Napiszę w skrócie bo jestem w pracy i nie wiem co zrobić...
Mam strasznie zazdrosnego faceta... w marcu zmieniłam pracę, pracuję w tej samej firmie lecz w innej jednostce. Jestem farmaceutką.. wiadomo, przez aptekę przewija się dużo osób. zazwyczaj są to osoby starsze. W ciągu ostatniego miesiąca zamknęli jedną jednostkę i kierownik tej apteki (mężczyzna) przyszedł do nas, na moją zmianę. Na drugiej zmianie jest kierownik naszej apteki, dodam że też mężczyzna.
Czy to jest w porządku , że mój facet ciągle powtarza że moje koleżanki z pracy (i nie tylko ) są nienormalne? że mają na mnie zły wpływ? Jeżeli dzwoni do mnie... nawet jak jestem w pracy... muszę od razu odebrać bo inaczej myśli że się puszczam z tymi facetami... Nie mogę sama zakończyć połączenia. Muszę np. zostawić telefon obok siebie , dać na głośnik a on wycisza mikrofon i słucha.. czy coś się odezwę czy nie. nawet jak którys z tych facetów zapyta gdzie coś leży, ja nie mam prawa się do nich odzywać. Mogę jedynie wskazać palcem. Kiedy był na wolnym to na 8 godzin mojej pracy przez 6 .. 6 i pół godziny potrafił słuchać tego co się dzieje u mnie w pracy. Gdy coś powiedziałam nie tak wg niego... darł się na mnie przez telefon. Gdy np. nie słucha a usłyszę dzwonek do drzwi.. mam do niego od razu dzwonić i przy tych dostawcach miło się do niego zwracać. JMiałam bardzo dużo koleżanek... teraz nie mam czasu na nic i dla nikogo. Parę razy gdy spotkałam koeżankę i np. napisałam mu wiadomość - potrafił zadzwonić i słuchać czy nie gadam o czyś co mogłoby wyjść na jaw jaka byłam wcześniej. dodam że jestem wobec niego bardzo w porządku osobą. Nie mogę mówić pacjentom (facetom dzień dobry i do widzenia) bo wg niego jest to dygnal dla nich ze mam na nich ochotę. Miał ktoś podobnie? bardzo go kocham i wydaje mi się ze to jest na tle chorobowym... zrobiłam mu już tyle afer, ja już koncze się psychicznie. błagam go żeby mi dał normalnie pracować... dobrze że teraz znalazł taką pracę że wisi nad nim lekki bat to się trochę uspokoił.. ale pojawiają się nowe problemy... ma hasło do wszystkich możliwych rzeczy.. fb.. poczta itd... kiedy jakiś znajomy napisze mi wiadomość to sam odpisuje.. chamsko.. pousuwał mi facetów z fb mówiąc że to dla mojego dobra.. mnie to naprawdę nie interesuje czy mi kogoś wywalił czy ni bo nie zależy mi na żadnych innych facetach... Wczoraj była kłótnia o to że nic się dla niego nie staram... on rzadko przychodzi do mnie bo moja mama go niezbyt lubi.. choć bronie go przed nią. Ciągle powatzra że inne to raz w tygodniu pieką placki dla swoich facetów a ja to robie tylko wtedy gdy gdzieś wyjeżdżamy... dodam że w telefonie mam zainstaowaną aplikację. która pozwala mu przesłuchać sobie te rozmowy które on słuchał żeby być pewnym że nic nie mówiłam. Gdy w pracy nie odpiszę 5 minut na jego wiadomość - dzwoni - koło się zamyka. Straszę go że powiem jego rodzicom... mam już przewalone w pracy bo są na mnie skargi że nic nie robię tylko chodzę z telefonem. Tłumaczyłam mu to .. jak grochem o ścianę. ostatnio się tak potwornie wkurzyłam że stwierdził że muszę isć do psychiatry i on pojdzie ze mną . czy wziąć go przy okazji?