dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

Temat: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta

po wielu miesiącach samotności, powiedziałam sobie STOP.
ja, atrakcyjna, młoda, dotąd niedostępna dla nikogo.
rzuciłam się w wir pracy, obowiązków dodatkowo na siebie nałożonych,
by tylko zapełnić lukę tej samotności. i nie myśleć o tym.
ciężko jest sobie powiedzieć, uznać, że to TERAZ, ten moment,
że jestem już gotowa na coś więcej.
Pewnego dnia dostałam na skrzynkę mailową linka do portalu gdzie
można kogoś poznać. już miałam go skasować, ale... hm.. zostawiłam
minęły tygodnie, a ja za każdym razem sprawdzając skrzynkę najeżdżałam kursorem myszy, by kliknąć.
W końcu stało się.. zarejestrowałam się. Z ciekawości, bo nie miałam żadnej nadziei na coś więcej.
dodałam parę zdjęć bardzo naturalnych, bo nie jestem zwolenniczką roznegliżowanych zdjęć, oraz nie jestem zachłanna na komplementy.
zawsze jestem sobą, i nikogo nie udaję kim nie jestem.
Przez około godziny dostałam chyba ze sto wiadomości.
pisali głównie napaleni wiadomości typu: ile za noc.., ale zdarzały się tez wiadomości,
"cześć, jak mija dzionek". Ogólnie kasowałam, bez emocji.
przez cały dzień obserwowałam co się dzieje, ile osób "zwiedza" mój profil, kto pisze.
Przez dwa pierwsze dni nikomu nie odpisałam.
dopiero trzeciego dnia dostałam imponująca wiadomość, od chłopaka, który napisał coś więcej o sobie
kim jest,  gdzie mieszka, i że chciałby mnie poznać o ile chcę.
hm.. w końcu trafił się ktoś, kto nie narzuca się, przedstawił, ogólnie pozytywne wrażenie.

zaczęliśmy pisać. ..
od pierwszych zdań , pierwszych chwil, zaciekawiła mnie jego osobowość, potem było już tylko coraz lepiej..
poznawaliśmy się, i podobało mi się to.
następnego dnia tak samo, nie mogłam się doczekać aż z pracy wrócę, by z nim popisać.
w końcu sam mi  znienacka podał nr telefonu. napisał, że jeśli chcę, możemy mieć kontakt także przez telefon.
zaproponował tez spotkanie. w końcu mieszka niedaleko.
zgodziłam się, bo bardzo chciałam go poznać na żywo.
poza tym, taki kontakt przez portal nigdy nie jest do końca autentyczny, bo można się naprawdę czasem nadziać.

nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że tak bardzo chcę się z nim spotkać. byłam cała w nerwach, chciałam jak najlepiej wyglądać.
pierwsze wrażenie najważniejsze.:)

no i doszło do spotkania.. smile było cudowne:) niby niezobowiązujący spacer, ale wpadliśmy po uszy.
dużo rozmawialiśmy, szukał kontaktu dotykowego, objął mnie w pasie podczas gdy spacerowaliśmy, głaskał po twarzy, pocałował w czoło jak się zegnaliśmy.odwiózł pod dom. umówiliśmy się, że na pewno się jeszcze spotkamy.

podczas spotkania mało mówił o tym, czym się zajmuje, ale ok.. przyjdzie może na to kiedyś ta chwila. dowiedziałam się, że był już z kimś, z 10 lat, oraz że ma dziecko. MI osobiście nie przeszkadza ten fakt, bo bardzo kocham dzieci. i nie uważam , że są one jakaś przeszkodą by człowiek mógł sobie ułożyć życie na nowo.
tego samego dnia, w nocy, dopadła mnie wysoka gorączka. ( od paru dni byłam przeziębiona). Niestety moje samopoczucie było tak złe, że musiałam w nocy jechać na pogotowie. zatrzymali mnie tam na obserwacje. Gdy mój nowy przyjaciel się dowiedział, od razu zaproponował pomoc. chciał od razu przyjechać, bardzo się martwił, pytał czy nie potrzebuje czegoś, że chce być przy mnie, chociaż posiedzieć. podziękowałam mu za troskę, powiedziałam, że poradzę sobie. musiałam go z godzinę czasu przekonywać, że wszystko jest ok już, i rano w domu będę. sama jego reakcja na to, że jestem na pogotowiu, mnie zastanowiła, ale i ucieszyła. bo było to bardzo miłe.

Następnego dnia, znów się spotkaliśmy, chciałam go zobaczyć. poza tym, nasze smsy były bardzo podtrzymujące to co w nas się "rodzi". jakieś uczucie, tęsknota, chęć bycia z sobą, w każdej minucie, bez względu an wszystko.
Nie wiem do końca czym mnie ujął, ale to się czuje. wiele mężczyzn w życiu chciało mnie zaprosić na randkę, ale nigdy nie czułam takich emocji jak właśnie z nim. bardzo pragnęłam z nim się spotkać na randkę.
no i stało się..przyjechał po mnie. przygotował kolację, wino. obejrzeliśmy film.
otworzył się przede mną i powiedział w końcu czym się zajmuje. oraz podkreślił, że nie lubi o tym mówić kobietom, bo każda którą do tej pory spotkał leciała na jego kasę. hm...
w jakimś tam momencie poczułam , że pewnie myśli , że ja też lecę...ale podkreślił, że jeśli chodzi o mnie, to chciałby ze mną być, bo nie jestem kobietą, która w smsach czy w dzwonieniu do niego, jest natarczywa, ma swoje zdanie, jest trochę uparta, i nie leci na każde jego zawołanie. no fakt.. w sumie tak było..
Na początku naszej znajomości, podsycał atmosferę w smsach, a ja w odpowiedzi wylewałam kubeł zimnej wody smile no nie miał ze mną łatwo. poza tym, mam pracę i nie mam aż tyle czasu by się codziennie widywać, bo mam też swoje życie i obowiązki... no nie łudźmy się.. to nasze pierwsze dni, prawie tydzień znajomości i nie będę rzucać wszystkiego , bo on zadzwoni, że chce się zobaczyć..
chociaż serce wołało : "jedź", to rozsądek mówił "stop"/ hm..
przez ten cały tydzień, może naprawdę nie okazywałam sowich emocji , że mi zależy bardzo na nim. zresztą.. bałam się, że się zaangażuje, lub zobaczy, że mi zależy. a potem rozczarowanie.. i łzy.
spotkaliśmy się znów parę dni później. kolacja, u niego w domu ( zaprosił mnie), drinki, no i .. wspólna noc. chciałam tego bardzo.
namiętności nie było końca. potem wspólne śniadanie..

przez cały dzień potem nie odzywałam się jakoś. czułam się okropnie. zamyślona, zła na siebie, że emocje mnie poniosły i się z nim przespałam. trochę zła na siebie tez za to, że pewnie dostał to czego chce i pozamiatane.. a chciałam naprawdę coś więcej z nim stworzyć. przypomniało mi się również to, jak zareagował na moją odpowiedź, że jest trzecim w moim życiu w którym spałam. nie wierzył, bo stwierdził, że mam zbyt duże doświadczenie w seksie.. hm.. byłam wcześniej 10 lat z kimś, potem miałam krótko kogoś, bo około rok czasu , a teraz on. no nic... byłam zła, ale już cofnąć tego nie mogłam.
zadzwonił do mnie, niby nic, powiedział, że tęskni za mną, jak się czuję, czy wszystko ok, że chce ze mną być.
spotkaliśmy się znów, było romantycznie. ogólnie rozumiemy się bez słów, możemy siedzieć w milczeniu i nam się nie nudzi.:)
oby tylko czuć swoją bliskość, patrzeć w oczy. zrozumiałym, że mu zależy, że chce się starać.

cały tydzień pracuję, wracam po 18 do domu, po czym muszę się przygotować na następny dzień do pracy. tak naprawdę ciężko mi w tygodniu się z nim widywać. a gdy zostaję na noc, to musi mnie odwozić ( i on nie protestuje), o 7 do domu. mam wyrzuty sumienia.  dlatego wolę weekendy się widywać, ale za to jemu nie zawsze pasuje.
ostatni teraz weekend, musiałam zaopiekować się dzieckiem koleżanki ( chociaż on wiedział o tym już tydzień wcześniej). od piątku do niedzieli nie miałam szansy się z nim spotkać. tęskniłam ja i on.  w niedziele, byłam już wykończona, bo dwie doby nie spałam. dziecko koleżanki mnie wykończyło, nie spało w nocy, ogólnie.. masakra.
mój przyjaciel liczył na spotkanie w niedziele ze mną, ale nie dałam rady, tez z  tego powodu, że musiałam się do pracy przygotować. powiedziałam  mu o tym. no był smutny, bo tęsknił, a ja plamę dałam. napisałam tylko, że możemy się spotkać, ale na chwilę. bo na noc muszę być w domu, bo mam jeszcze robotę. po jakiejś chwili odpisał ; " damy sobie spokój". w tym momencie serce mnie ukłuło. hm..
nie wiedziałam jak to interpretować, czy dajmy sobie spokój z nami, czy z niedzielą. nie odpisałam.
przyszedł następny sms: "tęskniłem dość, szkoda ze tak wychodzi."
wiec odpisałam mu , że "nie mogę na noc przyjechać do niego, bo niestety mam taka prace, a muszę się przygotować do pracy. oraz napisałam mu, że ma się ogólnie bawić dobrze, i nie musi się mną już przejmować i zawracać sobie głowy, bo moje życie jest takie, a nie inne. człowiek czasem coś chce i mu nie wychodzi".
dostałam odpowiedz: " cirzko tak kogoś wymazać sobie z głowy, jak tak bardzo się polubiło, ale jak tak ma być..nie chodzi mi że na noc, bzykanie i takie tam. nie ejstem taki. siedziałem dziś jak cień w domu cały dzień czekając aż się zobaczymy. było mi dziś mega smutno, chciałem się do kogoś wtulić i pobyć z kimś".

i tu... czytając tego smsa " chciałem się do kogoś wtulić i pobyć z kims"... czemu nie napisał " chciałem się do ciebie przytulić.., pobyć z tobą," tylko użył słów " w kogoś, z kimś... oznacza to dla mnie, że jemu to obojętne do kogo się będzie przytulać.

najpierw pyta się wiele razy, czy z nim będę, bo chce się ze mną spotykać, a tu potem taki sms..
jak na razie cisza w eterze. nie odpisałam mu nic na tego smsa.
na czym stoję? na tym, że mu "podziękowałam" , jak na razie, muszę sobie to wszystko przemyśleć.
Nie wiem na czym mu konkretnie zależało. to jest dla mnie zagadka.
wydawało mi się, że jest ok, że damy radę. jesteśmy dorosłymi ludźmi, powinniśmy iść czasem na kompromisy, jeśli chodzi o takie spotkania. sama nie wiem już, czy mam się do niego odezwać.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta
maskotek00 napisał/a:

sama nie wiem już, czy mam się do niego odezwać.

Jeżeli Ci na nim zależy, to oczywiście odezwać się smile
Najwyżej nic z tego nie będzie. Wyczujesz czy zależy mu na dalszej znajomości, czy traktował to jako przygodę.
Jak się nie odezwiesz, to być może on też nie i nie będziesz wiedzieć. To w końcu Ty nie odpowiedziałaś na jego ostatnią wiadomość.

3

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta

Może ten zwrot "kogoś" to taki wiesz asekuracyjny, żeby uniknąc odrzucenia. Może do końca nie uwierzył w to co piszesz i uznał, że tak ot po prostu nie chcesz się z nim spotkac. Faceci tez bywają wrażliwi i również mają leki i obawy i byc moze tak to włąśnie wygląda w tym przypadku. Ja na Twoim miejscu zaproponowałabym spotkanie i jakoś tak bardzo dyskretnie dopytałabym się o co chodzi? Jeśli tego nie zrobisz możesz żałowac. Z tego co piszesz nie wyłąnia się obraz drania i kobieciarza;).

Poza tym w necie też można spotkac kogos fajnego...przykłądem jest mój mąż również poznany na jednym z portali randkowych;)

4

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta

Zadzwoń do niego, spotkaj się z nim a nie miej miliarda wymówek, żeby tego nie robić!!!!!

5

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta

więc, cały dzień od tamtego smsa " chciałem sie do kogoś wtulić " minął dzień następny w ciszy. na drugi dzień milczenia, wieczorem, pijać piwo, nie wytrzymałam.Napisałam do niego to co myślę. ( zostawiłam mu wiadomość na tym portalu gdzie się poznaliśmy)
wypowiedź moja była długa, ale szczera. Napisałam, że bardzo chciałam by nasza znajomość była jak najlepsza, może nie okazywałam mu aż takiego wielkiego zainteresowania, bo nie leciałam na każde jego zawołanie. Ale cały czas miałam go w głowie, martwiłam się, myślałam o nim, tęskniłam. Także mu wytłumaczyłam, dlaczego nie wysyłam mu smsów typu " cześć słodziaku, co porabiasz, tęsknie.." chociaż chciałabym, naprawdę, na razie podchodzę z dystansem by nie zostać odrzucona. chcę dawkować siebie po trochu, każdego dnia pozwalać mu się odkrywać. a nie wszystko na tacy. oraz to, że odrzuciło mnie to, co mi powiedział na początku znajomości, że ogólnie nie spotyka się z dziewczynami, bo lecą na jego kasę.

odpisał mi wtedy prawie od razu, bo dostałam potwierdzenie na maila. ale uwierzcie mi, nie byłam w stanie odczytać tego co mi napisał, bo cała w stresie byłam. Stwierdziłam, co ma być to będzie, odczytam to jutro, na luzie.

w pracy zamyślona, co chwile spoglądałam w telefon, nie było nic. zero kontaktu z jego strony. wiec dało mi to do zrozumienia, że tamta wiadomość na portalu, której jeszcze nie odczytałam, pewnie jest jakimś pożegnaniem.

wiecie co, kobiety naprawdę potrafią sobie same komplikować życie:)

wieczorem tego samego dnia, ON widząc, że nie odczytałam jeszcze tej wiadomości, sam wysłał mi smsa. dotyczyła ona tylko tego, że siedzę znów na portalu i szukam kogoś innego, wiec życzy mi powodzenia. napisał tam też w tej wiadomości, że nie odzywał się do mnie przez cały dzień, by mnie to zabolało, tak jego zabolał samotny weekend bo tesknił. ( wtedy co pilnowałam dziecka koleżanki, i nie mogłam się z nim spotkać)
odpisałam mu, że byłam na portalu, bo pisałam mu wiadomość.
odpisał: "myslałem, że zbyt wymagający byłem i zmieniłaś obszar zainteresowań"
odpisałam: "czemu ty taki jesteś, poznałes mnie przecież i wiesz , że nie bajeruje facetów na prawo i lewo"
potem następne pytanie : "co dziś w planach, ja mam wolny wieczór i noc "
odpisałam: "leczę kaca i zapijam winko"
odpisał: "film"?
odpisałam: "oglądam już"
odpisał: "jak chcesz, ide się wykapać, mogę po ciebie przyjechać"
....... nie odpisywałam chwile
odpisał: "rozumiem ze nie masz ochoty na wspólny wieczór, no szkoda. zostaje mi tylko zweryfikować sobie parę rzeczy w głowie. wszystkiego dobrego"
odpisałam: " jak nie mam, mam"

no i przyjechał, pojechaliśmy do niego.
Zrobiłam to głównie dlatego, by się z nim zobaczyć, ale także dlatego, by zobaczyć jak się będzie to toczyć, jak odmówię mu seksu.
odmówiłam, nie poszliśmy do łózka, ale zasnęliśmy objęci podczas oglądania filmu.
znów było miło, rano poleciał do sklepu, jak spałam. spytałam się go, czy nie przeszkadzają mu hałasy zza ściany, od sąsiadów. powiedział, że nie, i mam się do tego już zacząć przyzwyczajać.  także powiedział, że pokazywał moje zdjęcia swoim przyjaciołom, małżeństwu, z którym się zna od wielu lat. także przyznał się, że był z nimi w klubie, bo go zaprosili, i od razu zaznaczył, że nie poznał nikogo, z nikim nie rozmawiał, a na koniec przyjaciele odwieźli go do domu... 

wiem, że jest on bardzo podejrzliwy. zresztą sam się do tego przyznaje. wystarczy, że widział mnie na portalu  randkowym ( bo pisałam do niego wiadomość) to juz jakieś podejrzenia. Gdy poczuje się nieswojo, potrafi dopiec fochem. wiem, że został zraniony. Ja też, ale nie dziele skóry na niedźwiedziu. nowy facet, to nowy rozdział życia, nie wracam do tego co mnie w życiu spotkało, bo chyba bym samotna była do końca swoich dni. Twierdzi jak na razie, że jest o mnie spokojny, że nie czuje bym w jakiś sposób go oszukiwała.

Nie wiem już co o tym myśleć. pokręcone jak ... chciałabym by się nam jakoś ułożyło, bo go naprawdę lubię. czuję się w jego towarzystwie dobrze, bez skrepowania. widzę też , że w jakiś sposób tez mu zależy. no ale... może mam zamydlone oczy?

6 Ostatnio edytowany przez Chanell_11 (2014-09-05 11:54:54)

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta

masakrycznie przypomina mi mojego byłego z początków naszej znajomości (potem już było tylko gorzej). Sposób wypowiedzi czy raczej odpowiedzi na to co mówisz/piszesz, jego fochy i sposób zachowania. Ja dla mnie to toksyczny facet! Nie wiem czy zauważyłaś ale jego odpowiedzi są w takim tonie żebyś za każdym razem czuła się winna. Nie wróżę z tego nic dobrego (mam nadzieję że nie mieszka w Katowicach tongue). Proszę Cię bądź ostrożna a jak jesteś w stanie to wiej.

7

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta

Foszasty facet...? masakra jakaś.

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta

Toksyczny typ.
Mało w życiu mężczyzn bliżej poznałaś, zachowaj większy dystans na początku, bo regularnie się niefajnie "władujesz".
I bardzo słuszna obserwacja z tym tekstem, iż "do kogoś chciałby się przytulić". Faceta interesują wyłącznie jego potrzeby,a nie Ty.

Kochać sa­mego siebie - to początek ro­man­su na całe życie.
Człowiek nap­rawdę po­siada tyl­ko to, co jest w nim.

9

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta

tak ogólnie jeszcze z tego co mi mówił to to, że jest podejrzliwy , dlatego, " ze chce chronić swoją d***"  dokładnie, to jego słowa.
dużo mówił o swojej eks, jak go zraniła, przez co przeszedł. Dlatego też przepraszał mnie nie raz, za jakieś jego nadinterpretacje smsów, często szukając dziury w całym.
no i wszystko an gorąco musi wyjaśniać, bo nie lubi "bić się z myślami"
ale najbardziej wkurzające jest to, gdy siedzę w pracy, coś mi napisze, pamiętam w ciągu dnia ogólnie sens tego smsa , ale odpisując mu na niego po 5 godzinach, czasem nie odpowiem mu na wszystko. wiec dzwoni do mnie, od razu ton jego głosu "mówi" , że hm... znów podejrzenia i słyszę w słuchawce " tego smsa to chyba nie do mnie chciałaś wysłać, takie odnoszę wrażenie" .  no k*&^%...a komu?
potem tłumaczenie, dlaczego tak napisałam, a nie inaczej itp.. więc znów " i tak myślę, że nie do mnie ten sms, ale ok"

----------------------------
od ostatniego wieczoru wspólnego, bez seksu, oczywiście to zaplanowałam z góry. powiedziałam, że zapomniałam wziąć pigułki. więc już podczas przytulania były propozycje: to z gumką, to an brzuch, to na plecy...   Nie, Nie, Nie, 3 x NIE!! " acha, ok, to idziemy spać"

Gdy rano mnie odwoził, śmiałam sie po cichu z tej sytuacji , miałam uśmiech na twarzy. Wiele razy sie pytał podczas jazdy samochodem o co mi chodzi, a ja , że nic, wszystko ok. mam dobry dzień.  i tak w milczeniu dojechałam do domu. na koniec buziak.
w ciagu dnia nic nie pisał ON, ani JA.
pod wieczór, napisałam tylko,że wszystko u mnie ok, zmęczona po pracy, i tylko dopisałam na koniec: "chyba mnie już nie lubisz":)
ON " jak wracaliśmy to się tak dziwnie uśmiechałaś, coś zaczynasz mówić, potem nic, nie kumam "
On "ale może się przyzwyczaję, staram się nie myśleć za dużo, zobaczymy co będzie. nie martw sie na zapas, wyśpij sie"
Ja: nie śmieje się z ciebie, tylko czasem mam tysiąc myśli na secunde. nie bierz tego do siebie.uważaj na siebie.
ON: blednę koło trochę
JA: a, tez mi się przypomniało jak mi o byłej mówiłeś, tak mi przyszło na mysl, że może jeszcze sie z niej nie wyleczyłeś, bo często o niej wspominasz, ale ok.. nie było tematu"
On : jesteś w błędzie!!

tu sie zakończył dzień.. następnego dnia, zero rozmów, tylko smsik na koniec dnia, taki mechaniczny : " cześć, ja właśnie wszedłem do domu, śliczna pogoda dziś była" odpisałam, że " tak, weekend ma też taki byc" 
później cisza....

i z rana : 'cześć, pisałaś coś do mnie wczoraj, bo miałem problem z telefonem, dziś byłem w salonie . miłego dnia" odpisałam "nie, nie pisałam"
i teraz na wieczór: "cześć, ja właśnie wróciłem do domu, po całym dniu roboty. padam, a co u Cb? jak się czujesz? choroba minęła?"

po godzienie znów sms: "wszytsko ok u ciebie?"

nic nie odpisałam. i chyba nie odpisze.

jakoś tak.. jestem teraz już jakaś zrezygnowana tym wszystkim. jeżeli przystopował teraz tylko dlatego, że seksu nie było, to chyba nie ma większej kompromitacji dla kobiety. za kogo on mnie ma.

niby przed tym wyjazdem do niego, była krótka rozmowa, że nie mogę do niego jeździć tylko na noc, winko, film, noc... bo trochę w domu u siebie tez muszę pobyć. odpowiedział mi, że nie chodzi mu tylko o seks, że on taki nie jest i jest mu przykro, ze go tak odbieram...
sama już nie wiem. na razie nie  mam chęci kontynuowania tego niby związku, czy jak to tam nazwać. chociaż facet wydaje się być poważny, uczciwy. ale tez i przewrażliwiony.

10

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Toksyczny typ.
I bardzo słuszna obserwacja z tym tekstem, iż "do kogoś chciałby się przytulić". Faceta interesują wyłącznie jego potrzeby,a nie Ty.

no ja zwracam uwagę na takie szczegóły.

11

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta

Facet chce, zebys za nim gonila, zebys ciagle pokazywala, jak Ci zalezy. Jak zadzwonisz, bedzie manipulacji ciag dalszy, jak nie zadzwonisz, to sie rozleci.
Bo on niema zamiaru sie angazowac. On wciaz jest na tym portalu?
Z nikim innym sie nie spotyka? Oczywiscie, jak chcesz poromansowac, to mozesz to kontynuowac, po prostu dzwoniac/podtrzymujac kontakt, ale nastaw sie, ze z czasem bedziesz musiala inwestowac w ten zwiazek coraz wiecej, a i tak sie skonczy...
Mialam takich " ukladzikow internetowych " sporo., No dokladnie po tym schemacie.
Po prostu zadbaj o to, zeby potem nie plakac, bo to zalosne.

"wszyscy pragną twojego dobra,
wiec nie pozwól go sobie odebrać"

12

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta
oldorando napisał/a:

Facet chce, zebys za nim gonila, zebys ciagle pokazywala, jak Ci zalezy. Jak zadzwonisz, bedzie manipulacji ciag dalszy, jak nie zadzwonisz, to sie rozleci.
Bo on niema zamiaru sie angazowac. On wciaz jest na tym portalu?
Z nikim innym sie nie spotyka? Oczywiscie, jak chcesz poromansowac, to mozesz to kontynuowac, po prostu dzwoniac/podtrzymujac kontakt, ale nastaw sie, ze z czasem bedziesz musiala inwestowac w ten zwiazek coraz wiecej, a i tak sie skonczy...
Mialam takich " ukladzikow internetowych " sporo., No dokladnie po tym schemacie.
Po prostu zadbaj o to, zeby potem nie plakac, bo to zalosne.

Czy każdy facet który dostał po czterech literach od dziewczyny. Który po tym boi się nowego związku to "toksyczny" jest ? Od nas się wymaga być takim i takim. Z jakiej racji? Bo tacy mamy być i już ? Ja po mojej byłej byłem w tragicznym stanie. Emocjonalnym i fizycznym. Zniszczyła prawie wszystko. Też byłem toksyczny. W nowym związku, na początku moj Aniołek wylał wiele łez. Ale to ona postawiła mnie na nogi! Nauczyła znów ufać! Zauważyła coś w środku. We mnie. I walczyła o to. I teraz nie żałuję. I jej słowa "trudno było, bardzo, a nawet strasznie. Ale warto było" i dziękuję jej za to codziennie. Czasem trzeba zobaczyć drugie dno.

Nulla ? reale, tutto ? lecito.

13 Ostatnio edytowany przez maskotek00 (2014-09-09 19:38:56)

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta
oldorando napisał/a:

Facet chce, zebys za nim gonila, zebys ciagle pokazywala, jak Ci zalezy. Jak zadzwonisz, bedzie manipulacji ciag dalszy, jak nie zadzwonisz, to sie rozleci.
Bo on niema zamiaru sie angazowac. On wciaz jest na tym portalu?
Z nikim innym sie nie spotyka? Oczywiscie, jak chcesz poromansowac, to mozesz to kontynuowac, po prostu dzwoniac/podtrzymujac kontakt, ale nastaw sie, ze z czasem bedziesz musiala inwestowac w ten zwiazek coraz wiecej, a i tak sie skonczy...
Mialam takich " ukladzikow internetowych " sporo., No dokladnie po tym schemacie.
Po prostu zadbaj o to, zeby potem nie plakac, bo to zalosne.

a wiesz co, Oldorando smile od piatku poprzedniego, jak zapytał się mnie "wszystko ok?" nie odpisałam. stwierdziłam , w D*** z nim, nie będę na siłę ciągnąc czegoś, co nie ma bytu. tak minęła sobota, i niedziela. Przez weekend przekierowałam sobie połaczenia przychodzące pod nieaktywny nr, wiec jak ktos do mnie dzwonił, miał komunikat:nie ma takiego nr. ale smsy dochodziły. zależało mi na tym, by w spokoju przemyśleć co nieco.
Wracam ja sobie w poniedziałek z pracy, jednak jeszcze trochę zamyślona, no cóż.. nie jestem typem kobiety, co zmienia facetów jak rękawiczki. no zależało mi.. trudno... nie wyszło..
w poniedziałek wieczorem, dostaję smsa, z nieznanego mi nr : próbuje dzwonić, ale ciągle mam komunikat:nie ma takiego nr,  ..mam nadzieje, że wszystko ok, bo jakoś dziwnie urwałaś kontakt, ściskam.
odpisałam: czyj to nr?
odpisał mi: "aa, sorki, to ja, mój nowy nr, fajnie , ze tak szybko odp na inny nr. od kilku dni czekałem za odp..
odpisałam: ( ścieme, ale co tam): że mam nową kartę sim, i nie mam nr telefonów w ks telefonicznej. oraz ze wszystko ok.nie pisałam do niego , bo wiedziałam, ze i tak jest zajęty .( a tak naprawdę, potrzebowałam odetchnąć). oraz, że tez miałam swoje plany.
odpisał: tak, nowy numer myślałem, że coś ci się stało, bo nagle kontakt urwałaś i zero odp na smsy.. ale ok, słyszę że wszystko ok, wiec będę spokojniejszy.


no.. i tak o to, zaburzył mój spokój o który walczyłam przez cały weekend. wygodniej by mi było, gdyby pozwolił mi zapomnieć. ale miło, że się zamartwił i znalazł sposób by się ze mną jednak skontaktować.
nie wiem tak naprawdę na czym mu zależy. na towarzystwie, seksie, czy na czymś trwalszym.
czy się z kimś spotyka? on sam twierdzi, że nie. moja intuicja też tak mówi, odczułabym to na pewno.

14

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta

Mozna doszukiwac sie i mowic , ze toksyczny facet ale...jak pisal za duzo i za duzo go bylo to zle bo osaczal a kiedy przystopowal to, ze dlatego, ze zalezalo mu na seksie. Moze on po prostu zauwazyl, ze nie pedzisz ze wszystkim i przystopowal, moze tez nie chce sie narzucac. Ty masz swoje mysli i swoje pytania ale i On tez. Pewnie gdyby pojawil sie tutaj historia przez niego napisana wygladalaby nieco inaczej i tez moze bylby zrozumiany. Nie bronie go , wydaje sie byc troche nadwrazliwy ale staram sie Was oboje zrozumiec, wydaje mi sie , ze brak tu jest komunikacji i rozmow oraz rozpoznania czego szukacie.

15

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta

od tamtego czasu, po paru dniach znów sms:
on: "jak sie nie doezwę, to już  pierwsza nie napiszesz..., po prostu świetnie!!!"
ja: "a dlaczego tak piszesz, wczoraj pisałam do Cb z 3 sms, ale nie odpisąłes"
on: "slucham? ?? nic nie dostałem, !!, na ten numer ?"
ja: "nie, na tamten"

(....cisza...)
fakt, faktem, że nie wytrzymałam tych paru dni ciszy, i napisałam mu co myślę, że ciesze się, że go poznałam, że myślałam, ze coś z tego będzie, oraz przykro mi, ze nie ma takiego kontaktu teraz." (  w skrócie)

w miedzy czasie, wszedł na portal na którym sie poznaliśmy, byłam tam online, bo aplikacja jest w telefonie, i sama sie uruchamia przy restarcie telefonu. Nie koniecznie oznacza to, że korzystam. Więc, gdy mnie tam zobaczył, napisał mi, " o zajebiście, Ty juz tu.. życzę powodzenia" i sie wylogował. Po co tam wchodził? szpiegować, czy sam chciał z kims popisać, tylko mnie zauważył, to napisał znów coś, bym to ja czuła się winna.

sms : ( no k.. nie wytrzymałam...)
ja: juz zwiałeś, gdyby było tak jak myślisz, nie pisałabym do cb wczoraj tych smsmów, nie siedziałbym w domu tydzień, ale ty jak zwykle wiesz najlepiej. sam osadzasz, z góry, wg własnego widzi mi się. no tak, POWODZENIA"

wszedł znów na portal, i ogólnie pisaliśmy już normalnie, w końcu napisał parę miłych, czułych słów, w tym, że mu czegoś brakuje. ( przytulania, bliskości). Stwierdziłam, że czas chyba z nim pogadać szczerze w cztery oczy.
Więc się umówiliśmy, przyjechał, pojechaliśmy do niego. w czasie drogi rozmawialiśmy, znów do mnie żale, że nie pisze do niego często, że czuje się olewany...
w

16

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta

Gdy dojechaliśmy na miejsce, gadaliśmy, powiedział mi, że po tych wszystkich cichych dniach, kiedy to się nie odzywałam, ani jednym smsem, co u mnie słychać, czy żyje, jak się miewam..ma do mnie żal, że to on zawsze pierwszy musi napisać do mnie, bo ja sie nie odezwę. ogólnie to tak nie jest, pisać, pisze do niego, ale w żaden sposób nie zasypuje go smsami co chwilę- dzieląc się ważniejszym lub mniej ważniejszym wydarzeniem z mojego dnia. Tłumaczyłam mu nie raz, że mam swoje życie, także swoje plany ( basen, kajak), prace, obowiązki, nie mogę tak zawsze wszystkiego rzucać, by sie tylko z nim spotkać,poprzytulać,  bzyknąć się itp. Dla mnie facet nie jest pępkiem świata, nie chce być jego niańką, która mu organizuje każdą wolną minutę.On ma 33 lata.. Nie pójdę na wagary z pracy, bo on tego chce.  Mieszkamy od siebie z 30 km, więc zawsze przyjeżdża po mnie, i mnie odwozi. Robi to sam z siebie. nie zmuszam go, a nawet mówię, niech mnie podwiezie pod PKS, a ja sobie już dalej poradzę.. Gdy się spotykamy, to widzę, czuję, że jestem kimś ważniejszym dla niego, niż tylko koleżanką.
Wiem, że boi się zaangażować, zaufać, bo tkwił w chorym związku z 7 lat, gdzie fizycznie był 3 lata z kobietą, a 4 lata za nią czekał, aż się zdecyduje z nim być. dostał po dupie, mocno.. ale co ja do tego mam... nie powinno to rzutować na mnie. Gdy się czepiał mnie, podejrzewał o coś, to mówił, że chce chronić swoją "dupe", że jeśli kogoś mam, mam od razu powiedzieć.
no i  w ten dzień, kiedy ostatnio się widzieliśmy, powiedział, że przez to wszystko, głównie przez moje małe zaangażowanie, zaczął trzymać do mnie dystans. Nie chciał za bardzo rozwijać tego tematu, był wkurzony. więc wstałam i zaczęłam dzwonić po taksówkę. ( pomyślałam, to po cholerę tu mnie przywoził.,.) zaczął przepraszać, przytulać itp.. wiec jakoś doszliśmy do zgody po krótkiej rozmowie. obejrzeliśmy film i zasnęliśmy. rano mnie odwiózł.
Pod wieczór znów sms: "znów sie nie odzywasz" . krótko odpisałam, że nie będę mu przeszkadzać, jak jest u swojej Mamy na jeden dzień, z która się widuje raz na 3 lata.
Minęło może z godzinę czasu, cały czas myślałam jednak o tej wczorajszej rozmowie.  pod impulsem rozumu( nie serca!!), które mi tak podpowiadało napisałam mu: "poza tym ostatnio mówiłeś mi, że trzymasz do mnie dystans, więc po co cie będę zadręczać smsami. Może przemyślałam jedno, czy drugie, że powinnam więcej pisać do ciebie, być bardziej otwarta, ale mnie zgasiłeś tymi słowami ( że trzymasz dystans). spotykać się, spotykaliśmy( użyłam formy przeszłej!!) dla seksu, nie mając czasu raczej szczerze pogadać. dlatego ta niepewność (chyba) zgasiła to co na początku było. przykro mi, że tak jest, że tak sie stało. trudno. "

Następnie: wyskalowałam jego nr telefonu, profil na portalu.
życzę mu jak najlepiej, niech uporządkuje swoje sumienie pod względem poprzedniego związku.

17

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta

moze szukacie czegos innego.Tak to wyglada.

18

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta

Maskotek, powiedz, dlaczego w ogóle kontaktujecie się przez smsy czy wiadomości na portalu? Nie można zadzwonić? Powiedzmy raz dziennie, wieczorem. To chyba prostsze niż patrzenie cały dzień na telefon czy jest sms, a potem pretensje, że nie ma.

19

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta
youno napisał/a:

moze szukacie czegos innego.Tak to wyglada.

czy Twoim zdaniem on bardziej nastawia sie  na seks, tak? bo ja np. bardziej ceniłabym sobie trwalszy związek, uczucie, zaufanie..

20

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta

nie nie mialam na mysli tego , ze On sie bardziej nastawia na seks.Chociaz tego nie wykluczam bo go nie znam ale mi chodzilo o to, ze on  Twojego opisu sytuacji szuka czestych spotkan, bycia z soba czesto, intensywnosci tego i byc moze utopienia w sie w tym a Ty jak napisalas chcesz tez siebie samej dla siebie, nie pedzisz, chcesz miec czas dla siebie tylko . On nie wie co Ty myslisz dla Niego moze wygladac to na obojetnosc i wymowki. Nie ma znaczenia kto i czy ma racje. Jest to inne spojrzenie was obojga moze. Trudno powiedziec czy umielibyscie zachowac balans, taki , ktory byloby szczesciem a nie szarpaniem sie w zwiazku i w efekcie czym toksycznym. Jesli cos jest na nie to znaczy to tylko jedno: nie. Ale to musi byc Twoje "nie".

21

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta

smile
wiec najlepiej sprawdzić faceta zabawiając się w detektywa.
Gdy to zadecydowałam, to po tygodniu całym ciszy... miedzy nami.. wysłał mi dzis smsa: ( jest on aktualnie w Grecji z synem ) : " co u ciebie, jak tam, czy wszystko sie udało ( miałam miec zabieg), napisz jak możesz, bo mnie to dręczy. "

hm.. po cholerę mi pisał cokolwiek.. no ale... wracając do mojej inwigilacji ..
założyłam sobie nowy profil na tym portalu by sprawdzić go.
no i sama sie zdziwiłam, bo pisał ze mną ( ja jako ktoś nieznajomy), twierdził, że dotąd jak poznawał tu dziewczyny, to go oszukiwały, wykorzystywały itp.. i mnie, jako nieznajomą, próbował poderwać.
gdyby mu na czymkolwiek zależało, nie logowałby sie tam, nie pisal z innymi. MAm przynajmniej wszystko jasne. a jego sms... potraktuje jako coś, co mi sie przyśniło. ( pewnie szuka ze mną kontaktu jako zapchajdziure:) - takie mam wrażenie.

22

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta

naprawdę wytrwasz w milczeniu?  nie będzie cię kusić żeby odpisać  ?

https://m.youtube.com/watch?v=dEIGF3w7Za0
                   Cooler than me

23

Odp: dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta
youno napisał/a:

moze szukacie czegos innego.Tak to wyglada.

na portalu nawet jak zaczynaliśmy pisać, twierdził, że szuka czegoś na stałe,że nie szuka byle kogo,  potem początkowo też tak mówił, pytał czy z nim będę. niby wszystko ok, ale .. potem z biegiem czasu wywnioskowałam, po tych naszych spotkaniach, że chyba chodzi mu tylko o seks. scenariusz tych spotkań zawsze taki sam. on po mnie jedzie, jedziemy do niego, film, drink, seks. żadnych romantycznych spacerów, kina, restauracji.. dlatego  tak zaczęłam myśleć.
martwi się o mnie, pisze, może i tęskni (ciekawe za czym), szuka kontaktu. a ja nie wiem, to jest taki twardy orzech do zgryzienia. Postawiłam na razie na zerwanie znajomości, bo nie chcę sie pakować w taki układ. O ile dobrze wszystko wywnioskowałam. myślę, że jednak gdzieś tam on bardzo uważa na wszystko, robi krok w przód, trzy do tyły, odezwie sie, potem jest chłodny. Boi się zranienia, ale ja jako kobieta tez szukam poważniejszego związku, a nie tylko seksu.

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » dwa tygodnie z zycia z kims poznanym przez neta

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018