Nie wiem juz co mam robic. Maz po 10 latach podjol decyzje ze chce rozwodu.po wielu tygodniach trzymania w sobie bolu powiedzialam mu ze jak nie chce ze mna dzielic zycia podpisze mu te papiery. Okazalo sie ze chce starac sie o milosc innej kobiety... Ok. Ale ostatnio stalo sie cos strasznego...odkrylam ze TA jest moja rodzona siostra ktora z nami mieszka od paru lat. nie wiem co mam robic, czuje sie zdradzona podwojnie. Ona byla jedyna osoba z ktora moglam porozmawiac wyplakac sie, doradzila mi, 'pomagala' mowilaze jak pomieszkamy tylko we dwoje przez jakies czas(ona wyjechala na 3 tyg.wiec zostalismy w domu we dwoje) to moze jakos uda nam sie to naprawic, mowila ze wierzy ze tak bedzie bo nie bylismy zlym malzenstwem ,ze klotnie sie zdazaja we wiekszosci malzenstw.;-( nie rozmawialam z nia ani z mezem ze wiem o nich, nie wiem copowiedziec, dusze sie z tym wszystkim, boje sie komukolwiek zaufac poniewaz zdradzila mnie najblizsza mi osoba-moja rodzina.
Nie moge sie skupic,pomalu nawalam w pracy,spac, jedzenie mnie obrzydza, nie moge nic jesc mam z tego problemu problemy ze zdrowiem, wyladowalam juz w szpitalu nawet z tego powodu,widze ze trace coraz wiecej kg.ale nie umiem sie za siebie wziasc. Jeszcze pare dni temu zaczelam sie "brac za siebie"-starac sie pomalu dozyc do'czegos' a teraz, nie wiem juz co mam robic. Moze to juz depresja, moze to tylko lęk?? Nie wiem jak w ogole mam z nimi rozmawiac, ona za 2 tyg.juz wraca a ze mna coraz gorzej jest....rano placz..wieczorem do poduszki placz..ile mozna...?a do tego te chore mysli co by bylo jakby ' mi sie cos 'przytrafilo''.
Podobne tematy
Kropeczko. Pierwsze co powinnaś zrobić to pójść do psychologa. Jest darmowy albo w starostwie powiatowym, albo gdzieś przy pomocy społecznej. Zadzwoń do sekretariatu Urzędu i oni Cię pokierują. Uwierz mi, że tylko to Ci pomoże, bo psycholog nie tylko wesprze, ale i pokieruje co masz robić, żeby kompletnie się nie załamać, bo Twoja sytuacja jest faktycznie skomplikowana. Powiedz Kropeczko, czy ten romans męża z siostrą to tylko Twój domysł, czy mąż faktycznie to potwierdził? Jeśli domysł, to musisz to wyjaśnić, żeby wiedzieć na pewno. Jeśli fakt, to nie czekaj aż mąż złoży pozew o rozwód, ale składaj papiery o rozwód z jego winy, jeśli nie jest wart Ciebie, nie ma w nim uczucia dla Ciebie, to musisz chociaż zapewnić sobie byt - mieszkanie i pieniądze potrzebne do życia.
Posłuchaj. Na ludzi działa tylko jedno w takiej sytuacji. Musisz kompletnie się od nich odwrócić. Zabrać im mieszkanie, silnie stać na nogach, wtedy oboje będą żałowali, że Cię stracili. Czasu nie cofniesz, fakt się zdażył, więc nie możesz płakać na jego oczach, bo on bez żalu odejdzie. W sercu będzie ból, ale na twarzy musisz mieć siłę. Musisz odwrócić się od niego i zawalczyć o swoje. A Twoje to nie on i siostra, tylko TY i Twoje nowe - zobaczysz kiedyś, że lepsze życie.
Mi pomógł psycholog i dopiero kiedy odwróciłam się od męża (nie za zdradę, a przemoc psychiczną) to wystraszył się i zaczął żałować, zaczął się starać.
A!! I pamiętaj to mit, że wina zawsze leży po dwóch stronach. To jest wyłącznie wina Twego męża i siostry, nie Twoja.
Okazalo sie ze chce starac sie o milosc innej kobiety... .
Kropeczku, moim zdaniem Twoja siostra jest w porządku. To Twój mąż się w niej zakochał i próbuje ją zdobyć. Siostra wyjechała, dając Wam czas na naprawę małżeństwa. Chyba, że masz jakieś inne dowody, że są już ze sobą.
Maz juz wyslal pozew jakis miesiac temu, poinformowal mnie o tym i powiedzial zebysmy sie rozstali w zgodzie i ze ciagle bede mogla na niego livzyc ale mam nie robic mu problemow z tymi papierami i pogodzic sie wkoncu z tym.
U psychologa juz bylam na samym poczatku kiedy mi przekazal wiadomosc o tym ze chce rozwodu.ale prawde mowiac po 3 wizytach pomuslalam ze to nie warte, poniewaz po wizycie jesscze gorzej ze mna bylo, robilam sobie jeszcze nadzieje ze to mu minie, ze to tylko kryzys, ze chce odpoczac(5lat starania o dziecko,4 nieudane proby,invitro, myslenie tylko o tym).ze jak odpuszcimy to bedzie lepiej. Do tego psycholog powiedzial ze on nic juz nie moze zrobic zeby mi pomoc, ze on widzi poczatki depresji i tylko powinnam odwiedzic psychiatre po jakies leki i czekac.
Moze to tylko moje myslenie ale uwazam ze to byly moje pieniadze wyrzucone w bloto.
Siostra wyjachala ale miala juz to zaplanowane rok temu. A jak sie dowiedzialam..?otoz siadajac do komputera zauwazylam ze jest otwarta jakas strona(maz wyszedl z domu) okazalo sie ze to rozmowa meza z siostra: ze on teskni, ze chce zeby ona tu byla przy nim, ze mu jej brakuje, ze nie umie sobie znalesc miejsca gdy jej nie ma, ze ja kocha i cieszy sie ze ma tak piekna dziewczyne!z jej strony byla podobna konwersacja.
Na poczatku myslalam ze on tez potrzebuje tylko pobyc z kims, kiedy ja bylam chora i musialam lerzec w lozku oni razem jezdzili na zakupy, chociaz zawsze zakupy max godzine nam zajmowaly oni wyjezdzali na 2-5 godzin.teraz sie o tym dowiedzialam i nie wiem co robic.
Nie dam rady sie sama wyprowadzic teraz, nie mam takich mozliwosci finansowych:-( wiec musze tkwic z nim teraz. Wiem ze on nie chce mnie zostawic w taki sposob ze mam sobie radzic sama, chce mi pomoc stanac na nogi wiem o tym napewno. Ale z drogiej strony 'szantazuje' ze jak nie zmienie swojego zachowania i nie zauwazy ze sie pogodzilam z ta sytuacja ze nie bedziemy juz razem to wyprowadzi sie on natychmiast i zostawi mnie w domu na ktory zreszta nie stac mnie zeby utrzymac.;-( ja musle ze z jednej strony jest jednak wina po mojej stronie-za bardzo chcialam dac mu to dziecko i pomalu to on na drogi plan zszedl. Ale myslalam ze jednak on wie, ze to warto......
Mam straszny metlik w glowie, nie umie sie cieszyc z dnia codziennego, nie mam nikogo teraz z kim mogla bym porozmawiac...
:-(
Jaka była Twoja reakcja gdy sprawa się wydała?
Kropeczku, w pierwszej kolejnośc zadbaj o siebie i idź do psychiatry bądź nawet do rodzinnego po odpowiednie leki, tak aby Twój stan zdrowia się nie pogorszył i byś mogła stanąć na nogi. Masz skomplikowaną sytuację, bo oprócz starań o dziecko i związanych z tym emocjami, teraz doochodzą emocje związane ze zdradą ze strony męża i siostry.
Po drugie, zbieraj dowody niewierności męża, jeśli Ci się uda, wydrukuj jego maile i rozmowy z siostrą.
Po trzecie, nie musisz się godzić na rozwód, sąd może oddalić powództwo, jeśli o rozwód wystąpiła strona wyłącznie winna (w tym przypadku Twój mąż), należą Ci się również alimenty na utrzymanie rodziny (art. 27 kro).
Jeśłi zgodzisz się na rozwód(ale tylko z winy Twojego mężą), to również przysługiwać Ci będą alimenty od niego.
Jaka była Twoja reakcja gdy sprawa się wydała?
Moja reakcja do tej pory byl placz do poduszki i szukanie jakiejspomocy tu na forum.
Nie powiedziala. Nikomu zewiem o tym. Niewiem jak mam to zrobic. Ciezko mi z tym prawda, ale z drogiej strony chcialam chyba zobaczyc w jaki sposob oni mnie oszukuja. Jak to wszystko graja...ale teraz to powoli zaczynam miec momentami dosc...za pare tyg.siostrawraca wiecchciala bym zobaczyc co oni kombinuja, w jaki sposob beda sie zachowywac. Wiem ze to nie jest dobre ale chciala bym widziec kiedy w ogole mi to powiedzasami .
Nie wiem jak sie sprawa z tym potoczy, siostra wraca za pare tyg.wiecjeszcze moge o tym pomyslec i przemyslec....co mam zrobic..
Kropeczku, w pierwszej kolejnośc zadbaj o siebie i idź do psychiatry bądź nawet do rodzinnego po odpowiednie leki, tak aby Twój stan zdrowia się nie pogorszył i byś mogła stanąć na nogi. Masz skomplikowaną sytuację, bo oprócz starań o dziecko i związanych z tym emocjami, teraz doochodzą emocje związane ze zdradą ze strony męża i siostry.
Po drugie, zbieraj dowody niewierności męża, jeśli Ci się uda, wydrukuj jego maile i rozmowy z siostrą.
Po trzecie, nie musisz się godzić na rozwód, sąd może oddalić powództwo, jeśli o rozwód wystąpiła strona wyłącznie winna (w tym przypadku Twój mąż), należą Ci się również alimenty na utrzymanie rodziny (art. 27 kro).
Jeśłi zgodzisz się na rozwód(ale tylko z winy Twojego mężą), to również przysługiwać Ci będą alimenty od niego.
Dziekuje Lucinda za pomoc,
Bralam juz leki na uspokojenie poniewaz nawet spac nie moglam i jesc.
Tak najgorsze jest to zze ja siebie teraz obwiniam o to ze starajac sie o dziecko za bardzo skupilam sie na mim a nie rowniez na mezu. Wiem ze on tez to przezywal ale zawsze wiedzialam ze to on jest tym silnym w zwiazku i radzi sobie dobrze.;-(
Czuje sie teraz bardzo bardzo samotna.:-(
A jeslichodzio pieniadze to maz powiedzial ze nigdy nie zostawi mnie z tym samej poki nie stane porzadnie na nogi, powiedzial ze zostawi mi wszystko co w domu jest(onwezmie tylko samochod i nic wiecej) wiec o to sie nie martwie....
Nie wiem czemu moze to kwestia czasu i wiem ze juz gostracilam ale chciala bym miec z nim kontakt, moze boje sie juz calkowicie go stracic...mam straszny metlik w glowie..
9 2014-08-10 21:21:43 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-08-10 21:22:16)
Tak czytam i czytam i na myśl przychodzą Idy marcowe...
A jeslichodzio pieniadze to maz powiedzial ze nigdy nie zostawi mnie z tym samej poki nie stane porzadnie na nogi, powiedzial ze zostawi mi wszystko co w domu jest(onwezmie tylko samochod i nic wiecej) wiec o to sie nie martwie....
Mąż już pewne rzeczy kiedyś Ci obiecywał, więc obecnie swoje deklaracje powinien sobie w d... wsadzić. Przypadkiem nie zgódź się na rozwód za porozumieniem stron, przynajmniej dziecko będzie wiedziało kto rodzinę rozp....
Ona byla jedyna osoba z ktora moglam porozmawiac wyplakac sie, doradzila mi, 'pomagala' mowilaze jak pomieszkamy tylko we dwoje przez jakies czas(ona wyjechala na 3 tyg.wiec zostalismy w domu we dwoje) to moze jakos uda nam sie to naprawic, mowila ze wierzy ze tak bedzie
...a to to po prostu mistrzostwo świata, wiedząc co się dzieje karmiła Cię nadzieją (aż się coś w kieszeni otwiera...) Ogarnij się i włącz w sobie wreszcie agresję, nie daj sobie więcej jeździć po głowie i wpędzać w poczucie winy...
Tak się hipotetycznie zastanawiam, co by było, gdyby dwie najbliższe osoby wbiły mi tak jak Cezarowi nóż w plecy, z całą pewnością nie byłoby już dla nich miejsca w moim życiu...
Tak czytam i czytam i na myśl przychodzą Idy marcowe...
Kropeczek napisał/a:A jeslichodzio pieniadze to maz powiedzial ze nigdy nie zostawi mnie z tym samej poki nie stane porzadnie na nogi, powiedzial ze zostawi mi wszystko co w domu jest(onwezmie tylko samochod i nic wiecej) wiec o to sie nie martwie....
Mąż już pewne rzeczy kiedyś Ci obiecywał, więc obecnie swoje deklaracje powinien sobie w d... wsadzić. Przypadkiem nie zgódź się na rozwód za porozumieniem stron, przynajmniej dziecko będzie wiedziało kto rodzinę rozp....
Kropeczek napisał/a:Ona byla jedyna osoba z ktora moglam porozmawiac wyplakac sie, doradzila mi, 'pomagala' mowilaze jak pomieszkamy tylko we dwoje przez jakies czas(ona wyjechala na 3 tyg.wiec zostalismy w domu we dwoje) to moze jakos uda nam sie to naprawic, mowila ze wierzy ze tak bedzie
...a to to po prostu mistrzostwo świata, wiedząc co się dzieje karmiła Cię nadzieją (aż się coś w kieszeni otwiera...) Ogarnij się i włącz w sobie wreszcie agresję, nie daj sobie więcej jeździć po głowie i wpędzać w poczucie winy...
Tak się hipotetycznie zastanawiam, co by było, gdyby dwie najbliższe osoby wbiły mi tak jak Cezarowi nóż w plecy, z całą pewnością nie byłoby już dla nich miejsca w moim życiu...
Przepraszam moze zle to ujelam ale nie mamy dzieci . Staralismy sie ponad 5 lat i przechodzilismy przez procesy invitro ale za kazdym razem sie nie udawalo;-(
Moze masz racje, potrzebuje wiekszego 'kopa'moze. Na ogol staralam sie nie podchodzic do tego z agresja, na spokojnie. Wiecej rzeczy staralam sie przez ten czas dusic w sobie bo balam sie ze skrzywdze innych a nie chcialam tego....ale pora sie wziasc w garsc i pokazac mu co stracil!
Nie wiem ile wytrzymam i czy dam rade ale chociaz postaram sie go bardziej ignorowac moze, jesli on mnie potrafi to ja tez moge!...
Dzieki
Przepraszam moze zle to ujelam ale nie mamy dzieci . Staralismy sie ponad 5 lat i przechodzilismy przez procesy invitro ale za kazdym razem sie nie udawalo;-(
Moze masz racje, potrzebuje wiekszego 'kopa'moze. Na ogol staralam sie nie podchodzic do tego z agresja, na spokojnie. Wiecej rzeczy staralam sie przez ten czas dusic w sobie bo balam sie ze skrzywdze innych a nie chcialam tego....ale pora sie wziasc w garsc i pokazac mu co stracil!
Nie wiem ile wytrzymam i czy dam rade ale chociaz postaram sie go bardziej ignorowac moze, jesli on mnie potrafi to ja tez moge!...
Dzieki
Pora się wziąć w garść nie żeby komukolwiek cokolwiek udowadniać/pokazywać, tylko dla siebie samej... Przestaw się na taki zdrowy egoizm, żeby właśnie SOBIE udowodnić, że stać Cię na wiele...
Powodzenia
Masz racje, wziasc sie w garsc. Co ma byc to bedzie. Czasu nie cofne ani nie zmienie juz nic.
Nie wiem na ile mi starczy tej motywacji ale postaram sie przejsc przez to.
Dlugo zasanawialam sie czy tu napisac. Teraz wiem ze to byl dobry wybor.;-)
Nie chodzi o agresję ale o wyraźnie zĺości,gniewu.
Łez juź. wystarczy nie moźna zbyt długo płakać ani udawać źe nic się nie dzieje.Najbardziej perfidna jest siostra i to z nią rozmówiłabym się na początku.
Jeśli wszystko będziesz chować w sobie to Twój stan będzie się pogarszał.
I to nie jest Twoja wina !!!
Panie premierze jak żyć?
Widzialam ze jest dostepna na telefonie maz tez byl dostepny ze mna nawet nie napisala ale wiem ze oni razem pisali, wlasnie skonczyli rozmawiac przez telefon. Mysli ze jak jest w pokoju za sciana to go nie slychac....masakra. Zebym musiala wysluchiwac jak ja kocha i jak bardzo mu bez niej tu zle i ze chcialby zeby tu byla....(
A ona pewnie jutro do mnie napisze z pytaniem.."jak tam cos lepiej sie ulozylo..."? Boze ale nawet rodzina potrafi zadac taaaki bol i do tego jeszcze to oszukiwanie.
A dopiero co bylam nastawiona pozytywnie i juz ktorys raz to popsuli!!
Ile czlowiel musi wylac lez zeby wkoncu sie wyczerpaly, mam dosc plakania przez nich ale jak tylko uslysze albo dowiem sie ze rozmawiali a oni temu przecza to cos we mnie peka..(
...Jak zyc...?
Oj,lubisz się torturowac. i do tego siebie nie szanujesz .
Płaczesz zanim tupnąć nogą - kiedy się wkurzasz?
Zapytaj siostry "no to jaki jest mój mąź,dobrze się bawisz - bo ja zrywamł boki ze śmiechu kiedy słyszę kiedy męźczyzna z którym chciałam mieć dzieci miźdzy się do mojej rodzonej siostry.Wstydu nie macie!!!""
Powiedz co czujesz,myšlisz - co daje Ci kolejny dowód. na to źe siostra którą darzyłaś miłością i zaufaniem dziś jest kochanką Twojego męźa.
Dzięki temu źe nic nie robisz dajesz im poczucie bezpieczeństwa w tym co robią.
Gdybyś nagrała wylewną rozmowę kochanków i poszła z tym do sądu to rozwód masz w kieszeni.
Postrasz męźa źe masz takie nagranie i to Ty składdasz pozew o rozwód - z orzekaniem o winie męźa.
Zobaczysz lepiej się poczujesz kiedy zaczniesz działać - stać Cię będzie na to aby po jakimś czasie zaśmiać się im w twarz.
A Twoje źyciu moźe stać się lepsze,odkryjesz w sobie pokłady siły,mądrości o jakiej nie miałaś pojęcia.
Tylko od Ciebie zaleźy jakie będą Twoje decyzję i wybory - czy dziś będę płakać czy moźe pójdę do łazienki aby makijaźem podkreślić. oczy
Potrafisz walczyć o sprawy dla Ciebie waźne - teraz ważna jesteś Ty aby nie dać się depresji,smutkowi..
17 2014-08-12 18:40:01 Ostatnio edytowany przez Kropeczek (2014-08-12 20:54:33)
Dzis duzo o tym myslalam...zebraniem sie w sobie. Mam plan wyjechac sobie na weekend , moze do znajomych, mam dosc siedziex w domu kiedy on sie dobrze bawi, a od nastepnegi tygodnia wzias sie za siebie..moze troche nowych ciuchow, silownia....zobaczymy. Mam nadzieje ze wypali mi wszystko....depresje postaram sie odlozyc na bok...
Kropeczek ja myślę, że Bóg wie co robi. Nie dał Wam dziecka z jakiegoś powodu. Może dlatego abyś ułożyła sobie życie z kimś innym? Może masz jeszcze coś zrozumieć i czegoś się nauczyć.
Zobaczysz lepiej się poczujesz kiedy zaczniesz działać - stać Cię będzie na to aby po jakimś czasie zaśmiać się im w twarz.
A Twoje źyciu moźe stać się lepsze,odkryjesz w sobie pokłady siły,mądrości o jakiej nie miałaś pojęcia.
Rób to co dla Ciebie w danej chwili najlepsze, a depresję ...jak sama wspomniałaś najlepiej odłóż na później albo najlepiej na nigdy, bo przez taką marnotę życiową nie warto niszczyć sobie nawet tygodnia.
Dziekuje wam;-)
Kiedyś, gdy pracowałam w przychodni medycznej, jeszcze jako studentka, zapytałam pewnego lekarza "co robić z przeziębieniem, które się właśnie pojawiło (temperatura, ból gardła), tym bardziej, że następnego dnia jechałam na wakacje. Czy mam brać jakieś leki, co najlepiej?" Lekarz powiedział, żebym to po prostu zignorowała. Następnego dnia z samego rana wyjechaliśmy. Ja prowadziłam auto przez 6 godzin i gdy dojechaliśmy na miejsce, objawy minęły.
Więc analogicznie, nie myśl o depresji, tylko zajmij się czymś. Ta siłownia to nie taki kiepski pomysł. Ale ja bym Ci proponowała bieganie. tylko zacznij z głową, żeby się nie przeforsować. Raz, że bieganie cie zajmie, dwa, że dostarczy Ci dużo endorfin ![]()
A tego gościa po prostu odpuść. Wiem, ze ciężko o tym myśleć i jeszcze ciężej nie wracać do tego myślami, ale jeśli chcesz iśc do przodu, musisz to zrobić ![]()
Naprawde probowalam juzwszystkiego, ale nie wazene co robie mimo wszystko mysle caly czas o nim, pewnie dlatego ze wszystko mi sie z nim kojazy, wszystko co robie robilismy razem albo planowalismy zrobic. To wszystko tak bardzo boli...
Naprawde probowalam juzwszystkiego, ale nie wazene co robie mimo wszystko mysle caly czas o nim, pewnie dlatego ze wszystko mi sie z nim kojazy, wszystko co robie robilismy razem albo planowalismy zrobic. To wszystko tak bardzo boli...
Prowadzisz jakąś aktywność fizyczną? Jakieś bieganie, aerobik, zumba czy inne wynalazki. Jeśli tak i to nie pomaga, to może jednak powinnaś podeprzeć się pigułami, przynajmniej na jakiś czas...
Probowalam wszystkiego..wrocilam do biegania..ale nie widze zadnych zmian narazie, silownia tez. A pigulki biore juz od okolo miesiaca. Co prawda to nie sa zadne na recepte przepisane przez lekarza tylko wszelkiego rodzaju ziolowe tabletki, rozne herbatki na noc i dostepne w aptece.
Ale jakos nie poprawiaja one 'mojego komfortu' i ciqgle mam problemy z budzeniem sie w nocy i koszmarami.... I ciagle jest ON.
Bardzo boje sie pojsc do lekarza z tym. Wstydze sie, boje sie chyba tego przyznac przed kims.
Boje sie komu kolwiek powiedziec ze jak jestem sama to mam straszne mysli...ze jak sie klade to mysle o tym jak... nie chciala bym juz wstac......
Wie tez ze powinnam sie juz wziasc w garsc , probuje naprawde staram sie, jest lepiej przez pare dni a pozniej to wraca, straszne meczy mnie to udawanie ze wszystko jest dobrze.
Wiem, że jest bardzo ciężko się pozbierać. Rozumiem doskonale. Ale musisz znaleźć siłę w sobie po pierwsze by udać się po pomoc. Czy lekarza czy przyjaciółki, kogokolwiek kto wiesz, że ma na tyle silną persfazję by utrzymywać Cię w postanowieniach i działaniach ku rozwiązaniu sytuacji. Nie powinnaś zmagać się z tym sama. Duży ciężar na Ciebie spadł, ciężko samemu udzwignąć to 'z głową'.
Po pierwsze powinnaś pójść do prawnika by sprawa sądowa skończyła sie jak najkorzystniej dla Ciebie (bo to Ty jesteś poszkodowana i masz prawo wycisnąć z tego jak najwiecej dla siebie). Faceci zawsze obiecują gruszki na wierzbie dopóki nie poczują się w końcu wolni od problemu. Pomoc finansowa staje się coraz mniejsza, coraz mniejsza, bo nowe lokum, samochód, wydatki... Potem się kończy. Papier to papier.
Powinnaś też odciąć się od sytuacji mąż - siostra. Jej nie ma, ale mąż jest obecny i widac jak się zachowuje. Chcesz jeszcze bardziej siebie dołować, by patrzeć na własne oczy jak robią to pod Twoim dachem. To Cię jeszcze bardziej podkopie.
Jeśli to mąż chce rozwodu, dlaczego się jeszcze nie wyprowadził z domu? Co on w nim robi?????
Siostra?
Spakuj jej wszystkie rzeczy dzień przed jej powrotem. Moja skorpionowa natura wystawiłaby to wszystko dla czerwonego krzyża, ale nie chcąc być radykalnym wystaw ją za drzwi. Zmień zamki.
Zdradziła Cię. Nie zastanawiała się nad konsekwencjami gdy gziła się z Twoim mężem. To nie może jej ujść na sucho.
Trzymam kciuki za Ciebie, bardzo wierzę, że staniesz na nogi, że sobie poradzisz. Daj sobie czas na walkę z własnymi emocjami, ale zero skrupułów dla zdrajców. Im szybciej to się skończy, tym większe szanse na Twój powrót do zdrowia.
Witaj Kropeczek! Serdecznie ci współczuję z powodu tej tragedii życiowej. Na twoim miejscu pozwoliłabym sobie na żałobę po rozstaniu. Następnie poszukałabym przyjaznych ludzi, żeby mi pomogli znieść te ciężkie chwile.
Jeśli chodzi o rozwód, to nie wierz mężowi, że ci wszystko zostawi, może z początku tak będzie chciał, a potem może się to zmienić, wszak będzie miał nową żonę. Sama zadbaj o siebie. Zabezpiecz wszystko, co dotyczy winy męża, ale nie mów mu o tym. Następnie sama wystąp o rozwód z orzeczeniem winy męża. Izolacja od męża i od siostry jest tutaj, moim zdaniem, konieczna.
Oczywiście zrobisz, jak zechcesz
Bardzo milo zaskoczona bylam dzis tym ze jego rodzina dzwonila do mnie..ciotka, wojek i ojciec ..i powiedzieli ze zawsze na nich moge liczyc nie wazne co zawsze mi pomoga. To chociaz daje mi jakas energie ze jednak ktos jest i moge liczyc na czyjas po oc- choc wolala bym z niej nie kozzystac teraz wiem ze oni tez sa.
Wiem ze najlepszym rozwiazaiem bylo by to jakbysmy zamieszkali w koncu osobno, nie widywali sie...ale problem jest taki ze jak ja bym chciala sie wyprowadzic to nie stac mnie na wynajem jeszcze czegos(moze na wynajem starczylo by ale gorzej jak inne wydatki do tego dojda), jesli on by sie wyprowadzil to nie bylo by mnie samej stac na utzrymanie tego domu. I tak wszystko pod gorke. Teraz staram sie bardzo 'scisnac' i odlozyc jak najwiecej kasy i miec w koncu moze jakas radosc z zycia..bo do tej pory to jakos to szczescie mnie omija a nawet pograza...:(
Najgorsze sa te mysli kiedy juz jestem w lozku i nie moge zasnac...tysiac mysli w glowie....
Mam dosc, myslalam ze bedzie z czasem lepiej,ze czas leczy rany, ze sie ulozy a jest coraz gorzej. Coraz gorzej to wszystko odrreagowuje, coraz bardziej odbija sie to na mojej psychice i na moim zdrowiu. Nie potrafie juz z tym walczyc. Jedyne co mi przychodzi na mysli to tylko usnac i juz nie obudzic sie....to wszystko mnie przerasta..
dziewczyny... miałam koleżankę z depresją i to bardzo głęboką...tak naprawdę pomogły jej leki i wizyty u terapeuty..może brzmi to śmiesznie ale kurczę widziałam jak z dnia na dzień wracają jej chęci do życia i jak zaczęła się w końcu uśmiechać.... wiem że forum to też forma wspracia ale to jednak za mało:(