Kilka lat temu byłam na wymianie we Francji tam poznałam Francuza, z którym się świetnie dogadywała. Wszystko było fajnie, pięknie, ale czas wymiany dobiegł końca. Teraz staramy się raz w miesiącu się spotykać, początkowo bardzo często rozmawialiśmy na skype teraz on stwierdził, że woli mejle.
Na pytanie o wspólną przyszłość mówi, że do Polski nie przyjedzie na stałem, ale też nie proponuje, żebym pojechała do niego. Jak sądzicie ma to sens, czy nasza znajomość zbliża się ku końcowi?
Podobne tematy
Skoro on nieprzyjeżdża tutaj, a ty nie jeździsz tam to w jaki sposób sie spotykacie raz na miesiąc?
Facet układa sobie życie bez Ciebie. Nie trać czasu na jakieś mrzonki z nim. Jasno Ci dał do zrozumienia, że nie macie wspólnej przyszłości.
Skoro on nieprzyjeżdża tutaj, a ty nie jeździsz tam to w jaki sposób sie spotykacie raz na miesiąc?
Iceni, autorce chyba chodziło o to, że żadne z nich nie myśli o stałym pobycie w kraju partnerki/partnera ![]()
Teraz staramy się raz w miesiącu się spotykać... Na pytanie o wspólną przyszłość mówi, że do Polski nie przyjedzie na stałem, ale też nie proponuje, żebym pojechała do niego.
A odpowiadając na pytanie emilianki sądzę, że faktycznie to nie ma przyszłości.
Jak sądzicie ma to sens, czy nasza znajomość zbliża się ku końcowi?
Myślę, że raczej to drugie.
Jak mężczyźnie zależy, to szuka jakichś rozwiązań a nie tylko "ja nie przyjadę" a w domyśle "a ty rób co chcesz".
Tak jak wszyscy zauważyli jemu ewidentnie nie zależy. Tym bardziej, że wasz kontakt ogranicza się jedynie do spotkania raz w miesiacu i pisania mejli.
Skoro on nieprzyjeżdża tutaj, a ty nie jeździsz tam to w jaki sposób sie spotykacie raz na miesiąc?
spotykamy się raz w miesiącu, latając do siebie na zmianę, ale o stałym pobyt u niego lub u mnie
Dzięki wszystkim za opinie, po cichu liczyłam na to, że przynajmniej kilka z Was upewni mnie w tym, że robię dobrze ciągnąc tą znajomość. Moja przyjaciółka mówi dokładnie tak samo i przez to się z nią posprzeczałam...chyba i tym razem miała rację
Iceni napisał/a:Skoro on nieprzyjeżdża tutaj, a ty nie jeździsz tam to w jaki sposób sie spotykacie raz na miesiąc?
spotykamy się raz w miesiącu, latając do siebie na zmianę, ale o stałym pobyt u niego lub u mnie
Dzięki wszystkim za opinie, po cichu liczyłam na to, że przynajmniej kilka z Was upewni mnie w tym, że robię dobrze ciągnąc tą znajomość. Moja przyjaciółka mówi dokładnie tak samo i przez to się z nią posprzeczałam...chyba i tym razem miała rację
Nawet w 100 % miała rację.
Słuchaj przyjaciółki bo dobrze Ci radzi. Według mnie też nie wygląda to obiecująco. Lepiej poszukaj kogoś na miejscu, bo on Ciebie traktuje bardziej jak rozrywkę.
Dokładnie tak samo jest z moim mężem nie chce wrócić ani zabrać nas do siebie w kwietniu minie 2 lata jak wyjechał a widzieliśmy się 5 razy... sprawdziłam jego wierność i bardzo się zawiodłam a zastanawiałam się dlaczego jest wobec mnie taki oziebly
Kobieto. Zgodzilas sie na wyjazd meza to tak samo zgodzilas sie ze wasz zwiazek sie rozpadnie z prawdopodobienstwem na poziomie 50%. Sami to sobie robicie w potem macie pretensje do losu, ktory sami sobie gotujecie. Przeciez zwiazek to bycie razem a nie bycie nie razem.
Kilka lat temu byłam na wymianie we Francji tam poznałam Francuza, z którym się świetnie dogadywała. Wszystko było fajnie, pięknie, ale czas wymiany dobiegł końca. Teraz staramy się raz w miesiącu się spotykać, początkowo bardzo często rozmawialiśmy na skype teraz on stwierdził, że woli mejle.
Na pytanie o wspólną przyszłość mówi, że do Polski nie przyjedzie na stałem, ale też nie proponuje, żebym pojechała do niego. Jak sądzicie ma to sens, czy nasza znajomość zbliża się ku końcowi?
Kurcze....dziwna sytuacja. Ja byłam w związku na odległość z Niemcem. Było cudownie. Widywaliśmy się raz w miesiącu na jakieś 4/5 dni. W wakacje na miesiąc, w święta na 2 tygodnie. Wierności sprawdzać nie musiałam, bo widziałam jak bardzo jest we mnie wpatrzony. Codziennie wieczorem i w ciągu dnia się komunikowaliśmy, Skype jak najbardziej. Miałam się przeprowadzić do Niego, ale jednak spanikowałam, więc on zdecydował przeprowadzić się do Polski w 2015 roku. Niestety z mojej głupoty się dwa tygodnie temu rozstaliśmy. Miałam jego hasło facebook i go sprawdzałam no i wygadałam się. Nie miał nic na sumieniu, ale strasznie wkurzył go brak zaufania i poniekąd szacunku, że zostawił mnie. Wszystko zależy od człowieka. Twój Francuz niezbyt chętnie podchodzi do kwestii komunikowania się czy przeprowadzki. Trudno mi powiedzieć, bo osobom trzecim zawsze łatwo przychodzi takie płytkie osądzanie sytuacji... Być może on się świetnie bawi i czeka na moment, kiedy pozna kogoś innego, bliżej siebie. Jeżeli czujesz, że mogłabyś to ukrócić to spróbuj. Albo znajdź sposób i zachowuj się inaczej niż dotychczas... może to da mu do zrozumienia. Może odsuń się od Niego... nie wiem.