netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Strach przed pójściem do pracy - kompleksy

2 odpowiedzi2 122 wyświetleniazałożony przez Realista93, 26.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Strach przed pójściem do pracy - kompleksy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

1 Ostatnio edytowany przez Realista93 (2014-10-27 00:51:53)

Temat: Strach przed pójściem do pracy - kompleksy

Witam
Na początek się przedstawie, mam na imię Dawid i mam 21 lat.
Dlaczego wybrałem to forum? z tego względu, że przebywa tutaj dużo ludzi, właśnie dlatego.

Z początku chciałbym napisać trochę o sobie, następnie o sytuacjach z mojego życia a na koniec wspomnę trochę o obawach dot. mojej przeszłości.

Jestem człowiekiem bardzo nieśmiałym z raczej niezbyt wysokim poczuciem własnej wartości, obecnie studiuje w trybie dziennym, jestem na drugim roku.
Zauważyłem, że ludzie lubią mnie wykorzystywać jeżeli chodzi o sprawy związane z uczelnią, ciągle ktoś do mnie pisze by uzyskać odpowiedzi na pytania odnośnie zajęć, odnośnie zadań domowych, notatek itd.. no cóż, raz kiedyś pokazałem, że jestem "kumaty" w notatkach, zadaniach domowych to teraz nie mogą się ode mnie odczepić, czasami myślę, że gdyby nie moje wykorzystywanie mnie to nikt by w ogóle ze mną nie rozmawiał - na pewno by tak było.
Dochodzi już do sytuacji, że niektórym robię w całości zadania domowe i im drukuję a bo to nie mają jak wydrukować a bo to nie mają czasu bo są przykładowo w pracy (do tego dojdę, bo o tym właśnie ma być temat) no i tak czasami zrobię gościowi zadanie domowe, wydrukuje, przyniosę... raz się "postawiłem" i powiedziałem, że po prostu nie mam czasu (była to 100% prawda bo akurat musiałem wychodzić) no to mnie zbluzgał od ciot i cwelów.

Głównym problemem jakim chciałem opisać jest to, że czuję się gorszy z powodu tego, że nie pracuję.
Całe kuzynostwo w mojej rodzinie pracuje, nie ważne czy studiują zaocznie, dziennie czy w ogóle, nie ważne czy robią jakieś kursy itd. - wszyscy z nich pracują.
Wszyscy moi bliscy znajomi - pracują
około 95% ludzi na mojej uczelni w ogóle kiedykolwiek pracowało a minimalnie 90% pracuje obecnie.

a ja? no zaraz do tego dojdę.
Jeżeli przykładowo robimy jakieś ćwiczenia na zajęciach, gdzie tematem przewodnim jest praca to wszyscy w grupie dają jakieś pomysły oparte na ich własnych doświadczeniach z przeszłości, no a ja....? jak w ogóle nigdy nie pracowałem to co mogę się wypowiedzieć? dlatego często po prostu siedzę cicho bo jestem nie obyty jeżeli chodzi o pracę, dlatego nie chcę walnąć jakiejś gafy nielogicznej po której usłyszałbym pytanie - czy ty w ogóle kiedykolwiek pracowałeś?? , takiego pytania właśnie się boje więc podczas ćwiczeń siedzę cicho, no i z reguły kończy się komentarzem: a czy będziesz coś się też udzielał, czy robimy sami?
No ale co ja mam powiedzieć? - hej! nigdy nie pracowałem ale posłuchajcie co mam do powiedzenia na temat pracy studenckiej, powinno być tak i tak, to i tamto....
no właśnie...

Najgorzej jest jak wracamy z wakacji na uczelnie, wtedy bardzo często tematem na zajęciach (przykładowo j. angielski albo jakieś ćwiczenia z przedmiotu odnośnie pracy) jest "wakacyjna praca" ehh... no i co ja wtedy mam zrobić? zmyślać? najgorzej na angielskim jak musimy opisać co robiliśmy w wakacje - wszyscy na sali piszą, że pracowali w wakacje tu tam 4x zmienili robote tam i tu, a ja co...? pisze, że.. a zresztą.
No ale to nie tylko tak raz, np. mamy (ćwiczenia prosto z książki) odpowiadać na pytania czy pracujemy będąc studentami, jeżeli tak to w jakim trybie i na czym ta praca polega ... no i znowu każdy odpowiada, że albo pracuje albo nie pracuje ale całe wakacje za to pracował.

Właśnie dlatego przez to czuję się gorszy, bo w sumie chciałbym pracować ale mam blokady bo wydaje mi się, że będę po prostu słaby, że nie dam rady w robocie.
Zaraz ktoś mi napisze, że sobie zmyślam i na pewno tak nie będzie, że więcej wiary w siebie blablabla, no to może opiszę coś o mojej przeszłości..

Z reguły jak z kimś gadam z uczelni to każdy wspomina, że obecnie pracuje tam i tu.. w pizzerni, jako kelner, na magazynie. a ja tylko słucham i przytakuje.
Kiedyś myślałem by iść do pizzerni by rozwozić pizze jak znajomy, poszedłem kiedyś do pizzerni w której robił by coś zjeść no i jak zobaczyłem tamtych ludzi, którzy tam pracują to albo by mnie wywalili z roboty po 1 dniu albo by mnie tak wykorzystywali, że bym wysiadł psychicznie po miesiącu.

Ogólnie w swoim życiu moje doświadczenia z "pracą" wyglądały tak:

1) Praktyka zawodowa
Jak chodziłem do technikum to przypadał nam 1 miesiąc praktyk, o tyle było cudownie, że to szkoła załatwiała nam praktyki - ja tylko dostałem karteczkę z adresem pod który mam się udać i tam mi pokażą co i jak.
Czyli wszystko za rączkę, dali odpowiednie dokumenty, pokazali adres, pojechałem na wybrane miejsce na godzinę 09:00, kilka lat temu,
no i dzwonie nikt nie odbiera, po 15 minutach przyszedł po mnie szef tej firmy, okazało się, że mają swoje biuro na tej samej działce gdzie stał ich dom tylko, że trochę dalej - hmm, fajnie tak pracować w miejscu gdzie się żyje smile (z pkt. widzenia właściciela firmy oczywiście)
no i rozpoczęły się moje 1 miesięczne praktyki - pierwszy kontakt z jakąkolwiek pracą.
Moje praktyki po części wyglądały tak, że raz latałem do sklepu po paluszki, przekładałem kartki w klaserach a raz robiłem to co normalni pracownicy.
Ogólnie się nie nadawałem do tej roboty - powód? byłem strasznie wolny hmm to co robił pracownik tej firmy w ciągu 1h ja robiłem w ciągu 6h. często słyszałem komentarze w moją stronę: człowieku! jak ci to idzie... trochę inwencji twórczej; albo: no ej.. nie mamy całego dnia, pośpiesz się.
No i ja zestresowany latam tu i tam by zrobić co do mnie należy a oni tylko czekali aż skończę, strasznie słabo to mi wychodziło chociaż serio się starałem hmm
Któregoś dnia przychodzę tam i słyszę: ale żeś numer wczoraj odwalił zanim wyszedłeś, w listach do 2 kierowców napisałeś ten sam adres załadunku towaru, straszny kocioł tam był.
Krótko mówiąc, wysłałem 2 kierowców (czyli 2 ciężarówki) z tej firmy (w której miałem praktyki) by pojechali odebrać 1 paczkę, gdzie powinien to zrobić tylko 1 kierowca... słodki Jezu........
No ale ku końcowi moich praktyk jedna Pani tam pracująca zaproponowała mi bym zapytał się u szefa, czy jest możliwość pracy na wakacje jak nie mam zaplanowanych, przy okazji bym coś dorobił.
Pomysł wydał mi się świetny, podczas ostatnich dni pytałem się ich o jakąkolwiek pracę to raz mówili, że spoko raz, że się zastanowią... takie było tylko gadanie ni w 5 ni w 10, aż któregoś dnia na koniec po prostu się serio zapytałem czy mógłbym u nich pracować na wakację, no to oni dali "warunek", że wtedy bym musiał pracować pełne 8h a nie 6h jak dotychczas, no mi się spodobało, zapytali się mnie: a za ile ty byś chciał tutaj w ogóle pracować.
No pytanie było dobre... w sumie jakby mnie ktokolwiek chciał zatrudnić gdziekolwiek nawet za 50zł/miesięcznie to bym (jak teraz siedze) się chyba popłakał ze szczęścia, że gdzieś chcą mnie do roboty, mógłbym nawet całe wakacje przepracować za darmo, serio.
Z początku chciałem powiedzieć, że pracowałbym za 500zł przez miesiąc (o rany ale byłbym happy big_smile) ale w sumie tak nie chciałem robić przypału więc zaproponowałem symbolicznego Tysiaka
oni tak się na siebie popatrzeli ze zdziwieniem i zapytali: chciałoby ci sie tutaj przychodzić za 1000zł? O.o
no a ja, że tak chciałbym. no to wzięli wielki market i zapisali mój nr. tel na wielkiej kartce ulokowanej na biurku, że jak coś to będą dzwonić.
No i przyszły wakacje.. oczywiście co? cisza smile ja sobie odpuściłem ale matka do mnie: no zadzwoń chociaż do nich byś miał czystą sytuację a tak to się nigdy nie dowiesz.
No to ja zadzwo... ykhym... napisałem na GG czy czy chcą mnie przyjąć do roboty. Na początku przez 10 minut nic mi nikt nie napisał (myśleli w jaki sposób mnie spławić by było kulturalnie smile). ale otrzymałem wiadomość, że są wakacje, ludzie są na urlopach i nie ma takiego nawału pracy jak wcześniej.
No dobra nie to nie, proste.
Wtedy w ogóle już nic nie szukałem. aha i ten miesiąc praktyk oczywiście był za darmo ale cieszę się, że mogłem popracować.. troche nieudolnie ale jednak..

2) Praca w owocach...
Któregoś dnia pojechałem do rodziny na wakacje, i członek z mojej rodziny zaproponował mi, że jest możliwa fucha w sadzie gdzie się będzie zbierać owoce.
No ja oczywiście się zgodziłem, ja jestem taki, że mógłbym nawet wstawać o 4 do roboty i nigdy bym się nie spóźnił. jeżeli chodzi o tamte praktyki to spóźniłem się tylko raz - autobus mi uciekł dosłownie sprzed nosa.
No i poszliśmy tam do tej roboty (oczywiście znowu ktoś mi musiał ją załatwić, bo sam bym nie dał rady) no i przepracowaliśmy bite... 2 dni smile
praca miała być od godziny 7 do 17, niby spoko. w pierwszy dzień pracowaliśmy tylko 5h bo nastała potem wielka ulewa i zabronili nam cokolwiek zbierać.
przychodzimy na 2gi dzień i co? no jak to co smile Dawida musiał opierrr.lić kierownik bo przecież ktoś się na mnie naskarżył wczoraj, że zbierałem....... tak........ za wolno.......
Ja kurde serio się starałem być efektywnym no ale za wolno. ktoś na mnie doniósł (wiem kto ale dobra tam) i na 2gi dzień z rana o 7 ostry opierdziel, że inni nie będą na mnie robić - poczułem się wtedy jak nikt, jak kompletny śmieć.
No i takie dobre słówko na początek dnia przy całej ekipie w robocie mocno mi poprawiło humor, wcale mi nie było wstyd o niee.
no i po 2gim dniu przerwałem pracę bo 10h dla mnie było za ciężko no i wiadomo nie była za miła atmosfera w pracy.
Zapłacili mi 7zł/h (jak ktoś chce to sobie może przeliczyć ile zarobiłem tongue)
w sumie całe życie mi mówili, że nie szanuje pieniędzy i będę szanował dopiero jak swoje zarobie - zarobiłem troszkę i szczerze mówiąc jakoś nie było dla mnie różnicy, że te pieniądze są zarobione a nie otrzymane od cioci czy od kogoś.
No ale pieniądze może zacznę serio szanować jak kiedyś dostanę 1300 netto na rękę i pójdę na swoje.. wtedy to zacznę szanować każde 10gr, jestem tego świadom.
Oczywiście robota była na dziko, żadnych umów, po prostu Pan Andrzej wpisywał Twoje imię w notatniku i ile pracowałeś tyle Ci odnotował..

W te wakacje będe musiał odbyć 1 miesiąc praktyk z uczelni.. no tutaj już nikt za rączkę nie poprowadzi, wiem, że na 99% będzie to rzecz, którą będę musiał poprawiać w 3ciej klasie. Po prostu nie dam rady sobie załatwić praktyk, kto chce takiego zamuła jak ja?

Całe życie chciałem pracować jako np. dealer samochodów, to byłaby moja wymarzona praca, umawiać się na spotkania, na jazdy, wciskać kit dlaczego akurat ten Fiat jest najlepszy na świecie po czym rozstawałbym się z 18 letnimi łebasami, którzy dopiero zrobili prawko a tak naprawdę przyszli do salonu by pojeździć nowym BMW.

Trochę się rozpisałem, sam nie wiem czy napisałem to co serio chciałem, może ktoś przeczyta tą rozprawkę, może nie, się okaże.

Edytowane

aa zapomniałem wspomnieć o kolejnym pkt: obawach dot. mojej przeszłości.

Wiem, że nie znajdę pracy w zawodzie (kończąc technikum uzyskałem pewien zawód, który kontynuuje na studiach i który chciałbym wykonywać w przyszłości)
a to dlaczego? bo w 100% ofertach dot. właśnie tej pracy wszędzie jest napisane:
1) Wymagane doświadczenie (tutaj wpisz od 1 do 5) lat w zawodzie - WARUNEK KONIECZNY.
Nie za często jest wzmianka o wykształceniu, często ogłoszenia nawet nic nie wspominają, że trzeba mieć minimum maturę, wszędzie jest doświadczenie... jakie doświadczenie jak moje doświadczenie w zawodzie to 1 miesiąc.. haha, ale to będzie cyrk już widzę wink poszedłem na studia 3 letnie, jestem już na 3 semestrze (2 rok) no i jak przejdę przez kolejną praktykę wakacyjną to będę mieć 2 miesiące doświadczenia jako praktykant big_smile (jeżeli w ogóle te praktyki zaliczę, bo część już gdzieś sobie znalazła a ja nawet nie przeczytałem warunków praktyk), ale czuje, że będzie pięknie jak skończę studia i zacznę się rozglądać za robotą już to widzę.
W sumie to poszedłbym gdziekolwiek do zwykłej roboty, mam zaświadczenie o niepełnosprawności więc chyba dam rade? przecież jak pracownik ma zaświadczenie o niepełnosprawności to pracodawca płaci mniejsze składki, no to może mi się uda kiedyś gdzieś coś..?
Ja pracę w przyszłości dzielę na 2 kategorię: pierwsza to jakakolwiek praca 8h dziennie, 5 dni w tygodniu - z tym chyba nie powinienem mieć problemu? mam zaświadczenie o niepełnosprawności, więc może mnie przyjmą gdzieś jako ochroniarza w Netto albo jako magazyniera? raczej tak.... o ile w ogóle gdzieś wyśle CV
2ga kategoria to praca w zawodzie - do tej nawet nie wystartuje, wszędzie chcą x lat doświadczenia, którego nie mam no i jeszcze trzeba być obytym.. a kto by chciał takiego, na którego wszyscy muszą czekać bo przez 10 minut drukuje 2 kartki?
taak... będzie zabawnie po studiach... zwłaszcza zabawnie dla tych, którzy uważają, że moje studia to strata czasu, na pewno będą mieli powody do radości albo z mojego bezrobocia albo z mojej pracy gdziekolwiek. nawet jako stróż parkingu czy coś... eh,

2

Odp: Strach przed pójściem do pracy - kompleksy

No cóż...
temat może iść do kasacji

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Strach przed pójściem do pracy - kompleksy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026