netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Cofamy się do średniowiecza?

61 odpowiedzi8 033 wyświetleniazałożony przez kammiś, 04.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Cofamy się do średniowiecza?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 62 ]

1

Temat: Cofamy się do średniowiecza?

Hej!

Po ostatniej - dość burzliwej - rozmowie ze znajomym nasunęło mi się parę przemyśleń i chętnie dowiem się, co na ten temat myślą inne kobiety.

Zacznę od początku wink Mam sporo konserwatywnych znajomych - i to jak na młodych ludzi bardzo konserwatywnych, sama mam poglądy liberalne - wiadomo, z pewnymi wyjątkami (ale u mnie są to wyjątki dotyczące kwestii gospodarczych, nie społecznych, o które zaraz Was zapytam smile ) bo z całą doktryną nikt się nigdy nie zgadza. I na tle światopoglądowych bardzo często dochodzi do różnego rodzaju spięć.

Zanim zapytam - przytoczę parę sytuacji.
Bardzo rzuciło mi się w oczy, że młode dziewczyny z tej grupy (przed 25-tką) są bardzo wyczulone na podteksty seksualne. Coś, co mi nigdy by się z seksem nie kojarzyło - taniec, sport, zdjęcie z odsłoniętym brzuchem - spotyka się z ich krytyką, że to wyuzdanie, że teraz to wszędzie jest golizna. Mnie to jakoś nie razi, nie razi też moich rodziców, nie razi nawet babci - starszej osoby, wychowanej w innych czasach, więc tym bardziej dziwi mnie ich podejście. Taka śmieszna sytuacja - wrzuciłam zdjęcie z treningu na Instagrama, a że ćwiczę w sportowym staniku, to brzuch był odkryty. A na drugi dzień słyszę od kolegi (który konta na Instagramie nie posiada), że wrzucam wyuzdane zdjęcia. Zapytałam paru osób, czy to zdjęcie wyuzdane (widać tylko brzuch, piersi absolutnie, na dole mam sportowe spodnie), otrzymałam odpowiedź, że nie.

W dodatku zauważyłam, że bardzo demonizowana jest wszelka erotyka - albo szuka się erotyki na siłę, tak jak już wspomniałam. Demonizuje się też osiągnięcia medycyny, takie jak np. in vitro - nikogo nie zmuszam, nie chce, wierzy - nie stosuje, ale te osoby twierdzą, że powinno się tego prawnie zakazać. Tak samo jak z aborcją - najchętniej zmusiliby kobiety do rodzenia. Gender moim zdaniem też jest demonizowane - nie uważam, że dzieci powinny w szkole uczyć się masturbacji, ale fakt, że chłopiec bawi się lalkami a dziewczynka samochodami (jak ja w dzieciństwie np. - lalkom wyrywałam nogi big_smile ) nie jest dla mnie niczym niepokojącym. I co gorsza - popierają bicie dzieci, a ustawę zakazującą tzw. "klapsów" uważają za złą.

Widzę też niemałą rolę kościoła w tym wszystkim. Obecnie mieszkam w dużym mieście, ale pochodzę z mniejszej miejscowości - co prawda blisko dużego miasta i traktowanej niemalże jak jego część, ale (niestety) o zahaczającej o wiejską lokalną specyfikę. Dowiedziałam się od znajomych, że np. dzieci przed komunią zmusza się, żeby były CODZIENNIE na różańcu czy roratach. Moja babcia mówi, że nawet za jej czasów - urodziła się w czasie wojny - czegoś takiego nie było - chodziła w niedzielę i w święta. Przecież dla tego dziecka jest 100 rzeczy ważniejszych w ciągu dnia niż pójście do kościoła, a doba ma tylko 24 godziny i to dziecko musi iść do szkoły, odrobić lekcje (a naprawdę dużo im teraz ładują), nauczyć się na jakieś sprawdziany, pobawić, wyspać, zjeść, obejrzeć bajkę itp. Ja tu nie widzę miejsca na 2 godziny wyjęte z dnia codziennie - bo musi się ubrać, dojść, siedzieć w kościele, wrócić, przebrać - dziecko nie robi wszystkiego tak szybko jak dorosły. W dodatku to mocno wadzi rodzicom - sami muszą iść, bo przecież nikt nie puści 8 latka samego w październiku jak już jest ciemno.

Co o tym sądzicie? Czy w Polsce cofamy się do średniowiecza i mimo tego, że formalnie jesteśmy państwem świeckim, to tak naprawdę kościół ma za dużo do powiedzenia? Czy jednak się rozwijamy i ciągniemy w stronę Zachodu? To dobrze czy źle?

Z góry dziękuję za wszystkie Wasze opinie smile

2

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

Kammiś chyba żyjemy w innym świecie, bo ludzie których ja znam przesadzają z kolei w drugą stronę ;P

3 Ostatnio edytowany przez lena812 (2014-08-05 08:01:50)

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Małpa69 napisał/a:

Kammiś chyba żyjemy w innym świecie, bo ludzie których ja znam przesadzają z kolei w drugą stronę ;P

dokładnie,widzę to samo smile

chociażby przykład z kościołem i komunia
mieszkam na wsi,do koscioła 4 km,dziecko szło do komunii,do koscioła chodziliśmy moze w jedną niedzielę w miesiącu,to samo różaniec itp
wcześniej mieszkałam na wsi,miałam na przeciwko kościół,co zaobserwowałam to z roku na rok coraz mniejszą ilość wiernych
własnie z 15lat temu pamiętam jak dzieci były ganiane do koscioła,znam rodzinę co deszcz,śnieg ,mróz a oni 6 km gromadką szli na mszę w niedzielę,zawsze się zastanawiałam czy im się chce,bo tutaj praktycznie prawie 4 godziny trzeba było poswiecic

4

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

Lena a mnie wkurza co innego.Przykład:Tatuś z mamusią raz na rok w kościele ,albo wcale.Ale dziecko ma bierzmowanie to ganiają go do kościoła.Bo musi iść do bierzmowania bo co ludzie powiedzą,bo wszyscy idą.To jest dopiero średniowiecze ,ciemnota i obłuda .Przykład jest. z mojej rodziny .Jak mnie tacy ludzie wkurzają .Jeszcze bym zrozumiała jakby sami byli głęboko wierzący ale tak?
Ja mieszkam na wsi ale nie widzę żeby tłumy waliły do kościoła. Przeciwnie  coraz mniej   osób chodzi.
Ale z drugiej strony faktycznie jest część naszego społeczeństwa która cofa się do średniowiecza.Są przeciwni aborcji ,eutanazji,in vitro. Zero własnego myślenia tylko ślepo słuchają  co mówi kler oraz panowie z pisu.

5 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-08-05 09:46:11)

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

Ja co prawda do kościoła sama nie chodzę, ale u mnie ludzie chodzą, tylko to działa tak: idziemy do kościółka, odsiadujemy godzinkę, a potem hulaj dusza piekła nie ma, nie wiem za bardzo po co oni idą do kościoła skoro za chwile plotkują, kradną, zataczają się po całym osiedlu, drą gęby.

Na ulicy widzę nastoletnie dziewczynki uwalone, z tyłkami na wierzchu, jakoś z 10 lat temu ich tyle nie było ;p

Aczkolwiek wielu młodych ludzi odwraca się od kościoła, jak i są Ci drudzy bezkrytycznie do niego podchodzący, co też nie jest dobre.

6

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

U nas też mniej osób chodzi, ale proboszcz wymyślił sobie książeczki dla dzieci komunijnych i gania katechetki. Z kolei w dwóch innych parafiach jest spokój, księża są bardziej normalni. No ale w tej największej bardzo się to w oczy rzuca.

Ja nie jestem za tym żeby przesadzać - nie popieram np. chodzenia do sklepu w bikini, to nie plaża. Uważam, że na wszystko jest czas i miejsce, jest zwolenniczką ubierania się stosownie do okazji na przykład. Ale same krzywienie się na myśl nagości w saunie? Co w tym złego? To jest miejsce do tego przeznaczone, nie chcesz się rozebrać - nie chodź.

Ja odwróciłam się od kościoła (chodziłam z własnej woli przez rok) dlatego, że zostałam wychowana w domu bardzo liberalnym. Rodzice zamiast nakazywać i zakazywać, tłumaczyli i nie uważam, że wyszło mi to szkodę. Tym bardziej, że dzieckiem byłam raczej spokojnym, w dodatku kujonem. Ale tematyka in vitro czy aborcji pojawiała się w domu jako coś naturalnego. Tak samo rozwodów - nie jesteś szczęśliwy, rozwiedź się. Więc jest dość logiczne, więc teraz nie akceptuję pewnych nakazów i zakazów, poza regulacjami prawnymi, które ingeruję w moje życie. Razi mnie wtrącanie się kościoła do polityki i życia publicznego. Aborcja, in vitro, rozwody - mamy od tego regulacje prawne, jeśli ktoś nie chce, to przecież nikt nikogo nie zmusza - może postępować zgodnie z przykazaniami kościoła. Ale kościół jako instytucja chce wymóc na władzach państwowych, żeby zakazały niektórych rzeczy także dla obywateli innych wyznań czy niewierzących. To mnie bardzo razi. Z tego co wiem to nawet Lech Kaczyński, bardzo wierzący człowiek, mówił, że te dwie rzeczy trzeba oddzielić, bo "są przykazania boże i są regulacje prawne".

7

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Małpa69 napisał/a:

Kammiś chyba żyjemy w innym świecie, bo ludzie których ja znam przesadzają z kolei w drugą stronę ;P

Może tak. Jak już mówiłam - mam dużo konserwatywnych znajomych, mój ojciec był kiedyś działaczem PiSu, więc jeżdżąc z tamtejszą młodzieżówką np. do Brukseli trochę ich poznałam. Aczkolwiek zauważyłam, że i w tej partii był kiedyś jakiś drugi nurt - osób bardziej liberalnych, mój ojciec do niego należał. Teraz za to robi się czystki i skręca coraz bardziej na prawo. To taki przykład.

U mnie w miasteczku są ludzie, którzy cały czas do kościoła chodzą i np. pytają "a byłaś w kościele?", jakby to była ich sprawa. Np. jak chodziłam do podstawówki było w klasie sporo osób które bez przerwy ganiały do kościoła, ba, nawet chodziły raz w miesiącu kościół sprzątać (dla mnie to absurd). I potem wciskanie nosa kto chodzi a kto nie i rozpowiadanie o tym na prawo i lewo. Jedna mamuśka w tym przodowała. Co gorsza, nie było większego sprzeciwu reszty.

8

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

To już nie można mieć negatywnego zdania o aborcji,In Vitro i eutanazji by nie być uznanym za "mohera"?
Ja jestem przeciwna nie dlatego,że tak mi powiedział  kler lub też panowie z PiSu,tylko właśnie dlatego że mam własny rozum i biorę pod uwagę wszelkie za i przeciw.A że argumentów przeciwko znalazłam więcej,taką też opinią się kieruję.
Co zaś się tyczy średniowiecza,aborcja była traktowana przez kościół mniej restrykcyjnie aniżeli w czasach dzisiejszych.

9

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
fujitsu napisał/a:

To już nie można mieć negatywnego zdania o aborcji,In Vitro i eutanazji by nie być uznanym za "mohera"?
Ja jestem przeciwna nie dlatego,że tak mi powiedział  kler lub też panowie z PiSu,tylko właśnie dlatego że mam własny rozum i biorę pod uwagę wszelkie za i przeciw.A że argumentów przeciwko znalazłam więcej,taką też opinią się kieruję.
Co zaś się tyczy średniowiecza,aborcja była traktowana przez kościół mniej restrykcyjnie aniżeli w czasach dzisiejszych.

"Średniowiecze" było pewną przenośnią nie chodziło mi o dosłowne cofanie wink
Oczywiście, że można. Ja sama nie uważam, że aborcja powinna być ogólnie dostępna (uważam, że obecna ustawa jest ok). Nie chodzi mi o to, czy ktoś jest przeciwny czy nie, tylko o to, jak mówiłam, że pewna grupa chce narzucić całemu społeczeństwu swoje zasady - nawet zgwałconym czy noszącym upośledzone płody. Ja nie wtrącam się w zasady tej grupy, niech i ta grupa nie wtrąca się w moje zasady - póki postępujemy zgodnie z prawem nikt nie może w nic ingerować. Z tym że owa grupa ciągle dąży do zmiany dobrze funkcjonującego ładu, nie pytając o zdanie innych,  o to mi chodziło,

10

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

Kammiś też jestem za rozdziałem państwo - kościół, ale obawiam się że długo go nie będzie, no teoretycznie żyjemy w państwie świeckim, ale to tylko teoria.

Ja nie mam nic do tego w co kto wierzy, powiewa mi to, nie lubię tylko gdy ktoś narzuca mi swoje zdanie.
Za aborcją też nie jestem (chyba że dzieciak ma być warzywkiem, umrzeć zaraz po porodzie), eutanazja? ja poproszę, rozwód? Nie mam ślubu, ale uważam że człowiek ma prawo się rozwieść, jednak szkoda że ludziom przychodzi to tak łatwo, zamiast walczyć, chociaż spróbować, to rozwód.

Sama pamiętam jak ksiądz chodził po kolędzie, i przyczepił się że żyjemy bez ślubu (wpuściłam, żeby poświęcił nowe mieszkanie). Ślub? Ależ chętnie, ale raz to wydatek, dwa ja ze względu na stan zdrowia nie jestem w stanie robić żadnych dalekosiężnych planów bo nie wiem co będzie się ze mną działo jutro, pojutrze, a przecież to trzeba wszystko ustalić wcześniej. A ten mi wykład wali, jak tak można, to grzech, jestem z Moim wiele lat, żyjemy jak małżeństwo, a to że nie mamy papierka? Cóż

Co do nagości, to hmm nie podoba mi się obecna moda u młodych dziewczyn, które chodzą z tyłkami na wierzchu, a najśmieszniejsze że potrafią chodzić tak ubrane w zimę, nie podoba mi się kiedy jakaś para wpycha sobie języki do ust na środku ulicy i wiara nie ma nic do tego, uważam że to brak kultury, robi mi się niedobrze kiedy widzę nachlane, naćpane nastolatki, sikające pod krzakiem i rzygające na ławce, ale nie moje życie, nie moja sprawa.

Generalnie uważam tak, że przy wielu aspektach życia ludzie idą w kierunku idiokracji, filmy, muzyka o niczym tylko o dupie, ludzie nie mają innych ambicji niż się pobzykać z kim popadnie, napić, naćpać, a z drugiej strony nadal robi się problem wokół gejów, innych religii, ideologii.

11

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Małpa69 napisał/a:

Kammiś też jestem za rozdziałem państwo - kościół, ale obawiam się że długo go nie będzie, no teoretycznie żyjemy w państwie świeckim, ale to tylko teoria.

Ja nie mam nic do tego w co kto wierzy, powiewa mi to, nie lubię tylko gdy ktoś narzuca mi swoje zdanie.
Za aborcją też nie jestem (chyba że dzieciak ma być warzywkiem, umrzeć zaraz po porodzie), eutanazja? ja poproszę, rozwód? Nie mam ślubu, ale uważam że człowiek ma prawo się rozwieść, jednak szkoda że ludziom przychodzi to tak łatwo, zamiast walczyć, chociaż spróbować, to rozwód.

Sama pamiętam jak ksiądz chodził po kolędzie, i przyczepił się że żyjemy bez ślubu (wpuściłam, żeby poświęcił nowe mieszkanie). Ślub? Ależ chętnie, ale raz to wydatek, dwa ja ze względu na stan zdrowia nie jestem w stanie robić żadnych dalekosiężnych planów bo nie wiem co będzie się ze mną działo jutro, pojutrze, a przecież to trzeba wszystko ustalić wcześniej. A ten mi wykład wali, jak tak można, to grzech, jestem z Moim wiele lat, żyjemy jak małżeństwo, a to że nie mamy papierka? Cóż

Co do nagości, to hmm nie podoba mi się obecna moda u młodych dziewczyn, które chodzą z tyłkami na wierzchu, a najśmieszniejsze że potrafią chodzić tak ubrane w zimę, nie podoba mi się kiedy jakaś para wpycha sobie języki do ust na środku ulicy i wiara nie ma nic do tego, uważam że to brak kultury, robi mi się niedobrze kiedy widzę nachlane, naćpane nastolatki, sikające pod krzakiem i rzygające na ławce, ale nie moje życie, nie moja sprawa.

Generalnie uważam tak, że przy wielu aspektach życia ludzie idą w kierunku idiokracji, filmy, muzyka o niczym tylko o dupie, ludzie nie mają innych ambicji niż się pobzykać z kim popadnie, napić, naćpać, a z drugiej strony nadal robi się problem wokół gejów, innych religii, ideologii.

Mamy identyczne poglądy w tych sprawach smile
Też denerwuje mnie brak kultury - np. idę do sklepu, a tam dwie dziewczyny w bikini. Mnie nie gorszy rozebrana 15-latka, ale są pewne miejsca, gdzie nie wypada.
Z drugiej jednak strony robi się z Polski państwo wyznaniowe, co mnie denerwuje w jeszcze większym stopniu, ale nie dlatego, że ktoś coś sobie mówi, ale dlatego, że chce mówić mi jak mam żyć i co robić. A mimo wszystko te rozebrane nastolatki się nie wtrącają.
A zamieszanie wokół homoseksualistów i traktowanie ich jak kogoś gorszego jest karygodne.
Z drugiej strony po rozmowie z babcią widzę, że kościół się kiedyś tak nie wtrącał w sprawy społeczne jak teraz. Teraz mówią ciągle o seksie, aborcji, in vitro, gender, homoseksualistach. Kiedyś tego podobno nie było.

12

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

Kammiś, gdzie Twoja tolerancja? Ja osobiscie czulam sie podbudowana czytajac pierwszego posta. Cieszy mnie, ze sa tacy ludzie. Co sie tyczy in vitro, to mozna wbrew pozorom przekonujaco uzasadnic niewlasciwosc, ba, wrecz szkodliwosc jego stosowania.

Nie rozumiem, jak moze nie przeszkadzac Ci przedmiotowe traktowanie kobiet w mediach.

13

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
chwilla napisał/a:

Kammiś, gdzie Twoja tolerancja? Ja osobiscie czulam sie podbudowana czytajac pierwszego posta. Cieszy mnie, ze sa tacy ludzie. Co sie tyczy in vitro, to mozna wbrew pozorom przekonujaco uzasadnic niewlasciwosc, ba, wrecz szkodliwosc jego stosowania.

Nie rozumiem, jak moze nie przeszkadzac Ci przedmiotowe traktowanie kobiet w mediach.

Przedmiotowe traktowanie kobiet przeszkadza mi zawsze, także wtedy, kiedy zgwałconej każe się rodzić.
Co do in vitro - tak, jest wiele opinii negatywnych. Tak jak o:
- papierosach
- alkoholu
- lekarz przeciwbólowych
- butach na obcasie
- antybiotykach
- wielu innych.
Też zabronić?

14

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

"Przedmiotowe traktowanie kobiet przeszkadza mi zawsze",

Nie bardzo, skoro uwazasz, ze przedstawiona przez Ciebie grupa "demonizuje" erotyke
Kazdego dnia poniza sie kobiety w mediach


"także wtedy, kiedy zgwałconej każe się rodzić".

To jest trudny temat i rozumiem Twoje oburzenie



"Co do in vitro - tak, jest wiele opinii negatywnych. Tak jak o:
- papierosach
- alkoholu
- lekarz przeciwbólowych
- butach na obcasie
- antybiotykach
- wielu innych.
Też zabronić?"

Ale to duzo powazniejsza sprawa.
" - Ciężkie wrodzone wady serca stwierdza się 2,1 razy częściej [u dzieci poczętych metodą in vitro], niż u poczętych naturalnie, rozszczepienie wargi 2,4 razy częściej. Cztery i pół razy częściej dzieci te chorują na zrośnięcie przełyku. To dane z ciąż pojedynczych. Defekty w ciążach mnogich są o wiele częstsze, a takich jest po in vitro 20 razy więcej ? nie pozostawia złudzeń kierownik Zakładu Genomiki Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Stanisław Cebrat w rozmowie z ?Rzeczpospolitą?. ? Już w 2003 roku Brytyjczycy wykazali, że po zapłodnieniu w szkle zespół Beckwitha i Wiedemanna, związany z piętnowaniem rodzicielskim, występuje aż dziesięciokrotnie częściej ? twierdzi naukowiec, który dodaje, że osoby poczęte metodą in vitro czterokrotnie częściej chorują na raka wątroby.

Przyczyną tego stanu rzeczy jest sztuczność metody. Tłumaczy, że nie wiadomo, czym kieruje się komórka jajowa, wybierając plemnik, który w nią wniknie, rzadko jest to ten, który dotrze do niej najszybciej. W przypadku in vitro ten element zostaje zaburzony, co może prowadzić do częstszych chorób potomstwa, gdyż dzieci mają osoby, które w innym wypadku by ich nie miały. Na pytanie dziennikarki: - In vitro odblokowuje to, co blokuje natura? ? odpowiada: - Natura, zanim rozpocznie produkcję gamet, sprawdza prawidłowość ułożenia tych genów w obu kompletach. Gdy wykryje przesunięcia genów, mówi produkcji gamet: stop. Wtedy jest ich mało, w tym mnóstwo defektywnych, a takie pary małżeńskie kwalifikowane są do? in vitro. Tego typu bezpłodność dotyczy kilku procent populacji. Dlatego z punktu widzenia genetyki po in vitro musi rodzić się więcej dzieci z wadami. Zdaniem naukowca jest to szkodliwe nie tylko dla samych dzieci, ale dla całej populacji. ? Zwiększanie częstości mutacji prowadzi w końcu do osiągnięcia wartości krytycznej. A wówczas populacja ginie ? mówi prof. Cebrat. Genetyk nie zgadza się z twierdzeniem, że diagnostyka preimplantacyjna, w wyniku której można by ?pozbyć się? wadliwych zarodków rozwiązuje problem. - Taka dyskryminacja niepokoi mnie jako człowieka. Czy wie Pani, że w procesie norymberskim lekarz Hitlera powołuwał się na zalecenia Alexisa Carella, Amerykanina francuskiego pochodzenia, laureata medycznej Nagrody Nobla? Carell uważał, że należy pozbyć się ?gorszych? nie tylko w komorach gazowych, ale i przez sterylizację ? tłumaczy dziennikarce. Ponadto likwidacja osób z wadami jest szkodliwa także dla całej populacji, gdyż jest ona nieprzystosowana do zmian środowiska.

Prof. Cebrat wskazuje także na inny makabryczny aspekt przemysłu in vitro. Pozyskanie komórki jajowej kosztuje 5 tysięcy dolarów. ? Najtańszym źródłem komórek byłyby jajniki żeńskich płodów po aborcji. Komórwki jajowe są tam już prawie dojrzałe. (?) Już kilkanaście lat temu informowano o tego typu pracach. Lepiej cieszmy się, że nie wpadli na ten pomysł naziści ? mówi."

15

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

A jakie są konsekwencje picia i palenia w ciąży? Jeszcze gorsze. A widziałaś kiedyś osobę, która ma raka i umiera przez uduszenie? Nie powiedziałabym, żeby to było gorsze niż aborcja upośledzonego płodu.
Co do reklam - nie widzę w polskiej telewizji na tyle gorszących reklam, żeby być tak oburzonym. Po drugie - kobiety grają w nich dobrowolnie. Nie gorszy mnie kawałek gołego tyłka, niezależnie czy damskiego czy męskiego.

16

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

Mhm, tak sie zastanawiam - erotyka towarzyszy nam wszędzie. Mi - właściwie od dziecka. Jak byłam w gimnazjum to jakie piosenki były "na czasie" - oczywiście z podtekstem seksualnym typu "W aucie". Nie oceniamy poziomu muzycznego oczywiście.
teraz jest tak samo. Dzieciaki (12 lat) śpiewają sobie "to ona, bogini seksu". I co? I nic. Nie puszczają się. Słuchać a robić to co innego.
Ale przynajmniej nie mam czegoś takiego jak fałszywie pojęty wstyd - przed własnym facetem, przed lekarzem itp. A kobiety wychowywane w skromności i w domach w których erotykę bezwzględnie się krytykuje często później są niepewne siebie. Zresztą uważam że uczenie bezwzględnej skromności i pokory nie jest dobre. Przez to ludzie nie znają swojej wartości, ale to już zupełnie inny temat.

17

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Małpa69 napisał/a:

Kammiś też jestem za rozdziałem państwo - kościół, ale obawiam się że długo go nie będzie, no teoretycznie żyjemy w państwie świeckim, ale to tylko teoria.

Ja nie mam nic do tego w co kto wierzy, powiewa mi to, nie lubię tylko gdy ktoś narzuca mi swoje zdanie.
Za aborcją też nie jestem (chyba że dzieciak ma być warzywkiem, umrzeć zaraz po porodzie), eutanazja? ja poproszę, rozwód? Nie mam ślubu, ale uważam że człowiek ma prawo się rozwieść, jednak szkoda że ludziom przychodzi to tak łatwo, zamiast walczyć, chociaż spróbować, to rozwód.

Sama pamiętam jak ksiądz chodził po kolędzie, i przyczepił się że żyjemy bez ślubu (wpuściłam, żeby poświęcił nowe mieszkanie). Ślub? Ależ chętnie, ale raz to wydatek, dwa ja ze względu na stan zdrowia nie jestem w stanie robić żadnych dalekosiężnych planów bo nie wiem co będzie się ze mną działo jutro, pojutrze, a przecież to trzeba wszystko ustalić wcześniej. A ten mi wykład wali, jak tak można, to grzech, jestem z Moim wiele lat, żyjemy jak małżeństwo, a to że nie mamy papierka? Cóż

Co do nagości, to hmm nie podoba mi się obecna moda u młodych dziewczyn, które chodzą z tyłkami na wierzchu, a najśmieszniejsze że potrafią chodzić tak ubrane w zimę, nie podoba mi się kiedy jakaś para wpycha sobie języki do ust na środku ulicy i wiara nie ma nic do tego, uważam że to brak kultury, robi mi się niedobrze kiedy widzę nachlane, naćpane nastolatki, sikające pod krzakiem i rzygające na ławce, ale nie moje życie, nie moja sprawa.

Generalnie uważam tak, że przy wielu aspektach życia ludzie idą w kierunku idiokracji, filmy, muzyka o niczym tylko o dupie, ludzie nie mają innych ambicji niż się pobzykać z kim popadnie, napić, naćpać, a z drugiej strony nadal robi się problem wokół gejów, innych religii, ideologii.

Uważam podobnie. Kościół za wiele chce zagarnąć. Sama wierzę w Boga czy chociażby siłą wyższą, ale katoliczką się już nie nazwę, bo nie zgadzam się z wieloma sprawami z KK. A nic na siłę robić przecież nie będę. Stawiam na swój rozsądek, to co ja uważam. Też jestem przeciw aborcji, poza wyjątkami, natomiast nie dlatego, że tak mówi KK, ale sama tak uważam po prostu. Eutanazja, ja potrafię zrozumieć, dlatego ja jestem raczej na tak, tylko oczywiście trzeba pilnować, żeby nie było nadużyć. Za rozwodem jestem tak samo, nie widzę sensu, by ludzie żyli ze sobą na siłę, jeśli nie da się naprawić. Oczywiście warto też starać się jak najlepiej wybrać partnera, męża. Jednak to, że np by ludzie rozwodów nie dostawali nie zmieniłoby faktu, że niektórzy po prostu źle się dobiorą i nie ma sensu by w imię małżeństwa byli ze sobą, jeśli naprawdę jest to porażka nie do naprawienia. Oczywiście co innego, gdy dla małżeństwa jest szansa, obojgu zależy itp. Wtedy można i myślę, że warto wiele wywalczyć, spróbować.

Poza tym racja teraz bardzo dużo o homoseksualistach i pokrewnych, wtenczas zamiast dowiedzieć się o sytuacji w Polsce dowiem się prędzej coś o homoseksualistach czy małżeństwach żyjących bez ślubu... No naprawdę są ważniejsze sprawy. A ja osobiście nagonki nie rozumiem, sama do homoseksualistów nic nie mam, nie uważam ich za grzeszników, którzy spłoną ogniem piekielnym. Dla mnie to ludzie tacy sami jak hetero, ja nie wartościuję i chcą być razem, pociąga ich ta sama płeć, nie widzę tutaj nic do oceniania. Nikogo nie krzywdzą, a są oceniani pod tym jednym kątem, zamiast ich poznać ludzie często szafują jakieś opinie stereotypowe... Nie lubię jedynie za bardzo tych z manifestacji, bo często przesadzają i są przewrażliwieni trochę na swoim punkcie i wizerunek pogarszają.

A też mnie razi publiczne wpychanie języka czy pokrewne w miejscach typowo publicznych, gdzie wszyscy widzą, niemoralne bardzo jest dla mnie ogólnie krzywdzenie drugiego człowieka, zwierząt i to tym powinniśmy się zajmować, a nie z kim żyje pan X, bo dla mnie to nic złego czy żyje z kobietą czy z facetem może. Nadal przeraża ludzka głupota i o tym najpierw powinno się mówić, o właśnie krzywdzących innych, o śmiecących w lasach i innych. Gdy widzę dziewczyny przeklinające co drugie słowo to też strasznie razi - oczywiście o obu płci, ale dziewczyny niektóre aż prześcignęły w tym chłopaków. No albo jak ktoś idzie i bucha Ci papierosem w twarz. No różne takie sytuacje.

Reklamy same w sobie też mi nie przeszkadzają bardzo. Są niektóre seksistowskie i ok, niemiło się na to patrzy, ale masz rację Kammiś, jakaś kobieta się na to zgodziła, poszła na to i jak chce. Uważam, że dojrzały człowiek jednak nie będzie kierował się reklamą i nie będzie potem o kobiecie myślał źle. Ja bym w takiej reklamie uwłaczającej, gdzie jestem tylko towarem seksualnym nie wystąpiła, ale ludzie różne rzeczy robią.. W teledyskach zagranicznych za to więcej nagości jest raczej, ale człowiekowi się to opatrzy i tak już nie zwraca uwagi. Tak więc nie zwracam już na to uwagi, pewnie nie robi to na mnie już tak dużego wrażenia, tak negatywnie, ale kiedyś owszem, tak. No to fakt, to się zmienia z czasem. Ciężko jednak powiedzieć jakie to ma dla nas działanie długofalowe. Może takie, że kiedyś ludzi nagość by bardziej szokowała, a teraz nie? Teraz pewnie częściej wręcz nie wzbudzi emocji.

Kammiś, a zachowania kolegi, że niby negliżujesz się pokazując brzuch po ćwiczeniach to dla mnie bez komentarza. Skoro tak to tysiące dziewczyn jest zboczonych w tym Ewa Chodakowska, bo jak może brzuch pokazywać! Hehe tongue

18

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Małpa69 napisał/a:

Generalnie uważam tak, że przy wielu aspektach życia ludzie idą w kierunku idiokracji, filmy, muzyka o niczym tylko o dupie, ludzie nie mają innych ambicji niż się pobzykać z kim popadnie, napić, naćpać, a z drugiej strony nadal robi się problem wokół gejów, innych religii, ideologii.

Dokładnie tak!
Też coraz częściej widzę po prostu dwie skrajności - albo bezmyślne "wszystko wolno", albo konserwatyzm. Może tylko tak mi się zdaje, ale mam wrażenie, że jeszcze z 10 lat temu to było bardziej wypośrodkowane.

19 Ostatnio edytowany przez kammiś (2014-08-08 14:09:47)

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Vian napisał/a:
Małpa69 napisał/a:

Generalnie uważam tak, że przy wielu aspektach życia ludzie idą w kierunku idiokracji, filmy, muzyka o niczym tylko o dupie, ludzie nie mają innych ambicji niż się pobzykać z kim popadnie, napić, naćpać, a z drugiej strony nadal robi się problem wokół gejów, innych religii, ideologii.

Dokładnie tak!
Też coraz częściej widzę po prostu dwie skrajności - albo bezmyślne "wszystko wolno", albo konserwatyzm. Może tylko tak mi się zdaje, ale mam wrażenie, że jeszcze z 10 lat temu to było bardziej wypośrodkowane.

Mhm... ja uważam się za "wypośrodkowaną" właśnie. Nie lubię, kiedy ktoś publicznie chodzi z gołym tyłkiem (np. do sklepu w bikini) czy zachowuje się nieobyczajnie. Ale to nie dlatego, że jestem nie wiem jak zgorszona, tylko dlatego, że to dla mnie taki sam brak kultury, jak np. plucie na ulicy. W ogóle zauważyłam, że ludzie często mają problem, żeby się po prostu ubrać z klasą. Nie roznegliżowani, ale też nie w starym rozciągniętym dresie (mnie i jeden i drugi widok trochę drażni). Drażni mnie tak samo radykalny konserwatyzm i obnoszenie się na prawo i lewo ze swoją "świętością" (np. przez dziewczyny z lokalnej "Oazy" w miasteczku, z którego pochodzę).
Czy filmy i muzyka są teraz tylko o dupie? Niekoniecznie. W polskiej telewizji nie zauważyłam też gorszących reklam. Bo nie uważam za gorszącej np. reklamy perfum Playboya, gdzie podobnie traktuje się i kobietę, i mężczyznę. Ja spotykam się z opiniami gdzie kogoś gorszy np. taka reklama: https://www.youtube.com/watch?v=TYG06Tyvmn8 i mi się to szczerze mówiąc, w głowie nie mieści.
Nie rozumiem też np. nagonki na Playboya. Jest i już, był odkąd pamiętam, będąc dzieckiem widziałam go w kioskach i jakoś mnie to nie gorszyło ani nawet specjalnie nie zwracało mojej uwagi. Tym bardziej że tamte sesje są odważne, ale jak dla mnie niewulgarne. A Playboy to nie tylko gazeta o seksie.
Powiem tak - przeszkadza mi trochę wulgarność na ulicach, w mediach nie. A to właśnie o tej w mediach trąbi się najgłośniej. Każdy ma przecież wybór, co ogląda. Nie podoba się - wyłącza. I zero problemu.

Edit: albo sytuacja z którą spotkałam się pół roku temu. Zajęcia WF na uczelni, baaaardzo dużo przedmiotów do wyboru. Dziewczyna zapisała się na taniec nowoczesny (ja zresztą też, dlatego byłam świadkiem tej żałosnej sytuacji). Prowadząca już na pierwszych zajęciach powiedziała wprost: nie ma na tych zajęciach czegoś takiego jak wstyd. Tańczyłyśmy do takich piosenek jak np. "Lady Marmelade" czy "Blurred Lines". Każde zajęcia spotykały się z wielką dezaprobatą pani świątobliwej i psuła wszystkim humor. Z takich głupich powodów jak np. to, że prowadząca powiedziała "ma być osto, wyobraźcie sobie że tańczycie dla faceta" albo że w układzie była figura podobna do rozpinania i ściągania bluzki czy klepnięcia się w tyłek albo wysłania buziaczka. To po co się zapisuje i swoją świątobliwością psuje innym humor? Tak, każdy taniec był dosyć śmiały, ale na takie zajęcia się idzie, żeby się czuć jak 100-procentowa kobieta a nie jak zakonnica. Uczelnia to nie szkoła, żeby "wychowywać w skromności" i strzec przed rzekomą "demoralizacją".
Chodziłam dosyć długo na towarzyski - od 8 roku życia i to naprawdę oducza wstydu, już młodziutkie dziewczynki. I dziękuję rodzicom, że na ten taniec chodziłam, bo oglądanie starszych dziewczyn w sukienkach których prawie nie było  zaoszczędziło mi kompleksów związanych z dojrzewaniem - szersze biodra, zaokrąglone uda czy piersi mi się podobały, a nie krępowały. Nie miałam później oporów, żeby np. iść do lekarza mężczyzny, skoro trener widział mnie w sukience, która składała się ze stanika i przezroczystej bluzki na górze (dół bardziej zakryty). I nie widzę w tym nic niestosownego.
Jako dziecko miałam też jeden epizod z sesją zdjęciową do jakiegoś tam katalogu (z 8-9 lat miałam), przyjechała jakaś agencja do szkoły tańca, chciałam iść i poszłam. Nikt nie przejmował się później tym czy mamy ochotę przebierać się przy pani która nas malowała i przy panu fotografie i panu od oświetlenia. Coś mi się stało? Nie. Nikt tam nikogo nie molestował, nie było zboczeńców. I nie mam jakoś dzisiaj traumy, przynajmniej nie wstydzę się swojego własnego ciała.

20

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
kammiś napisał/a:

Hej!

Po ostatniej - dość burzliwej - rozmowie ze znajomym nasunęło mi się parę przemyśleń i chętnie dowiem się, co na ten temat myślą inne kobiety.

Taka śmieszna sytuacja - wrzuciłam zdjęcie z treningu na Instagrama, a że ćwiczę w sportowym staniku, to brzuch był odkryty. A na drugi dzień słyszę od kolegi (który konta na Instagramie nie posiada), że wrzucam wyuzdane zdjęcia.

Z góry dziękuję za wszystkie Wasze opinie smile

Kilkanaście lat temu w sporcie kobiety nosiły takie same koszulki jak mężczyźni i wciąż często je noszą, jednak ktoś doszedł do wniosku że lekka atletyka ma zdecydowanie za mało widowni i postanowiono że zawodniczki mają mieć odsłonięty brzuch. Powód był oczywisty, żeby przyciągnąć erotycznie mężczyzn. Ludzie już zapomnieli o tym i zaakceptowali że erotyzm przesiąknął w ostatnich kilkunastu latach naszą cywilizację tak bardzo że sporo ludzi choruje od tego, włączając nawet kobiety. Byłem na konferencji psychologicznej w Krakowie i tam między innymi na prelekcji mówiono o parze CZYNNYCH terapeutów z USA. Ona jest psychiatrą a on psychologiem. Oboje byli alkoholicy a ona była uzależniona od seksu. On ma 60 lat ona 70 lat i kobieta ta ubolewa że trochę spadło jej zainteresowanie seksem. Na konferencji tej niestety była tylko jedna prelekcja o uzależnieniach od seksu i potraktowano ją marginesowo. Nawet osoby z tytułem doktora medycyny z którymi rozmawiałem uważały że normalne jest mieć seks codziennie przez pięć godzin i że to nie jest szkodliwe dla psychiki.

Jeżeli nie zgadzacie się ze mną, to spróbujcie przez miesiąc mieć seks codziennie przez pięć godzin. Nastąpią poważne negatywne zmiany w psychice, poczynając od stałego poczucia rozdrażnienia oraz uzależnienia.

21

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
kammiś napisał/a:

Widzę też niemałą rolę kościoła w tym wszystkim. Obecnie mieszkam w dużym mieście, ale pochodzę z mniejszej miejscowości - co prawda blisko dużego miasta i traktowanej niemalże jak jego część, ale (niestety) o zahaczającej o wiejską lokalną specyfikę. Dowiedziałam się od znajomych, że np. dzieci przed komunią zmusza się, żeby były CODZIENNIE na różańcu czy roratach.

Mieszkam obecnie jakby nie było na wsi i mojego dziecka przygotowującego się do komunii nikt codziennie nie gania. Nie, że my nie ganiamy ale nikt tego po prostu od nas nie oczekuje. W niedzielę jest po prostu na mszy, a co drugą jest jeszcze spotkanie po mszy.

kammiś napisał/a:

W dodatku to mocno wadzi rodzicom - sami muszą iść, bo przecież nikt nie puści 8 latka samego w październiku jak już jest ciemno.

Ale, że co? Do komunii w październiku?

kammiś napisał/a:

Co o tym sądzicie? Czy w Polsce cofamy się do średniowiecza

Słabiutkie porównanie albo słabiutka wiedza z historii. Taka na poziomie ledwo liźniętego podręcznika i znajomości oklepanych sloganów...

kammiś napisał/a:

i mimo tego, że formalnie jesteśmy państwem świeckim, to tak naprawdę kościół ma za dużo do powiedzenia?

Kościół wypowiada się wszędzie tam, gdzie w grę wchodzą kwestie światopoglądowe i społeczne. Od tego jest.

22 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2015-03-12 13:25:49)

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

Mam dosyć podobne spostrzeżenia. Wiele moich rówieśniczek uważa aborcję za najokrutniejszą zbrodnię, a kobietę która jej dokonuje za potworzycę, natomiast starsze panie (pomijam fanki Radia Maryja) często nie widzą w niej nic strasznego. Myślę że staruszki są po prostu oswojone ze śmiercią, bo wychowały się w czasach gdzie ludzi zabijano jak zwierzęta (obozy koncentracyjne, wiejskie matki topiące dzieci w rzekach).
Co do nagości - tak, robi się teraz duży problem z kawałka piersi prześwitującej przez bluzkę w reklamie bielizny/perfum, a do restauracji ludzie potrafią przyjść w samej bieliźnie (chodzi mi o restauracje nad morzem).
Śmieszą mnie też ludzie (np. księżą) widzący wszędzie zgorszenie, i trąbiący z ambon o demoralizacji współczesnej młodzieży. Często usłyszeć można jak to dzisiaj młodzi ludzie są zdegenerowani bo zabijają/biją się w grach, a co było kiedyś? kiedyś nastolatki, kilkulatki nawet - latały z bronią po ulicach.

23

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
lilly25 napisał/a:

Myślę że staruszki są po prostu oswojone ze śmiercią, bo wychowały się w czasach gdzie ludzi zabijano jak zwierzęta (obozy koncentracyjne, wiejskie matki topiące dzieci w rzekach).
.

Możesz podać region kraju, który ma w swoim folklorze topienie dzieci w rzekach?

24

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

A ja nie jestem  religijna a mimo to nie popieram aborcji, eutanazji , in vitro i pigułek wczesnoporonnych. Nikt mną nie manipuluje, taki jest mój spsoób myślenia. Samodzielny.

Z Kosciołem Katolickim mało mam do czynienia. Nie przepadam za księżmi i średnio do mnie trafia ich kaznodziejski przekaz jednak nie zamierzam zamykac im ust. KK to jest instytucja z natury swojej konserwatywna i oczekiwania co do jej metamorfozy w kierunku liberalnym sa zabawne. Kosciół liberalny byłby zwyczajnie śmieszny.
Wiem, że istnieje w tej instytucji wiele moralnej zgnilizny, pedofilia, wyzysk itp. zgadza się, tylko że nikt nie ma prawa zakazać komukolwiek wypowiedzi.Moim zdaniem KK wręcz musi wypowiadać się w sprawie aborcji, bo to jest kwestia dotycząca jego dogmatów. Nie ma jednak obowiązku aby te opinie brac do siebie, jak juz to  zostało wyżej napisane - wszystko jest uregulowane prawnie (prawem świeckim) .Jest też sumienie oczywiście.
Kościół może narzucać światopogląd swoim wyznawcom, a jesli komuś się to nie podoba to zwyczjnie można się wypisać z parafii wink

25

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
MamaMamusia napisał/a:

Kościół może narzucać światopogląd swoim wyznawcom, a jesli komuś się to nie podoba to zwyczjnie można się wypisać z parafii wink

tylko, ze nie tak latwo wypisac sie z panstwa, w ktorym mimo wszystko te dogmaty sa odgornie rowniez ateistom i innowiercom narzucane. Pozostaje zatem emigracja.

26

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Mussuka napisał/a:

tylko, ze nie tak latwo wypisac sie z panstwa, w ktorym mimo wszystko te dogmaty sa odgornie rowniez ateistom i innowiercom narzucane. Pozostaje zatem emigracja.

Ja z kolei szanuję polskie prawo za te rzekomo konserwatywne regulacje w kwestii aborcji.   W moim ujęciu jest to sprawa bardziej światopoglądowa niz religijna. Wiele osób uważa aborcję lub eutanazję za morderstwo. Ja też, a nie jest to dla mnie kwestia religii. Prawo nie zawsze nam sie podoba, ale trzeba go przerstrzegać i tyle.
w kraju w którym mieszkam aborcja jest legalna. Mnie to nie dotyczy, bo ja aborcji nie dpokonam. Nie podobaja mi sie w tutejszym prawodawstwie również nne rzeczy, ale nie mam możliwości ich zmienić, więc muszę je zaakceptować skoro zdecydowałam się tutaj żyć.

27

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

Na przykład na mój punkt widzenia o aborcji moja wiara nie ma żadnego przełożenia. Akurat się zgadzają smile ale tylko akurat, bo w przypadku paru innych kwestii mam odmienne zdanie niż mój kościół i jakoś z tym żyję. To znaczy w grzechu smile

28

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
MamaMamusia napisał/a:
Mussuka napisał/a:

tylko, ze nie tak latwo wypisac sie z panstwa, w ktorym mimo wszystko te dogmaty sa odgornie rowniez ateistom i innowiercom narzucane. Pozostaje zatem emigracja.

Ja z kolei szanuję polskie prawo za te rzekomo konserwatywne regulacje w kwestii aborcji.   W moim ujęciu jest to sprawa bardziej światopoglądowa niz religijna. Wiele osób uważa aborcję lub eutanazję za morderstwo. Ja też, a nie jest to dla mnie kwestia religii. Prawo nie zawsze nam sie podoba, ale trzeba go przerstrzegać i tyle.
w kraju w którym mieszkam aborcja jest legalna. Mnie to nie dotyczy, bo ja aborcji nie dpokonam. Nie podobaja mi sie w tutejszym prawodawstwie również nne rzeczy, ale nie mam możliwości ich zmienić, więc muszę je zaakceptować skoro zdecydowałam się tutaj żyć.

ale kto Ci swiatopogladu broni? Czy szacunku dla konserwatystow odmawia? Ja jestem z kolei za wolnoscia: wyznania, dzialania i wlasnego sumienia. Nie chcesz - nie musisz. Ale wybor masz. Chyba nikt Cie w tej nowej Twojej ojczyznie sila na zabieg nie zaciagnie? W Polsce konserwatywny poglad dyrektora szpitala doprowadzil do tragedii matki, ktorej aborcji odmowiono, pomimo tego, ze nawet prawo na to zezwalalo. No ale dyrektor spi z czystym sumieniem.

29 Ostatnio edytowany przez MamaMamusia (2015-03-13 13:47:57)

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Mussuka napisał/a:

Ja jestem z kolei za wolnoscia: wyznania, dzialania i wlasnego sumienia. Nie chcesz - nie musisz.

Tak, tylko że prawo zawsze ogranicza działania. Nie możemy zgodnie z prawem zrobić wszystkiego co chcemy nawet jeśli sumienie nam na to pozwala. Na przykład nie możemy tak ot zabić sobie człowieka narodzonego. Dlaczego więc dywagujemy  na temat zabijania ludzi nienarodzonych i podciągamy to pod sumienie i światopogąd lub religię? Moim zdaniem prawo zakazujące zabijania jest dobre bez względu na wyznanie.

30

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
MamaMamusia napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Ja jestem z kolei za wolnoscia: wyznania, dzialania i wlasnego sumienia. Nie chcesz - nie musisz.

Tak, tylko że prawo zawsze ogranicza działania. Nie możemy zgodnie z prawem zrobić wszystkiego co chcemy nawet jeśli sumienie nam na to pozwala. Na przykład nie możemy tak ot zabić sobie człowieka narodzonego. Dlaczego więc dywagujemy  na temat zabijania ludzi nienarodzonych i podciągamy to pod sumienie i światopogąd lub religię? Moim zdaniem prawo zakazujące zabijania jest dobre bez względu na wyznanie.

W wypadku pana doktora ze szpitala XXX, to nie prawo ograniczylo go, tylko jego wielce religijne sumienie. Rezultat: dzecko z rozszczepiona czaszka przyszlo na swiat, po to by umrzec 10 dni pozniej. Wiadomo bylo, ze i tak umrze, ale co am bol matki, co tam prawo - sumienie pan dyrektor ma czyste. I z pewnoscia do nieba z nim pojdzie.

Zeby taka dyskusje moc toczyc, mamy na szczescie skale porownawcza - sa panstwa o bardziej liberalnym prawie i te o bardziej konserwatywnym. Czy taka dyskusja mialaby miejsce, gdybysmy wszyscy zyli w swiecie dogmatow, zakazow, nakazow i dyktatury? I z tej mozliwosci ja bardzo sie ciesze. A zrobire, tak jak sama wybiore.

31

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Mussuka napisał/a:

A zrobire, tak jak sama wybiore.

Oczywiscie, każdy tak zrobi. Pedofil, gwałciciel i złodziej samochodów też.

A co do lekarza, a którym piszesz...tak , dziecko oczywiście zmarło. Tak, dramat matki był ogromny. Wszystko to jednak nie zmienia faktu , że lekarz ów rzeczywiście NIE ZABIŁ . I nie wiem czy pójdzie do nieba, ale w tej konkretnej sytuacji ma czyste sumienie. Możecie mnie zlinczować, ale ja na jego miejscu zrobiłabym to samo. Dlaczego? Bo nie mam prawa zabijać. Nikogo. Ani embrionu bez układu nerwowego, ani uszkodzonego płodu, ani chorego dziecka, które umrze minute po prodzie, ani człowieka roslinki. Może to jest średniowiecze, ale moje wewnętrzne przekonanie (nie związane z religią) mówi mi jasno i wyrażnie - nie masz prawa zabijać.

32

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
kammiś napisał/a:
Małpa69 napisał/a:

Kammiś też jestem za rozdziałem państwo - kościół, ale obawiam się że długo go nie będzie, no teoretycznie żyjemy w państwie świeckim, ale to tylko teoria.

Ja nie mam nic do tego w co kto wierzy, powiewa mi to, nie lubię tylko gdy ktoś narzuca mi swoje zdanie.
Za aborcją też nie jestem (chyba że dzieciak ma być warzywkiem, umrzeć zaraz po porodzie), eutanazja? ja poproszę, rozwód? Nie mam ślubu, ale uważam że człowiek ma prawo się rozwieść, jednak szkoda że ludziom przychodzi to tak łatwo, zamiast walczyć, chociaż spróbować, to rozwód.

Sama pamiętam jak ksiądz chodził po kolędzie, i przyczepił się że żyjemy bez ślubu (wpuściłam, żeby poświęcił nowe mieszkanie). Ślub? Ależ chętnie, ale raz to wydatek, dwa ja ze względu na stan zdrowia nie jestem w stanie robić żadnych dalekosiężnych planów bo nie wiem co będzie się ze mną działo jutro, pojutrze, a przecież to trzeba wszystko ustalić wcześniej. A ten mi wykład wali, jak tak można, to grzech, jestem z Moim wiele lat, żyjemy jak małżeństwo, a to że nie mamy papierka? Cóż

Co do nagości, to hmm nie podoba mi się obecna moda u młodych dziewczyn, które chodzą z tyłkami na wierzchu, a najśmieszniejsze że potrafią chodzić tak ubrane w zimę, nie podoba mi się kiedy jakaś para wpycha sobie języki do ust na środku ulicy i wiara nie ma nic do tego, uważam że to brak kultury, robi mi się niedobrze kiedy widzę nachlane, naćpane nastolatki, sikające pod krzakiem i rzygające na ławce, ale nie moje życie, nie moja sprawa.

Generalnie uważam tak, że przy wielu aspektach życia ludzie idą w kierunku idiokracji, filmy, muzyka o niczym tylko o dupie, ludzie nie mają innych ambicji niż się pobzykać z kim popadnie, napić, naćpać, a z drugiej strony nadal robi się problem wokół gejów, innych religii, ideologii.

Mamy identyczne poglądy w tych sprawach smile
Też denerwuje mnie brak kultury - np. idę do sklepu, a tam dwie dziewczyny w bikini. Mnie nie gorszy rozebrana 15-latka, ale są pewne miejsca, gdzie nie wypada.
Z drugiej jednak strony robi się z Polski państwo wyznaniowe, co mnie denerwuje w jeszcze większym stopniu, ale nie dlatego, że ktoś coś sobie mówi, ale dlatego, że chce mówić mi jak mam żyć i co robić. A mimo wszystko te rozebrane nastolatki się nie wtrącają.
A zamieszanie wokół homoseksualistów i traktowanie ich jak kogoś gorszego jest karygodne.
Z drugiej strony po rozmowie z babcią widzę, że kościół się kiedyś tak nie wtrącał w sprawy społeczne jak teraz. Teraz mówią ciągle o seksie, aborcji, in vitro, gender, homoseksualistach. Kiedyś tego podobno nie było.

Bo za czasow Twojej babci nie bylo gender, in vitro, i tylu homoseksualistow, a ludzie klaniali sie w pas ksiedzu. O czym wiec kosciol mial mowic? Ludzie chetniej zawierali malzenstwa i rodzili dzieci. Jesli o mnie chodzi- nie kieruje sie w zyciu zasadami kosciola, tylko wlasnym rozumem. Ale czy sie to komus podoba, czy nie, kosciol w wielu kwestiach ma racje. Z drugiej strony w wielu sie nie zgadzam. Wiec tu chodzi raczej o wyposrodkowanie swoich pogladow, a nie od razu: "popatrzcie jaka jestem liberalna i cywilizowana!" Naprawde nie wszystko co dal nam XXI wiek jest super. Mam swoj rozum i sama decyduje, ktore zasady beda moimi zasadami, a ktore nie. Kosciol naprawde ma z tym niewiele wspolnego. Poza tym mysle, ze jest po pierwsze nagonka na katolikow i kosciol, co uwazam za zalosne, po drugie nawet taki wyposrodkowany etycznie czlowiek bedzie w dziesiejszych czasach nazwany moherem.

33

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
MamaMamusia napisał/a:
Mussuka napisał/a:

A zrobire, tak jak sama wybiore.

Oczywiscie, każdy tak zrobi. Pedofil, gwałciciel i złodziej samochodów też.

A co do lekarza, a którym piszesz...tak , dziecko oczywiście zmarło. Tak, dramat matki był ogromny. Wszystko to jednak nie zmienia faktu , że lekarz ów rzeczywiście NIE ZABIŁ . I nie wiem czy pójdzie do nieba, ale w tej konkretnej sytuacji ma czyste sumienie. Możecie mnie zlinczować, ale ja na jego miejscu zrobiłabym to samo. Dlaczego? Bo nie mam prawa zabijać. Nikogo. Ani embrionu bez układu nerwowego, ani uszkodzonego płodu, ani chorego dziecka, które umrze minute po prodzie, ani człowieka roslinki. Może to jest średniowiecze, ale moje wewnętrzne przekonanie (nie związane z religią) mówi mi jasno i wyrażnie - nie masz prawa zabijać.

A wlasnego psa, ciezko chorego czy potraconego przez samochod i bez szans na przezycie tez bys nie uspila? Padnietego konia ze zlamana noga nie zastrzelila, zeby oszczedzic mu cierpienia?

Tylko nie pisz prosze, ze czlowiek to nie zwierze i te zasady sa nie do porownania. Jak dla mnie wlasnie sa. I moje sumienie nie czuloby sie zbrukane skracajac nieodwracalna czyjas meke w imie ..wlasnie nie bardzo wiem czego i kogo.

34 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2015-03-13 14:39:49)

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
lilly25 napisał/a:

Mam dosyć podobne spostrzeżenia. Wiele moich rówieśniczek uważa aborcję za najokrutniejszą zbrodnię, a kobietę która jej dokonuje za potworzycę, natomiast starsze panie (pomijam fanki Radia Maryja) często nie widzą w niej nic strasznego. Myślę że staruszki są po prostu oswojone ze śmiercią, bo wychowały się w czasach gdzie ludzi zabijano jak zwierzęta (obozy koncentracyjne, wiejskie matki topiące dzieci w rzekach).
Co do nagości - tak, robi się teraz duży problem z kawałka piersi prześwitującej przez bluzkę w reklamie bielizny/perfum, a do restauracji ludzie potrafią przyjść w samej bieliźnie (chodzi mi o restauracje nad morzem).
Śmieszą mnie też ludzie (np. księżą) widzący wszędzie zgorszenie, i trąbiący z ambon o demoralizacji współczesnej młodzieży. Często usłyszeć można jak to dzisiaj młodzi ludzie są zdegenerowani bo zabijają/biją się w grach, a co było kiedyś? kiedyś nastolatki, kilkulatki nawet - latały z bronią po ulicach.

lily, te nastolatki nie lataly z bronia dla zabawy i na pewno im to frajdy nie sprawialo. Zapewne wolalyby pojsc do szkoly. A po to z nia lataly, bys Ty dzisiaj spokojnie mogla wypisywac glupoty na forum. Matko, co za porownanie... Dzisiaj dzieci SA zdemoralizowane (nie wszystkie), rozpieszczane i w grach zabijaja dla zabawy, zabicia wolnego czasu. Kiedys MUSIALY, bo mialy co innego na glowie niz przejscie kolejnego levelu. Widzisz roznice??? WIEJSKIE matki topiace w rzekach dzieci-aha, bo te MIEJSKIE nie zabijaja... I w dodatku mozna sie do tego przyzwyczaic...No no no...

35

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Mussuka napisał/a:

A wlasnego psa, ciezko chorego czy potraconego przez samochod i bez szans na przezycie tez bys nie uspila? Padnietego konia ze zlamana noga nie zastrzelila, zeby oszczedzic mu cierpienia?

A ty zrobiłabyś to osobiście czy jednak poszukałabyś "wyręczyciela", bo samemu miękkie serduszko nie pozwala? Bo widzisz odkąd społeczeństwo zniewieściało, to teraz bardzo łatwo o taką "humanitarność".

36 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-03-13 15:00:41)

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Snake napisał/a:
Mussuka napisał/a:

A wlasnego psa, ciezko chorego czy potraconego przez samochod i bez szans na przezycie tez bys nie uspila? Padnietego konia ze zlamana noga nie zastrzelila, zeby oszczedzic mu cierpienia?

A ty zrobiłabyś to osobiście czy jednak poszukałabyś "wyręczyciela", bo samemu miękkie serduszko nie pozwala? Bo widzisz odkąd społeczeństwo zniewieściało, to teraz bardzo łatwo o taką "humanitarność".

chyba troche zalezy od sytuacji, nieprawedaz? Tam, gdzie jest to mozliwe korzysta sie z uslug "wyreczyciela" czyli lekarza, bo robi to fachowo i szybko. Tam, gdzie sytuacja na to nie pozwala, dzialac trzeba samemu. I niestety w przypadku aborcji tez tak sie dzieje. Ku chwale konserwatywnego prawa. W takim przypadku ginie nie tylko plod ale czesto i matka.
W mniej zniewiescialych spoleczenstwach nie robi sie badan prenatalnych aby moc w razie koniecznosci przerwac ciaze zagrozona, tam sie albo skrobie jak leci albo wyrzuca na ulice osobniki slabe i pozbawione szans na przezycie. Mozna utopic stare zwierze zamiast je wozic do weta i probowac leczyc. Czy ostatecznie uspic.

Efekt ten sam tylko metody inne.

To raczej w tych zniewiescialych spoleczenstwach doklada sie tez staran do leczenia osobnikow chorych, tych narodzonych, czy tych, ktorych wada wykryta w czasie zycia plodowego, nie zagraza ich zyciu i zdrowiu ogolnie pojetemu. Porownaj los dzieci z Downem w krajach zniewiescialych i tych "macho meskich". O kulawych pieskach nawet nie wspomne.

37

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Mussuka napisał/a:

A wlasnego psa, ciezko chorego czy potraconego przez samochod i bez szans na przezycie tez bys nie uspila? Padnietego konia ze zlamana noga nie zastrzelila, zeby oszczedzic mu cierpienia?

dobre pytanie smile Odpowiem szczerze - nie wiem. Sama osobiscie nie zabiłabym zwierzecia, ale czy zgodziłabym sie na śmierć psa , do ktorego jestem przywiązana...naprawde nie wiem..

Masz  rację - uważam , że zasady traktowania zwierzat i ludzi są rózne. Dla większości z nas zwierzeta są pożywieniem, dltego zabijanie ich jest w jakiś tam sposób naturalne. Zabijać osobniki własnego gatunki na życzenie to jest jednak całkiem co innego.

Skazanie na smierć w imię oszczędzenia cierrpień...czyli dla dobra tego usmiercanego, tak? Dużo tu hipokryzji...

Pozbywanie się osobników słabych, upośledzonych, niepotrzebnych, chorych...dziwne kryteria, troche nawiazujace do hitlerowskiej wizji społeczenstwa. A to wszytsko oczywiscie w białych rękawiczkach na zasadzie - zabijmy go dla jego dobra, co sie będzie męczył biedak. Trzeba  uważać, bo te kryteria dostosowania i oceny tego czy ktoś nadaje sie do życia, czy moze jednak cierpi za bardzo,moga sie z czasem  zaostrzyć.

38

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

A ja myślę, że to wypośrodkowanie nadal istnieje, tylko po prostu skrajności najbardziej rzucają się w oczy, więc o nich się najczęściej mówi. Ja mam wypośrodkowanych znajomych, a gdy ktoś się zbliża do którejś granicy, to nie narzuca swoich poglądów innym ani inni jemu swoich. Każdy po prostu żyje w zgodzie z własnymi zasadami i szanuje innych. Tak samo nigdy nie spotkałam ginekologa, który nie chciałby mi przepisać tabletek antykoncepcyjnych. Ani apteki, w której ktoś nie chciałby mi ich sprzedać. Mam wrażenie, że w różnych rzeczywistościach żyjemy.

39

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Snake napisał/a:
Mussuka napisał/a:

A wlasnego psa, ciezko chorego czy potraconego przez samochod i bez szans na przezycie tez bys nie uspila? Padnietego konia ze zlamana noga nie zastrzelila, zeby oszczedzic mu cierpienia?

A ty zrobiłabyś to osobiście czy jednak poszukałabyś "wyręczyciela", bo samemu miękkie serduszko nie pozwala? Bo widzisz odkąd społeczeństwo zniewieściało, to teraz bardzo łatwo o taką "humanitarność".

A jaka jest różnica między zaniesieniem psa do weterynarza, a samodzielnym uśpieniem go? Ja nie widzę różnicy, bo czuję się tak samo odpowiedzialna, gdyż to moja decyzja, a nie weterynarza. To też moja wina, jeśli psa potrąciłby samochód, bo ja za niego odpowiadam. Czułabym się tak samo źle, gdybym to ja trzymała strzykawkę. Dla mnie to decyzja jest najgorsza, a nie jej wykonanie.

A co do aborcji, to też uważam, że powinna być legalna, ale jakoś nie bulwersuję się, że nie jest. Jeśli większość Polaków nie chce legalnej aborcji, to muszę się dostosować. Jeśli jakiś lekarz nie chce jej przeprowadzić, to też muszę się dostosować. Po prostu przeprowadziłabym aborcję w innym kraju w jakiejś prywatnej klinice. Oczywiście myślę o jakichś ekstremalnych sytuacjach, bo nigdy przygodnego seksu nie uprawiałam, a ciąży z moim partnerem bym nie usunęła, niezależnie od wpadki w "złym czasie". Także jestem za aborcją, ale z drugiej strony trudno mi sobie wyobrazić sytuację, która by mnie do niej zmusiła, bo to moja odpowiedzialność. Natomiast rozumiem kobiety, które uprawiają seks czasami z niewłaściwymi facetami i chcą potem usunąć dziecko. Też nie chciałabym mieć dziecka jakiegoś przypadkowego gacha. Inna sprawa jest taka, że wpadki najczęściej są wynikiem idiotyzmu ludzi, którzy np. stosunek przerywany albo watykańską ruletkę uważają za antykoncepcję. Dla mnie wtedy to w ogóle nie jest wpadka. Chyba każdy jest świadomy jak się zachodzi w ciążę i jeśli się decyduje na taką metodę "antykoncepcji", to trzeba się liczyć z konsekwencjami i je przyjąć na klatę. Bo jakoś nie słyszałam o wpadkach przy każdorazowym stosowaniu prezerwatyw albo tabletek antykoncepcyjnych. One oczywiście nie dają 100% gwarancji, ale tych wpadek jest naprawdę mało. Jak słyszę od kobiet, że wpadły, to się nagle okazuje, że po prostu były nieodpowiedzialne, a teraz jakieś wielkie zdziwienie, że jest ciąża. Czasami śmiać mi się chce z ludzkiej głupoty. big_smile

40 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-03-13 15:21:21)

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
MamaMamusia napisał/a:

Pozbywanie się osobników słabych, upośledzonych, niepotrzebnych, chorych...dziwne kryteria, troche nawiazujace do hitlerowskiej wizji społeczenstwa. A to wszytsko oczywiscie w białych rękawiczkach na zasadzie - zabijmy go dla jego dobra, co sie będzie męczył biedak. Trzeba  uważać, bo te kryteria dostosowania i oceny tego czy ktoś nadaje sie do życia, czy moze jednak cierpi za bardzo,moga sie z czasem  zaostrzyć.

wlasnie w poscie powyzej napisalam, ze tak sie dzieje i to na szeroka skale, w krajach gdzie prawo zabrania dzialan w bialych rekawiczkach, czyli zatwierdzonych przez kontrole lekarska i prawo. Tam gina dzieci, chorzy, kalecy, biedni, starzy, niepotrzebni nikomu ludzie. Wlasnie tam, w konserwatywnych spoleczenstwach.

Demonizujesz i Ty i niektorzy inni liberalizacje zabiegow aborcji czy eutanazji, tak jakby szpitale zamienialy sie przez to w fabryki smierci. Podczas, gdy to wlasnie brak tego typu "okrutnych" praktyk prowadzi w rzeczywistosci do usmiercania w o wiele gorszy sposob i w wiekszej liczbie. Tam, gdzie jest to legalne, sa to jednostkowe i bardzo rzadkie wypadki. Bo zazwyczaj dazy sie do wyleczenia czy podtrzymania zycia, nie odwrotnie.

Ile znasz przypadkow niemowlat znalezionych w beczkach, na smietniku w reklamowce, zakopanych w ogrodku itp. w kraju, w ktorym teraz mieszkasz? Wiec, gdzie tu wiecej hitleryzmu, tam czy tu?

41 Ostatnio edytowany przez Ślimaczyca (2015-03-13 15:20:48)

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

Mamusia, strasznie dużo w Twoich poglądach chorego egoizmu. Nie zabijesz cierpiącego stworzenia, choć cierpi i i tak niedługo umrze, bo nie pozwala Ci sumienie. Czyli lepiej mieć czyste sumienie, niż pomóc komuś odejść? I jeszcze nazywać to dobrem? To dopiero hipokryzja.

Edit: tak, gdyby mój koń złamał nogę w środku lasu i nie byłoby możliwości transportu/ podniesienia/ żadnej nadziei, zastrzeliłabym go.

42

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Mussuka napisał/a:

Tam, gdzie sytuacja na to nie pozwala, dzialac trzeba samemu. I niestety w przypadku aborcji tez tak sie dzieje. Ku chwale konserwatywnego prawa. W takim przypadku ginie nie tylko plod ale czesto i matka.

Ryzyk-fizyk... ale nie miesza do tego osób trzecich, a klasyczna, medyczna aborcja wymaga aby ktoś ją przeprowadził. Ten ktoś w normalnym świecie powinien mieć święte prawo sobie nie życzyć takiego zabiegu wykonać i tak jest w Polsce. Nawet jeśli jest to aborcja dopuszczalna pod względem prawa, to sam czyn jest odebraniem życia. Wspominany dyrektor szpitala nadużył tego prawa do odmowy, bo jemu można było odmówić jako lekarzowi, gdyby miał go sam wykonać ale nie mógł odmówić jako dyrektor placówki, która podpisała kontrakt m.in. na wykonywanie takich zabiegów. Gdyby nawet wszyscy lekarze mu odmówili, to powinien wskazać kobiecie szpital, w którym jest ktoś kto dokona aborcji. No i dlatego nie jest już dyrektorem...

43

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Mussuka napisał/a:

Ile znasz przypadkow niemowlat znalezionych w beczkach, na smietniku w reklamowce, zakopanych w ogrodku itp. w kraju, w ktorym teraz mieszkasz?

Takich przypadków tutaj jest zdecydowanie mniej  niz w Pl, ale uważam, że powody tego są  inne niż ogólna dostępność aborcji. Otóż w Anglii przede wszytskim jest wyższa stopa zyciowa, po prostu więcej się zarabia i łatwiej zyje, a nie oszukujmy się - dużo szybciej ogarnia się sytuacje po urodzeniu dziecka, gdy nie musisz martwić się finasami. Poza tym tutaj pomaga się kobietom , które maja problemy emocjonalne po porodzie i cos takiego jak silna depresja poporodowa nawet z natrętnymi myślami o zabiciu dziecka nie stanowi tabu i jest leczona.
Zresztą utopienie dziecka w beczce jest dla mnie tym samym co zabicie go podczas życia plodowego, czyli morderstwem. Jedno w białych rekawiczkach, drugie nie...ale i tak wychodzi na to samo.

44

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Snake napisał/a:

Wspominany dyrektor szpitala nadużył tego prawa do odmowy, bo jemu można było odmówić jako lekarzowi, gdyby miał go sam wykonać ale nie mógł odmówić jako dyrektor placówki, która podpisała kontrakt m.in. na wykonywanie takich zabiegów. Gdyby nawet wszyscy lekarze mu odmówili, to powinien wskazać kobiecie szpital, w którym jest ktoś kto dokona aborcji. No i dlatego nie jest już dyrektorem...

wlasnie o to chodzi. Zaden lekarz, nawet w najbardziej liberalnym kraju nie wykona zabiegu aborcji czy eutanazji, jesli nie bedzie chcial. Do tego typu zabiegow nikogo nie mozna zmusic. Natomiast jego psim obowiazkiem jest pomoc zyskac informacje o placowkach czy innych lekarzach, ktorzy ten zabieg wykonaja. Tam, gdzie taki zabieg jest legalny oczywiscie.

45

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Ślimaczyca napisał/a:

Mamusia, strasznie dużo w Twoich poglądach chorego egoizmu. Nie zabijesz cierpiącego stworzenia, choć cierpi i i tak niedługo umrze, bo nie pozwala Ci sumienie. Czyli lepiej mieć czyste sumienie, niż pomóc komuś odejść? I jeszcze nazywać to dobrem? To dopiero hipokryzja.

co do zwierząt powiedziałam wyraznie - NIE WIEM, bo nigdy w takiej sytuacji nie byłam
Co do ludzi - tak , masz rację , nie zabije cierpiącego człowieka, bo nie mam prawa tego zrobić, bo nie mam prawa zabijać . Nie, nie "pomoge" nikomu odejść i nie nazwę dobrem postawy która zmierza w ta stronę. W moim sumieniu jest zupełna jasność i klarowność jesli o te kwestie chodzi

46

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Mussuka napisał/a:

Zaden lekarz, nawet w najbardziej liberalnym kraju nie wykona zabiegu aborcji czy eutanazji, jesli nie bedzie chcial. Do tego typu zabiegow nikogo nie mozna zmusic. Natomiast jego psim obowiazkiem jest pomoc zyskac informacje o placowkach czy innych lekarzach, ktorzy ten zabieg wykonaja.

To bzdura. Jak przyjdziesz do prywatnego gabinetu, który nie wykonuje aborcji, to jego właściciel ani lekarze nie mają żadnego obowiązku wskazać takiej placówki. Nawet szeregowy lekarz w placówce, która jako taka wykonuje zabiegi aborcji nie musi informować. To jest obowiązek jego pracodawcy czyli szpitala, nie lekarza.

47

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Snake napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Zaden lekarz, nawet w najbardziej liberalnym kraju nie wykona zabiegu aborcji czy eutanazji, jesli nie bedzie chcial. Do tego typu zabiegow nikogo nie mozna zmusic. Natomiast jego psim obowiazkiem jest pomoc zyskac informacje o placowkach czy innych lekarzach, ktorzy ten zabieg wykonaja.

To bzdura. Jak przyjdziesz do prywatnego gabinetu, który nie wykonuje aborcji, to jego właściciel ani lekarze nie mają żadnego obowiązku wskazać takiej placówki. Nawet szeregowy lekarz w placówce, która jako taka wykonuje zabiegi aborcji nie musi informować. To jest obowiązek jego pracodawcy czyli szpitala, nie lekarza.

Tam, gdzie zabieg jest prawnie dopuszczalny, czyli w Polsce np. w przypadku zagrozenia zycia matki badz plodu.

48

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

W przepychankę o aborcji nie będę się wdawać, bo już mi się znudziło. Zdanie mam w tym temacie to samo od zawsze i nie zamierzam go zmieniać.

Co do konserwatywnego podejścia - tak, mam wrażenie, że spora część moich rówieśników jest bardziej pruderyjna niż moja babcia. Mam wrażenie, że ludzie na siłę szukają podtekstów, zwłaszcza kobiety. Wszystko jest "nie wypada" i "co ludzie powiedzą".
I jak mówię bez żenady, że miałam rozbieraną sesję zdjęciową, przy której było dwóch facetów, koleżanka i makijażystka to niektórzy patrzą na mnie jakbym spadła z księżyca. Nie wiem, czy to wynika z samych poglądów, czy z jakiegoś braku dystansu, bo znam ludzi wierzących, praktykujących, o różnych poglądach społecznych i politycznych, ale rozumiejących, że ktoś inaczej postrzega świat, ma inne podejście do życia i nie wyjeżdżających do każdego kto myśli inaczej z pretensjami. Chyba po prostu kwestia otwartości umysłu.

49

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
WitchQueen napisał/a:

W przepychankę o aborcji nie będę się wdawać, bo już mi się znudziło. Zdanie mam w tym temacie to samo od zawsze i nie zamierzam go zmieniać.

Co do konserwatywnego podejścia - tak, mam wrażenie, że spora część moich rówieśników jest bardziej pruderyjna niż moja babcia. Mam wrażenie, że ludzie na siłę szukają podtekstów, zwłaszcza kobiety. Wszystko jest "nie wypada" i "co ludzie powiedzą".
I jak mówię bez żenady, że miałam rozbieraną sesję zdjęciową, przy której było dwóch facetów, koleżanka i makijażystka to niektórzy patrzą na mnie jakbym spadła z księżyca. Nie wiem, czy to wynika z samych poglądów, czy z jakiegoś braku dystansu, bo znam ludzi wierzących, praktykujących, o różnych poglądach społecznych i politycznych, ale rozumiejących, że ktoś inaczej postrzega świat, ma inne podejście do życia i nie wyjeżdżających do każdego kto myśli inaczej z pretensjami. Chyba po prostu kwestia otwartości umysłu.

Może zazdroszczą Ci tej rozbieranej sesji. big_smile A konkretnie tego, że nie wstydzisz się swojego ciała. Ja uważam, że fajne są takie sesje. A co do koleżanek, to jakoś mam odwrotne doświadczenia. Tzn. moje koleżanki zwykle nie są wierzące, nie uważają aborcji za morderstwo, nie robi na nich wrażenia nagość itp. Mówię tu o dziewczynach, z którymi się umawiam i gdzieś wychodzę. Może to kwestia tego, że tak sobie dobrałam znajome. Znam też dziewczyny przesadnie pruderyjne, ale u nich to jest albo czysto na pokaz albo wynika z czegoś niezdrowego, np. radykalnie katoliccy rodzice, którzy trzymali pod kloszem i nie znosili sprzeciwu.

50

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Mussuka napisał/a:

Tam, gdzie zabieg jest prawnie dopuszczalny, czyli w Polsce np. w przypadku zagrozenia zycia matki badz plodu.

Nie zrozumiałem o co chodzi w powyższym. W przypadku bezpośredniego zagrożenia życia żaden lekarz nie może się zasłonić klauzulą sumienia. Jeśli jednak do lekarza przyjdzie kobieta i ten zdiagnozuje stan, który może za miesiąc, za 8 miesięcy spowodować śmierci pacjentki jeśli będzie kontynuowała ciąże, to jeśli jest to lekarz prywatny każe jej po prostu iść do najbliższego szpitala z oddziałem ginekologicznym i tyle. To jest ta twoja pomoc. Innej taki lekarz nie bardzo nawet mógłby udzielić, bo co ma prowadzić rejestr kolegów przeprowadzających aborcję? Czy też rejestr szpitali zatrudniających takich lekarzy? Wskazanie najbliższej placówki publicznej z takim oddziałem jest zresztą wystarczające choćby z tego względu, że placówka taka musiała na 100 % podpisać kontrakt z NFZ. W takim kontrakcie na bank ma pulę pieniędzy za wykonanie określonej ilości aborcji przewidzianych prawem. Jeśli szpital odmawia wykonania zakontraktowanej usługi lub nie jest w stanie jej wykonać z racji braku chętnych do tego specjalistów, to powinien ponieść karę przewidzianą w kontrakcie, a w następnym roku brak zdolności do wykonania usługi powinna być uwzględniona przy zawieraniu nowego kontraktu. Z drugiej jednak strony ilość zakontraktowanych zabiegów jest określona i jeśli nie chodzi o bezpośrednie zagrożenia życia ale np. o ciążę z gwałtu, to w przypadku przekroczenia limitu szpital powinien mieć możliwość bezproblemowego odmówienia wykonania zabiegu. W tej chwili większość szpitali wciąż boi się odmawiać, bo rządzą nimi nadal w większości lekarze, a to prowadzi do zadłużania szpitali. Bo potem NFZ zwraca koszt nadplanowych usług wg własnego widzimisię. Szpitale wprowadziły za to nieoficjalną metodę odsyłania pacjenta "na kolejkę". Odesłać zupełnie z kwitkiem się boją, wykonać usługi nie chcą, bo pieniądze jeśli dostaną, to wręcz po sądzeniu się z NFZ. No to pacjent zostaje zarejestrowany i zapisany do kolejki na usługę zakontraktowaną. I tak ofiara gwałtu może zostać zapisana na planowe wykonanie aborcji za 2 lata...

51 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-03-14 04:32:55)

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Snake napisał/a:

Na przykład na mój punkt widzenia o aborcji moja wiara nie ma żadnego przełożenia. Akurat się zgadzają smile ale tylko akurat, bo w przypadku paru innych kwestii mam odmienne zdanie niż mój kościół i jakoś z tym żyję. To znaczy w grzechu smile

Naprawde kazalbys rodzic zgwalconej dziewczynie?
Bo kosciol by to zrobil... A prawda jest taka, ze np dla zgwalconej 14latki rodzenie dziecka to jest 1) obciazenie fizyczne 2) obciazenie psychiczne 3) tragedia na cale zycie.

Mussuka - malo tego, Chazan zlamal prawo. Bo mial obowiazek wskazac innego lekarza, czego nie zrobil. I wlasnie za to winien poniesc konsekwencje.

Mnie rozwalil fakt, ze Duda karalby wiezieniem za in vitro. Na poczatku nie chcialo mi sie wierzyc - myslalam ze to jakas manipulacja. Ale nie. Poszukalam projektu ustawy, sprawdzilam jak kto glosowal (wszystko jest na sejmowej stronie). I tak! Byl za tym, zeby za in vitro karac wiezieniem. Galy mi wyszly na wierzch bo mimo tego ze za PiSem nie przepadam o nim mialam lepsza opinie. Juz nie mam.

To ze np ja nie zrobilabym czegos - czy to aborcji, czy palenia papierosow, czy eutanazji (na samej sobie) czy nie wzielabym pigulki po bez nadzoru lekarza (uwazam ze powinna byc dostepna, jestem za, nie uwazam ze to cos zlego, tylko balabym sie pod wzgledem medycznym ze cos sie stanie) - nie znaczy ze nalezy tego zakac.
Panstwo winno pozostac NEUTRALNE swiatopogladowo. Wolnosc sumienia i wyznania to jest konstytucyjne prawo kazdego czlowieka.

Ja nie oburzam sie nawet na to ze aborcja jest w Polsce legalna wlasnie w 3 przypadkach. Jest takie prawo, ok. ALE jezeli jest ona legalna to darujmy sobie najazdy na ludzi ktorzy jej LEGALNIE dokonuja. Nie powinny miec miejsca jakies chore manifestacje pod szpitalami, bo zgwalcona chce usunac ciaze. To jest jej UPRAWNIENIE i moze z niego swobodnie korzystac. Bez ponizania i krzykow w drodze z samochodu do drzwi placowki, bo grupka oszolomow chce sobie poskakac ze zdjeciami plodow.

Witch - musimy miec podobne babcie chyba wink

52

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
kammiś napisał/a:

Naprawde kazalbys rodzic zgwalconej dziewczynie?

Wielokrotnie na tym forum wyrażałem swoje zdanie, że akceptuję obecnie wypracowany kompromis przewidujący szczególne przypadki.

53

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Snake napisał/a:
kammiś napisał/a:

Naprawde kazalbys rodzic zgwalconej dziewczynie?

Wielokrotnie na tym forum wyrażałem swoje zdanie, że akceptuję obecnie wypracowany kompromis przewidujący szczególne przypadki.

To znaczy ze nie akceptujesz stanowiska kosciola, ktory tego kompromisu nie akceptuje i maci, maci, maci jak zwykle.

54

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

Nieprawda, ten kompromis został wypracowany przy udziale Kościoła (nawet jeśli się do tego głośno nie przyznają smile ), a to co jego poszczególni przedstawiciele gadają nie ma znaczenia.

55

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
Ewika99 napisał/a:

lily, te nastolatki nie lataly z bronia dla zabawy i na pewno im to frajdy nie sprawialo. Zapewne wolalyby pojsc do szkoly. A po to z nia lataly, bys Ty dzisiaj spokojnie mogla wypisywac glupoty na forum. Matko, co za porownanie... Dzisiaj dzieci SA zdemoralizowane (nie wszystkie), rozpieszczane i w grach zabijaja dla zabawy, zabicia wolnego czasu. Kiedys MUSIALY, bo mialy co innego na glowie niz przejscie kolejnego levelu. Widzisz roznice??? WIEJSKIE matki topiace w rzekach dzieci-aha, bo te MIEJSKIE nie zabijaja... I w dodatku mozna sie do tego przyzwyczaic...No no no...

Skąd wiesz że zabijanie nie sprawiało im frajdy? Oceniasz 'wspolczesnych' jako zdemoralizowanych bo niby zabijaja dla zabawy, a 'dawni' z musu (wiec uważasz za mniej zdemoralizowanych), ale nie wiesz czy tygrys zabijajacy dla pokarmu, nie czuje przy tym przyjemnosci.
To że zabijali z konieczności nie znaczy ze tego nie lubili, nie znaczy ze nie zabijaliby w czasach pokoju.

Co do wiejskich-miejskich matek: oczywiście w mieście bylo z pewnością tak samo, tylko metody zabijania inne (chociaż z tego co pamiętam, byc moze się mylę, miejska matka z książki Nałkowskiej utopiła swoją upośledzoną córkę ). Dałam tylko taki przykład, nie próbowałam sugerować że miejskie nie mordowały.

56

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
lilly25 napisał/a:

Co do wiejskich-miejskich matek: oczywiście w mieście bylo z pewnością tak samo, tylko metody zabijania inne (chociaż z tego co pamiętam, byc moze się mylę, miejska matka z książki Nałkowskiej utopiła swoją upośledzoną córkę ). Dałam tylko taki przykład, nie próbowałam sugerować że miejskie nie mordowały.

No przecież dziś, w Sosnowcu na przykład, niechcianymi dziećmi rzuca się o próg a potem zakopuje w parku.
O czym to świadczy?Jakie wnioski wysnujemy?

57 Ostatnio edytowany przez lilly25 (2015-03-14 19:46:25)

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
pitagoras napisał/a:

No przecież dziś, w Sosnowcu na przykład, niechcianymi dziećmi rzuca się o próg a potem zakopuje w parku.
O czym to świadczy?Jakie wnioski wysnujemy?

O tym np. że kiedyś było to tak powszechne że nikt nie robił sensacji (a dzisiaj zdarza się rzadziej, im coś rzadziej występuje tym większą się z tego robi sensację), o tym że dzisiaj takie przypadki częściej się zdarzają (nie wierzę w to, ale wiarę, i armaty zostawiam głupcom), o tym że 'dzisiaj' zdarzają się z taką samą częstotliwością, ale jest to bardziej nagłaśniane przez żądne sensacji media ('Madzia' - dziecko, zwróćcie uwagę na te słowa, skoro dziecko jest takim samym czlowiekiem jak inni czemu zdrabnia się jego imię?), i tak dalej...

58

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
lilly25 napisał/a:

O tym np. że kiedyś było to tak powszechne że nikt nie robił sensacji...

Ale gdzie, ja się pytam, topienie dzieci było powszechne?

59

Odp: Cofamy się do średniowiecza?
pitagoras napisał/a:
lilly25 napisał/a:

O tym np. że kiedyś było to tak powszechne że nikt nie robił sensacji...

Ale gdzie, ja się pytam, topienie dzieci było powszechne?

Tez bym chciala wiedziec.

60

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

W Chinach choćby do całkiem niedawna. smile
Często, kiedy kobieta rodziła dziecko, obok niej stawiano cebrzyk z wodą. Jeśli rodziła się dziewczynka, położna (a prędzej kobieta, która spełniała jej rolę, czasami sama matka, jeśli rodziła zupełnie samodzielnie) zanurzała szybko dziecko główką do cebrzyka i trzymała chwilę, aż się utopi. Być może jeszcze gdzieś na zapadłych wsiach się tak robi, chociaż prędzej teraz to pewnie ojciec sprzedałby córkę, bo Chińczycy już się ocknęli, że mają za mało kobiet w stosunku do mężczyzn.

W Europie z kolei do relatywnie niedawna w "chudych" okresach porzucało się dzieci, jeśli matka np. zmarła w połogu, a ojciec nie miał pieniędzy na mamkę. Jak był jakiś klasztor albo kościół to tam, pod drzwiami, a jak nie było, to w lesie, przy drodze. O topieniu nie czytałam, przynajmniej o takiej tradycji jak w Chinach, ale myślę, że też się zdarzało.

61

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

Tylko wątek dotyczy 'nas' czyli lokalnego podwórka.
Co by nie mówić o Europie, różne posrane pomysły ludzie wdrażali na przestrzeni dziejów, ale przynajmniej od czasów chrześcijańskich obowiązywał kult macierzyństwa.
Na niechciane dzieci sposobem były albo chałupnicze aborcje zwane spędzaniem płodów, albo podrzucanie noworodków pod bramy klasztorów.
Oba zachowania od zawsze były powszechnie napiętnowane i potępiane.
Dzieciobójstwa zapewne też się zdarzały, ale miały one podobną rangę moralną jak dziś.Tymczasem lily sugeruje, że był to powszechnie praktykowany zwyczaj, nie budzący niczyich zastrzeżeń.A to nieprawda.

62

Odp: Cofamy się do średniowiecza?

Na lokalnym podwórku to napisałam, jak było.

Na niechciane dzieci sposobem były albo chałupnicze aborcje zwane spędzaniem płodów, albo podrzucanie noworodków pod bramy klasztorów.
Oba zachowania od zawsze były powszechnie napiętnowane i potępiane.

No, albo porzucane gdziekolwiek, jak klasztoru nie było.
Owszem, było powszechnie potępiane, ale równie powszechnie stosowane, jeśli zaszła taka konieczność.

Ogólnie ludzie mają długą historię powszechnego robienia czegoś i jednocześnie powszechnego potępiania tego czegoś, nasze podwórko nie jest tu wyjątkiem.

Posty [ 62 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Cofamy się do średniowiecza?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026