netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

37 odpowiedzi3 655 wyświetleńzałożony przez Ślimaczyca, 14.09.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

1

Temat: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

Hej, chciałabym poznać Wasze zdanie na temat tego, czy miłość może się zdarzyć tylko osobom, które od początku połączyła chemia i wiedziały, że to jest to, czy też znacie kogoś (a może sami jesteście w takiej sytuacji?), że zwiążek wyewoluował z innej znajomości, bez fajerwerków i rumieńców po pierwszym spotkaniu.

2 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-14 19:22:18)

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

Znam siebie. W 3 z 4 moich zwiazkow uczucie przyszło pozniej (minimum 3 miesiace, max 8), a ten jeden gdzie przyszło szybko to była najwieksze rozczarowanie i pomyłka.
Nie wiem jak z kobietami, ale one pewnie od razu cos czuły. Ja tylko pociag fizyczny i z uczuciem był on wiekszy.

3

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

U mnie przejscie od przyjaźni do miłości się nie zdarza.
Jak faceta znam za długo to się robi aseksualny jak brat. Zupełnie wypada z kategorii " potencjalny kochanek".

4

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?
Iceni napisał/a:

U mnie przejscie od przyjaźni do miłości się nie zdarza.
Jak faceta znam za długo to się robi aseksualny jak brat. Zupełnie wypada z kategorii " potencjalny kochanek".

Przeciez kazdego kiedys zacznie sie "długo znać".

5

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

Hm u mnie to nie wiem jak można nazwać. W sumie to znaliśmy się z boiska od czasów szkolnych, mijaliśmy się w podstawówce, gimnazjum, graliśmy czasami w piłkę nożną na boisku, ale w tamtych czasach bylo tylko na "cześć". Jak byłam w liceum to zaczęłam być z chłopakiem z jego otoczenia (4 lata starszy ode nie). Nie byli super kimplami, mieli inne 'paczki' ale przesiadywali w tym samym barze, jeździliśmy na te same treningi grupowe. Wtedy też tylko czasami się widzieliśmy na chwilę, czy przy stoliku, itp. Zwykły znajomy. Potem ja wyjechałam na studia i kontakt się urwal. Wróciłam do miasta rodzinnego, w ciągu 2 lat tylko kilka razy wymieniliśmy zwykłe "cześć" na ulicy, aż do momentu jak się okazało, że na sezonie zaczęliśmy pracować w barach umieszczonych obok siebie. I tak ni z tego ni z owego, chcąć nie chcąc zaczęliśmy się częściej widywać, odwiedzać w pracy, no i... się potoczyło! big_smile
Porównując tę milość do wcześniejszych, wydaje mi się, że w wieku młodzieńczym miłość jest rewolucyjna, a im człowiek starszy/dojrzalszy/bardziej doświadczony, to raczej najpierw rozwija się znajomość, a później zamienia się w miłość.

6 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-09-14 19:51:04)

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?
thepass napisał/a:
Iceni napisał/a:

U mnie przejscie od przyjaźni do miłości się nie zdarza.
Jak faceta znam za długo to się robi aseksualny jak brat. Zupełnie wypada z kategorii " potencjalny kochanek".

Przeciez kazdego kiedys zacznie sie "długo znać".

No i chodzi o to, by wszystko się zadziało kiedy już go znam na tyle, żeby chcieć, ale jeszcze na tyle krótko, by jeszcze nie przestało mi się chcieć.

7

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

Przecież tu natura działa, jak można cokolwiek powiedzieć, skoro nie ma tu reguł. Chcą oboje jest tango, nie chcą nie ma tanga - bo do tanga trzeba dwojga. smile

8

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

...miłość ma w sobie coś nierozumnego, irracjonalnego, niezależnego od nas.... bo już przyjaźni nie ma nic z tego, a wszystko należy wypracować , co nie jest wymagane przy zakochiwaniu się..... w miłości występuje siła wiążąca niezależna od naszej woli..

9

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

Zawsze moje uczucia przychodzily po przyjazni.

10

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?
Iceni napisał/a:
thepass napisał/a:
Iceni napisał/a:

U mnie przejscie od przyjaźni do miłości się nie zdarza.
Jak faceta znam za długo to się robi aseksualny jak brat. Zupełnie wypada z kategorii " potencjalny kochanek".

Przeciez kazdego kiedys zacznie sie "długo znać".

No i chodzi o to, by wszystko się zadziało kiedy już go znam na tyle, żeby chcieć, ale jeszcze na tyle krótko, by jeszcze nie przestało mi się chcieć.

Perfekcyjnie to ujęłaś Iceni.
Dla mnie chemia musi być od początku.
W jakimś artykule naukowym wyczytałam, że kobiecie wystarczą pierwsze trzy minuty aby faceta w jakiś sposób sklasyfikować. Albo przyjaciel, albo kochanek albo partner, potencjalny naturalnie:)
U mnie w zasadzie to tak działa. Nawet jeśli przyjażń ewoluuje to i tak ta "iskra" na początku też musiała się pojawić.

11

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

A widzicie, ja mam kilka realnych przykladow tego, ze tak byc nie musi. I pisała o tym kobieta na tym forum, ze ona tez musi miec chemie od początku, iskre, a niedawno poznala kogos kto na 1 spotkaniu odpychał ją niemiłosiernie, uznała go za bardzo brzydkiego, a całujac sie na 4 randce po prostu ją OŚLINIŁ. I coz, zakochała się po uszy. Tez swiecie wierzyla w to ze musi byc cos od razu i oczy by wydrapała.

12 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2014-09-14 23:43:31)

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

Sporo kobiet chce samodzielnie kierować swoim uczuciem, czytaj pokochać odpowiednia osobę nie pozostawiając wyboru ślepemu losowi, przypadkowi. Najlepiej żeby odpowiadał im oczekiwaniom materialnym i niematerialnym. Czy taka miłość jest trwała? Dopóki są pieniądze i nie ma problemów pewnie tak.

13

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?
thepass napisał/a:

A widzicie, ja mam kilka realnych przykladow tego, ze tak byc nie musi. I pisała o tym kobieta na tym forum, ze ona tez musi miec chemie od początku, iskre, a niedawno poznala kogos kto na 1 spotkaniu odpychał ją niemiłosiernie, uznała go za bardzo brzydkiego, a całujac sie na 4 randce po prostu ją OŚLINIŁ. I coz, zakochała się po uszy. Tez swiecie wierzyla w to ze musi byc cos od razu i oczy by wydrapała.

Ale oczywiście ze tak by nie musi - ogólnie to nie jest uniwersalna zasada,
Ale dla mnie musi...

14

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

kobietom wystarczą 3 minuty na taką identyfikację? niech mi jakaś powie, że ja jestem powierzchowny smile

15

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?
dymitrop napisał/a:

kobietom wystarczą 3 minuty na taką identyfikację? niech mi jakaś powie, że ja jestem powierzchowny smile

Kobiety mogą. Ty zawsze bedziesz ten zły;)

Iceni ona tez byla przekonana, ze tak musi. A tu masz ci babo placek, zaskoczenie zyciowe, bo "dała szansę" i sie przelamala wlasny schemat zapoznawczy. I w sumie gdyby nie klotnia ze mna "bo ja sie tak nie znam" to by do niczego nie doszło. A tu prosze, pozblizali sie, ten teges i nagle uczucie.

16

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

...któregoś dnia dostrzegamy, że facet z garbatym nosem ma piękne oczy... dłonie są tak ciepłe  i bezpieczne....uwielbiałam patrzeć na niego gdy coś robił, pracował...nie byl moim ideałem, ale z dnia na dzien coraz bardziej mi imponował... zauwazalam coraz więcej szczegółów w jego urodzie ktore mi się podobały,  nie zamienilabym go na nikogo innego...mentalność taka moja...zakochałam się w jego wnętrzu...kiedy się zakochujemy, to stopniowo zaczyna nam się podobać również powierzchowność tej drugiej osoby, mimo że wcześniej uważaliśmy ją za daleką od ideału.....  ja tak mam....pokochałam jego charakter...pamiętam, gdy spotkaliśmy się pierwszy raz, poczułam lekkie rozczarowanie.....był przy mnie , wspierał mnie, pocieszał i śmiał się ze mną, zawsze mogłam na niego liczyć.......za każdym dniem kochałam coraz bardziej.....to co z początku wydawało mi się w nim brzydkie, stało się piękne, ponieważ było jego.....chciałam  kochać go również wtedy, gdy będzie już stary i pomarszczony, bo kochałam jego wnętrze, to jakim jest człowiekiem...już wiem i nikogo na początku nie skreślam...

17

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?
alcybiades napisał/a:

...któregoś dnia dostrzegamy, że facet z garbatym nosem ma piękne oczy... dłonie są tak ciepłe  i bezpieczne....uwielbiałam patrzeć na niego gdy coś robił, pracował...nie byl moim ideałem, ale z dnia na dzien coraz bardziej mi imponował... zauwazalam coraz więcej szczegółów w jego urodzie ktore mi się podobały,  nie zamienilabym go na nikogo innego...mentalność taka moja...zakochałam się w jego wnętrzu...kiedy się zakochujemy, to stopniowo zaczyna nam się podobać również powierzchowność tej drugiej osoby, mimo że wcześniej uważaliśmy ją za daleką od ideału.....  ja tak mam....pokochałam jego charakter...pamiętam, gdy spotkaliśmy się pierwszy raz, poczułam lekkie rozczarowanie.....był przy mnie , wspierał mnie, pocieszał i śmiał się ze mną, zawsze mogłam na niego liczyć.......za każdym dniem kochałam coraz bardziej.....to co z początku wydawało mi się w nim brzydkie, stało się piękne, ponieważ było jego.....chciałam  kochać go również wtedy, gdy będzie już stary i pomarszczony, bo kochałam jego wnętrze, to jakim jest człowiekiem...już wiem i nikogo na początku nie skreślam...

Brzmisz głęboko i dojrzale. Szkoda, że ludzie nie mają tych wszystkich "informacji" od razu, a muszą wiele doświadczyć na sobie. Wiele osób nigdy nie przeżyło niczego tak wyjątkowego, gdzie jest tak intensywna i niepowierzchowna chemia.

18

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?
Iceni napisał/a:

U mnie przejscie od przyjaźni do miłości się nie zdarza.
Jak faceta znam za długo to się robi aseksualny jak brat. Zupełnie wypada z kategorii " potencjalny kochanek".

U mnie jest tak samo. Chyba za dużo o sobie wiemy po jakimś czasie przyjaźni lub koleżeństwa i po prostu nie da się stworzyć związku z taką wiedzą. Ale byłam w związku z mężczyzną, który wcześniej był po prostu znajomym. Miało to swoje plusy - trochę już o sobie wiedzieliśmy, więc w pewnych sprawach było łatwiej, a przy tym zachowaliśmy jakąś nutkę tajemniczości i nowości na początek związku.

19

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?
thepass napisał/a:

A widzicie, ja mam kilka realnych przykladow tego, ze tak byc nie musi. I pisała o tym kobieta na tym forum, ze ona tez musi miec chemie od początku, iskre, a niedawno poznala kogos kto na 1 spotkaniu odpychał ją niemiłosiernie, uznała go za bardzo brzydkiego, a całujac sie na 4 randce po prostu ją OŚLINIŁ. I coz, zakochała się po uszy. Tez swiecie wierzyla w to ze musi byc cos od razu i oczy by wydrapała.

Bo nie musi być od początku - chemię można poczuć później albo nie od razu ją zauważyć. Możemy szukać na siłę jakichś cech (takich, których np. nasz były nie miał albo właśnie takich, które miał) i pominąć szereg innych. Wszystko może przyjść od razu albo z czasem - to indywidualna sprawa.

20

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

Moim zdaniem miłość nie ma wiele do tych "fajerwerków" na początku, bo fajerwerki są czysto chemiczne. Zalewają nas różne atrakcyjne neuroprzekaźniki i tyle. Zdarzało mi się czuć dziką chemię do facetów, w których nie byłabym raczej w stanie się zakochać, tym bardziej, że dla mnie miłość to uczucie, które zawsze musi wyewoluować z czegoś innego, musi być jakaś podstawa - proces, który prowadzi do zacieśnienia więzi. Nie wyobrażam sobie zakochać się w człowieku, którego ledwo znam.

21

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

Ale to właśnie za zakochanie odpowiada ta chemia mózgu, a miłość przychodzi później.

22

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?
Anemonne napisał/a:

Moim zdaniem miłość nie ma wiele do tych "fajerwerków" na początku, bo fajerwerki są czysto chemiczne. Zalewają nas różne atrakcyjne neuroprzekaźniki i tyle. Zdarzało mi się czuć dziką chemię do facetów, w których nie byłabym raczej w stanie się zakochać, tym bardziej, że dla mnie miłość to uczucie, które zawsze musi wyewoluować z czegoś innego, musi być jakaś podstawa - proces, który prowadzi do zacieśnienia więzi. Nie wyobrażam sobie zakochać się w człowieku, którego ledwo znam.

Ale przecież miłość to też chemia, hormony  - tyle, że inne. Np u kobiet oksytocyna wzmaga przywiązanie i wierność - zarówno do dziecka jak i do męża, i co ciekawsze wytwarzana jest podczas karmienia i podczas orgazmu.

A u mężczyzny jej działanie jest znacznie słabsze.

"Miłość" to też pewien stan mózgu wywołany hormonami smile

23

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?
alcybiades napisał/a:

...któregoś dnia dostrzegamy, że facet z garbatym nosem ma piękne oczy... dłonie są tak ciepłe  i bezpieczne....uwielbiałam patrzeć na niego gdy coś robił, pracował...nie byl moim ideałem, ale z dnia na dzien coraz bardziej mi imponował... zauwazalam coraz więcej szczegółów w jego urodzie ktore mi się podobały,  nie zamienilabym go na nikogo innego...mentalność taka moja...zakochałam się w jego wnętrzu...kiedy się zakochujemy, to stopniowo zaczyna nam się podobać również powierzchowność tej drugiej osoby, mimo że wcześniej uważaliśmy ją za daleką od ideału.....  ja tak mam....pokochałam jego charakter...pamiętam, gdy spotkaliśmy się pierwszy raz, poczułam lekkie rozczarowanie.....był przy mnie , wspierał mnie, pocieszał i śmiał się ze mną, zawsze mogłam na niego liczyć.......za każdym dniem kochałam coraz bardziej.....to co z początku wydawało mi się w nim brzydkie, stało się piękne, ponieważ było jego.....chciałam  kochać go również wtedy, gdy będzie już stary i pomarszczony, bo kochałam jego wnętrze, to jakim jest człowiekiem...już wiem i nikogo na początku nie skreślam...

A może warto na to spojrzeć z innej perspektywy?
Może niektóre osoby nie potrzebują czasu by przestać zwracać uwagę na garbaty nos, bo w ogóle go nie dostrzegają? Może zwracają uwagę na całokształt, a nie na poszczegolne elementy?

24

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?
ObietnicaPoranka napisał/a:

Ale to właśnie za zakochanie odpowiada ta chemia mózgu, a miłość przychodzi później.

Mój błąd, użyłam skrótu myślowego: zakochanie = miłość wink Chodziło mi o to, że początkowe zauroczenie jest znacznie bardziej intensywne.


Iceni napisał/a:

Ale przecież miłość to też chemia, hormony  - tyle, że inne. Np u kobiet oksytocyna wzmaga przywiązanie i wierność - zarówno do dziecka jak i do męża, i co ciekawsze wytwarzana jest podczas karmienia i podczas orgazmu.

A u mężczyzny jej działanie jest znacznie słabsze.

"Miłość" to też pewien stan mózgu wywołany hormonami smile

Nie mogę się nie zgodzić smile Jak wyżej, chodziło mi tutaj o to, że ten pierwszy stan "WOW" jest intensywny, oparty głównie na pociągu fizycznym, bo i o to chodzi naturze przecież - w pierwszej kolejności mamy się rozmnożyć i to jest naszym głównym celem, a potem dopiero oksytocyna pomaga nam w wychowaniu potomstwa tworząc więzi. Tak czy siak - u mnie "chemia" i zauroczenie wcale nie muszą warunkować tego, że kogoś pokocham i będę chciała z nim być. I nie sądzę, bym mogła kogoś pokochać bez chemii - zawsze musi się ona najpierw pojawić, nawet jeśli wcześniej jej nie było. Czyli: przyjaźń -> chemia -> miłość lub chemia -> przyjaźń -> miłość, nigdy nie ma szans na przyjaźń -> miłość wink

25

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?
ObietnicaPoranka napisał/a:
Iceni napisał/a:

U mnie przejscie od przyjaźni do miłości się nie zdarza.
Jak faceta znam za długo to się robi aseksualny jak brat. Zupełnie wypada z kategorii " potencjalny kochanek".

U mnie jest tak samo. Chyba za dużo o sobie wiemy po jakimś czasie przyjaźni lub koleżeństwa i po prostu nie da się stworzyć związku z taką wiedzą. Ale byłam w związku z mężczyzną, który wcześniej był po prostu znajomym. Miało to swoje plusy - trochę już o sobie wiedzieliśmy, więc w pewnych sprawach było łatwiej, a przy tym zachowaliśmy jakąś nutkę tajemniczości i nowości na początek związku.

czyli jak za dobrze znasz swojego partnera to go olewasz bo na wierzch wychodzą niespodziewane wady ? big_smile
dobre o tym nie pomysłałem
nie da się z przyjacielem bo znasz jego wady XD (to rozumiem przez " za dużo o sobie wiemy" )

26

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?
dymitrop napisał/a:
ObietnicaPoranka napisał/a:
Iceni napisał/a:

U mnie przejscie od przyjaźni do miłości się nie zdarza.
Jak faceta znam za długo to się robi aseksualny jak brat. Zupełnie wypada z kategorii " potencjalny kochanek".

U mnie jest tak samo. Chyba za dużo o sobie wiemy po jakimś czasie przyjaźni lub koleżeństwa i po prostu nie da się stworzyć związku z taką wiedzą. Ale byłam w związku z mężczyzną, który wcześniej był po prostu znajomym. Miało to swoje plusy - trochę już o sobie wiedzieliśmy, więc w pewnych sprawach było łatwiej, a przy tym zachowaliśmy jakąś nutkę tajemniczości i nowości na początek związku.

czyli jak za dobrze znasz swojego partnera to go olewasz bo na wierzch wychodzą niespodziewane wady ? big_smile
dobre o tym nie pomysłałem
nie da się z przyjacielem bo znasz jego wady XD (to rozumiem przez " za dużo o sobie wiemy" )

A owszem. Też tak można to ująć.


Jak się zakocham w facecie, to jakoś to zaakceptuj? że np ma problemy ze wzwodem, albo że notorycznie zostawia skarpetki gdzie popadnie.

Ale jest dużą sztuką zakochać się w facecie, któremu nie staje ;P i wiedząc, że poprzednoe dwie dziewczyny go z tego powodu rzuciły.
Sorry, ale jak ja mam sobie w takim wypadku wyobrazic nasz dziki seks? ;P

27

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?
dymitrop napisał/a:
ObietnicaPoranka napisał/a:
Iceni napisał/a:

U mnie przejscie od przyjaźni do miłości się nie zdarza.
Jak faceta znam za długo to się robi aseksualny jak brat. Zupełnie wypada z kategorii " potencjalny kochanek".

U mnie jest tak samo. Chyba za dużo o sobie wiemy po jakimś czasie przyjaźni lub koleżeństwa i po prostu nie da się stworzyć związku z taką wiedzą. Ale byłam w związku z mężczyzną, który wcześniej był po prostu znajomym. Miało to swoje plusy - trochę już o sobie wiedzieliśmy, więc w pewnych sprawach było łatwiej, a przy tym zachowaliśmy jakąś nutkę tajemniczości i nowości na początek związku.

czyli jak za dobrze znasz swojego partnera to go olewasz bo na wierzch wychodzą niespodziewane wady ? big_smile
dobre o tym nie pomysłałem
nie da się z przyjacielem bo znasz jego wady XD (to rozumiem przez " za dużo o sobie wiemy" )

Hehe, nie, nie chodzi o wady smile. Znam w dosłownym znaczeniu - np. szczegóły nt. jego życia i pożycia z byłym partnerkami. Z partnerem niekoniecznie omawiam szczegóły techniczne, zwłaszcza w czasie trwania jego związku z inną kobietą tongue. Ale to nie tylko o seks chodzi, o sprawy emocjonalne też.

Iceni napisał/a:

Ale jest dużą sztuką zakochać się w facecie, któremu nie staje ;P i wiedząc, że poprzednoe dwie dziewczyny go z tego powodu rzuciły.
Sorry, ale jak ja mam sobie w takim wypadku wyobrazic nasz dziki seks? ;P

Oj, decydowanie smile. Ale myślę, że to mógłby być też powód do rozstania, bo raz, że sobie nie wyobrażę, a dwa, że w związku chcę nie tylko sobie wyobrażać big_smile.

28

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

tutaj już nie chodzi czy ma stalowego pręta
nieco logiczniej wytłumaczyła to obietnica poranka ale i tak dla mnie to jest absurdalne (tylko moim zdaniem) bo bez obrazy ale sugeruje straszną powierzchowność; nie mówię, jestem facet i też jestem powierzchowny ale bez przesady wink

29

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

Dymitrop, być może to jest dla ciebie powierzchowność - z mojego punktu widzenia wygląda to tak, że jeżeli każdego faceta próbowałabym poznać dogłębnie zanim się zdecyduję na seks z nim to do tej pory byłabym dziewicą. Bo nie ma ludzi doskonałych i w końcu w kazdym facecie znajdę wady.

Poza tym ja nie twierdzę, że moje postępowanie jest najlepsze czy najbardziej skuteczne. Mi to odpowiada, nie zamierzam się zmieniać ;P

30

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

W facecie co do , ktorego wiem, ze jest nie zdolny albo nie chetny do uprawiania seksu nie moglabym sie zakochac.
Tym bardziej, ze dla mnie chemia zaczyna sie od tego, ze nagle widze w koledze lub przyjacielu obiekt seksualny.

31

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

@iceni -> a mi nie chodzi, żebyś decydowała się na 5 lat znajomości zanim z kimś się prześpisz, czytaj ze zrozumieniem bo nie chcę mi się wszystkiego prostować. No jeśli w każdym człowieku wiesz, że są wady to jaka różnica czy z nim na początku sypiasz JEŚLI ON MA WADY ale Ty JESZCZE ICH NIE ZNASZ ale na PEWNO JE MA bo NIKT NIE JEST DOSKONAŁY ale jak już kogoś znasz to nie bo przecież go znasz (przecież to czysty idiotyzm no naprawdę). Albo się kogoś akceptuje albo nie ... tzn ja tak myślę
i dobrze twierdzisz, jak Ci odpowiada to tak rób; mam nadzieję, że jesteś z tym szczęśliwa smile

@nina - no i to jest całkiem logiczne moim zdaniem -> albo coś czujesz nawet "nagle" albo nie i tyle. A nie, że jak kogoś znasz to nie ma opcji (wtf) - to tak jakby wyklucza jakąkolwiek głębszą relacje między ludzką

32

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

Bywa różnie ale tzw miłość od pierwszego wejrzenia to bajka. Jest chemia, fakt, ale jakbym na chemii polegała to bym skończyła ze skrajnie nieodpowiednimi osobnikami, z każdym na kilka miechów maks, bo po takim czasie chemia po prostu, jak nie ma bliższej więzi, zaufania, uczucia, leci na łeb na szyję.

O wiele częściej zdarzało mi się nabierać uczuć do mężczyzn, których jako przyjaciół znałam nawet latami, niż wiedzieć po kilku minutach "to ten".

33

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?
NinaLafairy napisał/a:

W facecie co do , ktorego wiem, ze jest nie zdolny albo nie chetny do uprawiania seksu nie moglabym sie zakochac.

A Stephen Hawking? ;-)

34

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

Taki wyjatek jest jeden na milion, i i tak bym go zdradzala przeciez.

35

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?
NinaLafairy napisał/a:

i tak bym go zdradzala przeciez.

Och, może nie byłby zaborczy.
W końcu to inteligentny facet... ^^

36

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

Haha big_smile
No mnie jego mozg tak podnieca, ze to prawie jak seks
No, ale jak mowilam taki czlowiek nie czeka za kazdym zakretem .

37 Ostatnio edytowany przez alcybiades (2014-09-16 09:06:31)

Odp: Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

....tak dla mnie też...inteligencja jest  dla mnie największym afrodyzjakiem.....wiedza nie przemija, zawsze można jej użyć w różnych sytuacjach......

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Miłość rewolucyjna, czy ewolucyjna?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026