netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

Matka ciągle gada o swojej śmierci.

34 odpowiedzi5 924 wyświetleniazałożony przez WerkaDe, 22.09.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Matka ciągle gada o swojej śmierci.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1 Ostatnio edytowany przez WerkaDe (2014-09-22 13:36:58)

Temat: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

Czy to zachowanie jest normalne? Ostatnio moja mama ma drobne problemy ze zdrowiem, jakiś szum w uchu. Bierze leki, chodziła do laryngologa, ale nic poważnego jej nie jest. I od tamtej pory tak wyolbrzymiła sprawę, że zaczęła mnie i ojca wręcz szantażować, zastraszać, że jak nie przestaniemy jej wkurzać i wykanczać to ona umrze i wtedy sobie na pewno nie poradzimy. A co wg. niej oznacza wykańczanie? No np. w kuchni jak i w całym domu to ona ustala porządek, wszystko ustawione tak jak ona to zrobi. I powiedzmy,że mój ojciec któregoś dnia postawi kubek w innej szafce, bo tak mu wygodniej to matka zaczyna wrzeszczeć, że on to robi specjalnie, żeby jej zrobić na złość. Za kubek. I tak kilka razy on przestawi ten kubek to ją doprowadza do szewskiej pasji. Ona przez to wręcz ryczy i płacze, rwie sobie włosy z głowy. Któregoś razu jak miała napad szału to nazwała ojca"mordercą". Ani ja ani ojciec na nią nie krzyczymy, już nawet strach się odezwać. Tylko ona prowokuje cały czas, ojca wyzywa od najgorszych, mi każe się leczyć psychiatrycznie, bo twierdzi, że jestem chora. Tylko któregoś razu jak wieczorem chciałam wyjść na rower, ona się nie zgadzała, bo mówiła, że jestem psychiczna, nienormalna, bo o tej porze ludzie nie jeżdżą. To jej coś odprysknęłam, a ona wyleciała z pokoju i zaczęła mnie bić po twarzy, wzięła torebkę i zaczęła tłuc tą torebką po całym ciele, wrzeszcząc przy tym, że "nie życzy sobie tego". Czasami siedzi w pokoju ogląda TV i sie śmieje, za chwile wrzeszczy, że ona niedługo umrze i wtedy sobie zobaczę jak to dobrze, wreszcie będę miała spokój. Powiem jej np. "mamo, wyglądam grubo w tej sukience, nie chcę jej nosić" to ona zaczyna od razu jęk, że ją wykończę, że już nie może wytrzymać i wszyscy ją wykańczają. Oczywiście wszyscy winni, cały świat. Jakby marzyła o swojej śmierci. Jak pójdę do babci i dziadka, czyli jej rodziców to babcia mówi, żeby jej nie denerwować, bo ona taka biedna, znerwicowana jest przez to wszystko. Ale nie da się jej nie zdenerwować, wystarczy, że zapomnę czegoś sprzątnąć, pozbierać, a ona wrzeszczy od razu, sama się nakręca. Nie daje mi prawa do drobnych potknięć, bo od razu wpada w histerię.Już naprawdę po domu chodzę jak mysz pod miotłą. Ojciec i matka się nienawidzą, nawet nie śpią w jednym łóżku. Nie pójdą na żadną terapię, to wykluczone bo im w ogóle nie zależy. Matka nie pójdzie do psychiatry, bo "nie będzie obcym ludziom opowiadać". W domu jest tak, że czasem awantura o jakieś gówno typu ręcznik źle powieszony, kubek stoi w złym miejscu. Ojciec już wrak psychiczny, matka tylko na przemian się śmieje i ryczy. Tylko jak ja jestem z rodzicami to coś gadam i oni oboje się śmieją, ale między sobą nie zamienią słowa. Czy to jest normalne, czy ja przesadzam? Czy może robie coś źle?

2

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.
WerkaDe napisał/a:

Czy to jest normalne, czy ja przesadzam?

Nie, to nie jest normalne.

Czy jest jakakolwiek szansa, że mama będzie się leczyć?

3

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

Nie ma takiej szansy, bo ona nie widzi problemu w sobie tylko we wszystkich innych

4

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

Jeżeli matka stosuje wobec ciebie przemoc (a piszesz, że cie uderzyła) możesz sprawę zgłosić na policją. Tylko czy jesteś na to gotowa?
Twoja matka nie zmieni sie tak ot, z tego ci piszesz ma ona poważne problemy. Ty sama porozmawiaj z psychologiem o tej sytuacji, bo na ciebie to wszystko też ma niestety bardzo negatywny wpływ.

5

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

ciężko masz dziewczyno i trudna tutaj pomóc, bo nie w tobie tkwi problem
matka odreagowuje swoje frustracje, lęki na najbliższych
nie radzi sobie sama ze swoimi emocjami, podejrzewam, że rzeczywiście w jej mniemaniu jest na wykończeniu
problem w małżeństwie w relacjach twoich rodziców pewno jest od lat

i wiesz co tobie poradzę - jak możesz uciekaj, uciekaj jak najdalej
z czasem podejrzewam, że i tak to zrobisz, bo nie wytrzymasz
to są toksyczne relacje
być może jak rodzice zostaną sami,sytuacja przełamie się jakoś, będą musieli podjąć inne działania
ty ich ani matkę ani ojca nie zmienisz

6

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

Ja bym była ostrożna. Może faktycznie za frustracjami mamy kryje się jakaś poważna choroba? A może jakieś problemy, o których nie wiesz? Czy sprawdziłaś to dobrze?

WerkaD napisał/a:

Jak pójdę do babci i dziadka, czyli jej rodziców to babcia mówi, żeby jej nie denerwować, bo ona taka biedna, znerwicowana jest przez to wszystko.

To znaczy przez co jest biedna i znerwicowana?

7

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.
Summerka napisał/a:

Ja bym była ostrożna. Może faktycznie za frustracjami mamy kryje się jakaś poważna choroba? A może jakieś problemy, o których nie wiesz? Czy sprawdziłaś to dobrze?

WerkaD napisał/a:

Jak pójdę do babci i dziadka, czyli jej rodziców to babcia mówi, żeby jej nie denerwować, bo ona taka biedna, znerwicowana jest przez to wszystko.

To znaczy przez co jest biedna i znerwicowana?

Jest znerwicowana przez WSZYSTKO. Dosłownie, sama sobie nakręca negatywne emocje. Ja nie mogę się z domu wynieść, planuję za dwa lata jak zrobię licencjat to pójde do innego miasta na studia. Matka psychiatrycznie nie będzie się leczyć bo uważa, że to nie ona ma problem tylko ja i ojciec, bo jesteśmy psycholami, tyranami i to my ją zamęczamy. A prawda jest taka, że moja mama czuje się bezkarna i ona może mi zarzucić wszystko, potraktować mnie jak śmiecia, ale skonfrontowana z zasadą"oko za oko" wpada w szał, krzyczy, że sie ktoś na niej wyżywa. Rząda ode mnie dyscypliny, sama nie będac zdyscyplinowana. Cały czas oczekuje od ludzi czegoś, czego nie umie sama dać od siebie. Nie wiem w dalszym ciągu czy to ja naprawdę ją wykańczam, bo moja cierpliwość ma swoje granice i czasami na nią krzyknę. Problem sie tu pojawia bo ona może na mnie wrzeszczeć, ale ja nia nią już nie, a nie jestem już dzieckiem.

8

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.
WerkaDe napisał/a:
Summerka napisał/a:

Ja bym była ostrożna. Może faktycznie za frustracjami mamy kryje się jakaś poważna choroba? A może jakieś problemy, o których nie wiesz? Czy sprawdziłaś to dobrze?

WerkaD napisał/a:

Jak pójdę do babci i dziadka, czyli jej rodziców to babcia mówi, żeby jej nie denerwować, bo ona taka biedna, znerwicowana jest przez to wszystko.

To znaczy przez co jest biedna i znerwicowana?

Jest znerwicowana przez WSZYSTKO. Dosłownie, sama sobie nakręca negatywne emocje. Ja nie mogę się z domu wynieść, planuję za dwa lata jak zrobię licencjat to pójde do innego miasta na studia. Matka psychiatrycznie nie będzie się leczyć bo uważa, że to nie ona ma problem tylko ja i ojciec, bo jesteśmy psycholami, tyranami i to my ją zamęczamy. A prawda jest taka, że moja mama czuje się bezkarna i ona może mi zarzucić wszystko, potraktować mnie jak śmiecia, ale skonfrontowana z zasadą"oko za oko" wpada w szał, krzyczy, że sie ktoś na niej wyżywa. Rząda ode mnie dyscypliny, sama nie będac zdyscyplinowana. Cały czas oczekuje od ludzi czegoś, czego nie umie sama dać od siebie. Nie wiem w dalszym ciągu czy to ja naprawdę ją wykańczam, bo moja cierpliwość ma swoje granice i czasami na nią krzyknę. Problem sie tu pojawia bo ona może na mnie wrzeszczeć, ale ja nia nią już nie, a nie jestem już dzieckiem.

WerkoDe bo ty już jesteś dorosła, a twoja mama się do tego jeszcze nie przyzwyczaiła.  Jeśli nie możesz się wyprowadzić, to może dobrym wyjściem byłoby pokazać mamie, że potrafisz być już samodzielna.  Zaznacz swoje "terytorium" i próbuj ustalić, co zrobisz sama w domu i podejmij jakieś obowiązki. To jest to, co przyszło mi do głowy w tej sytuacji.

9

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

Ile lat ma mama? Obserwuję swoje koleżanki, które również wkroczyły w wiek menopauzy i takie właśnie cyrki odstawiają. Te huśtawki nastroju, od śmiechu po wrzask, uderzenia gorąca, skoki ciśnienia, stany depresyjne, itd. Jak wspomnę, że z tym należy udać się do lekarza, również potrafią na mnie naskoczyć. Niby ludzie coraz bardziej uświadomieni, a nie dopuszczają do siebie możliwości, iż przychodzi czas, kiedy trzeba udać się do lekarza i to niejednego.

10 Ostatnio edytowany przez WerkaDe (2014-09-25 09:41:15)

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.
Summerka napisał/a:
WerkaDe napisał/a:
Summerka napisał/a:

Ja bym była ostrożna. Może faktycznie za frustracjami mamy kryje się jakaś poważna choroba? A może jakieś problemy, o których nie wiesz? Czy sprawdziłaś to dobrze?


To znaczy przez co jest biedna i znerwicowana?

Jest znerwicowana przez WSZYSTKO. Dosłownie, sama sobie nakręca negatywne emocje. Ja nie mogę się z domu wynieść, planuję za dwa lata jak zrobię licencjat to pójde do innego miasta na studia. Matka psychiatrycznie nie będzie się leczyć bo uważa, że to nie ona ma problem tylko ja i ojciec, bo jesteśmy psycholami, tyranami i to my ją zamęczamy. A prawda jest taka, że moja mama czuje się bezkarna i ona może mi zarzucić wszystko, potraktować mnie jak śmiecia, ale skonfrontowana z zasadą"oko za oko" wpada w szał, krzyczy, że sie ktoś na niej wyżywa. Rząda ode mnie dyscypliny, sama nie będac zdyscyplinowana. Cały czas oczekuje od ludzi czegoś, czego nie umie sama dać od siebie. Nie wiem w dalszym ciągu czy to ja naprawdę ją wykańczam, bo moja cierpliwość ma swoje granice i czasami na nią krzyknę. Problem sie tu pojawia bo ona może na mnie wrzeszczeć, ale ja nia nią już nie, a nie jestem już dzieckiem.

WerkoDe bo ty już jesteś dorosła, a twoja mama się do tego jeszcze nie przyzwyczaiła.  Jeśli nie możesz się wyprowadzić, to może dobrym wyjściem byłoby pokazać mamie, że potrafisz być już samodzielna.  Zaznacz swoje "terytorium" i próbuj ustalić, co zrobisz sama w domu i podejmij jakieś obowiązki. To jest to, co przyszło mi do głowy w tej sytuacji.

Ile to prób udowodnienia matce, że jestem dorosła mam za sobą big_smile Nie zliczę. Zawsze kończy się awanturą, wyśmianiem mnie, powiedzeniem czegoś krzywdzącego. Domowe obowiązki to jej domena. Kiedyś chciałam poodkurzać swój pokój, wyrywała mi odkurzacz. Chciałam sie z nią podrażnić i nie chciałam puścić, bo widziałam jakiś obłęd w jej oczach. W końcu ryknęła na mnie głośno"DAJ MI TROCHĘ PRZYJEMNOŚCI W ŻYCIU CHOCIAŻ RAZ!!!!" To puściłam ten odkurzacz, wystraszyłam się wręcz jak można być w takim stanie. Od tamtej pory nie sprzątam w domu, bo wiadomo, że zrobi to najlepiej, nie mam właściwie obowiązkow. Wiadomo, że j je źle wykonam. Kiedys(to było 5 lat temu) jak pracowała za granicą to na jej powrót z ojcem tak chatę wysprzątaliśmy na błysk, nie było nigdzie okruszka, wszystko poukładane. Ona weszła do domu i z miejsca zaczęła piszczeć wręcz, że jest straszny burdel, jak można tak zapuścić mieszkanie i ona się wykończy. Nawet nie powiedziała"dobrze być wreszcie w domu" ani nic, słowa podzięki, że ją przywieźliśmy z dworca z Katowic do Lublina. Tylko wzięła szmatę i wielce teatralnie się użalając nad swym losem zaczęła sprzątać, potem oczywista śpiewka, że ma takie ciężkie życie i wszystko musi sama. Rozumiem, że matki tak sie zachowują czasami, ale chyba przesadza. Dlatego sprzątanie nie wchodzi w grę. Jak chcę porozmawiać na jakiś poważny temat, ona idzie na TV, albo krzyczy, że jej szumi w głowie, coś ją boli i żebym jej nie wykańczała już bo ma dosyć. I zaraz ta sama śpiewka, że"ja niedługo umre bedziesz miała spokój". A najgorsze, że wszystkie swoje problemy ze zdrowiem wygłasza tak jakby to była czyjaś wina.

Zawsze jest odwracanie kota ogonem. Jak zrobie coś dobrze, cos mi sie uda to jest niemy poklask. Jak coś spieprzę to od razu wrzuty"a widzisz, mówiłam, było posłuchać matki", "bo ty taka głupia i uparta jesteś jak ojciec". Jakby w życiu nie popełniła błędu. I wkurza mnie to, Was by nie wkurzało? Najbardziej się boję sytuacji, gdy będę chciała żyć niezależnie, a matka bd sie wtrącać ciągle w moje życie próbując mi udowodnić, że jestem bez jej pomocy jestem bezradna. I jak mam w takiej sytuacji perswadowac swoje prawa?
Mama ma 44 lata, jeszcze nie wkroczyła w meno. Zawsze miała takie chore masy, odkąd pamiętam

11 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-09-25 09:36:58)

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

Aaaaaa... czyli toksyczny rodzic. Im więcej opisu, tym bardziej się zgadza.

12

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.
chaber05 napisał/a:

Aaaaaa... czyli toksyczny rodzic. Im więcej opisu, tym bardziej się zgadza.

Toksyczny, ale jednak rodzic i nie zmienię jej. Tylko jak mam żyć z tym, boję się jak cholera czasami. Jak ma jakąś poważną chorobę z tym uchem i to będzie wyrok np. stwardnienie rozsiane, ew. guz mózgu to będzie istny koszmar. Dla niej owszem, dla całej rodziny też. Bo to my jesteśmy wszystkiemu winni, winni jej nerwicy

13

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

odetnij się na ile możesz ...
czy masz świadomość, że twoja matka niszczy ci życie
i ona wcale o tym nie wie, ale niszczy
poszukaj dla siebie wsparcia i pomocy specjalisty
myśl dziewczyno o sobie, bo przed tobą całe życie
matka jeżeli nie widzi w sobie problemu nie zmieni tego i ty też jej nie zmienisz

14

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.
WerkaDe napisał/a:
chaber05 napisał/a:

Aaaaaa... czyli toksyczny rodzic. Im więcej opisu, tym bardziej się zgadza.

Toksyczny, ale jednak rodzic i nie zmienię jej. Tylko jak mam żyć z tym, boję się jak cholera czasami. Jak ma jakąś poważną chorobę z tym uchem i to będzie wyrok np. stwardnienie rozsiane, ew. guz mózgu to będzie istny koszmar. Dla niej owszem, dla całej rodziny też. Bo to my jesteśmy wszystkiemu winni, winni jej nerwicy

Oby nic poważnego. Szumy uszne są dokuczliwym zjawiskiem. Często oznaczają początki miażdżycy, nadciśnienie, nadczynność tarczycy, problemy z krzepliwością krwi. Na jednym z portali przeczytałam, że mogą prowadzić do ogromnego rozdrażnienia osobę, która na nie cierpi. Coś w tym może być, skoro tam napisali o rujnowaniu życia wszystkim, bo dolegliwość jest tak denerwująca. Co nie zmienia faktu, że są osoby potrafiące okiełznać swoje emocje.

Mama może być zarówno z tych delikatnych i niecierpliwych osób, jak i toksycznych. Choroba była tym bodźcem, który uruchomił całą lawinę zjawisk w zachowaniu. Nie zmienisz nic, ona sama musi zdać sobie sprawę jak jest postrzegana. To ty będziesz musiała jakieś kroki przedsięwziąć: wytrzymać, wyprowadzić się, nakłonić do wizyty u psychologa.

15

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

WerkaDe jeśli mama ci wyrywa odkurzacz, żeby posprzątać twój pokój, to już coś jest nie tak, delikatnie mówiąc.  Ja bym  nie dała za wygraną  na twoim miejscu, choć mam świadomość, że łatwo mówić. jeśli kuchnia jest królestwem twojej mamy, to twój pokój powinien być twoim  królestwem. Co bym zrobiła? Pozwoliłabym  na odkurzanie, a potem zaparzyłabym jej kawę lub herbatę w podziękowaniu za trud. A następnym razem postarałbym się znów odkurzać. Oczywiście nie znam twojej mamy. A czy mama pozwala ci przygotowywać obiady?

16 Ostatnio edytowany przez WerkaDe (2014-09-25 13:11:40)

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.
Summerka napisał/a:

WerkaDe jeśli mama ci wyrywa odkurzacz, żeby posprzątać twój pokój, to już coś jest nie tak, delikatnie mówiąc.  Ja bym  nie dała za wygraną  na twoim miejscu, choć mam świadomość, że łatwo mówić. jeśli kuchnia jest królestwem twojej mamy, to twój pokój powinien być twoim  królestwem. Co bym zrobiła? Pozwoliłabym  na odkurzanie, a potem zaparzyłabym jej kawę lub herbatę w podziękowaniu za trud. A następnym razem postarałbym się znów odkurzać. Oczywiście nie znam twojej mamy. A czy mama pozwala ci przygotowywać obiady?

Ja nie gotuję w domu. Nic nie robię, bo nic nie muszę robić. Jak tamtego dnia wyrwała mi odkurzacz to widziałam czysty OBŁĘD w jej oczach więc odpuściłam, bo uznałam, że z wariatami się nie dyskutuje.Zakładając taką sytuację, że zrobiłabym jej herbate w podzięce za trud to nie doceniłaby tego ;p Oni nigdy nie widzi dobrych uczynków, zawsze roztrząsa te złe. W kwestii gotowania to robię sobie sama własne żarcie bo nie jem tłustego ani smażonego.

Generalnie wpadłam na taki pomysł, żeby ja ignorować. Ona drze się, w emocjach wypowiada słowa, które bardzo mnie ranią i potrafi tak gadać przez godzinę stojąc w kuchni nad zlewem(jakby mówiła to sama do siebie). Nie ma absolutnie żadnej możliwości, żeby przestała. Nie powiem jej"przestań, bo mnie bolą twoje słowa", bo zawsze powie"ALE", "ALE JA MUSZĘ CI TRUĆ, BO WIDZISZ JAKA DURNA JESTEŚ, ŹLE ROBISZ, NIE PORADZISZ SOBIE W ŻYCIU JAK NIE BĘDZIE CI MATKA TRUŁA". Zawsze zrobi ze mnie debila. Ale gdy to robi ja siedzę cicho, bo odzew prowadzi do awantury. Jasne, kosztuje mnie to mnóstwo nerwów, czasami mam ochotę jej dać po twarzy, ale nie rovie tego. Dziwne, bo ona nie raz mnie chciała uderzyć(broniłam się). Na szczęście zdarza sie to rzadko, jak ma poważny napad szału.

Co ważne też jeszcze zauważyłam ostatnio, że moja matka odnosi się z wielką pogardą do rodziny mojego ojca, do niego samego, oraz faworyzuje swoją stronę rodziny. Ja jestem bardziej podobna do ojca z charakteru, więc automatycznie stara się mnie"ratować", zmienić coś w moim charakterze. Często słyszę teksty w stylu"ZMIEŃ SIĘ, BO JAK TY SIĘ NIE ZMIENISZ TO OTOCZENIE CIĘ ZWERYFIKUJE". Jak do domu przychodzi jej siostra to tylko siedzą i gderają o swoich problemach, ja już wtedy staje sie kompletnym śmieciem do pomiatania. Matka mówi ciotce rzeczy w stylu"patrz jaka ona gruba się zrobiła", albo"patrz, Aga, ciągle nie ma chłopaka ta dziewczyna ja nie wiem co będzie z tego!". I tak specjalnie tonem męczennicy, żeby mnie wkurzyć. Potem obie się śmieja ze mnie, że im zwracam uwagę, że nie życzę sobie takich komentarzy. A one obie od razu"Ee, ale sie obraziła". Jak dzieci w podstawówce. A są naaajmądrzejsze, nie przegadasz tych kwok.. Matka też się śmieje z rodziny mojeg ojca, wyszydza, szczyci się własną rodziną i zawsze mi mowi, że ona ma lepiej, bo nie ma takiej bezndziejnej matki jak mój ojciec. W kwestii mojego np. stylu, ubierania się też jest fatalnie. Mam zawsze mi robi awantury o to, że nie mam gustu. A ona sama często ubiera się jakby uciekła z psychiatryka, ale oczywiśce jej nic nie można powiedzieć. Ubiorę się tak jak mi się podoba załóżmy, ale jej sie to nie podoba. I skoro dany zestaw nie leży w jej guście to od razu świadczy, że całkiem wyglądam do d*** zaraz lawina kazań o treści "nie umiesz się ubrać, dlatego żaden chłopak cie nie zechce nigdy, takiej flei..", "zmień się, ja ci dobrze radzę". To ja mam się zmienić, serio?????

17

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

Straszne! A jak masz się niby zmienić i jak otoczenie ma cię zweryfikować? Chodzi o strój, wygląd czy coś innego?
A ojciec nie reaguje?

18 Ostatnio edytowany przez WerkaDe (2014-09-25 13:21:08)

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.
Summerka napisał/a:

Straszne! A jak masz się niby zmienić i jak otoczenie ma cię zweryfikować? Chodzi o strój, wygląd czy coś innego?
A ojciec nie reaguje?

Nie wiem jak otoczenie ma mnie zerwyfikować, jak do tej pory funkcjonuję normalnie w społeczeństwie i nikt mi nie powiedział"idź do domu sie przebież, bo wyglądasz jak pomyleniec". Zmienienie się polega na absolutnej uległości, mam robić wszystko co każe mama, bo kady kto ma inne zdanie od niej jest w straszliwym błędzie. Ale wiesz jak to jest, matka to matka, ona uczy życia. I czasami się zastanawiam"kuffa, może faktycznie JA mam coś ze łbem, może serio wyglądam jakbym ocipiała". Oczywiście nie tyczy się to tylko wyglądu, ale też mojego postępowania. Jestem zakompleksiona, niepewna siebie, nieśmiała. Ona pragnie, żebym się wszędzie pchała, jakby to było takie proste. Jestem cichą osobą. Często słyszałam od mamy przez to epitety w stylu"ciota jesteś". A NAJLEPSZE OSTATNIO BYŁO, AŻ SIE POPŁAKAŁAM ZE ŚMIECHU - Matka zaczęła krzyczeć na ojca, że to jego wina, że nie mam chłopaka, bo on w moim wieku nie miał powodzenia u płci przeciwnej i to po nim odziedziczyłam xD Nie chcę robić sobie wroga z własnej matki. Czasami z nią rozmawiam jak mama z córką i cieszę się tymi chwilami, ale ona uwielbia mnie mieszać z błotem. Ja już serio ocipiałam, bo raz po mnie jedzie i krytykuje równo, a innym razem mówi, że jestem super, wspaniała i cudowna. No, cudowna jestem wtedy gdy sie z nią zgadzam, w innym przypadku już BE. I żyję w niepewności, teraz włąśnie przed chwilą mnie obsmarowała bo kupiłam sobie buty na wysokim obcasie, a jestem wysoka i też jej sie to nie podoba, bo sama sięga mi do ramion zaledwie. Ojciec sie dystansuje do tego, wie, że jej nie zmieni i sam już się poddał dawno ;p I nienawidzi jej z całego serca, jedyne co łączy moich rodziców to 300 000 PLN kredytu

19 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-09-25 18:59:23)

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

Myślę, że matka przejmuje się tobą  na swój sposób. Tylko nie  daje ci dorosnąć. Nie wie, że jest dla ciebie toksyczna.Tak to możesz pociągnąć do 30-tki.
Rozmowy nie dają efektów?
Czy ona wykonuje w domu wszystkie obowiązki, a nikomu  z domowników  nie pozwala się wyręczyć?

20

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

Summer, możesz mieć rację. Nie chcę tak ciągnąć do 30-stki!!! Nie, rozmowy nie dają efektów, zawsze je bagatelizuje albo wyśmiewa mnie. Prace domowe wykonuje sama, tata czasami zmywa naczynia, ale ona go czasem ochrzania, że źle to robi. W sobote sprząta cały dom łącznie z odkurzaniem. Wiadomo, że człowiek nie robot i sam wszystkiego nie jest w stanie zrobić, ale jak już ją ktoś wyręczy to nie jest zadowolona na 100%(nigdy nie dziekuje).

21 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-09-25 19:20:58)

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

Pewnie  uważa, że to należy do jej obowiązków i czuje się za wszystko odpowiedzialna. Przykro mi, nie znajduję na to żadnego sposobu oprócz wyprowadzki.

22

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

No cóż, wyprowadzka za 2 lata dopiero. Wytrzymałam z nią 20 lat, wytrzymam i 2 smile Zastanawia mni jednak jak ona bd się zachowywać jak już się wyprowadzę, czy np. bedzie mnie odwiedzać co kilka dni żeby kontrolować jak żyję, dzwonic do mnie co chwila. Prawdopodobnie będę mieszkać z jej siostrą, a ona swoją sis też potrafi zmieszać z błotem(ogólnie każdego, wszyscy zawszeni oprócz niej) i pewnie będzie gadanie, że"dobrały sie dwie fleje bez faceta"

23

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

te 2 lata to baaaaaardzo długo,  będą nadal ciebie niszczyć
z takich toksycznych relacji wychodzi się latami pomimo terapii
pomyśl, czy nie masz szansy wyprowadzić się wcześniej, to jest jedyny dla ciebie ratunek

24 Ostatnio edytowany przez WerkaDe (2014-09-25 21:50:05)

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.
in_ka napisał/a:

te 2 lata to baaaaaardzo długo,  będą nadal ciebie niszczyć
z takich toksycznych relacji wychodzi się latami pomimo terapii
pomyśl, czy nie masz szansy wyprowadzić się wcześniej, to jest jedyny dla ciebie ratunek

Niestety. Była taka możliwość, żebym się wyprowadziła do akademika, ale z jednego miasta do drugiego mam tylko 6 km i jade autobanem 20 mint, więc by mnie nie przyjęli. Zaproponowałam mamie to, ale oczywiście była awantura, że się rzadze i oczywiście klasyczny argument już, że ją wykańczam smile Poza tym jak zwykle "nie poradzę sobie". Moje znajome z akademika jakoś sobie radzą, ale oczywiście stwierdziła, że one są lepsze, a ja to nieporadna ciota i nie dałabym rady jak one.

Terapię jakąś tam próbowałam podjać, poszłam raz do psychologa. To też była ostra faza, bo jak wróciłam do domu i mam spytała mnie gdzie byłam, a ja się przyznałam, że u psycho to myślałam, że mnie zabije. To była jedna z najgorszych awantur, darła sie na mnie jak opętana. Nie mam pojęcia jak ja wtedy zachowałam spokój, myślałam, że mnie rozniesie..Ale się wtedy nasłuchałam, że jestem CIOTĄ i MAMEJĄ i że sama sobie muszę z tym poradzić, bo żadne baby psycholożki mi nie pomogą w tym, że jestem naiwna i tylko kase wydaje, że sie ośmieszam i nic w życiu nie osiągnę. Ryczałam wtedy jak dziecko, zamknęłam sie w pokoju. A po dwóch dniach do mnie przyszła i powiedziała, że to może nie jest taki zły pomysł ten psycholog, nawet, że mi da pieniądze.. Ale nie chciałam już tego słuchać, czułam się zniszczona od środka, jakby w głowie wybuchła mi bomba.

To mnie właśnie najbardziej irytuje(już nawet nie boli, bo nauczyłam się puszczać te obelgi mimo uszu), że mam nigdy nie myśli, że kogos może zranic tylko wrzeszczy pod wpływem emocji, obraża, a później jak ochłonie to idzie i zmienia temat. Ale nigdy, przenigdy nie usłyszałam"przepraszam".

25

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

To nie proponuj, tylko zdecyduj.

Jeśli chcesz wiedzieć, jak to będzie dalej,  poczytaj na forum wątki o nieporadnych partnerkach i matkach zależnych od własnych rodzicielek.

26 Ostatnio edytowany przez WerkaDe (2014-09-26 12:23:30)

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

Ehh, to nie brzmi zbyt optymistycznie.. Nieporadną partnerką pewnie będę, ale matką nie zamierzam być nigdy. Strach pomyśleć co by było, może traktowałabym swoje dziecko tak, jak moja matka mnie. A w domu nie zobaczyłam nigdy żeby rodzice sie pocałowali, albo przytulili to już wgl

27

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

To co piszesz o swojej mamie wyjaśnia Twoje problemy o których piszesz w innych wątkach: niska samoocena, brak wiary w siebie, problemy w kontaktach z innymi. To są skutki życia z toksyczną matką. Bardzo pozytywne jest to, że chodzisz na siłownię i dbasz o swoją dietę, pewnie psychice to też dobrze robi, no i mniej czasu siedzisz w domu. Czy Twoja mama pracuje? Czy myślisz, że z siostrą mamy będzie Ci lepiej? Tą która razem z mamą nabijała się z Ciebie? Może poszukaj możliwości choćby czasowego wyjazdu na studia do innego miasta lub kraju: MOST, Erasmus,...

28 Ostatnio edytowany przez WerkaDe (2014-09-26 12:27:33)

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.
takiwiatr napisał/a:

To co piszesz o swojej mamie wyjaśnia Twoje problemy o których piszesz w innych wątkach: niska samoocena, brak wiary w siebie, problemy w kontaktach z innymi. To są skutki życia z toksyczną matką. Bardzo pozytywne jest to, że chodzisz na siłownię i dbasz o swoją dietę, pewnie psychice to też dobrze robi, no i mniej czasu siedzisz w domu. Czy Twoja mama pracuje? Czy myślisz, że z siostrą mamy będzie Ci lepiej? Tą która razem z mamą nabijała się z Ciebie? Może poszukaj możliwości choćby czasowego wyjazdu na studia do innego miasta lub kraju: MOST, Erasmus,...

No taka już jestem, zawsze byłam na uboczu. Z moją ciotką byłoby OK, bo ona tylko w towarzystwie mojej mamy jest wredna, prywatnie jest spoko smile Tak, mama pracuje na 3 zmiany w takim zakładzie(praca trochę umysłowa trochę fizyczna). W 2015 planuję wyjechać do pracy do USA na wakacje.

29

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

To dobrze, że ciotka jest spoko. Ciekawe, jak mama funkcjonuje w pracy, jakie tam ma relacje z innymi. Czy nie jest tak, że w domu odreagowuje jakieś problemy z pracy?

30

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

Nie, ona jest właśnie super miła w kontaktach z sąsiadami i kolegami z pracy i opowiada jak sobie w pracy żartują, dopiero w domu potrafi pokazać prawdziwą twarz. W pracy dobrze daje sobie radę, przedłużyli jej ostatnio umowę na stałe.

31

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

A więc Twoja mama jest życzliwa wszystkich, z wyjątkiem Twojego taty (wraz z jego rodziną) i Ciebie. Jak myślisz, dlaczego tak jest? Może kochała kogoś innego, a z jakichś powodów wyszła za Twojego tatę i nie potrafi się z tym pogodzić? Porozmawiaj o tym z tatą i z ciocią. Być może choć trochę ją zrozumiesz.

32

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

NIe ma takiej opcji raczej xD Ona nigdy nikogo nie kochała, przed ojcem miała jakiegoś faceta, ale go rzuciła, bo ciagnął ją do ołtarza. Tym czasem ona zauroczyła sie moim tatą, wymusiła na nim ślub i chciała mieć dziecko, on się na to wszystko biernie zgodził. Po jakimś czasie wyszło szydło z worka, miłość zgasła(jeśli kiedykolwiek jakaś była w co wątpię), zastąpiły ją awantury o bałagan w domu. I od tamtej pory tak jedziemy na tym złamanym wózku zwanym"rodziną". Nie ma ratunku dla nich, ja sie staram jakoś sama się teraz wychować, wyprostować pogląd na niektóre sprawy. Bo niby studiuję, sporo zarabiam na pół etatu w biurze tłumaczeniowym i udzielając korepetycji co daje mi kasę na własne potrzeby. Moja mam się tym szczyci wielce, ale odkąd mam te wszystkie rzeczy to też potrafi na mnie ryknąć, gdy mam gorszy dzień, że wyrzucą mnie z pracy i strace uczniów.

33

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.

Pomimo trudnej sytuacji radzisz sobie wspaniale, powinnaś być z siebie dumna!

34

Odp: Matka ciągle gada o swojej śmierci.
takiwiatr napisał/a:

Pomimo trudnej sytuacji radzisz sobie wspaniale, powinnaś być z siebie dumna!

Dziękuję, niektóre rzeczy nie przychodzą mi łatwo, ale staram się nie załamywać, bo głos rozsądku każe mi ignorować wszystkie matczyne obelgi, bo wypowiada je pod wpływem emocji bez użycia rozumu. Postaram się jakoś wytrwać do wyprowadzki wink

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Matka ciągle gada o swojej śmierci.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026