Niebawem mój dobry kolega( a zarazem współlokator) żeni się. Nie ma w tym może nic nadzwyczajnego poza faktem, że delikatnie mówiąc "nie trawię" jego partnerki. Kolega dobiega 40 i to jego pierwszy związek ( roczny) a ślub jest tutaj aktem desperacji. Dziewczyna jest Azjatką tak więc ślub zapewni jej nowy statut i paszport. W przeciwnym razie będzie musiała opuścić Europę w marcu.
Nie wiem jak zareagować na zaproszenie na ten ślub - przyjąć czy jakoś się wykręcić. Kolega wie co myślę o tym planie i dziewczynie( podobnie jak nasi pozostali wspólni znajomi).Jeżeli się nie pojawię z pewnością się obrazi. Z drugiej strony taki "ślub na razie" jak określił to kolega - to jest chore. Nie wiem co o tym myśleć.
Podobne tematy
Wspieraj kolegę. Jeśli on wie, co o tym myślisz, to bedzie Ci wdzięczny, ze mimo wszystko nie olałeś go, tylko bedziesz go wspierał. A to, co robi i z kim robi, przymknij na to oko.
Wspieraj kolegę. Jeśli on wie, co o tym myślisz, to bedzie Ci wdzięczny, ze mimo wszystko nie olałeś go, tylko bedziesz go wspierał. A to, co robi i z kim robi, przymknij na to oko.
Popieram
Niebawem mój dobry kolega( a zarazem współlokator) żeni się. Nie ma w tym może nic nadzwyczajnego poza faktem, że delikatnie mówiąc "nie trawię" jego partnerki. Kolega dobiega 40 i to jego pierwszy związek ( roczny) a ślub jest tutaj aktem desperacji. Dziewczyna jest Azjatką tak więc ślub zapewni jej nowy statut i paszport. W przeciwnym razie będzie musiała opuścić Europę w marcu.
Nie wiem jak zareagować na zaproszenie na ten ślub - przyjąć czy jakoś się wykręcić. Kolega wie co myślę o tym planie i dziewczynie( podobnie jak nasi pozostali wspólni znajomi).Jeżeli się nie pojawię z pewnością się obrazi. Z drugiej strony taki "ślub na razie" jak określił to kolega - to jest chore. Nie wiem co o tym myśleć.
nie bądź egoistką, dlaczego nie szanujesz sposobu na życie innych ludzi?
to ich prawo, nie przeżyjesz życia za nich
chciałabyś mieć presję innych na samej sobie, że masz robić tak jak oni chcą, a nie Ty sama?
Co Ci do tego?
Żyj szczęśliwie i daj żyć innym.
Nie zgadzam się z żadnym z Was i odradzam pójście na ślub. Jeżeli ta ceremonia obraża Twoje poczucie przyzwoitości, a panna młoda Cię drażni, lepiej nie zakłócaj pozostałym gościom ceremonii a sobie spokoju. Tym bardziej, jeśli wiesz, że na miejscu nie zapanujesz nad językiem i wdasz się z tamta kobietą w pyskówkę. W tak nerwowym dniu i pod wpływem alkoholu o to akurat nietrudno.
W poście nie nazywasz kolegi swoim przyjacielem ani członkiem rodziny. On sam do ślubu podchodzi lekko. Nie powinien mieć problemu z Twoją nieobecnością. Przypuszczam, że zaprosił Cię wyłącznie dlatego, byś nie czuła się pominięta.
Jak można brać ślub na próbę?przecież dorosły facet powinien czuć się odpowiedzialny za swoje postępowanie.
twój kolega jest dorosły, sam powinien ponosić konsekwencje swoich decyzji. Idź i baw się dobrze. W sumie nie będziesz tańczył z panną młodą, a koledze będzie miło
Dziwne... Testowy ślub. Powiem tak - chciałbym wspierać kolegę w takich sytuacjach, jakby nie było. Jeżeli to tylko ślub cywilny to bym na niego poszedł i bawił się dobrze a nóż im się powiedzie. Natomiast gdyby to był kościelny to absolutnie ponieważ jako katolik mam do tego zbyt duży szacunek żeby akceptować taki stan rzeczy.
Mieszkałam poza granicami kraju i wiem jak to z tymi Azjatkami jest. Nie chce uogólniać, ale no to co tam widziałam było żałosne. Stary, ledwo chodzący, tłusty, pomarszczony dziadek i Azjatka lat może 25, wyglądająca na 20. Mogłabym uwierzyć, że jest to wyjątkowa miłość gdybym takiego widoku nie doświadczała na każdym rogu ulicy.
Kolega bardzo szybko pożałuje takiego ślubu raz, dwa, kiedy ona zwiąże mu ręce rodząc dzieci i bedzie się domagała by wspierał finansowo jej rodzine. Bedzie gadała jak to im cięzko i że od tych "paru groszy" nie zbiednieje. Nie jeden raz na przerwach w szkole przewijałam z Holendrami ten temat i wielu z nich miało takich naiwnych dziadków. Wielu tj 3 osoby na 12 w klasie - uważam, że to dużo. W końcu to 25% klasy.