Prawie rok temu poznalam kolege, z ktorym dopiero od kilku miesiecy zaczelam sie przyjaznic. Od poczatku on wyznal mi swoja milosc do mnie, ale ja mu powiedzialam,ze nic z tego nie bedzie, mozemy zostac tylko kumplami. Widywalismy sie prawie codziennie, gadalismy o wszystkim, a on z dnia na dzien robil sobie nadzieje mowiac ze jeszcze zobacze ze mnie zdobedzie. Nie rozumial dlaczego do tej pory udawalo mu sie zdobyc kazda dziewczyne, a ja jako pierwsza jestem dla niego taka niedostepna. Wtedy ja mu odpowiadalam, ze jestem tylko jego najlepsza kumpela i zeby poszukal sobie dziewczyny, bo miedzy nami nic nie bedzie. Jeszcze ostatnio obiecalismy sobie, ze bedziemy trzymac ze soba kontakt na dobre i na zle, nawet wtedy,gdy poznam chlopaka z ktorym bede.
W koncu po ostatnim naszym spotkaniu stwierdzil, ze jego znajomi dziwia sie czemu nie jestesmy razem skoro sie tak zachowujemy jakbysmy byli ze soba, uwazal ze gdy patrze na niego to swieca mi sie oczy i nie rozumie dlaczego caly czas traktuje go z dystansem.
Zdziwil mnie takim tekstem,bo po pierwsze, nie jestem w nim wogole zauroczona,a po drugie moje zachowanie nigdy nie wskazywalo na to zebym cos do niego czula. Ubzdural sobie cos i wmawial ze chyba boje sie byc w zwiazku, po czym stwierdzil,ze nie chce sie juz ze mna kumplowac, bo ma tego dosyc, a przy mnie sie tylko meczy. Szkoda ze nie wiedzial jak mnie tym zranil,bo na prawde byl moim najlepszym kolega,na ktorego moglam liczyc. Wiem ze nic zlego nie zrobilam bo nigdy nie robilam mu nadziei. Juz 2 dni sie ze mna nie kontakuje. Czy on sie do mnie jeszcze kiedys odezwie? Czy mam poczekac, czy sama sie odezwac za jakis czas?
Podobne tematy
Zostaw go.
Nie powinnas sie nim kumplowac, bo to jest okrutne.
On sie z Toba zadaje tylko dlatego, ze zyje glupia nadzieja, a nie dlatego, ze jest w stanie byc tylko kumplem.
Zostaw go.
Nie powinnas sie nim kumplowac, bo to jest okrutne.
On sie z Toba zadaje tylko dlatego, ze zyje glupia nadzieja, a nie dlatego, ze jest w stanie byc tylko kumplem.
I znów to "my" ci źli ! Aż ciśnie się na język co nieco . . . A co do Autorki. Strefa P. Miał dość i dał sobie spokój. Przyjaźń damsko- męską nie istniała i nie będzie istnieć. Zdziwiona ? Ja nie ![]()
Ubzdural sobie cos i wmawial ze chyba boje sie byc w zwiazku
Standardowy tekst chyba, którym próbują sobie wmówić, że to nie jest tak, że kobieta nie jest zainteresowana nim, tylko ogólnie boi się związków. Nie wiem, może im potem łatwiej żyć czy coś.
Też już słyszałam taki tekst, w sumie nawet przytaknęłam dla świętego spokoju, co by koledze nie rzucić "nieprawda, chcę związku, ale nie z Tobą". Skoro się bawi w jakąś psychoanalizę, to niech ponosi jej skutki.
A na poważnie - ciężko powiedzieć, czy się odezwie, czy nie. Ja z podobnych sytuacji raczej zawsze utrzymałam kontakt ostatecznie, ale nie zawsze był już taki jak przedtem. W sumie tylko raz znajomość była tak samo nieskomplikowana po "wyznaniu", więc może być tak, że on się będzie odzywał, ale to już nie będzie to. Daj mu trochę czasu (trochę to nie dzień - dwa, tylko np. miesiąc). Nie zapomni o Twoim istnieniu, a zdąży ochłonąć.
5 2014-09-17 11:51:17 Ostatnio edytowany przez Rockfor (2014-09-17 11:52:03)
I znów to "my" ci źli ! Aż ciśnie się na język co nieco . . . A co do Autorki. Strefa P. Miał dość i dał sobie spokój. Przyjaźń damsko- męską nie istniała i nie będzie istnieć. Zdziwiona ? Ja nie
Typowo stereotypowe podejście.
Przyjaźń damsko-męska (nie mówię o kumpeli, czy koleżance) jest możliwa i jak ją z głową przyjmuje się, może naprawdę dużo dać dla każdej ze stron. Widzę w takim układzie więcej plusów niż minusów - znam to z autopsji. Ale obie strony powinni znać swoje granice. Wiem na 100%, jak w tej wypowiedzi, że nie każdemu jest darowana... . Już odpuszczę sobie pytania i przykłady, tolerowania kobiet w takich sytuacjach od strony męskiej:) Jak to wygląda od strony kobiecej nie wiem? ![]()
Autorce wątku doradzam odpuszczenie ubiegania się o "przyjaciela", bo on przekroczył nie dozwoloną granicę intymności. Która nigdy nie powinna się stać między przyjaciółmi w relacji damsko-męskiej. On już wybrał dawno, autorka też, tym bardziej, że to było wyraźnie i szczerze wyjaśnione. Faktem jest też to, że chłopak odpuścił sobie relacje z autorką ponieważ chciał czegoś więcej i zresztą postąpił słusznie, jeżeli uważał że zwykłe kontakty nie są możliwe.
Faceci czasem sobie coś wmawiają jak sami czują za dużo. Wiem coś o tym. Lepiej sobie daruj tą znajomosc bo on będzie sobie ciągle robił nadzieję i to już nie będzie przyjaźnią.
Może kiedyś mu minie i sam się odezwie . Daj mu czasu może musi to przemyśleć:)
Wielkie dzieki wszytkim za rady i wsparcie:) Odezwal sie ostatnio,ale zrobil to przez kolege, z ktorym przyjechal po mnie zeby zaprosic mnie na impreze:) Potem przeprosil i powiedzial ze nie wie co mu odbilo i nigdy juz mnie nie zostawi. Powiedzial,ze od teraz chce byc dla mnie najlepszym przyjacielem:)
"kocham cię" kończy przyjaźń "zostańmy przyjaciółmi" kończy miłość. Daj mu spokój bo zdechnie z tęsknoty.
powiedział że chce byc dla Ciebie najlepszym przyjacielem??nie rozumiesz że jemu miłośc do Ciebie nie przeszła z dnia na dzień??może jest masochistą...ale ludzie zakochani tak właśnie postępują...nie chcesz go zranic i odepchnąc żeby miec czyste sumienie...i zależy Ci na nim jak na przyjacielu...ale zadaj sobie pytanie...po tym wszystkim...i ze świadomością że on Cię kocha będziesz umiała zwierzac mu się ze wszystkiego?znajdziesz chłopaka i będziesz przyjacielowi opowiadac o tym?pomyśl jak on będzie się czuł...na Twoim miejscu ograniczyłabym ta znajomośc uprzednio rozmawiając z przyajcielem...uwierz wyjdzie mu to na dobre...w końcu się wyleczy...choc na początku na pewno będzie cierpiec ale potem sam dojdzie do wniosku że to była słuszna decyzja
powiedział że chce byc dla Ciebie najlepszym przyjacielem??nie rozumiesz że jemu miłośc do Ciebie nie przeszła z dnia na dzień??może jest masochistą...ale ludzie zakochani tak właśnie postępują...nie chcesz go zranic i odepchnąc żeby miec czyste sumienie...i zależy Ci na nim jak na przyjacielu...ale zadaj sobie pytanie...po tym wszystkim...i ze świadomością że on Cię kocha będziesz umiała zwierzac mu się ze wszystkiego?znajdziesz chłopaka i będziesz przyjacielowi opowiadac o tym?pomyśl jak on będzie się czuł...na Twoim miejscu ograniczyłabym ta znajomośc uprzednio rozmawiając z przyajcielem...uwierz wyjdzie mu to na dobre...w końcu się wyleczy...choc na początku na pewno będzie cierpiec ale potem sam dojdzie do wniosku że to była słuszna decyzja
Niestety, masz całkowitą rację.
Autorko, on nie jest, nie był i nie będzie Twoim przyjacielem. Najwyżej "powiernikiem" i podnóżkiem w sytuacji, gdy znajdziesz kogoś, kto będzie Tobie odpowiadał, jako potencjalny partner. Chcesz tego?
powiedział że chce byc dla Ciebie najlepszym przyjacielem??nie rozumiesz że jemu miłośc do Ciebie nie przeszła z dnia na dzień??może jest masochistą...ale ludzie zakochani tak właśnie postępują...nie chcesz go zranic i odepchnąc żeby miec czyste sumienie...i zależy Ci na nim jak na przyjacielu...ale zadaj sobie pytanie...po tym wszystkim...i ze świadomością że on Cię kocha będziesz umiała zwierzac mu się ze wszystkiego?znajdziesz chłopaka i będziesz przyjacielowi opowiadac o tym?pomyśl jak on będzie się czuł...na Twoim miejscu ograniczyłabym ta znajomośc uprzednio rozmawiając z przyajcielem...uwierz wyjdzie mu to na dobre...w końcu się wyleczy...choc na początku na pewno będzie cierpiec ale potem sam dojdzie do wniosku że to była słuszna decyzja
Ja wiem o tym, ze jemu milosc do mnie nie przeszla, bo ciagle mi to powtarza. Ale on powiedzial mi takze, ze nigdy w zyciu nie mial tak normalnej, porzadnej, super kumpeli i dlatego nie chce zrywac ze mna kontaktu. Mowil,ze wczesniej zawsze poznawal latwe panienki i bawil sie nimi, a dzieki mnie sie zmienil i teraz juz nie potrafilby wrocic do przeszlego zycia. Zadna go nie interesuje. Po za tym obiecal mi, ze nawet gdy kiedys poznam chlopaka, to on i tak nigdy mnie nie zostawi. Hmm,mam taka nadzieje;) Po za tym ja sama przy nim czuje sie swietnie,nie potrafilabym teraz spedzic jednego dnia bez rozmowy z nim.
On pozwala siebie uzywac, a Ty uzywasz do woli. Nie mow jednak, ze jestes jego przyjciolka, bo nie jestes. Nie postepujesz jak przyjaciel.
Moja przyjaciółka miała identyczną sytuację i skończyło się to bardzo źle.
Było ok, póki ona miała uregulowaną sytuację w związku (była z facetem, z którym była już jak poznała tego zakochanego w niej przyjaciela). On jakoś akceptował, że z tamtym facetem nie ma szans, on ma pierwszeństwo. Ale jak jej związek zaczął się sypać, ona potem zaczęła spotykać się z kims innym, to się zrobiło szambo, bo on ewidentnie podświadomie uważał, że skoro rozstała się z tamtym, to powinna być z nim, a nie z kimś nowym.
I jej też mówił, że "ona jest dla niego jak siostra" i inne tam takie, najwyżej jak sobie popił, to pozwalał sobie na jakieś wyznania, ale jej wygodniej było wierzyć w wersję z siostrą, wygodnie było mieć takiego gościa, co to zawsze wysłucha, zawsze jest.
Ja jej mówiłam, jak Ci na nim nie zależy, nic dla Ciebie nie znaczy, to możesz nic nie robić, ale jeśli choćby go lubisz, to przetnij to jak najszybciej, ale ona nie i nie, bo między nimi nic nie ma. A jak się "przyjaciel" wściekł za jej romanse po zakończeniu związku i zaczął wtryniać w jej relacje z tymi facetami, to było oburzenie wielkie z jej strony.
Teraz chyba już rozumie, jak to działa, ale musiała zaliczyć parę nieprzyjemności.
U mnie to teraz wyglada tak,ze przez ostatnie tygodnie moj przyjaciel mial problemy i dlatego staralam sie jak najczesciej z nim widywac. Teraz wiem i czuje to,ze jak by jemu cos sie stalo, to zalamalabym sie tragicznie. Dlatego wiem,ze zawsze bede przy nim,i on to samo powtarza mi codziennie. Wiem, ze on juz nigdy nie zachowa sie zle w stosunku do mnie i na tym sprawa zakonczona. Chodzi o to,ze przez jego problem caly swiat nam sie zawalil i teraz tymbardziej wiemy, jak bardzo wazna jest przyjazn,bez wzgledu na wszystko. Dzieki wszystkim, za wasze rady i wypowiedzi;). Uwazam ze moj temat jest juz teraz wyjasniony i zakonczony.