Witam Was Panie, i nie tylko:)
Chciałęm Was zapytać o ważną dla mnie rzecz. Może niektóre mnie kojarzą, większośc pewnie nie, ale chciałem dowiedzieć się czy zraniona głęboko dziewczyna z czasem wybacza? Ja w pewnym sensie tworzyłem toksyczny związek, było dużo miłości, ale więcej było tak naprawdę złych rzeczy i nieszczęścia. Bardzo zraniłem swoją już byłą dziewczynę tym co jej mówiłem, ciągłym krytykowaniem tego jaka była i sposobu jej życia. DO tego byłem bardzo zaborczy, czyli typowe oznaki toksycznego związku, wiem że na koniec była już tak tym zniszczona że powoli przestawała się czuć szczęśliwa, i czuła się przeze mnie bardzo źle. Nie zrozumcie mnie źle, na swój sposób naprawdę ja kochałem, i sama mówiła że mimo wszystko dużo szczęścia było, dbałem o nią również i nigdy nie zdradziłem/zawsze mogła na mnie liczyć w ważnych sprawach. Ale wiecie, czasem to za mało jeśli dziewczyna nie czuje się szczęśliwa.
Teraz się rozstaliśmy, powiedziała że wybaczyła mi, ale nie jest już w stanie zapomnieć i być ze mną.Ze powinna mnie znienawidzić i cieszy się że nie jest ze mną, ale z powodu wielu szczęśliwych chwil, jednak nie nienawidzi. Sądzę że mimo wszystko dalej mnie kocha, teraz zerwaliśmy kontakt ale z tego co mówiła chciała zerwać go na jakiś dłuższy czas, więc zakładam że się odezwie, mimo tego że rozstalismy się 2 miesiące temu, to dalej mieliśmy bardzo częsty kontakt. Teraz układa życie z nowym chłopakiem. Na razie wiem że nic z odzyskania jej nie będzie, ale wiem też że coś do mnie czuje, ale sądzę że już mi nie ufa po tym jak ją skrzywdziłem.
Chciałem się dowiedzieć, czy mogę jakoś odbudować to zaufanie? W najlepszym razie oczywiście na tyle żeby kiedyś dała mi szansę na bycie razem, bo naprawdę mimo wszystko kochaliśmy się, ale jeśli nie to chociaż chciałbym wiedzieć jak sprawić żeby naprawdę mi to wybaczyła, i żeby znowu się mnie "nie bała" w sercu. Żeby poczuła że to przeszłość i dalej może mi zaufać. Na razie planuję wytrzymać w braku kontaktu, i od niej zależy czy za mną będzie tęsknić tak jak ja za nią. Myślicie że mimo że teraz mówi że cieszy się w końcu to się skończyło, i nigdy nie chce do tego wracać, mogę coś zrobić żeby w przyszłości jej stosunek się zmienił? Oczywiście te rzeczy które ją raniły, i tak zmieniam, więc się nie powtórzą. Tylko że mimo to, Ona mi teraz nie ufa po prostu.
Myślicie że w takiej sytuacji wiele czasu, nawet pół roku-rok, może sprawić że zacznie znowu mi ufać, i mnie może pokocha jeśli na to zasłużę? Trochę może to głupie pytania, ale cóż, w życiu głupie sytuacje się zdarzają. Dziękuję za każdą pomoc, i pozdrawiam. A, mamy po 24 lata, bo to w sumie istotne, byliśmy razem 3 ciężkie ale i piękne lata.
PS. Dodam że nigdy jej nie zdradziłem, nigdy nie kłamałem, chodziło raczej o tą taką, psychiczną przemoc:( Ale nie zrobiłem nigdy takich typowych rzeczy żeby stracić zaufanie, typu okłamywanie, ściemnianie zdradzanie.. Zawsze byłem z nią we wszystkim szczery w 100%, i zawsze jej zdanie liczyło się bardziej niż innych osób.