Co jest ze mna nie tak ? Mam 23 lata, studiuje 2 przyszłościowe kierunki. Kazda sesja jest usłana przeze mnie samą maximum poprawek, ktore zdaje na 4 i5-tki i tak od 5 lat. Nigdy nie moge sie zmobilizować żeby zrobić coś w terminie. Czuję że przez ten brak motywacji marnuje swoje zdolności. A mam je od matematycznych przez zdolności manulane do świetnej zdolności wnioskowania i znakomitej pamięci. Niczego szczególnie nie rozwijam. Czasami narysuje szkic kota, za którym tęsknie bo zaginął, czasami napisze wiersz. Tylu ludzi sie stara a ja śpię do 17 i marnuje wszystko. Najchętniej jeździłabym całe życie po świecie samochodem i słuchała głośno muzyki. Zatracałam się już wiele razy i powstawałam jak feniks z popiołów. Poprzez narkotyki i ciągi alkoholowe do całkowitej abstynencji na rok np. Czegoś chce a jak już to dostaję to szukam dziury w całym i chce wiecej, albo zadowalam się minimum na chwile... Nigdy nie spadam na samo dno, ale też nie potrafię się wznieść ponad granice. Trafiłam na to forum i czytając wiele wątków, w końcu w jakimś małym stopniu zrozumiałam co rządzi relacjami miedzy ludzkimi. Racjonalizm. Nie chcesz żeby inna osoba cię skrzywdziła, bądź racjonalna. A co z romantyzmem, miłością,honorem i patriotyzmem, wzniosłymi ideami o których głosili wielcy od wieków. Umarły przed telewizorem?
Podobne tematy
Najpierw zajmij się sobą a później światem. Czy naprawdę nie szkoda Ci czasu? Masz wspaniałe zdolności, od Ciebie zależy czy je rozwiniesz czy zmarnujesz. Pomyśl co interesuje Cię najbardziej, co chciała byś robić w przyszłości i na tym się skoncentruj, bo masz szanse stać się kimś naprawdę wybitnym.
3 2014-09-10 16:13:06 Ostatnio edytowany przez Suzan_444 (2014-09-10 16:14:24)
Kulka22 też bym tak chciała - wsiąść w samochód, włączyć ulubioną nutę i jechać w świat.
I myślę, że większość z ludzi, gdyby mogła wybrać taką opcję, nie zawahałaby się ani sekundy
Niestety życie nie jest taką bajką, jak nam się wydaje.
Także studiuję, i wiem, że ciężko się zmobilizować - ale wiesz co wtedy robię? Zakładam sobie, że np. jeśli teraz godzinki się nie pouczę to nie będę mogła spotkać się ze znajomymi wieczorem
Powiem wprost - szantażuję samą siebie i powiem Ci, że przeważnie to działa. Jestem po prostu stanowcza w decyzjach.
Gdy czytam Twój post, mam wrażenie, że jesteś wszystkim znudzona - może się mylę. Jeśli tak to przepraszam ![]()
Zajmij się tym co kochasz. Na pewno masz pasje i zainteresowania. Poświęć się im. A tak w ogóle - czujesz się szczęśliwa?
To weź ten samochód i jedź. Organicza Cię tylko własna głowa i wtłoczone, że "tak nie wypada". To, że coś studiujesz nie znaczy, ze chcesz to robić. Nie robisz tego, co naprawdę chcesz tylko to, co inni oczekują od ciebie - studia, dobra praca, ogarnięcie się, odpowiedzialność. Warto marnować życie na czyjeś oczekiwania? Naprawdę coś byś się stało jakbyś zrobiła sobie przerwę na rok dwa i poszukała siebie i tego, co tak naprawdę chcesz robić? Najlepszą szkołą jest życie i doświadczenia jakie w nim zdobędziemy, a nie ile kierunków skończysz.
Mądra dziewczyna jesteś, ale boisz się robić tak, jak Ty chcesz.
Dziekuje wam za komentarze ! W moim zyciu cos w koncu sie ruszylo. Moj mezczyzna wyjechal do pracy za granice. Narazie jest umowione ze niby na pol roku tylko, ale ja wiem ze bedzie lepiej jesli zostalby tam na stale. W tym roku bede miala bardzo duzo zajec, nie bedzie czasu na lenistwo i spanie cale dnie! Mialam plan wziac urlop dziekanski, ale moja mama mi to wybija z glowy. Mowi zebym skonczyla tutaj wszystko, zdobyla doswiadczenie zawodowe, zebym jeszcze pojechala na staz do Wloch i swiat bedzie stal dla mnie otworem. Chcialabym mieszkac w UK, pracowac tam w zawodzie protetyka i robic studia podyplomowe, moze z seksuologii... To bylaby wielka, wspaniala przygoda. Moglabym tam robic kariere, na wszystko byloby nas stac! Musze w koncu spiac tylek i wrocic do normalnego zycia, zaczac funkcjonowac jak normalny czlowiek. Teo, wiem ze moja praca moze byc moja pasja. Wlasciwie to wlasnie dzieki protetyce zaczlam rysowac i chce rozwijac swoje zdolnosci plastyczne! Mam teraz w glowie tyle planow, tyle marzen! Czuje ze to ten momenet, w ktorym musze puscic. Zostawic to wszystko co mnie w mojej glowie ogranicza i gnac za tymi marzeniami! Suzan to nie znudzenie, ale stagnacja i marazm. Musze ruszyc, dokonac zmiany i uwierzyc, ze jesli postawie sobie cele to je osiagne, bo sa warte ciezkiej pracy! To dziwne, powinnam byc zrozpaczona, ukochana osoba, ksiezyc moich dni, moje slonce i gwiazdy - wyjechal. Ale jest inaczej, czuje dziwny spokoj. Zapukala do mnie nadzieja a ja otworzylam jej drzwi. WSZYSTKO BEDZIE DOBRZE!