netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Mój ukochany zostawił mnie po 6 latach

13 odpowiedzi4 007 wyświetleńzałożony przez karolabe, 24.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mój ukochany zostawił mnie po 6 latach

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Mój ukochany zostawił mnie po 6 latach

Witam wszystkich:)

Zakiełkowała mi dziś myśl aby podzielić sie z Wami moją historią( a raczej histerią w ostatnim czasie).

Poznałam mojego mężczyznę w dość kiepskich okolicznościach...Byłam wcześniej z innym chłopakiem także ok 6 lat. Był to taki związek młodzieńczy ale w sumie poważny. Miał być ślub....Pojawił sie jednak On...Tajemniczy spokojny, bardzo inteligentny. Pomiędzy moim byłym a mną dochodziło niestety do rożnych kłótni i powstawały wciąż to nowe problemy , wiec pan, który się pojawił wniósł do mojego życia pewną harmonie....
Zakochałam sie w nim po uszy. On we mnie także. Zostawiłam tamtego dla niego.( Musze wspomnie ze było to bardzo silne przeżycie i w pewnym momencie stałam jedną nogą po jednej stronie ..drugą po przeciwnej...ale stało sie i już..wybrałam...

Zerwałam ze swoimi znajomymi ale w sumie to oni ze mną..Znalazłam nową pracę i po pewnym czasie zaczęło być pięknie. On zakochany we mnie bez opamiętania przynosił mi do pracy codziennie kwiaty..robił kanapki..obiady...pisał bajki dla mnie...generalnie był zawsze...Po roku sielanki zamieszkaliśmy razem.
I coś zaczęło sie zmieniać..
Wspomnę może tez trochę o nim. Jest to człowiek bardzo zamknięty w sobie.Trudny , z przeszlością. Jego ojciec pił. W wieku 18 lat na przełomie ok 2 lat zmarła mu cała rodzina. Najpierw ojciec, babcia, matka. Został sam i zaczął uczyć sie żyć sam-dla siebie. Kocha psiaki . Pracuje z nimi. Założył fundację i bardzo sie temu poświęca...zbyt mocno:(
Był w jednym dłuższym związku. Potem przelotnie i wreszcie ja sie pojawiłam...Twierdził że to jest to....
Wracając do nas.
Gdy zamieszkaliśmy razem pojawiły sie kłopoty. Ja straciłam prace. On zaczął pracować za dużo. Do tego jego marzenia w związku z jego pracą..fundacją. Ja jakby odeszłam na drugi plan. Nie mogłam znaleść pracy i to mnie przygnębiało i zaczęłam być zazdrosna o jego bujne życie. Wokół niego zawsze były kobiety( ale nie dla tego że z niego babiarz czy jakieś bożyszcze) po prostu miał z nimi dobry kontakt a w pracy i fundacji głównie one były.. Byłam zazdrosna o nie...Zaczął mnie odtrącać aż w końcu wyprowadziłam sie  po 3 latach( lecz chyba bardziej z zamiarem pokazania mu czegoś).Powrót trwał z 3 miesiące. To była bardziej moja inicjatywa. On w tym czasie chodził do psychologa i uświadomił sobie wiele kwestii...Powróciliśmy do siebie.

On sie w tedy naprawdę zmienił. Obiecał ze nie będzie juz tyle czasu poświęcał pracy, że wieczory będą nasze nie dla maili i telefonów. I było ok.Ja cały czas nie mogłam odnaleźć sie zawodowo i to tez jakby nie podnosiło mojej samooceny. Po jakimś czasie zaczęły być kolejne problemy..Choć bywało rożnie raz lepiej ..raz gorzej..
Jestem zbyt emocjonalna i było z mojej strony niestety  zbyt wiele płaczu. i wyrzutów.
Podobno prawda leży po środku i wiem , że z jego strony brakowało ciągle tych planów związanych z naszym prywatnym życiem. Milion planów na tematy zawodowe a jak mówiłam o nas ..o małżeństwie o dzieciach o rodzinie to jakoś średnio.
Jest to człowiek . który nie przepada za tradycjami i tez mówił mi że nie potrzebujemy ślubu aby żyć razem.. Urodziny, święta ja bardziej inicjowałam...ale to nie był jakiś wielki problem w sumie.
Im bardziej go goniłam tym bardziej uciekał...Zaczęłam sie go czepiać o wiele ważnych i nieważnych kwestii. Zaczęłam być porywcza. Chciałam jednak naprawdę dobrze.
W ostatnim jednak czasie pojawiło sie parę nowych kwestii. Zachorowałam ( stany przedrakowe na szyjce ) i musiałam mieć operacje usuwania kawałek szyjki..:( On był przy mnie cały czas.) Pojawił sie motyw ślubu ( byliśmy nawet na naukach) i wreszcie dziecka....
Temat dziecka był dość istotnym tematem ponieważ bałam sie i nadal sie boję że zmiany mogą powrócić i wtedy usną mi coś jeszcze i nie będę mogła go posiadać. Jestem osobą dość rodzinną i bałam sie że przegapimy ważną kwestię. Mam w ogóle 33 lata , a on 37 wiec chyba to dobry i dojrzały moment.
Po ty szpitalu a był to początek lipca w sumie cały czas mówiłam , że musimy o tym pomyśleć. On, że nie wyobraża sobie np. że będzie pracował jeszcze więcej ...Jakby chciał i nie chciał...
Ciężko sie z nim komunikować bo on w ogóle nie umie rozmawiać i mało mówi o emocjach i uczuciach.....
tego głównie brakowało.

Nie wiem co sie wydarzyło w ciągu tego miesiąca ale zaczęliśmy sie strasznie kłócić. On sie bardzo odsunął ode mnie. Przestał mnie w ogóle słuchać. Przestał ze mną spędzać czas...Już wcześniej zauważyłam takie objawy..jeszcze przed szpitalem. Teraz natomiast stało sie to bardzo wyraźne. Im bardziej sie oddalał tym bardziej go goniłam i dochodziło do w sumie nie wiem czego bo on uciekał za każdym razem przed taką konfrontacją...
Mieliśmy jechać na wakacje. Załatwiłam , zapłaciłam ze swoich pieniędzy a on jakby sie nawet tym nie interesował. Po prostu powiedział , że nie chce jechać....:(

Pewnego dnia po kłótni ja sie wyprowadziłam ale oczywiście zbyt spontanicznie.
Podkreśle , że kochałam i kocham go bardzo mocno i to były jakby próby zadziałania na niego.On zadzwonił do mnie jednak po paru dnaich i powiedział , że przmyślał sobie wszytko i ma odwagę mi powiedzieć że nie mozemy być już razem. Ze on nie chce tak życ? i że jest nieszczęśliwy i nie chce być ze mną...tyle.

Wróciłam do domu. Mieszkałam z nim przez tydz. On natomiast stał sie tak obcy i zimny jak nigdy. Nie poznawałam go! Stał sie innym już człwiekiem- jak sam zakomunikował z resztą. Nie chce być z Tobą  słyszałam wiele razy. W tym czasie będąc w naszym jeszcze domu popadłam w straszne stany. Histerie , a on jakby stał z boku i sie na to patrzył. Nie wierzyłam, że to jest w ogóle możliwe.
Uważałam i uważam, że jest to człowiek b. wartościowy, z którym łączy mie dużo elementów. Zwierzęta, natura, wspólne rozmowy, dobre jedzenie. On jednak jakby zafiksował sie na coś...coś nie zrozumiałego mi.
Wyprowadziłam sie po tyg., Nie wytrzymałam psychicznie jego lodowatości. Wyglądał tak jakby mnie nienawidził..tak z dnia na dzień powiedzmy...

Minął już drugi miesiąc odkąd mieszkam u moich rodziców. W tym czasie był płacz ..proszenie go ale nie takie nachalne. Wysyłam mu wiersze, maile. smsy i nic..Spotykałam sie z nim ale zawsze inicjatywa była po mojej stronie:(
Zostawiłam połowę rzeczy w tamtym mieszkaniu( powiedział ,że mu nie przeszkadzają i mam klucze no i jest jeszcze  wazy element. Pies
Owczarek , który ma teraz 12 lat i polowe tego czasu spędził ze mna. Ja sie niem opiekowałam, kochałam, karmiłam, chodziłam z nim codziennie na długie spacery i jeszcze z moim innym psiaczkiem. Było cudownie.Jak jechaliśmy na wakacje to oczywiście tylko z naszymi psiakami:)
Musiałam go zostawić. On do mnie mówi, że mam po niego przychodzić i zabierać go na spacer ale czy on nie rozumie , że tak boli. Musze pójść tam do mieszkania...to mega przykre:((((ale tęsknie za nim strasznie...za nimi:((((

Mówi do mnie, że moje rzeczy mu nie przeszkadzają że nie muszę oddawać klucza. Powiedział, ze narzazie nie chce być ze mną i chce być sam....i nie wie co będzie i jak....Mówi, że możemy sie spotykać na spacery tak po prostu nie poruszając tego tematu ..:(a to tak ciężko udawać ze nic sie nie stało po takim czasie bycia razem, Nie przytulając sie do siebie itp.:((

Rozumiem , że można sie kłócić ale czy nie można powiedzieć sobie wszystkiego kawe na ławe. Ja mam wrażenie , że on uciekł przed problemami..a może przed decyzją o dziecku???
Wiem, że nabroiłam, że zabrałam mu spokój i harmonie , której pragnął ale przez te 2 miesiące przeprosiłam go chyba z milon razy...Powiedziała, że wiem co dokładnie spieprzyłam. Ze nie okazywałam mu szacunku, że wypowiadałam słowa , których nie powinnam( że nie chce byc z nim), że byłam zazdrosna i zawistna i wiem tak że , że nie wpierałam go w jego działaniach. Powiedziałam to wszytko....

Wiem, że straciłam bardzo ważną osobę i nie wiem czy mogę coś jeszcze zrobić..Powiedziałam mu już chyba wszytko ..że go kocham i że chce miec z nim rodzine...stworzyć mu dom jakiego nie miał...ale co dalej...? Byłam z nim dwa dni temu na urodzinowej pizzy( traktuje mnie jak koleżankę) i mówiłam mu o wszytkich św. czy nie chciałby pójść do swoich rodziców na grób..on że ok.
Nie wiem sama. Jak ja sie nie odezwę to on milczy...co ja mam robić zeby go odzyskać? Przeszliśmy naprawdę wiele i wiem , że mozna to wszytko naprawić. Co myślicie?

2

Odp: Mój ukochany zostawił mnie po 6 latach

Moje doświadczenie wskazuje, że jak kobieta mówi "nie chcę być z Tobą" to oznacza często (ale nie zawsze) "zwróć na mnie uwagę, walcz o mnie". W przypadku faceta "nie chcę być z Tobą" oznacza dokładnie to co zostało powiedziane.

3

Odp: Mój ukochany zostawił mnie po 6 latach

Nic nie zrobisz, powiedział już, ze Cię nie kocha i jest nieszczęśliwy z Tobą. Wszystko inne odłóż na bok i na tym się skup, a zatem cokolwiek nie zrobisz, nic to nie zmieni.

Radzę wizytę u terapeuty bo tez jesteś trochę niepoukładana, te wyprowadzki "nie na poważnie", to z lekka dziecinne.

4

Odp: Mój ukochany zostawił mnie po 6 latach

czas, czas i tylko czas

Skoro nie chce- to go nie zmusisz
nie nachodź go mailami, sms'ami itd. to nie ma sensu.

Jesteś dość emocjonalną osobą- zresztą jak ja smile i wiem co to znaczy w "afekcie" coś zrobić, powiedzieć itd.
Ale wiem też, że jest to element, nad którym musze pracować bo ktoś kiedyś może stracić cierpliwość a życie w ciągłej huśtawce nie jest dla nikogo dobre.
Twój partner nie wytrzymał...

czas, czas i jeszcze raz czas...

5

Odp: Mój ukochany zostawił mnie po 6 latach

Musicie się uspokoić, wyciszyć, dojść do siebie. Dla niego to było za dużo, dla Ciebie zresztą też. Jeśli go kochasz, to zadbaj o jego spokój i o swój zresztą też. Dajcie sobie czas, dużo czasu.

6 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2014-10-24 15:49:39)

Odp: Mój ukochany zostawił mnie po 6 latach

Doswiadczenie poprzedniego zwiazku powinny nauczyc Cie do czego prowadza ciagle kłotnie ale nie nauczyly. Minelo sporo czasu i zapomnialas. Nowy zwiazek wprowadzil (po czasie) te same problemy, te same sytuacje, ktore byly nie rozwiazane wczesniej. Czy to właśnie nie przed kłótniami uciekłaś do nowego związku? Dopiero, jak ktos kto to zobaczy to, to wtedy, sam bedzie wiedzial jak sobie z tym radzic i jak rozwiazywac. Np. na te same sytuacje mozna reagowac roznie, np. gniewiem, smiechem, spokojnie, powaznie. Podobno jest 4 rodzaje roznych reakacji i 4 rodzaje odpowiedzi na to samo zdarzenie co dla 2jga ludzi daje 16 roznych scen zdarzen. Wy skupiliscie sie tylko na jednej to macie co macie. Niestety ale przyslowie "madry polak po szkodzie" doskonale tu pasuje, brakuje jednak tego pierwszego czlonu. Oczywiscie, problemy mieliscie powazne, ale mozna z nimi sobie w rozny sposob radzic. Nikt nie lubi klotni, ciaglego zycia w takiej atmosferze. To wyniszcza i pewnie uwarunkuwania charakterologiczne powoduja ze na te same okreslone sytuacje reagujemy zwykle w podobny sposob. Zmiany przychodza z czasem pod warunkim ze sie nad tym silnie!!!! ciagle!!!! pracuje. Albo jest strach (jak wiszacy bicz), ktory wyhamowuje nas przed okreslonym zachowaniem (mamy przed oczami ew. skutki okreslonego zachowania). Moim zdaniem rozstaliscie sie nie przez problemy ale przez ciagle klotnie i juz skojarzenia odruchow Pawlowa. Dlaczego tak sadze, bo jak np. kontaktuje sie byla zona (sprawy 1wszego malzenstwa) to po pierwszych milych listach, zaczynamy sie spierac i wszystko "wraca" do normy). Sa to typowe kwestie charakterologiczne. Mozcie sie kochac ale nie byc dopasowani w sposobie rozwiazywania konfliktow i sporow. To niestety trzeba swiadomie przepracowac inaczej sie nie da. W "zgodnych" malzenstwach, zwlaszcza tych z poprzedniego pokolenia, w takich sytuacjach z reguly jedna ze stron ustepowala w 99%. Dzis czasy sie zmienily i tak sie nie da. Rodzi to nowe problemy wlasnie w postaci trwalosci i koniecznosci pracy nad zwiazkiem (czyt. swoimi zachowaniami w zwiazku).

7

Odp: Mój ukochany zostawił mnie po 6 latach

Dziękuje za odpowiedzi.
Własnie Polak mądry po szkodzie do mnie bardzo tu pasuje...
Zobaczyłam tyle swoich błędów , że nie dziwie mu sie , że uciekł. Tym bardziej , że to spokojna, wyważona waga...
Wiem , że czas potrzebny czasowi.., że musze być cierpliwa i dać mu odpocząć...
Ostatnio tak własnie robię. Nie naciskam, nie mecze, nie proszę, nie płaczę...po prostu jestem.

8

Odp: Mój ukochany zostawił mnie po 6 latach

Nie wiadomo tylko czy taka postawa doprowadzi z powrotem do powrotu do zwiazku. I jak tu byc racjonalnym? Moze nie nalezy byc?

9

Odp: Mój ukochany zostawił mnie po 6 latach

Chciałaś facetem manipulować wyprowadzką, myślałaś, że on zacznie cię błagać może o to, byś wróciła, a tu proszę, jaką ci niespodziankę sprawił. Przykro mi, ale moim zdaniem jesteś sobie troszkę sama winna... nie dziwię się, że facet mógł stracić do ciebie szacunek czy tam chęć dzielenia z tobą życia po takich scenach... i ty chciałaś mieć dziecko? Jak sama zachowałaś się niestety dość dziecinnie... roll

10

Odp: Mój ukochany zostawił mnie po 6 latach

Rozumiem, że jest Ci ciężko ale daj sobie spokój z tym facetem i nie poniżaj się przed nim, bo on Cię już nie chce. Jak na 33 lata to powinnaś być mądrzejsza. A Ty tak się uczepiłaś tego bele gowna jakby był ostatnim facetem na ziemi. Uroiłaś sobie w swojej głowie wielką miłość i że to Twój jedyny, a tak nie jest. On ma Cię gdzieś. Po prostu zachowujesz się jak desperatka, a 33 letniej kobiecie to już nawet nie przystoi. Olej go, zerwij kontakt, zabierz resztę swoich rzeczy z jego domu i zajmij się sobą i swoim życiem, a nie tylko tym dupkiem. To Ci przejdzie, musisz być silna. Czas leczy rany, to nie pusty frazes bo tak jest naprawdę. I nie płaszcz się przed nim, nie żebraj o uczucie bo tylko się ośmieszasz.

11

Odp: Mój ukochany zostawił mnie po 6 latach

Wiesz co? Tak czytam Twoją historię i mamy trochę wspólnego smile Daj sobie czasu, nie rozdrapuj tego. Ja w styczniu br. rozstałam się ze swoim narzeczonym po 7letnim związku. W momencie, gdy już wszystko do ślubu było praktycznie gotowe. I wiesz co? Do tej pory go wspominam, tęsknię, ale przestałam walczyć, bo o prawdziwą miłość nie trzeba. Jeśli go kochasz, pozwól mu odejść. Wiem, jak to brzmi, ale taka jest prawda niestety i długo też to do mnie dochodziło (żeby nie było, że się mądrze). Nie proś go, nie błagaj. Zacznij żyć i pokaż, że bez Niego dasz sobie radę. Nawet jeśli będzie ciężko, to noś głowę do góry i nie załamuj się. Psycholog też się przyda, uwierz.

Ściskam Cię mocno smile

12

Odp: Mój ukochany zostawił mnie po 6 latach

karolabe, jestem teraz, po 6 latach związku w tym samym miejscu w którym był Twój narzeczony sprzed 6 lat.
Sytuacja o tyle lepsza, że nie zostałaś zdradzona, wymieniona na inną kobietę.

Jak sobie poradził Twój były narzeczony ?

Może jego losy będą wskazówką, jak postąpić w przyszłości ?

13 Ostatnio edytowany przez Limeryk85 (2014-11-30 22:40:03)

Odp: Mój ukochany zostawił mnie po 6 latach

Cześć
Przeczytałam Twój post o robieniu wszystkiego w tym chodzeniu do wróżek, modlitwach, rozmyślaniach i wiecznych analizach, który został zamknięty przez moderatora.
Powiem Ci, że miałam podobnie, gdy mój narzeczony praktycznie z dnia na dzień oznajmił, że nie chce ze mną być ( no może bez tych wróżek ) ;P
Rozumiem Cię, gdyż szok i niedowierzanie to naturalna kolej rzeczy po takim ciosie od życia. Zazwyczaj mamy tendencje do przypisywania ludziom cech, jakie sami posiadamy,czego efektem jest ciągłe negowanie aktualnego stanu rzeczy. Ty wciąż zastanawiasz się dlaczego tak się stało i jak to możliwe, że ktoś kto robił dla Ciebie tak wiele, gotował tak pysznie, wydzwaniał, okazywał uczucia...pewnego dnia postanowił być zimny jak zima na Antarktyce. Ano jest to możliwe i najlepiej będzie, gdy przestaniesz rozpamiętywać i " rozkminiać " co jeszcze możesz zrobić, aby on się jednak opamiętał i dostrzegł jaką fajną kobietę stracił. W moim odczuciu, po tym co napisałaś, zakładam, iż do takich wniosków ten mężczyzna nie dojdzie.
Poza tym będziesz się długo męczyła robiąc sobie nadzieję i pozostawiając ten rozdział swojego życia nie zamknięty.


Pozdrawiam

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mój ukochany zostawił mnie po 6 latach

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026