netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

Chyba coś jest mocno nie w porządku..

26 odpowiedzi6 929 wyświetleńzałożony przez seymour, 06.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Chyba coś jest mocno nie w porządku..

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

Hej.

Właśnie doznałam wielkiego oświecenia. To nie jest pozytywne oświecenie. Spędzam ten wieczór sama, jak zwykle, bo nie mam znajomych, z którymi mogę wyjść, ani chłopaka - jestem sobie takim samotnym dziwakiem. Przeglądałam profile moich dawnych i obecnych znajomych na facebooku. To zaprowadziło mnie do poznania brutalnej prawdy - moje życie stoi w miejscu. Jestem nudziarą bez perspektyw. Moi znajomi zakochują się, podróżują po świecie, spełniają swoje pasje, zdobywają świat. Niby wiem, że profil na facebooku o niczym nie świadczy i często jest podkolorowany, ale niektóre rzeczy widać jak na dłoni. Przez ostatnie 2 lata nie zrobiłam nic - nigdzie nie pojechałam, nie zapisałam się na żaden ciekawy kurs, nic.. A najgorsze, że czasami marzę, że moje życie się zmieni i stanę się jak ci ludzie na profilach, które przeglądam - będę wszędzie, gdzie chcę pojechać, zakocham się w super chłopaku, zdobędę szczęście.. A tu nagle budzę się w swoim ciemnym pokoju w blasku światła laptopa. To jest jakiś koszmar. I na dodatek sama z siebie drwię, że jasne, już to widzę jak nastepuje jakaś rewolucja w mojej nudnawej, badziewnej, tasiemcowatej egzystencji.. Dlatego chyba nie mam żadnych szans. Mam 21 lat, więc zostało mi jeszcze sporo lat do wynudzenia się przed kompem w towarzystwie latającej po pokoju muchy. Nawet moja jedyna przyjaciółka, która mnie ubóstwia(a ja ją) nie ma już dla mnie czasu, bo lata po imprezach ze swoim chłopakiem i angażuje się w różne kółka zainteresowań. A czemu ja tego nie robię? Jestem samotna, grubawa, raczej nieatrakcyjna, nie mam parcia na szkło. Ciekawe, czy jest jakaś szansa, żeby zmienić te stan rzeczy? A może radą dla mnie jest zjedzenie dziś na kolację tabletek i popicie ich czymś mocniejszym? No dobra, może pooglądam jakieś głupie filmiki na YouTube, bez przesady. Nie wiem. A może Wy wiecie? Bo ja już się poddaję z tym wszystkim..

2

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

Witaj

Zacznę od zapytań,,, a dlaczego to tak jesteś nastawiono pesymistycznie do życia, ludzi..... marzeń.
Skąd to się u Ciebie wzięło? czy jakaś sytuacja  czy też problemy zaważyły na tym że tak postrzegasz siebie ...........  przed Tobą całe życie...  te lata najlepsze , dużo siły , potencjał , pewnie jest masę tego... a co z  Twoimi zainteresowaniami? No i napisz  po jakiej jesteś Szkole,,,, itp czekam. tongue

3 Ostatnio edytowany przez seymour (2014-11-06 19:59:04)

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

Milionek, chciałabym wiedzieć.. Chyba po prostu taki typ człowieka ze mnie, nie mam talentów. Niby ciekawie piszę jakieś swoje książki do szuflady, znam 2 języki, ale to nie jest nic wielkiego, nuda i szukanie w sobie lansu na siłę. A po szkole jeszcze nie jestem, studiuję anglistykę i romanistykę.

4

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

Kobieto! Znasz 2 języki, piszesz książki i to nie jest nic wielkiego?! Ja mam zupełnie inne zdanie smile To na prawdę dużo, wiele osób chciałoby znać dobrze przynajmniej jeden obcy język, a co dopiero dwa i jeszcze studiować je. No kochana na prawdę pełen podziw, ja np. powiem Ci, że Ci zazdroszczę smile Lubisz pisać książki? Sprawa Ci to przyjemność? To to rób nadal, a może być powalczyła o to, by jakaś książka została opublikowana? Nie mów, że to niemożliwe, że to bez sensu, ale jeśli to jest Twoim marzeniem to zawalcz o to smile Nie ma rzeczy niemożliwych!!
Piszesz, że jesteś samotna, nie masz znajomych i że siedzisz tylko w swoim pokoju. A co byś powiedziała na to, żeby z tego pokoju wyjść? Nawet samej. Na basen, na miłe zakupy, na jakąś wycieczkę, nie musisz wszędzie chodzić z kimś smile Ja też kiedyś tak uważałam, że zawsze muszę z kimś wszędzie chodzić, a jeśli akurat nie ma chętnych to nigdzie nie szłam tylko siedziałam w domu i się wkurzałam sama na siebie. Ale powiem Ci, że jeśli zmienisz nastawienie i zaczniesz wychodzić tam gdzie masz ochotę, nie będziesz uzależniała się od innych to na prawdę poczujesz się o wiele lepiej. Poczujesz satysfakcję, że poszłaś gdzieś tam gdzie chciałaś i nie musiałaś mieć nadzieję, że będą jacyś chętni do wyjścia czy nie. A z biegiem czasu znajomych poznasz, ale musisz wychodzić z domu, wychodzić do ludzi. Świat czeka na Ciebie z otwartymi rękami, ale musisz zrobić ten pierwszy krok Ty smile

Zawsze jest szansa na poprawę swojego życia, ale trzeba dać coś od siebie, nie można tylko narzekać. Trzeba stwierdzić, czy jest źle i jeśli tak to robić, by było lepiej. Wszystko się da! Uwierz w to, bo to prawda smile

5

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

Zakłopotana, znam to wink I wiem, w wiele miejsc chodzę sama - na spacery, na siłownię, na wykłady, do kina. Najlepsze jaja, że na własną studniówkę też poszłam sama ;D

A co do moich książek - podobają mi się i chętnie je pisze, ale szuflada to jest najwyższy standard jaki mogą osiągnąć, takie mam o nich zdanie. Nie szukam poklasku. I mam wielki problem w życiu, może go nawet bagatelizuję, ale to ustrojstwo zżera mi psychikę i nijak nie potrafię sobie z tym poradzić, a jest tak - coś mi się uda - "miałam szczęście, głupi zawsze je ma". Skopałam cos - "nie dziwota, przecież taka ze mnie tępa dzida". O swoich wadach i niedociągnięciach mogłabym pisać poematy, a wymienienie jednej zalety sprawia mi wewnętrzny ból. Kiedy myślę nad swoimi zaletami czuję się jak próżna, zadufana w sobie księżniczka, czuję, że nie powinnam określać swoich wartości. Siedzi we mnie bardzo dużo negatywnych, zgniłych emocji i dlatego nie wyciągam ich do ludzi.

6 Ostatnio edytowany przez zaklopotana123451 (2014-11-06 20:57:21)

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

Mogę Ci jedynie powiedzieć, że zawsze takie problemy mają jakąś przyczynę, najczęściej przyczyna znajduje się w dzieciństwie.
I jeżeli znajdziemy ją, zrozumiemy to co się stało ( bo starszy człowiek więcej rozumie niż wtedy, kiedy był dzieckiem) to zaczniemy wtedy inaczej na całą sytuację patrzeć i jednocześnie zmieni się nasze nastawienie do życia.
Pomyśl o tym smile Czasami ciężko tą przyczynę znaleźć, ale w takich sytuacjach są różne terapie, które pomagają nam uświadomić dlaczego zachowujemy się tak, jak się zachowujemy.
To normalne, że z dnia na dzień nie nauczysz się bez problemu mówić o swoich zaletach, ale z czasem wszystko jest możliwe. Możesz dojść nawet do takiego momentu, że łatwiej będzie Ci o zaletach swoich mówić, niż o wadach. Tak to jest, że widzimy to, na co zwracamy największą uwagę. Zwracasz uwagę w swoim życiu na pozytywne rzeczy- to widzisz swoje zalety. Skupiasz się ciągle na negatywnych- to widzisz wady.
Ja w Ciebie wierzę, że zmienisz swoje życie na lepsze, ale przede wszystkim Ty musisz w to uwierzyć ! smile

7

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

Jeśli piszesz książki rozejrzyj się tutaj na Forum,jest dział gdzie dziewczyny wstawiają swoje prace i są czytane przez nas. Nawet podają namiary do wydawnictw ...............  warto spróbować , masz duży potencjał............ itd... więc do dzieła i nie ma co płakać  tongue

8

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

książkę ''kodeks wygranych'' przeczytaj

9

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

Studiujesz 2 kierunki, chodzisz na siłownię, do kina, na spacery, piszesz książki. Dobrze wykorzystujesz swój czas i chyba w tym momencie trudno by Ci było jeszcze pójść na jakiś kurs. Dobrze inwestujesz w siebie i to z czasem będzie procentować. Masz prawo być z siebie dumna i nie będzie w tym żadnej próżności. Dlaczego więc tak nisko się oceniasz? Czy rodzice byli dla Ciebie surowi? Może jesteś za bardzo skryta? Czy boisz się pokazać jaka jesteś, co czujesz, jakie masz przemyślenia?

10

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

Tak, boję się odkrywać przed ludźmi, bo czuję się wtedy kompletnie zażenowana, wręcz zawstydzona tym, że mówię o sobie, że kogoś zanudzam tymi bzdetami. W większości przypadków wygląda to tak:

Ja: wiesz, lubię pisać, chciałabym wydać książkę
Ktoś: o, pada śnieg..

I tak, nie mam za grosz charyzmy, ani uroku osobistego i ludzie nie interesują się mną specjalnie. Dobrze słucham, gorzej z zainteresowaniem kogoś swoją osobą, przejęciem inicjatywy. Sztywniara ze mnie, niby mam poczucie humoru, ale nie potrafię się przy kimś wyluzować i żartować na pełnym luzie. Za bardzo uważam, żeby nie palnąć jakiejś głupoty, bo w domu rodzinnym za takie coś dostawałam ochrzan. Jestem ramieniem do wypłakania się, kimś, komu można powiedzieć wiele rzeczy w zaufaniu. Ale, na Boga, tu nie chodzi o popadanie w egocentryzm, prawda? Nie chodzi o budowanie wspaniałego obrazu własnej osoby w oczach innych. Chciałabym tylko żyć z ludźmi na zasadzie przyjacielskiej symbiozy. Mam zwyczajne marzenia, jak każda dziewczyna. One są cliche, ale coś takiego mi się marzy.. Kilkoro przyjaciół, wyjechać gdzieś z ukochanym chłopakiem, czuć się docenianą i szczęśliwą, poczuć się mentalnie jak 21-latka, a nie jak zmęczona życiem 40-letnia matka polka. Coś jest ze mną nie halo, bo nie mam tych rzeczy. Jakbym na nie nie zasługiwała. I właśnie jakiś głos w mojej głowie mówi "bo tak jest - nie zasługujesz".

11

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..
seymour napisał/a:

Za bardzo uważam, żeby nie palnąć jakiejś głupoty, bo w domu rodzinnym za takie coś dostawałam ochrzan.

Coś mi się zdaje, że to zdanie jest tylko eufemizmem, za którym kryje się wiele Twoich łez. Dlatego dziś nie potrafisz być spontaniczna. Masz ciekawą osobowość a boisz się to okazać i przez to wyglądasz na nudziarę. Dlatego trudno się dziwić, że wiadomość o tym, że piszesz książkę jest kwitowana wzruszeniem ramion. Masz prawo być dumna ze swoich osiągnięć, cieszyć się życiem, mieć plany i marzenia, masz prawo być spontaniczna i nawet od czasu do czasu popełniać gafy, z których możesz się później śmiać. Twoje uczucia są tak samo ważne jak uczucia tych, którzy się Tobie zwierzają, a dla Ciebie najważniejsze, i też powinny być szanowane.

12

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

Marzenia są po to, by je realizować smile
Chcesz być szczęśliwa, to po prostu taka bądź.
A wiesz jak to zrobić? Ja Ci pomogę smile
Na początku zacznij dostrzegać małe, drobne rzeczy. Zauważaj, gdy jest ładna pogoda, poczuj całą sobą jak pijesz dobrą kawę, herbatę lub czekoladę. Zdążysz na autobus, to ciesz się z tego. Uda Ci się coś wykonać fajnie, to bądź z siebie dumna. Mów do siebie w myśli, albo jak wolisz na głos: ''super to (Twoje imię) zrobiłaś''.
Na początku takie dostrzeganie drobiazgów może wydawać się trudne, ale po pewnym czasie takich ćwiczeń, poczujesz różnicę. Zauważysz, że coraz częściej masz dobry humor. Bo tak na prawdę, to nasze życie składa się z takich właśnie drobiazgów.

Przejmujesz się ludźmi, ja to rozumiem smile Ale pomyśl sobie, co może się najgorszego stać, jeśli palniesz jakąś głupotę? Jaki może być największy tego skutek? I czy to będzie na tyle straszne, że nie przeżyjesz tego? Czy jednak świat będzie istniał dalej ? smile
Powiem Ci, że często to, co dla nas wydaje się bardzo zauważalne to inni w ogóle na to nie zwracają uwagi. A nawet jeśli zauważą coś, to za moment już tego nie pamiętają. Bo ludzie mają swoje życie i nim najbardziej się interesują. Więc nie martw się, że palniesz jakąś głupotę. Nie ma w tym nic wstydliwego. A świat będzie istniał dalej smile

13

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

No fakt, zakłopotana, masz rację smile To są  świetne rady, żebym tylko umiała je konstruktywnie wykorzystać w praktyce. Słyszałam kiedyś o takim ćwiczeniu na polubienie samego siebie, które polegało na codziennym stawaniu przed lustrem i powtarzaniu kilka razy "kocham cię" swojemu odbiciu. Spróbowałam - myślałam, że zwymiotuję ;D A chwalenie siebie za udane rzeczy w codzienności? Ja zawsze znajdę kontrargument. Codzienność mnie w cholerę nudzi, mam jej dosyć, inni też umieją zdążyć na autobus..

Chciałabym w tym roku wyjechać do USA. Mam taką możliwość. Ale będę musiała jechać sama, bo kto ze mną pojedzie? Nie ma takiej osoby.

14

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

No widzisz ja bym z Tobą chętnie pojechała hehe smile
Ale serio, ostatnio takie marzenie się pojawiło u mnie, by polecieć do USA i zwiedzić Nowy Jork smile
Kiedyś te marzenie na pewno zrealizuję smile

Uwierz mi, że wcale nie każdy potrafi zdążyć na autobus.
Właśnie o to chodzi, że Ty widzisz same negatywy, a musisz próbować widzieć pozytywy, nawet na siłę sobie wmawiać na początku. A później wejdzie Ci w to nawyk i będzie bardziej naturalne.
W sumie mówienie do lustra 'Kocham Cię' jest trochę przesadą dla mnie i też bym się głupio wtedy czuła smile
Lepsze jest zauważanie czegoś co nam wyszło i chwalenie siebie w myśli.
I też pod koniec dnia przed spaniem przypominanie sobie sytuacji w tym dniu i znajdowanie pozytywów.
Na prawdę jestem pewna, że to potrafisz smile

15 Ostatnio edytowany przez Revenn (2014-11-11 18:50:51)

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

Może masz depresje? W tych czasach sporo osób ją ma i to jest poważna choroba. Bo widzę że wszystko widzisz w negatywnych barwach. Przedewszystkim nie przeglądaj profilów znajomych bo nie ma sensu i jeszcze bardziej się dołujesz. To jest ich życie, niech nie obchodzą ciebie oni, ważne jest twoje, twoja droga.

16

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

Seymour, na wstępie muszę zaznaczyć, że masz naprawdę świetne poczucie humoru. Tak, to się wyczuwa wink
Wydaje mi się, że największy masz problem z tym, że jednak życie bierzesz zbyt (o dziwo!) poważnie. Swoimi żartami próbujesz zmiękczyć rzeczywistość, przybierasz maskę, a założenie powinnaś przybrać zupełnie odwrotne.
Wiesz, też miałam kiedyś taki problem. Do tej pory czasami mam, ale potem przypominam sobie "hej! przecież nikt cię nie ocenia, nikt nie widzi twoich potknięć, bo przecież każdy jest zajęty sobą podobnie jak ja". To nie jest tak przecież, że wiecznie jesteś na świeczniku i ktoś rejestruje każdy Twój krok. Nikt nie przejmuje się tak Tobą, jak Ty sama. Z jednej strony może wydawać się to tragiczne, ale z drugiej spojrzenie tak na sprawę daje człowiekowi ogromną wolność.

17

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..
miedzianaa napisał/a:

Seymour, na wstępie muszę zaznaczyć, że masz naprawdę świetne poczucie humoru. Tak, to się wyczuwa wink
Wydaje mi się, że największy masz problem z tym, że jednak życie bierzesz zbyt (o dziwo!) poważnie. Swoimi żartami próbujesz zmiękczyć rzeczywistość, przybierasz maskę, a założenie powinnaś przybrać zupełnie odwrotne.
Wiesz, też miałam kiedyś taki problem. Do tej pory czasami mam, ale potem przypominam sobie "hej! przecież nikt cię nie ocenia, nikt nie widzi twoich potknięć, bo przecież każdy jest zajęty sobą podobnie jak ja". To nie jest tak przecież, że wiecznie jesteś na świeczniku i ktoś rejestruje każdy Twój krok. Nikt nie przejmuje się tak Tobą, jak Ty sama. Z jednej strony może wydawać się to tragiczne, ale z drugiej spojrzenie tak na sprawę daje człowiekowi ogromną wolność.

smile I to do mnie przemawia, aż mi się chce powiedzieć"dobrze gada, polać jej" xD

18

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

Też tak mam,
ogólnie myślałam, że to depresja.
Nie jest mi z niczym do śmiechu i wszystko biorę na poważnie ( mam 23 lata.)
Jestem też domatorką. Lubię imprezy,pośmiać się, ale w gronie ludzi, z którymi czuję się dobrze, ponieważ mam bardzo niską samoocenę.
Czuję się brzydka, głupia, gruba.
Nigdy w siebie nie wierzyłam.

19

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

Zrozpaczona, mam dokładnie tak samo. Ale myślę, że to kwestia zaakceptowania własnej natury. Jesteś domatorką, jak ja - też lubię siedzieć w domu z książką, ale wyjście z ludźmi, z którymi czuję się swobodnie też należy do przyjemności. W ogóle trzeba otaczać się takimi ludźmi, a nie takimi, na których musimy robić wrażenie. Wracając do tematu zaakceptowania swojej natury, myślę, że pociąga Cię inne życie - chciałabyś być taką duszą towarzystwa, szaloną laską, królową facetów(?). I Twoja prawdziwa natura bardzo się kłóci z tym, kim chciałabyś być, a nie jesteś. Bo ja tak mam, a przynajmniej miałam kiedyś i to wywarło na mnie destruktywny wpływ. Moja siostra miała już z miliard chłopaków, zawsze królowała na dyskotekach, pracuje jako modelko-hostessa i jest mega popularna, a ja taka szara mysz. I cała rodzina ma taką opinię, że jesteśmy różne i to ja jestem tą gorszą. Ale teraz nie czuję się taka - sis wychodzi za mąż na wiosnę, a ma dopiero 22 lata, dam sobie rękę obciąć za to, że zaraz będzie w ciąży. Nie poszła na studia, jest pusta jak wydmuszka i tylko umie kręcić dupskiem, na co ślinią się równie tępi faceci. Ale przeżyła dużo fajnych wyskoków i wyjazdów, więcej ode mnie - siedzącej w domu, zdołowanej klempy. I w sumie na równo wychodzi.

20

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

Historia mojego życia ;D
Wszystko przez zaniżoną samoocenę, chyba najlepszym wyjściem będzie skorzystanie z psychoterapeuty zanim wpadniesz w jakąś depreche.

21

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

Psychoterapeuta kosztuje masę kasy. Dobry psycholog za wizytę buli 80 zł, poszłam kiedyś do psycho, liczyłam na wsparcie i pomoc, ale jak powiedziałam matce, o tej wizycie, to myślałam, że rodzicielka mnie zamorduje - nawrzeszczała na mnie, że jestem mameją, że nic w zyciu nie osiągnę, że jestem nieogarnięta i jeszcze daję na tym zarobić jakiejś obcej babie, a nas nie stać na to. Po tamtym incydencie nie wybieram się do psychologów, chyba, że będę już 40-letnią świruską w domu opieki, ściskającą w ręce Panią Chusteczkę - moją jedyną przyjaciółkę big_smile Wtedy nie będzie wyjścia.

22

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..
seymour napisał/a:

Psychoterapeuta kosztuje masę kasy. Dobry psycholog za wizytę buli 80 zł, poszłam kiedyś do psycho, liczyłam na wsparcie i pomoc, ale jak powiedziałam matce, o tej wizycie, to myślałam, że rodzicielka mnie zamorduje - nawrzeszczała na mnie, że jestem mameją, że nic w zyciu nie osiągnę, że jestem nieogarnięta i jeszcze daję na tym zarobić jakiejś obcej babie, a nas nie stać na to. Po tamtym incydencie nie wybieram się do psychologów, chyba, że będę już 40-letnią świruską w domu opieki, ściskającą w ręce Panią Chusteczkę - moją jedyną przyjaciółkę big_smile Wtedy nie będzie wyjścia.

Psychoterapeutę można znaleźć dobrego za darmo. Wystarczy poszukać. Nie słuchaj mamy w tym temacie, bo nie miała racji. Chciałaś się wybrać do psychologa, miałaś taką ochotę, to Twoja sprawa, mama nie miała prawa Cię za to krytykować. Wcale nie trzeba być świrem, żeby chodzić na wizyty do psychologa. Wręcz przeciwnie, ktoś kto chodzi do niego, jest osobą, która nie chce mieć przeciętnego życia i chce zmienić je na lepsze. I to się ceni, odwagę się bardzo ceni.

23

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..
seymour napisał/a:

zmęczona życiem 40-letnia matka polka

Hej! no nie jest tak źle smile Niedługo jadę w góry na narty smile z dziecięciem smile

A też byłam za młodu taka  zaczytaną domatorką i nieśmiałą i z kompleksami jeszcze.

Więc - życie może Cię pozytywnie zaskoczyć smile

24

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

21 lat i czujesz, że życie umyka ci przez palce? Przeczytałam 4 książki o samorozwoju i jedna rzecz jest wspólna złe emocje przyciągają kolejne złe emocje. Tak jest niestety w życiu. Nie chcę oczywiście ciebie oceniać bo rozumiem rozterki, które tobą panują, a panują nad tobą złe emocje których nie potrafisz przełamać.

Zadam ci pytania, które dadzą ci wskazówki
1. Czy otoczenie kreuje ciebie, czy ty  je kreujesz np. napiszesz do znajomej "hej, może pójdziemy do kawiarni?" czy czekasz aż ktoś cię zaprosi
2. Czy podejmujesz decyzje w swoim życiu np. chcę iść na spacer, więc idę
3. Czy rozwijasz swój umysł, ciało i świadomość np. czytasz książki które wniosą coś do twojego życia, biegasz lub uprawiasz sport, pracujesz nad medytacją tzw. nic nie myślenie

Wiem z doświadczenia, że nie jest łatwo zmienić swoje życie, ale walcz a będziesz szczęśliwa smile

25

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

seymour olej fejsbukowe profile innych...
Poświęć się pasji hobby, wyznaczaj sobie cele do osiągnięcia np obrona pracy dyplomowej
I korzystaj z życia bo serio młodość ucieknie Tobie przez palce
Ja mam podobny problem, widzę siebie bezbarwnego niczym szklanka wody mineralnej.
W tym roku stuknie mi 30 lat a ostatnie 6-7 lat to kompletna nicość... dlatego działaj bo czas szybko biegnie, życie przemija.

26

Odp: Chyba coś jest mocno nie w porządku..

No to spróbujmy konkretnie przeanalizować co piszesz:

Tak oceniasz siebie "na dzisiaj" (stan obecny)
"Samotny dziwak, nudziara bez perspektyw, samotna, grubawa, raczej nieatrakcyjna, nie mam talentów". Pozostałe epitety są podobne; nawet pisanie książek i znajomość języków deprecjonujesz.

Tak oceniasz swój stan z "wczoraj" (retrospekcja)
Przez ostatnie 2 lata nie zrobiłam nic - nigdzie nie pojechałam, nie zapisałam się na żaden ciekawy kurs, nic..

Tak porównujesz siebie w stosunku do Twojej "grupy odniesienia" i ich zachowania uznajesz jako normę
Moi znajomi zakochują się, podróżują po świecie, spełniają swoje pasje, zdobywają świat.

Czego chcesz:
"marzę, że moje życie się zmieni i stanę się jak ci ludzie na profilach, które przeglądam - będę wszędzie, gdzie chcę pojechać, zakocham się w super chłopaku, zdobędę szczęście"

Czego nie chcesz (i boisz się tego ?)
"Dlatego chyba nie mam żadnych szans. Mam 21 lat, więc zostało mi jeszcze sporo lat do wynudzenia się przed kompem w towarzystwie latającej po pokoju muchy."

Dodatkowo (albo jako wyzwalacz) stało się jeszcze jedno:
Nawet moja jedyna przyjaciółka, która mnie ubóstwia(a ja ją) nie ma już dla mnie czasu, bo lata po imprezach ze swoim chłopakiem i angażuje się w różne kółka zainteresowań.


Pomyśl czy nie znalazłaś się TERAZ w momencie, który jest dobry do dokonania przełomu ?

Dlatego, że:

1. Dokonałaś takiego podsumowania własnego życia jak powyżej (jasne, że głębszego smile
2. Być może Twoja "druga, podświadoma Seymour" zdecydowała się coś z tym zrobić i "nakłoniła Cię" do tego, że
3. NAPISAŁAŚ posta na forum i pytasz: "Ciekawe, czy jest jakaś szansa, żeby zmienić te stan rzeczy?"
4. Używasz m.in. słów "rewolucja", "szansa", "marzę", co MOŻE świadczyć o gotowości do zmian. Kontekst tu nie jest najważniejszy.

Wobec tego spróbuj dopasować do siebie jedno z poniższych stwierdzeń:

1. Zmieniłabym to, ale mi się nie chce i nie umiem

Jeżeli tak to potrzebujesz technik motywacyjnych - zmuś się na przykład do zapisania na kurs coachów. Nie bądź ich klientem, tylko właśnie ucz się być coachem.
Wielu psychologów studiowało psychologię bo mieli problemy ze sobą, tak samo trenerzy. Załatwisz 2 rzeczy za jednym zamachem: własny problem i nowe umiejętności. Skoro studiujesz to masz możliwość uczestnictwa w takich kursach za niewielkie pieniądze, albo darmo. Mateczka Unia Europejska często płaci za szkolenia. smile


2. Zmieniłabym to, ale cokolwiek zrobię to i tak będzie jak do tej pory.

Tu jest gorzej. Znajdź jednak psychoterapeutę, zdarzają się bezpłatni, chociaż ciężko z takimi oprócz NFZ.
Jeżeli mogę radzić zainteresuj się tymi, którzy pracują w nurcie behawioralno-poznawczym. Sama z resztą wybierzesz. Opisów modalności psychoterapeutycznych w sieci jest dużo.

Ważne w tym wszystkim jest to, że dojrzewasz, albo dojrzałaś do zmiany na co jest masę dowodów, kiedy czyta się Twoje posty. Działaj smile

Pozdrawiam
GTB

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Chyba coś jest mocno nie w porządku..

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026