netkobietyWszystkie działy
Relacje z przyjaciółmi, relacje w rodzinie

wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

37 odpowiedzi11 728 wyświetleńzałożony przez sunset, 04.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

1

Temat: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

już mam po prostu dosyć.. bo ileż można słuchać niechcianych rad którymi mnie wszyscy uszczęśliwiają na siłę sad

jestem młoda mama i chwilowo mieszkam bez męża u swoich rodziców bo tak się sytuacja po prostu ułożyła teraz niedługo mamy wynająć mieszkanie ale to jeszcze trochę.

u Mnie w domu wszyscy wiedzą wszystko oczywiście lepiej no jakże inaczej mogło by być.

ja jestem młoda i według nich nie mam o niczym pojęcia.no wiadomo bez ich wspaniałych porad bym umarła chyba ;/

jak mój synek był mniejszy to miała tak że kiedy posadziłam go na podłodze czy w foteliku a on nie chciała siedzieć to po prostu krzyczał nie płakał tylko się darł bo wiedział że jak tak zrobi to ktoś go na ręce  weźmie i ponosi a ja chciałam go tego od uczyć więc nie brałam go na ręce tylko czekałam aż mu przejdzie to niech tylko usłyszała babcia to od razu leciała do Mnie "o boże jak ty się nad dzieckiem swoim znęcasz!!" i wielkie gadanie, albo ciągłe a weź go ubierz zobacz jakie ma pod szyją gołe za raz będzie chory.

teraz tak samo jak nie wyjdę z nim na dwór to za raz babka leci do Mnie idź z dzieckiem na dwór bla bla bla... a jak już zobaczy że mam włączony tv, to według niej wtedy oglądam jakiś głupoty a nie zajmuje się dzieckiem to poleci do piwnicy i i korki wykręci!!! PARANOJA...


znowuż kiedy chciałam od uczyć małego wstawania w nocy to przeczytałam w kilku książkach żeby po prostu nie wstawać do dziecka a ono się uspokoi samo i uśnie..a gdzie tam od razu matka przyleci i go weźmie na ręce i uśpi.

nie mogę się dzieckiem zajmować tak jak chce bo jet cały sztab ludzi którzy mi na to nie pozwalają sad

jak powiedziałam żeby sie odczepili ode Mnie bo wiem co mam robić to ojciec powiedział mi że jak oni się ode Mnie odczepią to z głodu zdechnę.

Oczywiście mojego męża nie lubią tak więc on stwierdził że nie ma zamiaru tu przychodzić więc nasze spotkania wyglądają bardzo marnie sad oni to maja gdzieś totalnie ich to nie obchodzi ze nie możemy być normalna rodzina tylko żyjemy tak oddzielnie ;( ;(

tak strasznie Mnie to męczy że szok ciągłe wtrącanie się do moich spraw... nie znoszę tego. marze o dniu kiedy się od nich wyniosę bo Mnie psychicznie rozwalają, non stop chodzę taka zdenerwowana...

2

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Powiem CI tak. Miałam podobną sytuację. NIe pozwól wejść sobie na głowę bo potem dziecko bedzie uważało babcię za matkę. wiem coś o tym.

3

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

nie rozumiem, to co skoro męża nie lubią to on wogóle nie przychodzi do ciebie i dziecka??? przecież to właśnie ON powinien najbardziej cie wspierać i starać się by jak najszybciej zabrać cie stamtąd!! no niestety znam przypadki takie jak twoje, gdzie kolezanki moje po urodzeniu mieszkały u siebie w domu i były ciągłe narzekania, jak ja urodziłam to teściowa powiedziała ze w zyciu nie poradzimy sobie tylko we dwoje z mężem z dzieckiem zagranicą! a dziś już synek ma 3,5 roku i udało mi sie poradzić samej tzn z mężem ale on własćiwie całymi dniami pracował więc ja głównie opiekowałam sie synkiem i jestem z tego dumna bo dałam rade i bardzo sie ciesze ze nie miałam takich problemów o których ty piszesz!! ja tez bym tego nie zniosła!! ale Tobie radze pogadac z partnerem to w jego interesie powinno byc zabranie was stamtąd!! ile ma lat twoj mąż? czy on wogóle powaznie mysli czy jak dzieciak?

4

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

widujemy się ale nie u Mnie w domu. u niego albo gdzieś idziemy razem na spacer czy coś.
mój mą ma 25 lat, i napisałam właśnie że niedługo wynajmiemy mieszkanie myślę że do końca roku już zamieszkamy razem. Ale póki co muszę wytrzymywać tutaj sad a tak Mnie drażnią wszyscy wokoło że szok ;/ każdy wszystko wie lepiej tylko nie ja

5

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Ha miałam podobnie i nie pozwoliłam sobie decydować o moim życiu od pierwszych chwil wyprowadzki z domu, pytania zaraz były a co masz na obiad ( nie gotujesz dlaczego) sprzątałaś dziś ( nie sprzątasz dlaczego) i dużo innych głupich nerwujących pytań i z góry nakazanej woli. Od razu wrzeszczałam krzyczałam tupałam noga jak małe dziecko dosłownie ale dużo pomogło:) bo teraz nikt nie ma odwagi się spytać dlaczego nie gotuje codziennie mężowi i dlaczego tak wcześnie za mąż wyszłam i dlaczego już dziecko chce mieć i blalalala smile Twoje życie i Twoje wybory nie pozwól by ktoś za Ciebie decydował w Twoim życiu. Jak ktoś mówi Ci co masz robić to powiedź, że sama wiesz lepiej i prosisz o To by móc samej się uczyć na swoich błędach, jesli nie pomaga wrzeszcz że to Twoje życie broń się i nie da sobie wejść na głowę .

6

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

sunset, zgadzam się z voxi. Dodam tylko, że Twój mąż powinien "mieć jaja" i odwiedzać Cię z dzieckiem, bo jest to po pierwsze jego prawo, a po drugie obowiązek - bardzo wygodna jest jego postawa "Nie lubią mnie to nie przyjdę". Dziecko to nie tylko sporadyczne wizyty, powinien wziąć na siebie odpowiedzialność i przegryźć obecność teściów, w końcu nie za nich odpowiada.

7

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Sunset, a może Twoja rodzina widzi, że źle wypełniasz rolę matki??

Dziecko wywrzeszczy się i przestanie - wybacz, ale dziwna ta teoria.
Nie wstawać w nocy, to oduczy się nocnego budzenia - jeszcze głupsza teoria.
Idź na spacer - a może nie wychodzisz, bo Ci się nie chce? Gdybyś codziennie robiła dziecku spacerki, to matka nie marudziłaby.
Tak samo z telewizją.

Nie podoba Ci się, że sie wtrącają? To idź na utrzymanie ojca dziecka. Co robisz u rodziców? Przecież nie jesteś samodzielna, chociaż sprawiłaś sobie dziecko jako nastolatka.

Kiedy widzą, że nie reagujesz na płacz dziecka, nie idziesz na świeże powietrze i siedzisz przed Tv - to im zal dziecka i wcale się Twoim rodzicom nie dziwię.

8

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

napisałam że mieszkam z rodzicami bo taka jest chwilowo sytuacja nie robię tego z wielkiej przyjemności tylko dlatego że muszę. mieszkaliśmy razem z mężem i jakoś umiałam zająć się dzieckiem i domem i dawałam sobie radę bez problemu.

Jeśli kogoś nie proszę o radę to znaczy że jej nie potrzebuje, jeśli będę potrzebowała to sama zapytam. Wcześniej teściowa mi się wcinała w dziecko za moimi placami wciskając małemu smoczek - bo jak stwierdziła ona to robiła żeby mi pomóc.

Po to wzięłam ślub który nie był zaplanowany ze względu na dziecko tylko wcześniej, to po to aby być z moją rodziną którą stworzyliśmy i brak mi teraz tego sad

 

James napisał/a:

zgadzam się z voxi. Dodam tylko, że Twój mąż powinien "mieć jaja" i odwiedzać Cię z dzieckiem, bo jest to po pierwsze jego prawo, a po drugie obowiązek - bardzo wygodna jest jego postawa "Nie lubią mnie to nie przyjdę". Dziecko to nie tylko sporadyczne wizyty, powinien wziąć na siebie odpowiedzialność i przegryźć obecność teściów, w końcu nie za nich odpowiada.

- to też ja uważam że powinien się kompletnie nie przejmować czy on ich lubi czy oni jego tylko przychodzić do nas. choć teraz praktycznie nie ma kiedy bo pracuje niemalże cały tydzień żebyśmy tylko mogli jak najszybciej zamieszkać razem

9 Ostatnio edytowany przez koma5 (2010-11-04 16:46:59)

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Nie rób im łaski i wyprowadź się!
Będziesz sobie sama decydowała. smile

10

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Sunset - jeśli faktycznie masz szansę na samodzielne mieszkanie w ciągu 2-3 miesięcy to myślę, że warto zagryźć zęby i poczekać. Jakoś wytrzymasz, a potem będziesz mogła wychowywać dziecko bez wtrącania się swojej rodziny.

Koma5 - nie mogę się z Tobą zgodzić. Nie można być na każde zawołanie dziecka, bo wychowamy małego szantażystę. Co szkodzi babci porozpieszczać wnuka? W dalszej perspektywie przecież rozbestwionym dzieckiem będzie i tak musiała zająć się jego mama i nie będzie to problem babci. O ile okazjonalne rozpieszczanie dziecka przez dziadków jest jak najbardziej normalne, a nawet wskazane - to takie codzienne ingerencje mogą być przyczyną nieporozumień.

koma5 napisał/a:

Dziecko wywrzeszczy się i przestanie - wybacz, ale dziwna ta teoria.
Nie wstawać w nocy, to oduczy się nocnego budzenia - jeszcze głupsza teoria.
Idź na spacer - a może nie wychodzisz, bo Ci się nie chce? Gdybyś codziennie robiła dziecku spacerki, to matka nie marudziłaby.
Tak samo z telewizją.

Dziecko wywrzeszczy się i przestanie - owszem, prawda. Pod warunkiem, że nic go nie boli, nie jest głodne a jedyną przyczyną wrzasków jest fakt, że dziecko nauczyło się, że jak zacznie wrzeszczeć to NATYCHMIAST ktoś przybiegnie i weźmie je na ręce. Niestety, nie da się ciągle chodzić z dzieckiem na ręku a już na pewno nie da się wtedy nic w domu zrobić. Warto nauczyć dziecko, że jest czas na noszenie, przytulanie, ale jest też czas kiedy ma siedzieć w foteliku i spokojnie patrzeć jak mama robi coś innego.

Nie wstawać w nocy to oduczy się nocnego budzenia - jeśli dziecko jest głodne to się nie oduczy. Wtedy to wyższa filozofia. Ale jeśli ma w zwyczaju się po prostu budzić w nocy to można dziecko zignorować - wtedy nauczy się ponownie zasypiać. Można natychmiast do niego biec, brać na ręce i usypiać - wtedy ma się gwarancję, że maluch uzna nocne wrzaski za wielką atrakcję i szanse na dodatkowe chwile z mamą i będzie z tej opcji chciał korzystać jak najczęściej.

Nie widzę też wielkiego przestępstwa we włączeniu TV. Sunset nie napisała przecież, że siedzi murem przed telewizorem i ogląda seriale.

Nie jestem w stanie pojąć, dlaczego niektóre matki mają tak wielką potrzebę udowadniania swoim córkom, że one są złymi matkami. Wystarczy drobne odstępstwo od wizji wychowawczej babci i już wychodzi na to, że matka jest zła. Z kolei takie wtrącanie się we wszystko ma niezwykłą moc zniechęcającą - po co się starać, skoro zaraz przybiegnie babcia, skrytykuje i zrobi po swojemu? Mam wrażenie, że matki niepotrzebnie próbują wmówić córkom, że macierzyństwo to ciążka harówa. Nie mogą się pogodzić z faktem, że córka chce też znaleźć czas na odpoczynek. Przecież kobieta powinna czerpać radość z tworzenia rodziny a nie grać rolę męczennicy...

Ja w podejściu sunset widzę zdrowy rozsądek, więc wierzę, że potrafi o swoje dziecko zadbać. Nie sądzę, żeby zaniedbywała dziecko. A, że opiekuje się nim inaczej niż wyobraża to sobie jej matka zbrodnią nie jest.
Każda młoda mama pragnie wychowywać dziecko wg własnych wzorców i pomysłów. Jeśli różnią się one od wzorców i pomysłów jej matki to wcale nie oznacza automatycznie, że jest ona złą matką.

11

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

vinnga dzięki za to co napisałaś:) naprawdę miło kiedy ktoś cie rozumie.

12

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Winnga, masz dzieci??

Czasem może trzeba zobaczyć drugie dno??

Sunset jest bardzo młoda matką - to po pierwsze.
Po drugie - sama pisze, że WSZYSCY wtrącają się, jak ma opiekować się dzieckiem. Może coś jest na rzeczy?
Gdyby dziecko było na spacerze, myślę, że matka nie radziłaby wyjść ponownie.
Dziecko jest bardzo małe - u takiego trzeba raczej usunąć przyczynę płaczu, zwłaszcza nocnego, gdy dziecko leży samo w ciemnym pokoju - zamiast posądzać je o wykorzystywanie innych.

Myślę też, że matka nie marudziłaby, gdyby sunset siedziała przez telewizorem wtedy, gdy dziecko nie potrzebuje opieki czy zabawy. Skoro jednak marudzi, widocznie szkoda jej malucha matki - telewidzki. Nota bene promieniowanie ekranu telewizora nie jest dla dziecka obojętne.

Weź też pod uwagę, że dziewczyna mieszka u rodziców, którzy - mimo że ma męża - dają jej mieszkanie i opiekę. Sama pisze, że ojciec mówi, że bez nich nie da sobie rady. U teściów tez mieszkała - nie pisze, dlaczego odeszła do swoich. Ojciec dziecka tu nie przychodzi - czy to normalne? Nie chce brać udziału w wychowywaniu dziecka?

Weź to wszystko pod uwagę i spójrz z drugiej strony...
My wiemy tylko to, co sunset chciała nam napisać.

13

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Koma, mam wrażenie, że widzisz tylko jedną stronę medalu. Masz rację, że sunset za mało napisała, żeby mieć obiektywny pogląd na tę sprawę, więc tym bardziej należy przyjąć, że jest też możliwość, że rodzina wtrąca się niepotrzebnie.

Mam dziecko, Koma. Chyba właśnie napisałam poprzedni post z własnego doświadczenia. Od sunset różniłam się tym, że byłam wtedy 5 lat starsza. Po urodzeniu córki rozstałam się z jej tatą. Z racji na problemy zdrowotne (operacja kolana, powikłania) trudno mi było samej zająć się kilkutygodniowym dzieckiem, więc wróciłam do rodziców. Tyle, że ja od początku walczyłam o uznanie faktu, że to moje dziecko i tylko ja mam prawo decydować jaki chcę przyjąć model wychowawczy. Walka była krwawa, więc wiem świetnie, że w niektórych przypadkach pojęcie "właściwa opieka nad dzieckiem" w moim rozumieniu i rozumieniu mojej mamy bardzo się różniło.
Na przykładach: zabroniłam przyzwyczajać dziecka do noszenia (zdawałam sobie sprawę, że mieszkanie z rodzicami nie będzie trwało wiecznie a z moim cherlawym zdrowiem nie poradzę sobie z dzieckiem, które będzie usypiało noszone na rękach). Początkowo był straszny bunt - no bo jak to nie wziąć dziecka na ręce? Wyrodna matka... A ja brałam małą na kolana, przytulalam, kładlam koło siebie na łóżku i przytulałam. Poczucie bliskości miała w pełni zapewnione, mimo braku noszenia. Kiedy w nocy się budziła - słuchałam. Jeśli tylko się kręciła - nie wstawałam do niej. Zasypiała. Ale nikt jej nie przyzwyczaił do tego, że jak tylko pościel zaszeleści to ktoś biegnie i się nią w nocy zajmuje. Kolejnym problemem było ubieranie. Moja mama by biedne dziecko najchętniej opatuliła we wszystkie możliwe kocyki. Ja obserwowałam. Jeśli dziecko jest zadowolone w samym kaftaniku to znaczy, że mu zimno nie jest. No, ale znowu byłam wyrodną matką, bo próbuję dziecko do choroby doprowadzić...
Kąpanie... W szkole rodzenia położna tłumaczyła, że maleństwu chemia ze środków myjących wcale nie jest potrzebna, że wystarczy sama woda. No i w domu problem - jak ja chcę umyć dziecko samą wodą? Toż się odparzenia porobią i takie tam... A jednak się nie porobiły...

Naprawdę niewiele trzeba, żeby matka uznała, że jej córka źle opiekuje się własnym dzieckiem. A ja mam naprawdę fajnych rodziców i dobrze się z nimi dogaduję. Więc co się dzieje w sytuacji, kiedy ktoś ma nieco mniej fajnych rodziców i trudniejszych do przekonania?

Problemem susnet jest to, że jest bardzo młodą mamą. Problemem jest też postawa jej męża. Ale sam fakt, że rodzice mówią, że bez nich sobie nie poradzi wcale nie znaczy, że tak jest faktycznie. Matki często nie doceniają swoich dzieci. Może to obawa przed tym, że kiedy dziecko radzi sobie samo to one czują się niepotrzebne?

14

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Koma, mam wrażenie, że widzisz tylko jedną stronę medalu.

Właśnie nie - dlatego zwróciłam uwagę również na tę drugą stronę medalu. smile

15

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

sunset powinnaś porozmawiać z rodziną, wytłumaczyć im, ze jesteś im wdzięczna za rady, ale to ty jesteś matką i to ty wiesz najlepiej co robić, w końcu istnieje coś takiego jak instynkt macierzyński, i co jak co, ale ty na pewno nie zrobisz krzywdy dziecku. Wiem, że na pewno na początku będą się buczyć ale musisz coś z tym zrobić, a im wcześniej tym lepiej.

Wydaję mi się, że na początku każda matka wtrąca swoje mądre rady do córki, ja również to przerabiałam, ale że nie należę do osób, które pozwolą sobie wejść na głowę, delikatnie ale stanowczo powiedziałam, że wiem co robię, że gdybym potrzebowała porady to na pewno poproszę, choć nie ukrywam, że od czasu do czasu prosiłam, ale tylko po to, żeby babcia również czuła się ważna i potrzebna wink

16

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

czytając te wypowiedzi przypomniały mi się pierwsze miesiąc po ur dziecka. Mieszkałam u teściów. Teść nigdy do niczego się nie wtranżalał a teściowa czasami ale ja i jak mój mąż daliśmy jej do zrozumienia że jesteśmy wdzięczni że możemy mieszkać u nich że nam pomagają ale to nasze dziecko i chcemy je wychować po swojemu, tym bardziej że mnie wychowywała babcia i mając teraz 26 lat i dwójkę dzieci jak spotykam się z moją mamą to w awanturze że ja robię złe (względem dzieci) wypominam jej fakt że jej nie było. Po pół roku wszyscy się nauczyli że chcemy uczyć się na własnych błędach a jak potrzebujemy pomocy to o nią poprosimy. Teraz nasze dzieci mają 3.5 i 2 latka. Teściowa się nauczyła sugerować mi że może tak bym spróbowała wysycham przemyślę i jest albo albo.|

Powiem Ci tak nie pozwól na to by rodzice ci na głowę wchodzili podziękuj im za to że was przyjęli i że wspierają ale bardzo prosisz by pozwolili ci wychować po swojemu dziecko. Jeśli nie potrafisz rozmawiać (lub się nie da) ze swoimi rodzicami napisz do nich list zostaw w widocznym miejscu zabierz dziecko i idź na spacer.

17

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

ja nie mówię że moja mama chce zastąpić mojemu synkowi matkę albo zachowywać się jak jego matka, ona jest daleka  to bardzo od czegoś takiego. nikt mi nie wydziera dziecka z rąk czy coś podobnego. Ale mimo że mam 20 lat to nie jestem jakaś upośledzona że nie wiem jak się zajmować swoim dzieckiem czy sobą. Bardzo dobrze wiem czego mu potrzeba itd.

i koma5 nie rób ze Mnie jakiegoś maniaka telewizyjnego czy coś podobnego, dla Mnie to normalne że kiedy siedzę sama w pokoju to tv jest włączony czy się bawię z małym czy prasuje czy robię coś innego to tv działa nie wiem leci muzyka czy coś, nie jestem w ZK przecież wink

Jeśli to ma znaczenie to moje mieszkanie z teściami to była pomyłka mój mąż sam tam nie wytrzymuje a co dopiero ja z dzieckiem, niby wielce się cieszyli  przez pierwsze dwa tygodnie a potem...
zamykali sobie pokój na klucz cholera wie po co nawet na balkon nie miałam jak wyjść. Z resztą mieliśmy do dyspozycji dla naszej trójki maleńki pokoik gdzie nie było się jak ruszyć
wtedy dziecko miało 4 miesiące to wiadomo dużo spało nie raczkowało nie chodziło itp. ciekawe jakby tam miało zacząć to robić. Z resztą wszyscy palili papierochy to gdzie ja tam z małym dzieckiem będę siedzieć. a i teściowa chciała mieć ze Mnie sprzątaczkę przy okazji.

Starsze osoby oceniają że jak jestem młoda to pewnie nie wiem nic o życiu. i tu się mylą, bo przez ostatnie dwa lata bardzo dużo życie mnie nauczyło.

Nigdy nie lubiłam jak ktoś mi mówi co mam robić, i to się nie zmieni jestem bardzo uparta i dążę do tego czego chce.

hmm..a odnośnie mojego męża to nie mam do niego pretensji o nic bo wiem jak on się w tym czuje jak bardzo brakuje mu mnie i dziecka... i jak trudno mu z tym sobie poradzić.

Czekam na dzień naszego wspólnego mieszkania jak na jakieś zbawienie

18

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Myślę Kama5, że ostro przesadziłaś... Fakt, że Sunset mieszka u swoich rodziców nie daje im kompletnie żadnego prawa do wtrącania się w jej życie- to po pierwsze. po drugie-Cytuję Twoją wypowiedź  "Nota bene promieniowanie ekranu telewizora nie jest dla dziecka obojętne. " -Nie dajmy się zwariować ,dziewczyna ma teraz nie oglądać telewizji , bo to szkodzi dziecku, a bynajmniej nie jest mu obojętne? Ma żyć przy lampie naftowej, żeby dziecku nie szkodziło? Czy nafta też nie będzie dla dziecka obojetna? smile
Sunset bardzo Ci współczuje sad , bo widocznie Twoi rodzice jak i teściowie obrali sobie jedną chora zasadę- mieszka u nas to możemy się wtrącać , krytykować itd. Kwestia mieszkania Cię w pewnym sensie blokuje do jakichkolwiek działań...Bo zaraz padną słowa " Jak się od Ciebie odczepimy to zdechniesz z głodu"
Może spróbuj spokojnym, opanowanym ale bardzo stanowczym głosem powiedzieć , że mieli swoje pięć minut na wychowanie własnych dzieci , a teraz jest Twój czas i Twoje dziecko ,które chcesz wychować według swoich zasad. I nie życzysz sobie, aby ktoś Cię notorycznie krytykował lub dyrygował co i jak masz robić!  A tupanie nóżką, krzyki albo tekst "odczepcie się" na pewno nie pomoże sad  Najważniejsze , abyś nie pozwoliła ,żeby Twoje dziecko przerobili na szantażystę! Znam taki przypadek i patrząc na to z boku sytuacja dla mnie jest przykra! Moja teściowa opiekuje się mojej szwagierki córką. Szwagierka dużo pracuje. Aż któregoś dnia miała wolne. Godzina 7 rano córka mówi że chce cukierka - matka , że nie bo śniadanie najpierw... mała w płacz... góra minutę trwało jak teściowa przybiegła z piwnicy i wyrwała dziecko matce krzycząc że robi mu krzywdę! Matka mówi że nie ma dawać jej córce cukierka a teściowa jakby nie słysząc zapodała wnuczce upragnioną rzecz! Matka dziecka pyta czy jest tu w ogóle do czegoś potrzebna to odpowiedź padła taka : tak... do zarabiania pieniędzy a po za tym to do niczego!!! Po prostu mnie wmurowało!!! W życiu bym na taką sytuację nie pozwoliła! A początek był dosłownie taki jak u Ciebie!
Życzę Ci z całego serca żeby nie był taki koniec jak u Mojej szwagierki sad Daj znać gdy podejmiesz jakieś kroki smile Trzymam kciuki smile

19

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Ja mam też problem wtrąca mi sie dosłownie do wszystkiego mam małe dziecko to wszystko musi być po jej myśli, próbuje nie słuchac ale ciagle to samo gada.
nawet robie to co ja uważam ale mam jej dośc mam nadzieje ze niedługo sie od niej wyprowadze. mieszkamy z mezem z nia w jednym pokoju. zero prywatnosci.

20

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/
ASIUNIA_21 napisał/a:

mieszkamy z mezem z nia w jednym pokoju. zero prywatnosci.

Nie pomyślałaś, że to WY siedzicie matce na głowie?? I jeszcze masz pretensję, że nie masz prywatności? Raczej to ona nie ma z Wami...

To może najpierw należało jakieś mieszkanie...pokój choćby...a dopiero potem mąż i dziecko??

21

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Sunset bardzo dobrze Cie rozumiem u mnie jest to samo ale ty masz jeszcze dobrze bo planujecie wyprowadzke a my sie dobudowalismy do domu moich rodzicow i jest masakra. Oni wszystko najlepiej wiedza jesli chodzi o dziecko i nie tylko. Wlasciwie o wszystko. Mimo ze mam codziennie posprzatane ugotowane moze nie codziennie ale prawie codziennie to i tak na wszystko narzekaja ze wszystko jest zle. Gdy kupilismy sobie psa gadali ze nie jest nam takie bydle potrzebne kupilismy chomika to tez gadali ze nie jest nam potrzebny i ze moze jeszcze ze trzy koty bysmy sobie sprowadzili. A napewno nie zadbujemy tych zwierzakow. A najlepsze ze mamy wspolny piec do centralnego i narzekaja ciagle ze zle palimy oni wpadna raz na tydzien podrzucic do pieca i tyle ale ciagle sa pretensje. Nie dosc ze nie musza sie tym martwic bo piec jest po naszej stronie mamy blisko, to jeszcze im zle. Dobrze ze sie wyprowadzisz bo takie mieszkanie razem to nic dobrego.

22

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

no niestety, w Polsce ciezko o mieszkanie, szczegolnie dla nas- mlodych hmm..

Ja mam 19 lat, w tym marcu tego roku skocze 20, mam synka ktory w maju bedzie mial dwa latka, i drugiego maluszka ktory jutro skonczy miesiac..
Rodzicow mam wspanialych, tesciowa tez- fakt, faktem, czesto slysze ze jej dzieci do wieku przeczkolnego, pily cale butelki mleka z krupczatka, a moj Adas (2l.) nie chce pic, no halo? ja go zmuszac nie bede, nie to nie, nadrabiamy jogurtami, a na przed spaniem je normalna kolacje, zamiast flachy mleka,mi to nie przeszkadza..
Marco(1m), wiecie co kupilismy hustawke taka hmm, ktora boja dziecko,  jakies wibracje, meldyjka, no ale maly nie chce w niej siedziec, mielismy  problemy (maly glodomorek) i musialam go przetrzymywac z jedzeniem (karmie mlekiem zastepczym), dodam, zeby ktos sie nie zaczal czepiac, zasugerowala mi przetrzymanie i polozna i pediatra dzieciecy, poprpstu zeby malemu sie zoladek nie rozepchal, no ale do sedna, i chcialam go przetrzymac, aze w hustawce nie chcial siedziec, to nosilam go na rekach (mimo ze poplakiwal) no i przyjechala w miedzyczasie tesciowa i do mnie, czemu on placze, a ja na to ze chce butle, ale mu nie dam bo kazano mi go trzymac, na to uslyszalam ze jej dzieci jadly co 3h cale butle krupczatki, ale przemilczalam, i pyta sie czemu nie dam go do hustawki, a ja ze nie chce w niej siedziec, no to uslyszalam- jak to nie chce? takie dziecko niewie co chce a czego nie chce.. zamurowalo mnie..

Ale wiecie co.. mam z mezem swoje mieszkanie, 3 pokojowe, wyjechalismy do Niemiec, tutaj latwiej jest dla takich mlodych jak my, maz ma prace, ja zajmuje sie dzieciakami i domem, i mamy swiety spokoj, no.... od czasu do czasu tesciowa wpadnie z wizyta tongue (ale chyba nauczyla sie juz nie wtracac) bo przy pierwszym synku, mieszkalismy 2tyg u niej, zeby dokonczyc remont, ale jak cos mowila, to zacisnelam zeby, wysluchalam, a i tak po swojemu robilam tongue
Wiec czasem lepiej wysluchac, przebolec glupie uwagi, wyjsc na ten dwor, nawet na 30 min, a swiety spokoj bedziemy mialy..
Naprawde smile
Pozdrawiam Was, sunset, i napisz co tam u ciebie smile

23

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Dlatego ja mowie loczku, rodzina rodzina, dobrze wychodzi sie na zdjeciu, ale zyc lepiej jest osobno, bo po obuch stronach, ktos bedzie sie staral zeby bylo jak najlepiej, a i tak kazda ze stron sie do czegos doczepi..

24

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Mi też tak suszyli wszyscy łeb. Do pewnego stopnia to było ok bo gówniara wtedy byłam to sie uczyłam... ale pozniej juz blyo przegiecie zreszta do dzis potrafia mnie moi dziakdowie z rownowagi wyprowadzic ale na szczescie mieszkam sama a teraz juz 80 km od nich i jest troche spokoj. Walcz o swoje i nie daj sie... a najlepiej jaknajszybciej uciekajcie z mezem na swoje.

25

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

boshe jak to czytam to naprawde nie rozumiem ludzi od 40 wzwyż, oni myślą że sa najmądrzejsi:/
koma5 taki wykład robisz jakbyś naprawdę była chodzącym ideałem bez obrazy
ciekawe czy byś tak pisała jak to ty była byś na miejscu sunset
tylko nie pisz że ty sobie świetnie radziłaś w każdej sytuacji bo każda młoda matka czasami potrzebuje wsparcia i że ciebie nie krytykowano(mam na myśli twoich rodziców czy teściów)że np nie robisz czegoś jak należy
nie oglądałaś telewizji??
pytasz się Winna czy ma dziecko?
No nie ....
widzę po twoich wypowiedziach że z tobą również były by napięcia bo ty wiesz wszystko najlepiej


A ty Sunset wytrzymasz;) no chyba że twojemu mężowi tak zależy na wspólnym mieszkaniu jak na wizytach u dziecka...
Może on dużo gada a nic nie robi w tym kierunku i na słowach pustych się skończy
I nie rozumiem że nie lubią go to nie przychodzi
Ma być przy tobie czy mu się to podoba czy nie , no chyba że mu to wszystko zwisa i powiewa

26

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/
sunset napisał/a:

już mam po prostu dosyć.. bo ileż można słuchać niechcianych rad którymi mnie wszyscy uszczęśliwiają na siłę sad

jestem młoda mama i chwilowo mieszkam bez męża u swoich rodziców bo tak się sytuacja po prostu ułożyła teraz niedługo mamy wynająć mieszkanie ale to jeszcze trochę.

...................................
tak strasznie Mnie to męczy że szok ciągłe wtrącanie się do moich spraw... nie znoszę tego. marze o dniu kiedy się od nich wyniosę bo Mnie psychicznie rozwalają, non stop chodzę taka zdenerwowana...

Najprostsze rozwiazanie -wyprowadz sie z domu i zamieszkaj z chlopakiem a ojcem dziecka.Wtedy bedziesz w koncu spokojna o siebie ,swoje zycie i dziecko.W koncu to Twoje marzenie ,wiec spelniaj marzenia.....

27 Ostatnio edytowany przez ffelicity (2011-02-08 00:03:42)

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Koma5 wymaga od wszystkich żeby zauważyli obie strony medalu a sama widzi tylko jeden - rodziców bo tylko w ich położenie jest w stanie się wczuć najwidoczniej.
Wiadomo ze sytuacja nie jest łatwa, ja doświadczenie w tej sprawie nie mam bo nie posiadam jeszcze dzieci ale siostra zaraz po urodzeniu dziecka mieszkała ze mną i rodzicami (jej maz pracował wtedy w Szwecji) i jakoś moi rodzice nie wtrącali jej sie we wszystko co robiła. Mama dawała jej rady a siostra mogła zrobic tak jak uważała. Siostra chciała pooglądac TV? A niech ogląda, dziecko w tym czasie nie umrze, poza tym było pelno ludzi do ewentualnego zwrócenia uwagi na dziecko w tym czasie. Nikt jej nie mówił kiedy ma wychodzic na spacer z dzieckiem, bo i tym razem dziecko nie umrze ani nie poczuje sie mniej kochane jesli raz na jakis czas NIE wyjdzie na dwór. Jakim prawem moja mama miałaby byc oburzona ze dziecko nie było na dworze? To nie jej dziecko a siostra bedzie z nim wychodzic wtedy kiedy chce. Żal jej dziecka? To niech jej będzie żal, ale po ciuchu i we własnej głowie.
To ze Sunset mieszka u rodziców to nie znaczy ze ma spełniac ich wszelkie zyczenia. Jest wdzieczna ze dali jej dach nad głową i może sie czasem odwdzięczyc sprzątając dom czy robiąc coś innego ale rodzina a zwłaszcza rodzice sa od tego zeby pomóc swojemu potomstwu, tym bardziej ze Sunset pisze ze ma sie wyprowadzic niedługo.
Kazdy rodzic jest inny.
A bez obrazy ale to co wypisuje Koma5 to jakies brednie.

28

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/
ffelicity napisał/a:

Koma5 wymaga od wszystkich żeby zauważyli obie strony medalu a sama widzi tylko jeden - rodziców bo tylko w ich położenie jest w stanie się wczuć najwidoczniej.
...rodzina a zwłaszcza rodzice sa od tego zeby pomóc swojemu potomstwu

I kto tu widzi tylko jedną stronę medalu??? big_smile
Jakby Ci rodzice nie byli ludźmi i nie mieli prawa do własnego zdania w swoim własnym domu! A róbcie sobie co chcecie - ale u siebie w domu smile
Prawo do korzystania z pomocy rodziców TAK  - obowiązki (tenże spacer z dzieckiem) to już niekoniecznie? A położenie tychże rodziców w domu z wrzeszczącym dzieckiem takie niby do pozazdroszczenia? MY home is my castle - niech więc każdy ma swój najlepiej smile Powodzenia

29

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Rodzice jak sama nazwa wskazuje mają dzieci wiec wiedzieli z czym wiąże się zgoda na mieszkanie z małym wnukiem, rozumiem ze nie zawsze moga być tym zachwyceni ale bez przesady, nie można sobie zatruwać zycia, np biegać do piwnicy i wyłączać korków!
Opisałam sytuacje jaka była w moim domu pokazując OBIE strony medalu i to że rodzice moga dobrze zyc z dzieckiem które jest w takiej sytuacji i to ze dziewczyna z dzieckiem moze czuc sie dobrze w 'domu'.

30

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/
ffelicity napisał/a:

Koma5 wymaga od wszystkich żeby zauważyli obie strony medalu a sama widzi tylko jeden - rodziców bo tylko w ich położenie jest w stanie się wczuć najwidoczniej.

Może to niektórych dziwi, ale ja TEŻ byłam w młodym wieku, a były to czasy, że o mieszkanie było znacznie trudniej! I jakoś tę sprawę rozwiązaliśmy jak należy. Nie mieszkałam z rodzicami ani teściami.  Byłam szczęśliwa, że nikt mi sie nie wtrąca.
Mam córkę w Waszym wieku. Ona TEŻ mieszka oddzielnie, ze swoim mężem i córeczką. Ma głowę na karku...i nie siedzi na głowie rodziców.

widzę po twoich wypowiedziach że z tobą również były by napięcia bo ty wiesz wszystko najlepiej

Na szczęście to przewidziałyśmy, z synową również. Zamiast sie kłócić, nie mogę doczekać sie, kiedy przyjdą. Bardzo dużo również opiekuje się wnuczką, bo dzieci pracują, także popołudniami.
Ja rządzę u siebie - oni u siebie. I tego Wam równiez zyczę.


To tyle w kwestii - czy widzę tylko jedna strone medalu.

A bez obrazy ale to co wypisuje Koma5 to jakies brednie.

A konkretnie w czym widzisz te "brednie"??
W tym, że napisałam, ze najlepiej mieszkać oddzielnie? W tym, że drazni mnie sposób, w jaki mówicie o rodzicach? Kto Wam każe siedzieć u nich na głowie, skoro oni tacy wredni?? I przez nich jeszcze "prywatnosci" nie macie?! Mówienie w taki sposób jest po prostu obrzydliwe.
Droga wolna - ojca dziecka pod pachę, mamusi podziekować za dach nad głową, przeprosić za wszystko, co było niewłaściwe - i na swoje.
Nikt Wam nie będzie skrzeczał, kazał wychodzić, brał płaczącego maluszka na ręce, wyłączał TV. U siebie nie będziecie pozbawione prywatności. Tylko trzeba sobie to jasno powiedzieć, a nie tylko widzieć na odległość własnego nosa.

31

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Nie ulega wątpliwości jednak że:
To jest dramat, dramat, dramat - młode panny decydują się na założenie rodziny, a w mniemaniu większości polega to na zajściu w ciążę i urodzeniu dziecka. Li i jedynie. Reszta spadnie z nieba jak manna, albo "jakoś to będzie".

Pomijam przypadki, kiedy pomoc rodziców w postaci dachu nad głową jest niezbędna: choroba po porodzie, rodzaj niepełnosprawności, samotna matka.

Dziewczyny czy Wy powariowałyście? Wybieracie niebieskie ptaszki na ojców dzieci i wszyscy potem mieszkacie na kupie. Gdzie tu logiczne myślenie? Gdzie odpowiedzialność za małą istotkę, która wzrasta w atmosferze wiecznej kłótni i konfliktu? Matka wiecznie nieszczęśliwa i poddenerwowana - przecież dziecko to wyczuwa jak radar.
Siedzicie starym na głowie i się dziwicie, że każdy Wam się w życie wpierdziela. Litości.

Mój punkt siedzenia: zanim wzięłam się za bzykanie - do ginekologa po środki antykoncepcyjne, własny cykl znałam jak własną kieszeń. Potem zapierdziel na własny rachunek, dorosłość = wyprowadzenie się z rodzinnego domu.
Założenie rodziny - w momencie pełnej samodzielności.
Nikt mi się nie wpierdziela, bo nie może. Każde próby tłumione w zarodku - wolnoć Tomku w swoim domku.

Potem się dziwić że taki niebieski ptaszek po roku piekiełka znajduje sobie pocieszycielkę....Ehh

32

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Każdy ma swoje racje i rodzice i Sunset. Ja wychodze z założenia ze jeżeli rodzice sie zgodzili na mieszkanie córki z wnukiem pod ich dachem to znaczy ze obie strony muszą iśc na jakieś kompromisy a nie ze rodzice zgadzaja sie na mieszkanie i w zwiazku z tym mogą wprowadzać jakąś chora dyktature. jak tak mocno im przeszkadza to ze maja 'na głowie' własne dziecko to niech powiedzą zeby sie pakowała i szukała mieszkania i wtedy będa mogli sobie zyc spokojnie. A teraz dają dach nad głowa i sa na pewno strasznie dumni jacy to oni pomocni i sie pusza przed znajomymi i rodziną, a to że ich własne dziecko nie moze na nich nawet patrzec to juz pominą.
Nie rozumiem takiego postepowania.
Tak, wiem ze to ich mieszkanie i moga sobie robic co chcą i jak chcą ale badzmy ludzmi.
Ja z moimi rodzicami zyje dobrze, tak jak moja siostra i nigdy nie ingerowali w moja czy jej prywatnosc. Byli i są dla Nas wsparciem a nie terrorystą.
Jasne ze najlepiej jest miec dziecko w odpowiednim memencie jak ma sie juz gdzie mieszkac i mozna sie samemu utrzymac i mysle ze conajmniej 80% młodych mam tego sobie nie zaplanowało, a nie ma co płakac nad rozlanym juz mlekiem.

33

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Oczywiście przeginanie rodziców w stronę dyktatury nie jest dobre.
Ale.
Wejdę w "ich buty". Powiedzmy że mam córkę. Lat 20. Powiedzmy jak miała 19 zaszła w ciążę. Zbój bąbki strzelił, gwiazdki nie będzie - z wykształcenia nici, po szkole - w pieluchy. Rach ciach za mąż, pomieszkali razem, wróciła do domu rodzinnego sama. Chłopczyk lat 25. Utrzymać rodziny nie umie biedne dziecko (przecieżby z pałaców do domu nie spylała). Gdzie miała wrócić? Ano do matki. Ponieważ wybitną odpowiedzialnością się dziecię nie cechuje - matka ze swojej nadopiekuńczości włazi jej na glowę. Proste jak budowa cepa.
W butach córki już bylam - pisałam o tym wyżej. Roszczeniowa postawa tu nic nie da "trzeba było nie przyjmować" - jasne,
"z brzuchem" ją mieli z domu wywalić.
Dochodzi jeszcze jedna rzecz - ja osobiście mialabym jakąś manię, że synowa/zięć tylko czekają aż kopnę w kalendarz żeby już móc być "na swoim". Pomyślałyście że to też może wywoływać niepotrzebne scysje?

Mleko zawsze można zetrzeć, a świeże odkupić. Tylko ja mam wrażenie że niektórym się po prostu nie chce. Bo łatwiej żeby zostalo jak było za panieńskich czasów ale na warunkach "jestem dorosła". Wiele takich postów czytam. Mam 18 lat. Jestem już dorosla i mogę robić co chcę. A ona czy on są dopiero pełnoletni. A to ogromna różnica.

Takich rodziców jak Twoi - bardzo Ci gratuluję. Mało jest takich ludzi, ktorzy w odpowiednim momencie potrafią dać młodym wolną rękę.

Mimo wszystko jednak wszystkim młodym przyszłym bądź już - mamom radzę poczytać wątki o mieszkaniu z teściami, nad teściami i pod nimi. Oraz z rodzicami w podobnych układach. Oraz posłuchać ciut starszych koleżanek - czasami nie warto wymyślać koła.

34

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

koma5-oj nie chciała bym żebyś to Ty była moją teściową. Była by jazda. 
A TY dziewczyno nie pozwól by ktoś próbował  sterować Twoim życiem! To Ty jesteś mamą dla swojego dziecka i na pewno wiesz co jest dla niego dobre. A jeśli nie wiesz to zawsze możesz zapytać rodziców i wtedy to dopiero powinni udzielić wskazówek.

Wszystko będzie dobrze,

35

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

podnosze
wyrywanie dziecka
krzyki "znecasz sie nad nim"-dziecko placze bo chce na rece
mlode mamy gdzie jestescie?
czy babcie/wasze mamy tez wtykaja dzieciom cukierka
czy tesciowe i szwagierki tez uwazaja ze wasze dziecko jest ich?

36

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Ja osobiście "wtrąciłam" się dwa razy.

Pierwszy raz, gdy rodzice "wychodowali" na główce swojego synka....ciemieniuchę.
Drugi raz, gdy zobaczyłam jak synowa potrząsa półrocznym małym, aż mu główka podskakuje. Nie, nie ze złości, taka to była zabawa. Niebezpieczna.

No wiesz, niektórym dzieciom "to" się robi na główce, trzeba myć codziennie i natłuszczać. Moim dzieciom też się to robiło (choć to nieprawda) i poradziłam sobie tak i tak. Skorzystali z porady.

Wiesz, rodzice o tym często nie wiedzą, ale jest coś takiego jak "zespół potrząsanego dziecka".
Młody mózg dziecka obija się o kości czaszki i jest to dla niego bardzo szkodliwe. Lepiej się tak nie bawić z maluchem, bo bezwiednie możemy mu zaszkodzić.

W tych sytuacjach musiałam jakoś zareagować, tak uważam.

W całą resztę się nie wtrącam. Jak ubierają, czym karmią, jak wychowują. To ICH dziecko.

37

Odp: wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

sad u mnie we wszystko

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » wszyscy wtrącają się w moje życie ;/

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026