netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

93 odpowiedzi18 137 wyświetleńzałożony przez Nakufo, 19.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 94 ]

1 Ostatnio edytowany przez Nakufo (2014-10-19 20:02:55)

Temat: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Chce wam opisac mój problem, z którym się borykam, byc moze spotkam wśród Was kobietę, która ma podobny do mojego. Domyslam się, że mogą spasc na mnie różnego rodzaju wyrzuty, ale chce się z Wami tym podzielic.

Otóż wraz z moim mężem, jestem w trakcie remontu naszego mieszkania. Póki co udało nam się zrobic centralne i wymienic okna, ale to na razie wszystko, prócz tego mieszkanie jest w całkowitej  rozsypce, na razie czekamy na napływ gotówki. uwierzcie mi, że dzień w którym już będziemy mogli wprowadzic się do naszego mieszkanka, będzie najpiękniejszym dniem w moim życiu. Teraz mieszkamy z teściami w dwupiętrowym domu.
Moja teściowa - ogólnie spoko babka, lubimy się, serio.
Ale niestety jednej rzeczy w mojej teściowej nie potrafię zdzierżyc.
Otóż jest ona mega bałaganiarą.
prócz tego jest strasznie roztrzepana, w ogóle  nie jest zorganizowana, ciągle coś gubi, o czymś zapomina.
Jeśli chodzi o porządek w domu - nie jestem pedantką, ale lubie po prostu, kiedy jest w miare czysto.
Staram się ogarniac mieszkanie codziennie, bo jestem zdania, że lepiej sprzatac na bieżąco a po trochu, niż naraz wszystko raz w tygodniu.
Pracuje różnie, czasem na rano, czasem na popołudnie. Kiedy wracam z porannej 8 godzinnej zmiany, od razu biore się za sprzątanie, pranie. Moja teściowa nie pracuje, ale z dmu wyjezdza gdzieś o 6 rano, jeszcze przede mną, a wraca gdzieś koło 14. Gdzie jeździ? Nie wiem. Niestety, ale ja ciągle po niej coś poprawiam. Przykład: posprzątam po obiedzie w kuchni, jest czysto, a tu wchodzi teściowa, szykuje kanapkę, czy coś do picia, i wszystko zostawia na wierzchu, nie chowa do lodówki, zalewa keczupem blat, woreczek po czymś wrzuca zamiast do kosza to do zlewu.
Wiem  co napiszecie - dom teściowej, jest u siebie, może robic co chce, może nawet nasrac na środku kuchni i mi nic do tego. Ale nie tylko mnie przeszkadza ten bałagan. Teściu ciągle kłóci się z teściową o to, że bałagani. Mój mąż to samo. Ja wiem że to jej dom, dlatego też staram się o niego dbac jak najlepiej, ale teściowa tego kompletnie nie docenia. Czasami byłam już tym tak zmęczona, że po prostu nie miałam na nic chęci. Gdzie nie weszłą teściowa - syf.
Raz jedyny zwróciłam jej uwagę, albo raczej poprosiłam, że jak używa prysznica, niech stara się nie lac wodą po całej łazience - po ścianach, podłodze, półce obok wanny, bo potem wszystko pływa. A ja latam i zaraz to wszystko ścieram, żeby nie zabic się na śliskiej podłodze - nie odzywała się do mnie ze 2 dni.
Co myślicie o tym?
To fakt że teściowa jest u siebie, ale z drugiej strony czasami mogła by po prostu docenic to, że dzięki mnie jest czysto - ja nawet piore jej ciuchy na bieżąco, bo leżały by w koszu na brudną bieliznę chyba rok. Czy nie uważacie, że jest troche lekceważąca do tego, co ja zrobię?
Co myślicie o tym?
Dowiedzialam się, że keidyś teściowa nie była aż takim leniuchem.

2

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Nakufo napisał/a:

To fakt że teściowa jest u siebie, ale z drugiej strony czasami mogła by po prostu docenic to, że dzięki mnie jest czysto - ja nawet piore jej ciuchy na bieżąco, bo leżały by w koszu na brudną bieliznę chyba rok. Czy nie uważacie, że jest troche lekceważąca do tego, co ja zrobię?
Co myślicie o tym?

Rozumiem Twoje zamiłowanie do względnego porządku i ładu wokół siebie, bo sama takie skłonności przejawiam ale... wink Wydaje mi się, że jakimś  kompletnym nieporozumieniem jest oczekiwanie zachwytu, czy też wielkiego uznania od osoby dla której  ład przestrzenny jest generalnie dość mało istotny smile Gdyby teściowa upatrywała w porządku jakąś "wartość", sama by o niego dbała. Oceniasz innych swoją miarą. Niestety, czy też "stety"  wszyscy mamy  różne priorytety w życiu smile

3

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Nakufo napisał/a:

...
To fakt że teściowa jest u siebie, ale z drugiej strony czasami mogła by po prostu docenic to, że dzięki mnie jest czysto - ja nawet piore jej ciuchy na bieżąco, bo leżały by w koszu na brudną bieliznę chyba rok. Czy nie uważacie, że jest troche lekceważąca do tego, co ja zrobię?
Co myślicie o tym?
Dowiedzialam się, że keidyś teściowa nie była aż takim leniuchem.

Czy jesteś pewna, że to TA kategoria?
Myślę podobnie jak przedmówczyni: Czy to teściową boli? NIE> jej nie przeszkadza... zatem masz 2 wyjścia: olać bądź robić, jeżeli przeszkadza... Ma bliższych członków rodziny do "wychowywania" wink np. małżonka.
Swoja drogą PRAĆ komuś bieliznę... czy to nie przesada?

4

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Nakufo napisał/a:

(...)
Staram się ogarniac mieszkanie codziennie, bo jestem zdania, że lepiej sprzatac na bieżąco a po trochu, niż naraz wszystko raz w tygodniu.(...)

Kiedy wracam z porannej 8 godzinnej zmiany, od razu biore się za sprzątanie, pranie. (...)

ja ciągle po niej coś poprawiam. (...)

Raz jedyny zwróciłam jej uwagę, albo raczej poprosiłam, że jak używa prysznica, niech stara się nie lac wodą po całej łazience - po ścianach, podłodze, półce obok wanny, bo potem wszystko pływa. A ja latam i zaraz to wszystko ścieram, żeby nie zabic się na śliskiej podłodze (...)

ja nawet piore jej ciuchy na bieżąco, bo leżały by w koszu na brudną bieliznę chyba rok. (...)

Oszalałabym mieszkając z Tobą. hmm

5 Ostatnio edytowany przez Nakufo (2014-10-19 21:22:25)

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Volver - ja nie oczekuje że teściowa będzie się zachwycac moją pracą, czy też mi za to dziękowac. Raczej chodzi mi o to, żeby zwyczajnie choc odrobinę starała się ogarnąc po sobie. Dla mnie jest to zerowy szacunek do cudzej pracy. Ale fakt, jesteśmy inne, różnimy się, dla niej porządek nie jest tak istotny. Ale gdyby odrobinę się postarała? Przecież schowanie do lodówki margaryny i wędliny nie jest wielkim wyczynem, prawda? Sądze że teściowa co prawda nie robi tego specjalnie, ale na pewno jest świadoma tego, co się dzieje.

Anhedonia, byc może masz racje, chyba najlepszym rozwiązaniem było by olanie tego, tylko ja nie potrafię. Bo jak to zrobic? Nie sprzątac po teściowej? A bałągan będzie wzrastał w zastraszającym tempie.
Jesli chodzi o pranie bielizny, żebyśmy się zrozumiały, ja wrzucam do pralki ciuchy teściowej, dbam zawsze o to, żeby kosz był pusty, potem składam ubrania teściowej po wyschnięciu, zanosze jej do pokoju. Trochę uprzejmosc z mojej strony, bo mogla bym wcale tego nie robic, a trochę też właśnie dbanie o porządek. Czy to źle?

Wielokropku, ale dlaczego ze mną byś oszalała? big_smile
Teściowej nie przeszkadza to że taka jestem, tyle tylko że ona jest zupełnie inna. Ale nie jestem z tych co chodzą ze ścierką non stop, bez przesady, żeby było jasne smile

6 Ostatnio edytowany przez Volver (2014-10-19 23:08:48)

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Nakufo napisał/a:

Volver - ja nie oczekuje że teściowa będzie się zachwycac moją pracą, czy też mi za to dziękowac. Raczej chodzi mi o to, żeby zwyczajnie choc odrobinę starała się ogarnąc po sobie. Dla mnie jest to zerowy szacunek do cudzej pracy. Ale fakt, jesteśmy inne, różnimy się, dla niej porządek nie jest tak istotny. Ale gdyby odrobinę się postarała? Przecież schowanie do lodówki margaryny i wędliny nie jest wielkim wyczynem, prawda? Sądze że teściowa co prawda nie robi tego specjalnie, ale na pewno jest świadoma tego, co się dzieje.

Rozumiem Twoje argumenty. Nie musisz mnie też do nich specjalnie przekonywać, bo mam dość podobne zdanie ale... Twoja teściowa nie chce się starać smile Zwyczajnie ma porządek w nosie. Nie sądzę, żeby udało się Tobie ją zmienić. Zresztą jak bardzo by to Tobie przeszkadzało... ona ma prawo pozostać bałaganiarą i nie ma obowiązku dostosowywania się do Twoich oczekiwań... smile

7

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Oszalałabym mieszkając z osobą, która na każdym kroku podkreśla, jaka to ze mnie niechlujna osoba.
Oszalałabym, gdyby ktoś ciągle poprawiał to, co zrobiłam.
Wściekłabym się, gdyby ktoś bez uzgodnienia ze mną wyprał moje rzeczy, poskładał i przyniósł do pokoju.

Gdyby ktoś ciągle poprawiał po mnie, to przestałabym w ogóle cokolwiek sprzątać, wychodząc z założenia, że podwójna praca nie ma sensu. smile

8

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Nakufo napisał/a:

Teściowej nie przeszkadza to że taka jestem

A tobie przeszkadza to, że teściowa jest jaka jest.... Absurdalność tej sytuacji podkreśla fakt, że - jak sama zauważasz -  to teściowa jest u siebie.

9

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Generalnie jak sama zauważyłaś to dom teściowej i ma prawo robić co chce, a Ty jak jesteś "głupia" to sprzątaj wink Nie wiem czy rozumiesz o co mi chodzi, niech ona sobie robi bajzel, ale po co Ty to sprzątasz? Głupiego robota. Każdy może robić u siebie co chce, nie wiem jednak po co masz robić z siebie ofiarę i kopciuszka.

10

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

A może właśnie teściowa już się przyzwyczaiła, że ma sprzątaczkę w domu w zamian za mieszkanie u niej? smile Przestań sprzątać w całym domu, raz w tygodniu pozmywaj tylko podłogi czy coś w tym stylu a poza tym dbaj o porządek u siebie. Skoro teść też ją ochrzania, to może w końcu coś ją ruszy jak zobaczy, że już nie sprzątasz po niej?

11

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Również jestem bałaganiarą ( może nie taką straszną jak ta opisywana, ale mam swoje przyzwyczajenia), a gdyby synowa ciągle po mnie sprzątała, robiłabym jeszcze większy syf. Dlaczego? Bo może domyśliłaby się, że to mój dom, że mnie to nie przeszkadza, a skoro ją uwiera, to tym szybciej się wyprowadzi, widząc coraz większą górę roboty.

12

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Nakufo ja również mam ( a raczej miałam) identyczny problem z porządkami teściowej. Wprowadziłam się do narzeczonego pól roku przed ślubem, na początku myślałam, że kobieta nie sprząta bo nie ma czasu po jakimś miesiącu okazało się, że jej bałagan nie przeszkadza i taka już jest. Teraz po remoncie siedzimy u siebie u góry, sprzątam u góry a co u nich to jej problem. Jeśli myje toaletę w ten sposób, że zakłada świeżą kostkę do WC i tyle i trudno ja z jej toalety nie korzystam i tak. I w końcu się dogadujemy smile

13

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Ja też jestem bałaganiarą.
Jakby mi "obce babsko" biegało po MOIM domu, sprzątało MOJE rzeczy i śmiało jeszcze sugerować, co JA mam robić i że czegoś nie szanuję, to szlag by mnie trafił. Ewentualnie z uśmiechem podeszłabym do drzwi wejściowych, otworzyła i sugestywnie machnęła rączką.

14 Ostatnio edytowany przez LonelyM (2014-10-20 09:18:40)

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Nakufo napisał/a:

Chce wam opisac mój problem, z którym się borykam, byc moze spotkam wśród Was kobietę, która ma podobny do mojego. Domyslam się, że mogą spasc na mnie różnego rodzaju wyrzuty, ale chce się z Wami tym podzielic.

Otóż wraz z moim mężem, jestem w trakcie remontu naszego mieszkania. Póki co udało nam się zrobic centralne i wymienic okna, ale to na razie wszystko, prócz tego mieszkanie jest w całkowitej  rozsypce, na razie czekamy na napływ gotówki. uwierzcie mi, że dzień w którym już będziemy mogli wprowadzic się do naszego mieszkanka, będzie najpiękniejszym dniem w moim życiu. Teraz mieszkamy z teściami w dwupiętrowym domu.
Moja teściowa - ogólnie spoko babka, lubimy się, serio.
Ale niestety jednej rzeczy w mojej teściowej nie potrafię zdzierżyc.
Otóż jest ona mega bałaganiarą.
prócz tego jest strasznie roztrzepana, w ogóle  nie jest zorganizowana, ciągle coś gubi, o czymś zapomina.
Jeśli chodzi o porządek w domu - nie jestem pedantką, ale lubie po prostu, kiedy jest w miare czysto.
Staram się ogarniac mieszkanie codziennie, bo jestem zdania, że lepiej sprzatac na bieżąco a po trochu, niż naraz wszystko raz w tygodniu.
Pracuje różnie, czasem na rano, czasem na popołudnie. Kiedy wracam z porannej 8 godzinnej zmiany, od razu biore się za sprzątanie, pranie. Moja teściowa nie pracuje, ale z dmu wyjezdza gdzieś o 6 rano, jeszcze przede mną, a wraca gdzieś koło 14. Gdzie jeździ? Nie wiem. Niestety, ale ja ciągle po niej coś poprawiam. Przykład: posprzątam po obiedzie w kuchni, jest czysto, a tu wchodzi teściowa, szykuje kanapkę, czy coś do picia, i wszystko zostawia na wierzchu, nie chowa do lodówki, zalewa keczupem blat, woreczek po czymś wrzuca zamiast do kosza to do zlewu.
Wiem  co napiszecie - dom teściowej, jest u siebie, może robic co chce, może nawet nasrac na środku kuchni i mi nic do tego. Ale nie tylko mnie przeszkadza ten bałagan. Teściu ciągle kłóci się z teściową o to, że bałagani. Mój mąż to samo. Ja wiem że to jej dom, dlatego też staram się o niego dbac jak najlepiej, ale teściowa tego kompletnie nie docenia. Czasami byłam już tym tak zmęczona, że po prostu nie miałam na nic chęci. Gdzie nie weszłą teściowa - syf.
Raz jedyny zwróciłam jej uwagę, albo raczej poprosiłam, że jak używa prysznica, niech stara się nie lac wodą po całej łazience - po ścianach, podłodze, półce obok wanny, bo potem wszystko pływa. A ja latam i zaraz to wszystko ścieram, żeby nie zabic się na śliskiej podłodze - nie odzywała się do mnie ze 2 dni.
Co myślicie o tym?
To fakt że teściowa jest u siebie, ale z drugiej strony czasami mogła by po prostu docenic to, że dzięki mnie jest czysto - ja nawet piore jej ciuchy na bieżąco, bo leżały by w koszu na brudną bieliznę chyba rok. Czy nie uważacie, że jest troche lekceważąca do tego, co ja zrobię?
Co myślicie o tym?
Dowiedzialam się, że keidyś teściowa nie była aż takim leniuchem.

A ja Cię rozumiem doskonale.
Tu nie chodzi, żeby ktoś był taki jak my, ale o odrobinę chęci w docenieniu tego, co robimy poprzez przynajmniej nie dokładanie roboty.
Ja tak walczę z dziećmi i czasem z mężem, bo niestety często im się zdarza tak postępować.
Czy tak trudno odwiesić ręcznik na miejsce, umyć jedną szklankę czy przetrzeć blat? To dosłownie sekunda pracy, a z takich drobnostek składa się całość. Odrobina chęci nie kosztuje wiele.

W moim rodzinnym domu każdy cenił cudzą pracę. To było normalne, więc chyba się da jak się chce, nie jest to aż tak wielki wyczyn i poświęcenie, że korona spadnie z głowy.

Nie jestem tyranem, chcę, żeby każdemu było dobrze, nie ingeruję we wszystko, pozwalam na swoje poczucie "dla mnie jest ok", ale w częściach wspólnych powinno się wypracować jakiś kompromis, bo chyba milej żyje się w ładzie i względnym porządku.


Chyba większość tutaj nie zrozumiała istoty problemu. Nie chodzi o wyznaczanie komuś co ma robić i pod nasze dyktando.
Tam gdzie płaszczyznę musimy dzielić z innym powinny być jakieś zasady, a nie jak nam się podoba.

Czy w publicznym kiblu zostawiacie syf po sobie, bo wam tak w domu odpowiada czy może jednak macie jakieś poczucie przyzwoitości, że zasady ogólnego współżycia nakazują inaczej?To tylko przykład.

15

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
LonelyM napisał/a:

(...) w częściach wspólnych powinno się wypracować jakiś kompromis, bo chyba milej żyje się w ładzie i względnym porządku.

Osiągniecie porozumienia jest możliwe podczas rozmowy. Tymczasem w opisywanych przez autorkę sytuacjach nie ma śladu takiej rozmowy. Sporo jest za to o wywieraniu przez nią presji, pokazywaniu niechlujności teściowej.
Autorka domaga się szacunku? Rozumiem, ale może zacznie od siebie?

By uniknąć nieporozumień. smile
Nie lubię bałaganu i nie jestem bałaganiarą. smile Tylko moje rozumienie porządku jest na pewno inne od rozumienia tego słowa przez inne osoby. smile


Edit:
LonelyM, zapewniam Cię, że zrozumiałam istotę problemu. Bardzo. Dlatego napisałam swe posty.

16

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
LonelyM napisał/a:

A ja Cię rozumiem doskonale.
Tu nie chodzi, żeby ktoś był taki jak my, ale o odrobinę chęci w docenieniu tego, co robimy poprzez przynajmniej nie dokładanie roboty.
Ja tak walczę z dziećmi i czasem z mężem, bo niestety często im się zdarza tak postępować.
Czy tak trudno odwiesić ręcznik na miejsce, umyć jedną szklankę czy przetrzeć blat? To dosłownie sekunda pracy, a z takich drobnostek składa się całość. Odrobina chęci nie kosztuje wiele.

W moim rodzinnym domu każdy cenił cudzą pracę. To było normalne, więc chyba się da jak się chce, nie jest to aż tak wielki wyczyn i poświęcenie, że korona spadnie z głowy.

Nie jestem tyranem, chcę, żeby każdemu było dobrze, nie ingeruję we wszystko, pozwalam na swoje poczucie "dla mnie jest ok", ale w częściach wspólnych powinno się wypracować jakiś kompromis, bo chyba milej żyje się w ładzie i względnym porządku.


Chyba większość tutaj nie zrozumiała istoty problemu. Nie chodzi o wyznaczanie komuś co ma robić i pod nasze dyktando.
Tam gdzie płaszczyznę musimy dzielić z innym powinny być jakieś zasady, a nie jak nam się podoba.

Czy w publicznym kiblu zostawiacie syf po sobie, bo wam tak w domu odpowiada czy może jednak macie jakieś poczucie przyzwoitości, że zasady ogólnego współżycia nakazują inaczej?To tylko przykład.

Ale walczysz o to z dziećmi/z mężem w swoim domu, prawda? Więc masz do tego prawo.

To, że one dzielą dom, nie znaczy, że staje on się miejscem publicznym. Dalej jest domem teściowej, więc nie musi być żadnych zasad, może być właśnie tak, jak jej się podoba. Gdzie tak ma mieć, jak nie u siebie?

W publicznym kiblu nie zostawiam syfu, bo nie jest mój. W swoim osobistym kiblu mogę sobie zostawić, co mi się żywnie podoba i nikomu nic do tego.

17

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

A ja mam pytanie? Jak teściowa zachowuje się kiedy przychodzą goscie? Sprząta wtedy? Już nie mówię, żeby sprzątać codziennie, ale przeważnie staram się, aby bylo w miarę ogarnięte w razie, gdyby ktoś niespodziewanie przyszedł. A tym bardziej jak kogoś się zaprosi. Bo są takie osoby, które zapraszają na kawę, ale nie przejmują się, że mają syf dokoła, nawet na stole przy ktorym piją tę kawę.

18

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Bardzo dziwne niektore posty - jest u siebie, moze robic co chce. Jest u siebie, to prawda - ale nie jest sama. I widocznie nikt jej wczesniej nie nauczyl zasad wpolzycia z innymi, nawet we wlasnym domu. Nie kazdy lubi sprzatac ale kazdy powinien umiec uszanowac prace drugiej osoby. I swietnie rozumiem autorke, nie musi tolerowac ani syfu we wspolnych pomieszczeniach ani nie powinna po kims drugim sprzatac. Tylko moze teraz laskawie znajdziecie zloty srodek - jak nie dostac odruchu wymiotnego jedzac cos we wspolnej zapackanej kuchni, jednoczesnie nie wycierajac jej po babie flejtuchu uprzednio z tej wspolnej kuchni korzystajacej? Autorka ma sie zaczac stolowac na miescie, zamiast ze wspolnej lazienki ma brac kapiele w lazniach miejskich czy na basenie?  Ona lubi porzadek i z wlasnej woli o en porzadek dba, od innych (w tym tesciowej) oczekuje jedynie uszanowania tej pracy a to juz i male dzieci rozumieja.

Ja bym tez oszalala, mieszkajac z taka tesciowa czy jakakolwiek syfiara pod jednym dachem.

Autorko, stancie z mezem na glowie i jak najszybciej przeprowadzcie sie do siebie. Takiego gatunku, jakim jest Twoja tesciowa, niestety nie da sie niczego nauczyc. Potknie sie, przewroci ale nie schyli i nie podniesie. Szkoda Twojej pracy i nerwow.

19

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Eileen napisał/a:
LonelyM napisał/a:

A ja Cię rozumiem doskonale.
Tu nie chodzi, żeby ktoś był taki jak my, ale o odrobinę chęci w docenieniu tego, co robimy poprzez przynajmniej nie dokładanie roboty.
Ja tak walczę z dziećmi i czasem z mężem, bo niestety często im się zdarza tak postępować.
Czy tak trudno odwiesić ręcznik na miejsce, umyć jedną szklankę czy przetrzeć blat? To dosłownie sekunda pracy, a z takich drobnostek składa się całość. Odrobina chęci nie kosztuje wiele.

W moim rodzinnym domu każdy cenił cudzą pracę. To było normalne, więc chyba się da jak się chce, nie jest to aż tak wielki wyczyn i poświęcenie, że korona spadnie z głowy.

Nie jestem tyranem, chcę, żeby każdemu było dobrze, nie ingeruję we wszystko, pozwalam na swoje poczucie "dla mnie jest ok", ale w częściach wspólnych powinno się wypracować jakiś kompromis, bo chyba milej żyje się w ładzie i względnym porządku.


Chyba większość tutaj nie zrozumiała istoty problemu. Nie chodzi o wyznaczanie komuś co ma robić i pod nasze dyktando.
Tam gdzie płaszczyznę musimy dzielić z innym powinny być jakieś zasady, a nie jak nam się podoba.

Czy w publicznym kiblu zostawiacie syf po sobie, bo wam tak w domu odpowiada czy może jednak macie jakieś poczucie przyzwoitości, że zasady ogólnego współżycia nakazują inaczej?To tylko przykład.

Ale walczysz o to z dziećmi/z mężem w swoim domu, prawda? Więc masz do tego prawo.

To, że one dzielą dom, nie znaczy, że staje on się miejscem publicznym. Dalej jest domem teściowej, więc nie musi być żadnych zasad, może być właśnie tak, jak jej się podoba. Gdzie tak ma mieć, jak nie u siebie?

W publicznym kiblu nie zostawiam syfu, bo nie jest mój. W swoim osobistym kiblu mogę sobie zostawić, co mi się żywnie podoba i nikomu nic do tego.

Dziwi mnie takie podejście. Mój dom jest domem również innych i mają prawo się czuć jak u siebie.
Mam rozumieć, że jakbym mieszkała u teściowej, to jestem tam tylko lokatorem, a jak mi się nie podoba to won albo morda w kubeł?
Ja bym w ten sposób nie traktowała domowników, należy dążyć do dobrych stosunków z bliskimi skoro przyjmuje się ich pod swój dach.

20

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Mussuka, ale jakich "częściach wspólnych"? Wszystko jest teściów chyba, prawda? smile

Tak czytam, czytam i nie rozumiem. To kiedy ja, jako bałaganiara, będę mogła mieć syf w całym domu? Jak byłam dzieckiem, mieszkałam z rodzicami - nie, bo nie moje mieszkanie, jak będę dorosła - nie, bo może akurat wprowadzi się dziecko z żoną/mężem i za tę POMOC, czyli danie dachu nad głową, ja jeszcze nie będę mogła mieszkać u siebie tak, jak ja chcę, tylko jak chcą inni? wink

Nie ma przepisu/zasady/dogmatu/czegokolwiek takiego mówiącego, że trzeba mieć porządek. Nie ma odgórnie ustalonej prawdy, że porządek jest lepszy niż bałagan. Każdy ma u siebie to, co chce.

21

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Eileen napisał/a:

Mussuka, ale jakich "częściach wspólnych"? Wszystko jest teściów chyba, prawda? smile

Tak czytam, czytam i nie rozumiem. To kiedy ja, jako bałaganiara, będę mogła mieć syf w całym domu? Jak byłam dzieckiem, mieszkałam z rodzicami - nie, bo nie moje mieszkanie, jak będę dorosła - nie, bo może akurat wprowadzi się dziecko z żoną/mężem i za tę POMOC, czyli danie dachu nad głową, ja jeszcze nie będę mogła mieszkać u siebie tak, jak ja chcę, tylko jak chcą inni? wink

Nie ma przepisu/zasady/dogmatu/czegokolwiek takiego mówiącego, że trzeba mieć porządek. Nie ma odgórnie ustalonej prawdy, że porządek jest lepszy niż bałagan. Każdy ma u siebie to, co chce.

Skoro ktoś ma naturę, że nic swojego nie popuści, to trzeba postawić sprawę jasno - mieszkacie "u mnie" ale w 100% po mojemu bo mi się tak podoba albo wynocha, wtedy jest wybór.
A z postu wynika, ze wszystkim przeszkadza takie współżycie a nie tylko synowej więc o czymś to świadczy.
No chyba, że teściowa jest jedynym prawnym właścicielem i robi im łaskę na zezwolenie pomieszkiwania ; mężowi, synowi, synowej - to tak, mają się z nią zgadzać skoro u niej koczują.
W przypadku gdy dom jest wspólny wszyscy powinni poczuwać się do zdrowych, sprawiedliwych praw i obowiązków, aby budować prawdziwe ognisko domowe

22

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Dom jest pewnie jeszcze teścia, ale nie widzę, żeby założył wątek na forum. Zakłada synowa, która żadnych praw do domu nie ma. Nie chodzi przecież o usilne robienie na złość, jak niektórzy odbierają bałagan - po prostu, jeden ma syf, drugi ma porządek, wolno im, ale dom jest teściowej, więc to nie synowa decyduje.

23

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Nie obraź się autorko, ale ja tu widzę coś innego. Każda z was walczy o autonomię, ważność i chce udowodnić swoje racje. Śmiem twierdzić, że gdybyś  ją doceniała w jakiś inny sposób, a nie pokazywała na każdym kroku, jaką jest bałaganiarą, byłoby lepiej. Namalowałaś taki obrazek,  na którym teściowa  ma same wady, a ty same zalety. Stworzyłyście sobie piekiełko. Gotujesz obiad, sprzątasz po nim, a tu teściowa wpada i brudzi. Widzisz w niej tylko takie zwierzątko, które  brudzi i nie sprząta. Czy ty ją  doceniasz za to, że użycza ci kuchni, łazienki, dzieli się z tobą mieszkaniem?  Z postu widać, że jej nie podoba się, co robisz. Wybywa z domu, kiedy tylko może.  A może porozmawiaj z nią, ale bez nadęcia i poczucia własnego poczucia krzywdy? Ustalcie jakieś zasady na spokojnie. Porozmawiajcie,  co wam przeszkadza nawzajem i czego od siebie oczekujecie.

24

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Moje proste pytanie, czy wy sie dokladacie do kosztow utrzymania domu? Jezeli nie, to twoje sprzatanie jest forma, odwdzieczenia sie za mozliwosc bezplatnego mieszkania u tesciow. W zyciu nie ma nic
za darmo. Dla tesciow wasza obecnosc tez moze byc  uciazliwa.

25

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Summerka napisał/a:

Nie obraź się autorko, ale ja tu widzę coś innego. Każda z was walczy o autonomię, ważność i chce udowodnić swoje racje. Śmiem twierdzić, że gdybyś  ją doceniała w jakiś inny sposób, a nie pokazywała na każdym kroku, jaką jest bałaganiarą, byłoby lepiej. Namalowałaś taki obrazek,  na którym teściowa  ma same wady, a ty same zalety. Stworzyłyście sobie piekiełko. Gotujesz obiad, sprzątasz po nim, a tu teściowa wpada i brudzi. Widzisz w niej tylko takie zwierzątko, które  brudzi i nie sprząta. Czy ty ją  doceniasz za to, że użycza ci kuchni, łazienki, dzieli się z tobą mieszkaniem?  Z postu widać, że jej nie podoba się, co robisz. Wybywa z domu, kiedy tylko może.  A może porozmawiaj z nią, ale bez nadęcia i poczucia własnego poczucia krzywdy? Ustalcie jakieś zasady na spokojnie. Porozmawiajcie,  co wam przeszkadza nawzajem i czego od siebie oczekujecie.

Tesciowa wybywa o 6 tej rano codziennie, zeby niknac synowej??? Chyba mocno przesadzone wnioski.

Ja chorobliwie tez nie znosze brudu, balagan czy lekki chaos toleruje, z brudem walcze. Bo brud, to miedzy innymi choroby. Nie mowiac o stracie czasu na odnajdywanie rzeczy oraz generalne porzadki, ktore w takich pomieszczeniach trzeba o wiele czesciej przeprowadzac.
Niezaleznie od tego czy jesytem u siebie czy w gosciach, czy w restauracji, nie tkne posilku przygotowanego w syfie. Dlatego rozumiem autorke. A calkiem nie rozumiem tej akceptacji brudasow jaka sie tu ujawnila.
Dla mnie fleja i brudas = len. Bez znaczenia gdzie  z kim i jakiej jest plci czy wiary.
Brudasa i flejtucha nigdy nie zatrudnilabym w swojej firmie. Nawet gdyby mi dyplomem z Harvardu przed nosem machal.

26

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Mussuka, a ktoś może nie lubić porządku. Ma do tego prawo.

Jak jestem w gościach, to się dostosowuję. Nie bałaganię.
Jak jestem u siebie, to nie muszę. Bałaganię.

Skoro tak uwielbiasz porządek, to zgodziłabyś się, żeby wprowadził się do Ciebie ktoś, kto wywraca Ci dom do góry nogami? Pewnie nie. Dlaczego więc synowa ma ustalać zasady, a nie teściowa?

27

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Eileen napisał/a:

Mussuka, a ktoś może nie lubić porządku. Ma do tego prawo.

Jak jestem w gościach, to się dostosowuję. Nie bałaganię.
Jak jestem u siebie, to nie muszę. Bałaganię.

Skoro tak uwielbiasz porządek, to zgodziłabyś się, żeby wprowadził się do Ciebie ktoś, kto wywraca Ci dom do góry nogami? Pewnie nie. Dlaczego więc synowa ma ustalać zasady, a nie teściowa?

tesciowa ie mieszka sama, nie mieszka tez na wyspie bezludnej. Siejac syf i balagan wokol siebie, zmusza tez innych domownikow do plawienia sie w tym brudzie.

Jesli nie chciala u siebie kogos, kto porzadek lubi, nie powinna byla zgadzac sie na ich zamieszkanie w "jej"balaganiku (czy tesc i syn tez sublokatorami tam sa???). Bo pewnie domem to trudno nazwac. Teraz wymaga, aby albo ktos za nia chodzil i bez slowa sprzeciwu sprzatal to co sama po sobie zostawi, albo przystosowal sie bez szemrania do zycia w chlewie. No super babka. Tylko pozazdroscic takiej "gospodyni". Chyba ebola mniej straszna.

Ale poniewaz autorka tego gatunku juz nie odmieni, bo tesciowa za stara na nauki i reformacje, dlatego poradzilam jej jak najszybsze przeniesienie sie do wlasnego domu.

Mialam do niedawna taka sasiadke obok, czasem prosila o nakarmienie swinek morskich kiedy wyjezdzali. Nie moge nawet opisac tego burdelu na kolkach jaki tam zastalismy i tego "zapachu" w calym domu. Dziwne, ze dzieci na oddzialach zakaznych nie wyladowaly. Swinki (niestety w koncu i one popadaly) karmilismy i w nogi do domu. Moj partner przy takim kontrascie az sapal z radosci, jak to milo wracac do czystego domu. Gdybym musiala z taka osoba jak ta sasiadka czy tesciowa autorki na codzien mieszkac, to na kolanach poszlabym wyprosic u socjalu jakies pomieszczenie zastepcze. Niechby nawet z desek sklecone.

I co na to powiesz? Przeciez mieszkala u siebie, czy maz albo dzieci maja jakiekolwiek prawo wymagac od niej czystosci? Nie, bo jest u siebie? A jak czuja sie z tym inni mieszkancy, to juz jasnie pani brudasce zwisa i powiewa? Dlatego takie osoby lepiej jak mieszkaja samotnie.

28

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Mussuka napisał/a:
Summerka napisał/a:

Nie obraź się autorko, ale ja tu widzę coś innego. Każda z was walczy o autonomię, ważność i chce udowodnić swoje racje. Śmiem twierdzić, że gdybyś  ją doceniała w jakiś inny sposób, a nie pokazywała na każdym kroku, jaką jest bałaganiarą, byłoby lepiej. Namalowałaś taki obrazek,  na którym teściowa  ma same wady, a ty same zalety. Stworzyłyście sobie piekiełko. Gotujesz obiad, sprzątasz po nim, a tu teściowa wpada i brudzi. Widzisz w niej tylko takie zwierzątko, które  brudzi i nie sprząta. Czy ty ją  doceniasz za to, że użycza ci kuchni, łazienki, dzieli się z tobą mieszkaniem?  Z postu widać, że jej nie podoba się, co robisz. Wybywa z domu, kiedy tylko może.  A może porozmawiaj z nią, ale bez nadęcia i poczucia własnego poczucia krzywdy? Ustalcie jakieś zasady na spokojnie. Porozmawiajcie,  co wam przeszkadza nawzajem i czego od siebie oczekujecie.

Tesciowa wybywa o 6 tej rano codziennie, zeby niknac synowej??? Chyba mocno przesadzone wnioski.

Ja chorobliwie tez nie znosze brudu, balagan czy lekki chaos toleruje, z brudem walcze. Bo brud, to miedzy innymi choroby. Nie mowiac o stracie czasu na odnajdywanie rzeczy oraz generalne porzadki, ktore w takich pomieszczeniach trzeba o wiele czesciej przeprowadzac.
Niezaleznie od tego czy jesytem u siebie czy w gosciach, czy w restauracji, nie tkne posilku przygotowanego w syfie. Dlatego rozumiem autorke. A calkiem nie rozumiem tej akceptacji brudasow jaka sie tu ujawnila.
Dla mnie fleja i brudas = len. Bez znaczenia gdzie  z kim i jakiej jest plci czy wiary.
Brudasa i flejtucha nigdy nie zatrudnilabym w swojej firmie. Nawet gdyby mi dyplomem z Harvardu przed nosem machal.

Zrozumiałam, że teściowa przestała zwracać uwagę na porządek od momentu wprowadzenia się synowej. Proponuję, żeby dostrzec w niej człowieka i porozmawiać, jak z człowiekiem.  Niechęć do sprzątania ma swoje przyczyny moim zdaniem.
Mussuka, a kto lubi żyć w brudzie? Nie akceptuję brudasów, tylko staram się dojść przyczyny takiego stanu rzeczy.  Jeśli synowa chce być szanowana za swoją pracę, to musi usiąść i porozmawiać na ten temat z teściową, a nie zwracać jej uwagę, jakby była co najmniej szefową w tej firmie. Obcesowe traktowanie teściowej  przez synową nie jest dobrą metodą współpracy. Przecież  wspólnie mają dbać o dom. A jeśli chodzi o wybywanie z domu, to nie wiadomo nam dlaczego to robi. Podejrzewam, że nie czuje się jak u siebie, ale to tylko przypuszczenia. Poza tym dlaczego synowa po pracy od razu bierze się za porządki w całym domu? Chyba nie znosi brudu, a synowa może odbierać to inaczej, jako zamach na jej własność. Nie ma się z czego śmiać. Sprzątałam u starszej osoby i wiem, że pomoc  przy niektórych czynnościach domowych  uważana jest za ujmę na honorze.

29

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Nie zmieniamy nikogo na sile, tym bardziej jak jest się gościem. Ten problem był wczesniej znany. Trzeba było wynająć jakiś kat i nie byłoby sprawy. Ja jak pomieszkuje u swojej mamy (80lat) to staram się jej pomoc. Na stare lata jest tez balaganiara, ale jej nie zmienie. Chociaż czasami jak zobaczenia, ze oszczedza wodę i nie myje kibla, to zbiera mi się na wymioty. Pomagam i znosze to z godnością, bo to jest jej dom.

30

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Summerka napisał/a:

Jeśli synowa chce być szanowana za swoją pracę, to musi usiąść i porozmawiać na ten temat z teściową, a nie zwracać jej uwagę, jakby była co najmniej szefową w tej firmie. Obcesowe traktowanie teściowej  przez synową nie jest dobrą metodą współpracy. Przecież  wspólnie mają dbać o dom. A jeśli chodzi o wybywanie z domu, to nie wiadomo nam dlaczego to robi. Podejrzewam, że nie czuje się jak u siebie, ale to tylko przypuszczenia. Poza tym dlaczego synowa po pracy od razu bierze się za porządki w całym domu? Chyba nie znosi brudu, a synowa może odbierać to inaczej, jako zamach na jej własność. Nie ma się z czego śmiać. Sprzątałam u starszej osoby i wiem, że pomoc  przy niektórych czynnościach domowych  uważana jest za ujmę na honorze.

Ale gdzie wyczytalas, ze ona odnosi sie do niej obcesowo i jak szefowa? Zrozumialam, ze poza sprawami porzadku maja dobry kontakt wiec nie wiem skad ten wniosek. Raz jej zwrocila uwage i tesciowa sie obrazila.


Ty piszesz o sprzataniu u kogos, wchodzisz i wychodzisz. Autorka musi w tym balaganie zyc i jakos funkcjonowac. Skoro nie powinna poprawiac za tesciowa (bo ja tym urazi) i nie powinna nic jej na ten temat mowic (bo tez ja urazi a to dom tesciowej), to co ma robic? Nie kazdemu tak latwo przyjdzie zaakceptowanie brudu wokol siebie, a z wypowiedzi wynika, ze tak wlasnie powinna postapic.

Ok, porozmawia. Tylko, ze znow jest ryzyko 1) urazonej dumy, 2) efektu grochem o sciane.

Dla mnie ta sytuacja to pas, jedynie wyprowadzka na wlasne "smieci" cos tu pomoze. A z tesciowa niech sie tesc wtedy morduje. Dopoki ich szczury jak Popiela nie zezra:)

31

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Mussuka, napiszę na swoim przykładzie. Bałaganię. Bardzo. Do granic możliwości. Nie mam brudu. Nie mam mebli uciapanych czekoladą, zepsutego mięsa, nic się nie klei i nie lepi. Po prostu mam wszędzie leżące ciuchy, książki, szklanki, czasem jakąś pustą butelkę, no... wszystko jest nie na swoim miejscu, co nie oznacza, że jest taki typowy brud. I mi to nie przeszkadza.

Jak mieszkałam z rodzicami - musiałam to co jakiś czas ogarniać. Logiczne, ich mieszkanie. Teraz wynajmuję z kolegami 3-pokojowe mieszkanie. Każdy z nas ma swój pokój. Jeden jest również bałaganiarzem i z nim mieszkam czwarty rok, drugi dołączył do nas, wyrywając się z małego miasteczka. On chce porządek. I teraz zgodnie z Twoim poglądem powinniśmy wiecznie sprzątać  tak, żeby jemu odpowiadało. Z jakiej racji? Po pierwsze, to on dołączył do nas i znał nasze upodobania, po drugie, nie jest nigdzie napisane, że porządek jest lepszy niż bałagan, że osoba, chcąca porządku ma większe prawa czy że jej życzenie jest ważniejsze, uprzywilejowane itd. NIE JEST. Dlatego sprzątamy, jak chcemy. On sprząta częściej, bo on chce mieć porządek. Mi bałagan nie przeszkadza - nie sprzątam. Chcę zrobić obiad - robię i oni go jedzą. Bałaganiarzowi nr 2 przeszkadzają worki ze śmieciami - wynosi. Każdy robi to, na co ma ochotę i nic nikomu nie narzuca. A to mieszkanie, które wynajmujemy razem.

Dlatego powiedz mi, kiedy ja bym mogła mieć bałagan w życiu wg Ciebie, jeśli miałabym np. dom, a w nim dorosłe dziecko z partnerem/partnerką? Lubisz porządek i starasz się go narzucić jako jedyną słuszną wartość, a tak nie jest.

W skrócie:
Ja mieszkam u kogoś - dostosowuję się, nie bałaganię.
Ktoś mieszka u mnie - wg Ciebie też ja powinnam się dostosować i nie bałaganić.

Z jakiej racji? smile

32

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Eileen napisał/a:

Mussuka, napiszę na swoim przykładzie. Bałaganię. Bardzo. Do granic możliwości. Nie mam brudu. Nie mam mebli uciapanych czekoladą, zepsutego mięsa, nic się nie klei i nie lepi. Po prostu mam wszędzie leżące ciuchy, książki, szklanki, czasem jakąś pustą butelkę, no... wszystko jest nie na swoim miejscu, co nie oznacza, że jest taki typowy brud. I mi to nie przeszkadza.

Jak mieszkałam z rodzicami - musiałam to co jakiś czas ogarniać. Logiczne, ich mieszkanie. Teraz wynajmuję z kolegami 3-pokojowe mieszkanie. Każdy z nas ma swój pokój. Jeden jest również bałaganiarzem i z nim mieszkam czwarty rok, drugi dołączył do nas, wyrywając się z małego miasteczka. On chce porządek. I teraz zgodnie z Twoim poglądem powinniśmy wiecznie sprzątać  tak, żeby jemu odpowiadało. Z jakiej racji? Po pierwsze, to on dołączył do nas i znał nasze upodobania, po drugie, nie jest nigdzie napisane, że porządek jest lepszy niż bałagan, że osoba, chcąca porządku ma większe prawa czy że jej życzenie jest ważniejsze, uprzywilejowane itd. NIE JEST. Dlatego sprzątamy, jak chcemy. On sprząta częściej, bo on chce mieć porządek. Mi bałagan nie przeszkadza - nie sprzątam. Chcę zrobić obiad - robię i oni go jedzą. Bałaganiarzowi nr 2 przeszkadzają worki ze śmieciami - wynosi. Każdy robi to, na co ma ochotę i nic nikomu nie narzuca. A to mieszkanie, które wynajmujemy razem.

Dlatego powiedz mi, kiedy ja bym mogła mieć bałagan w życiu wg Ciebie, jeśli miałabym np. dom, a w nim dorosłe dziecko z partnerem/partnerką? Lubisz porządek i starasz się go narzucić jako jedyną słuszną wartość, a tak nie jest.

W skrócie:
Ja mieszkam u kogoś - dostosowuję się, nie bałaganię.
Ktoś mieszka u mnie - wg Ciebie też ja powinnam się dostosować i nie bałaganić.

Z jakiej racji? smile

gratuluje luzactwa aczkolwiek z tego ponoc sie wyrasta:) moze nie kazdy przypadek, ale zycie robi swoje.

Ty sobie wyobrazasz rodzine (maz, male dzieci) i totalny sajgon w domu? Z jakiej racji mialabys sprzatac? A chociazby z takiej, ze z syfu moga Ci dziecko odebrac i to slusznie. A kazdy partner, cyba, ze tez fleja, nie wytrzyma na dluzsza mete takiego chaosu. I czy wszystko musisz miec zawsze czarno na bialym napisane, zeby odrozniac lepsze od gorszego? Bo chyba nie zamierzasz udowadniac teraz wyzszosci balaganu nad porzadkiem.

Wasz kolega dokooptowal do was juz na etapie ustalonego "porzadku". Jesli to widzial i zaakceptowal, jego bol teraz. Autorka albo wczesniej nie mieszkala u meza, albo, jak pisze az takich symptomow niechlujstwa, nie widziala wczesniej u tesciowej (tak napisala).
Troche mi trudno w to uwierzyc, bo ktos, kto byl zawsze jako tako poukladany, nie zacznie znienacka brudzic i balaganic. Pomijajac stany wyjatkowe, jak choroba czy niedoleznosc.

Poniewaz ona jest poniekad gosciem (choc z drugiej strony tez domownikiem, bo jest zona syna tej pani i do rodziny nalezy) wiec ma wybor: krakac z wronami albo gniazdo opuscic. Doradzilam opcje druga.

33

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Jeśli dobrze się dogadują, to  autorka powinna się dogadać też w sprawie porządków. Zgadzam się, że lepsze wyjście, to opuszczenie domu.   A jeśli  teraz autorka  nie może, to pozostaje rozmowa.

34

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Mussuka, ja nie udowadniam wyższości bałaganu nad porządkiem. Dla mnie to tak, jak porównywać czekoladę z orzechami do takiej z nadzieniem. Jeden woli tę, drugi tamtą, nie ma problemu. Ty natomiast próbujesz zakazać właścicielce mieszkania robienia w nim tego, co jej się podoba, bo porządek musi być.

I nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Skoro mieszkając u kogoś oczywistym jest, że nie zostawiam bałaganu, a wg Ciebie również jeśli ktoś mieszka u mnie, to nie wolno bałaganić, to kiedy wolno? Dlaczego jedna strona nie może żyć po swojemu ani jako gość, ani jako właściciel, a pod drugą wszystko ma być ustalane? Z jakiej racji jedno upodobanie ma być ważniejsze od drugiego?

35

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Eileen napisał/a:

Skoro mieszkając u kogoś oczywistym jest, że nie zostawiam bałaganu, a wg Ciebie również jeśli ktoś mieszka u mnie, to nie wolno bałaganić, to kiedy wolno? Dlaczego jedna strona nie może żyć po swojemu ani jako gość, ani jako właściciel, a pod drugą wszystko ma być ustalane? Z jakiej racji jedno upodobanie ma być ważniejsze od drugiego?

Alez moze, ale wkrotce zostanie z tym syfem sama:) Jakos tak ten swiat jest urzadzony, ze wiekszosc preferuje lad i pewien porzadek. Wiesz, na ulicy tez nie jezdzisz sobie raz w prawo raz w lewo tylko tak, zeby wszystkim latwiej sie bylo poruszac po jezdniach, wedle ustalonych regul. Wprowadzajac balagan i chaos utrudniasz zycie wielu osobom, nie tylko sobie. Wprowadzenie ladu raczej ulatwia to zycie. Zreszta porownaj ulice w miescie europejskim gdzie jakie takie przepisy porzadkowe obowiazuja do jazdy a nawet spaceru po takim Delhi czy Bangkoku.

Jak pewnie zauwazylas, tesciowa, przyjmujac pod swoj dach nowa domowniczke tez powinna wziac pod uwage, ze juz nie jest sama w domu i troszke wlozyc wysilku tez ze swojej strony, chocby uszanowac prace tej drugiej kobiety wlozona w sprzatanie ich WSPOLNEGO miejsca pobytu.
Ja przykladowo lubie biegac na golasa po mieszkaniu. Wtedy kiedy jestem sama albo z moim partnerem. Kiedy jest u mnie gosc czy rodzina czy nawet dzieci, raczej staram sie dostosowac do reszty - wiekszosci.

36

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Nie dam rady odpisać teraz każdej z Was, mimo wszystko dziękuje za Wasze szczere opinie na ten temat.
Nie zgodze się z Wami z jedną kwestią. To nie jest tak, że ja latam za teściową i ostentacyjnie po niej poprawiam. To by było bardzo nieuprzejme i nie ładne z mojej strony. Można powiedzieć, że robię to "dyskretnie".
Druga sprawa, oczywiście że dokładamy się z mężem do rachunków. My płacimy prąd, tv na górze, abonament za telefony mój, męża i teścia, i kupujemy jedzenie. Teściowie płacą za wodę i śmieci, również kupują jedzenie.
I druga sprawa, nie zauwazyłam, żeby teściowa była na mnie zła, że chodzę i sprzątam. Za prane ciuchy, ona mi zazwyczaj dziękuje i widać, że jest wdzięczna, także tym bardziej mam chęć jej w tym pomagać. Nie oczekuje, że teściowa będzie się podporządkowywać do mnie, nie, ale o to, żeby chociaż starała się chować drobne produkty do lodówki czy aby zetrzeć po sobie. Chociaż by dlatego, że staram się dbać o porządek w jej domu.
Co do kwestii tego, że teściowa ucieka z domu ode mnie - nie zgodzę się. I tak zazwyczaj wtedy nie ma mnie w domu, nikogo nie ma w domu w tych godzinach, raczej po to, żeby odreagować, nie nudzić się, nie wiem. Z teściem też jej się zbyt dobrze nie układa.

37 Ostatnio edytowany przez Eileen (2014-10-20 15:25:25)

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Mussuka napisał/a:

Alez moze, ale wkrotce zostanie z tym syfem sama:)

Znaczy, synowa to dla jej dobra sprząta czy jak? wink

Mussuka napisał/a:

Jakos tak ten swiat jest urzadzony, ze wiekszosc preferuje lad i pewien porzadek.

A co mnie to obchodzi, co woli większość? oO Przecież nie mówimy o bałaganieniu w domach większości, tylko w swoim własnym. Jak większość ludzi pije herbatę, to ja też muszę? oO Co to za argument w ogóle...

Mussuka napisał/a:

Wiesz, na ulicy tez nie jezdzisz sobie raz w prawo raz w lewo tylko tak, zeby wszystkim latwiej sie bylo poruszac po jezdniach, wedle ustalonych regul.

Ulica nie jest moja. Dom jest mój. Na ulicy obowiązuje wszystkich jedno prawo. W moim domu obowiązują moje zasady.

Mussuka napisał/a:

Wprowadzajac balagan i chaos utrudniasz zycie wielu osobom, nie tylko sobie. Wprowadzenie ladu raczej ulatwia to zycie.

Nie utrudniam sobie życia, mimo bałaganu zawsze wiem, gdzie co mam, nic mi nie ginie. Nie przeszkadza mi bałagan. Dlaczego więc mam go nie mieć u siebie? Bo gość? Jak idę w gości, to im nie bałaganię. Dostosowuję się. Dalej nie rozumiem, dlaczego w moim domu nadal to ja mam się dostosowywać. To Ty dowodzisz ze wszystkich sił wyższości porządku nad bałaganem - a tak się nie da, nie ma na to dowodu i nie będzie. To tylko preferencje.

Mussuka napisał/a:

Zreszta porownaj ulice w miescie europejskim gdzie jakie takie przepisy porzadkowe obowiazuja do jazdy a nawet spaceru po takim Delhi czy Bangkoku.

No i dalej, co to ma do rzeczy?  nawet gdyby te sprawy były jakoś powiązane, to dalej bez sensu - podaj chociaż jeden (sensowny) powód, dla którego zawsze trzeba się dopasować do większości nawet w sytuacji, która na tę większość nie ma wpływu. Bo co ma do większości domów, w których panuje ład, mój bałagan? Bałagan jest u mnie, nie narzucam go im. Ty natomiast próbujesz narzucić z góry porządek. To jak walka homoseksualistów z homofobami. wink

Mussuka napisał/a:

Jak pewnie zauwazylas, tesciowa, przyjmujac pod swoj dach nowa domowniczke tez powinna wziac pod uwage, ze juz nie jest sama w domu i troszke wlozyc wysilku tez ze swojej strony, chocby uszanowac prace tej drugiej kobiety wlozona w sprzatanie ich WSPOLNEGO miejsca pobytu.

Uszanować? A czemu ma szanować robienie czegoś, czego ona nie chce? Wiem, jak sprzątnięcie czegoś potrafi irytować. Wdzięczność za uszczęśliwianie na siłę? Wolne żarty. Jak tak bardzo chce "dobrze" dla teściowej, że niby ten porządek to dla niej, skoro ma być wdzięczna, to niech jej pozwoli żyć po swojemu, a nie - wymagać szacunku za coś, czego ona nie potrzebuje. Nie potrzebujesz tego, ale zrobiłam, więc i tak należy mi się szacunek i wdzięczność, hahaha. big_smile

Mussuka napisał/a:

Ja przykladowo lubie biegac na golasa po mieszkaniu. Wtedy kiedy jestem sama albo z moim partnerem. Kiedy jest u mnie gosc czy rodzina czy nawet dzieci, raczej staram sie dostosowac do reszty - wiekszosci.

Ze względu na niewinność gości, czy ze względu na to, że nie chcesz latać przy innych nago? wink Tak czy inaczej to Twoja decyzja. Jakbyś nienawidziła chodzić w ciuchach, ktoś by Cię ubrał i zażądał za to wdzięczności i szacunku jeszcze, to jakbyś zareagowała? tongue


Ta rozmowa do niczego nie prowadzi. Opierasz wszystko, co piszesz, na tym, że porządek jest jedyną słuszną opcją w domu. Nie ma innych i koniec. A jak ktoś uważa inaczej, to trzeba mu wmówić, że nie. wink

38 Ostatnio edytowany przez Nakufo (2014-10-20 15:37:46)

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Eileen - ale Ty piszesz o sobie jako o bałaganiarze - rozrzucasz ciuchy, książki, masz wszędzie jakieś niedopitki czy też szklankę. OK! Ale zwróć uwagę na to, że moja sytuacja jest troszeczkę inna. Tu już nie chodzi o jakieś własne rzeczy, szpargały. Tylko o dosłowny syf. Wyobrażasz sobie, że wchodzisz do kuchni, chcesz sobie zrobić kanapkę, a tu na środku blatu jest rozlana Cola, dodatkowo blat upaćkany keczupem, 2 rozwalone połówki pomidora (i wszędzie na blacie sok z tego pomidora i pestki, wiadomo jak to wygląda), i okruchy. Czy takie coś też uważasz za zwyczajny bałagan? Bo ja nie. Bałagan dla mnie to to co Ty opisujesz. Ale coś takiego, to dla mnie już zwyczajne lenistwo, i nie jestem w stanie uwierzyć, że Tobie czy innym coś takiego odpowiada, pasuje Ci, bo to przecież Twój dom, więc możesz tak mieć, czemu nie! Czy naprawdę chciała byś tak mieć w kuchni? Przecież skoro ktoś ma swój dom, to powinien o niego choć w minimalnym stopniu dbać! Bo ma służyć całe życie dla Ciebie i Twojej rodziny, a nie dla robali.

Eileen, i kolejna sprawa, jestem w stanie zrozumieć czyjeś nawyki, to, że nie lubi sprzątać i może nie sprzątać, bo jest u siebie. Ale jeżeli ktoś zakłada własną rodzinę, ma męża, dzieci, to już nie jest sam. Tworzy rodzinę i taka osoba powinna mieć na uwadze również innych domowników. Tu już nie chodzi o mnie. Ale moja teściowa ma męża, i dorosłego syna pod dachem, ona nie jest już panną, która może sobie robić co chce. Jestem zdania, że skoro ktoś ma rodzinę, to powinien choć w niewielkim stopniu zwracać uwagę właśnie na tych innych domowników i troszeczkę się do nich podporządkować.

39

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Nie, dla mnie nie jest okej. Ale nie uważam, że moje "okej" musi obowiązywać wszystkich. Mam znajomego, który ma wiecznie biurko czymś wypaćkane - jakoś mu z tym dobrze. No i wciąż podtrzymuję, że jeśli to jej dom, to ona może tam trzymać, co chce.

Co do rodziny - to sprawa między nią, a teściem. Ty i mąż jesteście gośćmi i nic Wam do ich ustaleń. To ich dom, oni się mogą kłócić, dogadywać, ustalać sprzątanie itd. A Wy nie - bo jakim prawem?

Ma dorosłego syna pod dachem - i to ten powód, dla którego ma sprzątać? Dorosły syn jej wolność wyboru odebrał? Jak taki dorosły, to niech się wyprowadzi, a jeśli woli mieszkać u matki jak dziecko, to i jak dziecko musi się do jej reguł dostosować.

40 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-10-20 16:09:45)

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Mussuka napisał/a:

...
gratuluje luzactwa aczkolwiek z tego ponoc sie wyrasta:) moze nie kazdy przypadek, ale zycie robi swoje.
...
Poniewaz ona jest poniekad gosciem (choc z drugiej strony tez domownikiem, bo jest zona syna tej pani i do rodziny nalezy) wiec ma wybor: krakac z wronami albo gniazdo opuscic. Doradzilam opcje druga.

P. prof. od psychopatologii, cudowna kobieta, opowiadała nam kiedyś swoje własne doświadczenia. Otóż latami całymi wyjeżdżała ze swą latoroślą na tzw. letnisko z koleżanką i jej dzieckiem. Do tych samych ludzi. Raz się zdarzyło, że przyjechała z dziećmi wcześniej a koleżanka miała dojechać. No i wchodzi gospodyni z rana z mlekiem i radośnie stwierdza: "O NIC na swoim miejscu, znaczy pani docent już przyjechała!!!" smile
Dla jasności wykład dotyczył genów smile Prawie z krzesła spadłam, ale od tego czasu... ponieważ ja WOLĘ mieć wszystko na swoim miejscu a moje latorośle to bałaganiarze, OLAŁAM to. Znaczy zaakceptowałam... Już mnie szlag nie trafia. SPRZĄTAĆ sprzątają... CAŁY BOŻY DZIEŃ, aż do skutku, co jakiś czas. TO CO? Wyrzucić mam ich z domu? Ze nie robią tak jakbym ja wolała, (owo co dzień po troszku?)
Mieszkanie, owszem, JEST moją wyłączną własnością... ale wolę ich z ich (wadami)=bałaganem niż samej w sterylnym porządku wink
ŻEBY usunąć wszelkie wątpliwości - bałagan TO NIE niechlujstwo w sensie zapuszczenia brudem! To 2 zupełnie różne rzeczy.
ZGADZAM się: jak UWIERA - ewakuujemy się!!! a nie pokazujemy swą "wyższość" w "dziedzinie" (bądź dąsy)...
My home is my castle wink niech się książę małżonek trapi wink

Nakufo napisał/a:

Eileen (...) Bałagan dla mnie to to co Ty opisujesz. Ale coś takiego, to dla mnie już zwyczajne lenistwo, i nie jestem w stanie uwierzyć, że Tobie czy innym coś takiego odpowiada, pasuje Ci, bo to przecież Twój dom, więc możesz tak mieć, czemu nie! Czy naprawdę chciała byś tak mieć w kuchni? Przecież skoro ktoś ma swój dom, to powinien o niego choć w minimalnym stopniu dbać!

Właśnie, dokładnie - to TY masz problem... Ty NIE POTRAFISZ uwierzyć... Ty musisz go rozwiązać. A nie żyć OCZEKIWANIAMI.
Sorry - ale skoro zajmujecie z mężem "jakąś przestrzeń" w tym domu to TEJ przestrzeni PILNUJ.
Widać gołym okiem, że przerasta Cię fakt, że ktoś może nie spełniać twoich standardów. Jej problem czy twój? Ciebie uwiera czy ją?
Idź na swoje i ODETCHNIESZ... innego rozwiązania nie ma smile

41

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Eileen napisał/a:

Ma dorosłego syna pod dachem - i to ten powód, dla którego ma sprzątać? Dorosły syn jej wolność wyboru odebrał? Jak taki dorosły, to niech się wyprowadzi, a jeśli woli mieszkać u matki jak dziecko, to i jak dziecko musi się do jej reguł dostosować.

Nie powinna dokładać komuś roboty. Eileen, widzę, że mamy odmienne zdanie na ten temat, każdy ma do tego prawo. Moje zdanie jest takie, że gdyby teściowa była we własnym domu sama - niech robi co chce. Ale jest to dom jej i jej męża, nie jest sama, więc pomimo, że to jej dom, sama nie jest i musi się chociaż w części dostosować do innych.
Jeżeli teściowa śpi, domownicy chodzą na paluszkach, nie budzą jej. Dostosowują się do niej. teściowa też powinna dostosować się do innych. Może niezbyt idealny przykład, ale jest.

42

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Nakufo, bądź szczera - od kiedy się tak tym bałaganem przejmujesz, że na forum piszesz? Od kiedy tam mieszkasz, prawda? Więc nie zasłaniaj się teściem, bo Ty chcesz, żeby ona CIEBIE wzięła pod uwagę. Linia teść - teściowa w ogóle nie powinna Cię obchodzić. A tylko z teściem teściowa powinna to omawiać, do Ciebie nie musi się dostosowywać ani do syna. Ona Wam robi grzeczność, że pozwala tam mieszkać, a Ty masz jeszcze jakieś wymagania...

A tekst o tym, że nie powinna dokładać roboty, to mnie rozbawił. big_smile Czy ona Ci tam każe sprzątać? Złośliwie biega za Tobą i brudzi? Nie. Ona żyje tak, jak chce, we własnym domu, do czego ma prawo. Ty się wprowadzasz, sprzątasz, a potem jeszcze wymagasz od niej zmian. To jest śmieszne. Próbujesz stawiać się na równi z teściową w tym układzie - nie jesteś tam na równych prawach, nie możesz wejść do czyjegoś domu i żądać przywilejów właściciela. Co robić? Proste - zacisnąć zęby i siedzieć cicho, bo to Ty powinnaś być jej wdzięczna, nie ona Tobie albo zadbać sama o własne życie, wyprowadzić się, a nie oczekiwać tego od innych.

43

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Eileen, ale gdzie Ty tu wyczytałaś, że zasłaniam się teściem? Piszę o teściu, bo jest to problem całej rodziny, nie tylko mój. I tak, nie powinna dokładać nikomu roboty. Bo nie jest sama w domu. Tak jak pisałam wcześniej, nie chodzi tutaj o zwykły bałagan, ale o syf. W kuchni choć w minimalnym stopniu powinna się dostosować, bo korzystają z niej wszyscy. Eileen, i proszę, nie wmawiaj mi że taki syf to jest w porządku, bo ona jest u siebie i może sobie robić co chce. Bez przesady! Tu już nie chodzi o błyszczącą kuchnie, ale o zwykłą higienę. Tym bardziej w miejscu, gdzie każdy przygotowuje posiłki. To jest przegięcie.

I napiszę to kolejny raz. Człowiek, który nie mieszka sam, powinien w jakimś stopniu dostosować się do innych. Jeżeli teściowej kapnie kawa, bierze ściereczkę i ściera. To naprawdę nie jest trudne. Jeżeli czyta książke, niech sobie ją zostawi na stole czy fotelu. Ale wytarcie blatu w kuchni to MINIMUM higieny.

44

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

To dlaczego teść nie sprzata?

45

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
elfina napisał/a:

To dlaczego teść nie sprzata?

Teść może nie lata ze ścierą i odkurzaczem, ale za to zmywa po sobie talerz czy kubek, wyrzuca po sobie śmiecia itp. I o to właśnie chodzi, żeby sprzątać PO SOBIE, tak jak robi to mój teść i mąż - to jest właśnie dokładnie to, co pisałam, czyli NIE DOKŁADANIE NIKOMU ROBOTY.

46 Ostatnio edytowany przez Eileen (2014-10-20 17:24:16)

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Nakufo, nie rozumiesz. Chodzi mi o to, że jeśli teściowej nie przeszkadza zalany blat, to ma prawo go nie wycierać. To jest jej blat. Może go wyrzucić na śmietnik, może po nim skakać, może go zalewać regularnie, nieważne, czy to idiotyczne, czy nie - ona ma do tego prawo. Jedyną osobą, która również ma prawo do jakichkolwiek decyzji itd. w tym domu, jest jeszcze teść. Ale skoro oni egzystowali sobie jakoś do tej pory, czy to z kłótniami, czy bez, ale radzili sobie, to z jakiej racji Ty podajesz teścia za przykład? Mieszasz im się w jakiś układ ze swoimi zbawiennymi i jedynymi słusznymi poglądami, bo TY TAK CHCESZ I TY UWAŻASZ ZA SŁUSZNE. I masz gdzieś to, że teściowa ma inne podejście, ma być po Twojemu i koniec. A teściowa może mieć tak samo gdzieś Twoje oczekiwania, żądania itd. Tylko że ma przewagę, bo mieszkanie jest jej, nie Twoje.

Z jakichś powodów mieszkacie tam, co oznacza, że jest to dla Was najlepsza opcja. A Ty jeszcze masz czelność w ogóle żądać czegoś od niej... A jak nie jest to najlepszy wybór - to się wyprowadźcie. Przecież nie więzi Was tam, prawda? A Ty byś chciała mieć wszystkie plusy mieszkania u teściów, a jednocześnie prawa osoby, która mieszka na swoim i jest właścicielem. Tak się nie da.

Nakufo napisał/a:

Teść może nie lata ze ścierą i odkurzaczem, ale za to zmywa po sobie talerz czy kubek, wyrzuca po sobie śmiecia itp. I o to właśnie chodzi, żeby sprzątać PO SOBIE, tak jak robi to mój teść i mąż - to jest właśnie dokładnie to, co pisałam, czyli NIE DOKŁADANIE NIKOMU ROBOTY.

Nie musisz sprzątać. Chcesz. Robisz to z własnej woli. Nie chcesz? Nie sprzątaj.
No serio, jak ta teściowa śmie nie dostosować się do Twoich zasad, nie dość, że łaskawie u nich zamieszkałaś, to jeszcze musisz się z nią użerać... Biedulka taka, a teściowa okropna, jak może Cię nie słuchać. smile smile smile

47

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Jak wybrał sobie taka kobietę, to niech po niej sprzata i nie będzie problemu. W malzenstwie mojego syna, synowa tylko zajmuje się dzieckiem. Cale prowadzenie domu,gotowanie, pranie,zakupy i sprzatanie i praca, należy do syna. Tak sobie wybrał i tak ma. Kto powiedział, ze ma to robić kobieta?

48

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

to jest dom twoich tesciow i oni maja prawo zyc jak chca

49

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Eileen, przepraszam Cię, ale to nie są moje zasady. To są zasady ogólne, które powinny obowiązywać w każdym domu/społeczeństwie. Rozumiem Eileen że możesz mieć inne zdanie na ten temat, szanuje to. Z tego co się orientuje, u mojego brata w domu każdy ma po sobie zmywać, u przyjaciółek również, w moim domu też tak było. W tym domu też każdy po sobie zmywa, tylko nie teściowa, bo jej się nie chce. Ale ok, masz racje, to jej zasady, choć są to zasady ogólnie oburzające społeczeństwo. I nie, nie było tak zawsze z tego co się dowiedziałam. Podobno teściowa stała sie taka, odkąd przestała pracować. Dziwne. No ale poznałam Wasze opinie, więc temat uważam za zakończony smile Może już niedługo będę na swoim. Chyba że ktoś ma podobny problem to chętnie go również poznam

50

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Nakufo, ja u siebie też sprzątałam, tzn. jak mieszkałam z rodzicami. Ale to nie jest tak, że to są zasady narzucone przez społeczeństwo, tylko np. w moim domu narzucili je rodzice, w innym domu ktoś tam itd. Zresztą nie zawsze tak jest, pomijając już bałaganiarzy, to przecież są małżeństwa, gdzie np. tylko mężczyzna pracuje, a kobieta robi wszystko w domu - i to są ich zasady, tak sobie ustalili, nieważne, jak oburzałoby to wszystkie feministki na przykład. tongue

51

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

a ciekawe swoją drogą gdybyś była taka jak teściowa ... dom by nie funkcjonował? wszyscy umarli by z powodu nadmiaru bakterii? a może siedziałbyś z teściową wspólnie przy uświnionym stole popijając kawkę ?

ja męczyłabym się z taka teściową jak ty się meczysz ...

52

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Inna sprawa jest też taka, że zdarzały się sytuacje, że wpadała do nas córka mojej teściowej z rodziną, tak bez zapowiedzi. Powiedzmy, ja wracam z pracy, patrze, jest szwagierka u nas, teściowa, wszyscy siedzą, a w kuchni taki bajzel, że masakra. Wiem że znowu napiszecie, że to nie moja sprawa, nie mój dom, nie moje zasady. Ale w tym momencie mam ochotę zapaść się pod ziemię ze wstydu przed szwagierką. Bo kiedy do pracy wychodziłam, był porządek. Ja się zwyczajnie wstydzę tego bałaganu, choć go nie zrobiłam. Nie wiem wtedy co szwagierka sobie myśli - że to ja jestem leniem i nie sprzątam, że mieszkam tam a nic nie robię? To jest dla mnie przykra sytuacja.

53

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Nakufo napisał/a:

Inna sprawa jest też taka, że zdarzały się sytuacje, że wpadała do nas córka mojej teściowej z rodziną, tak bez zapowiedzi. Powiedzmy, ja wracam z pracy, patrze, jest szwagierka u nas, teściowa, wszyscy siedzą, a w kuchni taki bajzel, że masakra. Wiem że znowu napiszecie, że to nie moja sprawa, nie mój dom, nie moje zasady. Ale w tym momencie mam ochotę zapaść się pod ziemię ze wstydu przed szwagierką. Bo kiedy do pracy wychodziłam, był porządek. Ja się zwyczajnie wstydzę tego bałaganu, choć go nie zrobiłam. Nie wiem wtedy co szwagierka sobie myśli - że to ja jestem leniem i nie sprzątam, że mieszkam tam a nic nie robię? To jest dla mnie przykra sytuacja.

Skoro to córka teściowej, to raczej zna swoją matkę i domyśla się, skąd się wziął bałagan. Nie ma sensu wstydzić się za kogoś.

54

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

siostra mojego męża jest no flejtuchem, chociaż miła i sympatyczna babeczka
i strasznie jej dzieci się tego ... wstydziły, jej córki jak dorastały zaczynały same dbać o porządek ale trudno było z mamą bałaganiarą dać sobie radę
obie już od kilku lat nie mieszkają z mamą, mają swoje domy a w nich ... czyściutko
siedzi w nich do dzisiaj ten wstyd za ... rodzinny dom
Anulka jakiś czas temu powiedziała - do mnie można wpadać zawsze u mnie jest porządek, nie tak jak ... u mamy

i tak sobie myślę, ze jednak nie do końca jest tak - mój dom moja sprawa, ze jednak należy pomyśleć o tych innych z którymi się wspólnie żyje, mieszka

55

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Nakufo napisał/a:

Eileen, przepraszam Cię, ale to nie są moje zasady. To są zasady ogólne, które powinny obowiązywać w każdym domu/społeczeństwie.

W którym miejscu Konstytucji RP te zasady się znajdują?

Nakufo napisał/a:

to jej zasady, choć są to zasady ogólnie oburzające społeczeństwo.

Nieeee.
To zasady oburzające CZĘŚĆ społeczeństwa. Inną część społeczeństwa oburza zmuszanie kogoś do porządku w jego własnym domu smile

Proponowałabym Ci szybki trening tolerancji i przymykania oczu na niedoskonałości innych (niedoskonałości wg Ciebie, oczywiście). Nie dlatego, żebyś przyzwyczaiła się do bałaganu, ale dlatego, żebyś w momencie wyprowadzki "na własne" nie była dla teściowej śmiertelnym wrogiem. Uważam, że upaćkana kuchnia nie jest tego warta.

56

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Nakufo napisał/a:
elfina napisał/a:

To dlaczego teść nie sprzata?

Teść może nie lata ze ścierą i odkurzaczem, ale za to zmywa po sobie talerz czy kubek, wyrzuca po sobie śmiecia itp. I o to właśnie chodzi, żeby sprzątać PO SOBIE, tak jak robi to mój teść i mąż - to jest właśnie dokładnie to, co pisałam, czyli NIE DOKŁADANIE NIKOMU ROBOTY.

Mnie też dziwi, że tak trudno to zrozumieć.
Trzeba nauczyć się jakoś zdrowo współżyć z otoczeniem, nieważne czy to nasz pałac czy nie. Skoro żyjemy z kimś pod jednym dachem szanujmy się nawzajem, to nie kosztuje zbyt wiele.
Ja też mam swoje głupie nawyki; u mnie pranie wisi na sznurkach, dopóki nie są mi one potrzebne na inne pranie big_smile, ale jak mieszkałam jeszcze z matką to robiłam tak, żeby i jej nie utrudniać, żeby nie musiała za mnie ściągać prania, bo nie ma gdzie powiesić własnego. Taki prosty przykład a pokazuje, o co chodzi, więc nie wiem po co dorabiacie ideologię do zwykłych czynności i wzajemnych relacji.

Nie jestem pedantką, ale lubię ład. Nie każę każdemu myć za każdym razem szklanki, ale wystarczy wstawić ją do zlewu, resztki jedzenia wrzucić do kosza, a nie zostawić talerza wraz z zawartością, blat można przetrzeć, musztardę zamknąć, masło odłożyć na miejsce itd. itd. To nie są czynności, które wymagają nie wiadomo ile wysiłku, to sekundy pracy, a tak bardzo ułatwiające współżycie.  Nie jest to trudne i można sobie to bardzo łatwo i szybko wykształcić, jak odruch bezwarunkowy, wystarczy chcieć, tak samo proste jak podcieranie tyłka w wc smile

Walczę z tym we własnym domu, z różnym skutkiem niestety. Szlag mnie trafia jak wracam i nie mam gdzie nawet zakupów położyć, bo każdy cm2 powierzchni jest zawalony. To jest zwykłe lenistwo i brak szacunku dla drugiej osoby, z którą przyszło nam żyć. I nie mówcie, że to normalne i właściwe, bo wcale nie jest.

Jak moje dzieci myją naczynia to na ociekarce jest wszystko porozwalane, mnie to irytuje, ale to już jest moje widzimisię, więc to można tolerować, ale nie normalne schematy zasad ogólnie przyjętych za normalne.

57 Ostatnio edytowany przez niki71 (2014-10-21 08:46:32)

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

To wszystko prawda co piszesz Lonely.
Tylko że dorosłego człowieka trudno zmienić.

Autorka wyprowadzi się na swoje to będzie miała porządek.Na razie nie ma innego wyjścia  jak przystosować się do istniejącej sytuacji.
Niektórzy mają bałaganiarstwo w genach.Wiem to po moim młodszym synu.W tej kwestii jest niereformowalny.Przestałam na to zwracać uwagę.Nie ma ludzi bez wad.

58

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
LonelyM napisał/a:

Nie jestem pedantką, ale lubię ład.

Ja pedantką jestem podobnie jak moja matka z tą jednak różnicą, że skupiam się na porządku jedynie we własnym mieszkaniu. Tak lubię, tak robię. Nie uważam natomiast, że inni też tak muszą postępować.

59

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Jak rodzice naucza tak pozniej dorosly postepuje. Zazwyczaj, choc nie zawsze, jak widac po paru wypowiedziach. w ktorych panie mocno sie na porzadek oburzaja. Lenistwo wylazi czy inna forma buntu? A ponoc to feministki takie fleje, bo nic w domu robic nie chca. Ciekawe, bo mnie jakos feminizm i czystosc w domu nie koliduja. Czysty czlowiek to czysty, niezaleznie od pogladow, plci czy sytuacji rodzinnej. Nawet jak mieszkalam sama samiusienka i czasem nabalaganilam w tygodniu, to w sobote ogarnialam dom, bo mi w nim przyjemniej bylo potem i samej odpoczywac i gosci nie wstydzilam sie zaprosic. Malo kto lubi odwiedzac brudne i zabalaganione miejsca. Choc moze tego nie powie wprost, ale 90/100 osob tak pomysli.

Ja swoje dzieci ucze od zawsze, odkad rozumieja kolejne polecenia, ze jak nabalagania w czasie zabawy, nauki, jedzenia, kapieli itp. to maja to po sobie posprzatac. Bo mama to nie robot wielofunkcyjny i klonowac tez sie nie musi.

Wyobrazam sobie domostwa, w ktorych panuja wlasnie takie zasady, jak tu mlode panie wypisuja - w dupie mam porzadek, bo takie moje prawo. Pozostali domownicy dopasowuja sie, tez olewaja sprzatanie i jaki mamy rezultat. Syf nieziemski. Widywalam takie, az na wymioty sie zbieralo czasem.

Piszcie sobie co chcecie o tym komu wolno co i gdzie a komu nie, ja powiem krotko: fleja i brudas to niestety tylko fleja i brudas, nawet jak sie we wlasnym sosie kisi i we wlasnych czterech scianach tym brudem porasta. I gdybym byla facetem, to kobiety, holdujacej podobnemu stylowi zycia, patykiem przez sciane bym nie tknela. Bo jak ma syf dookola siebie, to cholera wie, jak to i z nia sama jest. Zwyczajnie brzydzil by mnie blizszy kontakt z taka osoba, predzej tredowatego dotkne, bo to tylko choroba a nie brud.
Podobnie w druga strone - facet niechluj traci w moich oczach z predkoscia swiatla wszelkie walory, chocby nieziemsko przystojny i piekielnie inteligentny byl. Ze swiniopasem nie chcialabym pod jednym dachem zamieszkac. Pare takich egzemplarzy na swojej drodze spotkalam i bez zalu pozegnalam.

Nakufo, jestes porzadna kobieta i nie zmieniaj swoich zasad, ale tej tesciowej tez nie dasz rady zmienic (czy moze bardziej uwrazliwic na porzadek). Ten typ tak ma. Zacisnij zeby, wytrzymaj jeszcze jakis czas a jak bedziesz na swoim, to odetchniesz z ulga.

60

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Volver napisał/a:
LonelyM napisał/a:

Nie jestem pedantką, ale lubię ład.

Ja pedantką jestem podobnie jak moja matka z tą jednak różnicą, że skupiam się na porządku jedynie we własnym mieszkaniu. Tak lubię, tak robię. Nie uważam natomiast, że inni też tak muszą postępować.

Tym tokiem myślenia, to nie będę myć wanny, bo to mój dom, a jak komuś nie pasuje to niech sobie myje przed kąpielą - tak to wygląda

61 Ostatnio edytowany przez LonelyM (2014-10-21 09:21:20)

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Mussuka napisał/a:

Jak rodzice naucza tak pozniej dorosly postepuje. Zazwyczaj, choc nie zawsze, jak widac po paru wypowiedziach. w ktorych panie mocno sie na porzadek oburzaja. Lenistwo wylazi czy inna forma buntu? A ponoc to feministki takie fleje, bo nic w domu robic nie chca. Ciekawe, bo mnie jakos feminizm i czystosc w domu nie koliduja. Czysty czlowiek to czysty, niezaleznie od pogladow, plci czy sytuacji rodzinnej. Nawet jak mieszkalam sama samiusienka i czasem nabalaganilam w tygodniu, to w sobote ogarnialam dom, bo mi w nim przyjemniej bylo potem i samej odpoczywac i gosci nie wstydzilam sie zaprosic. Malo kto lubi odwiedzac brudne i zabalaganione miejsca. Choc moze tego nie powie wprost, ale 90/100 osob tak pomysli.

Ja swoje dzieci ucze od zawsze, odkad rozumieja kolejne polecenia, ze jak nabalagania w czasie zabawy, nauki, jedzenia, kapieli itp. to maja to po sobie posprzatac. Bo mama to nie robot wielofunkcyjny i klonowac tez sie nie musi.

Wyobrazam sobie domostwa, w ktorych panuja wlasnie takie zasady, jak tu mlode panie wypisuja - w dupie mam porzadek, bo takie moje prawo. Pozostali domownicy dopasowuja sie, tez olewaja sprzatanie i jaki mamy rezultat. Syf nieziemski. Widywalam takie, az na wymioty sie zbieralo czasem.

Piszcie sobie co chcecie o tym komu wolno co i gdzie a komu nie, ja powiem krotko: fleja i brudas to niestety tylko fleja i brudas, nawet jak sie we wlasnym sosie kisi i we wlasnych czterech scianach tym brudem porasta. I gdybym byla facetem, to kobiety, holdujacej podobnemu stylowi zycia, patykiem przez sciane bym nie tknela. Bo jak ma syf dookola siebie, to cholera wie, jak to i z nia sama jest. Zwyczajnie brzydzil by mnie blizszy kontakt z taka osoba, predzej tredowatego dotkne, bo to tylko choroba a nie brud.
Podobnie w druga strone - facet niechluj traci w moich oczach z predkoscia swiatla wszelkie walory, chocby nieziemsko przystojny i piekielnie inteligentny byl. Ze swiniopasem nie chcialabym pod jednym dachem zamieszkac. Pare takich egzemplarzy na swojej drodze spotkalam i bez zalu pozegnalam.

Nakufo, jestes porzadna kobieta i nie zmieniaj swoich zasad, ale tej tesciowej tez nie dasz rady zmienic (czy moze bardziej uwrazliwic na porzadek). Ten typ tak ma. Zacisnij zeby, wytrzymaj jeszcze jakis czas a jak bedziesz na swoim, to odetchniesz z ulga.

A może spokojna i wyważona rozmowa z teściową pomoże? Może teściowa zrobi sobie małą refleksję i chociaż spróbuje się postarać? Ot, taki kompromis - zrobiłyśmy, co mogłyśmy, żeby wypracować jakieś wzajemne poszanowanie. życie to też sztuka odnajdywania się w stosunkach międzyludzkich, a nie "wolna amerykanka"

Nienawidzę myć płyty gazowej i często mi nie przeszkadza, że jest trochę popaćkana, ALE jak widzę, że ktoś ją wyszorował, a zdarzy mi się ją pobrudzić, to szmatka w łapkę i sprzątam po sobie, bo szanuję cudzą pracę

62

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
LonelyM napisał/a:
Volver napisał/a:
LonelyM napisał/a:

Nie jestem pedantką, ale lubię ład.

Ja pedantką jestem podobnie jak moja matka z tą jednak różnicą, że skupiam się na porządku jedynie we własnym mieszkaniu. Tak lubię, tak robię. Nie uważam natomiast, że inni też tak muszą postępować.

Tym tokiem myślenia, to nie będę myć wanny, bo to mój dom, a jak komuś nie pasuje to niech sobie myje przed kąpielą - tak to wygląda

Jeżeli czyjaś przysłowiowa brudna wanna mi nie odpowiada, to się w takim domu nie goszczę albo rzeczywiście myję ją sobie przed kąpielą smile

63

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Mussuka, to niekoniecznie lenistwo ani inna forma buntu smile Mogę wypowiadać się tylko za siebie, ale u mnie bałagan zwykle wynika z tego, że inne zajęcia uważam za fajniejsze, ciekawsze, godniejsze mojej uwagi smile Najzwyczajniej w świecie, porządek nie jest mi niezbędny do szczęścia, czas spędzony ze ścierą wolę poświęcić na coś innego. Tyle. Żadnych teorii spiskowych tu nie ma.

Rozumiem, że są osoby, którym może się to nie podobać. W moim otoczeniu takich nie ma. Jakoś tak się złożyło, że wszyscy moi znajomi to umiarkowani bałaganiarze i ich mieszkania wyglądają podobnie jak moje - jeść z podłogi się nie da smile Gdybym zaprosiła do siebie jakaś pedantkę to pewnie bym trochę dogłębniej posprzątała. Albo bym jej po prostu nie zapraszała smile Wszystkich moich znajomych mogę zaprosić w każdej chwili.

Podejście do porządku wynosimy w dużej mierze z rodzinnego domu. Dlatego zwykle wychowujemy dzieci tak, jak chcielibyśmy, żeby się do tego porządku odnosiły. Autorka chce jednak wychować dorosłą kobietę, w dodatku kobietę, z której gościny korzysta. Zamieniłabym więc słowa "teściowa powinna dbać o porządek" na: "teściowa może dbać o porządek". Ale nie dba, więc poważnym nietaktem ze strony synowej jest wytykanie jej tego. Równie dobrze teściowa mogłaby powiedzieć, że jeśli autorce przeszkadza stan jej kuchni to niech sobie idzie coś wynająć zanim przygotują własne gniazdko. Darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda, gość powinien dostosować się do gospodarzy, nie odwrotnie.

64

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
Volver napisał/a:
LonelyM napisał/a:
Volver napisał/a:

Ja pedantką jestem podobnie jak moja matka z tą jednak różnicą, że skupiam się na porządku jedynie we własnym mieszkaniu. Tak lubię, tak robię. Nie uważam natomiast, że inni też tak muszą postępować.

Tym tokiem myślenia, to nie będę myć wanny, bo to mój dom, a jak komuś nie pasuje to niech sobie myje przed kąpielą - tak to wygląda

Jeżeli czyjaś przysłowiowa brudna wanna mi nie odpowiada, to się w takim domu nie goszczę albo rzeczywiście myję ją sobie przed kąpielą smile

A jeśli nie masz wyboru i musisz mieszkać z innymi?

65

Odp: Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ
vinnga napisał/a:

Mussuka, to niekoniecznie lenistwo ani inna forma buntu smile Mogę wypowiadać się tylko za siebie, ale u mnie bałagan zwykle wynika z tego, że inne zajęcia uważam za fajniejsze, ciekawsze, godniejsze mojej uwagi smile Najzwyczajniej w świecie porządek nie jest mi niezbędny do szczęścia, czas spędzony ze ścierą wolę poświęcić na coś innego. Tyle. Żadnych teorii spiskowych tu nie ma.

Rozumiem, że są osoby, którym może się to nie podobać. W moim otoczeniu takich nie ma. Jakoś tak się złożyło, że wszyscy moi znajomi to umiarkowani bałaganiarze i ich mieszkania wyglądają podobnie jak moje - jeść z podłogi się nie da smile Gdybym zaprosiła do siebie jakaś pedantkę to pewnie bym trochę dogłębniej posprzątała. Albo bym jej po prostu nie zapraszała smile Wszystkich moich znajomych mogę zaprosić w każdej chwili.

Podejście do porządku wynosimy w dużej mierze z rodzinnego domu. Dlatego zwykle wychowujemy dzieci tak, jak chcielibyśmy, żeby się do tego porządku odnosiły. Autorka chce jednak wychować dorosłą kobietę, w dodatku kobietę, z której gościny korzysta. Zamieniłabym więc słowa "teściowa powinna dbać o porządek" na: "teściowa może dbać o porządek". Ale nie dba, więc poważnym nietaktem ze strony synowej jest wytykanie jej tego. Równie dobrze teściowa mogłaby powiedzieć, że jeśli autorce przeszkadza stan jej kuchni to niech sobie idzie coś wynająć zanim przygotują własne gniazdko. Darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda, gość powinien dostosować się do gospodarzy, nie odwrotnie.

jeżeli traktujesz to jako relacja gość-gospodarz to kultura osobista wymaga, żeby takiego gościa także szanować

Nałogowo palę, bo lubię i mój dom to mój dom, będę sobie w nim palić, bo chcę i mogę, bo mój wink, jednakże jak goszczę osobę, która nie trawi dymu, to staram się to uszanować, a nie wychodzić z tezą, ze jak jej nie pasuje, to niech do mnie nie przychodzi

A swoją drogą, mylisz pojęcia, nie chodzi o sprzątanie dla samego sprzątania, a normalne funkcjonowanie

Posty [ 1 do 65 z 94 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Batalia o porządek w domu z drugą kobietą - TEŚCIOWĄ

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026