Witajcie
. Od ponad roku przebywam za granicą, skonczyłam kurs językowy, odbyłam także praktyke w zawodzie , w którym skonczyłam studia lic w Polsce. Od 1.10 jestem także studentką na jednym z tutejszych Uniwersytetów. Pierwszy dzien na uczelni był dla mnie ogromnym stresem, szokiem, i jedną wielką paniką... poznałam co prawda juz kilka osób, jednak informacje podawane na wykładach o np, publicznych prezentacjach wywołały u mnie taki stres, że nie potrafiłam nad sobą zapanować. Jestem bardzo chętna do naukim zresztą żadna z nowo poznanych osób nie wierzyła mi ,że o 13 miesiącach tak mówie... Ja nie wiem co robic, czy rzucic te studia ? Czy isc dalej? Jednak fakt,ze mogłabym zostac przed 100 studentami zapytana o cos mowi mi jednoznacznie: rzuc to, nie dasz rady... W kraju ,w którym jestem 60% studentów to obcokrajowcy.. ale ja jak zawsze znajde arg., ze umieją 100 razy lepiej jezyk niż ja i pewnie dadzą rade. Fizycznie czuje sie strasznie , jakbym nie wiem maszerowala bez przerwy od kilku dniu po górach, psychicznie-całkowicie podupadłam. Nikt mnie nie rozumie, nikt nie wesprze... Pomózcie proszę.
Podobne tematy
Kochana, dasz radę! Początki zawsze są trudne, nawet na polskiej uczelni czułabyś się samotna i zagubiona w obcym mieście! Ten stres i strach ściągają czarne myśli, ale zobaczysz, że z każdym dniem będzie lepiej! Może poszukaj jakichś Polaków na swojej uczelni albo w mieście w którym mieszkasz, będziesz miała z kim podzielić się swoją tęsknotą! ![]()
Zaszłaś tak daleko, żeby się wycofać bez jednej próby? Weź nie świruj. Ciesz się swoją wielką szansą i sukcesem. Polski naród jest z Ciebie dumny i trzyma kciuki.
![]()
Moze zacznij pracę?
Ja zastanawiam się nad zostaniem guwernantką słyszałam że sa w Polsce kursy, które wysyłają również do pracy za granicę. Praca jest rozwijająca i dobrze płatna jeśli ma się odpowiednio szerokie zainteresowania, wiedzę i zna języki. Brzmi bardzo kusząco ![]()