Chce wam opisac mój problem, z którym się borykam, byc moze spotkam wśród Was kobietę, która ma podobny do mojego. Domyslam się, że mogą spasc na mnie różnego rodzaju wyrzuty, ale chce się z Wami tym podzielic.
Otóż wraz z moim mężem, jestem w trakcie remontu naszego mieszkania. Póki co udało nam się zrobic centralne i wymienic okna, ale to na razie wszystko, prócz tego mieszkanie jest w całkowitej rozsypce, na razie czekamy na napływ gotówki. uwierzcie mi, że dzień w którym już będziemy mogli wprowadzic się do naszego mieszkanka, będzie najpiękniejszym dniem w moim życiu. Teraz mieszkamy z teściami w dwupiętrowym domu.
Moja teściowa - ogólnie spoko babka, lubimy się, serio.
Ale niestety jednej rzeczy w mojej teściowej nie potrafię zdzierżyc.
Otóż jest ona mega bałaganiarą.
prócz tego jest strasznie roztrzepana, w ogóle nie jest zorganizowana, ciągle coś gubi, o czymś zapomina.
Jeśli chodzi o porządek w domu - nie jestem pedantką, ale lubie po prostu, kiedy jest w miare czysto.
Staram się ogarniac mieszkanie codziennie, bo jestem zdania, że lepiej sprzatac na bieżąco a po trochu, niż naraz wszystko raz w tygodniu.
Pracuje różnie, czasem na rano, czasem na popołudnie. Kiedy wracam z porannej 8 godzinnej zmiany, od razu biore się za sprzątanie, pranie. Moja teściowa nie pracuje, ale z dmu wyjezdza gdzieś o 6 rano, jeszcze przede mną, a wraca gdzieś koło 14. Gdzie jeździ? Nie wiem. Niestety, ale ja ciągle po niej coś poprawiam. Przykład: posprzątam po obiedzie w kuchni, jest czysto, a tu wchodzi teściowa, szykuje kanapkę, czy coś do picia, i wszystko zostawia na wierzchu, nie chowa do lodówki, zalewa keczupem blat, woreczek po czymś wrzuca zamiast do kosza to do zlewu.
Wiem co napiszecie - dom teściowej, jest u siebie, może robic co chce, może nawet nasrac na środku kuchni i mi nic do tego. Ale nie tylko mnie przeszkadza ten bałagan. Teściu ciągle kłóci się z teściową o to, że bałagani. Mój mąż to samo. Ja wiem że to jej dom, dlatego też staram się o niego dbac jak najlepiej, ale teściowa tego kompletnie nie docenia. Czasami byłam już tym tak zmęczona, że po prostu nie miałam na nic chęci. Gdzie nie weszłą teściowa - syf.
Raz jedyny zwróciłam jej uwagę, albo raczej poprosiłam, że jak używa prysznica, niech stara się nie lac wodą po całej łazience - po ścianach, podłodze, półce obok wanny, bo potem wszystko pływa. A ja latam i zaraz to wszystko ścieram, żeby nie zabic się na śliskiej podłodze - nie odzywała się do mnie ze 2 dni.
Co myślicie o tym?
To fakt że teściowa jest u siebie, ale z drugiej strony czasami mogła by po prostu docenic to, że dzięki mnie jest czysto - ja nawet piore jej ciuchy na bieżąco, bo leżały by w koszu na brudną bieliznę chyba rok. Czy nie uważacie, że jest troche lekceważąca do tego, co ja zrobię?
Co myślicie o tym?
Dowiedzialam się, że keidyś teściowa nie była aż takim leniuchem.