Witam. Trafiłam tu przeglądając różne fora i pomyślałam, że napiszę. Otóż mój facet wyjechał ponad tyd temu do Anglii. Ja zostałam w PL z naszą 5l córką. Rozstanie łatwe nie było. Jeszcze kilka h przed jego wyjazdem pękłam ;( a jak już pojechał (odprowadziłam go z córką) i wróciłam do pustego domu to myślałam że zwariuje
Córkę położyłam spać a sobie nie mogła znaleźć miejsca, pół nocy wyłam ;( koszmar jakiś! Niby troszkę lepiej jest teraz, ale i tak mi ciężko, smutno i źle
(( Ja mam 28l, partner niebawem skończy 30. Jutro minie 7 lat i 9 miesięcy naszego związku (narazie żyjemy bez ślubu). Partner nie chce wracać do PL, chce nas później ściągnąć. Córka idzie teraz do zerówki więc gdy skończy kl ''o'' myślę, że możemy jechać. Ale najgorsza ta rozłąka, nie wiadoma kiedy będzie mógł przyjechać. Lekko mi nie jest, ale dać rade musze. Co zrobić żeby nie zwariować??? Wieczory są najgorsze ;(
Podobne tematy
(...)Co zrobić żeby nie zwariować??? (...)
Może zobaczyć rzeczywistość? Uświadomić sobie, że żadna tragedia, na szczęście, nie spotkała Ciebie? Że masz kochanego, myślącego i zaradnego partnera?
Organizować sprawy tak, żeby jak najszybciej być razem. Co stoi na przeszkodzie, żeby córka już zerówkę zaczęła tam? Przecież i tak chcecie tam zostać?
eduardita napisał/a:(...)Co zrobić żeby nie zwariować??? (...)
Może zobaczyć rzeczywistość? Uświadomić sobie, że żadna tragedia, na szczęście, nie spotkała Ciebie? Że masz kochanego, myślącego i zaradnego partnera?
Tak, to prawda i fakt nie do podważenia. Tylko ta tęsknota, długie samotne wieczory ... To jest męczące. Rano zawsze mam jakieś zajęcie, daje radę. Ale gdy przychodzi wieczór płakać mi się chce ;(
Organizować sprawy tak, żeby jak najszybciej być razem. Co stoi na przeszkodzie, żeby córka już zerówkę zaczęła tam? Przecież i tak chcecie tam zostać?
Można by, ale to i tak potrwa. Tyle, że krócej byśmy czekali by być razem. Ale tak czy siak muszę czekać, bo aż tak szybko by się nie udało żeby załatwić wsio tak aby tam zaczęła córka zerówkę. Nie wiele teraz tam zarabia, niebawem będzie ciut lepiej. Musi tam się, jak to się mówi ogarnąć. Pod łapać lepsza pracę i załatwić później mieszkanie dla naszej trójki. Bo pracę z pewnością tam sobie znajdę (tak twierdzi partner). Mieszka kontem u znajomych i ma choć co jeść bo inaczej nie wiem jak dałby radę.
Rób coś, by zająć myśli.
Przecież nie wyjechał ani na misję go Afganistanu, ani na wojnę, z której nie wróci.
Spokojnie, a myślisz, że on nie tęskni?Że jemu nie jest przykro, gdy przez telefon słyszy Cię zapłakaną?
Potraktuj to, jako sprawdzian dla Waszego związku, co was nie zabije, to Was wzmocni.
I uszy do góry!
Włącz jakąś dobrą muzykę, otwórz czekoladę, puść fajny film i bądź zadowolona z tego, jak fajnego masz męża.
Ciesz się, zamiast smucić!
Rób coś, by zająć myśli.
Przecież nie wyjechał ani na misję go Afganistanu, ani na wojnę, z której nie wróci.
Spokojnie, a myślisz, że on nie tęskni?Że jemu nie jest przykro, gdy przez telefon słyszy Cię zapłakaną?
Potraktuj to, jako sprawdzian dla Waszego związku, co was nie zabije, to Was wzmocni.
I uszy do góry!Włącz jakąś dobrą muzykę, otwórz czekoladę, puść fajny film i bądź zadowolona z tego, jak fajnego masz męża.
Ciesz się, zamiast smucić!
Ciesze się bo wiem, że to dla nas szansa na lepsze życie. Płaczącą przez telefon mnie nie słyszał bo rozmawiamy normalnie gdy dzwoni. Ciesze się gdy mogę go usłyszeć. Piszemy też i wiem iż jemu tez jest ciężko. Też tęskni i chciałby aby ten czas szybciej minął. Ja zawsze znajduję jakieś zajęcie. Ale gdy się ściemnia zaczynam się łamać. Córka śpi, w domu prawie cisza bo kocurek mi buszuje, a mi łzy same płynął. Sam fakt, że go nie ma, że nie leżymy razem, itp dobija. Długo przesiaduje i późno chodzę spać bo zasnąć nie mogę. Ciesze się ale jest mi tez cholernie ciężko. Wiem, że muszę to jakoś przetrwać, bo w końcu on też musi. I obojgu nam lekko nie jest. Czatuje ze znajomymi, spotkam się z koleżanką, odwiedzę rodziców. To wypad do miasta, to na zakupy. Ale co można robić wieczorem w godzinach 22-01? Muzyki też słucham, na filmy ochoty brak bo rzadko tv oglądam. Może gdyby w końcu praca się znalazła było by inaczej. Nie mogłabym siedzieć długo i czas mijałby szybciej.
Edi
No nie płacz, jak to mawiał Ferdek Kiepski "Trzeba być twardym, a nie miętkim" ![]()
Ja bym te wieczory poświęciła na porządne wymęczenie owego kocura, osobiście uwielbiam te futrzaki.
Zwierzęta wyczuwają nastrój człowieka, no i część złej energii zabierają, sprawdziłam ![]()
A tak na poważnie, skoro już spać nie możesz, ja bym ten czas poświęciła na opis dnia codziennego i własnych uczuć do partnera, co teraz czujesz, kim dla ciebie jest itd. Tych kartek do jego powrotu powinno uzbierać się trochę. W chwili spotkania wręczyłabym mu to wszystko, jako dowód swojej miłości i tęsknoty....Jego mina po przeczytaniu bezcenna, no i podziękowania w wiadomej formie również ![]()
Ja tak robiłam, wylewanie swoich emocji w takiej postaci daje wiele, nie dusisz w sobie nic, a on będzie miał dowód kim dla ciebie jest.
jak ja tęskniłam (jak jeszcze mialam za kim) oglądałam filmy. zapominalam wtedy na chwilę o rzeczywistości i wczuwałam się w sytuację na ekranie ![]()
Ale co można robić wieczorem w godzinach 22-01?
Czytać.
Grać w gry komputerowe/na smartfonie.
Dokształcać się/zdobywać nowe umiejętności.
Rozmawiać ze znajomymi/nieznajomymi przez internet.
Upiec pyszne bułeczki na śniadanie/ciasteczka na podwieczorek.
Robić przetwory.
Sprzątać.
...
Jednym słowem, wszystko to, na co mamy ochotę, a w ciągu dnia nie mamy czasu/domownicy wymagają naszej uwagi. Twoim problemem nie jest zapewne to, że nie wiesz, CO robić, tylko to, że lubisz wszystko robić z mężem, a sama, z sobą i tylko dla siebie nie umiesz/nie widzisz potrzeby.
Edi
No nie płacz, jak to mawiał Ferdek Kiepski "Trzeba być twardym, a nie miętkim"
Ja bym te wieczory poświęciła na porządne wymęczenie owego kocura, osobiście uwielbiam te futrzaki.
Zwierzęta wyczuwają nastrój człowieka, no i część złej energii zabierają, sprawdziłam
A tak na poważnie, skoro już spać nie możesz, ja bym ten czas poświęciła na opis dnia codziennego i własnych uczuć do partnera, co teraz czujesz, kim dla ciebie jest itd. Tych kartek do jego powrotu powinno uzbierać się trochę. W chwili spotkania wręczyłabym mu to wszystko, jako dowód swojej miłości i tęsknoty....Jego mina po przeczytaniu bezcenna, no i podziękowania w wiadomej formie również
Ja tak robiłam, wylewanie swoich emocji w takiej postaci daje wiele, nie dusisz w sobie nic, a on będzie miał dowód kim dla ciebie jest.
Koty to wspaniała stworzonka, mój ma 2 mies. Z tym pisaniem to świetny pomysł
Kupię dziś zeszyt jakiś grubszy i będę pisać ![]()
eduardita napisał/a:Ale co można robić wieczorem w godzinach 22-01?
Czytać.
Grać w gry komputerowe/na smartfonie.
Dokształcać się/zdobywać nowe umiejętności.
Rozmawiać ze znajomymi/nieznajomymi przez internet.
Upiec pyszne bułeczki na śniadanie/ciasteczka na podwieczorek.
Robić przetwory.
Sprzątać....
Jednym słowem, wszystko to, na co mamy ochotę, a w ciągu dnia nie mamy czasu/domownicy wymagają naszej uwagi. Twoim problemem nie jest zapewne to, że nie wiesz, CO robić, tylko to, że lubisz wszystko robić z mężem, a sama, z sobą i tylko dla siebie nie umiesz/nie widzisz potrzeby.
Gram w gry ale ostatnio jakoś nie. Ze znajomymi rozmawiam jak ktoś siedzi na czacie, z zawarciem nowym znajomości gorzej bo piszą sami mężczyźni, a już słysząc, że ja w związku itd rozmowa się urywa. Gdy partner był było inaczej. Szykowałam obiad prawie pod wieczór dla niego bo wracał 17-18 z pracy. Wcześniej się kładłam, zresztą razem z nim. Jako że wynajmujemy domek i mamy jeden duży pokój nie ma szans po siedzieć na kompie ani tez sprzątać w obecnej sytuacji bo bym córkę zbudziła. Tak to prawda nie widzę potrzeby robić coś dla siebie skoro go nie ma. Wieczorami z nim jeszcze piszę na gg zanim pójdzie spać.
eduardita, niezależnie od tego, jak długo trwać będzie wasza rozłąka, widzę jeden bardzo poważny problem. Zaczynasz być (jeśli już nie jesteś) osobą uwieszoną na swym partnerze (choć ta nazwa jest sprzeczna ze stanem waszej relacji), kobietą bluszczem. Konsekwencje takiej postawy są poważne. Zwykle osoba, na której druga się wiesza, dla której jest całym światem, w pewnym momencie się dusi, powoli odsuwa, w końcu znika.
Wykorzystaj ten czas rozłąki do tego, by stać się jego partnerką, samodzielnym człowiekiem. Jeśli chcesz przekonać się do czego może takie uzależnienie doprowadzić, przeczytaj wątek "Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo".
Wystarczy wyjechać i wtedy okazuje się jak Kobiety są uzależnione od swoich partnerów ![]()
eduardita, niezależnie od tego, jak długo trwać będzie wasza rozłąka, widzę jeden bardzo poważny problem. Zaczynasz być (jeśli już nie jesteś) osobą uwieszoną na swym partnerze (choć ta nazwa jest sprzeczna ze stanem waszej relacji), kobietą bluszczem. Konsekwencje takiej postawy są poważne. Zwykle osoba, na której druga się wiesza, dla której jest całym światem, w pewnym momencie się dusi, powoli odsuwa, w końcu znika.
Wykorzystaj ten czas rozłąki do tego, by stać się jego partnerką, samodzielnym człowiekiem. Jeśli chcesz przekonać się do czego może takie uzależnienie doprowadzić, przeczytaj wątek "Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo".
Nie uważam abym zaczynała być, czy też była tym jak to nazywasz ''bluszczem''???
Gdyby tak było to sprawy wyglądały by inaczej. TĘSKNIE I TYLE. Czy to tak trudno zrozumieć? Prawie 8 lat razem, czasem jeździł w delegacje, krótkie i też tęskniłam. Ale miesiąc, a rok to znaczna różnica. On także tęskni, po paru dniach napisał, że mu tęskno i źle tak samo jak i mi, bo daleko i dużo czasu minie zanim na stałe będziemy razem w jednym miejscu.
Wystarczy wyjechać i wtedy okazuje się jak Kobiety są uzależnione od swoich partnerów
Uzależniona? Niby kto, ja??? Żyje, oddycham, radze sobie więc gdzie te ''uzależnienie??? Nie mylcie pojęcia TĘSKNOTA z UZALEŻNIEMIEM eh ...
A tak na poważnie, skoro już spać nie możesz, ja bym ten czas poświęciła na opis dnia codziennego i własnych uczuć do partnera, co teraz czujesz, kim dla ciebie jest itd.
Zeszyt zakupiony, mam nadzieję, że coś dziś wieczorem skrobnę na kartce papieru ![]()
eduardita, niezależnie od tego, jak długo trwać będzie wasza rozłąka, widzę jeden bardzo poważny problem. Zaczynasz być (jeśli już nie jesteś) osobą uwieszoną na swym partnerze (choć ta nazwa jest sprzeczna ze stanem waszej relacji), kobietą bluszczem. Konsekwencje takiej postawy są poważne. Zwykle osoba, na której druga się wiesza, dla której jest całym światem, w pewnym momencie się dusi, powoli odsuwa, w końcu znika.
Wykorzystaj ten czas rozłąki do tego, by stać się jego partnerką, samodzielnym człowiekiem. Jeśli chcesz przekonać się do czego może takie uzależnienie doprowadzić, przeczytaj wątek "Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo".
Kobieta bluszcz to męskie utrapienie. Początkowo miła i kochająca, nie wiadomo kiedy zmienia się w kontrolującą, zaborczą, nadgorliwą fanatyczkę, która bez faceta nie potrafi funkcjonować. Jak zachowuje się kobieta bluszcz? Jak ją rozpoznać?
Sęk tkwi w tym, że kobieta bluszcz rzadko od samego początku stawia sprawę jasno i mówi o potrzebach i zasadach mających funkcjonować w związku: żadnych spotkań z kolegami, sms-owe meldowanie się co pół godziny, jak wyjazdy to tylko wspólne itp. W początkowych fazach związku to kobieta jak każda inna. Dba o swojego mężczyznę, nie protestuje, gdy chce się on spotkać z kolegami na piwo, nie kontroluje chorobliwie, nie ogranicza na tyle, aby było to widoczne i uciążliwe.
Jej niepokojące zachowanie objawia się zwykle po pewnym czasie, gdy już czuje się w związku pewnie. Te kobiece zachowania powinny zaniepokoić mężczyznę:
Ukradkiem przegląda twój telefon
Szpera w twoim komputerze, sprawdza pocztę bez pozwolenia, zagląda do archiwum w komunikatorze
Szantażuje, gdy coś jej się nie podoba (Albo zrezygnujesz ze spotkania z kolegami, albo z nami koniec)
Obraża się, gdy wychodzisz na spotkania bez niej.
Nie pozwala ci na przyjaźń z kobietami. Nie lubi koleżanek, które już masz i nieustannie je krytykuje.
Chce spędzać jak najwięcej czasu z tylko z tobą. Najchętniej widywałaby się codziennie. Szybko proponuje wspólne mieszkanie.
Nie ma przyjaciółek, własnej pasji, nie potrafi spędzać czasu tylko we własnym towarzystwie.
Życie z kobietą bluszczem nie jest łatwe. W zasadzie tylko mężczyzna, mający naturę pantoflarza i lubiący, gdy ktoś ma nad nim kontrolę, odnajdzie się w takim związku. Każdy inny ucieknie gdzie pieprz rośnie. Te najbardziej nadgorliwe, potrafią zrezygnować z pracy, aby mieć więcej czasu dla ukochanego. Gotują mu, sprzątają, troszczą się, chcą nieba przychylić, ale tego samego oczekują od niego. Sprzeciwiają się, gdy ma obszary życia, z których jest wykluczona: pasje, wyjścia na siłownię, spotkania z kumplem. Chce być integralną częścią każdej sfery jego życia.
Kobieta bluszcz lubi szantażować. Nie zawaha się nawet zagrozić popełnieniem samobójstwa, gdy partner musi jechać w delegację albo na szkolenie. Argument, że to cześć jego pracy absolutnie to niej nie trafia. Żąda natychmiastowego odbierania telefonów i odpisywania na sms-y. Nie przyjmuje do świadomości, że może na to nie mieć czasu w pracy.
PRZYKRO MI ALE NIC SIĘ NIE ZGADZA ![]()
Tylko cieszyć się, że nie jesteś bluszczem (przytoczyłaś zachowania bluszcza w pełni rozwiniętego)
Skąd więc te pytania o zapełnienie sobie czasu? Skąd zdania o zwariowaniu? I posty o tym, jak mąż wypełniał Ci czas?
Tylko cieszyć się, że nie jesteś bluszczem (przytoczyłaś zachowania bluszcza w pełni rozwiniętego)
Skąd więc te pytania o zapełnienie sobie czasu? Skąd zdania o zwariowaniu? I posty o tym, jak mąż wypełniał Ci czas?
Już odpowiadam ... Tak po prostu i zwyczajnie muszę przywyknąć do nowej sytuacji i przez to wieczory są najgorsze. Był, a teraz go nie ma. Gdy był wszystko wyglądało inaczej, gdy go nie ma wieczorami tak po prostu i zwyczajnie tęsknie bo mi go brak. Żyjąc długie lata razem, mając wzloty w związku i upadki nagle wszystko się zmienia. Jest okazja by wyjechał, jedź bo to szansa na lepsze życie dla nas. Człowiek się zapożycza żeby mógł pojechać, i aby na początek było za co przeżyć. Znasz kogoś kto po długim związku musi żyć nie wiadomo ile czasu w rozłące, na odległość i potrafi żyć jakby nic się nie stało? Wariuje bo mi tęskno. Wypełniał mi czas? Cóż, trudno powiedzieć ponieważ pracował od rana do prawie wieczora mając czasem soboty wolne i całe niedziele normalnie spędzaliśmy w 3. Wiedziałam kiedy spodziewać się jego powrotu z pracy bo się szykowało jak ja to mówiłam obiado-kolację, spaliśmy razem. A teraz cóż, żyjemy razem ale i oddzielnie. I to jest trudne, ta świadomość że nie wiemy kiedy się zobaczymy, że dopiero za rok będziemy znów razem, we troje. Ciężko jest przywyknąć. Ma koleżankę która jest sama z małym dzieckiem, bo mąż przyjeżdża raz na kilka mies i pociesza mnie myśl, że mam lepiej bo za jakiś czas my będziemy w jednym miejscu razem. A ludzie do których pojechał też lekko nie mieli. U nich trwało to dłużej bo 7l rozłąki. Mogę się cieszyć że nie mam gorzej, ale ... no właśnie to jedno ''ale'' to bycie oddzielnie. Przeżyję to, ale PROBLEM TO PRZYWKNĄĆ DO SYTUACJI.
Że tęsknisz - rozumiem. Że Ci smutno - też. Że wariujesz - nie.
(...)Znasz kogoś kto po długim związku musi żyć nie wiadomo ile czasu w rozłące, na odległość i potrafi żyć jakby nic się nie stało? (...)
Tak, znam/znałam osobę, która tak żyła (i to w związku o znacznie dłuższym stażu od Twego), bo wspólnie podjęli decyzję o czasowej rozłące. Która tęskniła, której czasem było smutno, ale nie używała tak wielkiej ilości egzaltowanych - wybacz- słów o koszmarze, wariowaniu. Dlatego napisałam o początkach uzależnienia.
Skoro nie jesteś uzależnioną, to dla swego dobra, ale i dobra swego męża, zacznij patrzeć realnie. Łatwiej wówczas przywykniesz do sytuacji oddzielnego życia.
Starać się przywyknąć do tego,że wieczory są bez męża,choć ciężkie chwile się zdarzą jeszcze nie raz.Dobry pomysł z tym zeszytem.Zapisuj w nim swe myśli,uczucia itp.
Jestem w podonej sytuacji. Maz od lutego jest w angli ja z 10 miesieczna corka w pl. Od tego czasu byl tylko raz na tydzien. Czy z czasem bedzie latwiej chyba nie, mi nie jest ale sie czlowiek przyzwyczaja ja wieczorami z nim gadam potem film i lulu czas szybko leci twoje zalamanie nic nie da. Tez mamy plan do niego jechac ale to nie takie proste tam juz tak pieknie nie jest ciezko wszytko ustawic ale u ciebie jest chyba lepiej masz wieksze dziecko wiec maz moze ci znalesc prace bo mala i tak pojdzie do szkoly. Wieczorami ucz sie jezyka albo ogladaj filmy. Ja jakos nazekam wrecz na brak czasu a nie jego nadmiar:-)
Że tęsknisz - rozumiem. Że Ci smutno - też. Że wariujesz - nie.
eduardita napisał/a:(...)Znasz kogoś kto po długim związku musi żyć nie wiadomo ile czasu w rozłące, na odległość i potrafi żyć jakby nic się nie stało? (...)
Tak, znam/znałam osobę, która tak żyła (i to w związku o znacznie dłuższym stażu od Twego), bo wspólnie podjęli decyzję o czasowej rozłące. Która tęskniła, której czasem było smutno, ale nie używała tak wielkiej ilości egzaltowanych - wybacz- słów o koszmarze, wariowaniu. Dlatego napisałam o początkach uzależnienia.
Skoro nie jesteś uzależnioną, to dla swego dobra, ale i dobra swego męża, zacznij patrzeć realnie. Łatwiej wówczas przywykniesz do sytuacji oddzielnego życia.
Cytuję mój pierwszy wpis ''...wróciłam do pustego domu to myślałam że zwariuje...'' ja nie wariuje co dzień chodziło o ta jedną chwile gdy już go odprowadziłam i wróciłam do pustego domu ... pękłam po prostu i pół nocy przepłakałam. Jeszcze jakieś wątpliwości?
Starać się przywyknąć do tego,że wieczory są bez męża,choć ciężkie chwile się zdarzą jeszcze nie raz.Dobry pomysł z tym zeszytem.Zapisuj w nim swe myśli,uczucia itp.
Staram się przywyknąć i mogę powiedzieć, że jest troszkę lepiej, ale wieczorkami ciut pękam ;( widać potrzebuję jeszcze trochę czasu. W piątek minie 2 tyg od jego wyjazdu. Aha i nie wiem czy zostało zauważone iż piszę ''partner'' ponieważ małżeństwem (jeszcze) nie jesteśmy
tyle że narzeczeństwem ![]()
Jestem w podonej sytuacji. Maz od lutego jest w angli ja z 10 miesieczna corka w pl. Od tego czasu byl tylko raz na tydzien. Czy z czasem bedzie latwiej chyba nie, mi nie jest ale sie czlowiek przyzwyczaja ja wieczorami z nim gadam potem film i lulu czas szybko leci twoje zalamanie nic nie da. Tez mamy plan do niego jechac ale to nie takie proste tam juz tak pieknie nie jest ciezko wszytko ustawic ale u ciebie jest chyba lepiej masz wieksze dziecko wiec maz moze ci znalesc prace bo mala i tak pojdzie do szkoly. Wieczorami ucz sie jezyka albo ogladaj filmy. Ja jakos nazekam wrecz na brak czasu a nie jego nadmiar:-)
Miło że trafiłam na kogoś w podobnej sytuacji. Właśnie, aby się przyzwyczaić. U mnie minie niebawem 2 tyg, u ciebie rozłąka trwa dłużej. Zastanawiam się czy nie pojechać wcześniej niż za rok jeśli będzie taka możliwość.
Chyba dziś odpuszcze sobie jaki kolwiek wpis do zeszytu
Zamieniliśmy dziś kilka słów na gg. Widać nie ma już możliwości wejść na neta i muszę poczekać do wtorku. Wczoraj była maleńka sprzeczka bo napomniałam o czymś nie miłym dla mnie (dotyczy to przeszłości). Niestety ja to owego czasu bardzo przeżywałam i dodatkowo przypłaciłam pobytem w szpitalu. Nie że zaraz targnęłam się na życie czy coś! NIE NIE NIE! Dla niego to przeszłość, dla mnie w sumie też. Ale tak jakoś wyszło że to napomniałam i zapewne jest zły. TRUDNO. Dopadają mnie tylko myśli czasem czarne myśli czy ktoś nie zechce rozbić tego co mam. A były rozstania i powroty i o wiele inne tego typu rzeczy. I wiem też, że wina była po środku. Wiem, że więcej nie chce tego przezywać i po prostu odpuszcze sobie raz na zawsze jeśli coś z przeszłości będzie miało miejsce. Bynajmniej teraz tak mówię i uważam bo wiele wycierpiałam w przeszłości. To nie był, niestety związek idealny (choć ideałów nie ma). I owego czasu wiele osób dziwiło się, że tyle znosze i wybaczam. No ale cóż, każdy jest inny.
Co ty ja name mojego czasem sie dre ze masakra jak byl w maju na tydzien codziennie sie klucilismy ale to dobze ze nawet jak sie jest daleko nadal idzie sie poklucic. My rozmawiamy codzinnie na skaypie on oglada coreczke czasem potem jeszcze gadamy ale w sumie czesto milczymy bo o czym tu gadac:-) moj pracoje na nocki ale to nie przeszkadza bo godzine i tak mamy inna i mozemy gadac do 22 nawet. A twoj gdzie pracuje? Przy czym? Kiedy planuje przyleciec? Powiem ci ze papiery duzo czasu zajmuja my juz dawno zlozylisy o rodzinne w anglii i ciagle cos dosylamy nie wiem kiedy przyznaja po drugie twoj musi wszytko poukladac, mieszkanie wynajac, a tam sa drogie kase trzeba miec odlozona na 3 miesiace w razie czego, szkole dla twojej no i jak tam bedziecie juz social szybko zalatwiac. Zobaczysz ze czas szybko leci mi od marca to przelecialo teraz przyleci za 3 tygodnie i wiem ze bedzie sie ciaglo :-) ja nie rycze jak leci tez wracam do pustego domu nawet ostanio tesciu do mnie ze powinnam rozpaczac jak go odwiezlismy odpowiedzialam a co wyjdzie z samolotu jak sie rozplacze? Nie. Jest cieszko niepowiem najgozej mi jak go widze na skaypie ale cieszy mnie ze kupil tam auto, przysyla pieniadze, stara sie ciagle szukac lepszej pracy. Twoj jechal orzez polska agencje?
Co ty ja name mojego czasem sie dre ze masakra jak byl w maju na tydzien codziennie sie klucilismy ale to dobze ze nawet jak sie jest daleko nadal idzie sie poklucic. My rozmawiamy codzinnie na skaypie on oglada coreczke czasem potem jeszcze gadamy ale w sumie czesto milczymy bo o czym tu gadac:-) moj pracoje na nocki ale to nie przeszkadza bo godzine i tak mamy inna i mozemy gadac do 22 nawet. A twoj gdzie pracuje? Przy czym? Kiedy planuje przyleciec? Powiem ci ze papiery duzo czasu zajmuja my juz dawno zlozylisy o rodzinne w anglii i ciagle cos dosylamy nie wiem kiedy przyznaja po drugie twoj musi wszytko poukladac, mieszkanie wynajac, a tam sa drogie kase trzeba miec odlozona na 3 miesiace w razie czego, szkole dla twojej no i jak tam bedziecie juz social szybko zalatwiac. Zobaczysz ze czas szybko leci mi od marca to przelecialo teraz przyleci za 3 tygodnie i wiem ze bedzie sie ciaglo :-) ja nie rycze jak leci tez wracam do pustego domu nawet ostanio tesciu do mnie ze powinnam rozpaczac jak go odwiezlismy odpowiedzialam a co wyjdzie z samolotu jak sie rozplacze? Nie. Jest cieszko niepowiem najgozej mi jak go widze na skaypie ale cieszy mnie ze kupil tam auto, przysyla pieniadze, stara sie ciagle szukac lepszej pracy. Twoj jechal orzez polska agencje?
Już się ciut przyzwyczaiłam. I czekam aż będzie miał neta, żeby się odezwał. Pracuje w jakiejś szklarni, sortuje owoce warzywa. Już 2 tyg dziś minie jak tam pracuje. Jeszcze tydzień praca będzie i pójdzie do innej, lepiej płatnej. Kolega go tam ściągnął. Jego żona pracuje zdaje się w pośrednictwie pracy i ona mu robotę załatwiła. Mieszka u siostry kolegi. Tak mieszkania tam drogie. Ale po czasie można żyć i o nic się nie martwić. Jego kolega tam żyje od lat z rodziną i mają się świetnie. Ale też było trzeba czasu zanim się ''ogarneli'' tam. O rodzinne też będzie tam się starał. Bo co 100 zł a 400 to jest różnica. Jeszcze nawet nie wiem kiedy będzie mógł przyjechać. Podejrzewam że jesienią jak już córka pójdzie do zerówki. Może w listopadzie? Sam jeszcze nie wie. Ale ważne że daje tam jakoś rade i jest w śród swoich to pomogą mu.
Ale przeżywasz
Jak mrówka okres
Tutaj jest wątek "Mój chłopak wyjechał smutek i pustka" i tam jest pełno dziewczyn, które żyją w związkach na odległość. Mają się dobrze i nic im się nie dzieje.
Ale przeżywasz
Jak mrówka okres
Tutaj jest wątek "Mój chłopak wyjechał smutek i pustka" i tam jest pełno dziewczyn, które żyją w związkach na odległość. Mają się dobrze i nic im się nie dzieje.
Każdy ma prawo coś przeżywać. Nie jestem robotem bez serca.
Każdy innaczej przeżywa rozłąke,jeden bardziej drugi mniej.Życzę Tobie aby ta rozłąka z czasem coraz mniej ,,bolała,,.
Każdy innaczej przeżywa rozłąke,jeden bardziej drugi mniej.Życzę Tobie aby ta rozłąka z czasem coraz mniej ,,bolała,,.
Dziękuję bardzo i powiem że jest mi ciut lżej.
No i w końcu się odezwał
Ale ... wnerwił jak diabli. Ja wiedziałam, że tak będzie prędzej czy później ale nie spodziewałam się że tak szybko ... Już mi zarzuca, że mam kogoś, że nie wytrzymam, itd BO on to czuje. I żadne moje słowa do niego NIE DOCIERAJĄ. MA TO SZCZĘŚCIE, ŻE NIE MOŻE MI TEGO POWIEDZIEĆ WPROST BO DOSTAŁBY Z LIŚCIA. Ręce mi odpadają eh ![]()
teo ja mam cie dosc juz dawno czy ty masz dziecko? nie! to uwierz ze jest przykro jak sie widzi ze dziecko i ojciec nie maja kontaktu. zreszta powtarzałam ci to wiele razy każdy inaczej przezywa rozlake nie tak jak ty oczywiscie ty nie przezywałaś a teraz jestes w szczesliwym zwiasku juz z facetem. nie kazdy tak ma niektórzy inaczej czuja i przezywaja i musisz sie z tym liczyc a nie ciagle tylko wszystkich na wszystkich forach oczerniac i zjezdzac. jak amsz ciagle tak pisac nie pisz nic!!!
to dobrze że się odezwał ja nie rozumiem czemu już sadzi ze go zdradzasz to bardzo nie dobrze bo jeszcze wiele miesięcy będziecie na odległość. a kase ci przesyła ? zamierza ? ty pracujesz ?
teo ja mam cie dosc juz dawno czy ty masz dziecko? nie! to uwierz ze jest przykro jak sie widzi ze dziecko i ojciec nie maja kontaktu. zreszta powtarzałam ci to wiele razy każdy inaczej przezywa rozlake nie tak jak ty oczywiscie ty nie przezywałaś a teraz jestes w szczesliwym zwiasku juz z facetem. nie kazdy tak ma niektórzy inaczej czuja i przezywaja i musisz sie z tym liczyc a nie ciagle tylko wszystkich na wszystkich forach oczerniac i zjezdzac. jak amsz ciagle tak pisac nie pisz nic!!!
to dobrze że się odezwał ja nie rozumiem czemu już sadzi ze go zdradzasz to bardzo nie dobrze bo jeszcze wiele miesięcy będziecie na odległość. a kase ci przesyła ? zamierza ? ty pracujesz ?
Dziś się odezwał i przeprosił. Wypił za dużo i nawet nie pamięta co pisał. Boi się że mnie straci. Tak, kasę przesyła, a ja poszukuje pracy. LEKKO NIE JEST ALE DAJEMY RADĘ. Może szybciej uda mu się nas ściągnąć.
Jednak zapisujesz wszystko w zeszycie? ![]()
Super, cieszę się, że podsunęłam pomysł ![]()
Jednak zapisujesz wszystko w zeszycie?
Super, cieszę się, że podsunęłam pomysł
Jeszcze nie zaczełam ale zeszyt już mam
więc niebawem zaccznę
teo ja mam cie dosc juz dawno czy ty masz dziecko? nie! to uwierz ze jest przykro jak sie widzi ze dziecko i ojciec nie maja kontaktu. zreszta powtarzałam ci to wiele razy każdy inaczej przezywa rozlake nie tak jak ty oczywiscie ty nie przezywałaś a teraz jestes w szczesliwym zwiasku juz z facetem. nie kazdy tak ma niektórzy inaczej czuja i przezywaja i musisz sie z tym liczyc a nie ciagle tylko wszystkich na wszystkich forach oczerniac i zjezdzac. jak amsz ciagle tak pisac nie pisz nic!!!
to dobrze że się odezwał ja nie rozumiem czemu już sadzi ze go zdradzasz to bardzo nie dobrze bo jeszcze wiele miesięcy będziecie na odległość. a kase ci przesyła ? zamierza ? ty pracujesz ?
Wlazłam tutaj przez przypadek bo zapomniałam o tym temacie i widzę Twe żale w moim kierunku
Ja wiem, że wiele osób ma mnie dosyć, bo umniejszam ich "wielkie żale" do poziomu problemu przedszkolaka, bo większość z tych problemów taki poziom faktycznie mają. Rozumiem doskonale, ze każdy ma poczucie iż jego problemy są takie wielkie, emocje takie głęboki i przeżycia niesamowite, ale w rzeczywistości tak nie jest.
Co ma do tego dziecko w ogóle? Jaka rozłąka, raptem tydzień faceta nie ma, no bez przesady. Wielokropek zwróciła Autorce uwagę, ze jej zachowania są troche przesadzone i ma zadatki na kobietę bluszcza. Ja napisałam to samo tylko innymi słowami, ale już do mnie lecisz i się rzucasz, bo powiedziałam wprost, ze Autorka przesadza.
Ja nie przeżywałam rozłąki? A skąd to wiesz? Bo nie wypisywałam jaka to załamana jestem, jak to ja zaraz zwariuję? Byłam w związku na odległość 2 lata, więc wiem z czym to się je.
Prawo innych przeżywać wszystko do potęgi n-tej. Moje prawo to komentować.
Ja wiem ze bylas w zwiasku na odleglosc pamietam to ja wtedy tez bylam. Mi np jest gozej bo wiem ze moja corka nie zna ojca przez ostanie pol roku spedzila z nim niecaly tydzien dla mnie to przykre. Ja nie rozpaczam jak autorka bo mi nic to nie da a niechce aby corka to widziala ie dosc ze ojca nie ma to jeszcza matka ryczy. Ale rozumiem ze moze jej byc cieszko mi jest ciagle to ze nie rycze i nie tupie nie oznacza ze mi lepiej. Nie uwazam aby rozstanie z facetem bylo malym problemem na dzien dzisiejszy widzi jak sie oddalamy z mezem od siebie ostatnio nie chce mi sie z nim gadac nawet. No ale za 3 tygodnie bedzie na cale 6 dni:-)
ja już 3 rok żyję w związku na odległość,szczerze?
przywykłam,daję radę,człowiek się dostosuje czasem do wszystkiego
dzieci oczywiście że szkoda bo widzą ojca raz na 3 tygodnie,ale przecież taka sytuacja trwać wiecznie nie bedzie
są takie dni oczywiście kiedy szlag mnie trafia że nie ma go z nami,ale na szczęście bardzo rzadko
i mam o tyle lepiej że to tylko 3 tygodnie a nie 3 miesiące czy pół roku,u nas tak długi okres rozłąki nawet nie wchodzi w grę
Ja wiem ze bylas w zwiasku na odleglosc pamietam to ja wtedy tez bylam. Mi np jest gozej bo wiem ze moja corka nie zna ojca przez ostanie pol roku spedzila z nim niecaly tydzien dla mnie to przykre. Ja nie rozpaczam jak autorka bo mi nic to nie da a niechce aby corka to widziala ie dosc ze ojca nie ma to jeszcza matka ryczy. Ale rozumiem ze moze jej byc cieszko mi jest ciagle to ze nie rycze i nie tupie nie oznacza ze mi lepiej. Nie uwazam aby rozstanie z facetem bylo malym problemem na dzien dzisiejszy widzi jak sie oddalamy z mezem od siebie ostatnio nie chce mi sie z nim gadac nawet. No ale za 3 tygodnie bedzie na cale 6 dni:-)
A czemu Ty do niego nie pojedziesz?
Teo bardzo bym chciala ale jak to mowi nie ma warunkow. On nie wie czy zostanie tam gdzie jest, we wrzesniu otwieraja nowa hale liczy ze tam sie dostanie a jak nie to albo pojedzie do innej miejscowosci. We wrzesniu daja kontraky ale napewno on nie dostanie. Z jego zarobkami nie utszymamy sie za granica. Na wstep trzeba 300 funtow kaucji i 200 tygodniowo na mieszkanie czyli 800 funow miesiecznie. Na razie zalatwiamy rodzinne jak dostaniemy bedzie lepiej jak dojade z mala szybciej socjalne dadza. A narazie wynajmuje pokoj za 80 funow tygodniowo wezmie nas i co? Zmieni prace i gdzie zamieszkamy, w tym jednym pokoju nie mozemy ma powiedziane ze bez rodziny. Mamy dziecko to co innego trzeba myslec aby jej bylo dobze. No wstepnie na marzec ustalilismy ze tam pojedziemy z mala juz bedzie wiedzial gdzie zostaje i jakos ogarnie zasilki i mieszkanie.
44 2014-07-22 20:51:49 Ostatnio edytowany przez asia549 (2014-07-22 20:55:05)
Joasiu wiesz że mój m jest prawie rok w Anglii i że nasze córki mają: 8 lat i 10 miesięcy. Moim zdaniem lepiej jak dziecko jest małe i nie widzi taty niż jakby miało powiedzmy 3 latka i zadaje multum pytań. Wiadomo moja starsza córka rozumie czemu tata wyjechał, a malutka jeszcze nie kapuje he he. M był u nas 3 razy a następny przylot w listopadzie a potem dopiero maj. Szczerze już przywykliśmy do takiego życia i nie ma żadnych lamentów.Codzienne rozmowy na skaypie i pisanie wiadomości przez taki fajny darmowy program viber(trzeba mieć tylko dostęp do neta). Także wydaje mi się że z czasem i Wy przywykniecie.
Zgodzę się z Tobą że wspólne zamieszkanie zagranicą nie jest łatwe. Samo wynajęcie domu w tej miejscowości co jest m wynosi:
kaucja plus czynsz 1600 funtów, dodać do tego opłaty itp. A wypłata nie duża.
A propo benefitów dostaliście już jakąś odpowiedź?????? My czekamy od stycznia i cisza więc już na ich szybkie przyznanie się nawet nie nastawiamy.
Kobietki nie załamujcie się jakoś to będzie a czas szybko leci i na pewno wasze rodzinki będą szybko razem :-)
Asiu milo ze tu zagladnelas:-) no ja przywyklam nie lamentuje czy cos tylko u nas to jest ustalone ze w przyszlym roku sie przenosimy musze tu sprzedac auto a on pozalatwiac tam wszystko. On by nas juz wziol kase mozna pozyczyc ale co z tegi jak on nie wie czy tam zostamie chodzi o miejscowosc nie wie jak z praca a z czasem mam nadzieje dostanie kontrakt.kupil auto dzisiaj jedzie na nadgodziny wiec powoli mam nadzieje z kasa lepiej bedzie. Tak dostalismy odpowiedz najpierw odeslali nam akt corki po tygodniu przyslali 30 stron dokumentow do wypelnienia, zatrudnil tlumacza bo polowy nie rozumial od tegoczasu minelo 3 tygodnie i na razie nic no ale pisalo ze maja miesiac na odpowiedz wiec czekamy a jak cos bedzie dzwonil. Wiem ze to trwa taz wyslali to do polski czekam na potwierdzenie bo ja tu sie szarpie od lutego z opieka nie wierza mi ze maz wyjechal w lutym nadal:-) mysmy zlozyli w czerwcu papiery wiec nie tak dawno. A czemu wy sie nie dopytujecie? Moze sie zapodzialy papiery
Teraz czeka aż kolega który zna bardzo dobrze język wróci z urlopu i tam do nich zadzwoni. No mogły się zawieruszyć bo m zmieniał kilka razy miejsce zamieszkania i w sumie teraz też musi im podać nowy adres. My zostajemy tu bo Martynka będzie miała teraz komunię a i Lenka też jeszcze nie ma wszystkich szczepień. M w Polsce miał firmę, która mu nie poszła i w sumie teraz przez ten cały rok się spłaca z długów, więc za bardzo nie ma co odłożyć. Szczerze to ja się nie nastawiam na wyjazd tam. Bardziej obstawiam że on tu zjedzie tylko do czego, jak z pracą ciężko a nie mam nikogo kto by mi z dziećmi w domu siedział. Zresztą pożyjemy, zobaczymy.
Znaleźć pracę w Anglii też nie łatwo mój w cały listopad nie miał roboty, dopiero jakiś znajomy kolegi mu dał cynk o robocie. On jest w turystycznym miasteczku, tam nie ma zakładów produkcyjnych czy jakiś budowy.
Oby się Wam ułożyło wszystko szybciutko.
Joasia_ana napisał/a:teo ja mam cie dosc juz dawno czy ty masz dziecko? nie! to uwierz ze jest przykro jak sie widzi ze dziecko i ojciec nie maja kontaktu. zreszta powtarzałam ci to wiele razy każdy inaczej przezywa rozlake nie tak jak ty oczywiscie ty nie przezywałaś a teraz jestes w szczesliwym zwiasku juz z facetem. nie kazdy tak ma niektórzy inaczej czuja i przezywaja i musisz sie z tym liczyc a nie ciagle tylko wszystkich na wszystkich forach oczerniac i zjezdzac. jak amsz ciagle tak pisac nie pisz nic!!!
to dobrze że się odezwał ja nie rozumiem czemu już sadzi ze go zdradzasz to bardzo nie dobrze bo jeszcze wiele miesięcy będziecie na odległość. a kase ci przesyła ? zamierza ? ty pracujesz ?Wlazłam tutaj przez przypadek bo zapomniałam o tym temacie i widzę Twe żale w moim kierunku
Ja wiem, że wiele osób ma mnie dosyć, bo umniejszam ich "wielkie żale" do poziomu problemu przedszkolaka, bo większość z tych problemów taki poziom faktycznie mają. Rozumiem doskonale, ze każdy ma poczucie iż jego problemy są takie wielkie, emocje takie głęboki i przeżycia niesamowite, ale w rzeczywistości tak nie jest.
Co ma do tego dziecko w ogóle? Jaka rozłąka, raptem tydzień faceta nie ma, no bez przesady. Wielokropek zwróciła Autorce uwagę, ze jej zachowania są troche przesadzone i ma zadatki na kobietę bluszcza. Ja napisałam to samo tylko innymi słowami, ale już do mnie lecisz i się rzucasz, bo powiedziałam wprost, ze Autorka przesadza.
Ja nie przeżywałam rozłąki? A skąd to wiesz? Bo nie wypisywałam jaka to załamana jestem, jak to ja zaraz zwariuję? Byłam w związku na odległość 2 lata, więc wiem z czym to się je.
Prawo innych przeżywać wszystko do potęgi n-tej. Moje prawo to komentować.
Chyba do czegoś forum służy? Jeśli komuś jest źle ma prawo o tym napisać, podzielić się doświadczeniami. Ty jak widzę uważasz się za najmądrzejszą bo jak ktoś coś przeżywa to jest dla ciebie nie wiadomo kim. I powtarzam ci NIE JESTEM kobietą bluszczem ani tez nigdy nie będę więc daruj sobie. Mam prawo przeżywać ale ty to zintepretowałaś ze znaczną PRZESADĄ!
Ja wiem ze bylas w zwiasku na odleglosc pamietam to ja wtedy tez bylam. Mi np jest gozej bo wiem ze moja corka nie zna ojca przez ostanie pol roku spedzila z nim niecaly tydzien dla mnie to przykre. Ja nie rozpaczam jak autorka bo mi nic to nie da a niechce aby corka to widziala ie dosc ze ojca nie ma to jeszcza matka ryczy. Ale rozumiem ze moze jej byc cieszko mi jest ciagle to ze nie rycze i nie tupie nie oznacza ze mi lepiej. Nie uwazam aby rozstanie z facetem bylo malym problemem na dzien dzisiejszy widzi jak sie oddalamy z mezem od siebie ostatnio nie chce mi sie z nim gadac nawet. No ale za 3 tygodnie bedzie na cale 6 dni:-)
Przepraszam ale moje dziecko nie widzi że mi źle, że płacze itd. Że sobie wieczorem po płacze to już nie normalna znaczy się jestem???
Teraz czeka aż kolega który zna bardzo dobrze język wróci z urlopu i tam do nich zadzwoni. No mogły się zawieruszyć bo m zmieniał kilka razy miejsce zamieszkania i w sumie teraz też musi im podać nowy adres. My zostajemy tu bo Martynka będzie miała teraz komunię a i Lenka też jeszcze nie ma wszystkich szczepień. M w Polsce miał firmę, która mu nie poszła i w sumie teraz przez ten cały rok się spłaca z długów, więc za bardzo nie ma co odłożyć. Szczerze to ja się nie nastawiam na wyjazd tam. Bardziej obstawiam że on tu zjedzie tylko do czego, jak z pracą ciężko a nie mam nikogo kto by mi z dziećmi w domu siedział. Zresztą pożyjemy, zobaczymy.
Znaleźć pracę w Anglii też nie łatwo mój w cały listopad nie miał roboty, dopiero jakiś znajomy kolegi mu dał cynk o robocie. On jest w turystycznym miasteczku, tam nie ma zakładów produkcyjnych czy jakiś budowy.
Oby się Wam ułożyło wszystko szybciutko.
Martwić się nie muszę że pracy nie będzie miał bo miał załatwione wszystko przed wyjazdem. Pierwsze dni były dla mnie ciężkie. Bo gdy ładne lata jest się razem (prawie 8l) a tu nagle ''na odległość'' to trzeba jakoś przywyknąć. I każdy może się złamać. Ale nie mówcie mi że przesadzam bo czy ja chce z mostu skakać??? Żyje normalnie, z dnia na dzień. Ma prawo po płakać bo mi tęskno. A jak widzę większość z was robi ze mnie wariatkę (?) bo nie wiem jak to inaczej nazwać? Zaraz będzie 3 tydzień jak wyjechał, zaczęłam przyzwyczajać się i tylko czekam aż pojadę z córką do niego. Bo możliwe że uda się wcześniej niż za rok. Ale nie powiem wieczorkiem patrząc na zdięcia płakać mi się chce bo to jednak potrwa jeszcze i tak naprawdę nie wiem ile jeszcze czasu minie nim usłyszę że mam się pakować ![]()
Teo jeszcze jedno. Nigdzie nie pisałam że moje problemu są WIELKIE. Bo życie nauczyło mnie i pokazało że są ludzie co mają o wiele, wiele gorzej niż ja. Swojego ''kopa w dupe'' od życia dostałam. I nie przeżywam tego jak ty sądzisz do potęgi entej, po prostu jest mi smutno i źle. A ty z tego wielkie hallo robisz. Żebym napisała ''mam dość, wole się zabić'' czy coś to takie teksty mogę zrozumieć z twej strony. Ale nie w tym przypadku.
Teo jeszcze jedno. Nigdzie nie pisałam że moje problemu są WIELKIE. Bo życie nauczyło mnie i pokazało że są ludzie co mają o wiele, wiele gorzej niż ja. Swojego ''kopa w dupe'' od życia dostałam. I nie przeżywam tego jak ty sądzisz do potęgi entej, po prostu jest mi smutno i źle. A ty z tego wielkie hallo robisz. Żebym napisała ''mam dość, wole się zabić'' czy coś to takie teksty mogę zrozumieć z twej strony. Ale nie w tym przypadku.
Ja robie wielkie halo? Z czym
Masz racje, forum jest po to, żeby się wyżalić i ja też sie wyżalam, na wyżalających się nad wyrost XD
eduardita napisał/a:Teo jeszcze jedno. Nigdzie nie pisałam że moje problemu są WIELKIE. Bo życie nauczyło mnie i pokazało że są ludzie co mają o wiele, wiele gorzej niż ja. Swojego ''kopa w dupe'' od życia dostałam. I nie przeżywam tego jak ty sądzisz do potęgi entej, po prostu jest mi smutno i źle. A ty z tego wielkie hallo robisz. Żebym napisała ''mam dość, wole się zabić'' czy coś to takie teksty mogę zrozumieć z twej strony. Ale nie w tym przypadku.
Ja robie wielkie halo? Z czym
Masz racje, forum jest po to, żeby się wyżalić i ja też sie wyżalam, na wyżalających się nad wyrost XD
Widać BARDZO ci się nudzi ![]()
eduardita
mój wpis tyczył się Joasi właściwie odpisałam jej na pytanie. I nie wiem skąd Ci się ubzdurało że z mojej wypowiedzi wywnioskowałaś że robię z Ciebie wariatkę.
Asiu czyli wy tez mieliscie te 30 kartek do wypelnienia i po tym jest taka cisza od nich? Wiesz maz ma dzwonic jak cos w przyszlym tygodniu to moze sie dowiem mniej wiecej ile sie czeka na kase czy cos. Ja bede jutro dzwonic do opieki w opolu o ile znajde numer w tej stercie papierow i sie dowiem czy dostali cos z anglii. Jejku maze o tej kasie bo my dotaniemy od marca czyli za 5 miesiecy nam sie nalezy w koncu moglabym odlozyc z tysiaczka albo dwa:-) oby u was wszystko sie wyjasnilo podobno to zalezy od szczesnia jedni dostaja w miesiac a inni za pol roki:-) a pozatym moze sie juz nie klucmy:-) mi tez czasami jest ciezko i to normalne zadna z nas nie chce przeciesz byc daleko od mezczyzny:-)
Joasia tak on mial te papiery dawno temu. Potem ja dostalam pismo z Katowic i musialam im wyslac zaswiadczenia z mopsu i pracy. Bylo to koncem lutego i od tej pory cisza. Wyczytalam gdzies ze na odpowiedz mozna nawet czekac 26 tygodni. Na pewno wszystko sie to szybciej dostaje jak rodzina jest w komplecie w Uk
Eduardito. Przeczytałam wszystkie wypowiedzi uczestniczek/ków i zauważyłam, że te osoby z kilkoma wyjątkami weszły do dyskusji tylko po to, aby Cię atakować. W większości tych wypowiedzi brakuje zrozumienia i empatii, która powinna charakteryzować osoby biorące udział w tej bądź, co bądź Twojej osobistej sytuacji. Podzielę się z Tobą moim doświadczeniem w byciu w związku na odległość. Do tego nie można się przyzwyczaić, z taką sytuacją można jedynie się pogodzić na zasadzie, tak musi być, rozumiem Twoją tęsknotę, bo tak długo jak długo będziesz kochać, tak długo będziesz tęsknić. Nie można przyzwyczaić się do bycia samą. Ten szok, który przeżyłaś po powrocie do pustego domu minie, ale nie minie tęsknota i to powinnaś zrozumieć. Jeżeli to zrozumiesz, że Twoje życie w związku na odległość skazane jest na tęsknotę łatwiej będzie Ci to zaakceptować. Wiem z czym się borykasz. Rozumiem co przeżywasz, jak trudno jest Ci pogodzić się z faktem, że minie x czasu, zanim będziesz blisko osoby,która była do tej pory codziennie. Rozumiem dlaczego odezwałaś się w tej sprawie na Forum. Myślałaś, że znajdziesz tu wsparcie i zrozumienie, które pozwoliłoby Tobie oderwać myśli od samotności. No cóż wyszło jak wyszło. Temat się urwał i nie dziwię się Tobie, że przestałaś odpisywać na te ataki, sama zrobiłabym to samo. Mam jednak nadzieję, że zaglądasz czasem i niebawem przeczytasz moje słowa, Jeżeli nadal chcesz pogadać na ten temat, chętnie ci odpiszę. Pozdrawiam Ciebie i Twoją córeczkę.
57 2014-08-22 21:47:59 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2014-08-22 21:53:03)
W tym roku moja żona też wyjechała do pracy za granicę na 2,5 miesiąca. Nie jestem kobietą, ale przyznam, że ta czarna rozpacz w jaką wpadła Autorka pokazuje jej ogromne przywiązanie i uzaleznienie od męża. Owszem zwłaszcza pierwsze dni są trudne, żeby się przyzwyczaić do nowej sytuacji. Ale takie zawalenia się całego świata jak u Autorki nie wywołuje tylko tęsknota. Myśle tak samo jak rozmówczynie w tym wątku, że warto się otrzsnąć i przemysleć swoją sytuację w tym związku. Zwłaszcza, że w przyszłości może dojść do wyjazdu w całkiem nowe otoczenie.