Witam .
Mój problem polega na tym , że jesteśmy od 3 lat razem ale we mnie się chyba coś wypaliło .... Kupiliśmy mieszkanie miało być wszystko pięknie lecz pewnego dnia poznałam kogoś kto odmienił moje życie w takich sprawach że czuję się kochana , potrzebna komuś , w moim związku brakuje od dawna ciepła , rozmów . jedyne rozmowy jakie prowadzimy to że trzeba opłacić rachunki itp .... nie wychodzimy nigdzie razem , wiele razy się przełamać próbowałam ale chyba jednak nie potrafię nie wiem czy to przez to , że poznałam kogoś czy po prostu przez to że naprawdę nic między mną a patrnerem nic nie ma , nie wiem co mam zrobić czy odejść czy tkwić ? boje się tego co cala rodzina na to powie , ale przecież oni za mnie życia nie przeżyją ...Jak podejść do rozmowy , że chcę odejść .... Wiele razy były takie rozmowy ale zawsze płaczem przekonał mnie żebym została... Jednak nie chciałabym mówić ze odchodzę do innego , nie wiem co mam robić proszę Pomóżcie
Podobne tematy
Wg mnie masz mętlik w głowie i szukasz ucieczki w inną osobę, bo w Twoim życiu zagościła rutyna a Twój obecny partner nie dostarcza Ci takich wrażeń jak na początku Waszego związku. Wiadomo, początki są cudowne, wszystko jest prawie idealnie i nie wyobrażacie sobie życia bez siebie. A teraz, kiedy jesteście na etapie mieszkania razem, w ten romantyzm wkradły się rozmowy o papierze toaletowym, co na obiad bo jestem głodny i o rachunkach. Jeśli kochasz swojego partnera i naprawdę nie czujesz takiej potrzeby rozstania to staraj się przywrócić tą relacje z początków waszej znajomości. Może zacznijcie umawiać się znów na randki? Np. po pracy. Nawet siłą go do tego zmuś. Ważne żeby znaleźć w tej wiecznej gonitwie za pieniądzem czas dla siebie, przy lampce wina, porozmawiać o tym jak minął dzień. Zresztą z tego co napisałaś, jemu też zależy na tym związku skoro za wszelką cenę chce Cię przy sobie zatrzymać.Może nie warto tego wszystkiego od razu przekreślać? Pomyśl o tym.
Taka sytuacja trwa już 8 miesięcy wracam do domu bo poprostu muszę. Próbowałam już z randkami np wyjazd nad morze na zwykły spacer i co z tego wyszło w sumie nic cisza... Nawet jeśli chodzi o sprawy łóżkowe to muszę się trochę zmuszać robię to powiedzmy bo on tego chce. Dlatego już z randkami nie próbujemy dalej. Naprawdę nie wiem co mam robić. Nawet znajomi nie chcą do nas przychodzić bo in jest typem samotnika nie potrafi odnaleźć się wśród ludzi. Nie mam ochoty żeby mnie przytulił ani nic najlepiej jakbym była sama w mieszkaniu poprostu codziennie wieczorem kładę się spać z ta myślą że jutro wstaje do pracy i cieszę się jak w niej jestem i nie mam ochoty tu wracać...
I tak go zdradzasz, więc o co Ci chodzi? Powinnas odejść już dawno temu, ale widocznie ten co Ci daje to ciepło jakoś słabo do związku Cie nakłania.
Bardziej traktuję go jak przyjaciela niż osobę z którą miałabym dalej żyć. Szczeze to chyba nawet bym się cieszyła jakby poznał kogoś, pisze do niego pewna znajoma a ja w sumie powinnam być zazdrosna bo ona tak jakby zabiegala o niego a we mnie zero uczuć nic zazdrości... .
Nie nakłania mnie słabo bo już dawno chce żebym się wprowadziła do niego, a ja co boje się co powie rodzina i boje się ze ten z którym mieszkam sobie nie poradzi ale nie mogę całe życie mu matkowac.
Rodzina nic nie powie, bo to nie ich sprawa. Mogą narzekać ale to twoja decyzja. On sobie poradzi. Na pewno prędzej czy później znajdzie sobie kogoś innego kto będzie z nim szczery i go pokocha ( nie to co ty ). Lepiej odejdź od niego, po co tkwisz w związku z kimś kogo traktujesz już tylko jak przyjaciela, jest pomiędzy wami już tylko przyzwyczajenie. Nie marnuj sobie życia ,a zwłaszcza chłopakowi.
Wypowiem sie, bo bylem w podobnej sytuacji tylko po drugiej stronie. Zostaw go czym predzej, krzywdzisz go, nie mow mu ze jest ktos inny, powiedz mu ze wypalilo sie uczucie i delikatnie zacznij ograniczac z nim kontakt. Jestes z nim z litosci to okropne, daj mu ulozyc sobie zycie z kims kto go naprawde pokocha.
Chyba czas na poważną rozmowę. Szczerze i uczciwie, bez ściemniania i półprawd.
Musicie/musisz wyjaśnić wszystko. Potem podejmiesz decyzję.
Decyzję o rozstaniu, najpewniej.
Nie nakłania mnie słabo bo już dawno chce żebym się wprowadziła do niego, a ja co boje się co powie rodzina i boje się ze ten z którym mieszkam sobie nie poradzi ale nie mogę całe życie mu matkowac.
nie patrz na nikogo absolutnie tylko idz za glosem serca idz tam gdzie TY chcesz a nie ktos!
nie przejmuj sie rodzina czy kimkolwiek to jest twoje szczęście, rodzina nie ma nic do tego. skoro Ty jestes szczesliwa to twoja rodzina tez bedzie.
ja tyle glupot w zyciu narobilam że moj tata juz mnie sluchac nie moze
a dalej mnie kocha,jest moim przyjacielem i tylko upomina zebym sie nastepnym razem zastanowila, ale nigdy by mi nie przyszlo na mysl zeby mogl sie ode mnie odwrocic. Sam mi zawsze powtarza ze to moje zycie,ze moge na niego liczyc ale musze robic to co ja uwzam za sluszne,on nie ma prawa sie wtracac ![]()
I właśnie o to mi chodziło aby ktoś kto był w podobnej sytuacji podpowiedział mi co i jak
zawsze patrzyłam na to co rodzina powie i teraz wiem że to źle bo przecież oni za mnie życia nie przeżyją. Tak to prawda że jestem z nim z litości i wiem ze to okropne martwilam się czy sobie poradzi bezemnie ale no cóż będzie musiał wkoncu , przecież nie jestem jedyną na tym świecie i napewno kiedyś znajdzie kogoś kto go pokocha z całego serca i da mu szczęście czego życzę mu z całego serca. Wiem że początki będą ciężkie ale cóż czas podjąć decyzję bo 8 miesięcy takiej wegetacji to za długo meczymy się oboje a już dawno moglibyśmy być szczęśliwi osobno.
A ja uważam, że wyszłaś za mąż nie kochając go wcale, było ci chyba wygodnie. A teraz dostałaś motylki i nowy partner to super facet. Powiem Ci, czasem bywa tak, że po rozwodzie nie ma męża ani cudownego faceta. Po drugie nawet jeśli ten facet sie zwiąże z tobą to też przyjdzie rutyna, i co znowu powtórka z rozrywki.
Szczerze trzymam kciuki. Ja juz jestem dwa miesiace po operacji Rozstanie i doceniam to co zrobila. Aha, staraj sie nie zostawiac mu zadnych zludzien, najlepiej jakbyscie na jakis czas dopoki on zrozumie wogole sie nie kontsktowali.Nie daj sie niczyim szantazom emocjonalnym i badz konsekwentna w dzialaniu.
14 2014-07-27 18:26:14 Ostatnio edytowany przez Magdalena0210 (2014-07-27 18:37:56)
Nie wyszlam za mąż dla wiadomości
jakby co. Jesteśmy partnerami. Więc pójdę za głosem serca raczej i nie będę patrzeć na nikogo. A jeśli chodzi o motylki to prawda są do drugiego i to pierwszy raz w życiu są takie motylki. Nigdy nie dazylam nikogo takimi uczuciami jak mojego kochanka ze tak powiem wprost wiec coś raczej musi w tym być że mam ochotę rzucić wszystko i wszystkich dla niego... Nigdy tego nie czułam. A nie mogę być z kimś z przyzwyczajenia i bojaźni że ktoś sobie nie poradzi...
...napewno kiedyś znajdzie kogoś kto go pokocha z całego serca i da mu szczęście...
Bzdura... na pewno to są śmierć i podatki...
Masz rację, żeby dłużej tego nie ciągnąć z... litości. I jeszcze jedno, zawsze nowe wydaje się lepsze, inne itd itp, a potem gdy kurz opadnie, staje się starym - to taka mała uwaga na przyszłość.
Piszę z własnego doświadczenia. Niestety... Reprezentujesz typowo kobiece zachowanie. Stary facet był dobry,kiedy trzeba było załatwić potrzeby egzystencjalne./ mieszkanie , rachunki,itp./ Kiedy poczułaś stabilizację , to teraz brakuje Ci motylków... A co będzie pózniej z nowym facetem??? Jak te motylki się skończą??? Następny facet?? Sorry, ale flaki mi się wywalają ,jak słyszę o Waszych motylkach. Dla mojej żony też byłem dobry,jak trzeba było zapewnić stabilizację ,nauczyć życia w Warszawie,załatwić rachunki,naprawić kran. I też po 15 latach zabrakło jej w mordę motylków.Bo nie rozumie, jak większość z Was- kobiet , że endorfiny w mózgu się po 2-3 latach kończą.Ale zostaje [powinna zostać] inna miłość,przywiązanie ,chęć pomocy,widzenie drugiego człowieka w człowieku.Również troski dnia codziennego i kłopoty.
Tak więc zmień sobie na nowszy model, i pamiętaj że Historia kołem się toczy.
Być z kimś z przywiązania i z chęci pomocy a nie z miłości jest bez sensu. Bo ile można wkoło pomagać. Mężczyzna tez powinien czasem zauważyć w swojej kobiecie kogoś wyjątkowego a nie tylko przysłowiową kurę domową która ma wszystko na głowie... Być może dlatego niektórym brakuje z czasem w starej miłości motylkow itp. Ja rozumiem wdziera się rutyna, monotonnosc dnia codziennego, ale jeśli ktoś nie ma ochoty spędzać czasu z osobą z którą jest, zmusza się do wszystkiego i robi to wszystko po to żeby komuś było dobrze a nie samej sobie to do cholery coś jest nie tak i to nie ważne czy 3 lata czy 15 lat.... Mi się osobiście wydaje ze przysłowiowe motylki ma się tylko raz w życiu.
tylko Ty wiesz co jest dla ciebie dobre i co czujesz.
jesli nie czujesz do niego juz nic nie odwracaj sie za siebie tylko idz na przod. nikt nie wiem coi przeżyłas wiec też ciezko jest doradzać w taki czy inny sposób. rob tak zeby bylo dla Ciebie dobrze.
skoro kochasz nowego chlopaka a w starym zwiazku sie cos wypalilo to dlaczego mialabys nie iść na przod?
No właśnie trzeba iść przed siebie
. W sumie za jakiś czas nawet jeśli chciałabym zostać z chęci pomocy z żaluto iItak pewnie odeszła bym nawet nie do innego napewno miałabym dość dalej tkwienia w tym w czym tkwie i pewnie wolałabym zostać sama...
Jeśli nie wyszłaś za mąż to powiedz mu, że nie chcesz być z nim i odejdź. Po co to ciągnąć. Może go zaboli, ale to minie. Lepiej powiedzieć prawdę w oczy. A nowe motylki niech latają, tylko życie jest życiem, tak jak motylki nie latają cały rok. Życzę powodzenia w nowym związku.
Alez sie autorko wybielasz.
"Wolalabym zostac sama".
Pierdo...nie. Przeciez twoje serce wariuje teraz, gdy odjdziesz ktos czeka...
Jestes Pania wygodnisia.
Zrob jak piszesz :
1. Zabij emocje do kochanka. Skonczn chory uklad.
2. Odejdz od meza z wszelkimi konsekwencjami.
3.Przejdz ZALOBE w sercu.
4. Poznaj kogos kogo pokochasz.
Good luck.
Odejdź jeśli musisz, dla samej siebie, to tak jest gdy jesteś silna i wiesz że podołasz, walcz o samą siebie, to jest trudne, ale, gdy to zrobisz i przełamiesz wszystkie granice to zobaczysz ile możesz...
23 2014-07-28 06:42:40 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-07-28 06:47:49)
Taka sytuacja trwa już 8 miesięcy wracam do domu bo poprostu muszę. Próbowałam już z randkami np wyjazd nad morze na zwykły spacer i co z tego wyszło w sumie nic cisza... Nawet jeśli chodzi o sprawy łóżkowe to muszę się trochę zmuszać robię to powiedzmy bo on tego chce. Dlatego już z randkami nie próbujemy dalej. Naprawdę nie wiem co mam robić. Nawet znajomi nie chcą do nas przychodzić bo in jest typem samotnika nie potrafi odnaleźć się wśród ludzi. Nie mam ochoty żeby mnie przytulił ani nic najlepiej jakbym była sama w mieszkaniu poprostu codziennie wieczorem kładę się spać z ta myślą że jutro wstaje do pracy i cieszę się jak w niej jestem i nie mam ochoty tu wracać...
robisz najgorsze co można zrobić drugiemu człowiekowi, być z nim z litości,
zmuszasz się być z nim, kochac się, spedzac czas
po co niszczysz jego i siebie?
myślisz ze on jest taki zly, ze nikt go nie pokocha, zebys się nie zdziwila
zostaw go
jak można 8 miesięcy tak klamac, oszukujesz bo jest ci tak wygodnie, nie zasłaniaj się jego dobrem bo ty go krzywdzisz i masz w d... jego uczucia
3 lata związku, w tym 8 miesięcy kłamstw i spania z dwoma chłopakami naraz, masakra po prostu, dla mnie obrzydliwe, jak możesz spojrzeć sobie w lustro?
nie macie slubu, dzieci a jesteś z nim bo? nie dla jego dobra, prawda? tylko dla ,,ciepełka,, czyli mieszkania, opłat itd.,
no i czekalas az się rozwinie tamta znajomość pewnie, a teraz masz pewność wiec możesz się rozstać he he
ja już bardziej cenie prostytutki, bo mimo tego co robia to nie oszukują, nie wmawiają milosci wierności
jak można 8 miesięcy tak kłamać, oszukujesz bo jest ci tak wygodnie, nie zasłaniaj się jego dobrem bo ty go krzywdzisz i masz w d... jego uczucia
3 lata związku, w tym 8 miesięcy kłamstw i spania z dwoma chłopakami naraz, masakra po prostu, dla mnie obrzydliwe, jak możesz spojrzeć sobie w lustro?
Podpisuję się wszystkimi kończynami.
Powinnaś odejść, a nie odchodzisz, nie dlatego, że Ci go żal ale dlatego, ze tak jest Tobie wygodniej - nie musisz nic robić, przeprowadzać rozmowy, brać odpowiedzialności za zmianę, ponosić ryzyka w nowej relacji ani widzieć jego bólu.
To nie fair, nieuczciwe.
Odejdź czym prędzej i nie kontaktuj się z nim wcale. Krótkie cięcie bez złudzeń.
Zdradzilas a teraz probujesz dorobic do tego filozofie.
Po prostu, "ten typ tak ma" - jestes zdradzaczke ktora skaczez kwiatka na kwiatek zamiast sama popracowac nad zwiazkiem.
Jedyne co mog? Ci poradzic - nie zastanawiaj si? z kim by?, ale jaka Ty masz by?.
Chybe lepiej by? sama, ni? niedorozwinieta emocjonalnie wchodzic z zwiazki.
Ludzie nie bądźcie śmieszni, mogę się założyć ze połowa z was ma gorsze grzechy niż ja. Ja prosiłam o poradę od normalnych ludzi a nie o bluzganie na mnie. Nie udawajcie świętych jak napewno nimi nie jesteście takzwane aniołki z czarnymi dupkami ![]()
Ludzie nie bądźcie śmieszni, mogę się założyć ze połowa z was ma gorsze grzechy niż ja. Ja prosiłam o poradę od normalnych ludzi a nie o bluzganie na mnie. Nie udawajcie świętych jak napewno nimi nie jesteście takzwane aniołki z czarnymi dupkami
niech każdy mówi za siebie.
Ja nigdy nie zdradziłam, nie oszukałam.
Z moich znajomych, koleżanek...może znajdzie się kilka, jakieś ..5%. ( mam dosyć dużo znajomych)
zdrada to zdrada, niewiele jest osób które chcą się tak zeszmacić.
Wcale nie trzeba być świętoszkiem, żeby uniknąć zdrady....
wystarczy zwykła ludzka uczciwośc.
Ludzie nie bądźcie śmieszni, mogę się założyć ze połowa z was ma gorsze grzechy niż ja. Ja prosiłam o poradę od normalnych ludzi a nie o bluzganie na mnie. Nie udawajcie świętych jak napewno nimi nie jesteście takzwane aniołki z czarnymi dupkami
owszem mam grzechy, wady, ale nie zdradzam nie oszukuje i nie udaje ze kocham ze jestem wierna, jeśli tak nie jest,
a nienormalne jest to co ty robisz
Nie znacie całej sytuacji więc nie mówcie o szmaceniu siębo ja nie oszukuje go zeże go Kocham, relacja między nami jest bardziej przyjacielska niż partnerska tak więc moi drodzy nie mówcie hop póki nie przeskoczycie bo każdego z was może to spotkać
miłego dnia życzę
30 2014-07-28 10:21:55 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-07-28 12:49:02)
na pewno nie spotka to mnie, ze zdradzę bo bym najpierw się rozstala, to raz,
dwa zachowujesz się jak dziecko.
a trzy z przyjacielem nie uprawia się seksu:)
śmieszna jesteś ty i twoje usprawiedliwienia zdrady, ze niby nie znamy całej prawdy,
mysle ze gdyby nie to mieszkanie które razem kupiliście już dawno bys odeszla, bo chodzi o pieniądze prawda?
a tak mieszkasz z ,,przyjacielem,, razem prowadzicie dom, z ,,litości,, z nim uprawiasz seks, a kochasz innego
Tekst usunięty przez moderatora.
Ludzie nie bądźcie śmieszni, mogę się założyć ze połowa z was ma gorsze grzechy niż ja. Ja prosiłam o poradę od normalnych ludzi a nie o bluzganie na mnie. Nie udawajcie świętych jak napewno nimi nie jesteście takzwane aniołki z czarnymi dupkami
No nie fair. Nigdy nie zdradziłam i nie zdradzę. Jeśli jest mi źle odchodzę. Ba! Nawet nie jestem w stanie się zainteresować innym facetem kiedy jestem w związku.
Nie znalazłaś zrozumienia i to Cie zirytowało? Sprawa jest prosta - zdradzasz i oszukujesz swojego faceta więc odejdź od niego i koniec. Dlaczego tego nie robisz? Dlaczego?
Tutaj w sumie nie ma co dodawać.
Autorka wątku to osoba nie nadająca się do związków, skacząca z kwiatka na kwiatek, byle były emocje i zabawa to dam du...
Minie, rok a może dwa i będzie powtórka z rozrywki.
To nie jest zabawa, tu już nie ma miłości, trzeba odejść, nikt kto kocha przecież nie chce być tylko przyjacielem i dostawać coś z litości. Szkoda chłopaka, ale innego wyjścia nie widzę.
Wiecie, że i tak nie ma sensu takie nagadywanie komuś. Dziecko zrobi wam na złość i zdradzi jeszcze 5 osób, żeby wam pokazać że jest górą ![]()
Czytam wiele postów, ale w końcu muszę coś napisać.
Droga Magdaleno jestem w sumie w podobnej sytuacji. Udało ci się podjąć słuszną decyzję ? odeszłaś ? jak zareagował ? Ja nadal się waham.. a Tobie życzę wszystkiego dobrego ![]()