Czy nie uważacie, że kobiety które zawieraja znajomości przez internet, chodzi bardziej o te zajęte, robią to głównie dlatego, żeby się dowartościować? Po prostu w ich związku zawiało monotonią i nudą, a mężczyzna się nie stara. Jak mężczyźni to widzą?
Podobne tematy
chyba sobie zartujesz , porzadne kobiety nigdy nie szukaja ,lewego towaru" tylko szmule zwykle ladacznice , puszczaja sie i tego typu akcje odwalaja . moje zdanie . . . zreszta kazdy facet potwierdzi .
chyba sobie zartujesz , porzadne kobiety nigdy nie szukaja ,lewego towaru" tylko szmule zwykle ladacznice , puszczaja sie i tego typu akcje odwalaja . moje zdanie . . . zreszta kazdy facet potwierdzi .
Potwierdzam.
Ciekawe umotywowanie najzwyklejszej nielojalności wobec partnera: "dowartościowanie" ![]()
Zapewne, mysa, podobnie usprawiedliwisz facetów bedących w związkach a brylujacych np. na portalach randkowych by "się dowartościować", bo "w ich związku zawiało monotonią i nudą".
Owszem, to niedojrzałość. Tak samo jak facet, który szuka innej itp bo "mnonotonnia". Nie jest to wyjaśnieniem, usprawiedliwieniem, chociaż oczywiście wiele osób tak to tłumaczy. Sami do tego mają niską samoocenę plus ta niedojrzałość i tak to wtedy bywa..
A dlaczego postrzegacie znajomości internetowe tak jednostronnie?
Przecież w internecie można nawiązywać znajomości nie tylko w celu "łóżkowym".
W końcu to forum tez służy do poznawania ludzi - a nie proponuje tu się nikomu seksu (raczej), chociaż faceci tez tu są.
Tak, szukałam znajomości przez internet - poznałam dzięki temu kilkoro bardzo fajnych ludzi. I mam nadzieję na poznanie nowych. Płci obojga. I wcale nie czuje się nieporządną kobietą zdradzającą swojego męża. ![]()
...Tak, szukałam znajomości przez internet - poznałam dzięki temu kilkoro bardzo fajnych ludzi. I mam nadzieję na poznanie nowych. Płci obojga. I wcale nie czuje się nieporządną kobietą zdradzającą swojego męża.
Każdy ma do tego prawo i może tak postępować. Jeśli partner/partnerka o tym wie i TO AKCEPTUJE - ok
Rozumiem też, że takie osoby na zasadzie wzajemności są w stanie ze zrozumieniem i pełna aprobatą traktować poszukiwanie przez swoich partnerów w necie nowych znajomych (zwłaszcza kobiet) i np. spotykanie się z nimi. Jeśli to działa w obie strony - ok. Związki bywają różne. Takie też bywają - tego nie neguję.
Jednak pytanie zadane przez Autorkę sugeruje - w moim odbiorze - coś innego. Mianowicie szukanie nowych wrażeń "za plecami partnera", bo związek przechodzi kryzys... A to chyba całkowicie zmienia postać rzeczy, czyż nie?
No i polała się fala krytyki. Więc tak nie uważacie. Dobrze, skoro tak, to według Was dlaczego tak jest? Nie chodzi mi od razu o zdradę ?puszczania się?, jak to ktoś ujął.
Czy nie uważacie, że kobiety które zawieraja znajomości przez internet, chodzi bardziej o te zajęte, robią to głównie dlatego, żeby się dowartościować? Po prostu w ich związku zawiało monotonią i nudą, a mężczyzna się nie stara. Jak mężczyźni to widzą?
Nie jestem mężczyzną, ale się wypowiem. "Real" nie stwarza nam wielu okazji do intymnej i pełnej skupienia rozmowy z obcą osobą. O wiele łatwiej poczuć się niekomfortowo, rozmawiając "o życiu" z nieznajomym na przystanku autobusowym niż w Necie. Rozmowy o emocjach rezerwujemy dla bliskich lub dla tych, do których chcielibyśmy się zbliżyć.
Jak widać chociażby na tym forum, Internetowe skupiska ludzi kuszą bogactwem wątków, otwartością. Ludzie nie widzą się nawzajem, więc czują się względnie bezpiecznie. Łatwiej o elokwencję i udany flirt. Najczęściej bez poczucia, że przekroczyło się jakąś granicę.
Przypuszczam, że część kobiet rzeczywiście zawiera internetowe znajomości, żeby poflirtować.
No i polała się fala krytyki...Nie chodzi mi od razu o zdradę ?puszczania się?, jak to ktoś ujął.
Dlaczego od razu krytyka? Wyrażamy swoje zdanie. A "puszczanie się" też moze przybierać różne formy, zależy od jakichś zasad. Bo netowe "puszczanie sie", fantazjowanie z nieznajomym (oczywiście bez wiedzy partnera) nie jest zdradą fizyczną, ale EMOCJONALNĄ. Zatem sfera łóżka tu nie występuje, ale... Zdrada emocjonalna jest tu porównywalna (dla jednych nawet gorsza od fizycznej - kwestia spojrzenia), tym bardziej, że w tle jest marginalizowany i ignorowany partner. Skoro cos w związku szwankuje - takie gierki, poszukiwania wrażeń "na boku" są zwykłym świństwem.
"Real" nie stwarza nam wielu okazji do intymnej i pełnej skupienia rozmowy z obcą osobą...Internetowe skupiska ludzi kuszą...Ludzie nie widzą się nawzajem, więc czują się względnie bezpiecznie. Łatwiej o elokwencję i udany flirt. Najczęściej bez poczucia, że przekroczyło się jakąś granicę.
Przypuszczam, że część kobiet rzeczywiście zawiera internetowe znajomości, żeby poflirtować.
Ok, tylko po co? By sie własnie ...dowartosciować? Specyficzne i dość ...proste (od prostackie) to jest. I bardzo często staje sie zgubą dla związku, bo albo partner o tym sie dowiaduje, albo takie "flirtowanie" (jak zwał tak zwał) tak absorbuje uwagę, że zażegnanie problemu w związku, naprawa relacji przestaje już być intereusjącą.
Spotkałem sie z taka sytuacją ostatnimi czasy. Znane mi małżeństwo zaczęło się sypać, nastapiła tzw. separacja. Facet postępował fair, ale kobieta zaczęła pojawiać się na portalach randkowych. I co? Niewinne dowartościowywanie? Co było dalej z tym małżeństwem (małżonek o tym sie dowiedział)? No kto zgadnie?
No i polała się fala krytyki. Więc tak nie uważacie. Dobrze, skoro tak, to według Was dlaczego tak jest? Nie chodzi mi od razu o zdradę ?puszczania się?, jak to ktoś ujął.
Po pierwsze, nie ma czegos takiego jak "wiekszosc". Kazda historia to inny przypadek. Rozne powody, jednak wszystkie prowadza do jednego stanu: checi poznania kogos nowego, kto da nam to, czego aktualnie nie mamy. "Dowartosciowanie" lepiej zastapic "poszukiwaniem zaspokojenia potrzeby", a braki moga byc rozne rozniste.
Po drugie, kto to robi? Wszyscy. Zarowno ciche, niepozorne kury domowe, jak i piekne, seksowne businesswomen. Zarowno hydraulicy jak i dyrektorowie wielkich firm. Potrzeby ma kazdy.
Po trzecie, znajomosci internetowe to tylko intro. Bardzo szybko rosnie apetyt na wiecej, wyobraznia pracuje. Ryzykowna gra, choc nie wykluczam ze sa przyjaznie damsko-meskie, zwlaszcza gdzies tam na koncach internetu, aczkolwiek moje doswiadczenie tego nie potwierdza.
Po czwarte
- dlaczego pytasz?:) skad watek?
mysa napisał/a:No i polała się fala krytyki...Nie chodzi mi od razu o zdradę ?puszczania się?, jak to ktoś ujął.
Dlaczego od razu krytyka? Wyrażamy swoje zdanie. A "puszczanie się" też moze przybierać różne formy, zależy od jakichś zasad. Bo netowe "puszczanie sie", fantazjowanie z nieznajomym (oczywiście bez wiedzy partnera) nie jest zdradą fizyczną, ale EMOCJONALNĄ. Zatem sfera łóżka tu nie występuje, ale... Zdrada emocjonalna jest tu porównywalna (dla jednych nawet gorsza od fizycznej - kwestia spojrzenia), tym bardziej, że w tle jest marginalizowany i ignorowany partner. Skoro cos w związku szwankuje - takie gierki, poszukiwania wrażeń "na boku" są zwykłym świństwem.
Koczilla napisał/a:"Real" nie stwarza nam wielu okazji do intymnej i pełnej skupienia rozmowy z obcą osobą...Internetowe skupiska ludzi kuszą...Ludzie nie widzą się nawzajem, więc czują się względnie bezpiecznie. Łatwiej o elokwencję i udany flirt. Najczęściej bez poczucia, że przekroczyło się jakąś granicę.
Przypuszczam, że część kobiet rzeczywiście zawiera internetowe znajomości, żeby poflirtować.Ok, tylko po co? By sie własnie ...dowartosciować? Specyficzne i dość ...proste (od prostackie) to jest. I bardzo często staje sie zgubą dla związku, bo albo partner o tym sie dowiaduje, albo takie "flirtowanie" (jak zwał tak zwał) tak absorbuje uwagę, że zażegnanie problemu w związku, naprawa relacji przestaje już być intereusjącą.
Spotkałem sie z taka sytuacją ostatnimi czasy. Znane mi małżeństwo zaczęło się sypać, nastapiła tzw. separacja. Facet postępował fair, ale kobieta zaczęła pojawiać się na portalach randkowych. I co? Niewinne dowartościowywanie? Co było dalej z tym małżeństwem (małżonek o tym sie dowiedział)? No kto zgadnie?
Flirty są akurat dosyć powszechną aktywnością. Także w realu. Jedne są proste, inne prostackie, jeszcze inne bardziej wyrafinowane. Nie zmienisz tego. Te Internetowe po prostu łatwiej ukryć.
To prawda, flirt - nie tylko Internetowy - często staje się zgubą związku. Jednak szkopuł tkwi nie w medium, przez które się odbywa, ale w samym fakcie. Ja bym powiedziała wręcz, że Internetowy flirt daje większe szanse, że nie dojdzie do fizycznej zdrady niż ten "realny".
?Puszczanie się? dla mnie ma jedno znaczenie, które zupełnie mi tu nie pasuję, według mnie nie ma czegoś takiego jak różne formy puszczania się, dla mnie istnieje tylko jedna, noo ale nie będziemy się nad tym rozwodzić. I wole w ogole nie używać tu tego stwierdzania. A dowartościowanie nie jest zaspokajaniem potrzeb, to są dwie zupełnie różne rzeczy. Dowartościować to poczuć się lepiej ze sobą, za sprawą kogoś bądź samego siebie (za sprawą kogoś niekoniecznie oznacza właśnie ?puszczania się?).
Może nie powinnam nazywać Waszych opinii krytyką, ale sama poczułam się skrytykowana. Założyłam wątek, bo chyba chciałam się oszukać, sama tkwię w takiej znajomości z osobą płci przeciwnej, nie jest to żaden romans internetowy, są to jedynie rozmowy, o wszystkim i o niczym. Ostatnio też o sprawach bardziej prywatnych. Czuję się lepiej gdy wiem, że może ktoś jest mnie w stanie zrozumiec i wysłuchać. Takiej osobie łatwiej opowiedzieć o wielu sprawach, z resztą dostaję również wiele dobrych rad i nie tylko... Mimo że mnie nie zna, bardziej mnie ceni niż niejedna osoba z najbliższego otocznia. Wiem też że częściej przeczytam to co bym chciała niż to jak jest, bo taka osoba zna sytuację tylko z jednej strony. Takie oszukiwanie się na dłuższą metę pewnie nie przyniesie żadnych pozytywnych skutków, ale na ten moment jest to pomocne.
Oczywiście posiadam partnera, jak już pewnie się domysliliście, z którym być może niedługo zalegalizuje związek, który nie wie o niczym, jednak nie uważam tego nawet za zdradę emocjonalną, bo do niczego nie dochodzi. Przechodzimy kryzys i szukałam na to jakiegoś leku, znalazłam i póki co jest on skuteczny.
Nie chciałam pisac tego od razu bo obawiałam się Waszych opinii, ale właśnie po nie się tu znalazłam?
...tkwię w takiej znajomości z osobą płci przeciwnej, nie jest to żaden romans internetowy, są to jedynie rozmowy, o wszystkim i o niczym. Ostatnio też o sprawach bardziej prywatnych. Czuję się lepiej gdy wiem, że może ktoś jest mnie w stanie zrozumiec i wysłuchać. Takiej osobie łatwiej opowiedzieć o wielu sprawach, z resztą dostaję również wiele dobrych rad i nie tylko... Mimo że mnie nie zna, bardziej mnie ceni niż niejedna osoba z najbliższego otocznia. Wiem też że częściej przeczytam to co bym chciała niż to jak jest, bo taka osoba zna sytuację tylko z jednej strony. Takie oszukiwanie się na dłuższą metę pewnie nie przyniesie żadnych pozytywnych skutków, ale na ten moment jest to pomocne.
Owszem, przyniesie skutki: w momencie kolejnych problemów w związku uznasz, że ten, z którym jesteś jest "beznadziejnym" człowiekiem, a tamten - doskonały, wyrozumiały ...idealny. Podejrzewam, że już teraz w jakimś sensie porównujesz swego partnera i tamtego mężczyznę. I chyba na niekorzyść tego pierwszego.
...Oczywiście posiadam partnera, jak już pewnie się domysliliście, z którym być może niedługo zalegalizuje związek, który nie wie o niczym, jednak nie uważam tego nawet za zdradę emocjonalną, bo do niczego nie dochodzi. Przechodzimy kryzys i szukałam na to jakiegoś leku, znalazłam i póki co jest on skuteczny.
Nie chciałam pisac tego od razu bo obawiałam się Waszych opinii, ale właśnie po nie się tu znalazłam?
Jeśli o prywatnych sprawach, problemach zwierzasz sie jakiemuś obcemu facetowi, którego istnienie ZATAJASZ przed partnerem - to jest już emocjonalna zdrada...
Ale widać i tak uważasz co uważasz.
Jeśli chciałabyś się dowiedzieć jak wypadałoby taką znajomość traktować - powiedz szczerze swojemu partnerowi o tamtym, o Waszych rozmowach, tematach i tym Twoim eufemistycznym, aczkolwiek zastanawiającym "i nie tylko...".
Wszak nie zdradzasz - partner potraktuje to ze zrozumieniem ![]()
Tak, już go z nim porównuje. We wszystkim co napisałeś masz rację. Jestem świadoma, że źle robię, tylko nie potrafię przestać. I rozmowa z moim facetem nic dobrego nie przyniesie, zapewne dlatego, że ja nic dobrego nie zrobiłam, ehh? Nie mam nawet tyle odwagi, żeby rozmawiać z nim na ten temat, cóż za paradoks że z obcym umiem o wszystkim dyskutować, a z własnym wolałabym nawet nie zaczynać takich tematów co z nowo poznanym, a wypadałoby najlepiej pogadać z nim. I nie przewiduje aż tak pozytywnych skutków jak zrozumienie, raczej krzyk płacz i zgrzytanie zębów. Ale chyba trzeba wziąć za to wszystko odpowiedzialność wreszcie?
No to po co to kobiety robią? Dla dowartościowania, dla lepszego samopoczucia. Bo są egoistkami, bo partnera nie traktują jak przyjaciela, tylko w inny sposób i muszą szukać na boku sobie innych. Najlepiej miec setke mezczyzn i każdego uzywac do innej roli, bo nie mozna miec tego w jednym jedynym, right? A na kryzys dorośli ludzie zamiatają problemy pod dywan i zwierzają się obcym. Jawol.
O ja mogę napisać po co. Trochę na złość, trochę dla dowartościowania się, żeby poznać kogoś fajnego. Głównie dlatego że w związku jest niefajnie. Taki mój mąż np - kocham go, fizycznie nigdy bym go nie zdradziła, zresztą emocjonalnie też zawsze był dla mnie jedynym. Ale mam już dość. Jego nielojalności, jego wdupiemania, jego koleżaneczek, zwierzeń i znajomości. Chyba w jakimś sensie przekreśliłam już część naszego związku. Jesteśmy razem i może dalej będziemy, ale nie wierzę już w spełnienie w tym związku. Zbyt wiele razy on mnie zranił.
Dlatego szukam znajomości w necie. Nie zamierzam zdradzać, ale owszem chcę się dowartościować, miło spędzić czas, może wzbudzić zazdrość. Tylko tyle i aż tyle.
To tyczy także nas facetów, mój brat np flirtował z kobietą na necie.
powody są różne
ja kiedyś flirtowałam w necie głównie jak mój mąż sobie wychodził wieczorami na kilkugodzinne piwkowanie, nie czułam się wtedy taka samotna. Potem po złości za to że mnie zdradził i nie w porządku się wobec mnie zachowywał umówiłam się z kilkoma kolesiami i go zdradziłam. Po za tym chciałam o kimś innym zapomnieć więc stwierdziłam że flirt przez neta może mi w tym tylko pomóc - i pomógł - poniekąd. Tak więc jak widać jest wiele powodów.
powody są różne
ja kiedyś flirtowałam w necie głównie jak mój mąż sobie wychodził wieczorami na kilkugodzinne piwkowanie, nie czułam się wtedy taka samotna. Potem po złości za to że mnie zdradził i nie w porządku się wobec mnie zachowywał umówiłam się z kilkoma kolesiami i go zdradziłam. Po za tym chciałam o kimś innym zapomnieć więc stwierdziłam że flirt przez neta może mi w tym tylko pomóc - i pomógł - poniekąd. Tak więc jak widać jest wiele powodów.
To co tu napisałaś, a także to, co wcześniej napisała duzapanna - to nic innego jak prymitywne ODGRYWANIE SIĘ. Bo "dość...Jego nielojalności, jego wdupiemania, jego koleżaneczek, zwierzeń i znajomości", bo "po złości za to że mnie zdradził".
To zwykłe odgrywanie się, a nie "dowartościowywanie". Mylicie tu pojęcia. Owszem, jak się chce "przygruchać" kogoś na boku (czy to do łózka, czy to do długich, ..."głębokich" rozmów) - powód zawsze się znajdzie: bo zdradził, bo chodzi sam na imprezy, bo pije, bo ...nie smakuje mu obiad, bo nie kupił tego, o co prosiłam, bo nie chce zakładać marynarki itp. często idiotyczne i naciągane usprawiedliwienia. To właśnie takie dorabianie ideologii do braku elementarnej lojalności wobec partnera. Na zasadzie cichej i tchórzliwej (bo za plecami) prymitywnej zemsty. Miast problem wyjaśnić z partnerem lub się rozstać - udajecie, że jest wszystko ok, a cichaczem robicie swoje
I w taki to sposób - tak postępując - okazujecie się "godne" swoich partnerów...
Przykro mi ![]()
kosmiczny nick
pewnie że jestem godna swojego partnera
obydwoje jesteśmy siebie warci - w POZYTYWNYM tego znaczeniu
nie pisałam natomiast że przez to się dowartościowałam
ja się w taki sposób nie dowartościowuję, oj nie, na pewno nie.
kosmiczny nick
pewnie że jestem godna swojego partnera
obydwoje jesteśmy siebie warci - w POZYTYWNYM tego znaczeniu
nie pisałam natomiast że przez to się dowartościowałam
ja się w taki sposób nie dowartościowuję, oj nie, na pewno nie.
Czy "w pozytywnym" to ...trochę dyskusyjne.
Owszem, czytając Twoje wypowiedzi w innych wątkach wiem, że szukanie innych mężczyzn w internecie nie jest - w Twoim przypadku szukaniem dowartościowania ![]()
Myślę, że temat tego wątku dotyczy jednak w miarę standardowo rozumianych związków, nie takich "szeroko otwartych" gdzie jedno i drugie ma pełną wolność i korzysta z tego (zdradza?) bez skrupułów. W standardowo rozumianym związku szukanie wrażeń "na boku" jest świństwem wobec partnera. W takim, jaki prowadzisz Ty i Twój partner - to normalka jak widzę. Skoro to Wam odpowiada - w porządku.
Jednak patrząc na zagadnienie w konwencjonalny (zapewne archaiczny i ograniczony
) sposób - nie ma chyba usprawiedliwienia dla takich poczynań. A każde tłumaczenia typu: dowartościowanie, szukanie adrenaliny, potrzeba ciepła, szukanie nowych "przyjaciół" itp - to dorabianie karkołomnej ideologii do zwykłego robienia świństwa. Z zastrzeżeniem: jeśli to robi się za plecami nieświadomego partnera...
To co tu napisałaś, a także to, co wcześniej napisała duzapanna - to nic innego jak prymitywne ODGRYWANIE SIĘ. Bo "dość...Jego nielojalności, jego wdupiemania, jego koleżaneczek, zwierzeń i znajomości", bo "po złości za to że mnie zdradził".
To zwykłe odgrywanie się, a nie "dowartościowywanie". Mylicie tu pojęcia. Owszem, jak się chce "przygruchać" kogoś na boku (czy to do łózka, czy to do długich, ..."głębokich" rozmów) - powód zawsze się znajdzie: bo zdradził, bo chodzi sam na imprezy, bo pije, bo ...nie smakuje mu obiad, bo nie kupił tego, o co prosiłam, bo nie chce zakładać marynarki itp. często idiotyczne i naciągane usprawiedliwienia. To właśnie takie dorabianie ideologii do braku elementarnej lojalności wobec partnera. Na zasadzie cichej i tchórzliwej (bo za plecami) prymitywnej zemsty. Miast problem wyjaśnić z partnerem lub się rozstać - udajecie, że jest wszystko ok, a cichaczem robicie swojeI w taki to sposób - tak postępując - okazujecie się "godne" swoich partnerów...
Przykro mi
Wszystko mi jedno jak to nazwiesz. Przez 9 lat byłam wierna, nawet nie pomyślałam o innym facecie. Nawet gdy były kryzysy, które w każdym związku się zdarzają, szukałam sposobu na rozwiązanie, a nie rozrywek na zewnątrz. Dbam o siebie, próbuję rozmawiać, próbuję różnych sposobów, proponowałam terapię dla par. Ale mój mąż woli szukać innych kobiet. Nie ma odwagi by mi powiedzieć w prost że nic między nami już nie będzie. Woli mieć i żonę i dziesiątki koleżanek, flirtów i fantazji.
Może powinnam dalej wiernie czekać aż znów będę dla niego jedyna? Ja już mam dość. Nie wierzę że coś się zmieni. Mój mąż potrafi tylko rzucać puste słowa na wiatr. A ja szukam jedynie trochę zainteresowania, chcę mieć z kim porozmawiać, chcę być traktowana jak kobieta a nie jak kucharka i sprzątaczka. Tak jak pisałam, nie zamierzam zdradzić fizycznie. A emocjonalnie już dawno jesteśmy daleko od siebie i to na wyłączne życzenie mojego męża.
Nie musisz tego rozumieć, w zasadzie nie obchodzi mnie to.
23 2014-10-28 18:24:29 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-10-28 18:26:55)
...mój mąż woli szukać innych kobiet...Woli mieć i żonę i dziesiątki koleżanek, flirtów i fantazji...Ja już mam dość. Nie wierzę że coś się zmieni...szukam jedynie trochę zainteresowania, chcę mieć z kim porozmawiać, chcę być traktowana jak kobieta a nie jak kucharka i sprzątaczka....emocjonalnie już dawno jesteśmy daleko od siebie i to na wyłączne życzenie mojego męża.
Nie musisz tego rozumieć, w zasadzie nie obchodzi mnie to.
Ależ nie zalezy mi na tym, aby to Cię obchodziło czy rozumiem czy nie
To Twoje życie. Komuś innemu szkoda byłoby tracić życie obok (zważ: nie z kimś) kogoś, z kim w zasadzie nic z tych ...metafizycznych spraw od dawna juz nie łączy. Rozumiem: dzieci, kredyty, firmy inne zależności. Pomijam już wygodę (bo mąż jest ustawiony i zapewnia wygodne życie). Co kto lubi...
Może tu bładzimy, bo Autorka miała na mysli takie własnie związki, gdzie jedna strona robi to, na co ma ochotę, a druga - na zasadzie rewanżu, odwetu - rekompensuje sobie ponoszone "straty" w taki (i nie tylko taki - kwestia czasu zazwyczaj), jak w temacie sposób. Ale dalej TRWA w takim związku, który dla wielu innych osób byłby nie do pomyślenia...
Co kto lubi.
Temat wątku odczytałem troche inaczej - jak widzę, dla wielu tu - w pokręcony sposób.
Byłbym w tym osamotniony? ![]()
Bo wydało mi się, że Autorka pisząc "z kimś związane" sugerowała związki ...zdrowe, tradycyjne (wiem, za chwilę oberwie mi się
) i normalne. W takich to związkach, takie "szukanie" jest grą nie fair (podkreślę: jesli partner nie ma tego świadomości, a w związku jest wobec partnerki w porządku). W zwiazkach "tych innych" takie szukanie i w taki sposób rekompensowanie sobie "niedostatków" wydaje się nawet zrozumiałe, o ile da się zrozumieć przesłanki za pozostawaniem w takich ...układach.
zastanawialas sie jak do tego doszlo ?
Zaskakiwac, pokazywac nowe , nieznane, czyli to co interesujace, tego nie da sie rozbic przez cale zycie. A przeciez zycie jest zazwyczej dlugie jesli nie coraz dluzsze.
Przypomne Tobie cos waznego , co moze byc karta przetargowa w waszym zwiazku. Kiedy maz zdradza , urasta mu klata, przybywa miesni, kiedy zona zdradza przybywa mu rogow. Ty tez mozesz to robic, choc nie muszisz, wazne by zdawal sobie z tego sprawe ze przeciez jest to mozliwe. Napiszcie od nowa relacje miedzy wami. Niech wie ze tu nie ma cichego przyzwolenia. Wydaje mi sie choc nie wiem czy to prawda ze wie ze Ty jako pewnie matka dbasz o dobro dzieci a tym samym o spojnosc rodziny, wiec biorac pod uwage to dobro przymykasz oko na wszystko co z tym koliduje.
To twoj
kobiety ktore szukaja znajpmosci dodatkowych na forach czy innych stronkach mysle ze sa niedoceniane przez swoja druga połowke, takie osoby czuja sie wtedy samotnie chec rozmowy zmusza nieraz czlowieka zeby zajrzeć tu czy tam a póżniej może sie okazac ze rozmowa sie klei i sa watpliwosci czy jestesmy z wlasciwa osoba ![]()
kobiety ktore szukaja znajpmosci dodatkowych na forach czy innych stronkach mysle ze sa niedoceniane przez swoja druga połowke, takie osoby czuja sie wtedy samotnie chec rozmowy zmusza nieraz czlowieka zeby zajrzeć tu czy tam a póżniej może sie okazac ze rozmowa sie klei i sa watpliwosci czy jestesmy z wlasciwa osoba
Następna dorabiająca ideologie do zwykłego świństwa...?
Każdy gluś z netu - w momencie kryzysu w związku - bedzie lepszy i milszy, a rozmowy bedą sie "kleić". Przecież to oczywisty banał... Tyle tylko, ze zazwyczaj jak potem sobie taka "samotna i niedoceniana" kobieta próbuje układać zycie z tym lepszym glusiem - okazuje się, że trafiła na zwykłego dupka, stokroć gorszego i irytujacego od oszukiwanego partnera ![]()
Dalibyście juz spokój z tymi hasłami: niedoceniana, samotna... Lepiej zastąpcie to słowami: wyrachowana, oszustka, egoistka...
Czy nie uważacie, że kobiety które zawieraja znajomości przez internet, chodzi bardziej o te zajęte, robią to głównie dlatego, żeby się dowartościować? Po prostu w ich związku zawiało monotonią i nudą, a mężczyzna się nie stara. Jak mężczyźni to widzą?
Nie,po prostu sa to byle jakie kobiety i byle jacy mezczyzni.To nie jest zadna nuda,tylko bylejakosc charakteru.zwykla nieuczciwosc i tyle.Moglabym rozwinac o osobowosciach narcystycznych itd.To ta osoba,ktora szuka wrazen jest beznadziejna.osobiscie sie tym brzydze.nie rozumiem jak klamstwo moze byc fajne.Pzdr.
kobiety ktore szukaja znajpmosci dodatkowych na forach czy innych stronkach mysle ze sa niedoceniane przez swoja druga połowke, takie osoby czuja sie wtedy samotnie chec rozmowy zmusza nieraz czlowieka zeby zajrzeć tu czy tam a póżniej może sie okazac ze rozmowa sie klei i sa watpliwosci czy jestesmy z wlasciwa osoba
w męskich kręgach nazywa się to mentalnością dziwki-księżniczki
niedowartosciowana, niedoceniana i kalkulująca egoistka idzie szukać tego tu i tam, daje sobie pozwolenie na flircik, w efekcie zauroczenie, które wytłumaczy frazą "nie planowaliśmy tego, samo się stało" i zdradę. powód jest. zawsze wina faceta, czy był za dobry lub niedobry
albo był idealny po prostu. powód zawsze sie znajdzie, by usprawiedliwić swój cwany charakterek.
abiton napisał/a:kobiety ktore szukaja znajpmosci dodatkowych na forach czy innych stronkach mysle ze sa niedoceniane przez swoja druga połowke, takie osoby czuja sie wtedy samotnie chec rozmowy zmusza nieraz czlowieka zeby zajrzeć tu czy tam a póżniej może sie okazac ze rozmowa sie klei i sa watpliwosci czy jestesmy z wlasciwa osoba
w męskich kręgach nazywa się to mentalnością dziwki-księżniczki
![]()
niedowartosciowana, niedoceniana i kalkulująca egoistka idzie szukać tego tu i tam, daje sobie pozwolenie na flircik, w efekcie zauroczenie, które wytłumaczy frazą "nie planowaliśmy tego, samo się stało" i zdradę. powód jest. zawsze wina faceta, czy był za dobry lub niedobry
albo był idealny po prostu. powód zawsze sie znajdzie, by usprawiedliwić swój cwany charakterek.
Nic dodać, nic ująć ![]()