Mam dwadzieścia-kilka lat , miesiąc temu poznałem dziewczynę bardzo mi się spodobała więc starałem się ją jakoś poznać. Zaprosiłem ją na pierwszy krótki spacer , zgodziła się . Spacer wyszedł dość dobrze ja na początku się stresowałem ale później w miarę czasu rozmawiało się nam już swobodnie. Zaczęliśmy od tego czasu częściej ze sobą pisać , zaprosiłem więc ją na kolejny spacer chcąc jej pokazać jej miejsca takie jak park z ogrodem którego jeszcze nie widziała. Nasza znajomość się powoli rozwijała widziałem że świetnie bawi się z moich niekiedy bardzo kiepskich żartów , albo z błędów jakie robię w jej towarzystwie . Na trzecim spotkaniu bardzo zmarzła w ręce, położyłem więc swoją rękę na jej , nie zaprotestowała i powiedziała później że to było bardzo miłe. Niestety tydzień po 3 spotkaniu chciałem zaprosić ją na kolejne powiedziała że w tym tygodniu niestety nie może ponieważ ma więcej nauki zrozumiałem to powiedziałem że nic nie szkodzi i pewnie uda nam się jeszcze spotkać. Po koniec tygodnia w sobotę zapytałem się czy w tym tygodniu będzie miała chęć gdzieś wyjść , bo zapowiadają świetną pogodę no i bardzo lubię z nią spędzać czas. Odpowiedziała że niestety nie może bo już umówiła się z paroma osobami w tym tygodniu . Powiedziałem że to rozumiem i zapytałem się czy nie zrobiłem czegoś nie tak na ostatnim spacerze, odpowiedziała że nie ale niestety kolega na którym jej bardzo zależy jest zazdrosny o te spacery jej ze mną i zrobił jej wyrzuty ,dlatego ona nie chciała by się spotykać bo jednak nie chce stracić z nim znajomości. Trochę się zdenerwowałem przez co ona była zła ,bardzo starałem się ją przeprosić , ale powiedziała że nie chce żebym ją przepraszał bo jak wcześniej już zaznaczyła wszystko jest ok.
Sam nie wiem co teraz mam robić , czy jest sens walczyć o taką dziewczynę. Trochę kiepską wymówką wydaje mi się ta z tym kolega , bo przecież jeżeli jest on tylko kolegą to dlaczego miałby prawo być o nią zazdrosny.Czy po prostu zauważyła że się za bardzo staram i postanowiła mnie olać ?
1 2016-05-11 00:08:52 Ostatnio edytowany przez Patryk146 (2016-05-11 00:10:56)
Podobne tematy
Jak masz dwadzieścia kilka lat to bardzo Ci współczuje problemów z rozumieniem tego co się do Ciebie mówi.
Wytłumaczę Ci jak krowie na rowie, bo mam dobry humor. Opcje są dwie. Nie spodobałeś się dziewczynie i wymyśliła historyjkę z zazdrosnym kolegą, żebyś się odczepił albo zazdrosny kolega nie jest dla Niej tylko kolegą.
A i darmowa dobra rada. Nigdy w życiu nie walcz o dziewczynę/kobietę/miłość, jeśli jej nie zależy. Jeśli ona twierdzi, że nic z tego nie będzie to ładnie się pożegnaj i zachowaj klasę.
3 2016-05-11 03:45:42 Ostatnio edytowany przez Realista (2016-05-11 16:33:14)
Miałeś 3 spotkania by się wykazać i rozwalić jej "system" miałeś ją oczarować nie wiem zrobić jej kisiel z mózgu by ją rozkochać być może faktycznie jest ktoś na boku, ale nie bardzo jej odpowiadała i chciała zobaczyć jak z Tobą będzie, ale Ty działałeś zbyt słabo czasem z kobietami trzeba konkretnie by czuły emocje i były iskry no cóż, ale do tego trzeba wprawy i kompetencji ![]()
Tak czy siak przegrałeś albo z kolegą albo z dobrą jej wymówką.
... problemów z rozumieniem tego co się do Ciebie mówi. ... Nie spodobałeś się dziewczynie i wymyśliła historyjkę z zazdrosnym kolegą, żebyś się odczepił albo zazdrosny kolega nie jest dla Niej tylko kolegą. .... Nigdy w życiu nie walcz o dziewczynę/kobietę/miłość, jeśli jej nie zależy. Jeśli ona twierdzi, że nic z tego nie będzie to ładnie się pożegnaj i zachowaj klasę.
Podpisuję się pod tymi zdaniami.
Dodam od siebie -- twój akt zazdrości był aktem desperacji. Jesteś spalony. Jeśli jesteś silny, to powiedz jej "Okej! Dzięki za miłe chwile, piękne spacery, jak kiedyś zmienisz zdanie to daj znać. Bye, bye! Było miło."
Mądrzy panowie dobrze ci poradzili, ale jakbyś miał wątpliwości, że może dziewczyny widzą to inaczej, to rozwieję resztkę twoich złudzeń.
Ona ci dała jasno do zrozumienia, że dobra relacja z kolegą jest dla niej ważniejsza niż spotkania z tobą. Nawet jeśli kolega to "tylko kolega", jej zależy na nim bardziej niż na tobie. Szczególnie, że skoro kolega jest zazdrosny a ją to obchodzi, to być może jest to sprawa rozwojowa i mają się ku sobie z wzajemnością. Ty wylądowałeś na bocznym torze i powinieneś się z tym pogodzić. Jakiekolwiek próby zabiegania o nią w tym momencie skończą się tak, że z "fajnego kolegi" spadniesz na "nachalnego upierdliwca".
Jeśli jesteś osobą, która angażuje się emocjonalnie w swoje wyobrażenia i niespełnione chciejstwa - urwij kontakt dla własnego dobra. Póki będziecie się kontaktować, póty w tobie będzie tlić się nadzieja - płonna i bezpodstawna, biorąc pod uwagę fakty. Jeśli jednak przyjmujesz sytuacje takimi jakie są, możesz utrzymywać z nią luźny kontakt. A nuż sprawa z kolegą rozejdzie się po kościach i wtedy będziesz miał swoją szansę.
Tak wiem i napisałem jej potem jak trochę się zdenerwowałem przez tego jej kolegę że bardzo przepraszam , może faktycznie będzie najlepiej jak na razie damy sobie spokój z tymi spacerami. Może kiedyś będzie sama chciała żebym dalej rozwijał tą relację . Odpisała że też tak myśli
twój akt zazdrości był aktem desperacji. Jesteś spalony.
Co rozumiesz przez akt zazdrości to że starałem się zrozumieć dlaczego nie chce już chodzić ze mną na spacery czy moją reakcję wiem trochę spowodowaną złością bo napisałem jej że jeżeli ten kolega jest zazdrosny to moim zdaniem to nie za dobrze bo chyba w bliższej relacji chodzi żeby sobie ufać . Zdenerwowała się przez to i powiedziała że jeżeli tak wygląda teraz moja reakcja na to to woli nie wiedzieć jak było by później ;-(
Wiem no trochę zawaliłem przez tą całą złość
Gary napisał/a:twój akt zazdrości był aktem desperacji. Jesteś spalony.
Co rozumiesz przez akt zazdrości to że starałem się zrozumieć dlaczego nie chce już chodzić ze mną na spacery czy moją reakcję wiem trochę spowodowaną złością bo napisałem jej że jeżeli ten kolega jest zazdrosny to moim zdaniem to nie za dobrze bo chyba w bliższej relacji chodzi żeby sobie ufać . Zdenerwowała się przez to i powiedziała że jeżeli tak wygląda teraz moja reakcja na to to woli nie wiedzieć jak było by później ;-(
Wiem no trochę zawaliłem przez tą całą złość
Moim zdaniem nic nie zawaliłeś. Nawet jakbyś nie poleciał z tą zazdrością to i tak sprawa była już po spotkaniu oczywista. Nie spasowałeś jej i nie ma co dorabiać do tego ideologii.
Moim zdaniem nic nie zawaliłeś. Nawet jakbyś nie poleciał z tą zazdrością to i tak sprawa była już po spotkaniu oczywista. Nie spasowałeś jej i nie ma co dorabiać do tego ideologii.
Zgadzam się. Kobiety wcale nie są tak skomplikowane, za jakie nas czasem bierzecie. U nas NIE również znaczy NIE. Czasem tylko za bardzo się cackamy z powiedzeniem tego wprost i wtedy wychodzą jakieś krzywe akcje. Niemniej uważam, że powinieneś definitywnie dać sobie spokój i w przyszłości zacząć spotykać się z kimś innym. Nie ma co się nakręcać i na kogoś czekać, bo może kiedyś zmieni zdanie. Szkoda życia na to.
heh..... trochę szkoda bo na prawdę dobrze się rozumieliśmy ,ona sama mi to mówiła . Może to dziwne ale mając te dwadzieścia parę lat to były moje pierwsze trzy wyjścia gdzieś z dziewczyną , może dlatego też tak bardzo sobie zacząłem wyobrażać co z tego może być i dlatego też tak zareagowałem na tego kolegę. Wcześniej znaczy gimnazjum liceum początek studiów , jakoś nie starałem się mieć kogoś z kim można gdzieś wyjść i porozmawiać skupiałem się na nauce, na swoich zainteresowaniach, ale teraz zaczynam odczuwać że niestety czegoś mi brakuje. Z nikim nie wychodzę , jedynie sam na jakiś spacer, kiedyś mi to nie doskwierało bo zawsze jeszcze byli kumple , ale teraz i oni mają dziewczyny i za bardzo nie wypada sie wpraszać do kogoś . Po prostu wydawało mi się że to wszystko w sensie ta jedyna osoba sama przyjdzie i nie trzeba będzie jej szukać teraz zastanawiam się czy faktycznie dobrze wcześniej myślałem. Bo teraz jak bym się nie starał i tak szczęście mi nie dopisuje .
11 2016-05-11 17:05:52 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2016-05-11 17:06:17)
To dopiero pierwsza taka dziewczyna, nie ma co się załamywać
Jednak na Twoim miejscu porzuciłabym myślenie, że ktoś przyjdzie sam, bo przecież ludzie z nieba nie spadają. Jak człowiek chce być szczęśliwy, to powinien się za tym szczęściem rozglądać. Bez żadnego ciśnienia i desperacji, ale wypatrywać go, bo nigdy nie wiadomo kiedy nas minie.
Oczywiście mam teraz na myśli szczęście w miłości, w formie drugiej osoby. Bo i bez tego powinieneś znaleźć własny sposób na szczęście. Kobiety lubią facetów, którzy są zadowoleni ze swojego życia ![]()
Frustracja nie jest sposobem na poznanie nikogo, chyba, że podobnej sobie frustratki.
Udzielono Ci tu świetnej rady: nie walcz o kogoś, kto nie odwzajemnia zainteresowania. A jeśli ktoś prosto z mostu mówi Ci, że uczucia jakiegoś "kolegi" są zbyt ważne, by wyjśc z Tobą na niezobowiązujący spacer, to szkoda Twojego czasu.
Miłość sama nie przyjdzie. Raczej trzeba na nią zapracować. Aktywnie znaleźć dziewczynę, zwłaszcza jeśli nie jesteś w środowisku gdzie naturalnie jest grupa chłopców i dziewczyn (klasa w liceum, rocznik mieszany na studiach, obozy na studiach, klub, dyskoteka, hobby). Aktywnie... dążyć do celu... pracować...
Wypominać jej kolegę po chwili znajomości... cóż... to wg mnie zbrodnia. Wejść w czyjeś życie i kasować jej inne relacje.
heh..... trochę szkoda bo na prawdę dobrze się rozumieliśmy ,ona sama mi to mówiła . Może to dziwne ale mając te dwadzieścia parę lat to były moje pierwsze trzy wyjścia gdzieś z dziewczyną , może dlatego też tak bardzo sobie zacząłem wyobrażać co z tego może być i dlatego też tak zareagowałem na tego kolegę. Wcześniej znaczy gimnazjum liceum początek studiów , jakoś nie starałem się mieć kogoś z kim można gdzieś wyjść i porozmawiać skupiałem się na nauce, na swoich zainteresowaniach, ale teraz zaczynam odczuwać że niestety czegoś mi brakuje. Z nikim nie wychodzę , jedynie sam na jakiś spacer, kiedyś mi to nie doskwierało bo zawsze jeszcze byli kumple , ale teraz i oni mają dziewczyny i za bardzo nie wypada sie wpraszać do kogoś . Po prostu wydawało mi się że to wszystko w sensie ta jedyna osoba sama przyjdzie i nie trzeba będzie jej szukać teraz zastanawiam się czy faktycznie dobrze wcześniej myślałem. Bo teraz jak bym się nie starał i tak szczęście mi nie dopisuje .
Przyjacielu to najwyższy czas to zmienić. Zacznij wychodzić do ludzi, spotykać się ze znajomymi i nieznajomymi. Czas studiów to najlepsza okazja do tworzenia relacji z kobietami. Tylko nie próbuj na siłę pokazywać każdej dziewczynie, że chcesz związku. Zacznij na luzie od koleżeństwa.
15 2016-05-13 10:29:42 Ostatnio edytowany przez Patryk146 (2016-05-13 10:30:05)
Raczej trzeba na nią zapracować. Aktywnie znaleźć dziewczynę...
No łatwo powiedzieć "aktywnie znaleźć" , gorzej z realizację tego. Pracowałem nad tym już tak ponad 2 lat i jak na razie no tylko z tą jedną się udało nawiązać znajomość i to jeszcze nawet nie za długą ;-/
Jak pracowałeś? Z kim rozmawiałeś? Gdzie byłeś, abyś mógł ją spotkać? Czy byłeś tam gdzie ona może Cię spotkać? Jak twoje starania były intensywne...
Wiesz... może nie znajdziesz nawet jak milion lat będziesz się starał. Bo trzeba mieć też trochę szczęścia. Ale raczej jak się słabo stara, to i efekty marne. Innymi słowy:
-- super starania ----> efekty dobre lub marne
-- słabe starania -----> efekty marne
Z tą dziewczyną jak już tutaj wszyscy powiedzieli - nie ma sensu. Jeśli w Twojej reakcji, jaką była złość, była też nutka zazdrości to też tego nie rozumiem. W końcu to były tylko 3 spotkania i nic sobie nie obiecaliście. Raczej kwestia leży w Tobie. Ja sama nie jestem imprezowym typem i jestem domatorką, więc wiadomo, że nikogo się nie znajdzie siedząc w domu. Na pewno nie rób nic przeciwko sobie. Jeżeli nie lubisz wychodzić z dużą grupą znajomych to się do tego nie zmuszaj. W ten sposób to będzie jedynie szukanie dziewczyny na szybko i na przymus. Nawet na samotnym spacerze można znaleźć sobie dziewczynę czy chłopaka. Miłość najczęściej przychodzi niespodziewanie
Moim zdaniem o tamtą już nie warto się starać.
Jak pracowałeś? Z kim rozmawiałeś? Gdzie byłeś, abyś mógł ją spotkać? Czy byłeś tam gdzie ona może Cię spotkać? Jak twoje starania były intensywne...
Przez te dwa lata naprawdę się starałem, może nie poprzez chodzenie na imprezy, ale o rozmowy z osobami które się spotkało na uczelni, o branie udziału w dniach studentów i zabawach ( chociaż jeden dzień koncertu opuściłem). Zagadanie do dziewczyny która mi się spodobała. Nawiązałem kilka kontaktów, ale później okazywało się że jednak dziewczyna jest zajęta i nie zabardzo może się spotykać .
W sumie naprawdę nie wiem już co robię źle, czy szukam kogoś zbyt desperacko czy po prostu jestem taki dziwny i poukładany że żadna nie zwraca na mnie uwagi. Jednak mając te dwadzieścia dwa lata i nie mając w życiu nigdy dziewczyny to trochę dziwna sytuacja przynajmniej mi się tak wydaje.
Jeśli w Twojej reakcji, jaką była złość, była też nutka zazdrości to też tego nie rozumiem. W końcu to były tylko 3 spotkania i nic sobie nie obiecaliście.
Złość może nie wynikała z nutki zazdrości, choć pewnie taka też była, ale z tego że już któraś z kolei znajomość z dziewczyną kończy się w taki sam sposób, na początku wszystko fajne itd. , ale później ( nie wiem czy mam takie szczęście czy co,) bo po dokładnie miesiącu okazuje się że ta dziewczyna która mi się podoba, mówi że nie może pozwolić abym ją dalej poznawal, bo ma już chłopaka a on nie był by z tego zadowolony.
Także nie wiem na prawdę czy ja się do tego po prostu nie nadają czy coś jest ze mną nie tak
bo po dokładnie miesiącu okazuje się że ta dziewczyna która mi się podoba, mówi że nie może pozwolić abym ją dalej poznawal, bo ma już chłopaka a on nie był by z tego zadowolony.
A wcześniej tego chłopaka nie miała? ![]()
To dośc jasny sygnał, że nauczyłeś się (jako-tako
) nawiązywać znajomości, ale nie umiesz ich utrzymać. Moje wrażenie po przeczytaniu pierwszego posta: ale nudy... Nie bierz tego do siebie - potraktuj raczej jako konstruktywną krytykę. Jesteś strasznie asekuracyjny, powolny w działaniu, jakiś taki...monotonny. I te spacery... Tak, spacery są fajne, ale chyba przydałoby sie nieco urozmaicenia. W ten sposób szybko lądujesz w szufladce "kolega od spacerów".
Paradoksalnie mogłoby pomóc przestawienie myślenia z "szukam dziewczyny" na "szukam koleżanek"
To zwykle zdejmuje presję (z obu stron!), rozwija towarzysko i poazbawia napisu "desperat" na czole ![]()
21 2016-05-14 10:49:48 Ostatnio edytowany przez Gary (2016-05-14 10:53:50)
Paradoksalnie mogłoby pomóc przestawienie myślenia z "szukam dziewczyny" na "szukam koleżanek"
To zwykle zdejmuje presję (z obu stron!), rozwija towarzysko i poazbawia napisu "desperat" na czole
No genialne spojrzenie... Podoba mi się bardzo ten trik.
Faktycznie aby dziewczynę zdobyć, to trzeba mieć na tyle luzu, aby ona się nie bała że wpadnie w sidła desperata... Aby nie było tak, że mówisz jej "Pójdziesz ze mną na spacer?" a ona myśli "O rany! To już trzeci raz jak mnie zaprasza na spacer... a co jeśli nie będę chciała się spotykać? Jak wtedy odmówię? Ten chłopak jest dla mnie obciążający..."
Będę za to skrytykowany, ale przeczytaj "Grę" Neila Straussa. Wiem, że triki PUA są moralnie wątpliwe, ale jedno jest pewne -- pokazują, że chodzi o działanie na emocje dziewczyny, aby ona myślała "Ten chłopak jest fajny.. czuję się z nim dobrze... lubię z nim spędzać czas... dobrze się bawię... jak mi nudno to chciałabym aby znowu się pojawił".
Dobrze, że przez ostatnie lata trochę się rozruszałeś towarzysko... ale podobnie jak Vinga -- "same nudy" wydaje mi się, że spotykasz się z dziewczyną i udajesz neutralnego aseksualnego kolegę od spacerów, ona chodzi na te spacery, chciałaby poczuć jakąś emocję, nawet gdyby to miało być uczucie do kolegi ("= fajny jest, lubię go, nie drażni mnie")... a tutaj jest neutralnie, szaro...
22 2016-05-14 13:19:00 Ostatnio edytowany przez ruda102 (2016-05-14 13:19:43)
Od siebie dorzucę, że nie ma co się miesiąc czaić z wybadaniem ewentualnej konkurencji. Wydaje mi się, że ty do tych znajomości zabierasz się zbyt bezpłciowo i aseksualnie. W związku z tym dziewczyny natychmiast klasyfikują cię jako kolegę, czyli kogoś, kto nie "zagraża" ich istniejącym związkom, więc cię o swoich chłopakach nie informują od początku.
Powinieneś się nauczyć wcześniej prowokować tego typu wyznania - wtedy wiedza, że laska, którą sobie upatrzyłeś jest zajęta, nie będzie cię tak bolała, bo nie zdążysz się emocjonalnie zaangażować.
Jestem też ciekawa, czy jesteś typem faceta, który się czai. To znaczy: widzisz dziewczynę, wydaje się ok. Podchodzisz i zagadujesz czy czekasz i obserwujesz, "krążysz" wokół niej przez jakiś czas? Jeśli to drugie, to też słaba taktyka. Z jednej strony, w miarę rozgarnięta dziewczyna zorientuje się, że się czaisz - i już w jej oczach twoje akcje lecą w dół, bo pewny siebie facet po prostu by podszedł. Z drugiej strony, im dłużej się czaisz, tym dłużej w twojej głowie rosną wyobrażenia o tej lasce - jaka jest, jakby to było z nią pogadać, jakby to było gdzieś z nią wyjść. Zaczynasz się wkręcać w relację, która jeszcze nawet nie istnieje. I jak przychodzi do konfrontacji z rzeczywistością (ona ma chłopaka) to czujesz się zraniony, bo już w nią emocjonalnie zainwestowałeś.
Wyluzuj trochę, nie spinaj się tak, że każda poznana panna to potencjalna dziewczyna dla ciebie. Masz tendencję do wychodzenia przed szereg (angażowania się emocjonalnie, zanim druga strona da znać, że z waszej znajomości w ogóle coś może być). To, że dziewczyna poszła z tobą na spacer czy na kilka jeszcze o niczym nie świadczy. To jest właśnie takie bezpłciowe spotkanie, któremu daleko do randki. Szczególnie, jeśli nie zbudujesz wokół niego bardziej romantycznego klimatu - np. weźmiesz dziewczynę za rękę podczas spaceru, przytulisz czy pocałujesz w policzek na dzień dobry/do widzenia, zaprosisz wcześniej do kina czy jakiejś kawiarni.
Jesteś strasznie asekuracyjny, powolny w działaniu, jakiś taki...monotonny. I te spacery...
Nie nie było tak że proponowałem jej tylko spacery, chciałem wyjść z nią na kawę , koncert żeby się dobrze bawić . Nie były to same spacery tylko bardziej odwiedzenie jakiegoś miejsca gdzie nie była ,a chciała by je zwiedzić . Mówiła że świetnie bawi się świetnie i to nie były tylko słowa bo non stop się śmiała. Powiedziała że jestem fajny i nie było by żadnych przeszkód żeby się ze mną spotykać ale ten jej kolega jest zazdrosny ( i czego nie rozumiem wcale ma dziewczynę , a jest zazdrosny o tą ),a ona ma wyrzuty sumienia. Może faktycznie jestem trochę asekuracyjny ,ale to dlatego że nie chciałem jej wystraszyć nw łapiąc za rękę na pierwszym spotkaniu itd. Chciałem ją najpierw poznać .
Jesteś strasznie asekuracyjny, powolny w działaniu, jakiś taki...monotonny. I te spacery...
Nie nie było tak że proponowałem jej tylko spacery, chciałem wyjść z nią na kawę , koncert żeby się dobrze bawić . Nie były to same spacery tylko bardziej odwiedzenie jakiegoś miejsca gdzie nie była ,a chciała by je zwiedzić . Mówiła że świetnie bawi się świetnie i to nie były tylko słowa bo non stop się śmiała. Powiedziała że jestem fajny i nie było by żadnych przeszkód żeby się ze mną spotykać ale ten jej kolega jest zazdrosny ( i czego nie rozumiem wcale ma dziewczynę , a jest zazdrosny o tą ),a ona ma wyrzuty sumienia. Może faktycznie jestem trochę asekuracyjny ,ale to dlatego że nie chciałem jej wystraszyć nw łapiąc za rękę na pierwszym spotkaniu itd. Chciałem ją najpierw poznać .
wydaje mi się, że spotykasz się z dziewczyną i udajesz neutralnego aseksualnego kolegę od spacerów, ona chodzi na te spacery, chciałaby poczuć jakąś emocję, nawet gdyby to miało być uczucie do kolegi ("= fajny jest, lubię go, nie drażni mnie")
Radość z przebywania w moim towarzystwie to nie emocje ?? Aseksualnego??? hymmm... a przytulanie jej jak było zimno czy ogrzewanie jej rąk swoimi gdy zmarzła , czy nawet poprawianie jej włosów i obejmowanie to za mało jak na trzecie spotkanie... ?
...nie chciałem jej wystraszyć nw łapiąc za rękę na pierwszym spotkaniu itd. Chciałem ją najpierw poznać .
W sumie słusznie... Bo facet czasem atakuje fizycznie, a dziewczyna emocjonalnie jest zimna...
Radość z przebywania w moim towarzystwie to nie emocje ?? Aseksualnego??? hymmm... a przytulanie jej jak było zimno czy ogrzewanie jej rąk swoimi gdy zmarzła , czy nawet poprawianie jej włosów i obejmowanie to za mało jak na trzecie spotkanie... ?
Sorki! Zwracam honor. Wszystko było super zatem. Dziewczę się wycofało. Szukaj następnej. Wysłuchaj "chłopcy z placu broni o ela" i idź dalej swoją drogą.
a przytulanie jej jak było zimno czy ogrzewanie jej rąk swoimi gdy zmarzła , czy nawet poprawianie jej włosów i obejmowanie to za mało jak na trzecie spotkanie... ?
Spokojnie możesz to przenieść na pierwsze spotkanie
Kolega od potencjalnego chłopaka różni się tym, że są iskierki, podtekst, flirt - od początku.
Oczywiście z wyczuciem. Jeśli dziewczyna odskakuje jak oparzona przy przypadkowym dotknięciu to nie ma sensu jej ogrzewać ![]()
Mam dwadzieścia-kilka lat , miesiąc temu poznałem dziewczynę bardzo mi się spodobała więc starałem się ją jakoś poznać. Zaprosiłem ją na pierwszy krótki spacer , zgodziła się . Spacer wyszedł dość dobrze ja na początku się stresowałem ale później w miarę czasu rozmawiało się nam już swobodnie. Zaczęliśmy od tego czasu częściej ze sobą pisać , zaprosiłem więc ją na kolejny spacer chcąc jej pokazać jej miejsca takie jak park z ogrodem którego jeszcze nie widziała. Nasza znajomość się powoli rozwijała widziałem że świetnie bawi się z moich niekiedy bardzo kiepskich żartów , albo z błędów jakie robię w jej towarzystwie . Na trzecim spotkaniu bardzo zmarzła w ręce, położyłem więc swoją rękę na jej , nie zaprotestowała i powiedziała później że to było bardzo miłe. Niestety tydzień po 3 spotkaniu chciałem zaprosić ją na kolejne powiedziała że w tym tygodniu niestety nie może ponieważ ma więcej nauki zrozumiałem to powiedziałem że nic nie szkodzi i pewnie uda nam się jeszcze spotkać. Po koniec tygodnia w sobotę zapytałem się czy w tym tygodniu będzie miała chęć gdzieś wyjść , bo zapowiadają świetną pogodę no i bardzo lubię z nią spędzać czas. Odpowiedziała że niestety nie może bo już umówiła się z paroma osobami w tym tygodniu . Powiedziałem że to rozumiem i zapytałem się czy nie zrobiłem czegoś nie tak na ostatnim spacerze, odpowiedziała że nie ale niestety kolega na którym jej bardzo zależy jest zazdrosny o te spacery jej ze mną i zrobił jej wyrzuty ,dlatego ona nie chciała by się spotykać bo jednak nie chce stracić z nim znajomości. Trochę się zdenerwowałem przez co ona była zła ,bardzo starałem się ją przeprosić , ale powiedziała że nie chce żebym ją przepraszał bo jak wcześniej już zaznaczyła wszystko jest ok.
Sam nie wiem co teraz mam robić , czy jest sens walczyć o taką dziewczynę. Trochę kiepską wymówką wydaje mi się ta z tym kolega , bo przecież jeżeli jest on tylko kolegą to dlaczego miałby prawo być o nią zazdrosny.Czy po prostu zauważyła że się za bardzo staram i postanowiła mnie olać ?
Gdyby nie byla toba zainteresowana to na pewno po pierwszym spotkaniu wyjechalaby z takim tekstem a tak dopiero po 3 razem albo chce cie "sprawdzic". Zaproponuj jej, ze mozesz zostac jej przyjacielem i wyczujesz co i jak..
Przyjacielem bez spotykania się? To takie nowoczesne podejście :-D
29 2016-05-14 19:09:39 Ostatnio edytowany przez Patryk146 (2016-05-14 19:12:16)
-----natalie89 ---
Właśnie nie wiem czy ona chce mnie sprawdzić , niby było by to możliwe to wychodzenie z innym chłopakiem (chociaż już zajętym) tak żebym na pewno ich spotkał. Bo jaki jest sens w tym że on spotyka się ze swoją dziewczyną i tym samym jest zazdrosny o tą. Już sam nie wiem co o tym wszystkim mam myśleć
----Jacenty89-----
Masz całkowitą rację co do tego że jednak przyjaciel bez spotykania się to beznadziejnie , a sam kontakt przez fb, czy sms to nie wszystko.
---ruda102-------
Tak jak napisałem to nie były zwykłe spacery, na drugim ją objąłem jak marzła i nie miała nic przeciwko temu, na trzecim trzymałem ją za rękę . Sama później napisała że było jej miło .
Patryk, posłuchaj. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, co siedzi w głowie tej dziewczyny, ale jedno jest pewne. Nie odwzajemnia Twoich uczuć. Zdecydowanie. Zauroczona kobieta niewiele różni się od zauroczonego mężczyzny. Gdyby jej zależało, teraz byłbyś z nią na jakimś fajnym spacerze zamiast pisać na forum, że wybrała znajomość z kolegą. Takie są fakty, niestety. Na pewno nie czujesz się z tym dobrze, ale trzeba je zaakceptować.
31 2016-05-14 20:20:55 Ostatnio edytowany przez natalie89* (2016-05-14 20:21:36)
Przyjacielem bez spotykania się? To takie nowoczesne podejście :-D
Od przyjazni sie zaczyna... ![]()
Mnie też kumpel potrafi objąć, jak podskakuję z zimna. Na chwilę, zero podtekstów.
Zresztą tej dziewczyny nie ma co rozkminiać - jak pisałam wcześniej i jak pisze mnóstwo osób, choćby Mrs.Happiness - ona nie jest zainteresowana. Może początkowo była, ale ostatecznie wybrała kolegę (zrezygnowała ze spotkań z tobą z jego powodu). Temat zamknięty.
Moje rady dotyczą raczej przyszłych sytuacji. Dalej twierdzę, że wychodzisz przed szereg, od początku znajomości wyobrażasz sobie, jak fajnie byłoby być z tą dziewczyną. A potem czujesz rozczarowanie, gdy nie wychodzi. Postaraj się powściągnąć swoje uczucia, dopóki nie dostaniesz WYRAŹNYCH sygnałów. Jeśli dziewczyna sama inicjuje dłuższy, nieprzypadkowy dotyk (przytula, całuje w policzek) albo mówi wprost, że jej się podobasz (nie że miło - na spotkaniu z kumplem jest "miło"), to możesz wyciągnąć wniosek, że macie szansę. W innym przypadku - fajna koleżanka i tyle.
Jacenty89 napisał/a:Przyjacielem bez spotykania się? To takie nowoczesne podejście :-D
Od przyjazni sie zaczyna...
Zgadza się, ale bez spotkań to żadna przyjazn.
No nic dziękuję wszystkim za odpowiedź i rady , pozostaje szukać dalej i próbować z nadzieją że może kiedyś kiedyś się uda .
No nic dziękuję wszystkim za odpowiedź i rady , pozostaje szukać dalej i próbować z nadzieją że może kiedyś kiedyś się uda .
Powodzenia w życiu!
I jeszcze jedno:
a przytulanie jej jak było zimno czy ogrzewanie jej rąk swoimi gdy zmarzła , czy nawet poprawianie jej włosów i obejmowanie to za mało jak na trzecie spotkanie... ?
Myślałem, że jesteś taki kolega, aseksualny, trochę nudny, co się boi dotknąć ale wcale nie jesteś. Super z Ciebie gość. Ale tym razem się nie udało. Każda chwila z dziewczyną się liczy... Ty przeżyłeś te chwile, było fajnie, zostaną wspomnienia... Działasz bardzo dobrze. Szukaj dalej, kolejnej, która będzie chciała, która nie będzie się wahała, która będzie zaangażowana, zdecydowana, chętna, zorientowana w życiu.
Od siebie dorzucę, że nie ma co się miesiąc czaić z wybadaniem ewentualnej konkurencji. Wydaje mi się, że ty do tych znajomości zabierasz się zbyt bezpłciowo i aseksualnie. W związku z tym dziewczyny natychmiast klasyfikują cię jako kolegę, czyli kogoś, kto nie "zagraża" ich istniejącym związkom, więc cię o swoich chłopakach nie informują od początku.
Powinieneś się nauczyć wcześniej prowokować tego typu wyznania - wtedy wiedza, że laska, którą sobie upatrzyłeś jest zajęta, nie będzie cię tak bolała, bo nie zdążysz się emocjonalnie zaangażować.
Jestem też ciekawa, czy jesteś typem faceta, który się czai. To znaczy: widzisz dziewczynę, wydaje się ok. Podchodzisz i zagadujesz czy czekasz i obserwujesz, "krążysz" wokół niej przez jakiś czas? Jeśli to drugie, to też słaba taktyka. Z jednej strony, w miarę rozgarnięta dziewczyna zorientuje się, że się czaisz - i już w jej oczach twoje akcje lecą w dół, bo pewny siebie facet po prostu by podszedł.
To jest właśnie jasna oznaka oraz skutek nieśmiałości u danego faceta.
A tak kobiety w innym temacie usilnie próbowały mnie przekonywać, że "nieśmiałość nie jest przeszkodą do zawierania poważnych kontaktów i związków z kobietami", że "istnieją związki nieśmiałych facetów" itp. Taa.... terefere kuku!
Nie wiem kogo chciały w ten sposób wykiwać: mnie(choć dobrze znam ten temat) czy tamtego autora z tamtego tematu, który też miał problem z kobietami. :]
37 2016-06-02 21:34:26 Ostatnio edytowany przez Patryk146 (2016-06-02 21:35:38)
Witam ponownie, relacja z tą dziewczyną trochę się pozmieniała. Postanowiliśmy się spotkać jakoś dwa tygodnie temu żeby wyjaśnić sobie kilka kwestii. Ja zaproponowałem jej że nie będę nic sobie więcej obiecywał i chciałbym żeby łączyły nas tylko koleżeńskie stosunki. Jeżeli zgodzi się na spotkania to też chciałbym żeby były one tylko koleżeńskie. Odpowiedziała, że musi się zastanowić i nie może mi dać odpowiedzi w tym momencie i musi się zapytać kolegi. Wszystko było by fajnie rozmawialiśmy tylko przez fb, ale zirytowałem ją w tym tygodniu z powodu tego że chciałem niby żeby się przede mną tłumaczyła , tyle że ja powiedziałem jedynie w żartach " że ja jej powiem skąd to wiem, ale ona najpierw powie mi co tak długo robiła że do 4 w nocy nie spała" . Przeprosiłem że naprawdę nie chodziło mi o to żeby sie tłumaczyła przede mną bo nie mam to tego żadnego prawa. Na następny dzień napisała ,że najlepiej będzie jak przestaniemy się ze sobą całkiem komunikować, poprosiła żebym więcej nie pisał i zablokowała odbieranie wiadomości ode mnie na fb. Odpowiedziałem jej przez inne konto że nic złego jej nie zrobiłem, nigdy nie prosiła mnie o to żebym się więcej nie pisał i dlatego tym bardziej nie rozumiem czemu zablokowała mnie po takiej prośbie. Obiecałem że więcej nie napiszę. Teraz pytanie czy mam ją jakoś za to wszystko przeprosić czy po prostu nieładnie mówiąc olać ?? Chodzi mi tu już teraz o relacje zwykło koleżeńkie
Patryk, masz GG?
Patryk, masz GG?
Nie rozumiem po co gg, niestety już nie posiadam
Kozak1231 napisał/a:Patryk, masz GG?
Nie rozumiem po co gg, niestety już nie posiadam
Napiszę do ciebie priv
Patryk146 napisał/a:Kozak1231 napisał/a:Patryk, masz GG?
Nie rozumiem po co gg, niestety już nie posiadam
Napiszę do ciebie priv
Możesz przez forum napisać pirv
Kozak1231 napisał/a:Patryk146 napisał/a:Nie rozumiem po co gg, niestety już nie posiadam
Napiszę do ciebie priv
Możesz przez forum napisać pirv
Wyslalem ci e-mail przez forum
43 2016-06-02 23:12:54 Ostatnio edytowany przez Patryk146 (2016-06-02 23:24:22)
Wyśli ponownie bo nie doszło, bądź
juz
45 2016-06-02 23:28:23 Ostatnio edytowany przez Patryk146 (2016-06-02 23:37:29)
Niestety nic nie otrzymałem, próbuj na tymczasowego maila
poszlo
poszlo
Nic nie dochodzi napisz to na forum
Kozak1231 napisał/a:poszlo
Nic nie dochodzi napisz to na forum
Wole napisac na priv. Wejdz na gg.pl i zaloz sobie konto to chwile trwa
To koniec. Believe it now.
50 2016-06-03 19:47:34 Ostatnio edytowany przez Tomek4811 (2016-06-03 20:56:34)
(...)Sam nie wiem co teraz mam robić , czy jest sens walczyć o taką dziewczynę. Trochę kiepską wymówką wydaje mi się ta z tym kolega , bo przecież jeżeli jest on tylko kolegą to dlaczego miałby prawo być o nią zazdrosny.Czy po prostu zauważyła że się za bardzo staram i postanowiła mnie olać ?
Klasyk! Wymówka to jest tak zwane "white lie" czyli kłamstwo na tyle głupie, żebyś mógł łatwo zrozumieć, że masz się odstosunkować. Nie ma czegoś takiego jak za bardzo się starać. Jeśli kobiecie zależy na Tobie to zrobi dokładnie to samo co Ty -> stanie na głowie, żeby się z Tobą zobaczyć. Z własnego doświadczenia wiem, że nie ma czegoś takiego jak walka o czyjeś uczucia. Jest szansa, że kiedyś będzie chciała do Ciebie wrócić jak się okaże, że przelicytowała tzn. jak Ci których ona uważa za lepszych od Ciebie oleją ją. Wtedy będzie chciała do Ciebie wrócić. To też znam z własnego doświadczenia.
Reasumując. Nie zrobiłeś nic źle. Gdybyś jej wpadł w oko to by Ci wszystkie wpadki wybaczyła. A jak jej nie podeszłeś to będzie się czepiać najdrobniejszych szczegółów. Popieram przedmówców. Szkoda życia. Niezależnie od tego ile masz lat szkoda dla niej czasu.
(...)Ja zaproponowałem jej że nie będę nic sobie więcej obiecywał i chciałbym żeby łączyły nas tylko koleżeńskie stosunki.(...)
Błąd. W tym momencie jedyne co Ci pozostaje to jak najszybsze zerwanie kontaktów z kobietą. Rysują się przed Tobą 2 niekorzystne scenariusze.
1. Będziesz czekał na ławce rezerwowych taki zaklepany na wszelki wypadek jakby jej z tymi lepszymi (w jej optyce) od Ciebie nie wyszło
2. Będziesz musiał przyglądać się jak inny facet pieprzy kobietę którą kochasz/kochałeś
Jeśli zostaniecie "przyjaciółmi" to najprawdopodobniej zostanie Ci zaserwowane 1 + 2. Czyli totalna masakra. Zapomnij o niej jak najszybciej i jak najlepiej potrafisz.