Cóż lubię, czasem wieczorem pooglądać jakiś polski serial;. Jak większość polaków, w końcu słupki oglądalności skądś się biorą. Zresztą charaktery bohaterów seriali są zawsze zróżnicowane. I każdy jest inny. Dlatego potem tak mniej więcej powiedzieć tu Wam bo wy mnie nie znacie, albo moich znajomych. Dlatego tak mniej więcej można powiedzieć, podobny charakterem do, i tu chyba wszyscy kojarzą bohatera serialowego niż np mojego pradziadka. Więc jak bym powiedziała podobny do mojego pradziadka to nic by nikomu nie mówiło. A jak powiem podobny charakter do tego z serialu... to już prędzej ktoś będzie wiedział.
Co do reszty mój mąz jets naprawdę bardzo kochany. Bo np jak jestem bardzo wrażliwa na krytykę, nie znoszę krytyki. I moj maż o tmy wie. Nigdy publicznie mnie nie skrytykował ani mnie niczym nie zdenerwował. Nawet jak jesteśmy sami i mnie krytykuje to robi to bardoz fajnie, i elegancko. Bo dziś miałam bardzo przykry incydent. Otóż złapałam kapcia, samochód jest jeszcze nowy jeszcze nei wszystko mam opanowane, naprawdę nie jestem mechanikiem i mało się znam na samochodach. Nie potrafię wymienić koła, samodzielnie zlokalizować usterki. Przyznaję, że oprócz na marce i na wyglądzie zewnętrznym i na gadżetach nie znam się na samochodzie No dla mnie generalnie ma być ładny, komfortowy i ma jeździć. Tyle. Wiem, że są kobiety które mają smykałkę do mechaniki ja nie. Przyznaję, ze w ogóle czarna magia. No i wezwałam na miejsce, pomoc. Przyjechał mechanik, i był strasznie nieprzyjemny, ,,głupia baba, nawet koła nie wymieni, do takiej pierdoły mnei wzywa'', ,,po co babie taki samochód'' itd. że mnie nie trudno zdenerwować wpadłam w furie i taką mu awanturę urządziłam, chory człowiek, przecież to jego praca, ja za to płace, płace żądam i MA BYĆ I KONIEC!!! Przecież nie robił tego za darmo, on pracuje na rzecz zakładu. No ale jak isę już wnerwiłam to miał za swoje. Zaraz podjechał mój mąż. W sam środek awantury. Ale też stanął za mną, zresztą to mój maż i ma mnie bronić, obojętnie od sytuacji. I też temu mechanikowi nagadał, ze to jego obowiązek, łaski nie robi. Gdy już ten mechanik odjechał to ja oczywiści byłam tak zła że się poryczałam, no w sumie to ja wygrałam, ale musiałam odreagować. Ale za to kocham mojego męża, ze w ogóle nic nie powiedział, a nie na to, że nie poradziłam sobie z kołem, ani na kłótnie z mechanikiem, ani że płakałam. W ogóle dla niego to normalność. W ogóle zero komentarza. Poczekał jak sie uspokoiłam dał mi wody, i mówi to jedz przodem. I za to go kocham, ze on mnie nie wyprowadza z równowagi zawsze mogę liczyć, ze stanie w mojej obronie ale nie jest też nadopiekuńczy. Kocham ten dystans!
Ja uwielbiam za te obojętność. To mój samochód więc nikt nie ma prawa mnie krytykować. I mój maż to rozumie on ma swój i mi go nigdy nie pożycza. I dobrze bo ja nie lubię cudzych rzeczy typu samochód używać. Jeszcze by się coś stało. No ale mój maz mnie nei sprawdza, nie gdera, nie krytykuje. I to mi się najbardziej podoba.
Ja tu gdzieś czytałam wątek o kobciec której ojciec lubi sobie czasem wypić ale jest szarmancki, błyskotliwy, a ma męża niepijącego gbura i jełopa. Który nawet porządnych obrączek nie kupił.
Więc sorry bardo wole juz opcje pierwszą. Ja uwielbiam jak mężczyzna jest szarmancki, błyskotliwy, jak mnie adoruje.
Ja teog mechanika znam tak ze słyszenia, on jest starszy ale to mu nie dlao prawa mnie obrażać. Podobno jets nie pijący w ogóle abstynent, pracowity bardzo. No ale oj u mnie taki miał by małe szanse na przeżycie jakby mnie tak krytykować zaczął w puch bym rozniosła!