Witajcie :( Nie mam komu się wyżalić, tak mi głupio i wstyd...
W piątek mój potencjalny facet poznał moich znajomych, na czym bardzo mi zależało. Na imprezie było dużo alkoholu, do czasu było fajnie, wszyscy dobrze się dogadywali, byłam szczęśliwa... W pewnym momencie coś mnie napadło i zaczęłam się go czepiać, brzydko do.niego się odezwałam. Sama nie wiem o co mi chodziło, a to wszystko w obecności moich znajomych. Potem mnie odprowadził, wydawało się, że jest ok, był miły. Tuż pod moim blokiem znów się posprzeczaliśmy, nawet nie pamiętam o co. On kazał mi się ogarnąć i sobie poszedł. Z samego rana przeprosiłam go za moje zachowanie, na co on stwierdził, że w porządku, że po prostu przeholowałam z alkoholem, ale wkurzyłam go i on musi to wszystko przetrawić, bo przegięłam. Zapytałam czy mam jeszcze u niego szanse, na co on "jakieś tam zawsze są..."
On jest dość dumnym człowiekiem, pamiętliwym, co gorsza wyznaje zasadę, że to, co po alkoholu, jest więcej warte niż na trzeźwo. Wiem, że nikt nie siedzi w jego głowie, żeby wiedzieć co i jak, ale może da się tak realnie ocenić sytuację :( Oczywiście od soboty wieczoru cisza... napisałam do niego, przeprosiłam, obiecałam poprawę, zapewniłam, że mi na nim bardzo zależy i żeby mnie nie przekreślał, wiadomość przeczytał i nic poza tym.
Martwię się, dopiero teraz czuję jak mi na nim zależy. Chciałabym do niego zadzwonić, żeby usłyszeć jego głos i że jest ok, ale chyba powinnam dać mu czas. Chyba więcej zrobić nie mogę :(
Podobne tematy
Chyba więcej zrobić nie mogę
Mozesz. Odstaw flaszki i przerzuc sie na oranzade. Czy teraz z nim czy kiedys z innym, na pewno wyjdzie Ci na dobre.
Zastanów się dlaczego go tak potraktowałaś.
i nie zwalaj ze męska duma, ja na jego miejscu tez bym sie zaczeła zastanawiac czy jest sens wchodzic w ten zwiazek skoro ta druga osoba okazala mi juz brak szacunku.
Ten alkohol, "rozwiązywacz" języków i pomocnik wyrzucania myśli. W przeciwieństwie do Ciebie, on chyba po prostu zaczął myśleć trzeźwo.
Dokładnie tak jak piszą wyżej. Ja bym Ci radził pojechać do niego z czymś co lubi, nie wiem jakieś jedzenie (przez żołądek do serca) lub coś innego. Walcz, lecz nie dziwię mu się bo sam bym na jego miejscu się głęboko zastanowił. Druga rada, ogranicz alkohol na imprezach, tak robią szanujace się kobiety.
6 2014-10-27 12:16:50 Ostatnio edytowany przez niokka (2014-10-27 12:41:04)
Wiem, nic mnie nie tłumaczy. Jedyne co mogę, to wyciągnąć wnioski na przyszłość, czasu nie cofnę.
Nie poddałam się, ale chyba skoro napisał, że musi przetrawić, to znaczy, że chce spokoju.
Dlaczego tak go potraktowałam? Mamy kilka niewyjaśnionych spraw, niedokończonych rozmów, z nim się ciężko rozmawia o uczuciach, więc przyznaję, że siedzi we mnie jakiś żal do niego.
"Zastanów się dlaczego go tak potraktowałaś. "
Powody moga byc rozne, wzorce otoczenia, domu. Wiele osob nie panuje po alkoholu wiec go nie pija. Mysle ze tak samo wiele osob nie panuje po narkotykach to ich nie biora. Po prostu na alkohol jest przyzwolenie spoleczne a na narkotyki nie.
"Mamy kilka niewyjaśnionych spraw, niedokończonych rozmów, z nim się ciężko rozmawia o uczuciach, więc przyznaję, że siedzi we mnie jakiś żal do niego."
Trzeba ze soba rozmawiac po skonczycie (jak moi znajomi) dwoje ludzi, 25 lat malzenskiego stazu a nie umieja ze soba rozmawiac i sie mecza, wiecej ona, bo jak kobieta, chce byc rozumiana i doceniania. A wiec rozmowy, rozmowy i jeszcze raz rozmowy bo od niezrozumienia sie zaczyna.
"Zapytałam czy mam jeszcze u niego szanse" - takich rzeczy sie nie robi bo to dowodzi swojej niskiej samooceny i takiego niezdrowego "podlizywania sie", "blagania". Zwykle przepraszam by wystarczylo.
8 2014-10-27 12:55:03 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-10-27 13:01:32)
Widocznie alkohol zmienił Twoje pierwotne zamiary.
Chciałaś z dumą przedstawić chłopaka, wypiłaś i zachciało Ci się pokazać, jak go owinęłaś wokół palca?
Publiczne upokorzenie przez współpartnera jest trudne do wybaczenia.
Ma racje Twój chłopak, gdy mówi, że "kto na trzeźwo coś o kimś myśli, to po pijanemu to powie".
Co takiego powiedziałaś o chłopaku, że wstydzisz się zacytować?
P.s.
Przeczytałem wcześniejsze posty.
Mój post chyba już jest spóźniony.
Pozdrawiam.
9 2014-10-27 13:06:08 Ostatnio edytowany przez niokka (2014-10-27 13:10:38)
Byłam nieprzyjemna po prostu. Zacytować nie zacytuję, bo zwyczajnie nie pamiętam.
I na pewno nie było to tak, że chciałam coś komuś udowodnić, raczej wylewałam swoje żale. On coś rzucił, że pogadamy później i to mnie wkurzyło.
"On coś rzucił, że pogadamy później i to mnie wkurzyło." - nie chcial przy ludziach wyciagac waszych brudow.
Przeprosiłam, obiecałam poprawę, naprawdę wstrząsnęło mną. Napisał, że musi to przetrawić i cisza. Nie powinnam się zbytnio narzucać i dać mu czas i nie szukać na siłę kontaktu?
Niokka, dokładnie tak jak piszesz, dać czas, nie szukać na siłę kontaktu, on to musi przetrawić i dopiero wtedy zdecyduje, czy nadal chce z Tobą spędzać czas. Jak Ci na nim zależy a on tego będzie chciał to musisz zrobić ze sobą porządek, piszesz o tym więc to czujesz...
jakby nie patrzec to w sumie ci się nie dziwię ze przelała się czara goryczy, szkoda tylko ze po pijaku i przy swiadkach..
a tak na marginesie, jest sens? jesli macie problemy z komunikacją? i nie możecie ich rozwiązać..
To nie musi dotyczyć jego, to może być problem zupełnie nie związany z jego osobą ( taka żółć i gorycz....) ona sobie z tym poradzi... A on musi odczekać....
jakby nie patrzec to w sumie ci się nie dziwię ze przelała się czara goryczy, szkoda tylko ze po pijaku i przy swiadkach..
a tak na marginesie, jest sens? jesli macie problemy z komunikacją? i nie możecie ich rozwiązać..
Rozmawiliśmy szeptem, więc znajomi nie wiedząo co chodziło, jedyne co zarejestrowali to, że podsumowując swój wywód powiedziałam mu, żeby sp....ał ![]()
Drugą kłótnię odbyliśmy na osobności, już pod moim blokiem. Też ni z tego i owego. Była zgoda, trzymaliśmy się za ręce, on coś chciał zażartować, a mi się załączył temat innych kobiet w jego życiu (pytania czy ma inne "kandydatki" itp)
To jego milczenie mnie dobija. Nie oczekiwałam cudu, że nagle o wszystkim zapomni i będzie jak dawniej, ale wydawało mi się, że każdy zasługuje na drugą szansę, a w tej sytuacji widzę, że jednak nie zawsze tak jest.
Napisałam wieczorem. Między innymi, że tęsknię i się martwię- nie odpowiedział. Niby pisał, żeby wybaczył, ale skoro nie jest w stanie nawet mi odpowiedzieć, nawet głupie "przemyślałem, to koniec", to o czymś to świadczy ![]()
17 2014-10-28 09:44:20 Ostatnio edytowany przez Swen (2014-10-28 09:45:37)
Ty chyba nie zrozumiałaś tego co Ci powiedział a powiedział że go wkurzyłaś i musi to przetrawić.
Przeprosiłaś go raz i wystarczy.Daj mu spokój.
Jeśli będziesz go atakować smsami to on będzie Cię dłużej trzymał w niepewności bo nawet jeśli mu na Tobie zależy to po tym co piszesz wie że może wszystko.
Tak na przyszłość to radzę Ci przystopować z alkoholem.Nie kontrolujesz tego co mówisz,nie pamiętasz.Jeśli raz zdarzyło Ci się coś brzydkiego powiedzieć to następnym razem jak znowu będzie jakaś niewyjaśniona sytuacja znowu mu wygarniesz i go obrazisz.Tyle że wtedy to już może być faktycznie koniec.
Teraz raczej o żadnym rozstaniu nie ma mowy.Minie kilka dni i według mnie odezwie się do Ciebie.Daj mu czas,ZERO kontaktu z Twojej strony.
Przesadziłam, wiem, nie musicie co i rusz wytykaćmi tego alkoholu. Zdarzyło mi się pierwszy raz, moja wina, wyciągnę wnioski...
Nie tyle nie zrozumiałam, co dla mnie jako kobiety, to niezrozumiałe tyle trawić. Ja nawet jak jestem zła, to nie ucinam kontaktu, bo to do niczego nie prowadzi i samopoczucia mi nie poprawia.
Od piątku minęło zaledwie kilka dni.Ja rozumiem że Ci się dłuży czas przez to że się nie odzywa ale bez przesady.
On powiedział Ci że masz się ogarnąć.Przemyśli sprawę i się odezwie.Poczekaj cierpliwie te kilka dni.
Jestem przewrażliwiona. Mój były też musiał "przeyrawić i zamilknąć", dałam mu spokój na tydzień i nic dobrego nie wyszło
(uprzedzę domysły: przyczyną rozstania nie był alkohol czy moje złe zachowanie).
Doceniam wszystkie rady, wyjaśnienia zwłaszcza od mężczyzn, bo nie do końca rozumiem Wasz tok rozumowania, zachowania. W kobiecej naturze leży wałkowanie tematu, rozkładanie na czynniki pierwsze, generalnie dialog najchętniej z samym zainteresowanym, Wy, jak widać, wolicie trawić w samotności.
A ja się tak zastanawiam, skoro tak piszesz, że my mężczyźni wolimy sami rozwiązywać takie problemy, jaka byłaby Twoja reakcja na słowo sp...aj z jego ust? ![]()
A ja się tak zastanawiam, skoro tak piszesz, że my mężczyźni wolimy sami rozwiązywać takie problemy, jaka byłaby Twoja reakcja na słowo sp...aj z jego ust?
Szczerze? Nie jest to kulturalne, nie byłabym zadowola, bo to mocne słowa, ale bez przesady. Tym bardziej starałabym wytłumaczyć, że nie podoba mi się takie słownictwo, bawet w nerwach, ale to pewnie dlatego, że nie strzelam "milczących fochów".
I nie miałam nic złego na myśli, tylko stwierdziłam, że kobiety wolą problem obgadać, nawet do znudzenia, za to.mężczyźni niekoniecznie...
nokiaa ja bym chciała zapytac czemu do niego powiedziałas to co powiedzialas :-) i czemu tez zaczelas zartowac o kandydatkach, skad Ci się to wzięło?
A mi się wydaje, że foch w Twoim wydaniu byłby 100 razy większy
Zresztą jest na forum taki temat: On powiedział do mnie sp..... i coś tam kiedyś czytałem, może zajrzyj tam.
nokiaa ja bym chciała zapytac czemu do niego powiedziałas to co powiedzialas :-) i czemu tez zaczelas zartowac o kandydatkach, skad Ci się to wzięło?
Hmm... żeby za bardzo nie wnikać. Poznaliśmy się przez pewien portal, potem usunęliśmy tam konta, a mimo to średnio trzy koleżanki tygodniowo dodawał na fb. Może to nic, może przesadzam. Wydało mi się to podejrzane po prostu, że gdzie ciągle poznaje te dziewczyny.
SM78, jestem wrażliwa, ale na moje (nie)szczęście miałam kiedyś takich znajomych, dzięki którym przestało mnie to ruszać. Co innego, gdyby zwrócił się do mnie per k...o, dzi...o. A temat chętnie przejrzę, choć domyślam się, że będzie to kilkustronnicowy lament pod tytułem "jak on mógł tak powiedzieć?!" ![]()
Moim zdaniem nie ma różnicy, czy ktoś powie tak, czy inaczej. Obelga jest obelgą. I jak jeszcze pada z ust ukochanej osoby i to po raz pierwszy, to każdy reaguje inaczej. Twój facet postępuje w ten sposób i ma prawo do tego.
Moim zdaniem nie ma różnicy, czy ktoś powie tak, czy inaczej. Obelga jest obelgą. I jak jeszcze pada z ust ukochanej osoby i to po raz pierwszy, to każdy reaguje inaczej. Twój facet postępuje w ten sposób i ma prawo do tego.
Tak, obelga jest obelgą, nie powinnam była tak powiedzieć, wiem. Pytaliście jak bym JA zareagowała, więc odpowiedziałam.
Czasu nic nie cofnie, można jedynie wyciągnąć wnioski na przyszłość, co zamierzam zrobić, zwłaszcza jeśli dałby mi szansę.
Myślę, że jeżeli poszło tylko o ten feralny dzień i nie zbierało się do dzbana już wcześniej, to dacie radę
tylko trochę czasu na to potrzeba, tak jak wyżej już Ci pisali. Głowa do góry.
Myślę, że jeżeli poszło tylko o ten feralny dzień i nie zbierało się do dzbana już wcześniej, to dacie radę
tylko trochę czasu na to potrzeba, tak jak wyżej już Ci pisali. Głowa do góry.
Mieliśmy jedną małą sprzeczkę, bo się nie dogadaliśmy, ale to było duuużo lżjeszego kalibru.
Nie jesteśmy ze sobą długo- niecałe trzy miesiące, dlatego martwi mnie to, że nie zależy mu na tyle, żeby uznał, że warto dać mi szansę. Co innego gdybyśmy byli parą np dwa lata...
Dziękuję za pokrzepiające słowa
Ale co on uznał? Przecież jeszcze nie powiedział Ci co postanowił, nie powiedział, że to koniec i nie zasługujesz na szansę. Zwiesił się i tyle. Musisz poczekać, chyba że naprawdę jesteś aż tak bardzo w gorącej wodzie kąpana, to działaj.
A z drugiej strony, skoro jesteście ze sobą dopiero 3 miesiące i już takie zagrywki stosujecie, to hm... daje do myślenia.
Zachowałam się źle. Wiem.
Może i źle to wróży, może nie... nie przekonamy się, jak nie spróbujemy. Wydaje mi się, że skoro widzę problem, widzę swoją winę, chcę być lepsza i nie udaję, że nic się nie stało, to może nie trzeba mnie od razu skreślać. Osobiście, kiedy mi na kimś zależy, to jestem w stanie przymknąć oko na potknięcia, bo każdy ma prawo do błędu, ważne, że wykazuje skruchę i więcej tak nie robi. Ale naprawdę to nie jest temat o moich poglądach ![]()
No dobrze to świadczy o Tobie, że czujesz, że źle zrobiłaś, że masz zamiar wyciągnąć wnioski na przyszłość i nie robić tego więcej. Trzymam kciuki za to postanowienie. Ale musisz zrozumieć, że on usłyszał od Ciebie to słowo i to w obecności Twoich znajomych. Nie wiemy, co ma teraz w głowie, wie to tylko on. Pewnie się dowiesz o tym już niedługo.
Dziękuję. Niestety wiem, że go zraniłam i bardziej jest mi przez to przykro. On też o tym wie, tak samo jak wie, że chcę o niego walczyć, jeśli tylko dostanę szansę, mam nadzieję.
Mam nadzieję, że nawet jeśli uzna, że popełnionego błędu nie jest w stanie mi wybaczyć, to mnie o tym poinformuje, żebym nie musiała przyjąć jego milczenia za odpowiedź.
Z tą walką, to wg mnie troszkę przesadzasz
Ja rozumiem całą tą sytuację i wiem, jak on się może teraz czuć, ale jeżeli kocha, to w końcu powinien porozmawiać z Tobą na ten temat, żeby to się już nie powtórzyło itd. ale też nie może robić z tego jakieś totalnej tragedii. Zdarzyło się, powiedziałaś co powiedziałaś. Ja uważam, że przez taki jednorazowy wyskok prawdziwe związki się nie rozpadają.
Z tą walką, to wg mnie troszkę przesadzasz
Ja rozumiem całą tą sytuację i wiem, jak on się może teraz czuć, ale jeżeli kocha, to w końcu powinien porozmawiać z Tobą na ten temat, żeby to się już nie powtórzyło itd. ale też nie może robić z tego jakieś totalnej tragedii. Zdarzyło się, powiedziałaś co powiedziałaś. Ja uważam, że przez taki jednorazowy wyskok prawdziwe związki się nie rozpadają.
"Jeżeli kocha" ![]()
No to miałem na myśli. W sumie przy okazji zobaczysz ![]()
Muszę cierpliwie czekać, chociaż z każdym dniem mam wrażenie, że moje szanse maleją...
Niektorzy to tu tak pisza jakby sie w zyciu nie urzneli i glupot nie gadali juz to widze:))))
Droga autorko ja ze swoim mezem tez nieraz cos sobie wygarnelismy na jakiejs imprezie ale na nastepny dzien wszytsko szlo w niepamiec a dlaczego a no dlatego ze bardzo sie kochamy i to sa poprostu bzdury i kazdemu moze sie przydazyc.
Teksty w stylu odstaw Alkohol przezuc sie na orenzade sa smieszne i w niczym tu nie pomagaja, jak widac cos ci lezalo na sercu i wywalilas to wlasnie wtedy kiedy nadazyla czyli po pijaku.
Tekszy twojego chlopaka ze on musi przemyslec zastanowic sie i tego typu farmazony ktorych tu na Forum mozna przeczytac na peczki nie przemawiaja do mnie ktos kto potzrebuje pseudo czasu i odwleka rozmowe juz dawno podjal decyzje o rozstaniu ew zakonczeniu zwiazku , ale ze nie ma jaj odwleka w czasie a ty sie ludzisz.
Moja Rada nie dzwon nie narzucaj sie daj sobie spokoj a sama zobaczysz co z tego wyniknie, nie robilam bym sobie jednak wielkich nadzieji nie widze tu uczucia z jego strony.
Pozdrawiam
Niektorzy to tu tak pisza jakby sie w zyciu nie urzneli i glupot nie gadali juz to widze:))))
Droga autorko ja ze swoim mezem tez nieraz cos sobie wygarnelismy na jakiejs imprezie ale na nastepny dzien wszytsko szlo w niepamiec a dlaczego a no dlatego ze bardzo sie kochamy i to sa poprostu bzdury i kazdemu moze sie przydazyc.
Teksty w stylu odstaw Alkohol przezuc sie na orenzade sa smieszne i w niczym tu nie pomagaja, jak widac cos ci lezalo na sercu i wywalilas to wlasnie wtedy kiedy nadazyla czyli po pijaku.
Tekszy twojego chlopaka ze on musi przemyslec zastanowic sie i tego typu farmazony ktorych tu na Forum mozna przeczytac na peczki nie przemawiaja do mnie ktos kto potzrebuje pseudo czasu i odwleka rozmowe juz dawno podjal decyzje o rozstaniu ew zakonczeniu zwiazku , ale ze nie ma jaj odwleka w czasie a ty sie ludzisz.
Moja Rada nie dzwon nie narzucaj sie daj sobie spokoj a sama zobaczysz co z tego wyniknie, nie robilam bym sobie jednak wielkich nadzieji nie widze tu uczucia z jego strony.
Pozdrawiam
Czyli jesteś zdania, że gdyby naprawdę mi wybaczył, to nie byłoby gadki o konieczności przetrawienia, a potem milczenia z jego strony?
ja ze swoim mezem tez nieraz cos sobie wygarnelismy na jakiejs imprezie
Publiczne, pijackie wygarnianie? To akurat nie jest dobry wzorzec.
Teksty w stylu odstaw Alkohol przezuc sie na orenzade sa smieszne i w niczym tu nie pomagaja, jak widac cos ci lezalo na sercu i wywalilas to wlasnie wtedy kiedy nadazyla czyli po pijaku.
swietna rada, niech pije wiecej i wali prosto z mostu, najlepiej w towarzystwie i bez zadnych ogrodek. Z pewnoscia to pomoze jej w niejednym zwiazku. No chyba, ze trafi na typowego buraka, po ktorym ublizanie splywa jak woda po gesi.
Alkohol jest dla ludzi z rozumem, nie dla furiatow.
ZlaKobieta33))))) napisał/a:Niektorzy to tu tak pisza jakby sie w zyciu nie urzneli i glupot nie gadali juz to widze:))))
Droga autorko ja ze swoim mezem tez nieraz cos sobie wygarnelismy na jakiejs imprezie ale na nastepny dzien wszytsko szlo w niepamiec a dlaczego a no dlatego ze bardzo sie kochamy i to sa poprostu bzdury i kazdemu moze sie przydazyc.
Teksty w stylu odstaw Alkohol przezuc sie na orenzade sa smieszne i w niczym tu nie pomagaja, jak widac cos ci lezalo na sercu i wywalilas to wlasnie wtedy kiedy nadazyla czyli po pijaku.
Tekszy twojego chlopaka ze on musi przemyslec zastanowic sie i tego typu farmazony ktorych tu na Forum mozna przeczytac na peczki nie przemawiaja do mnie ktos kto potzrebuje pseudo czasu i odwleka rozmowe juz dawno podjal decyzje o rozstaniu ew zakonczeniu zwiazku , ale ze nie ma jaj odwleka w czasie a ty sie ludzisz.
Moja Rada nie dzwon nie narzucaj sie daj sobie spokoj a sama zobaczysz co z tego wyniknie, nie robilam bym sobie jednak wielkich nadzieji nie widze tu uczucia z jego strony.
Pozdrawiam
Czyli jesteś zdania, że gdyby naprawdę mi wybaczył, to nie byłoby gadki o konieczności przetrawienia, a potem milczenia z jego strony?
Niokka ale co tu wybaczac nie widze tu zeby niewiem co sie stalo , powiedzialas spierd.....sie przeprosilas rozumiem mogl sie poobrazac z jeden dzien ale gdyby cos do ciebie czul i mu zalezalo to juz w tym samym dniu bylo miedzy wami dobrze dla mnie koles albo przewrazliwiony albo skorzystal z stuacji i udaje obrazonego zeby latwiej blo zakonczac to co juz chcial zakonczyc a ty mu to tylko ulaatwilas.
EeTam npisalam na imprezie a nie publiczne , przewaznie imprezujemy w gronie naszych znajomych a nie bcych ludzi niewidze w tym nic nadzwyczajnego.
Mussaka z tego co ja zrozumialam autorka nie jest furjatka raczej ten jej bezjajeczny chloptas.
Bo on zachowuje sie obrazona lala no chyba ze jak juz wczesniej napisalam to celowe.
43 2014-10-28 15:29:48 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-10-28 15:30:08)
Mussaka z tego co ja zrozumialam autorka nie jest furjatka raczej ten jej bezjajeczny chloptas.
Bo on zachowuje sie obrazona lala no chyba ze jak juz wczesniej napisalam to celowe.
Moze nie kazdy chlop, jajeczny czy bez, uwaza za wlasciwe obrazanie go w obecnosci innych osob, nawet, a moze zwlaszcza, znajomych.
Ale moze gdyby cos juz tam wiecej czul, to jakos by te zniewage przelknal. On widocznie jeszcze nie byl gotow na takie "spoufalanie sie" z autorka.
I weźcie jeszcze pod uwagę, że tych znajomych dopiero co poznał, więc nie jest to sytuacja, gdzie małżeństwo coś tam sobie powie przy osobach, z którymi się już znają jakiś czas.
Ustalmy fakty, bo mam dość czytania o "pijackim wygarnianiu", "piciu oranżady" czy sarkastycznym "pij więcej". Popełniłam błąd, za który ponoszę karę. Zrobiłam źle- wiem. Szanująca się kobieta tyle nie pije- wiem. Mam nadzieję, że sytuacja jak ta nigdy się nie powtórzy, zamierzam się ograniczać skoro wiem do czego jestem zdolna jak przeholuję i więcej kajać się nie będę.
Daliście mi do myślenia, każde z Was z osobna. Znam już "realia"- nie ma co liczyć na cud, aczkolwiek koleżanka, która była świadkiem naszej kłótni stwierdziła, że fakt, nie było miło, ale nie było to coś, przez co możnaby obrazić się na amen.
Z drugiej strony pozwoliliście mi dostrzec coś innego- gdyby mu zależało "bardziej", to być może byłby bardziej skłonny do przymknięcia oka. A tak to faktycznie kiepski start.
Czy zachowuje się jak obrażona lala? Nie sądzę, ma prawo. On jest z tych z zasadami. W rozmowach przewinął się temat, że jest skłonny "ukarać" dla zasady, żeby dać do myślenia. Jest też człowiekiem dość wrażliwym, choć zbytnio tego stara się nie okazywać.
No i miejmy nadzieję, że to będzie lekcja dla Was i wszystko zakończy się dobrze ![]()
zgadzam sie ze złą kobietą.
jest tu podobny temat marzenylindy która czeka 2 tygodnie na kontakt bo osmielila sie po 4 latach zwiazku zasugerowac przed zamieszkaniem razem zeby sie zareczyli!!!
a pozatym mysle ze twoje niepewnosci co do kolezanek wcale nie sa nierealne..
W rozmowach przewinął się temat, że jest skłonny "ukarać" dla zasady, żeby dać do myślenia.
- dla mnie to nie zaleta ale wada - MSCIWOSC.
Ustalmy fakty, bo mam dość czytania o "pijackim wygarnianiu", "piciu oranżady" czy sarkastycznym "pij więcej". Popełniłam błąd, za który ponoszę karę. Zrobiłam źle- wiem. Szanująca się kobieta tyle nie pije- wiem. Mam nadzieję, że sytuacja jak ta nigdy się nie powtórzy, zamierzam się ograniczać skoro wiem do czego jestem zdolna jak przeholuję i więcej kajać się nie będę.
Daliście mi do myślenia, każde z Was z osobna. Znam już "realia"- nie ma co liczyć na cud, aczkolwiek koleżanka, która była świadkiem naszej kłótni stwierdziła, że fakt, nie było miło, ale nie było to coś, przez co możnaby obrazić się na amen.
Z drugiej strony pozwoliliście mi dostrzec coś innego- gdyby mu zależało "bardziej", to być może byłby bardziej skłonny do przymknięcia oka. A tak to faktycznie kiepski start.
Czy zachowuje się jak obrażona lala? Nie sądzę, ma prawo. On jest z tych z zasadami. W rozmowach przewinął się temat, że jest skłonny "ukarać" dla zasady, żeby dać do myślenia. Jest też człowiekiem dość wrażliwym, choć zbytnio tego stara się nie okazywać.
Ze jak??????????
Ten z zasadami????????
Ukarac??????
A kim zesz ón jest twoim tatusiem???????? zeby cie mial karac?????
Zwiazek to partnerstwo , on ma byc twoim partnerem a nie dupkiem ktory cie bedzie karac , co za kretyn sory ale to z jakimikolwiek zasadami nie ma nic wspolnego.
Chyba jednak lepiej dla ciebie bedzie jak sie do ciebie juz nie odezwie i tego ci zycze
Nie chciałam wyjść na zazdrośnicę, ale wcześniej był milszy, potem jakby nieco ostygł plus te kokeżanki, więc dodałam sobie dwa do dwóch. Próbowałam poruszać ten temat, zwykle kończyło się to tak, że mówił, że coś mi się ubzdurało, że wyolbrzymiam. Bez wnikania w szczegóły, zarzucał, że chyba nie chcę się w to zaangażować, że jestem taka kumpelska, ale jak mu delikatnie powiedziałam, że jak mam się bardziej otworzyć, skoro on się tak zdystansował, a jak próbowałam być bardziej wylewna to on pisał: "taaa... tęsknisz? Widzieliśmy się cztery dni temu przecież" . Jego reakcja? "Wymyślasz..." To spowodowało, że pojawiło się wiele pytań bez odpowiedzi, niepewność, trochę żal.
Nie próbuję się wybielać, bo nic mnie nie tłumaczy, nakreślam jedynie jak do tego doszło.
EeTam npisalam na imprezie a nie publiczne , przewaznie imprezujemy w gronie naszych znajomych a nie bcych ludzi niewidze w tym nic nadzwyczajnego.
Znajomi to nie jest publicznie? Aż spojrzałem na wiek i nie wierzę ![]()
ZlaKobieta33))))) napisał/a:EeTam npisalam na imprezie a nie publiczne , przewaznie imprezujemy w gronie naszych znajomych a nie bcych ludzi niewidze w tym nic nadzwyczajnego.
Znajomi to nie jest publicznie? Aż spojrzałem na wiek i nie wierzę
Zwykle czepialstwo
Osobiście, kiedy mi na kimś zależy, to jestem w stanie przymknąć oko na potknięcia, bo każdy ma prawo do błędu, ważne, że wykazuje skruchę i więcej tak nie robi.
Na mój gust nie chodzi o kurtuazyjne ''spierdalaj'', tylko że mu po pijaku powiedziałaś nazbyt szczerze coś, co stanowi fundamentalną przeszkodę w byciu razem.
Zasada ''po pijaku mówisz co na trzeźwo myślisz'' działa.
Jak mu nie przejdzie po kilku dniach mimo przeprosin, to daj sobie spokój. Pamiętliwi i honorowi ludzie to kiepscy partnerzy do życia...każdy powienien mieć trochę luzu, dystansu i pokory.
pitagoras, obawiam się, że masz całkowitą rację, ciekawe tylko czy niezależnie od tego, jaką podejmie decyzję, to da mi znać czy po prostu będę musiała wyciągnać wnioski na podstawie jego milczenia.
gelmka, przeprosiłam, odezwałam się w poniedziałek, żeby wybadać grunt- nie odpisał, więcej nie zdziałam pozs daniem mu czasu, bo kolejny raz pisać nie będę, bo i po co...
Powoli tracę nadzieję. Przecież, na mój rozum, gdyby mu zależało, to by już się odezwał. Namieszał mi w głowie, pisząc po kłótni, po moich przeprosinach, że mi wybacza, że za dużo wypiłam, że się zdarza, ale że trochę przegięłam i go wkurzyłam no i chyba musi po prostu to przetrawić. Brzmiało jak "dobra wróżba", a tu z każdą godziną czuję jak moje szanse topnieją.
Wiem, mam za swoje, ale muszę się wyżalić ![]()
Jesteś bardzo dziwna. Dlaczego?
1. Absolutnie mylny tytuł wątku - nie urażona męska duma, ale obraziłaś a możę nawet i wyśmiewałaś swojego faceta. Więc sam tytuł sugeruje że nie zależy tobie na poprawie relacji. Ja przynajmniej nie dałbym tobie żadnej szansy.
2. Twoje podejście na luzie - napiłam się naszczekałam - o co chodzi... A więc odwróćmy sytuację, on w gronie swoich znajomych napije się i objedzie ciebie od najgorszych... Napiszesz że to obrażono damski honor?
Proponuję dorosnąć.
Jesteś bardzo dziwna. Dlaczego?
1. Absolutnie mylny tytuł wątku - nie urażona męska duma, ale obraziłaś a możę nawet i wyśmiewałaś swojego faceta. Więc sam tytuł sugeruje że nie zależy tobie na poprawie relacji. Ja przynajmniej nie dałbym tobie żadnej szansy.
2. Twoje podejście na luzie - napiłam się naszczekałam - o co chodzi... A więc odwróćmy sytuację, on w gronie swoich znajomych napije się i objedzie ciebie od najgorszych... Napiszesz że to obrażono damski honor?Proponuję dorosnąć.
A ja zaproponuję czytanie ze zrozumieniem
Bo gdzie tu podejście na luzie? Tylko wyraziłam własne zdanie (w którym nijak nie widzę postawy "ojej, każdemu się zdarza, o co to halo?!"), że jako kobieta wolałabym wylać żale niż się fochać i milczeć, nigdzie nie zasugerowałam, że nie rozumiem o co on się obraził.
Ale może faktycznie jestem bardzo dziwna ![]()
Też jak ktoś wyżej - chyba Mussaka- zauważył, mam wrażenie, że facet wykorzystał zręcznie to całe zdarzenie żeby po cichu wycofać się z relacji.
Dla mnie to niepojęte ileż można "trawić" jedną wpadkę, plus jego tekst o tym, że lubi "ukarać" żeby dać nauczkę..
Kojarzy mi się to z facetem, który kiedyś został zraniony przez jakąś poprzedniczkę i do dziś tego nie przebolał, więc teraz przereagowuje na autorce 'dla zasady' i żeby samemu sobie udowodnić, że z nim to nie ma żartów.
Jak jeszcze doczytałam o tych cichych dniach i fochach księciunia plus utrudniona komunikacja w podstawowych kwestiach dot. uczuć.. oj ten pan wcale taki święty i pokrzywdzony w moich oczach nie jest.
Dla mnie to niepojęte ileż można "trawić" jedną wpadkę, plus jego tekst o tym, że lubi "ukarać" żeby dać nauczkę..
A jak się to ma do sytuacji odwrotnych - to facet po alkoholu zbluzga publicznie swoją dziewczynę? Czy "przypadkiem" komentarze Pań nie są typu: "Zostaw go, nie pozwól się obrażać, zrobił to raz to będą kolejne razy" itd. itp.?
Elle88 napisał/a:Dla mnie to niepojęte ileż można "trawić" jedną wpadkę, plus jego tekst o tym, że lubi "ukarać" żeby dać nauczkę..
A jak się to ma do sytuacji odwrotnych - to facet po alkoholu zbluzga publicznie swoją dziewczynę? Czy "przypadkiem" komentarze Pań nie są typu: "Zostaw go, nie pozwól się obrażać, zrobił to raz to będą kolejne razy" itd. itp.?
Zapewne są, ale każdy widzi to co chce.
Ale poczytałem sobie raz jeszcze i niektóre komentarze mnie powalają. Szczególnie panie typu zlakobieta itp itd.
Facet zostal zbluzgany, bo mam przekonanie graniczące z pewnością, że autorka nam nie wszystko napisała w jaki sposób się wypowiedziała o swoim,byłym facecie.
Z drugiej strony, widzę w takich kobietach idealne kandydatki na żonę. Dlaczego? bo ufam, że w każdej sytuacji, po alkoholu, w towarzystwie ich facet może im powiedzieć co chce i jak chce, a one i tak stwierdzą że im zależy, więc się nie obrażą ale przyjmą z uśmiechem sytuację i pójdą dalej.
Bajeczki moje panie. Facetowi może dalej zależeć i pewnie zależy. Ale są granice.
Autorka znalazła swoją furtkę, bo przecież mu nie zależy...
Zastanówcie się nad swoimi opiniami, bo są one co najmniej smieszne..
no chyba że Was można obrażać do woli. Wtedy to co innego.
"Czyli jesteś zdania, że gdyby naprawdę mi wybaczył, to nie byłoby gadki o konieczności przetrawienia, a potem milczenia z jego strony?"
Falszywy poglad poniewaz kazdy ma swoje granice wrazliwosci i kultury. Ludzie sa rozni dlatego ogolnie nie uwazam ale tylko ogolnie ze opisane zachowanie jest jakies szczegolne zle. Wiele ludzi sie tak zachowuje ale ... bo tacy ludzie sa, co nie oznacza ze komus musi takie zachowanie pasowac. Jesli np. chlopaki sie pobija po pijaku (typowe zachowanie na wsi) to nie oznacza ze ja zyjac w innym srodowisku takie zachowanie musze akceptowac. W tym przypadku mamy wiec zderzenie roznych srodowisk. Dla dziewczyny normalne jest to ze drazy, kieruje sie emocjami, nie panuje nad soba, dla faceta niekoniecznie. Moje zdanie dobrac sie lepiej i wtedy oboje bedzieci akceptowac swoje zachowania, jak w Shreku, Shreki miedzy soba. To chyba najlepsze wyjscie.
63 2014-10-30 10:19:18 Ostatnio edytowany przez niokka (2014-10-30 10:26:05)
EeeTam napisał/a:Elle88 napisał/a:Dla mnie to niepojęte ileż można "trawić" jedną wpadkę, plus jego tekst o tym, że lubi "ukarać" żeby dać nauczkę..
A jak się to ma do sytuacji odwrotnych - to facet po alkoholu zbluzga publicznie swoją dziewczynę? Czy "przypadkiem" komentarze Pań nie są typu: "Zostaw go, nie pozwól się obrażać, zrobił to raz to będą kolejne razy" itd. itp.?
Zapewne są, ale każdy widzi to co chce.
Ale poczytałem sobie raz jeszcze i niektóre komentarze mnie powalają. Szczególnie panie typu zlakobieta itp itd.
Facet zostal zbluzgany, bo mam przekonanie graniczące z pewnością, że autorka nam nie wszystko napisała w jaki sposób się wypowiedziała o swoim,byłym facecie.
Z drugiej strony, widzę w takich kobietach idealne kandydatki na żonę. Dlaczego? bo ufam, że w każdej sytuacji, po alkoholu, w towarzystwie ich facet może im powiedzieć co chce i jak chce, a one i tak stwierdzą że im zależy, więc się nie obrażą ale przyjmą z uśmiechem sytuację i pójdą dalej.
Bajeczki moje panie. Facetowi może dalej zależeć i pewnie zależy. Ale są granice.
Autorka znalazła swoją furtkę, bo przecież mu nie zależy...
Zastanówcie się nad swoimi opiniami, bo są one co najmniej smieszne..
no chyba że Was można obrażać do woli. Wtedy to co innego.
Gwoli wyjaśnienia, żeby sobie swojej wersji wydarzeń nie tworzyć. To było coś w stylu: "bo ty zawsze, bo ty nigdy,dlaczego tak robisz" itp, nie "ty.... i ...". Nie piszę KONKRETNIE, bo konkretów aż tak nie kojarzę, ale zamysł był taki, że traktuje mnie tak, a nie inaczej. Ile jeszcze razy mam tłumaczyć to samo? Jak ktoś naprawdę MUSI się przyczepić, to proszę przeczytać najpierw dokładnie temat, a potem komentować, bo tak to krytyka średnio ma sens ![]()
A co do jego tolerancji, to wielokrotnie opowiadał czego to on nie widział, nie słyszał po alko, że trudno go zgorszyć...
Wychodzi na to, że właśnie nadszedł czas na ten pierwszy raz.
Zastanawiam się na ile to faktycznie uraza, na ile kara, ana ile próba wymiksowania się ze znajomości
A co do jego tolerancji, to wielokrotnie opowiadał czego to on nie widział, nie słyszał po alko, że trudno go zgorszyć...
Co innego słyszeć od obcego pijaka czy nawet kolegi, a co innego od osoby, z którą tworzy się związek. Poza tym te Twoje "ty zawsze i ty nigdy" to nie tylko publiczne awanturnictwo, ale jeszcze publiczne wyciąganie spraw, które powinniście załatwiać między sobą - to się nazywa nielojalność.
niokka napisał/a:A co do jego tolerancji, to wielokrotnie opowiadał czego to on nie widział, nie słyszał po alko, że trudno go zgorszyć...
Co innego słyszeć od obcego pijaka czy nawet kolegi, a co innego od osoby, z którą tworzy się związek. Poza tym te Twoje "ty zawsze i ty nigdy" to nie tylko publiczne awanturnictwo, ale jeszcze publiczne wyciąganie spraw, które powinniście załatwiać między sobą - to się nazywa nielojalność.
Właśnie to próbuję autorce przedstawić. Ale jakoś nie dociera.