Witam Wszystkich, mam wspaniałego mężczyznę, jesteśmy ze sobą niespełna pół roku, mam 26 lat, kilka związków za sobą, doświadczeń. Mężczyzna z którym jestem obecnie, wiem, że to jest ten który chciałabym aby był mężem i ojcem moich dzieci. Mieszkamy ok 100 km od siebie, widujemy się w weekendy, jak jest dłuższy wolny weekend, również spędzamy go wspólnie. Nie mam na co narzekać. Martwi mnie jednak inna rzecz, ja mam stałą pracę czyli codziennie po 8h, bez możliwości zrobienia sobie wolnego on natomiast ma wolność, opracował swój patent, produkt, nie pracuje u nikogo i ma świetny dochód, może również sobie pozwolić na wolne typu, miesiąc, dwa....ja natomiast nie. Teraz wyjechał nad morze za swoją pasją..., pierwszy tydzień był sam, później ja zamknęłam swój biznes na kilka dni i dołączyłam do niego, mój wolny czas skończył się i musiałam wracać, on natomiast został, jest już tam drugi tydzień od mojego wyjazdu, dzwoni do mnie każdego dnia 3 razy, kontatk jest cały czas, nie mam na co narzekać. Teraz planuje kupić sobie większe auto, zabrać mnie ze sobą i jechać zimą do ciepłych krajów. Tylko co ze mną? Znowu będę musiała zamykać biznes na kilka dni, tygodni by móc z nim spędzić czas. Myślę co mogę zrobić by być wolnym człowiekiem jak on, nauczyć życie żyć, nie mam do niego o nic za złe, bo z jakiej racji miałabym go zatrzymywać. Martwię się, że różnica jaka nas łączy (system pracy, zarobków, czasu wolnego) może nas rozbić a nie chcę tego, bardzo tego nie chcę. Mam mieszkanie, proponowałam aby ze mną zamieszkał jak ma chęć, powiedział, że powoli, spokojnie. Ma też kiepską sytuację rodzinną i nie chce tego tak zostawiać, chce wpierw wyremontować dach, strych itp itd, kontynuować to co tworzyli rodzice. Nie chce się też rozstawać ze swoim miastem rodzinnym, gdyż ma tam jeziora....i marzy o kupnie działki w tych okolicach i postawić dom. Jesteśmy razem, widzę, że mnie kocha, że dzwoni, interesuje się, dba ale czasami mam wrażenie że myśli tylko jednostkowo. Jeżeli myśli o nas i o kupnie tej działki domu...w innym mieście gdzie ja mam swój biznes, mieszkanie... mam codziennie dojeżdżać do pracy czy to jednak dalej będzie związek na odległość? Nie wiem co mam o tym myśleć, mam dziurę w głowie i nie poskładane myśli. Chcę aby ten związek kwitł a nie wiem co mogę zaoferować ze swojej strony, zamknąć biznes i iść w innym kierunku czy żyć w takim związku czy powiedzieć mu, że nie jestem dla niego odpowiednią osobą? Wcześniejsze związki również miał na odległość, gdzie z kobietą nie widywał się nawet miesiącami...i tak 4 lata, schodzili się, rozchodzili aż w końcu zostawił ją. Przepraszam, mam mega bałagan. Może ktoś coś podobnego ma ? Dziękuję i pozdrawiam.
Podobne tematy
Jesteście razem dopiero pół roku, a Ty chcesz już takie decyzje podejmować.
Rozmawiałaś z nim poważnie o tych Twoich rozterkach? Co on na to?
pół roku, to mało.. jak na poważne plany, przy zwiazku na odległość.
ale jeśli nie chcesz z nim na razie rozmawiać szczerze, to stawiaj mu takie odpowiedzi ( w tym sensie, " TY', a "NIE MY"):
"fajnie, jak kupisz działkę, nad jeziorem, postawisz dom. Twoja zona będzie na pewno tam szczęśliwa, no i oczywiście Wasze dzieci"
w tym momencie, myślę, gdyby myślał o Tobie ( jako o tej zonie), skorygowałby twoja odpowiedź. Lub dałoby mu to do myślenia.
Trudno tak po pół roku, gdybyś sama na sile próbowała kierować jego planami. Niech robi to, co sobie zaplanował. Byc może całe życie czekał za spełnieniem swoich marzeń, planów, które teraz lub w najbliższej przyszłości chce zrealizować.
czekaj, patrz i obserwuj. przyczyną może także być to, że facet jest zbyt pewny Ciebie. że staniesz na rzęsach, by z nim chwile być, zamknąć interes, jechać.. pomyśl o sobie. Niech zacznie szanować, doceniać Twoją pracę, czas, niech on się dostosuje do Ciebie.