalszym życiu. Od krytyki matki nie uwolnisz się nigdy a ojciec prawdopodobnie będzie Cię ranił całe życie swoim olewactwem - już Ci przykro, że nie zwraca uwagi na własne wnuki. Odetnij się od nich całkowicie (emocjonalnie) i popatrz na nich obiektywnie, jakbyś była obcą osobą. Sama się zdziwisz co zobaczysz.
Jeśli uświadomisz sobie jacy są i obiektywnie uda Ci się ocenić ich zachowanie, nabierzesz szacunku do siebie i zaczniesz troszczyć sie tylko o siebie.
Jeśli Ci się to nie uda, idź na terapię - jesteś zbyt młoda, żebyś sobie z tym poradziła. Parę spotkań i poczujesz siłę w sobie. To wszystko jest do wyprostowania - ale niestety, nie jak ma się dwadzieścia parę lat.

A jeszcze niemiła wiadomość.
Twój związek zapewne będzie taki sam jak relacje w rodzinie. Zaraz znajdzie się jakiś "pocieszyciel" i przyjaciel "dobra rada". Z czasem jak zaczniesz stawać "psychicznie" na nogi, dobre rady przekształcą się w ciągłą krytykę. I znowu ta sama bajka.
Znam ten ból.
Najpierw się "wylecz" z tych toksyn a potem dopiero szukaj związku.

8

Odp: Zaakceptować rodziców
REA_lna napisał/a:

No cóż, nie jesteś wyjątkiem w społeczeństwie. Takich "produktów" dysfunkcyjnych rodzin są dziesiątki, setki, tysiące. Jestem prawie dwa razy starsza od Ciebie ( ale jeszcze  nie dwa razy !).
Po pierwsze, nie widzę powodu, żebyś miała zaakceptować swoich rodziców. Na szacunek trzeba zapracować, nie wystarczy siwy włos.Jeśli ich zaakceptujesz takimi jacy są, to porobi się tak, że oni są w porządku a do Ciebie ciągle będą mieli jakieś pretensje.
Może należy sprawę postawić jasno a im w szczególności: Twoi rodzice są do dupy. Po co te mity o matkach polkach i ciężko pracujących ojcach, W rzeczywistości te matki polki są beznadziejnymi matkami a ojcowie to socjopaci z chorobą alkoholową (przepraszam jeśli Cie uraziłam). Jeśli zaczniesz udawać, że tak ma być, bo tacy już są, to nawet nie wiesz co Cię czeka w dalszym życiu. Od krytyki matki nie uwolnisz się nigdy a ojciec prawdopodobnie będzie Cię ranił całe życie swoim olewactwem - już Ci przykro, że nie zwraca uwagi na własne wnuki. Odetnij się od nich całkowicie (emocjonalnie) i popatrz na nich obiektywnie, jakbyś była obcą osobą. Sama się zdziwisz co zobaczysz.
Jeśli uświadomisz sobie jacy są i obiektywnie uda Ci się ocenić ich zachowanie, nabierzesz szacunku do siebie i zaczniesz troszczyć sie tylko o siebie.
Jeśli Ci się to nie uda, idź na terapię - jesteś zbyt młoda, żebyś sobie z tym poradziła. Parę spotkań i poczujesz siłę w sobie. To wszystko jest do wyprostowania - ale niestety, nie jak ma się dwadzieścia parę lat.

A jeszcze niemiła wiadomość.
Twój związek zapewne będzie taki sam jak relacje w rodzinie. Zaraz znajdzie się jakiś "pocieszyciel" i przyjaciel "dobra rada". Z czasem jak zaczniesz stawać "psychicznie" na nogi, dobre rady przekształcą się w ciągłą krytykę. I znowu ta sama bajka.
Znam ten ból.
Najpierw się "wylecz" z tych toksyn a potem dopiero szukaj związku.

Czemu uważasz, że nie jest już do wyprostowania jeśli ma się 20- parę lat ?

9 Ostatnio edytowany przez REA_lna (2014-11-10 10:54:43)

Odp: Zaakceptować rodziców

Uważam tak dlatego, że człowiek w tym wieku dopiero wchodzi w dorosłe życie. Jest słaby psychicznie bo jeszcze nie ma żadnych doświadczeń. Powiedzenie : "co cię nie zabije to cię wzmocni" nie jest pozbawione sensu. Im więcej nas los doświadcza, tym stajemy się silniejsi i bardziej odporni. Tacy młodzi ludzie nie potrafią nabrać dystansu do swoich rodziców, bo mimo, że cierpią, to wciąż ich bardzo kochają  są z nimi bardzo związani emocjonalnie. Dopiero jak się człowiek usamodzielni, zacznie żyć swoim życie, zajmie się swoimi sprawami, to dopiero wtedy zaczyna się "stawiać" i powoli przestaje akceptować toksyczne zachowania. Niektórzy nawet zrywają całkowicie kontakty.
Oczywiście różnie to u różnych ludzi bywa. Czasem człowiek młody jest bardziej dojrzały i mądrzejszy niż stary. Ale według mnie dla młodego człowieka to zbyt wielkie wyzwanie i trudno mu sobie z tym poradzić. Dlatego proponowałam terapię.
Nie jestem jakimś psychologiem. Mówię na swoim przykładzie i moich wielu koleżanek.

A jeszcze Ci powiem jedno. Myślisz, że jak zaakceptujesz swoich rodziców w tym sensie, że trudno, już tacy są, to będzie mniej bolało i będzie Ci lepiej ?

10 Ostatnio edytowany przez jolanka27 (2014-11-10 12:14:42)

Odp: Zaakceptować rodziców
zaklopotana123451 napisał/a:

Terapia może pójść w różnym kierunku. Zależy to od tego, o czym będziesz mówić, jak intensywnie pracować i powolutku dojdziesz do przyczyny swoich problemów.
A uważam, że taka terapia jest dobra dla każdego człowieka. Można się na niej wiele cennych informacji o sobie dowiedzieć.
Oczywiście, że niektórzy potrafią sami sobie poradzić i nie potrzebują żadnej terapii do tego, ale patrząc na opis przeżyć autorki stwierdziłam z własnego doświadczenia, że na takiej terapii najszybciej zobaczyłaby wielką poprawę życia.
Można sobie mówić, że samemu sobie poradzimy z czymś, możemy się trudzić bardzo, ale w sumie po co? Jeśli można w łatwiejszy sposób i o wiele szybciej wyjść z różnych kłopotów smile
Życzę powodzenia.

Piszesz, że chcesz być oparciem dla rodziców, ale czy tak na prawdę oni na to zasługują? Sama to stwierdź, bo ja ich nie znam, ale powiem Ci, że nie każdy rodzic na to zasługuje. To że nas rodzic urodził, wychował nie oznacza, że jesteśmy skazani nimi się opiekować i wykańczać siebie samych. To wszystko zależy od tego co się czuje do rodziców i jacy oni są.
NIC nie musisz kochana smile

"Łatwiejszy sposób i szybciej wyjść z kłopotów dzięki terapii" - tak, właśnie się do tego przekonuję. Choć przez całe życie byłam zwolennikiem tego, że wszystko trzeba zrobić samemu, a choroby psychiczne to taki wymysł współczesności i furtka dla słabeuszy. Dziś widzę, że ten pogląd sie na mnie mści bo nie umiem sobie poradzić, moja walka - mimo, że trwa tak wiele lat-  jest nieskuteczna, stale popełniam te same błędy, nie umiem zamknąć pewnych rozdziałów.

"Czy zasługują?"
Właśnie to jest sedno: nie chcę tego oceniać, wiem, że jesteśmy tu i teraz, że oni nie byli źli, że po prostu wiele rzeczy nie wyszło: przez brak konsekwentności, przez złe wzorce, przez niewiedzę. Borykam się sama z tym, że nie umiem siebie zaakceptować, ciągle stawiam sobie jakieś zawyżone wyzwania, których nie umiem spełnić, ciągle wydaje mi się, że jestem "w budowie" i dopiero jak zrobie to, to i to to będę "zasługiwać" by się cieszyć życiem. A takie myślenie mocno blokuje.
Jeśli zaakceptuję rodziców; przestanę od nich wymagać zmian, na które w tym wieku i tak już za późno, to może będę w stanie zaakceptować i siebie?
Często proszę ich (szczególnie mamę) aby mnie nie krytykowała, nie wymagała, nie porównywała i jednocześnie przyłapuję się, że ja robię dokładnie to samo wobec niej! I dalej: wobec znajomych, wobec faceta: umiem wynajdywać tylko wady; chcę znaleźć w partnerze to wszystko, czego we mnie samej brakuje: oczekuję żeby on to uzupełnił, abym mogła się "uwiesić" na nim i czerpać z niego. A to nie jest sposób na partnerstwo, które powinno być podstawą związku.
Tymczasem ja zamiast być partnerką, to jestem małą dziewczynką, która myśli o sobie źle, której tyle rzeczy w życiu nie wyszło i która najchętniej by to zwaliła na "złych" rodziców. Nie podobam się sobie taka - i to jest dalej błędne koło....

11

Odp: Zaakceptować rodziców
REA_Ina napisał/a:

A jeszcze niemiła wiadomość.
Twój związek zapewne będzie taki sam jak relacje w rodzinie. Zaraz znajdzie się jakiś "pocieszyciel" i przyjaciel "dobra rada". Z czasem jak zaczniesz stawać "psychicznie" na nogi, dobre rady przekształcą się w ciągłą krytykę. I znowu ta sama bajka.
Znam ten ból.
Najpierw się "wylecz" z tych toksyn a potem dopiero szukaj związku.

Jestem tego całkowicie świadoma.
Zastanawiam się czy to w ogóle jest możliwe zmiana wzorca. Błędy moich rodziców były spowodowane również złymi wzorcami, dokoła siebie widzę praktycznie same odworowania związku rodziców, w tym wiele pozytywnych, natomiast jest przerażające, że wręcz nie widzę innych relacji niż odzorowujące.
Dlatego właśnie wiem, że z moim nie zbyt chlubnym "bagażem" nie jestem atrakcyjną partnerką dla wychowanego w normalej, zdrowej rodzinie faceta. A właśnie takiego bym chciała, aby mógł mnie nauczyć czym jest rodzina, jak relacje powinny wyglądać.

Ale nieświadomie odstraszam takich facetów, lub, co jeszcze gorsze prezentuje się dla nich, jako "koleżanka na chwilę, do łóżka", co zamyka błędne koło bo tak traktowana znowu wracam do związku rodziców (ojciec nigdy nie traktował mamy poważnie, nie szanował, zdradzał).

Wiem, że stworzenie normalnej rodziny będzie największym wyzwaniem mojego życia: muszę zacząć od siebie zmiany, muszę to, co nie zostało mi zaprogramowane w trakcie wychowania jako "wzorzec" sama sobie stworzyć, czyli nijako wychować się od nowa.

12

Odp: Zaakceptować rodziców

Kochana, z Twoich wypowiedzi widać, że jesteś bardzo inteligentną osobą oraz co jest bardzo ważne, widzisz dobrze swoje problemy. A to jest już bardzo dużo! smile
No właśnie, przez całe życie uważałaś, że trzeba sobie samemu ze wszystkim radzić, ponieważ tak Cię nauczyli rodzice. A na prawdę, to jest wielka bzdura. W życiu nigdy nie ma tak, że wszystko potrafimy, coś umiemy lepiej, a coś gorzej i to jest jak najbardziej normalne! Żaden człowiek nie jest idealny i nigdy nie będzie. Niektórzy ludzie uważają siebie za takich, ale tak na prawdę nie mają racji, chcą tylko tak myśleć.
Kochana nawet nie myśl o sobie, że masz jakąś chorobę psychiczną, bo tak nie jest, jak już to się nazywa zaburzenia psychiczne, ale nie żadna choroba smile Nie jesteś chora, tylko masz trudności z niektórymi sprawami, które w dosyć łatwy sposób możesz poprawić. Ciągle popełniasz te same błędy, ponieważ ciągle działasz według tego samego schematu, bo nie masz w głowie ułożone, co było prawdą, a co było kłamstwem. Żeby zmienić schemat działania, trzeba cofnąć się do przeszłości i najlepiej z osobą znającą się na rzeczy- psycholog dojść do tego, co było tylko wpojone jako prawda, a wcale nią nie było- rzeczywistość mogła być zupełnie inna. Wiadomo, że jeśli jest się dzieckiem to wierzy się w prawie wszystko co mówią rodzice, ale nie zawsze mają racje smile I jeśli poszłabyś na terapię, to dowiedziałabyś się o tym i wtedy mogła zmienić swoje myślenie smile Bo sama widzisz, że próbujesz coś zmienić bez niczyjej pomocy w tych problemach swoich i za bardzo nic do przodu nie idzie. Więc to jest dobry moment, by pomyśleć o terapii.
Przechodziłam przez podobne sytuacje i dlatego tak Ci polecam tą terapię, bo na prawdę zmienia życie na lepsze smile Nawet sobie nie wyobrażasz jaka możesz być szczęśliwa, mieć wrażenie, że jesteś w stanie dokonać wszystkiego. To jest na prawdę piękne smile

Ty nie możesz prosić rodziców, by Cię nie krytykowali, nie porównywali z innymi. Oni wręcz nie mają prawa tego robić ! To jest bardzo krzywdzące i dobry rodzic tak się nie zachowuje. Musisz przejrzeć na oczy, że to jak oni się zachowywali w stosunku do Ciebie nie było wcale dobre. I nie usprawiedliwia ich to, że oni takie wzorce wynieśli ze swojego domu.  Jeśli rodzic w stosunku do nas zachowuje się w taki sposób, który nas rani, to czujemy to, czujemy ten ból. I powinniśmy wiedzieć, że to nie jest dobre i żeby nie zachowywać się tak wobec naszych dzieci. Nie wiem czy mnie rozumiesz, ale może inaczej: Jeśli Ty poczujesz się przykro, kiedy rodzice Cię ciągle krytykują lub porównują do innych, to wiesz, że to nie jest dobre i czy zachowywałabyś się tak samo wobec swojego dziecka w przyszłości ?
Sama sobie odpowiedź smile

Możesz być atrakcyjną partnerką dla kogoś, możesz mieć wspaniałego faceta, ale najpierw uporządkuj swoje problemy, żeby później móc cieszyć się miłością w pełni. Na razie nie dołuj się sprawami z facetami ale zajmij się sobą. A jak zajmiesz się sobą to nawet nie zauważysz z jaką łatwością wchodzisz w kontakty z innymi i na prawdę stworzysz piękny związek z kimś i nie będziesz miała wtedy żadnych dylematów, bo będziesz pewna tego czego oczekujesz od faceta i jak ma wyglądać Twój udany związek.

Powodzenia ! smile Jestem z Tobą.

13 Ostatnio edytowany przez REA_lna (2014-11-11 18:23:56)

Odp: Zaakceptować rodziców

Zakłopotana.... pięknie to napisała.
Takie samo mam zdanie.
Najpierw zajmij się sobą i niech ktoś Ci w tym pomoże.

A jeszcze do Ciebie Jolanka. Ty nie rozumiesz pewnej rzeczy, którą zaczyna się rozumieć jak już ma się o wiele więcej lat.
Nikt nie uczył naszych rodziców ani nie uczy nas jak być dobrymi rodzicami. Jak unikać błędów i nikt nie mówi co robimy źle ( mówię teraz jako rodzic). Zasada jest prosta: jeśli kochamy nasze dzieci to ich nie krzywdzimy. Zastanów się, z czego wynika zachowanie Twoich rodziców. Może to tylko prości ludzie, chcą dla Ciebie dobrze i im nie wychodzi. A może nie kochają Cię tak jak powinni. Są egoistami i toksycznymi ludźmi ( tacy byli moi rodzice). Na te pytania pomoże odpowiedzieć terapeuta ( tak myślę). Im szybciej tym lepiej. Masz to szczęście, że psychologów teraz do cholery. Za moich czasów krytyka "matek polek" i w ogóle rodziców była niedopuszczalna : "czcij ojca swego i matkę swoją" - myśl przewodnia moich czasów.
Pozdrawiam i zrób z tym coś - mądra kobieto.

14

Odp: Zaakceptować rodziców

,,...nie widzę powodu, żebyś miała zaakceptować swoich rodziców. Na szacunek trzeba zapracować, nie wystarczy siwy włos. Jeśli ich zaakceptujesz takimi jacy są, to porobi się tak, że oni są w porządku a do Ciebie ciągle będą mieli jakieś pretensje' - słowa REA-Ina.

Zgadzam się całkowicie, nic dodać nić ująć.

Temat bardzo ciekawy, nie będę sie w nim wypowiadała ani udzielała rad, ponieważ pochodzę z rodziny niepełnej (uważam że to tez pewna dysfunkcja), więc nie czuje się upoważniona by takich rad udzielać.

Pod wypodziedzią REA podpisuję się.

15 Ostatnio edytowany przez Elede (2014-11-13 11:50:59)

Odp: Zaakceptować rodziców

Hej, jolanka, co u Ciebie słychać? Jak idzie praca nad sobą?

Co do tematu wątku: są dwa rodzaje 'akceptacji'

1. 'akceptuję' rodziców z pozycji skrzywdzonego dziecka, wciąż do nich wracam, biorę za nich odpowiedzialność, staram się być 'dobrą dziewczynką' staram się, żeby oni w końcu zaakceptowali mnie, bo nigdy tego nie zrobili w dzieciństwie, wciąż staram się im przypodobać i czekam, czekam, czekam. Żyję iluzją, że kiedyś się zmienią, udaję, że ich kocham. Można tak do końca życia.

2. akceptuję fakt, że być może rodzice nigdy mnie nie zaakceptują, akceptuję = rozumiem że raczej nigdy się nie zmienią, nie powiedzą 'sorry, córuś, jesteś wspaniała, a przez nas przeszłaś piekło' . To jest bliższe spojrzeniu dorosłego człowieka, wiąże się z dużą ilością bólu, rozczarowania, przyznania, że dzieciństwo już nie wróci i że sama muszę się zaakceptować, z moimi wadami, dysfunkcjami. że oni już o mnie nie zadbają, a muszę się nauczyć sama dbać o siebie.

Chyba rozumiesz, że 1 rodzaj akceptacji prowadzi donikąd? Niestety, po tym co napisałaś, obawiam się, że nigdy nie będzie takiej sytuacji jak napisałaś w 2 swoim poście : że chesz od nich czuć pozytywną energię, że chcesz, żebyście wzajemnie się sobą opiekowali. Z takimi ludźmi??? Przemyśl na chłodno ich cechy charakteru, czy są do tego zdolni?

Był fajny artykuł nt. rodziców w zeszłym tygodniu w dodatku Wysokie Obcasy o relacjach z rodzicami. były historie dzieci, dorosłych już, które tak czekały całe życie, dbały o toksycznych rodziców i nagle, gdy np. matka umiera, jej córka w wieku 60 lat się budzi i widzi, jak zmarnowała życie, opiekując się osobą, która nie była tego warta, licząc cały czas, że matka w końcu ją doceni. Nie doczekała się. Czasem taki rodzaj 'akceptacji' jak w pkt 2 prowadzi wręcz do zerwania kontaktów, a pierwszym krokiem jest przyznanie: tak skrzywdzili mnie, nienawidzę ich za to. Tak mogłoby powiedzieć dziecko i do tych uczuć trzeba dotrzeć, przeżyć je, a potem powoli dojrzewać i uczyć opiekować się tą swoją dziecięcą częscią.

Wtedy być może będziesz w stanie powiedzieć: Akceptuję ich, ale to ich życie, nie jestem za nich odpowiedzialna, za ich małżeństwo, za to czy są samotni czy nie, czy są szczęśliwi lub nie. To są dorośli ludzie, to ich życie, sami są za siebie odpowiedzialni. A ty piszesz, że macie tylko siebie....hmmm, ale to nie ty jesteś ich rodzicem, przecież nie są chyba niedołężni czy schorowani?  Nie ty odpowiadasz za to, żeby mieli do kogo buzię otworzyć czy żeby mieli towarzystwo. Zastanów się nad tym.

16

Odp: Zaakceptować rodziców

Elede pięknie to napisałaś/eś smile
Myślę identycznie smile

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Zaakceptować rodziców

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026