cześć dziewczyny! Błagam pomóżcie, doradźcie. Otóż w grudniu 2012 poznałam przez internet pewnego chłopaka. Mam 20 lat, a on 25. Dogadujemy się bardzo dobrze, czułe słówka, zdjęcia - spodobaliśmy się sobie nawzajem. Znamy też swoje adresy i numery telefonów, spotkaliśmy się niedawno w rzeczywistości i było naprawdę miło. Czułam się przy nim taka wolna, swobodna, zaczerpnęłam przy nim nowego życia, bo wcześniej przeszłam wewnętrzny kryzys. Nigdy z nikim nie byłam na poważnie, to moja pierwsza taka znajomość z chłopakiem. Problem w tym, że on kilka miesięcy temu zerwał z dziewczyną po 5 latach związku. Nadal bardzo to przeżywa. Za bardzo nie chciał nigdy o tym rozmawiać, ale jedyne co powiedział, to to, że od jakiegoś dłuższego czasu psuło się między nimi, że on musiał dawać od siebie jak najwięcej nie dostając niczego w zamian. Ja z kolei czuję, że on nie chce chyba za bardzo się angażować emocjonalnie w naszą relację, mam wrażenie, że widzi we mnie bardziej przyjaciółkę aczkolwiek czy flirt coś znaczy? Wiem, że dla chłopaka rozstanie z ukochaną jest bolesne, że potrzeba czasu i cierpliwości, że on nie jest jeszcze gotowy na nowy związek, ale ja się w nim zakochałam, zwariowałam na jego punkcie. Teraz jest bardzo zajęty, ma wiele spraw na głowie, studia, praca... rzadko się odzywa tak od siebie, wcześniej jak pisaliśmy na gg to niemalże codziennie, tak przepisaliśmy wspólnie święta, sylwestra, potem nie miał za bardzo czasu, ale odzywał się kilkakrotnie, aż w końcu spotkaliśmy się i spędziliśmy ze sobą dwa miłe wieczory (spacery, rozmowy). Widziałam w jego oczach "szklany" blask jak by się wzruszył, że ze mną jest - odebrałam to bardziej jako tęsknotę za byłą dziewczyną... Po naszym spotkaniu napisał mi w smsie, że będzie teraz za mną trochę tęsknił, ale czy to coś oznacza? Zawsze marzyłam o przeżyciu wielkiej miłości, zresztą każda z nas o tym marzy. Poczułam coś do niego, znamy się już 5 miesięcy, do niczego go nie zmuszam, nie naciskam, nie daję wyraźnych sygnałów, po prostu czekam, staram się być miła i zawsze dawać mu oparcie, bo oboje jesteśmy samotni - on tęskni za byłą, ja wzdycham z całkowitego osamotnienia. Cały czas czekam, aż się odezwie, za jakiś czas planuję przeprowadzkę do miasta, w którym mieszka (ale nie specjalnie dla niego, tylko mam to po prostu w osobistych planach). Może jak będziemy blisko siebie, może wtedy coś zaiskrzy z jego strony... ale jak na razie jestem pełna niepewności, on nie robi na razie żadnych poważnych kroków, ale czuję, że nie jestem mu obojętna, to taki typ człowieka - nie okazuje zbytnio uczuć, nie naciska, daje sobie i mi czas, tak go przynajmniej rozszyfrowałam. Zależy mi na nim, chciałabym czegoś więcej, ale cóż mogę zrobić? Może to ja powinnam zrobić ten pierwszy krok?
1 2013-04-22 00:36:01 Ostatnio edytowany przez samotnisia444 (2013-04-22 01:07:08)
Podobne tematy
Witam
Jeśli mogę coś doradzić to daj mu trochę czasu.Po tylu latach jego związku,nie jest łatwo zapomnieć tak po prostu.Moze być tak ze,gdy się spotkają jeszcze w najbliższym czasie,to możliwe,że do siebie mogą wrócić.Wspieraj jak najbardziej, staraj się być przy nim gdy tylko możliwe,i staraj się jak najmniej rozmawiać z nim o byłej,a o terazniejszosci.Być może po jakimś czasie da Ci szanse na coś więcej niż tylko przyjazń.Życze powodzenia i pozdrawiam ![]()
3 2013-04-22 01:42:47 Ostatnio edytowany przez samotnisia444 (2013-04-22 02:12:13)
Zawsze odpisuję na jego wiadomości, zawsze. Gdy tylko coś napisze cieszę jak dziecko, jestem cała w skowronkach... Wiem, że czas to najlepsze lekarstwo w takich sytuacjach, zdaję sobie z tego sprawę. Szkoda tylko, że tak musiało być, że musiałam trafić akurat na kogoś, kto rozpamiętuje przeszłość i nie jest jednoznacznie nastawiony na nową miłość będąc przy tym zblokowanym przez rozstanie z byłą ukochaną, którą zresztą nadal kocha
On mówił mi, że teraz ma chociaż odrobinę ciszy w swoim życiu, a między nimi nie układało się już na 2 lata przed kategorycznym rozstaniem, więc nie wiem, czy ewentualny powrót byłby w ich przypadku możliwy, ale kto wie, skoro on nadal żywi do niej uczucia... Nie wiem jak to się wszystko potoczy... Najgorsze jest to, że mieszkając od niego ok. 400 km dalej, wariuję, chciałabym się z nim spotykać, albo póki co przynajmniej częściej pisać... myślę, że będąc bliżej niego miałabym większą szansę go wspierać i spędzać z nim czas... Z resztą myślałam, że po naszym spotkaniu (bo wydaję mi się, że zrobiłam na nim duże wrażenie) będzie się częściej odzywał...
Ale mimo wszystko dziękuję ![]()
Aby nie za szybko deklarujesz uczucia? Mówisz o zakochaniu w człowieku którego znasz raptem parę miesięcy poprzez internetowy kontakt. Jeśli faktycznie kogoś kochasz, to wizję jego osoby, która sobie stworzyłaś w głowie. A to niebezpieczne. Dlatego wyluzuj. Daj czas tej znajomości. Daj czas sobie na poznanie go - takiego prawdziwego, a nie wymyślonego.
Sama już nie wiem, być może, że "odbiło mi" z tym zakochaniem, powiedzmy w takim razie, że zauroczyłam się nim i nie ukrywam, że bardzo bym chciała spędzać z nim czas i tym samym poznać go takim jakim jest w rzeczywistości - może jak już przeprowadzę się tam gdzie mieszka, będę miała ku temu okazję... póki co brakuje mi go, tęsknię, ale też nie rozumiem, dlaczego tak rzadko się odzywa, mówił mi, że jest teraz bardzo zajęty i że na nic nie ma czasu, no ale nawet jednego głupiego smsa nie może przysłać? Jestem już rozdrażniona, niespokojna, staram się robić swoje, zająć się własnym życiem, czekać na niego, aż będzie gotowy, ale odkąd go poznałam, cały czas zaprząta mi głowę a trwa to już jak mówiłam 5 m-cy...
wiadomo jak się jest zakochanym albo jak wyżej napisane zauroczonym to człowiek głupieje gdy nie ma kontaktu z ta druga osoba,ale spokojnie nic na siłę,jeśli znajdzie czas to odpisze może faktycznie nie ma czasu.Milość cierpliwa jest jeśli mu zależy to napisze ![]()
Dziękuję za słowa otuchy ![]()
Cóż, minęły dwa tygodnie od naszego spotkania w realu, a on nic, milczy
Czy jest aż tak bardzo zajęty czy może w ogóle niezainteresowany? Wydawało mi się, że zrobiłam na nim duże wrażenie, mówił, że będzie tęsknił, a tymczasem w ogóle się nie odzywa... Dlaczego??? Strasznie mnie rani swoją ignorancją... jak w zeszłym tygodniu napisałam do niego smsa, takiego przyjacielskiego, to odpisał mi po godzinie, nie odpisując już na kolejnego
Co to oznacza? Jest mi okropnie przykro, mam wrażenie, że jest coś ze mną nie tak, skoro teraz milczy
A znamy się już 5 mc-y i myślałam, że mnie lubi, tak przynajmniej mówił, wiedział przecież jak wyglądam, bo widział zdjęcia, a teraz? Co to wszystko ma znaczyć???
samotnisia z mojego meskiego punktu widzenia to poprostu On wie ze ma Cie juz w garsci nie musi sie starac o Ciebie bo wie ze Ty czekasz z tel w reku i wlaczonym gg.Mialem taka sama sytuacje jak Ty dziewczyna sie zakochala pisala mi jaki to jetem super planowala przyszlosc bardzo ja polubilem a Ona mi caly czas wypominala ze sie w ogole nia nie interesuje.Pamietaj ze w necie mozna stworzyc osobowosc ktora ma niewiele wspolnego z rzeczywistoscia.Mi moja znajoma dala do zrozumienia ze chyba raczej nic z tego nie bedzie wiec sie wycofalem chodz dala cien szansy ze moze sie cos zmienic jak przyjedzie na wakacje ale to tylko takie pisanie.Daj chlopakowi spokoj nie mysl o nim tyle bo sfiksujesz bedzie zainteresowany zateskni to napewno poszuka byle jakiego pretekstu by sie z Toba skontaktowac.Wiesz my faceci nie jestesmy wylewni jesli chodzi o uczucia ja np wole okazywac uczucia niz o nich mowic i jestem pewny ze nie tylko ja tak mam ale wiekszosc samcow.Szkoda ze do mojego miasta sie nie przeprowadzasz
.A tak na powaznie wiecej luzu co do znajomosci z tym chlopakiem.Pozdrawiam.
Kacper dobrze prawi. Za bardzo sie nakręciłaś. Nawet z postów wieje desperacja, wiec dziwne byloby jakby on tego nie czul. Odpuść. Jeśli facet chce, jesli mu zalezy, to nie ma przeszkody, ktorej nie potrafi pokonac. No ale wlasnie - jesli mu zalezy...
Wiem, wiem wszyscy macie rację. Tak czy owak postanowiłam się na razie do niego nie odzywać, zobaczymy czy zatęskni... Do tej pory zakochiwałam się bez wzajemności, a teraz pojawiła się szansa na coś naprawdę fajnego... ale cóż, nikogo nie zmusimy do miłości... mam nadzieję, że prędzej czy później się odezwie...
kacper1978 skąd wiesz, że nie przeprowadzam się do Twojego miasta, może akurat, w końcu nie podałam jego nazwy ![]()
Wiem, wiem wszyscy macie rację. Tak czy owak postanowiłam się na razie do niego nie odzywać, zobaczymy czy zatęskni... Do tej pory zakochiwałam się bez wzajemności, a teraz pojawiła się szansa na coś naprawdę fajnego... ale cóż, nikogo nie zmusimy do miłości... mam nadzieję, że prędzej czy później się odezwie...
kacper1978 skąd wiesz, że nie przeprowadzam się do Twojego miasta, może akurat, w końcu nie podałam jego nazwy
No to jak przeprowadzasz sie na poludniowy-wschod daj znac pokaze Ci duzo ciekawych miejsc
.Co do tematu wiesz co moze Ty wyczulas ta szanse a On poprostu tego tak nie odczuwa.Mimo wszystko cierpliwosci zycze i pamietaj ze sa samce ktore lubia zdobywac i sa tez takie ktore lubia byc zdobywane.Ja np lubie kiedy kobieta angazuje sie bardziej odemnie ale to nie znaczy ze mi na niej nie zalezy poprostu na poczatku jestem bardziej niesmialy a co sie z tym wiaze skryty z czasem to przechodzi.
A jednak nie, mój kierunek to północ Polski
Ale dzięki za miłą propozycję
A wracając do tematu to z naszą znajomością było tak, że on sam dał ogłoszenie na pewnym portalu, że szuka dziewczyny do rozmowy, przyjaźni a może nawet czegoś więcej i oczywiście nie kryły i nie kryją się za tym jakieś niecne zamiary - poznaliśmy się i wszystko jest ok. On szukał kogoś, by pocieszyć się po rozstaniu z ukochaną, a nas po prostu połączyła taka póki co "internetowa przyjaźń". Mam nadzieję, że gdy już przeprowadzę się tam gdzie mieszka, wszystko zacznie się układać i może poznam go bliżej, poznam jego prawdziwe oblicze i kto wie, może wtedy on przejmie inicjatywę o ile oczywiście będzie mu na mnie zależało...
wrzuc na luz bejbe;) przede wszystkim, przeprowadzasz sie do miasta z ktorego on pochodzi, ok, ale robisz to dla siebie a nie zeby polepszac wasze relacje... bo sie zawiedziesz i z placzem bedziesz chciala wracac do miejsca gdzie teraz mieszkasz...
czasami tak jest, ze cos jest fajnie a nagle sie konczy i nic na to nie poradzisz
No w sumie tak, masz rację, przeprowadzam się tam dla siebie, nie dla niego. Macie rację, powinnam wyluzować i zająć się sobą, w końcu jesteśmy przyjaciółmi, a co z tego będzie - czas pokaże, w końcu zawsze można się przyjaźnić, a kto wie może na mojej drodze pojawi się ktoś bardziej "chętny i gotowy"
W każdym bądź razie nie będę się załamywać, a tym bardziej narzucać, z resztą nigdy mu się nie narzucałam i nigdy też nie dałam mu odczuć jakiejś desperacji z mojej strony. Zostawiam wszystko losowi...
16 2013-05-08 20:17:16 Ostatnio edytowany przez samotnisia444 (2013-05-08 20:19:25)
A jednak nie wytrzymałam!!! Po trzech tygodniach wielkiej ciszy napisałam do niego maila, w którym rozżalona wyznałam mu jak bardzo mi źle, że się nie odzywa, że może lepiej to zakończyć, że czuję się jak idiotka itd. Na drugi dzień dostałam od niego odpowiedź, w której strasznie mnie przepraszał, prosił bym mu wybaczyła, że zrobiłam na nim wielkie wrażenie i bardzo mnie polubił. Nawet nazwał się sk***nem, za to, że mnie skrzywdził swoim milczeniem. On był bardzo zajęty, przepracowany i zmęczony, dlatego zapomniał się odezwać. Ach, było mi strasznie przykro i jednocześnie głupio, że tak naskoczyłam na niego, bo w drugim mailu napisałam mu, że chciałabym żeby częściej się odzywał, że sama już nie wiem kim mam być dla niego czy koleżanką czy przyjaciółką, żeby się zdecydował, postawiłam mu ultimatum, że albo niech się zastanowi nad tym wszystkim albo lepiej będzie zerwać kontakt. Potem był dzień przerwy i znów do niego napisałam, tym razem łagodniej, sama go przeprosiłam za swoje fochy itd. i w końcu opisał mi, że się nie gniewa, że postara się częściej odzywać ,ale wyczułam, że zawiódł się na mnie... Teraz wszystkiego żałuję. Po co ja naskakiwałam na niego. Nie byłam jakoś oburzona czy zła, ale stanowcza, bo ja sama już nie wiem na czym stoję, nie tak to sobie wyobrażałam i ciężko mi z tym. Zaraz minie pół roku odkąd się znamy. On przecież zerwał z dziewczyną, a ja zamiast go wspierać wymuszam na nim zaangażowanie... Ale jestem głupia. Na szczęście udało mi się jakoś go przeprosić, ale czuję się z tym źle. Pewnie był przekonany, że może na mnie liczyć, że nie będę robiła mu głupich awantur tak jak pewnie jego była przed rozstaniem, a ja co... Nigdy w życiu się tak podle nie czułam...
I co ja mam teraz zrobić. Nie potrafiłabym mu teraz spojrzeć w oczy. Mam wrażenie, że wszystko popsułam, a przecież nie chciałam. On mi napisał, że równie dobrze to ja mogłam napisać pierwsza... Niby jest ok, pogodziliśmy się, że tak powiem, ale czuję, że wyszłam przed nim nie na tą, na którą może liczyć tylko na jakąś wariatkę co żąda zobowiązań bo jak nie to koniec... Ja wcale taka nie jestem, nie o to mi chodziło, ale wyszło jak wyszło i co teraz? Myślałam o tym by po prostu przestać się odzywać, może potrzebna jest nam przerwa, ja już nic nie wiem, doradźcie coś. Pozostaje mi być jego przyjaciółką, właściwie rzeczywistość powinna wszystko zweryfikować. Ja tylko chciałabym się w końcu zakochać z wzajemnością. Czuję, że właśnie teraz jest odpowiedni czas na miłość w moim życiu. Brakuje tylko jednego...
18 2013-05-08 22:46:54 Ostatnio edytowany przez alone (2013-05-08 22:47:46)
Och samosia jak ja Cię dobrze rozumiem. Historia bardzo podobna tyle,że nie przez internet.Przeszłam identyczną sytuacje.
Poniekąd chciałam go troszkę przycisnąć, co z nami będzie oraz poprosiłam o częstszy kontakt. Dodatkowo w wiadomości wyznałam,że mi zależy i chce się zaangażować to napisał ,że "postara się więcej czasu dla mnie przeznaczyć"Jak się skończyło? Efekt był przeciwny...znacznie się pogorszyło. Nie widzieliśmy się 1,5 miesiąca, kontakt smsowy znikomy...
Oczywiście są dni, w których myśle "po co wysłałam wtedy tą wiadomość!!!" ale prędzej i później bym z tym wyskoczyła...
Niestety nie wierzę,żeby był tak zapracowany aby przez 3 tygodnie nie napisać krótkiej wiadomości;/ coś mu się odwidziało.
Och samosia jak ja Cię dobrze rozumiem. Historia bardzo podobna tyle,że nie przez internet.Przeszłam identyczną sytuacje.
Poniekąd chciałam go troszkę przycisnąć, co z nami będzie oraz poprosiłam o częstszy kontakt. Dodatkowo w wiadomości wyznałam,że mi zależy i chce się zaangażować to napisał ,że "postara się więcej czasu dla mnie przeznaczyć"Jak się skończyło? Efekt był przeciwny...znacznie się pogorszyło. Nie widzieliśmy się 1,5 miesiąca, kontakt smsowy znikomy...
Oczywiście są dni, w których myśle "po co wysłałam wtedy tą wiadomość!!!" ale prędzej i później bym z tym wyskoczyła...
Niestety nie wierzę,żeby był tak zapracowany aby przez 3 tygodnie nie napisać krótkiej wiadomości;/ coś mu się odwidziało.
Na początku też wydało mi się to niemożliwe, żeby nie mieć chwili na chociażby smsa. Powiedziałam mu o tym. Ale on tak przekonywająco odpisał mi, że uwierzyłam i chyba ufam mu nadal. Napisał przecież, że mnie bardzo lubi. Ja miałam być dla niego wsparciem, przyjaciółką do rozmów, a zaczęłam kombinować... wyczuł to i jakoś wszystko zawisło w powietrzu. On jest dżentelmenem, przekonałam się o tym, nigdy by mnie nie skrzywdził, a jak by nie miał już więcej ochoty pisać to by mi to powiedział, w końcu jasno go o to zapytałam. Mam nadzieję, że nie zerwie kontaktu. Jemu naprawdę jest ciężko, bo wiem o jego zaległościach, studiach, pracy, to rzeczywiście obciąża człowieka. W końcu zawsze się do mnie odzywał, nawet po dłuższej przerwie, tak po przyjacielsku, pytał co u mnie, jak się miewam, bo miał mnie za przyjaciółkę, dopiero ja zaczęłam domagać się więcej i więcej, a powinnam tak naprawdę być miła i siedzieć cicho czekając na rozwój wydarzeń.W końcu nic na siłę. Wdzieliśmy się dopiero dwa razy, tj.spędziliśmy razem dwa miłe wieczory. Jeśli zaczniemy się widywać regularnie, jeśli będzie chciał, to może los da mi (nam) szansę? Do niczego go przecież nie zmuszę, to zależy czy on będzie gotowy i sam zainteresuje się mną w "ten" sposób,tyle że teraz mam co do tego mieszane uczucia...
Jeśli człowiekowi zależy na relacji, to choćby w dzień studiował, nocami pracował a w przerwach uczył się, to znajdzie czas na odezwanie się, bo ma taką potrzebę! Wiem z doświadczenia. Jeśli ktoś milczy przez tak długi okres, to znaczy, że nie ma potrzeby się oddzywac. Tyle. A Ty niepotrzebnie się nakręciłaś na tego konkretnego faceta. Więc i w sumie po co on ma sie starać, skoro, Ty i tak już w napięciu czekasz w boksie startowym? Odpuść, jeśli mu naprawdę zależy na znajomości, to będzie się starał ją rozwijać.
On mi się podoba, ostatnio nawet śniłam o nim... ale męczy mnie to już. Chyba rzeczywiście dam sobie spokój. Rozczarowałam się tym wszystkim... nie chcę żeby z łaski odzywał się, chyba że będzie tak jak napisała alone i po tym wszystkim urwie się nasz kontakt. Chociaż gdyby miał mnie dość to by mi to napisał, w końcu jasno postawiłam sprawę: albo przyjaźń albo koniec... a potem go za te fochy przepraszałam... Tak czy inaczej nie odezwę się już do niego ![]()
A ja nie uważam żebyś źle zrobiła z tą wiadomością... Przecież chyba to nie na tym miało polegać prawda? Że Ty czekasz 3 tygodnie a on 'zapomina'...
Zdystansuj się, spróbuj się odciąć...
Raczej nic z tego nie będzie...
On mi się podoba, ostatnio nawet śniłam o nim... ale męczy mnie to już. Chyba rzeczywiście dam sobie spokój. Rozczarowałam się tym wszystkim... nie chcę żeby z łaski odzywał się, chyba że będzie tak jak napisała alone i po tym wszystkim urwie się nasz kontakt. Chociaż gdyby miał mnie dość to by mi to napisał, w końcu jasno postawiłam sprawę: albo przyjaźń albo koniec... a potem go za te fochy przepraszałam... Tak czy inaczej nie odezwę się już do niego
mi się wydaje, że powinnaś dać mu czas... nie którzy tak reagują... trzeba poczekać i zobaczyć... jakoś go zachęcić... zazdrość dobrze działa na facetów ![]()
24 2013-05-10 20:46:57 Ostatnio edytowany przez samotnisia444 (2013-05-10 20:54:46)
samotnisia444 napisał/a:On mi się podoba, ostatnio nawet śniłam o nim... ale męczy mnie to już. Chyba rzeczywiście dam sobie spokój. Rozczarowałam się tym wszystkim... nie chcę żeby z łaski odzywał się, chyba że będzie tak jak napisała alone i po tym wszystkim urwie się nasz kontakt. Chociaż gdyby miał mnie dość to by mi to napisał, w końcu jasno postawiłam sprawę: albo przyjaźń albo koniec... a potem go za te fochy przepraszałam... Tak czy inaczej nie odezwę się już do niego
mi się wydaje, że powinnaś dać mu czas... nie którzy tak reagują... trzeba poczekać i zobaczyć... jakoś go zachęcić... zazdrość dobrze działa na facetów
Chyba masz rację, czas odgrywa tu dużą rolę. Zależy mi na nim i naprawdę nie potrafię z niego zrezygnować. To zbyt skomplikowane, żeby Wam to wyjaśniać, ale tu nie chodzi o to, że są inni i jeszcze się zakocham. Zależy mi konkretnie na nim, bo łączy nas coś wspólnego, ale to nie ważne... Poza tym ja naprawdę coś do niego poczułam. Chciałabym go zachęcić, ale to nie jest takie proste. Muszę pielęgnować naszą przyjaźń, żeby go nie stracić, ale z kolei on nie robi nic w tym kierunku. Słyszałam o tym, że chłopaki nie lubią gadać tylko działać. Dlatego może rzeczywiście jak się zaczniemy spotykać w realu, to wszystko będzie wyglądało zupełnie inaczej, bo znajomość na odległość, jest bardzo irytująca, wzmaga niecierpliwość, czasem nawet zazdrość i niestety tęsknotę i to ogromną...
Ale tak czy owak nie odezwę się do niego, żeby nie narzucać się bardziej i bardziej, bo to zniechęci go całkiem. Jeśli mu zależy to musi odczuć, że trzeba się postarać, a ja też nie chcę wyjść na taką co czeka i na zawołanie rzuci mu się w ramiona jak pierwsza lepsza. Kiedyś powiedziałam sobie, że to chłopak musi o mnie zabiegać, bo ja nie jestem taka łatwa. I co? Sama się zakochałam i sama się "płaszczę" przed kimś jak pies... Nie chcę żeby tak było. Muszę dać mu do zrozumienia, że jak się nie postara to mnie straci, dlatego postanowiłam na razie nie sprawdzać maili i ignorować ewentualne smsy...
Dobra decyzja:) Wytrwałości:*
Dobra decyzja:) Wytrwałości:*
Dzięki
Oby coś się zmieniło, na lepsze...
ja też mam podobny dylemat... nie chce się narzucać i tak dalej... ale koleżanka mi poradziła żebym to ja właśnie pierwsza napisała czy zagadała... nie którzy faceci też są nieśmiali i pierwsi nie zrobią kroku... a to że są nieśmiali nie oznacza, że są gorsi (mogą się tak zachowywać po np nie udanych wcześniejszych związkach, itp.)... jeżeli Ci zależy to walcz...
LEPIEJ JEST ŻAŁOWAĆ RZECZY KTÓRE SIĘ ZROBIŁO, NIŻ TE KTÓRYCH SIĘ NIE ZROBIŁO...
Głowa do góry, będzie dobrze ![]()
28 2013-05-11 09:33:36 Ostatnio edytowany przez samotnisia444 (2013-05-11 09:34:19)
ja też mam podobny dylemat... nie chce się narzucać i tak dalej... ale koleżanka mi poradziła żebym to ja właśnie pierwsza napisała czy zagadała... nie którzy faceci też są nieśmiali i pierwsi nie zrobią kroku... a to że są nieśmiali nie oznacza, że są gorsi (mogą się tak zachowywać po np nie udanych wcześniejszych związkach, itp.)... jeżeli Ci zależy to walcz...
LEPIEJ JEST ŻAŁOWAĆ RZECZY KTÓRE SIĘ ZROBIŁO, NIŻ TE KTÓRYCH SIĘ NIE ZROBIŁO...Głowa do góry, będzie dobrze
Tak myślisz? Bardzo mi zależy... Mam już pewien pomysł jak go udobruchać, muszę się jednak do tego przygotować
Jeśli rzeczywiście nie ma innego sposobu będę walczyła, w końcu różne są strategie. Spróbuję, ale na razie chyba potrzebna jest nam chwila by ochłonąć po ostatnim nieporozumieniu.
Dziewczyno! No otrzeźwiej trochę! Powtarzam po raz kolejny:
JEŚLI FACETOWI ZALEŻY, TO ZNAJDZIE I CZAS, I SIŁY, I CHĘCI NA KONTAKT, SPOTKANIA.
JEŚLI FACETOWI ZALEŻY, TO ZROBI WSZYSTKO ABY NIE DAĆ TOBIE O SOBIE ZAPOMNIEĆ.
A skoro on nie ma na Ciebie czasu, sił, nie pamięta o Tobie i nie wyraża chęci pogłębiana znajomości, to po co mu sie narzucasz?
Dziewczyno! No otrzeźwiej trochę! Powtarzam po raz kolejny:
JEŚLI FACETOWI ZALEŻY, TO ZNAJDZIE I CZAS, I SIŁY, I CHĘCI NA KONTAKT, SPOTKANIA.
JEŚLI FACETOWI ZALEŻY, TO ZROBI WSZYSTKO ABY NIE DAĆ TOBIE O SOBIE ZAPOMNIEĆ.
A skoro on nie ma na Ciebie czasu, sił, nie pamięta o Tobie i nie wyraża chęci pogłębiana znajomości, to po co mu sie narzucasz?
łatwo Ci mówić, ale jak się zabuja to się tak logicznie nie rozumuje...
a może to on chce aby pierwszy krok zrobiła kobieta, bo też się nie chce narzucać...
czasem jak się faceta nie pierd..nie w łeb to nie zrozumie, im trzeba wszystko mówić wprost... bo domyślać się nie umieją (niestety)
Samotnisia przeczytalam wszystkie Twoje posty i wniosek jest tylko jeden: JEMU NA TOBIE NIE ZALEZY. W kazdym poscie probujesz go usprawiedliwiac brakiem czasu, rozstaniem z dziewczyna, odlegloscia, Twoim zachowaniem. Kochana nocna lampka ma racje, on nie jest Toba zainteresowany. Jak z boku to czytam to odnosze wrazenie ze jestes zdesperowana, zakochana i troszke naiwna bo wierzysz ze on do Ciebie cos moze czuc. Jesli na prawde by tak bylo to by znalazl czas zeby sie odezwac. Chocby nie wiem jak czlowiek byl zajety to czas na pojscie do kibla ma, na rozmowe ze znajomymi tez, na to aby zjesc obiad rowniez, wiec na to aby wyslac sms a zajmuje to przy dobrych warunkach 30 sekund tez ! Rozumie jak sie czujesz, potrzeba Ci milosci, zauroczylas sie i bardzo Ci na nim zalezy. Bylam kiedys taka jak Ty, serio. Ale z wiekiem robie sie madrzejsza i bardziej zdystansowana co mi pomaga w zyciu. Mam kontakt internetowy z chlopakiem poznanym na wakacjach. Biore to na luzie, zajmuje sie swoim zyciem i traktuje to z przymrozeniem oka. I wiesz co ? czuje ze mam kontrole nad sytuacja bo sie nie nazucam, i traktuje to jako zwykla przyjazn. I tak jest najlepiej, bo pamietaj ze chlopaki lubia zdobywac a jak zaczniesz sie nazucac to sie wycofa bo chlopaki nie przepadaja za takimi dziewczynami. Poczytaj sobie ksiazke: Jemu na Tobie nie zalezy + dlaczego mezczyzni kochaja zolzy. Sa to dwe swietne ksiazki ktore na pewno zajma Ci czas i z ktorych na pewno cos wyniesiesz. A co Tobie moge poradzic? Nie odzywaj sie juz do niego, nie pisz, zyj swoim zyciem, staraj sie o nim mniej myslec, poznawaj ludzi, idz z kolezanka na impreze, kup sobie nowy ciuch, i przeczytaj te ksiazki. I jeszcze jedna wazna rada: Nic na chlopaka nie dziala najlepiej jak brak kontaktu !
to tylko od Ciebie zalezy jak pokierujesz swoim zyciem, dlatego ucz sie, ucz i jeszcze raz ucz
trzymam kochana kciuki !!
nocnalampka napisał/a:Dziewczyno! No otrzeźwiej trochę! Powtarzam po raz kolejny:
JEŚLI FACETOWI ZALEŻY, TO ZNAJDZIE I CZAS, I SIŁY, I CHĘCI NA KONTAKT, SPOTKANIA.
JEŚLI FACETOWI ZALEŻY, TO ZROBI WSZYSTKO ABY NIE DAĆ TOBIE O SOBIE ZAPOMNIEĆ.
A skoro on nie ma na Ciebie czasu, sił, nie pamięta o Tobie i nie wyraża chęci pogłębiana znajomości, to po co mu sie narzucasz?łatwo Ci mówić, ale jak się zabuja to się tak logicznie nie rozumuje...
a może to on chce aby pierwszy krok zrobiła kobieta, bo też się nie chce narzucać...
czasem jak się faceta nie pierd..nie w łeb to nie zrozumie, im trzeba wszystko mówić wprost... bo domyślać się nie umieją (niestety)
Ale ona juz zrobila pierwszy krok a on mimo tego NIE MA CZASU ABY DO NIEJ NAPISAC. Czas by sie znalazl, ale widocznie dla kogos innego. Tyle i nie ma sie do ludzic. Przykro mi ze wszyscy tu pisza PRAWDE ale prawda lepsza niz ciagle ludzenie sie ze on cos do kolezanki czuje. Koniec i kropka.
33 2013-05-12 12:36:35 Ostatnio edytowany przez elady18e (2013-05-12 12:37:08)
może na serio ma dużo na głowie... albo jeszcze nie chce rozpoczynać nowego związku, może się boi itd.
trochę zrozumienia...
jak się zabujałaś to koniec... czy ma to sens czy nie i tak będziesz na niego czekać...
ale kto wie może w końcu uwierzy jeszcze w szczęście i da Wam szanse...
nadzieja matka głupich ale bez niej w życiu ciężko żyć...
życzę Ci szczęścia ![]()
nocnalampka napisał/a:Dziewczyno! No otrzeźwiej trochę! Powtarzam po raz kolejny:
JEŚLI FACETOWI ZALEŻY, TO ZNAJDZIE I CZAS, I SIŁY, I CHĘCI NA KONTAKT, SPOTKANIA.
JEŚLI FACETOWI ZALEŻY, TO ZROBI WSZYSTKO ABY NIE DAĆ TOBIE O SOBIE ZAPOMNIEĆ.
A skoro on nie ma na Ciebie czasu, sił, nie pamięta o Tobie i nie wyraża chęci pogłębiana znajomości, to po co mu sie narzucasz?łatwo Ci mówić, ale jak się zabuja to się tak logicznie nie rozumuje...
a może to on chce aby pierwszy krok zrobiła kobieta, bo też się nie chce narzucać...
czasem jak się faceta nie pierd..nie w łeb to nie zrozumie, im trzeba wszystko mówić wprost... bo domyślać się nie umieją (niestety)
No tak, bo facet jest na tyle durny i ograniczony, że sam nie wie, że mu zależy...? I trzeba mu to uświadomić uwieszając się na nim? Jak to niby ma działać?
nie chodziło mi o to żeby się uwieszać na nim...
ludzie są skomplikowani z natury i często nie wiedzą czego tak naprawdę chcą...
A odezwał się w ogóle? Spotkaliście się czy coś?
Dobrze powiedziane saffari
Nic na siłę.
Myślę, że to naturalne, że te pierwsze bliższe relacje damsko-męskie u każdego są nieco naiwne. Z całym szacunkiem do Ciebie Samosiu, ale tak trzeba to nazwać. Mimo to, wcale nie odradzam Ci tego kontaktu z nim. Mimo, że jestem mężczyzną, to jak byłem nieco młodszy, to miałem takie samo podejście jak Ty. Bardzo szybko się angażowałem, a odległość nawet 500km nie sprawiała, że te uczucia choćby trochę przygasały. Mimo iż związek, który w moich wtedy był idealny, rozpadł się po 2 latach z powodu odległości ( byłem wtedy uwiązany studiami dziennymi ), przeżyłem na prawdę wspaniałe chwile i myślę, że taka miłość nie skażona jeszcze racjonalnym myśleniem jest warta każdego dnia, który jej poświęcamy. Teraz, gdy jestem starszy o te kilka lat i mam już za sobą różne perypetie z kobietami, muszę powiedzieć, że o wiele ciężej znowu poczuć te same motyle w brzuchu ![]()
Co do tego chłopaka, spróbuj inaczej. Ty za bardzo pokazujesz mu, że Ci na nim zależy i w jego oczach możesz wyglądać jak atrakcyjna Rumunka pragnąca Ci wywróżyć z dłoni ( oczywiście nie za darmo
). Skoro on tak bardzo przeżywa rozstanie, to spróbuj delikatnie z nim o tym porozmawiać. Daj mu się wygadać! Mężczyźni także tego potrzebują, ale rzadko wam o tym mówią, ponieważ obawiają się, że przez to nie będą "tacy męscy" i przez to ich samopoczucie jeszcze bardziej upada. Pokaż mu, że z Twojej strony nie musi się niczego obawiać. Jeśli uda Ci się z nim wybudować szczerą przyjaźń, to masz szansę wybudować porządne filary pod coś więcej
. Tu jednak mała uwaga. Jeśli kategorycznie nie będzie chciał się przed Tobą otworzyć, to nie rób tego na siłę!
Nie rozpędzaj się tak bardzo. Przyjaźń to najlepszy wstęp do dalszego etapu, który może... ale w cale nie musi nastąpić...
ludzie są skomplikowani z natury i często nie wiedzą czego tak naprawdę chcą...
Ale z jakiego powodu robisz z niego jakiegos nieogarnietego głupka? Nie wie czy chce mieć kontakt? Nie wie czy chce podtrzymywać znajomość? I trzeba mu to udowadniać? Z tego co autorka pisała, to pan dawno nie jest juz przedszkolakiem, więc etap: "chce i nie wiem czego" dawno ma za sobą. No chyba, że faktycznie ma intelekt kury, ale o tym też autorka nie wspomniała, więc zakładam, że nie.
A póki co to sytuacja wygląda tak - ona mu się narzuca, on nie ma nawet chęci (bo nie o czas tu idzie, myślmy racjonalnie) głupiego smsa napisać. I im on bardziej nie ma chęci, tym mocniej ona świruje, nakręca się i próbuje coś wymusić, więc on jeszcze mniej ma chęć... I tak w koło.
39 2013-05-14 23:24:39 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-05-15 12:58:37)
Doceniam wasze opinie i rady. Wiem jestem głupia, mam romantyczną naturę, w dodatku to moja pierwsza taka poważniejsza znajomość z chłopakiem, więc nie dziwcie się, że głupieję... Rzeczywiście, swoją zaangażowaną postawą dałam mu znak, że mi zależy, ale też nigdy nie odegrałam przed nim jakiegoś przedstawienia, przynajmniej tak mi się wydaje
Postanowiłam udostępnić dla Was treść naszych ostatnich e-maili.
Treść usunięta przez moderatora ze względu na naruszenie regulaminu forum.
Sorki, za dłuuugi post, ale sami powiedźcie czy ja naprawdę źle zrobiłam??? Czy aż tak bardzo się narzucałam? Ja chciałam tylko wyjaśnić pewne skompilowane sprawy między nami, a mianowicie: co dalej? Nie odzywał się tak długo, a ja właśnie czekałam na jego ruch. Ciekawe co by zrobiła któraś z Was, gdyby chłopak po spotkaniu milczał prawie miesiąc? Co sądzicie o tych wiadomościach??? Spójrzcie też na to z mojej strony. W końcu zapytałam wprost czy chce utrzymywać kontakt czy nie. A on nic nie odpowiedział. Gdyby miał mnie gdzieś przystanąłby pewnie na zerwanie, a tak... sama już się pogubiłam... Tak czy inaczej, myślicie, że nasza przyjaźń po tych nieporozumieniach przetrwa?
Heh moja wersje już znasz.
To co mi się rzuciło w oczy to niespójność Twojego toku myslenia ale wiem ze to bylo pod wplywem emocji;]
Pierwsze maile są naładowane emocjami a ten ostatni taki jakby nic się nie stało. Mysle,ze popadł w konsternacje o co Ci na prawde chodzi. Jedyne usprawiedliwie jakie tu widze, to ze faktycznie jest zajety. A faceci nie są wielozadaniowi jak kobiety...oni skupiaja sie na konkretnym celu. Jego aktualne priorytety to praca i uczelnia.
Ja to widze tak...przeczekasz ten okres aż u niego zrobi sie luźniej w grafiku albo dajesz sobie spokoj.
Sorry za jezyk i skladnie ale jest 2 w nocy ;p
41 2013-05-15 10:30:30 Ostatnio edytowany przez samotnisia444 (2013-05-15 14:02:16)
...
...
i widzisz on liczył że Ty pierwsza się odezwiesz ![]()
Wiecie co ostatnio odkryłam... cóż od czego są portale społecznościowe. Z czystej ciekawości, mając chwilę czasu, poszperałam tu i ówdzie i znalazłam to czego chciałam, a mianowicie jego zdjęcia z byłą dziewczyną. Zaskoczyły mnie, bo okazało się, że jestem do niej podobna! Naprawdę. To chyba czysty przypadek. Moje pierwsze zdjęcie jakie mu przesłałam, kiedy po raz pierwszy wymieniliśmy się nimi na mailu, było zrobione w dość artystyczny sposób, czarno-białe. Kiedy zobaczyłam tamtą, na znanym wszystkim portalu, jej zdjęcie było bardzo podobne do mojego! Też czarno-białe i w podobnej pozie. To niesamowite. On nigdy nie mówił mi o niej jakoś szczegółowo, wiadomo, nie mówił też jak się nazywa, ale jak widać sama do tego doszłam i konkrety już znam. Dziwnie się teraz czuję, tym bardziej gdy zobaczyłam ich wspólne zdjęcia, jak się przytulają i całują
Poczułam się okropnie. Jak sobie o tym pomyślę, to wychodzę z założenia, że nic z tego nie będzie, że jakoś przechodzi mi "ochota" (przepraszam za głupie określenie) na niego. Wiem, że między nimi już wszystko (chyba?) skończone, ale teraz po prostu nie potrafię o nim myśleć w ten "fantazyjny" sposób, bo zaraz włącza mi się obraz ich szczęśliwych...
PS: Przepraszam moderatorów za udostępnienie treści prywatnej korespondencji.