Mam chłopaka, znamy się od roku. Od początku nasza znajomość była na odległość i to dużą, bo on pracował za granicą. Czekałam na niego, przyjeżdżał i znów wyjeżdżał a ja ciągle czekałam. Miałam wrażenie, że to mój ideał, że to ktoś na kogo od zawsze czekałam i że warto. Rozmowy z nim przez internet sprawiały mi ogromną radość a gdy już się spotkaliśmy byłam przeszczęśliwa i tak mijał czas. W końcu on postanowił tutaj poszukać pracy abyśmy mogli być bliżej. Nie wyszło i znów wyjechał. Nie ma go a ja zastanawiam się jaki to wszystko ma sens. Nie mogę do niego wyjechać, bo studiuje... On nawet do mnie nie dzwoni... Pisze tylko wieczorem godzinkę i idzie spać. Dla mnie to za mało, czuje że nie ma dla mnie w ogóle czasu. Takie coś nie można nawet nazwać związkiem. Po studiach moglibyśmy razem tam zamieszkać, ale czy ja wytrzymam całe studia tak? Jest miły, ale wydaje mi się, że to co pisze pisze już tylko z przyzwyczajenia. Czuje, że mu tam dobrze i boli mnie to... Skoro mu dobrze beze mnie to co ja mogę zrobić... Dawniej pisał ze mną godzinami, teraz ciągle coś musi zrobić, odzywa się, ale tylko tak jakby z obowiązku... Nie wiem co robić, denerwuje mnie to a jednocześnie nie chce go stracić..
Podobne tematy
musicie rozmawiac o przyszłości, o konkretnych wspólnych planach. wyznaczyc jakis okres do ktorego jestescie osobno np z powodu pracy ale potem układacie wspólne życie
Przede wszystkim musisz zrozumieć że go nie znasz... Nie da się kogoś tak na prawdę poznać na odległość... Związki które trwały długo, w których z jakichś powodów pojawia się taka rozłąka mają spore szanse się skończyć... a jak mają się rozwinąć nowe??
Rozmawiajcie, musicie wiele wyjaśnić, ustalić jakiś wspólny plan na przyszłość... Jednak nie zakładaj że to ten jedyny... bo to stwierdzisz po dłuższym czasie... spotykania się... mieszkania razem...
Jeżeli nie ma zamiaru tego zmieniać, nie znajdziecie rozwiązania sytuacji to nie ciągnij tego... to nie ma sensu...
On ma plany, które mi nie do końca odpowiadają.. Tylko, że on innego wyjścia nie widzi. Chce tam pracować, przyjeżdżać co trzy miesiące i tak przez 2 lata.. Za 2 lata moglibyśmy razem zamieszkać.
Miłość to często dochodzenie do kompromisów, a tutaj za bardzo tego nie widzę.
Jeżeli by Wam na prawdę na sobie zależało to byście zrobili wszystko, by być razem.
Rozmowa i jeszcze raz rozmowa.
Jeśli nic z tej rozmowy nie wyniknie dobrego, to ja bym sobie to darowała.
Czasami trzeba się mocno zastanowić, czy to co robimy ma sens.
Miłość swoją drogą, ale zdrowy rozsądek też powinien być.
Pozdrawiam ![]()
Dzięki za odpowiedzi.. Trochę mi dały do myślenia i otworzyły mi się oczy. On żyje bez planów, mówi że nie lubi planować, ale przecież tak się nie da. Porozmawiam z nim, powiem żeby wszystko przemyślał jak to widzi..
To prawda że prawie się nie znacie. Teraz są wakacje - nie możesz do niego przyjechać? Proponował Ci to w ogóle? Miałabyś okazję sprawdzić czy warto na niego czekać. Myślę że on już nie wróci. Jak zacznie szukać pracy w Polsce i zobaczy ile mu zaproponują pensji i na jakich warunkach to znowu wyjedzie. Pytanie czy Ty jesteś gotowa na wyjazd?
Związek na odległość jest trudny ale da się wszystko poukładać. Teraz są tanie loty, raz jest święto i wolne w Polsce, raz u niego. Tyle że wy musicie trochę razem pomieszkać! Musisz się przekonać czy się zakochałaś w nim czy w wyobrażeniu o nim.
Za granicą bardzo ciężko się pracuje. Ale Ty nawet nie wiesz czy on poświęca Ci mniej czasu bo zasuwa i pada po pracy czy po prostu asekuruje się żeby w razie czego mieć do kogo wrócić w Polsce. Być może tam wieczory spędza z inną dziewczyną.