NIEZWYKŁY CZŁOWIEK
cz. I
Poniżej przedstawiam sylwetkę niezwykłego człowieka ("niezwykłego" - pod wieloma względami, a głownie swej długowieczności). Jego długowieczność do dziś jest niewyjaśnionym fenomenem historii (uznaje się go za czarownika lub tajemnego maga). Po raz pierwszy pojawił się on w epoce Henryka VIII (król Anglii 1509 - 1547) i Franciszka I (król Francji 1515 - 1547), choć nie wiadomo...jakie wówczas nosił nazwisko (a nazwiska zmieniał często, prawie...80 razy). Skąd więc wiadomo że żył w tej epoce? Z...jego opowieści w latach późniejszych. Były one tak dokładne i prezentowały tak wyszukane detale (m.in.: życia dworskiego i obyczajowości tamtych czasów, a także wyglądu i charakteru poszczególnych osób - iż trudno było zrozumieć skąd ów mężczyzna posiada taką wiedzę. Mężczyzna ów zmarł w 1784r. Jak się jednak nazywał? (to znaczy, pod którym ze swych nazwisk przeszedł do historii). Nie znamy jego imienia, pewnym jest iż po raz pierwszy został opisany w 1710r. Wówczas to (jako markiz Balletti), widziany był podczas karnawału w Wenecji. Widziały go tam i opisały potem w swych wspomnieniach, dwie osoby - kompozytor Jean-Phillippe Rameau i młodziutka hrabianka de Georgy. Oboje opisali go jako człowieka w średnim wieku (ok. 40 lat).
A teraz małą ciekawostka - był rok 1710, gdy markiz Balletti został po raz pierwszy opisany, już wówczas jako ok. 40-letni mężczyzna. A zmarł w 1784r. Ile musiał mieć lat w chwili śmierci? Co najmniej 110 lat. A teraz przyjrzyjcie się proszę temu obrazowi, przedstawiającemu markiza Balletti (choć wówczas występował już pod innym nazwiskiem, pod którym przeszedł do historii):
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/62/Count_of_St_Germain.jpg
A czy wiecie w którym roku został namalowany ów obraz? W...1783, na rok przed śmiercią markiza. 1783r., spójrzcie na jego twarz, czy przypomina ona twarz ponad 110-letniego starca? (lekko licząc). Czy z tego obrazu nie spogląda na nas mężczyzna ok. 40, może 45-letni? Zresztą w 1760r. hrabina de Georgy (wówczas już ponad siedemdziesięcioletnia staruszka), ponownie spotkała markiza na francuskim dworze w Wersalu, który jak oznajmiła...nie zmienił się od ich ostatniego spotkania w Wenecji (w 1710r.) i nadal wygląda na ok. 45 lat. To właśnie jej relacja jest niezwykle ważna i rzucająca światło na tego (owianego nimbem tajemniczości) człowieka. 50 lat upłynęło pomiędzy pierwszym a drugim spotkaniem hrabiny de Georgy z...no właśnie z kim? Gdyż w 1760r. dawny markiz Balletti już się tak nie nazywał. Teraz zwał się (i to właśnie pod tym nazwiskiem przeszedł do historii):
Hrabia de SAINT-GERMAIN
Przytoczę tutaj jego niezwykłą historię, która zdumiewa po dziś dzień - jak choćby fakt, iż dopiero na początku lat 80-tych XVIII wieku, hrabia de Saint-Germain stwierdził publicznie (na jednym z bali które wyprawiał w swym zamku), z żalem w głosie iż: "Zaczyna się starzeć". Zmarł zaś nagle dnia 27 lutego 1784r., straciwszy przytomność (w objęciach dwóch swoich pokojówek), której już nie odzyskał. Był niezwykle, wprost bajecznie bogaty. Posiadał kilkanaście dużych zamków (nie licząc kilkudziesięciu mniejszych posiadłości), a swymi majętnościami wprawiał w zdumienie i zazdrość władców ówczesnej Europy i Świata. Nie dziwota, skoro na prywatnym pokazie w Wersalu dla króla Ludwika XV, na jego oczach mnożył diamenty (dzięki wiedzy alchemicznej i obróbce kamieni szlachetnych, którą posiadł w latach wcześniejszych, podczas swej podróży do Indii i Persji). Miał nieskazitelne maniery, był przystojny (z tego co wiemy z opisów m.in.: hrabiny de Georgy). Doskonale grał na skrzypcach i fortepianie, oraz był poliglotą (znał kilkanaście europejskich języków - m.in.: język polski, oraz klasyczną grekę, łacinę, język arabski, chiński, hinduski i wiele lokalnych narzeczy, z krajów które przez swe długie życie odwiedzał). Ubierał się z niezwykłą wprost gracją i prostotą, choć ciężko było o prosty ubiór, gdy same jego sprzączki do butów kosztowały...200 tys. ówczesnych franków (kwota wprost bajońska), a do tego należy doliczyć brylanty, które używał jako...guziki od mankietów, koszuli i płaszcza - których wartość była jeszcze większa.
Jego niesamowitą historię zaprezentuję w kolejnym poście.