Witam wszystkich
Otóż sprawa jest następująca, spotykam się z kobietą od 7 m-cy i nadal ze sobą nie współżyliśmy wiem że jest sama od 7 lat,tzn mówi mi że wtedy ostatnio się kochała z facetem. Została skrzywdzona przez ojca swojego syna(8lat) zostawił ją samą z dzieckiem poza tym był seksoholikiem dziecko jest chore, ma ciężkie schorzenie psychiczne, ale jest b. inteligentne dokładnie jest to zespół Aspergera.Musi sprawować niemal nad nim kontrole 24h, gdyż może sobie zrobić krzywdę lub komuś. Bardzo rzadko bywamy sam na sam,z wiadomych przyczyn,ale gdy już dochodzi do pocałunków i lekkich pieszczot, od odsuwa się ,mówi że jeszcze nie jest gotowa,wstydzi się itp., że niby to przyjdzie samo z czasem, ale faceci chyba mnie zrozumieją , nie chcę naciskać, ale my mamy swoje potrzeby.Przechodzi też czasem ostre napady migrem i innych schorzeń na tle psychicznym, bieże silne leki, tak jej mały daje popalić. Widujemy się rzadko, raz dwa w tyg., ja mam niestety taka pracę.Ale czasem jak mam wolne to mówi że żle się czuje i nie ma ochoty na spotkanie,potem znów jak chciałaby się spotkać to ja w pracy. spędziliśmy kilka fajnych wypadów wycieczek we trójke i było fajnie, we dwoje też spędzamy miło czas.Ale czuje dystans z jej strony do mnie. ja wyznałem jej swoje uczucia, ona tylko że jej zależy na mnie ale to jeszcze nie miłość. ostatnio wróciła z małym ze szpitala(oddz.psychiatryczny)byli tam 10 dni,bardzo to przeżyła,małego w pasy zapieli i był agresywny do personelu itp. Po powrocie wróciła wykończona psychicznie i niema ochoty na spotkanie,napisała mi że musi psychicznie odpocząć i że niedługo się odezwie ,że jak chce to mam czekać a jak nie to trudno? zaskoczyła mnie bardzo, napsałem że będę czekał, potem jeszcze kilka sms se słowami otuchy itd. nie odzywa się już 4 dni jestem zmartwiony,niewiem co dalej robić , zależy mi na niej i małym, wie o tym bo jej nie raz mówiłem i pisałem. Strasznie to dla mnie trudna sytuacje. Ktos może poradzić co począć dalej. pozdrawiam i przepraszam za błędy ort i inter. ![]()
Podobne tematy
Ktos może poradzić co począć dalej.
Mówisz i masz: rozejrzyj się za kobietą dla której będziesz mężczyzną, a nie tymczasową atrapą kogoś bliskiego.
Ona ma Cię w dupie i to nawet nie w sensie dosłownym.Czasem się przydasz, więc jesteś.Wcześniej czy później usłyszysz, że kogoś poznała.Taka nagroda za lata wiernej służby.
Dobrej nocy!
Dokładnie... jak można powiedzieć komuś z kim się jest "jeśli chcesz to poczekaj" to tak jakby komuś powiedzieć, albo ze mną jesteś albo nie i mnie nie wkurwiaj... taka jest prawda...
Lucky75 napisał/a:Ktos może poradzić co począć dalej.
Mówisz i masz: rozejrzyj się za kobietą dla której będziesz mężczyzną, a nie tymczasową atrapą kogoś bliskiego.
Ona ma Cię w dupie i to nawet nie w sensie dosłownym.Czasem się przydasz, więc jesteś.Wcześniej czy później usłyszysz, że kogoś poznała.Taka nagroda za lata wiernej służby.
Dobrej nocy!
Witaj pitagoras
Masz racje czuję się tak czasem,ale nie jesteśmy długo ze sobą,raptem kilka miesięcy dopiero się jakby poznajemy,ale stwierdziła że jestem jej facetem i oswaja się z tym dopiero bo długo była sama, rozumiem ją, boi się zaufać komuś i angażować się, najgorsze że mały mnie bardzo polubił i mam z nim dobry kontakt co w tej chorobie jest rzadkie,bardzo jej się to podoba że mam taki kontakt z małym. Niedawno jak byłem w szpitalu to powiedział kolegom ze jestem jego tatą. Kiedyś też powiedział mi to jak byliśmy sam na sam. Ona zwróciła mu uwagę na to że co On mówi , ja na to że mi to nie przeszkadza i zamilkła. Jeszcze wcześniej jak byliśmy sam na sam zapytała czy ja mógłbym traktować małego jak swoje dziecko, powiedziałem że oczywiście,ucieszyła się. Skończyła niedawno 40 lat więc może to sprawia że ma takie zachowania,jest załamana że już jest taka stara, ale ja ja pocieszam, nie wygląda na swoje lata jest bardzo atrakcyjna,młodsza odemnie o ponad rok, ale wiek się tu akurat nie liczy. Były już kiedyś takie ciche dni i potem było fajnie, ja nie muszę widywać się z Nią codziennie, zresztą pracuje za granicą i jestem raz góra dwa w Polsce, nie mieszkamy ze sobą i na razie nie planujemy,póki co. jak się poznaliśmy to dała mi kopa żebym się otrząsnął, bo byłem po nieudanym związku,poznalismy się na jednym z portali i to Ona mnie "zaczepiała" i po kilku rozmowach zgodziłem się na spotkanie i tak już to trwa. Powiedziała że nie jest gotowa jeszcze na zbliżenie że na wszystko przyjdzie czas,że ja naciskam a Ona tego nie lubi,ale były fajne momenty i mam nadzieje że jeszcze będą, ale to pokaze czas,bo na razie kilka dni ciszy. Ja ją czasem rozumiem bo kto nie ma takiego trudnego dziecka to tego nie zrozumie, nie chce jej tłumaczyć, ale widze co czasem przechodzi, jak zachowuje się dziecko z tym problemem, wręcz ją czasem podziwiam jaka ma do niego cierpliwość, może to właśnie odbija się na Naszych relacjach, ale na pewno nie zostawiej jej sama z problemami, chyba że tego będzie chciała, wtedy się wycofam. pozdrawiam wszystkich i jak zwykle przepraszam za błędy
Na to wygląda, że jesteś tylko pomocnikiem i ona szuka zastępczego tatusia. Chwalisz, pocieszasz, czekasz. Dupa zbita.
Ja tu widzę, że ona ma problemy sama z sobą. Totalnie w siebie nie wierzy i aktualnei nie jest w stanie stworzyć "związku" - i ty jej w tym nie pomożesz. Ona może potrzebuje przyjaciela, wsparcia, kolegi; ale nie faceta - nie związku - ona na to ewidentnie nie jest gotowa.
ona na to ewidentnie nie jest gotowa.
Wybaczcie.Wielu rzeczy o relacjach damsko-męskich nie wiem.
Ale jednego jestem pewny: jak kobieta mówi o ''niegotowości''; potrzebie czasu itp. to
ZBYWA
i
GRA NA CZAS
bo
NIE JEST ZAINTERESOWANA
ale
WYGODNIE JEJ
z
POSŁUGIWACZEM
Gotowość na związek nie jest jakimś obiektywnym stanem ducha- jest w 100 % zależna od posiadania pretendenta na takowy związek.
Co w tłumaczeniu na polski oznacza, że jak pojawia się facet który kobietę pociąga jako mężczyzna, to automatycznie pojawia się ochota, chęć, dojrzałość i gotowość na związek.
Autor myśli, że podlizując się dziecku przekupi Matkę.To tak nie działa.Jedno co zyska, to przedłużenie obecnego stanu rzeczy- bo babie będzie szkoda zabrać dziecku atrapę taty.
Nic z tego nie będzie Kolego!
Tak jak koledzy pisali również uważam, że nic z tego nie będzie. Albo odejdziesz na boczny tor jak pozna kogoś innego bardziej odpowiedniego albo będziesz wiecznym przyjacielem , ale chyba nie o to Ci chodzi.
Znów takie kategoryczne sądy. Takie sądy byłyby (być może) uprawnione gdyby dotyczyły młodej, bez obciążeń - dziewczyny.
Nikt nie bierze pod uwagę, że kobieta została kiedyś skrzywdzona, że może bać się "powtórki z rozrywki"? Na dodatek ma chore dziecko i to nieuleczalnie. Ona zapewne także bierze ten aspekt życia pod uwagę.
Moim zdaniem jest po prostu rozważna. Nie chce narażać siebie i swojego dziecka na rozczarowanie.
Czy Autor zdaje sobie sprawę z tego wszystkiego? Czy jest zdecydowany na taki "balast"?
naiwna92 napisał/a:ona na to ewidentnie nie jest gotowa.
Wybaczcie.Wielu rzeczy o relacjach damsko-męskich nie wiem.
Ale jednego jestem pewny: jak kobieta mówi o ''niegotowości''; potrzebie czasu itp. to
ZBYWA
i
GRA NA CZAS
bo
NIE JEST ZAINTERESOWANA
ale
WYGODNIE JEJ
z
POSŁUGIWACZEM
Gotowość na związek nie jest jakimś obiektywnym stanem ducha- jest w 100 % zależna od posiadania pretendenta na takowy związek.
Co w tłumaczeniu na polski oznacza, że jak pojawia się facet który kobietę pociąga jako mężczyzna, to automatycznie pojawia się ochota, chęć, dojrzałość i gotowość na związek.
Autor myśli, że podlizując się dziecku przekupi Matkę.To tak nie działa.Jedno co zyska, to przedłużenie obecnego stanu rzeczy- bo babie będzie szkoda zabrać dziecku atrapę taty.
Nic z tego nie będzie Kolego!
Bardzo możliwe, że tak jest
. Nie wykluczam tego. Z postu widać, że coś sie nie klei i to jest fakt.
Znów takie kategoryczne sądy. Takie sądy byłyby (być może) uprawnione gdyby dotyczyły młodej, bez obciążeń - dziewczyny.
Nikt nie bierze pod uwagę, że kobieta została kiedyś skrzywdzona, że może bać się "powtórki z rozrywki"? Na dodatek ma chore dziecko i to nieuleczalnie. Ona zapewne także bierze ten aspekt życia pod uwagę.
Moim zdaniem jest po prostu rozważna. Nie chce narażać siebie i swojego dziecka na rozczarowanie.Czy Autor zdaje sobie sprawę z tego wszystkiego? Czy jest zdecydowany na taki "balast"?
Witam. Tak zdaje sobie z tego sprawę, i mimo wszystko chciałbym stworzyć rodzine. Ale jak kolega pitagoras napisał że posługuje się dzieckiem to jest w błędzie, mały sam do mnie lgnie,czasem czuje się niekomfortowo jak się do mnie przytula i siada na kolana,ale nie odtrącam go bo wiem ze mu tego brakuje i chciałbym kiedyś zostać jego ojcem. A relacje między Mna a Nią jak jesteśmy już sami są w miare ,lubi się przytulić, daje mi się wysmarować olejkiem, są namiętne pocałunki, więc tu chyba nie chodzi o przyjażń ale stopniowe poznawanie się i stworzenie związku. Tylko w jej przypadku jest to proces długotrwały w związku z ostrożnością i ja to chyba rozumiem,chociaż wolałbym się widywać częściej .pzdr