Hej. Na wstepie dodam ze jestem facetem ale to chyba pierwsze forum na ktorym widze zakladke zwiazki na odleglosc, wiec postanowilem spróbować.
Mamy po 19 lat. jestem na ostatnim roku technikum. ona zaczyna studiowac.
Zaczelismy pisac w styczniu 2012, znalazla mnie na gg. nasze pierwsze spotkanie bylo w grudniu 2014, przed tym godzinami dziennie pisalismy/rozmawialismy z kamera na skype, nawet telefonicznie. Naklaniala mnie na spotkanie juz po pierwszym miesiacu, ale jakos to zbywalem przez 2 lata. Szczerze, to wstydzilem sie przyznac rodzinie i znajomym ze mam partnera poznanego z neta, nie bylem pewny siebie, myslalem ze sie spotkamy i sie skonczy, a tak sie ciagnelo. A takze jakas trema ze nie trafie do niej pociagami, busami (w koncu bylem gowniarzem, nawet bardzo).. Takze uprzedzala mnie ze wezmie studia w moim miescie, to mnie napedzalo do tego czekania. w tym czasie miala jednego chlopaka (przez znaczna wiekszosc tego czasu), o ktorym dowiedzialem sie dopiero po paru pierwszych spotkaniach.
Uargumentowala to ze i tak nie chcialem sie spotkac, wiec myslala ze nie traktuje tego pisania powaznie, przepraszala ze mnie oklamywala. slyszalem jeszcze smieszne wersje w stylu :bylam z nim bo dzielilismy zainteresowanie, zaluje, nie podobal mi sie nawet". Jeszcze taki smaczek uslyszalem ze przez caly czas wolala pisac ze mna niz z nim i ze naszych rozmow bylo o wiele wiecej (w to akurat nie watpie).
W wakacje spedzilismy 3 miesiace zagranicą w Niemczech pracując i zwiedzajac. bylismy tam tylko we dwojke. bardzo sie od niej uzaleznilem, wczesniej spotkanai byly ograniczone, 2 razy w miesiacu najczesciej, teraz nagle 3 miesiace zycia razem.
nie dostala sie na studia do mojego miasta, a raczej nawet nie zlozyla podania, bo poczytala opinie w necie i pomyslala ze ma za malo punktow i nie warto nawet wplacac pieniedzy. dostala sie na studia 500km stąd. mowilem jej zeby zlozyla na inny kierunek, o ktorym bardzo powaznie myslala, ale stwierdzila ze woli inny, w innym miescie.
tez chce isc na studia, ona mysli ze wezme studia w jej miescie, ja mysle tylko i wylacznie o zagranicy, rozmawialem z ludzmi z polski, ktorzy studiuja w niemczech, mysle o tym piekielnie powaznie.
niby jest jakies rozwiazanie, czyli po roku wziac studia w jej miescie, ale poswiecilbym cele, plany, byc moze lepsze zycie (nie twierdze ze studia w niemczech sa lepsze, tylko ze zycie jest), ktorych ona nie poswiecila.
podsumujac nie wiem co robic, uzaleznilem sie od niej, od pierwszego spotkania mialem glebokie nadzieje ze wkrotce tu zamieszka a tu cos takiego. zastapila mi wszystko i wszystkich. jestem o nia bardzo zazdrosny. nie moge sie skupic na niczym czekajac na nia. jedno jest pewne musze zajac sie wlasnym zyciem bo zwariuje, ale codziennie pisanie mnie powstrzymuje i alienuje. co robic? ..