Witam.
Mam taki dziwny problem.
Moi rodzice wtrącają się w mój związek, polega to na tym że np. mają problem o to że zbyt dużo czasu spędzam z moją dziewczyną biorąc pod uwagę że nie jestem z nią długo. Nagle sobie coś "ubzdurają" np. jakaś sprawa do załatwienia i dzwonią denerwując się że jeszcze mnie nie ma, planują zajęcia domowe (mieszkam na wsi) bez uzgadniania tego ze mną czyli nakazują coś robić bez pytania wcześniej
W moich poprzednich związkach to ignorowałem, chciałem wszystkich pogodzić w sensie nie wywoływać konfliktów. Wszystko niestety się rozpadało, wcale się nie dziwie z perspektywy czasu. Teraz w nowym związku postanowiłem się postawić, ale nie wiem czy dobrze robię.
Zauważyłem że oni średnio akceptują moją nową dziewczynę, gdyż twierdzą że jest brzydka, że znajdę sobie kogoś innego, "lepszego".
Prawdopodobnie dom w którym mieszkam zostanie mi zapisany (jestem jedynakiem), zdarzyła się mi sytuacja że moi rodzice mówili że spędzam tak dużo czasu z tą dziewczyną a nie wiadomo czy ona przyjdzie do mnie mieszkać może znajdę sobie kogoś lepszego itp...
Zastanawiam się co robić w takiej sytuacji.
Mam prawie 24 lata, jestem dość samodzielny, pracuje itp nigdy nie otrzymywałem jakieś znacznej pomocy i wsparcia od rodziców.
Niestety przeciwstawianie kończy się wielką awanturą, z ostrymi przekleństwami z mojej strony, z której oczywiście wychodzę zwycięsko, ale skutkuje to spokojem przez kilka dni i powrotem do tego samego czyli obrażania mojej dziewczyny (oczywiście jak jej nie ma obok), kontrolowaniem i pouczaniem.
W poprzednich związkach było tak samo, dzwonili kiedy wrócę itp... kłótnie że za późno że nie ma mnie cały dzień w weekend itp.
Proszę o jakieś rady. Sam nie wiem jak to załatwić, tłumaczenie spokojne działa tylko chwilę, totalna kłótnia dłuższą chwilę