Czesc dziewczyny, od wyjazdu mojego chlopaka minal juz miesiac. Myslam, ze bedzie wszystko w porzadku bo bedac tu w Polsce wygladal na bardzo zakochanego. Wlasciwie to bylo wszystko dobrze do ostatnich kilku dni. Mozna powiedziec, ze troche sie poklocilismy i przez 2 dni w ogole ze soba nie rozmawialismy. Napisalam do niego, ze chce porozmawiac, odpisal mi ale jest jakis dziwny
Mowil, ze jest mu zle, ze dzieje sie z nim cos zlego. Ze nie powinnam z nim byc, ze on jest typem samotnika i leci samotnie przez zycie jak jastrzab. Ze on chyba nikogo na swiecie nie kocha nawet matki ani siostry. Ze wszyscy sa mu obojetni. Pozniej mowil, ze powinnam poznac jakiegos lekarza albo prawnika i ze to z takim powinnam byc. Ze zniknie z mojego zycia. Ze ma jakas dziwna znieczulice i ze zawsze bylo z nim cos nie tak. Mowi ze ma same watpliwosci, ze nic juz nie wie. Ze ciagnie mnie na dno. Ze musi mnie zostawic zebym mogla sie skupic na swojej karierze. Ze ja jego tak naprawde nie kocham, ze teraz mi sie tak wydaje, ale za jakis czas zrozumiem ze chce czegos innego od zycia, nie zwyklego robotnika klasy sredniej.
Nic z tego nie rozumiem:(( Zapewnialam go o swojej milosci, probowalam tlumaczyc ze sie myli ze wszystkim. Ze nie ma to dla mnie znaczenia kim jest z zawodu, ile ma kasy, czy jest gruby czy chudy. Naprawde bardzo go kocham, jego jako osobe. Jego osobowosc, ten jeden jedyny, niepowtarzalny zestaw cech. Nie chce nikogo innego ![]()
I boje sie... I nie rozumiem co sie dzieje... Zaryzykowalam tyle, wcale nie chcialam zeby wyjezdzal. Ale on mowil, ze ma depresje, ze nie chce isc do pracy za 1500 zl i zyc zeby ledwo wiazac koniec z koncem kazdego miesiaca. Wiec sie zgodzilam. Chcialam dla niego lepiej chociaz to byla bardzo trudna decyzja dla mnie. Myslalam, ze jego depresja wziela sie stad, ze nie pracuje. Ze siedzi tyle czasu i nic nie robi. Na poczatku jak tam pojechal mowil, ze w koncu sie dobrze czuje, myslalam ze bedzie okej. Chcialam skonczyc szkole i wyjechac do niego. To tylko kilka miesiecy, myslalam ze sie uda... A teraz to i ja juz sama nie wiem nic. Nie wiem co bedzie i boje sie
Bardzo sie martwie, ze cos mu jest. I martwie sie ze bedzie chcial mnie zostawic, z powodu swojego dziwnego myslenia. Nie wiem co robic... Nie wiem czy to jakis kryzys zwiazany z duza zmiana w jego zyciu, czy moze rzeczywiscie cos powazniejszego jest z nim nie tak? Pomocy
Podobne tematy
a moze to byla jego ucieczka bo bal sie prosto w oczy powiedziec ci ze to juz koniec?....ludzie czesto tak reaguja i boja sie reakcji drugiej osoby. Tymbardziej ten sms juz by mi dal do myslenia ze zwyczajnie albo poznal kogos i uklada sobie zycie albo chce rzeczywiscie byc sam tam a dala od ciebie.
Poprostu daj mu czas czas sam pokaze.
On po prostu nie wiedział jak ci właśnie powiedzieć już że to koniec ![]()
Ja ciebie jak by, czytala moje zycie ponad 2 lata temu. Mi pewnien pan tez tak powiedzial ja glupia czekalam na niego pol roku! A on beda w pl mi napisal ze zasluguje na kogos lepszego ze on zwykly robotnik itd... dam ci rade zapomnij o nim on nie chce byc z toba bo podoba mu sie zycie singla. Koledzy, picie, zabawa a nie dziewczyma daleko na to ma czas. Nie ponizaj sie i daj mu spokoj
"leci samotnie przez zycie jak jastrzab"
O rany ![]()
Zostaw jaszczembia, nie pomożesz mu na siłę.
Najwyraźniej nie wyfruwał się jeszcze.
On po prostu nie wiedział jak ci właśnie powiedzieć już że to koniec
Zgadzam się. To już koniec Waszej relacji.
A jednak wcale nie koniec, pomyliliscie sie
M. wraca do mnie do Polski.
cieszymy sie z twojego miejmy nadzieje dlugiego szczescia. chociaz to z jastrzebiem mnie rozbawiło ![]()
czytalem wpisay powyzsze. U mnie bylo tak ze napisalem mojej obecnej narzeczonej ze mam zbyt destrukcyjny charakter i nie wiem co z tego wyjdzie. Czytaj walka z wiatrakami.
_
Na dzien dzisiejszy.... Zostalem oswojony choc nie aportuje
Powrot do sentymentalnej przeszlosci ciagle sie zdarza choc oswojenie robi swoje. Pomogly oklady z przytulania i glaskania ;-).
pomyliliscie sie
Haha, prztyczek w nos ekspert(k)om z forum netkobiety, których 99% porad to "zostaw go/ją", "nic z tego nie będzie", "odpuść sobie" itd ![]()