:( czy wierzycie w przeznaczenie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » :( czy wierzycie w przeznaczenie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

Temat: :( czy wierzycie w przeznaczenie?

Zacznę od pytania.. czy wierzycie w przeznaczenie? Nie mieszkam w Polsce, przyleciałam do UK z moim byłym facetem, mamy razem dziecko..  3 lata podczas trwania jeszcze tego związku (nie było między nami dobrze), wyszłam na imprezę z koleżanką.. Spotkałam Brytyjczyka.. i coś się stało.. ! Coś tak mocno zaiskrzyło, że nie potrafiłam Go wyrzucić z głowy, podałam Mu mój nr tel, namiary na fb.. To był pierwszy raz, kiedy podałam innemu facetowi swoje namiary..! Do niczego między nami nie doszło.. Następnego dnia pisaliśmy ze sobą, i wydaje mi się, że raczej należę od osób uczciwych, więc napisałam Mu, że jestem w trudnym związku, że mam dziecko, ale że nie potrafię tak, bo mimo wszystko Kogoś mam i nieważne jak jest między nami, ale ktoś jest.. O dziwo, nie zareagował negatywnie, wręcz przeciwnie, nawet podziękował, że jestem z Nim szczera i kontakt się urwał..  Mojemu byłemu też o tej sytuacji opowiedziałam, przysięgłam, że do niczego nie doszło, dałam Mu nawet nr tej osoby, gdyby chciał sprawdzić czy mówię prawdę.. Mój związek 2 lata później i tak się rozpadł, ponieważ mój były partner mnie zdradził..
Wracając do tematu.. nie wiem jak, ale tą osobę poznaną na dyskotece cały czas miałam w głowie, jak przejeżdżałam przez Jego miasto, od razu o Nim pomyślałam.. Jakieś 3 miesiące po moim rozstaniu spotkaliśmy się znów przez czysty przypadek! I znów było to bum! Zaczęlismy rozmawiać, zapytał o mój związek, słysząc, że jestem sama chciał się oczywiście spotkać znów.. więc się zgodziłam..  Spotkaliśmy wieczorem w pt i tak został do poniedziałku.. Nie wiem czemu, ale ja po prostu wiedziałam, że z Nim będę, że tym razem to jest TO.. czułam to! sad Jesteśmy naprawdę dobrym związkiem, 2 moje poprzednie związki były bolesne, 2 partnerów mnie zdradziło.. Powiedziałam Mu o tym, bo mam naprawdę problem z zaufaniem teraz, pokazywaniem uczuć, mam blokadę, która mnie samą czasem przerasta.. Miałam również trudne dzieciństwo, tutaj jestem sama bez rodziny, czasem mi się wydaje, że nie mam już sił radzić sobie ze swoim życiem.. Moja samoocena poszła do góry przy Nim, mój Syn Go uwielbia (może dlatego, że poświęca Mu mnóstwo czasu, zajmuje się Nim lepiej niż rodowity ojciec), ciągle mi powtarza, że my jesteśmy teraz Jego rodziną.. Ale.. jest strasznie zazdrosny.. chorobliwie zazdrosny.. Dopiero po paru miesiącach wyznał mi dlaczego, że tego nie kontroluje i że nie chce taki być.. Jego była dziewczyna zdradziła Go z własnym ojcem.., a jeszcze poprzedni związek.. stracili dziecko.. i nie dali rady tego podźwignąć razem, dlatego się rozstali.. Powiedział mi, że ma coś w rodzaju traumy, że nie może czasem zapanować nad emocjami.. Powiedziałam Mu, że po tym, co przeszedł wcale się nie dziwię, i że chcę Mu pomóc.. Poszedł do lekarza na terapię, ja Go wspieram jak moge.. I nie bd ukrywać, ale polepszyło się między Nami niesamowicie.. z tym, że ja również mam ciężki charakter, również nie mało przeszłam w swoim życiu i niektóre problemy nadal się za mną ciągną.. czasem nie mam już po prostu sił.. szybko wybucham, z małych rzeczy rodzą się duże rzeczy, potrafię zranić słowami jak mało kto, a dopiero później dociera, co ja robię.. On mi często powtarza, że nie jest tak silny, jak mi się czasem wydaje.. że ja jestem silniejsza.. sad Wczorajszej nocy poszliśmy na urodziny do moich przyjaciół, wszystko było świetnie, doszło do zaręczyn moich przyjacioł.. On widząc jak sie wzruszyłam, szepnął mi do ucha, że my będziemy następni.. Moja pierwsza, stanowcza myśl i odpowiedź: TAK! bez żadnego zawahania.. Wyszliśmy do klubu.. i tam się zaczęło.. miał już dosyć wypite, zaczął się mnie czepiać, ja juz później też.. ale alkohol zrobił swoje.. Powiedziałam do Niego, że idziemy do domu.. On miał nasze klucze z mieszkania, i dalej prowokował mnie do awantury.. Powiedziałam najspokojniej jak umiałam, że niech mi da klucze, i że wracamy do domu taxówka.. Zaczął się kłócić, że nie .. że MUSIMY iść pieszo.. ja powiedziałam, że nie pójdę pieszo, bo jestem za bardzo zmęczona i nie dam rady, a poza tym wiem, ze bd się całą drogę kłócić, więc jeszcze gorzej dla Nas.. Powiedziałam wyraźnie, że jeśli chce może oczywiście jechać ze mną, ale że jak lepiej Mu zrobi spacer, to wróćmy osobno.. On zaczął płakac, że ja Go chcę zostawić, że On nie daje rady, aż w końcu wytargał mi telefon i rozwalił o ścianę.. sad wtedy to mi nerwy pękły.. Powiedziałam stanowczo, że ja jadę do domu, nie odzywałam się zbyt dużo, nie chciałam nic bardziej sprowokować.. On szedł za mną, i mnie pchnął na tyle, że się przewróciłam.. Ktoś to zobaczył, wszędzie kamery, przyjechała policja.. Oczywiście Go wybroniłam... wróciliśmy do domu, poszliśmy spać osobno, i pewnie wszystko by się jakoś skończyło.., ale znów przyjechała do Nas policja.. Osoba, która tej nocy zadzwoniła, powiedziała , że widziała, jak On mnie popycha no i sprawdzono kamery .. Tutaj to już jest przemoc, nieważne, co ja powiem, prawdopodobnie dostanie zakaz zbliżania się do mnie.. Jak On wychodził, to mi powiedział, że nie chce wracać, bo dla mnie będzie lepiej.. ! Nie! sad nie będzie! sad możecie mi wierzyć, NIE POPIERAM Jego zachowania, ale wiem, że On potrzebuje pomocy, On nigdy czegoś podobnego nie zrobił.. Jest naprawdę dobrze między nami sad On wygladał tak, jakby puściły Mu wszystkie emocje, nie słyszał, co ja mówię, nie słyszał nic poza tym, co Mu się wkręciło w głowie.. ! sad Powiedział, że mi po tym, co zrobił, nie będzie mógł mi spojrzeć w oczy, że lepiej, jak mnie zostawi, że mam być szczęśliwa..! nie, nie, nie! sad:( to tak nie działa.! ja wiem, że On żałuje, że naprawdę żałuje! Jak nie radzi sobie ze sobą jak za dużo wypije, niech odstawi alkohol..! ja chcę być z Nim, przy Nim, pomóc Mu! Nie wierzę, że spotkaliśmy się po to, żeby to się w taki sposób skończyło.. ! sad KOCHAM GO.. ! nie chcę, żeby On się poddał, tylko o to się modlę.. dzisiaj ma rozprawę dotyczącą zakazu.. nadal jeszcze nic nie wiem, ale to możemy razem odkręcić.., ale żeby On tylko chciał.. Powiedział mi, że Jego życie już teraz jest nic nie warte.. ja Mu zostawiłam wiadomość, że ma gdzie wracać, że chcę Mu pomóc, i że chcę z Nim być mimo wszystko, i że Go potrzebuję.. Dopiero po rozprawie będzie mógł to odczytać.. nie potrafię jeść od wczoraj, o niczym innym nie myśleć.. mam tylko nadzieję, że jeśli kocha mnie również tak mocno, jak cały czas mi pokazywał i mówił, to da nam jakąś lekcję, a nie, że się podda sad co Wy myślicie? ja sobie naprawdę nie wyobrażam, że to mógłby być koniec.. sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: :( czy wierzycie w przeznaczenie?
neeecik666 napisał/a:

Zacznę od pytania.. czy wierzycie w przeznaczenie? Nie mieszkam w Polsce, przyleciałam do UK z moim byłym facetem, mamy razem dziecko..  3 lata podczas trwania jeszcze tego związku (nie było między nami dobrze), wyszłam na imprezę z koleżanką.. Spotkałam Brytyjczyka.. i coś się stało.. ! Coś tak mocno zaiskrzyło, że nie potrafiłam Go wyrzucić z głowy, podałam Mu mój nr tel, namiary na fb.. To był pierwszy raz, kiedy podałam innemu facetowi swoje namiary..! Do niczego między nami nie doszło.. Następnego dnia pisaliśmy ze sobą, i wydaje mi się, że raczej należę od osób uczciwych, więc napisałam Mu, że jestem w trudnym związku, że mam dziecko, ale że nie potrafię tak, bo mimo wszystko Kogoś mam i nieważne jak jest między nami, ale ktoś jest.. O dziwo, nie zareagował negatywnie, wręcz przeciwnie, nawet podziękował, że jestem z Nim szczera i kontakt się urwał..  Mojemu byłemu też o tej sytuacji opowiedziałam, przysięgłam, że do niczego nie doszło, dałam Mu nawet nr tej osoby, gdyby chciał sprawdzić czy mówię prawdę.. Mój związek 2 lata później i tak się rozpadł, ponieważ mój były partner mnie zdradził..
Wracając do tematu.. nie wiem jak, ale tą osobę poznaną na dyskotece cały czas miałam w głowie, jak przejeżdżałam przez Jego miasto, od razu o Nim pomyślałam.. Jakieś 3 miesiące po moim rozstaniu spotkaliśmy się znów przez czysty przypadek! I znów było to bum! Zaczęlismy rozmawiać, zapytał o mój związek, słysząc, że jestem sama chciał się oczywiście spotkać znów.. więc się zgodziłam..  Spotkaliśmy wieczorem w pt i tak został do poniedziałku.. Nie wiem czemu, ale ja po prostu wiedziałam, że z Nim będę, że tym razem to jest TO.. czułam to! sad Jesteśmy naprawdę dobrym związkiem, 2 moje poprzednie związki były bolesne, 2 partnerów mnie zdradziło.. Powiedziałam Mu o tym, bo mam naprawdę problem z zaufaniem teraz, pokazywaniem uczuć, mam blokadę, która mnie samą czasem przerasta.. Miałam również trudne dzieciństwo, tutaj jestem sama bez rodziny, czasem mi się wydaje, że nie mam już sił radzić sobie ze swoim życiem.. Moja samoocena poszła do góry przy Nim, mój Syn Go uwielbia (może dlatego, że poświęca Mu mnóstwo czasu, zajmuje się Nim lepiej niż rodowity ojciec), ciągle mi powtarza, że my jesteśmy teraz Jego rodziną.. Ale.. jest strasznie zazdrosny.. chorobliwie zazdrosny.. Dopiero po paru miesiącach wyznał mi dlaczego, że tego nie kontroluje i że nie chce taki być.. Jego była dziewczyna zdradziła Go z własnym ojcem.., a jeszcze poprzedni związek.. stracili dziecko.. i nie dali rady tego podźwignąć razem, dlatego się rozstali.. Powiedział mi, że ma coś w rodzaju traumy, że nie może czasem zapanować nad emocjami.. Powiedziałam Mu, że po tym, co przeszedł wcale się nie dziwię, i że chcę Mu pomóc.. Poszedł do lekarza na terapię, ja Go wspieram jak moge.. I nie bd ukrywać, ale polepszyło się między Nami niesamowicie.. z tym, że ja również mam ciężki charakter, również nie mało przeszłam w swoim życiu i niektóre problemy nadal się za mną ciągną.. czasem nie mam już po prostu sił.. szybko wybucham, z małych rzeczy rodzą się duże rzeczy, potrafię zranić słowami jak mało kto, a dopiero później dociera, co ja robię.. On mi często powtarza, że nie jest tak silny, jak mi się czasem wydaje.. że ja jestem silniejsza.. sad Wczorajszej nocy poszliśmy na urodziny do moich przyjaciół, wszystko było świetnie, doszło do zaręczyn moich przyjacioł.. On widząc jak sie wzruszyłam, szepnął mi do ucha, że my będziemy następni.. Moja pierwsza, stanowcza myśl i odpowiedź: TAK! bez żadnego zawahania.. Wyszliśmy do klubu.. i tam się zaczęło.. miał już dosyć wypite, zaczął się mnie czepiać, ja juz później też.. ale alkohol zrobił swoje.. Powiedziałam do Niego, że idziemy do domu.. On miał nasze klucze z mieszkania, i dalej prowokował mnie do awantury.. Powiedziałam najspokojniej jak umiałam, że niech mi da klucze, i że wracamy do domu taxówka.. Zaczął się kłócić, że nie .. że MUSIMY iść pieszo.. ja powiedziałam, że nie pójdę pieszo, bo jestem za bardzo zmęczona i nie dam rady, a poza tym wiem, ze bd się całą drogę kłócić, więc jeszcze gorzej dla Nas.. Powiedziałam wyraźnie, że jeśli chce może oczywiście jechać ze mną, ale że jak lepiej Mu zrobi spacer, to wróćmy osobno.. On zaczął płakac, że ja Go chcę zostawić, że On nie daje rady, aż w końcu wytargał mi telefon i rozwalił o ścianę.. sad wtedy to mi nerwy pękły.. Powiedziałam stanowczo, że ja jadę do domu, nie odzywałam się zbyt dużo, nie chciałam nic bardziej sprowokować.. On szedł za mną, i mnie pchnął na tyle, że się przewróciłam.. Ktoś to zobaczył, wszędzie kamery, przyjechała policja.. Oczywiście Go wybroniłam... wróciliśmy do domu, poszliśmy spać osobno, i pewnie wszystko by się jakoś skończyło.., ale znów przyjechała do Nas policja.. Osoba, która tej nocy zadzwoniła, powiedziała , że widziała, jak On mnie popycha no i sprawdzono kamery .. Tutaj to już jest przemoc, nieważne, co ja powiem, prawdopodobnie dostanie zakaz zbliżania się do mnie.. Jak On wychodził, to mi powiedział, że nie chce wracać, bo dla mnie będzie lepiej.. ! Nie! sad nie będzie! sad możecie mi wierzyć, NIE POPIERAM Jego zachowania, ale wiem, że On potrzebuje pomocy, On nigdy czegoś podobnego nie zrobił.. Jest naprawdę dobrze między nami sad On wygladał tak, jakby puściły Mu wszystkie emocje, nie słyszał, co ja mówię, nie słyszał nic poza tym, co Mu się wkręciło w głowie.. ! sad Powiedział, że mi po tym, co zrobił, nie będzie mógł mi spojrzeć w oczy, że lepiej, jak mnie zostawi, że mam być szczęśliwa..! nie, nie, nie! sad:( to tak nie działa.! ja wiem, że On żałuje, że naprawdę żałuje! Jak nie radzi sobie ze sobą jak za dużo wypije, niech odstawi alkohol..! ja chcę być z Nim, przy Nim, pomóc Mu! Nie wierzę, że spotkaliśmy się po to, żeby to się w taki sposób skończyło.. ! sad KOCHAM GO.. ! nie chcę, żeby On się poddał, tylko o to się modlę.. dzisiaj ma rozprawę dotyczącą zakazu.. nadal jeszcze nic nie wiem, ale to możemy razem odkręcić.., ale żeby On tylko chciał.. Powiedział mi, że Jego życie już teraz jest nic nie warte.. ja Mu zostawiłam wiadomość, że ma gdzie wracać, że chcę Mu pomóc, i że chcę z Nim być mimo wszystko, i że Go potrzebuję.. Dopiero po rozprawie będzie mógł to odczytać.. nie potrafię jeść od wczoraj, o niczym innym nie myśleć.. mam tylko nadzieję, że jeśli kocha mnie również tak mocno, jak cały czas mi pokazywał i mówił, to da nam jakąś lekcję, a nie, że się podda sad co Wy myślicie? ja sobie naprawdę nie wyobrażam, że to mógłby być koniec.. sad

Tak ze slyszenia wiem ,ze Anglicy nie lubia sie wiazac na stale,a z Twojego opisu sytuacji on sie chce wycofac z tego zawiazku po angielsku ,czyli wyjsc tylnymi drzwiami.

3

Odp: :( czy wierzycie w przeznaczenie?

Wierzę w przeznaczenie i u Ciebie właśnie tak pięknie się to zaczyna, tylko słabo się kończy póki co? Bardzo Ci współczuję, jednak chyba większość osób wie ze słyszenia albo z doświadczenia, że na taki jednym pchnięciu się nie kończy, a jeśli to się powtórzy, to nawet taka miłość nie pomoże. Rozumiem, że go bardzo kochasz i skoro on Ciebie też, to wróci do Ciebie na pewno. Tylko koniecznie musicie cos z tym zrobić, bo dotychczasowa terapia nie zaradziła całej sytuacji...

4 Ostatnio edytowany przez neeecik666 (2014-10-20 16:11:06)

Odp: :( czy wierzycie w przeznaczenie?

Anglicy może i tak, Szkoci raczej nie ..
Poza tym ostatnio zmienił vana dla 3 os. ze względu na mojego synka, stara się uczestniczyć we wszystkim, co dla mnie ważne.. raczej nie wygląda to u Niego na przelotny romans.. sad Czasem kogoś kochasz, ale odchodzisz, bo masz wrażenie, że danej osobie będzie lepiej bez Ciebie.. Moim zdaniem, to tak nie działa..
Poza tym On nigdy nie zrobił tego wcześniej.. nawet nie dawał jakichkolwiek sygnałów pod tym kątem.. Właśnie dlatego, że to zrobił chce odejść, bo wydaje mi się, że zdaje sobie sprawę z wagi sytuacji..
już sama nie wiem.. albo ja się po prostu sama mylę.. sad

5

Odp: :( czy wierzycie w przeznaczenie?
neeecik666 napisał/a:

Anglicy może i tak, Szkoci raczej nie ..

Ja bym sie zastanowila nad ta znajomoscia.Kazda jego przemoc wobec siebie bedziesz tlumaczyc tym ,ze byl pijany ,ze Ty bylas pijana,ze cos w niego wstapilo.

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » :( czy wierzycie w przeznaczenie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018