witam...
Kobietki, tak się zastanawiam czy dużo jest takich kobiet wśród nas , które kochają za bardzo...? ja tak właśnie tak kochałam i zostałam po 3 latach z tą miłścią sama...Czy nie jest tak, że my się za bardzo angażujemy, na pierwszymy miejscu stawiamy naszego faceta, zawsze myślimy o nim przy podjęciu jakiejkolwiek decycji, nawet zwykłej banalnej sprawy typu (koleżanka się pyta wyskoczymy dzisaj na piwko, a my się zastanawiamy czy On nie bdzie miec nic przeciwko temu, ze to z nim mielismy spedzic ten wieczor itd.) a faceci..podchodzą chyba mniej emocjonalnie do związku itd. Dlaczego piszę ten post...bo chciałabym uświadomić wszystkim kobietą , że to facet powinnien się starać o nas, a jeśli my będziemy na kązde zawołanie , jeśłi oprócz swojego faceta nie bedziemy nic poza nim widzieć to bedzie klapa. nauczyłam się na swoich błedach i wiem , że tak jest. nie tylko mnie to spotkało.Jakie jest wasze zdanie : kobieta a facet w związku?