netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Diagnoza - "nie ma żadnych szans"

11 odpowiedzi4 120 wyświetleńzałożony przez LaLaurie, 10.09.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Diagnoza - "nie ma żadnych szans"

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Diagnoza - "nie ma żadnych szans"

Chodzę po pokoju, w tą i z powrotem, trochę drżą mi ręce, chusteczki się skończyły, ukradkiem patrzę w lustro - gdzie moje oczy? Chyba trochę napuchły, oblewam twarz zimną wodą, z myślą "weź się do cholery w garść", znowu potrzebne mi chusteczki, czuję okropną suchość w ustach, ucisk w przełyku, chyba kolacji też nie zjem. Usiądę, muszę się uspokoić, ale nie.. przecież nie mogę tak siedzieć, posprzątam. Tak bardzo chciałabym zadzwonić do mamy, a tak bardzo się boję.

Ostatnimi czasy samopoczucie mojej mamy się znacznie pogorszyło, jednak stale odmawiała wizyty u lekarza. Około dwa miesiące temu trafiła do szpitala, jednego, drugiego, trzeciego, przez cały ten czas próbowali ustalić co jej dolega. Dwa tygodnie temu stwierdzili raka złośliwego płuc. Trzy dni temu usłyszałam diagnozę, chyba najgorszą z możliwych - "stadium raka jest bardzo zaawansowane, są przerzuty, nie ma szans na wyleczenie, chemioterapia w takich wypadkach jest nieskuteczna, ale będziemy próbować, w najlepszym wypadku pozostanie jej kilka miesięcy".  Ogłuszyło mnie to, nie byłam w stanie nic powiedzieć, jak zostałam sama, zamknęłam się w pokoju i płakałam, płakałam, płakałam.. Dzisiaj dostała zawału, przewieźli ją do kolejnego szpitala- "jest przytomna".
Boję się.
Boje się, że nie będę mogła się z nią dzielić moją radością, smutkiem, obawami, że nie powie mi jak zwykle "dasz radę". Boję się, że jak będę wracać z uczelni to nie zadzwonię do niej i nie powiem "będę za 20 minut, wstaw wodę na kawę". Boję się, że jak będę siedzieć wieczorem sama w pokoju to nie zapuka w moje drzwi i nie powie dobranoc. Boję się, że nie zadzwoni do mnie późno w nocy mówiąc, że przecież już dawno miałam być w domu. Boje się, że nie będę mogła jej okazać tej całej wdzięczności, za to ile dla mnie zrobiła, jak mocno zawsze była za mną, jak się o mnie troszczyła, dbała, kochała. Boję się, że tyle czasu straciłam..
Boję się życia bez niej.


potrzebowałam się komuś wygadać, zebrać myśli, dziękuje, że mogłam to zrobić tutaj

2

Odp: Diagnoza - "nie ma żadnych szans"

Nie wiem co napisać, oprócz tego, że bardzo bardzo mi przykro, że macie taką sytuację. A jak reszta rodziny się trzyma? Ojciec, rodzeństwo?

3

Odp: Diagnoza - "nie ma żadnych szans"

Laurie jestem z tobą choć nie wiem jak cię pocieszyć...
Przeżyłam to samo siedem lat temu teraz kiedy przeczytałam co napisałaś wspomnienia wróciły.U n mojej mamy też stwierdzono raka płuc.Diagnoza nie była taka zła ale i tak przegrała,po dwóch latach walki.
Najgorsze były pierwsze tygodnie gdy się dowiedziałam ,nie spałam w nocy ,nie dawałam rady.Później było trochę lepiej.
Do dziś  są momenty kiedy ogarnia mnie żal że nie mogę z nią porozmawiać,że nie widzi  moich dzieci.Wiem co czujesz.Zadzwoń do mamy ,będziesz jej teraz potrzebna.

4

Odp: Diagnoza - "nie ma żadnych szans"

Nie mogłam do niej zadzwonić po zawale, nie mogła rozmawiać przez telefon, nie mogłam nawet wtedy pojechać do niej, bo miałam cholerną anginę - nie wolno mi było narażać mamy na dodatkowe infekcje.. A ona wczoraj odeszła.. Nie zdążyłam jej nawet powiedzieć jak bardzo ją kocham, nie zdążyłam jej uspokoić, powiedzieć, żeby się nie martwiła, żeby się nie bała...

5

Odp: Diagnoza - "nie ma żadnych szans"

tak bardzo boli gdy odchodzą ci, których kochamy...
jest to wielkie cierpienie
doświadczyłam tego - wiem, co przeżywasz
moja mama chorowała a ja nic nie mogłam zrobić
był też czas, że nie mogłam patrzeć na jej cierpienie i pragnęłam już jej odejścia...
serce, które wtedy mi pękło nosi blizny do dzisiaj a minęło już 18 lat

dzisiaj wiem, takie prawo tego świata - rodzice odchodzą
i pozostajemy sami ... chociaż oni na zawsze są w naszych sercach
ja nadal rozmawiam z moją mamą, czuję jej obecność przy mnie
gdy jest mi źle ... szepczę mamo pomóż, a ona zawsze ... pomaga, bo prawdziwa miłość nigdy nie umiera

6

Odp: Diagnoza - "nie ma żadnych szans"

Bardzo ci współczuję...

7

Odp: Diagnoza - "nie ma żadnych szans"

Bardzo wam dziewczyny współczuję, wszystkim, a zwłaszcza Tobie LaLaurie, ale jak widzisz wszystkich nas to kiedyś spotka, ten ból po stracie kogoś bliskiego, to najgorszy jaki istnieje, ale wszyscy kiedyś stawimy mu czoło i nie ma tu wyjątków, nie ma na to remedium. Nie każdy z nas może wybrać, kiedy i jak umrze, niestety choroba jest zawsze najgorszą z możliwych opcji. Moja mama również jest chora na raka, tyle że piersi, to przerażające jakie żniwo obecnie zbiera ta choroba...nie mam słów...Gdy ja straciłam bliską mi osobę, pomagało mi mówienie do niej, jakby była ze mną nadal i świadomość, że już nie cierpi, że już nic jej nie boli. Wiem, że jest zawsze blisko i za jakiś czas się spotkamy...ja w to wierzę! Pozdrawiam cieplutko.

8

Odp: Diagnoza - "nie ma żadnych szans"

Moja mama zmarła 4 lata temu na moich rękach, 3 miesiące przed moim ślubem. Do dziś płaczę gdy o niej myślę. jedyne co mogę ci radzić, to powiedz jej to wszystko co byś chciała aby wiedziała. Ja nie zdążyłam jej powiedzieć jak ważna dla mnie była i do dziś tego żałuję...

9 Ostatnio edytowany przez LaLaurie (2014-09-18 20:58:56)

Odp: Diagnoza - "nie ma żadnych szans"

Ja również nie zdążyłam. Tak bardzo żałuje, że więcej z nią nie rozmawiałam, więcej czasu nie spędzałam. Ten żal mnie tak ściska codziennie od wewnątrz. To wszystko jest tak ludzkie i jednocześnie tak nieludzkie..

10

Odp: Diagnoza - "nie ma żadnych szans"

Bardzo ale to bardzo mi przykro z powodu smierci mamy...wiem jakie to musi byc ciezkie dla ciebie.
Ja stracilam rok temu corke - noworodka i wiem jakie to sa przezycia ale wiem jedno ze istnieje zycie na drugim swiecie.
Corcia przyszla do mnie 2 x pierwszy moj sen to jak podejmowalam trudna w zyciu decyzje poprosilam ja o pomoc i ona mi wskazala droge na ktorej jestem teraz.
Drugi sen to przysnila mi sie zdrowa dziewczynka noworodek i jestem obecnie w drugiej ciazy ze zdrowa dziewczynka.

Tydzien temu uspilismy psa.....wiem ze corcia go tam potrzebowala poprosilam ja aby sie swoim pieskiem zajela i przysnil mi sie piesek ktory byl przeszczesliwy radosny biegal.

Ja zycze ci aby ci sie pzrysnila usmiechnieta mama wtedy bedziesz wiedziec ze jest jej tam dobrze.

11

Odp: Diagnoza - "nie ma żadnych szans"

Będzie dobrze, tylko nie opieraj całego swojego życia na przyjaźni z mamą. Otwórz się trochę na ludzi, znajdź przyjaciół poza domem i dasz sobie radę.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Diagnoza - "nie ma żadnych szans"

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026